no to nadzieja raczej padla.
bylam dzis u ginekologa, pdejrzenie pustego pecherzyka. jutro mam sie zglosic na oddzial w szpitalu.
śnił mi się dzisiaj poród...
bez bólu urodziłam w sumie w pięć minut było to takie naturalne że nie widziałam w tym nic dziwnego
po wszystkim maluszka zabrali i razem z mężem czekał na mnie w innej sali... ja czułam się tak dobrze, że nie potrzebowałam nawet pomocy żeby do nich przejść, koniecznie chciałam zjeść dorsza na obiad po porodzie
nie zapomnę momentu jak wziełam naszego synka i go przytuliłam, wiadomo że sen jest raczej wyprany z emocji w porównaniu do tego co naprawde bede przeżywać bo nigdy nie doświadczyłam cudu narodzin i jest to tylko moje wyobrażenie, ale było cudownie! synuś był taki malutki i miał mnóstwo włosków
oby więcej takich snów
nie mogę się doczekać żeby Cię zobaczyć i przytulić maluszku! i nie boję się porodu w końcu miliardy kobiet przez to przeszły i dały radę, więc czemu ja mam nie dać
jeszcze 4 dni do wizyty... 
Humorek troche lepszy:) ale to chyba przez to ze jutro przyjedzie lozeczko a w sobote jadziemy zamowic wozek
dokupimy butelki i w sumie to juz by bylo na tyle:) a jeszcze dzis zamowimy posciel to na dniach juz bedzie jupi:) i zostana tylko kosmetyki i rzeczy dla mnie 
Bede juz duzo spokojniejsza jak wszystko bedzie gotowe ale Mala Lenka niech jeszcze poczeka do nowego roku 
Bole sa mniejsze ale to za sprawa tego ze leze. Dzis pojechalam na ,,miasto,, musialam zalatwic pare spraw i jak tak chodzilam to dol brzucha ciagna i to konkretnie;/ mam nadziejeze tam nic zlego sie nie dzieje 
A moja mala pani jest humorzasta:) wczoraj mniala focha caly dzien siedziala ciucho nic sie nie ruszala a wieczorem dala czadu:P kopala jak szalona:) Kochana moja
rosnij sobie Skarbie rosnij 
Sprzyjajace zdrowe odzywianie
1. Dieta bogata w bialko, uboga w weglowodany - produkty o duzej zawartosci bialka to: ryby, mleko i jego przetwory, jajka, mieso biale (indyk, kurczak), migdaly, szparagi, awocado, brokuly, kuskus, fasola, nasiona dyni, groszek. Mozna wypijac ok 1 litra mleka dziennie, zjadac 1-2 jajka, na deser jogurt grecki z dodatkiem owocu. Wyeliminuj proste weglowodany: bialy chleb, ryz, makaron i zamien je na ciemne, pelnoziarniste produkty
2. Woda - nawet nieznaczne odwodnienie organizmu zaburza jego prawidlowe funkcjonowanie. Woda jest znaczacym elementem jesli chodzi o jakosc spermy (poprawia ilosc), a takze jakosc komorek jajowych (pomaga w prawidlowym ich odzywianiu). Zapewnij wiec odpowiednia ilosci wody kazdego dnia
3. Dobre tluszcze - ogranicz lub wyeliminuj tluszcze nasycone: wieprzowine, wolowine, smietane, maslo, olej kokosowy). Kobiety, ktorych dieta bogata byla w nienasycone tluszcze, a ktore to znajdziesz w oliwce z oliwek, awocado, orzechy wloskie, pistacjach, sezamie, orzeszki ziemne, orzechach nerkowych, oleju slonecznikowym prawdopodobienstwo ciazy w tej grupie bylo 3.4 razy wyzsze niz u kobiet, ktorych dieta byla uboga w te tluszcze
4. Kawa - dozwolona mala ilosc, nie spozywac wiecej niz 200mg kofeiny dziennie (2-3 filizanki kawy)
6. Suplementy /dodatki:
- kwas foliowy - niezbedny dla kobiet i mezczyzn (400mg dziennie). Nie tylko chroni poczete dziecko przed powaznymi chorobami genetycznymi, ale tez w nie do konca zbadany sposob wspomaga implantacje. Produkty bogate w kwas foliowy to: ciemnozielone warzywa (brokuly, brukselka, fasola szparagowa, kapusta, liscie pietruszki, salata, szczypiorek, szparagi i szpinak), pomarancze, banany, awokado, pomidory, rosliny straczkowe (fasola, groch, soczewica, soja), buraki, orzechy, slonecznik.
- omega 3 - dobrze, zeby zamiast tabletek siegnac po naturalne skladniki bogate w omega 3 jak siemie lniane, losos, sardynki, skorupiaki
- koenzym Q10 - ktory dodaje energii komorkom potencjalnie ulatwiajac pozniej podzial zarodka. Odnotowano takze, ze moze wplywac pozytywnie na endometrium. Zalecane 1-2 kapsulki dziennie
- multiwitaminy - mozesz sie wspomoc multiwitamina, ktora dostarczy Ci wiekszosc potrzebnych witamin i mineralow w proporcjach, ktore sa potrzebne.
- cynk i selen - jako produkty dzialajace bezposrednio na plodnosc kobiety i mezczyzny. I tutaj zamiast tabletek poleca sie orzechy brazylijskie (jeden z najbardziej bogatych zrodel naturalnych selenu znanych czlowiekowi) i nerkowca (cynk)
- ananas swiezy - potencjalnie pomaga w implantacji zarodka. Wszystko to za sprawa bromeliny tam zawartej, ktora potencjalnie przygotowuje macice i ulatwia implantacje (rowniez poprzez fakt, ze dziala przeciwzapalnie). Ten suplement nie jest w 100% potwierdzony przez nauke, ale cos w tym jest co sie o nim pisze i mysle, ze warto sprobowac (nic nie kosztuje, a smak wysmienity)
- L-karnityna i L-arginina - polecana glownie mezczyznom (poprawia zarowno ilosc jak i jakosc spermy)
- witamina D - okazuje sie, ze witamina ta ma kluczowe znaczenie. Nie do konca wiadomo w jaki sposob wplywa to na sukces ciazowy, ale badania w tej kwestii sa jednoznaczne.
Zrodlo: NA ZDROWIE - JESTES TYM CO JESZ I MYSLISZ http://dobrzebozdrowo.blogspot.co.uk/
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2015, 15:52
Tak mnie wzielo na wspomnienia
ok 12 tydzien
a tu 30
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 11:06
We wtorek po południu wypuścili mnie ze szpitala.
Będzie w skrócie bo ostatnio jestem strasznie wszystkim zmęczona.
Założyli mi też tam holter w poniedziałek i we wtorek mi go ściągnęli. Byłam dzisiaj u kardiologa w Zabrzu. Nie jest tragicznie ale dobrze też nie jest. Norma dla osób w moim przedziale wiekowym to jest do 500 skurczy (tych komorowych) na dobę...ja mam ponad 11 tysięcy. Pani kardiolog przepisała mi lek (jakiś betabloker) w dawce 25mg. Żeby było śmieszniej żadne z takich leków nie są badane na kobietach w ciąży, ale są mniej i są bardziej bezpieczne. Pani kardio dała mi ten bardziej bezpieczny ale uświadomiła mnie, że jednak dla dziecka są skutki uboczne - mniejsza waga urodzeniowa i hipoglikemia (zmniejszona ilość cukru we krwi, też przy porodzie) ALE też powiedziała mi, że niedawno jedna z jej pacjentek urodziła całkiem zdrowe dziecko (będąc po 3 poronieniach) zażywając w ciąży ten sam lek tylko, że dużo większą dawkę + lek na nadciśnienie. Tak czy siak, jutro spróbuję wbić do swojej gin żeby skonsultowała te leki i zobaczymy. Na razie mam mętlik w głowie. Swoją drogą nie wiem co gorsze - ryzykować, że kiedyś serce mi tak poświruje, że coś mi się stanie na mieście czy jak będę prowadzić auto czy jednak brać ten lek ze świadomością skutków ubocznych u dziecka.
Wczoraj byliśmy na urodzinach mojej teściowej. Oczywiście nie zdążyliśmy dobrze powiesić kurtek a ta z ryjem naskoczyła na męża dlaczego się ogolił. Rozumiecie coś z tego ? Chyba dobrze, że nie chodzi zarośnięty jak dziadek mróz i z włosami jak żul? Potem pseudo-wujek wiecznie wychodził za Nami na dwór tłumacząc, że mamy nie pomagać jego żonie bo ona jest chora psychicznie itd (opowiadałam Wam o tym jak wywalał ją na dwór w samych skarpetkach? albo bił ją ? itp) A rozrywką wieczoru była kłótnia babci i pseudo-babci (de facto rodzonych sióstr) o jakieś tam groby... Ta fajna babcia tylko poinformowała siostrę, że groby ich brata i mamy już wykupione zostały przez kogoś tam(bo były zadłużone) a tamta ze swoją familiją naskoczyła na Nią i awantura na całego.
Co się nawkurwiałam to moje.
a tak wyglądamy w II trymestrze
14tydzień (13+0)
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 kwietnia 2016, 17:05
Jestem już po usg, które wykazało że jestem już po owulacji. Ovu również wyznaczyło mi owulację na 13 dc więc ten cykl będzie z pewnością krótszy.
Ważne, że na usg gin nie widział nic niepokojącego, zrobił mi dokładne badanie jajników, widział pęcherzyki, mięśniak którego mam od kilku lat nie rośnie, jest nadal drobniutki więc nie jest powodem do niepokoju. Zalecił zrobić drugie usg niedługo po okresie.
Trochę jednak się zdziwiłam tym przyspieszonym jajeczkowaniem. Liczyłam na jakiś 17 dzień, a tu w zasadzie bez przygotowania. Niby dzień przez wyznaczonym terminem owu "godziliśmy się" z mężem
ale nie pokładam w tym wielkich nadzieji. Przy dobrych wiatrach w grudniu endokrynolog zleci wszsytkie badania hormonalne i w styczniu będę już bogatsza o wiedzę dotyczącą stanu mojego organizmu i ewentualnego dalszego leczenia.
A tymczasem rozkoszuję się rozpoczętym właśnie urlopem, który zamierzam poświęcić sobie i mężowi 
Jutro idę na pierwsze badania przed in vitro.
Co będę jutro robić?
- przeciwciała anty- HCV
- antygen HBs (HBsAg)
- przeciwciała anty- HIV1/HIC2, antygen p24
- VDRL
- HBc- total
- detekcja mutacji Leiden w genie Proakceleryny- czynnik V
- detekcja mutacji G20210A w genie Protrombiny- czynnik II
- HTHFR
- kariotyp z limfocytów
- TSH
- prolaktyna
- DHEAs
- przeciwciała anty- TG
- przeciwciała anty- TPO
Badania męża:
- przeciwciała anty- HCV
- antygen HBs (HBsAg)
- detekcja 2 mutacji w genie CFTR
- A2F
- kariotyp z limfocytów krwi obwodowej
- MSOME
- morfologia plemników
- fragmentacja DNA plemników
I jeszcze więcej ale to już jak ustalimy pakiet, ponieważ pozostałe badania obejmują pakiety. Kilka z tych badań już robiłam ale muszę powtórzyć ponieważ będą już za stare.
Zastanawiam się nad wyborem pakietu- różnią się mocno i zakresem i ceną. Na uwadze mam głównie tzw. optimum z lekami.
Ostatnio na forum jedna z nas poleciła książkę "Śnieżynki". Oczywiście tego samego dnia byłam w empiku i wróciłam z książką
Przeczytałam ją przez pół nocy i kolejny ranek. Wciągnęła mnie mocno ale... byłam tak wściekła czytając ją, że aż mój mąż pytał czy wszystko ok. Nie będę opisywać szczegółów (może ktoś będzie chciał przeczytać i nie chcę zdradzać wątku) ale wywołała we mnie masę emocji. Książka nie jest oparta na prawdziwej historii ale takie zacofanie/zaściankowość z pewnością u nas istnieje. Czasami zerkam na jakieś artykuły o in vitro i jak czytam komentarze pod nimi to szybko uciekam. Jak można wypowiadać się o czymś o czym nie ma się żadnego pojęcia? Jakim prawem ktoś kategoryzuje ludzi na tych dobrych i złych- złymi są oczywiście ludzie którzy chociaż zastanawiają się nad IV. Jak można mówić tym ludziom, że są źli, że IV to forma aborcji i będą smażyć się w piekle!!! Każda z nas, każda kobieta bezskutecznie starająca się o dziecko jest i tak już pełna skrajnych emocji. Codzienność zaczyna koncentrować się tylko na jednym i tym żyjemy, nadzieja coraz częściej przeplata się z poczuciem bezradności i rozczarowaniem. Płaczemy do poduszki a następnego dnia nadal walczymy. Ja tak mam i myślę, że wiele z nas również.
Oczywiście każdy ma prawo do swojego zdania- tak- oczywiście. Nie każdy może zgadzać się z metodą ale NIKT nie ma prawa oceniać decyzji innych w tym temacie a tym bardziej mówić kto jest zły i od kogo Bóg się odwróci.
Wierzę w Boga, modlę się codziennie i wiem, że Bóg jest za mną!
Ulało mi się troszkę- wybaczcie. To chyba nadal ta książka 
Cóż po pierwszym miesiącu wiedziałam już, że coś jest nie tak:)Udałam się do ginekologa od którego wzięłam skierowanie na wszystkie badania...zaczęłam od cytologii...przez badania hormonów...krzywej cukrzycowej...usg...aż do AMH. Wyniki idealne AMH 9 przy braku PCO, wynik jak dla 25 letniej kobiety. Po drugim miesiącu intensywnych, ale bezowocnych starań wysłałam męża na badania i znaleźliśmy przyczynę poniżej wyniki badań z maja 2015:
Czas abstynencji płciowej: 4 dni
Upłynnienie:15 min
Objętość:4,7 ml
ph:7,9
barwa: prawidłowa
lepkość:+
aglutynacja: brak
Koncentracja: 5,6 mln/ml
ejakulat: 26,3 mln
ruch postępowy: 6%
całkowity: 10 %
żywotność: 35 %
plemniki o prawidłowej budowie: 1 %
koncentracja komórek okrągłych 0,7 mln/ml
Koncentracja leukocytów: -
Wizyta u androloga: rozpoznanie zapalenie prostaty...antybiotyk.
Badania z sierpnia:
Czas abstynencji płciowej: 4 dni
Upłynnienie:15 min
Objętość:4,6 ml
ph:7,9
barwa: prawidłowa
lepkość:+
aglutynacja: brak
Koncentracja: 8 mln/ml
ejakulat: 36,8 mln
ruch postępowy: 13%
całkowity: 33 %
żywotność: 76 %
plemniki o prawidłowej budowie: 3 %
koncentracja komórek okrągłych 1,5 mln/ml
Koncentracja leukocytów:1,1
Androlog : undestor 2 x 1 i tomoxifen 1/2
Wyniki październik 2015
4 dni
Upłynnienie:15 min
Objętość:5 ml
ph:7,9
barwa: prawidłowa
lepkość:+
aglutynacja: brak
Koncentracja: 9,2 mln/ml
ejakulat: 46 mln
ruch postępowy: 29%
całkowity: 44 %
żywotność: 78 %
plemniki o prawidłowej budowie: 2 %
koncentracja komórek okrągłych 0,3 mln/ml
Koncentracja leukocytów:-
W międzyczasie wizyta w klinice niepłodności. Po ostatnich wynikach nasienia propozycja: 1 cykl monitoring owulacji i starania, hsg, 2 inseminacje, ivf.
Monitoring minął ...piękny pęcherzyk 25...endometrium 12...ale żaden plemnik nie ruszył się z fotela:) Widac gdzieś mają moje jajeczka...trzeba ich zmotywować...i tak za dwa tygodnie mam hsg. Szczerze...uważam, że to strata czasu...bo czuję, że wszystko jest w porządku, ale rozumiem, że to standardowe badanie przed inseminacją. Walczę i nie przestanę !
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2016, 18:28
Więc tak ... Mój ginekolog powiedział, że nie zrobi mi iui w tym cyklu bo to pierwszy cykl z Nim i nie zna mnie i mojego organizmu i nie chce , żeby wyszły jakieś komplikacje... Jestem mu wdzieczna, za to że nie zdarł kasy i mnie nie olał tylko dodał jeszcze więcej otuchy. A tak wogóle to wyni estradiolu dzisiaj to 280,90
także pięknie do tego pęcherzyk 20 mm i endo 8mm dostałam zastrzyk z Pregnylu 10 tys jednostek i mamy się starać
a w poniedziałek wizyta na 18.30 jak sie sprawy mają 
Cały roczek nie pisałam bo do pamiętniczka nie zaglądałem.
Trochę się działo ale niestety ciąży nadal brak.
22 października miałam HSG. Byłam pewna, że jak większości dziewczyn i mi też się uda w pierwszym cyklu zafasolkowac... Niestety nie dopisze się do listy szczęśliwych ciężarnych. Lada chwila @ przyjdzie. Wiem wiem 3cykle dają nadzieję ale ja się pytam tego tam na górze czemu właśnie mi nie daje tego szczęścia.
5dc
Mega męczący dzień,wyszłam o 6 rano i dopiero teraz wróciłam.. Aż mnie głowa rozbolała.. Profesor nadal nie odbiera.. Chyba idę spać..
Chyba wreszcie dojrzałam do wpisu i do decyzji, że połowicznie z belly chcę się pożegnać.
Zaglądam tu baaardzo rzadko, a ostatnio bardziej z obowiązku, niż dla przyjemności. Czuję, że powinnam śledzić dalsze losy dziewczyn, których starania i ciążę obserwowałam i wspierałam zza monitora. To, że teraz je opuszczam (choć część nawet nie ma pojęcia, jak są mi drogie), jest trochę jak rezygnacja z przyjaciela. Jednakże - w ogólnym rozrachunku - więcej jest minusów codziennego odwiedzania portalu, niż plusów. Oczywiście nie zawieszam całkowicie działalności bellybestfriendowej, od święta zajrzę, skomentuję, zapiszę.
Dziewczynom, które urodziły swe śliczne Dzieci - gratuluję serdecznie i z serca! Wyróżnić muszę tu Feśkę - Twoje odczucia po spotkaniu z córką i przez te dni przypomniały mi moje pierwsze chwile z Basią...
Gratuluję Ampoule, która wreszcie może odetchnąć spokojnie, zaopatrzać Filipka w co-tylko-jej-się-spodoba i być szczęśliwa!
I wreszcie - Ralpinie. Wszystkiego gratuluję. I tego, że to chłopiec, i tego, że Maja ma taki "swój" charakterek, i tego, że poczuła wraz z mężem to ukłucie żalu, że jednak nie Matylda... Bo to wszystko takie piękne!
Co do mnie...
I trymestr kończę w sobotę. Według USG w piątek. I żywię nadzieję, że oprócz tej nadziei coś jeszcze we mnie ożyje - energia. Ostatni miesiąc od wpisu literalnie PRZELEŻAŁAM. Najpierw jakieś dziwne bólomdłości, a potem - masakra - pierwszy raz w życiu, rwa kulszowa. Dziwiłam się zawsze osobom z rwą, że tak jęczą, że tak się ruszać nie mogą. Nie wyobrażałam sobie, że taki ból istnieć może przez więcej niż kilka godzin. No. To jak mnie przetyrało przez dwa tygodnie, gdzie w sumie wzięłam tylko 4 paracetamole 500 (brałam po połowie, żeby odrobinę zelżało, żeby zasnąć i jakoś docipieć do rana) i moją jedyną pociechą była siarka w żelu, tak dziękowałam opatrzności, że to tylko 2 tygonie, bo normalnie to od 4 do 8 tygodni ta wersja rwy "hard" trwa. W każdym razie regeneracja zajęła mi dodatkowy tydzień.
Z Pulpetem wszystko w porządku. Trochę przywcześnie poszłam na to USG I trymestru, no, ale maszynka wszystko pomierzyła i już wiem, że kość nosowa, udowa, broda, mózg, żeberka i cała reszta są na swoim miejscu. Przezierność karkowa też ok. Testu PAPPA nie robię, bo to dla mnie strata czasu, i tak niczego nie zmieni, a może prowokować stres.
Mam przeczucie na dziewczynkę. Przyjmuję zakłady.
4 dc.
Hm. Wierzycie w zabobony? Ja generalnie nie. ALE. Właśnie, drobne ale
Rozmawiałam dzisiaj z jedną z nas i jakoś tak zeszło na przesądy. Po chwili zastanowienia rzuciłam, że mama prosiła, żebyśmy nie brali ciężarnej świadkowej, bo będziemy mieli problem z potomstwem. Oczywiście uznałam to za głupote. I właściwie głupotą jest to nadal, bo kto mi racjonalnie wytłumaczy, iż gdyby nie świadkowanie tej konkretnej dziewczyny małż nie miałby żylaka i dorobilibyśmy się już co najmniej jednego bachorka? Ano nikt 
Ok. Dalej. Dzisiaj jest jeden z tych fatalnych dni. Dni kiedy wszystko jest do d. Przykład: płacz, pozycja embrionalna na podłodze, nienawiść do świata. Powód? Małż u rodziców, ja jade jutro po pracy. Ale nie mogłam odnaleźć torby. Poza tym małż miał pozmywać i opróżnić zmywarke, nie zrobił tego. I było mi tak przykro, że napisałam mu coś mniej więcej takiego: wszystko jest przeciwko mnie, nie chce mi sie żyć. I uwaga! Nie, nie mam PMSu. Tragedia co? No właśnie... Nie wiem co sie dzieje. Ciąża za ciążą, zbliżają sie święta i jestem nimi konkretnie przerażona. Nie wyobrażam sobie łamania opłatkiem z rodzicami, bo dokładnie wiem czego będą mi życzyć. Co prawda do tych chwil jeszcze jakiś czas, ale mimo wszystko... Gwiazdka jakoś nie napawa mnie optymizmem.
A w temacie sprzątania, opróżniania zmywarki itp. Nie wiem jak reszta kobiet, ale ja mam pewien problem. Otóż jestem nauczona pewnych mechanizmów. Lubie sprzątać czy też nie, zwyczajnie to robie. Facet jednak chyba czegoś takiego nie ma. Jak mówie raz, drugi, piąty dziesiąty to zadziała, ale sam z siebie? Czasem, a już szczególnie wtedy, kiedy trzeba mnie udobruchać. Kobiety chyba mają w życiu przesrane, aczkolwiek mówi się, że to mężczyzna ma ciężej. Dlaczegóż? A no poniewóż facet jest odpowiedzialny na utrzymanie rodziny, zapewnienie im odpowiedniego bytu bla bla bla... Tylko to już chyba nie te czasy. Emancypacja kobiet sprawiła, że często to my nosimy spodnie w związku i to my zarabiamy więcej. A ja za równouprawnieniem nie jestem. Ok, u nas ja zarabiam mniej, małż otwarcie mówi, że jest i chce być odpowiedzialny za wysoki status materialny naszej rodziny. Jednocześnie otwarcie przyznaje, że babą za żadne skarby nie chciałby być
Powierzchownie mężczyzna jest twardszy, nie targają nim emocje, ale czy faktycznie? Tłumienie w sobie też nie jest właściwe. Sama już nie wiem co jest lepsze. Tak czy siak, mimo mojego narzekania lubie być kobietą. Z moimi lepszymi i gorszymi dniami.
Melduję 21mm szczęścia! Pęcherzyk pięknie urósł. Endometrium 10mm (winko podziałało :p ). Zastrzyk podany. Mąż zbałamucony. Oby tylko pękł 
Jestem szczęśliwa 

Dziś dzień jak każdy inny.. od rana mnie trochę bolało na dole z boku. Chyba to jajnik? Temperatura wciąż niska i boję się że nie wzrośnie i będę miała płaski wykres. Zobaczymy jaka tempa będzie jutro rano. Mąż sam się pyta czy dziś seks czy nie a jak mu powiedziałam ze nie wiem to uslyszalam: to chcesz tego dziecka czy nie? No i po krótkim namyśle stwierdziłam a co mi tam
jemu to się chyba zawsze chce
dziś wpadł do nas jego brat, wiele rzeczy u nas w mieszkaniu jeszcze nie widział bo wciaz się urzadzamy a jest taki ze jak mu się coś spodoba to tego nie powie tylko albo milczy albo powie '' właśnie ja też myślałem żeby u siebie tak zrobic'' albo ''juz dawno miałem to sobie kupic''. A jak coś jest podobnego do tego co on ma to często można usłyszeć '' no tak, wszystko za mną''
a był ze swoją małą córką i tak chodzą i oglądają i nagle mówi do niej ''Amelka, nie przejmuj się. Pomysl ze nasz dom jest większy''
boże co za człowiek
ale to policjant a mąż mowi ze wszyscy policjanci mają coś z głową
szwagier dziś mówił ze jego kolega z pracy opowiada mu ze się kłóci z zona i często śpią osobno - a mówią ze to kobiety to plotkary
o takich rzeczach mówić koledze z pracy.. i jeszcze wiedząc że ja z nią razem pracujemy 
Dzień szybko zleciał, już bym chciała żeby przyszły te dni, matko kiedyś to człowiekowi nie zależało, czas uciekał od @ do @, a teraz jedna się skończy już by się chciało następną, a najlepiej żeby się nie pojawiła. Dawniej dzień spóźniania i była panika, a teraz dużo bym dała za spóźnienie no i 2 kreski, bo teraz się spóźniła i nic dobrego z tego nie wynikło he he
Jakbym wiedziała, że tak będzie to bym zaraz po ślubie zaczęła. Lubię czytać tu te Wasze pamiętniki, bo wtedy nie czuje się taka samotna, a najbardziej lubię jak wyskakuje zielone okienko i "ciąża rozpoczęta" 
Nie mówię o tym nikomu, moja przyjaciółka z dzieciństwa wyjechała do warszawy, kontakt się urwał, a tu mogę napisać sobie wszystko i czuje się dużo dużo lepiej. W rodzinie ciągle ktoś pyta, a Wam to już dziecka życzymy, kiedy w końcu się pochwalicie, na co jeszcze czekacie?? i tak w kółko, czasami mam ochotę obrócić się na pięcie i wyjść, albo wykrzyczeć w twarz, że się staramy, a nie wychodzi, ciekawa jaka wtedy byłaby reakcja. Dziś mój kochany mąż zapytał się co będę chciała na Mikołaja dostać, a potem sam sobie odpowiedział, że może w końcu się uda i to będzie najwspanialszy prezent na święta. Oby się spełniło, czego życzę sobie i każdej z Was.
Dobrej nocy
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2015, 23:30
KOLEJNA SZANSA STRACONA !! W poniedziałek na wizycie u Gin okazało się, że na owulacje w tym cyklu raczej szans nie ma. Pęcherzyk nie powiększył ani o 1mm, nic a nic. Tak też przeczuwałam, nie kuło w boku, testy wychodziły z bladą kreską, nie to co przy owulacji. Zawiodłam się, bardzo się starałam w tym miesiącu, żeby wszystko wyszło. Najbardziej denerwuje to że brałam clo i nici z owulacji. Plan obecnie jest taki:
- przyszyły cykl jajniki odpoczywają od stymulacji clo,
- mąż robi badanie nasienia,
- kolejna wizyta w przyszłym cyklu 13 dnia.
Jeśli do przyszłego roku nic nie wyjdzie z naszych starań mam pomyśleć nad badaniem drożności jajowodów.
To wszystko bardzo mnie stresuje i dołuje jednocześnie. Nie chce mi się wychodzić do ludzi, z nikim nie chce mi się gadać. Zawsze byłam wytrwała w dążeniu do celu, robiłam wszystko żeby osiągnąć to co zamierzałam, nawet jeśli inni podkładali mi kłody pod nogi albo we mnie nie wierzyli. Teraz mam wrażenie, że walczę sama ze sobą i za cholerę nie daje już rady. Przeraża mnie myśl, że to może być dopiero początek naszej walki.
Muszę się czymś zająć dodatkowo, chociaż na brak zajęć nie narzekam. Szkoda, że zimy w tym roku mam nie być to może na drutach jakieś skarpetki dla całej rodziny albo szaliki bym robiła.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.