13.01.2016r. dzień 71, środa, 14.45
Wczoraj pół dnia przebimbałam na kanapie. Dosłownie 5 godzin nawet nie ruszyłyśmy się z niej na krok. Jednak mój obniżony nastrój, zmęczenie świętami dało się odczuć. Spałyśmy z Nastką praktycznie cały czas. Lenia miałam takiego, że nawet cycka nie chowałam do stanika. Gdy mąż wrócił z pracy i zastał taki obrazek, wziął Małą na spacer, a mi kazał się ogarnąć. Zebrałam się i pojechaliśmy do galerii pozałatwiać nasze sprawy (dziś rzeczy z pralni do odbioru!). Spotkaliśmy tam przypadkiem naszą przyjaciółkę, a że akurat po galerii Mąż umówił nas ze wspólnymi znajomymi to zabraliśmy ją ze sobą. Nasz przyjaciel, który będzie chrzestnym Anastazji wprost za nią szaleje. Jego dziewczyna (wkrótce ponoć narzeczona, same oświadczyny się szykują!
) nosiła Młodą aż ta odleciała. Zawsze gdy gdzieś jesteśmy Nastka przybiera swoją najlepszą wersję. Taki typ gwiazdy 
Gdy wróciliśmy do domu, zaczęliśmy szykować kąpiel dla Małej. Mąż rozebrał ją do rosołu i zostawił u nas na przewijaku na łóżku. Usiadł obok i zaczął do Małej gadać. Już miałam prosić go, żeby trochę pomasował brzuszek Nastki, bo kupy nie robiła tego dnia. A tu gigantyczna musztarda z tyłka pociekła. Kurka, przewijak zasrany, wyciekło na łóżko na kapę, przeciekło na pościel. Ciśnienie takie, że część złota na podłogę spadło wcześniej cieknąc po szufladzie łóżka. Ile było roboty! Wszystko trzeba było pozapierać, zanim wrzuciłam fanty do pralki (łącznie Nastka zasrała tyle rzeczy, że za jednym zamachem uzbierała się jedna pralka syfu). No dobra troszkę się pochichraliśmy, posprzątaliśmy, wykąpaliśmy Młodą, zaczęło się wieczorne cyckanie. Odłożona do łóżeczka Nastka się przebudziła. A raczej przebudziła ją kupa. Szybko wzięłam się za jej przebieranie, dumna, że nie zdążyło nic przecieknąć. Yhyyy... Body, śpiworek, pieluszka tetrowa, prześcieradło... do prania! Kurcze, zawsze wydawało mi się, że na początku dziecko powinno tak się obsrywać kiedy sra jak najęte, a nie gdy robi jedną kupę raz na dzień lub kilka dni. Szczerze żałuję, że szydziłam z Jaśka. Mam nadzieję, że czynny żal mnie uwolni od plagi tych obfitych srak. Do tej pory wszystko było takie idealne, a teraz te gigantyczne kupy, raz Nastka się mi rozwyła "bez powodu"... Zaczynają się górki mojego macierzyństwa chyba. W nocy znowu pobudka o 4 na jedzenie. No zastanawiające jest że z biegiem czasu dzieci przesypiają coraz więcej godzin bez jedzenia, a u mojego robi się odwrotnie. Muszę się zastanwić dlaczego Młoda się budzi. Może to że trochę "gorzej" jem, pokarm jest mniej kaloryczny i Nastka musi zjeść go więcej? Ostatnio faktycznie koński apetyt mi zelżał... A może to, że Mała śpi bardzo dużo w dzień? Dzisiaj troszkę ją bardziej aktywizuję i nie pozwalam na spanie przy cycu. Zobaczymy. Do tej pory Nastka spała może z godzinkę. Zaraz idziemy na spacer, przekażę ją po godzinie Szwagrowi, a sama pójdę do kosmetyczki, fryzjera i na solarium. Pośpi sobie pewnie ze 3 godzinki, a potem postram się ją przeciągnąć do nocnego spania.
Także dzisiaj bardziej skupiam się na jedzeniu oraz aktywizacji Małej i zobaczymy czy znalazłam powody nocnej pobudki. Jeśli nie to będę szukać dalej.
Tyle o Anastazji, czas na mnie.
Nie byłabym sobą gdybym jednak nie myślała. A u mnie myślenie zawsze kończy się działaniem. Postanowiłam wziąć byka za rogi. Mimo że iluzja prysła, dłużej już nie mogę okłamywać siebie i wszystkich wokół to czas, żeby spróbować tworzyć rzeczywistość, realnie na nią wpływać, a nie tworzyć w głowie wyobrażenia, które potem z hukiem i bólem padają. Nie zależy wszystko ode mnie, ale postanowiłam spróbować...
A tu moje stworki-potworki. Nastka strasznie lubi czochrać ciepłe futerko Uziego (robi to nawet przez sen!), za czym niestety on niespecjalnie przepada. Trzeba ciągle mieć ich na oku, bo coś czuję, że im większy kontakt łapią tym większe będą szły iskry! 

photo uploading
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2016, 14:57
12 dc
Jestem po monitoringu.
Femara działa. Mam 2 duże pecherzyki na prawym jajniku (wcześniej działał tylko lewy), na lewym liczne poniżej 10mm. Oba ok 15 mm, ale dość cienkie endo.
Dostałam receptę na zastrzyki Puregon 50j na dalszy wzrost pęcherzyków i endometrium.
AMH wynik max za 11 dni.
Kolejna zła wiadomość to obniżony procent prawidłowych plemników męża. 2,5% a norma jest powyżej 4% 
Padła propozycja inseminacji jeszcze w tym cyklu 
Kolejny monitoring w sobotę rano i mamy zastanowić sie czy chcemy inseminacje.
Maź na razie nie chce, mowi zeby chociaż ten cykl naturalnie sie postarać.. i tak chyba zrobimy..
Reszta parametrów nasienia w normie, dużo plemników i 80% najbardziej ruchliwych.
Tylko ta morfologia
i jeszcze podwyższona lepkość.
Lepkość wyszła dwa plusy (norma jeden plus, a najgorzej 3 plusy).
Muszę zaopatrzyć męża w suplementy, chociaż niezbyt ma chęci łykać ;/ nie kumam tego. I poczytam o tym.
Oczywiście wolimy naturalnie, myślę że w tym cyklu inseminacji nie zrobimy.
Problem w tym, że ja faszeruje się hormonami na stymulację Femara (99zł), Puregon (220zł), pewnie zaraz Pergyln na pęknięcie (80zł) plus monitoring (270zł). I jeśli to ma iść na straty bo nasienie ma kiepską morfologię to już chyba wolę dołożyć na inseminację bo zwiększy szanse o te 12%. Dobraliśmy się jak w kopcu maku. Ale musimy wierzyć że się uda. Na razie naturalnie.
Poza tym przed inseminacja chyba warto zrobić HSG, bo jesli jajowody są niedrożne to wszystko na nic. Do tego komplet badań wirusologicznych itp.
Wyniki badania nasienia 5 stycznia 2015:
czas abstynencji- 4 dni
objętość: 4,0 ml (>1,5)
czas upłynnienia: 10 min (7,2)
wygląd: prawidłowy
lepkość (; ; +): + (norma +)
aglutynacje: – (-)
agregacje: – (-)
inne komórki: – (-)
wynik HOS testu: 78% (>60)
żywe plemniki: 86% (>58)
koncentracja:
w ml: 184,66 mln (>15)
w ejakulacie: 738,63 mln (>39)
plemniki ruchliwe: 85,05% (>40)
ruch postępowy: 63,57% (>32)
ruch niepostępowy: 22,48%
plemniki nieruchliwe: 13,95%
morfologia:
prawidłowe: 2,44% (>4)
nieprawidłowe: 97,56%
indeks teratozoospermii: 1,48 (brak normy na wydruku; wyczytałam w necie, że podobno norma jest poniżej 2)
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2016, 21:43
12tydz 4 dzień
Wczoraj robiliśmy test pappa wstępne wyniki bardzo dobre 
Jaestem szczesliwa wlasciwie przeszczesliwa
To było moje pierwsze badanie przez brzuch, lekarz przyłożył końcówkę usg a tam pokazalo się maleństwo.
Lezało do nas tyłem ale szybciutko zareagowało na dotyk i odkręciło się tak, że Pan Doktor mógł spokojnie zrobić wszystkie pomiary.
ja oczywiście ze łzami w oczach wpatrzona w monitor
Maluszku jesteś cudowny 
Oooo przepraszam nie taki maluszku masz już całe 6,75cm hihihihi
Nasze dzieciątko ziewało ( godz.10 rano smacznie sobie spało, zaczyna szaleć wieczorem a mnie dopadają mdłości ), drapało się po głowie i smiesznie podskakiwało 
Pierwszy raz wczoraj usłyszałam serduszko 
Kochamy Cię Pawełku lub Dianko 

Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2016, 15:49
chora
Zaczęło się wczoraj po nie przespanej nocy pojawił się ostry ból gardła. Ogólnie cały dzień leżałam w łóżku bo czułam się nie wyraźnie. W nocy było już tylko gorzej, katar i chyba nawet gorączka. Nie mogłam spać
Wzięłam apap i posypałam do rana. Dziś tylko drobne obowiązki domowe i większość czasu w łóżku. Oby nie grypa bo bardzo słabo się czuję. Bardzo nie pasuje mi ta choroba, bo Aleks w sobotę jedzie na ferie w góry na obóz narciarski i mam trochę rzeczy do kupienia+pranie, pakowanie itd. Do tego w sobotę Baby Shower!
Mam nadzieję że szybko minie bo jutro muszę wyjść już z domu.
Nie lubisz kina ani dentysty. Wtedy dostaję od Ciebie kopniaki ze szczególną mocą
34+1
Wczoraj myślałam, że urodzę. Taki straszny ból krzyża i brzucha mnie dopadł. Skurcze były i kłucia w szyjce ale przeszło. Jeszcze tylko 20 dni i mogę rodzić 
Dziś z Mężem zrobiliśmy kilka zdjęć z brzuszkiem na pamiątkę. Co prawda zero profesjonalizmu ale wyszło całkiem zacnie.
Taka próbka na pamiątkę 




Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2016, 22:12
Dzis byłam w kinie na "Moje córki krowy". Piękny film, o tym co w życiu ważne i ważniejsze.
Trochę śmiechu trochę łez...i pamiętne słowa bohaterki, która na pogrzebie swojej mamy wygłaszała mowę: "Tak wiele Ci nie zdarzyłam powiedzieć, a ty tak wiele nie zdąrzyłaś mnie nauczyć, ale kiedyś się spotkamy, bo życie tutaj to tylko chwila", wtedy poleciała łza, bo pomyslalam o moim małym Aniołku, którego nie zdąrzyłam niczego nauczyć bo tak nagle od nas odszedł...hmmm..smutno...
A jednak chłop!
Hmm tyle do opisania, a ja nie wiem jak to zrobić...
Są ludzie na tym świecie, którzy zdecydowanie powinni patrzeć na swój nos i nie być takimi zakłamanymi egoistami, jakimi są... Oby w końcu znaleźli swoje problemy, ale takie prawdziwe, a nie wyimaginowane na potrzebę danej chwili/sytuacji.
To chyba starczy, choć i tak do końca nie określa tego, co bym chciała z siebie wyrzucić
24t0d
Granica przeżywalności osiągnięta. Ale poród się na szczęście nie zbliża - szyjka długa, twarda, zwarta, zamknięta.
Jedyne co mnie martwi to choroba. Chyba złapałam półpaśca - nie wiem skąd, ani kiedy, ale mam strasznie swędzącą wysypkę. No, zobaczymy co z tego wyniknie.
Szukam rzeczy dla syna. Jednak ciuchów mamy pod dostatkiem - niektóre po dziewczynkach, ale takie raczej unisex. Przez pierwszy rok to chyba nie kupimy nic oprócz sweterka (no, wymarzył mi się mały sweterek).
Wózki wstępnie wybrane, choć kupujemy po porodzie - nic nie jest nam teraz potrzebne.
A najważniejsze, to przejść teraz przez sesję!
Wczoraj byłam u swojego gina..moja Kropeczka zdecydowanie chce być dziewczynką ...może Matyldą?
Jeszcze się zastanawiamy z mężem ale to imię jako pierwsze przyszło mi do głowy jak dowiedzieliśmy się na pierwszym usg genetycznym że chyba dziewczyna i trochę się już do nas przylepiło, pewnie będzie trudno wymyślić coś lepszego.
Kropeczka ma się dobrze waży już 200 g i ma 12 cm..wczoraj znowu doznałam szoku ( wiem to dziwne, ale ja się jeszcze ciągle dziwię , że tak mała istotka mieszka we me mnie),widać było już kręgosłup i żeberka ...mózg, nerki...fascynujące to wszystko jak natura sobie radzi. Najważniejsze że wszystko z nią i ze mną jest ok
Szyjka w porządku, wyniki w porządku, bałam się o morfologię, że szybko mnie dopadnie anemia, bo już od dziecka miałam jakąś tendencję do tego, ale póki co hemoglobina jeszcze trzyma się w normie, ale myślę, ze do 11 lutego (kolejna wizyta u gina) już będzie poniżej normy, bo tendencja ewidentnie spadkowa .Tyle czekania znowu, na pocieszenie 3 lutego połówkowe usg i mierzenie 
Zaczynamy ogarniać pokój, póki co szukam małej kanapy do spania dla mnie i męża bo odmówił wyraźnie spanie po porodzie beze mnie w drugim pokoju, potem kupimy łóżeczko i dopiero pod to będziemy szukać mebli-szafek na dziecięce rzeczy. Niestety mamy tak mały ten pokój, że nie ma szans na wstawienie komody czy osobnego przewijaka, musimy pokombinować z szafkami wiszącymi i ewentualnie słupkiem meblowym. Wypatrzyliśmy już w ikei fajne rozwiązanie, ale jak mówię najpierw największe gabarytowo meble, a potem miarka w ręce i będziemy kombinować żeby jak najwięcej upchnąć.
Brzuszek już mi ewidentnie widać, czuję się dobrze, czasami jakieś mdłości mnie dopadają, ale daję radę. Oczywiście najgorzej ze wstawaniem rano do pracy, ale kto nie miałby problemów wstając 0 4.20 rano
Jak już jednak ogarnę się w łazience, dojadę do pracy to jest ok, mam dużo energii przez większość dania, dokuczają mi już niestety plecy i wiem ze będzie gorzej bo mam krzywy kręgosłup
Póki co staram się nie narzekać i może jak dobre pójdzie to do kwietnia wytrwam w pracy..chciałabym, bo mam tam super ekipę i praca daje mi motywację do dbania o siebie, do ruchu. Boję się że na l4 ugrzęzłabym na kanapie i tyła
A propos to póki co mam 1 kg na plusie..nie dużo, ale ja też jestem nie duża...wprowadziłam właśnie rygor, zero słodyczy z wyjątkiem niedzieli. Dziś jak byłam w sklepie to tak mnie korciło że ledwo wytrzymałam i wyszłam bez nieprzewidzianych zakupów.
Jest dobrze
nie mogę uwierzyć, że jeszcze chwila , jeszcze moment i będę na półmetku 
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2016, 06:57
Nie długo będzie rok od poronienia..znów dopadł mnie dół...dziś 15dc..wyczekuję owulacji po pierwszym cyklu z CLO, jak na razie cisza..obawiam się że nic dobrego ten cykl nie przyniesie..najgorsze, że rok temu też wyczekiwałam owu..i wtedy czułam ją..a potem ten okropny ból w krzyżu..
Od wczoraj boli mnie podbrzusze. Choć wczoraj zwalałam to na zaparcia tak dziś już wiem że to nie to .. choć częściowo może też.
Napisałam do gin i ona podejrzewa zakażenie dróg moczowych. Może by sie zgadzało, czuje ociężałość w dole brzucha, chodze sikać co chwile - ale kurde, nic mnie nie szczypie nie piecze. Poza tym dyskomfortem w dole brzucha doszedł ból w okolicach lędzwi i pachwin. Myślałam że to normalne ale chyba jednak to nerki .. Kurwa no.
Jutro szybka wizyta u gin, cudem jakoś sie zarejestrowałam, w piątek mam interniste. Ale i tak nic nie zrobią bez badań. A badania w zeszłym tygodniu były ok. A jak mi nic nie dadzą na to wyzione ducha ..
Zawsze coś 
Badanie 11 stycznia 2015.
5 cm szczęścia.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/37ee4044b9f0.jpg
Odkryłam dziś w sobie prawdziwą matkę
Siedzę sobie na kanapie, jem kolacje i piję świeżo zaparzoną herbatę. Nagle jakoś kubek mi się wysunął i się oblałam. Wrzątkiem. No i byłam przerażona, nie dlatego że bolało, nie dlatego że dekolt jest mega czerwony, byłam przerażona bo czasem piję herbatę z Maksem na kolanach, w ramionach itp. Tak, wiem nie było go tam i nic mu nie jest, ale i tak byłam przerażona. Taka to już jestem ja, nowa ja 
ps. przyjmuję zakłady, skóra mi zejdzie czy nie?
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2016, 21:05
24 tc
Dopada mnie otępienie ciężarnych, tzw. pregnezja. W pracy robię głupoty, nie kojarzę faktów, nie mogę się skupić, zapominam co robiłam wczoraj, albo co mam zrobić jutro, nie wiem gdzie coś położyłam i czy w ogóle położyłam. Irytuje mnie to strasznie, czuję się głupia. Czas chyba powoli zbierać zabawki i myśleć o usunięciu się, zanim narozrabiam na poważnie. Moje potknięcia niestety mogą być kosztowne. Poza tym dużo stresu kosztuje mnie każdy dzień w pracy. I jestem już zmęczona. Pora juz chyba zacząć myśleć o sobie i dziecku, a nie o marży, sprzedaży i fakturach. Tym bardziej, że i tak nikt tego nie docenia.
29+3 tc
Dzisiaj mieliśmy USG III trymestru 🙂 wszystko dobrze, Maluszek waży 1413g 🙂 jak zwykle pozasłaniał się do zdjęcia 😆 no i nie ma pamiątki 😟 ułożony jest główkowo, ale dr mówił, że może się jeszcze przekręcać 🙂
Po niedzieli malujemy sypialnie ☺ potem planuje pranie ubranek i pakowanie torby do szpitala 🙂
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2022, 10:20
Powiedziałam dzisiaj menagerowi o ciąży. Pogratulował, ale miał dziwną minę, nie potrafiłam nic odczytać z jego wyrazu twarzy. Mam to już gdzieś, oby tylko tym razem było wszystko ok.
Umówiłam się już na wizytę z położną i na skan w przyszłą środę. Miałam po ostatniej ciązy od razu jak zajde powiadomić i umówić się na skan. Również mam brać aspirynę od razu jak się dowiem o ciąży więc tak robie. Poza tym biorę kwas foliowy 5mg i labitalol - lek na ciśnienie by zapobiec nadciśnieniu w późniejszym okresie. (W anglii chodzi się do położnej a nie do ginekologa). Boję się, że będzie za wcześnie i na skanie nic jeszcze nie będzie widać. (
)
14 dzień 3 cyklu starań po poronieniu. Jest dziwnie. Nie wiem o co chodzi. Cykl stymulowany, w piątek w prawym jajniku pęcherzyk 21,9 mm, endometrium słabe bo tylko 4,6 mm, mimo to pani doktor kazała w weekend działać, więc działaliśmy. Dzisiaj na usg endometrium 9,6 mm, w lewym jajniku pęcherzyk 10 mm, w prawym jajniku 15 mm no i o co chodzi. W zasadzie to nie wiadomo czy doszło do owulacji. Ciałka żółtego brak. Pani doktor powiedziała, że być może pęcherzyk miał problem z pęknięciem, ale widziała chyba jakieś strzępki (już nie pamiętam jak to dokładnie określiła) i w koło jajnika był płyn. Kazała mi brać przez 7 dni luteinę, a po 12 dniach od owulacji zrobić betę. Tak się teraz zastanawiam czemu tylko przez 7 dni mam brać luteinę, no i kiedy mogła być owulacja - obstawiam, że w poniedziałek - temperatura była niska i miałam ładny rozciągliwy śluz. Chyba nie pozostaje mi nic innego jak pójść do niej i dopytać czy niczego nie pokręciłam, a potem czekać i zobaczyć co czas przyniesie. Ehhh jakoś tak mi się smutno zrobiło po tej wizycie...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.