15 dc. Test nie pozostawia żadnych wątpliwości. Druga kreska jest znacznie ciemniejsza. Fajnie 
Wychodzi na to, że im bliżej ciotki tym gorsze samopoczucie. Jestem już praktycznie pewna, ze w tym cyklu ten progesteron tak daje popalić. Po pierwsze za wczesnie na TAKIE objawy ciążowe...a po drugie...mając tyle testów ciążowych w domu skusiłam się wczoraj i zrobiłam.
O dziwo bez napinki. Chyba wiedziałam, że nici pomimo tego dziwnego samopoczucia. Albo logika, albo podświadomość albo już po prostu opuściła mnie comiesięczna nadzieja. Jak się uda będzie przecudownie, ale do tego czasu, pomimo całego gadania i biadolenia to jednak cały czas jestem przygotowana na to, że to znowu nie ten cykl..
A jakie są moje objawy...?
Wczoraj lekkie, przedwczoraj nieznaczne a dzisiaj megasilne zawroty głowy, nudności takie jak przy chorobie lokomocyjnej - pewnie wynik tych zawrotów głowy. Poobserwujemy jeszcze 2 dni, może to tylko przemęczenie (wczoraj nieźle przycisnęłam z pracą) a jak dalej będzie tak jak jest lub gorzej pójdą w ruch badania krwi. Nie jestem anemiczną osobą ale może przesadziłam z moim wstrętem do mięsa
i mi pospadały poziomy tego i owego we krwi. A może to jakieś zmiany atmosferyczne wpływają na moje ciśnienie.
Bllee, ohydne, ohydne uczucie. Rzecz jasna jakby to były mdłości ciążowe to bym z każdej z nich się cieszyła! Jak już będę w ciąży to będę radować się każdym takim objawem!
Ale skoro nie są to ciążowe objawy, to podziękuję. 
Zaraz wskoczę na godzinkę do łóżka może jak wstanę to będzie lepiej, ale nawet dzisiejsze wstawanie bylo koszmarem bo jak usiadłam to po chwili czułam się jak po dobrej imprezie - helikopterek na maksa.
Pojechałam do mojej gin , po receptę na dostinex, na cholerne Karwiny , strasznie daleko ode mnie. Ubrałam mój ulubiony beżowy,cieniutki kardigan i oczywiście nonszalancko nie zabrałam parasola. Już w autobusie zobaczyłam że pada, kurde kolejny raz zwyzywałam się w myślach od idiotek, po pierwsze za brak parasola a przede wszystkim za brak prawa jazdy. Tyle lat wszyscy mnie na to namawiali, już drugi rok D. też nad tym pracuje, a ja jak oślica się opierałam i mam teraz za swoje. Zamiast grzać tyłeczek w ciepłym autku i rozkoszować się muzyką , musiałam zastanawiać się czy przestanie padać zanim zajadę na miejsce. Oczywiście padać nie przestało, autobus z opóźnieniem nadawał przystanki więc wysiadłam jeden dalej i gnałam w deszczu żeby znaleźć własciwy adres, bo jeszcze nigdy nie byłam tam sama, zawsze mnie Słońce zawoził.Zmokłam jak kura a przenikliwy wiatr dał mi tak popalić ,że czułam od razu że skończy się to przeziębieniem, z trzy razy wpadłam butem w kałużę bo goniłam jedyną w polu widzenia kobietę , żeby zapytać czy idę we właściwym kierunku. Lekarka dała mi receptę na 4 tabletki , dwie mam brać po połowie co tydzień i następne dwie po 1/4 więc wystarczy na długo, życzyła mi zdrowia i dzidziusia- bardzo miła kobieta , choć czasami strasznie stanowcza. Bezpośredni autobus do domu mam tylko jeden z tego miejsca i oczywiście mi zwiał , pół godziny siedziałam na przystanku , sweterek przemókł całkiem, nadął się i bardziej ziębił niż grzał. Całe szczęście miałam ze sobą książkę "50 twarzy Greya " - dla mnie głupia i chyba zachwycałabym się nią z 5 lat temu, na dzisiaj ani mnie nie szokuje ani nie zachwyca. Choć rozumiem że niektórym może się podobać, dokładnie wiem dlaczego , mnie właśnie z tego samego powodu jest obojętna. Przede wszystkim jest nieciekawie napisana, irytująco ale tyle recenzji. Obiecałam że ją przeczytam , mojemu D. od którego ją dostałam , i przyjaciółce która jest nią zachwycona. Swoją drogą targam grubą książkę a parasola nie - dramat. Pojechałam zamiast do domu, to do centrum handlowego , bo od tygodnia szukam farby do włosów, tej którą kupiłam poprzednio i jak na złość nigdzie jej nie ma. Tam zresztą też nie było i kupiłam inną bo moje odrosty , przyprawiają mnie o ból głowy za każdym razem kiedy spojrzę w lustro. Oprócz tego kupiłam trzy bluzki i torebkę , humor od razu mi sie poprawił , a jak dostałam jeszcze karnet na siłownię zupełnie za free to już byłam w siódmym niebie. Teraz tak myśle czy czasem nie sprawiam wrażenia, pustej laleczki na którą mężuś , bądź partner pracuje a jej jedynym zajęciem jest shopping i kosmetyczka i dlatego dostałam ten karnet do kompletu hehe ale mam to w nosie , wiem jaka jestem a opinię innym mam gdzieś tam, gdzie światło dochodzi bardzo rzadko.W aptece miałam rozkminkę, kupować całość czy nie , lekarka wyraźnie powiedziała że jak zajdę to od razu przestać a jeśli nie to dopiero po pół roku. A we mnie gdzieś tli się nadzieja , że się uda , że nie będzie to potrzebne. I to wygrało, ta wiara że będę mamą już niedługo, wziełam odpis recepty i wykupiłam tylko 2 tabletki. @ nadal nie ma , wściekłość gdzieś uciekła, nawet nie mam tego tak normalnego dla mnie w czasie pmsu , znienawidzenia do własnego wyglądu. Bo własnie w pmsie nie mogę na siebie patrzeć , wszystko mi się w sobie nie podoba, w połowie cyklu zaś czuję się boginią
śluz nadal wodnisty- cholewcia czyżby cykl aż tak mi się wydłużył że to owulacja? Wiem to dopiero 23 dzień , i @ może przyjść za minutę ale trzeba sie cieszyć z małych rzeczy.. Dzidzia , jeśli się niedługo zjawisz , to będziesz miał mamę zadowoloną z życia i uśmiechniętą , no i z prawem jazdy bo jutro zaczynam kurs ehh
31 dc
@, gdzie jesteś ?
Witam drogie Panie po długiej nieobecności
zaczyna się 19 tydzień ciąży:) Mdłości już dawno ustąpiły i inne nieprzyjemne oznaki ciąży. Czuję już ruchy maluszka-niesamowite uczucie
Od słodkiego jak mnie odrzuciło tak do tej pory jem cukier w małych ilościach ale ostatnio zaczęło mnie brać na kwaśnie
Dwa tygodnie temu byliśmy na USG z miłością mojego życia. Mały figlował nawet mojemu przyszłemu mężowi udało się zobaczyć jak drapie się po głowie. Ciąża przebiega naprawdę super nie czuję się wgl jak bym była w ciąży gdyby nie rosnący brzuszek i figielki małego
oto ostatnie dwa zdj z usg
http://img27.imageshack.us/img27/7665/zdjcie009bz.jpg
http://img547.imageshack.us/img547/8217/zdjcie008l.jpg
Teraz wielkie przygotowania do ślubu już za 3 tygodnie będę już miała zmieniony swój stan cywilny bo 28 bierzemy ślub:D właśnie mały kopie
Imiona już mamy wybrane dla maleństwa Patryk albo wiktoria
napiszcie co u was 
Po stracie naszej małej fasolki- najprawdopodobniej 3 tygodniowej- smutek, mąż też miał łzy w oczach. Takie to przykre doświadczenie.
Dziś kontynuacja nowego cyklu i nowych starań. Ale nie za szybko. Wczoraj spłakałam się z mężem, dziś z mamą (niedoszłą babcią), ale będziemy walczyć. Zaczynamy nasz 25 "niezabezpieczony" cykl. Oby się udało! Bardzo mi trudno dziś było, jeszcze moja ginekolog jest niedostępna do co najmniej 24 czerwca. A ja muszę przecież skontrolować, czy wszystko u mnie w brzuchu gra, zanim zaczniemy poważne starania. Mam zamiar pokazać mojej lekarce wykres który robiłam, byśmy obie go przeanalizowały. Dobrze by było wiedzieć na jakim etapie i co takiego mogło się hipotetycznie stać, że doszło do poronienia. Brałam w tym czasie różne leki, nie wiedząc, że jestem w ciąży i najprawdopodobniej jest ona zagrożona i niestety... Potem pewnie zrobię badania hormonalne. Mam problem z FSH i LH- to wiem bo byłam na badaniach w szpitalu: endokrynologia ginekologiczna. Moje LH jest trzykrotnie większe w stosunku do FSH. Ponadto insulinooporoność na którą biorę Metforminę (Glucophage 500). Ponoć pomaga. Pocieszający jest fakt, że po tym leku unormował mi się cukier, z którym swego czasu miałam problem. Diabetolog powiedziała także, że 50% kobiet stosujących metforminę zachodzi w ciążę- zachodzić zachodzi, pytanie czy ją utrzyma. To trochę jak na studiach- może dostać jest się łatwiej, ale sztuka się utrzymać na nich. Może głupie porównanie, ale jak dla mnie adekwatne.
Co ciekawe... Nie wiedząc, że jestem w ciąży i czując się okropnie w ostatnich tygodniach, zaczęłam robić po kolei badania, chcąc dowiedzieć się czemu tak źle się czuję. Wykonałam badania takie jak: morfologia + rozmaz, badanie moczu, crp, mocz na posiew (czekam nadal na wynik). Na końcu pomyślałam o beta HCG- co za ironia losu. Sytuacja była ciekawa: mąż poszedł odebrać wyniki w drodze do pracy, między nimi miało być HCG, które robiłam, okazało się, że wszystko wieczorem przyniósł a tam nie było bety. Spłakałam się klnąc jak szewc, czemu nie ma wyniku tego najważniejszego dla mnie. Już coś czułam (ale i tak za późno było, o czym nie wiedziałam oczywiście). Dopiero rano jak pojechałam zawieść mocz na posiew odebrałam ten nieszczęsny wynik... Był tam, przeleżał sobie całą noc w szufladzie! No ale i tak by mi to nic nie dało- fasolki już nie było, najprawdopodobniej poroniłam 31 maja lub 1 czerwca, będąc na zjeżdzie w Krakowie. Podcierając się zauważyłam coś podłużnego, żółtawego, podbarwionego krwią... Zastanawiałam się co to i już wtedy pomyślałam sobie, że coś mi to nie gra... Ale zlekceważyłam, w koncu różne wydzieliny czasem kobieta ma... Ehh, a to chyba było to. Biorąc pod uwagę spadek temperatury, która po poronieniu zaczęła wzrastać, co też dla mnie ciekawe, przecież hormon był wysoki. Potem znow odbicie tempki i nadal utrzymuje się na poziomie 37,3 (jakiś stan zapalny).
Nie wiem co myśleć, bardzo chcemy mieć Edytkę albo Grzesia. Może wkrótce się uda.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2013, 18:40
Kochane dzięki za odpowiedzi, zawsze można na Was liczyć
Postanowiłam zrobić to badanie w poniedziałek na własną rękę żeby jakby co jeszcze się podleczyć i nie brać urlopu na darmo, gdyby mieli mnie odesłać bo coś byłoby nie tak w dniu HSG. U mnie to będzie 9-10 dzień, no chyba że okres spłata mi figla, tylko ja mam krótkie cykle i myślę, czy i tak nie za późno to badanie mi ustalili. Trudno, jak dostanę okres to najwyżej się będę do nich dobijać żeby pozmieniali.
Hej dziewczyny! Moje samopoczucie dzisiaj kiepskie, pomimo tego że @ jeszcze nie przyszła... W tym miesiącu z mężem staraliśmy się intensywniej niż zwykle i już od jakiegoś czasu czuję kłucie w dole brzucha, miewam też bóle takie jak na miesiączkę... Myślałam że może się udało bo w tej poprzedniej, poronionej ciąży miałam takie pierwsze objawy. No więc nie wytrzymałam i zrobiłam ten cholerny test! A tam jedna, gruba czerwona krecha!;( wiem, nie powinnam może tak brać tego do siebie bo to jeszcze za wcześnie, jeszcze jestem przed dniem spodziewanej @ aczkolwiek humor się popsuł, wiara mnie opuściła i zapowiada się smutny sobotni wieczór:(( a jak tam Wasze samopoczucia, kochane?
Chyba się udało...


Robiłam 2 testy i pojawiły się 2 grube krechy!!!
Kolejnego dnia z rana pobiegłam na test z krwi... pozytywny!!!
Nie mogę uwierzyć, badania męża wyszły fatalne, a tu taka niespodzianka!!!
W środę wizyta u nowej pani ginekolog, zapisałam się z problemem niepłodności a pójdę z ciążą!!
Mam nadzieję, że ciążą, oby wszystko było w porządku!!
Jak na razie, czuję tylko ból brzucha, taki jak na okres;/;/
dużo siusiam, no i czasami łapie mnie zgaga, puki co mdłości brak... i dzięki Bogu:)

Jestem ciekawa jak ten cykl się "skończy", a może jednak sie nie zakończy? Mam nadzieję, jednak no cóż... Jak sie chce, to nie idzie tak łatwo 
Ale nadzieja nadal jest, więc czekam na jutro, czy koniec, czy początek nowego ...
Zaczynam się chyba troszkę lepiej czuć. Zauważam, że udaje mi się nawet raz na jakiś czas uśmiechać. Jeszcze tydzień temu było to nie do pomyślenia. Zaczyna we mnie kiełkować nadzieja, że już niedługo będę kolejny raz w ciąży. Wczoraj naszykowałam całą kartkę pytań do lekarza. Zatem w poniedziałek będzie niezła dyskusja. Wiem, że jestem w rękach najlepszego specjalisty od niepłodności. Nie mogę doczekać się już wizyty.
Coś się owu na mnie obraziła albo termometr. W nocy nie mogłam się wysikać bo taki ból w jajnikach
Mega bolało a dziś tak niska tempka. o 9:00 zmierzyłam jeszcze raz i 36.77 było.
Chyba nie bezowulacyjny bo byłam u ginka i pęcherzykipo 21 mm były więc mogłyby się wchłonąć?
Hejka. Pomóżcie bo nie wiem co się dzieje z moim organizmem. W czwartek byłam u ginka i pęcherzyki po 21 mm. Od przedwczoraj bolą mnie jajniki a dziś w nocy myślałam że się skręcę z bólu.
Miała któraś z Was takie coś?? Wstałam jak zwykle 6:45 żeby tempkę zmierzyć ale sama się obudziłam a raczej obudził mnie okropny ból. Dziwne bo tylko 36.44... Potem mówię pójdę spróbuję się wysikać.Ból okropny... promieniujący na całe plecy i nogi... Chciało mi się do ubikacji ale nie mogłam się wysikać taki ból przy wysiłku. Do tego okropny ból pleców i jajniorów chyba... Zasnęłam potem i obudziłam się o 9:00 tempka 36,77 i tylko lekki ból jajniorów.
Nigdy aż tak nie miałam, a tempka zaprzecza owulce.
Już dziewczyny z forum mi wyjaśniły że skok może być nawet i 2-3 dni po owu.
Dzisiaj nasza pierwsza rocznica ślubu kościelnego
No i moje imieniny
Niestety mam tyle pracy, że chyba nie będzie czasu świętować...
Dziś 29 dc
Czuję jakoś podświadomie, że to nie ten cykl, że znowu się nie udało...
tylko patrzeć jak @ nadejdzie! Poza tym to czuję że dopadła mnie jakaś infekcja intymna (ZNOWU!) ;( piecze mnie i mam nieprzyjemne upławy, a przecież miesiąc temu byłam z podobnym problemem u lekarza i dostałam Macmiror w globulkach i kremie, wybrałam 12 globulek i myślałam że będę mieć problem z głowy a to cholerstwo wraca do mnie jak bumerang! ;( zaaplikowałam sobie maść, zobaczę czy trochę przejdzie czy będę musiała zadzwonić do lekarza i go odwiedzić
szlag by to trafił!
Powiedzcie mi dziewczyny, czy Was też tak często łapią jakieś infekcje?
To moj 31 dzien po porodzie a@ nie nadeszla jeszcze. Wiem, ze mam teraz cykl rozregulowany ( zawsze trwal okolo 28 dni) wiec @ moze nadejsc znacznie pozniej. Rozpoczelismy serduszkowanie 15 dni po porodzie gdy ustaly krwawienia. A teraz zerknelam na wykres i wychodzi na to, ze zaczely mnie bolec jajniki dokladnie 7 dni po pierwszym serduszkowaniu. Nigdy wczesniej siebie tak nie obserwowalam ale zdazalo mi sie juz ze bolaly mnie jajniki przed @. Czekam co bedzie dalej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 sierpnia 2013, 12:54
13 dzien cyklu: dzisiaj na USG jest tylko jedno "jajo" 17 mm, endometrium bardzo cienkie, sluzu prawie nie ma. Podobno skutki uboczne Clomifenu. Jesli teraz nie wyjdzie, to cos pani Dr wspominala o zastrzykach, ktore trzeba brac codziennie. Oczywiscie wkurzyla sie jak to wszystko zobaczyla w USG, od razu wertowala jak bylo w poprzednich cyklach. Powiedziala ze teraz juz sie nie da z tym nic zrobic, ale i tak przepisala zastrzyk ovitrelle (pobrala krew, zadzwoni wieczorem kiedy mam zrobic zastrzyk) no i przepisala Crinone.
Dopytalam jeszcze raz o Crinone (dopochwowy progesteron), bo ja biore rano godzine przed wstaniem z lozka. Na forach znalazlam ze lekarze mowia, ze mozna jak sie chce, na ulotce jest napisane ze rano, wies spytalam, powiedziala, ze trzeba koniecznie rano lub popoludniu, wystarczy nawet 15 minut przed wstaniem z lozka, ale wazne zeby nie pozniej niz 6 godzin przed snem, bo trzeba sie ruszac zeby lek rozprowadzic. Moze komus sie przyda ta informacja.
Czekam na telefon i w dniu zastrzyku mamy sie starac. To tez ciekawa informacja, bo wszedzie mowia, ze po 24 godzinach od zastrzyku. Moja lekarka pracuje od 20 lat w centrum leczenia nieplodnosci, z czego 5 lat w USA. Takze bardziej wierze jej doswiadczeniu niz ulotkom na lekach.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 czerwca 2013, 11:14
Mam mega doła, nie chce krakac ale wydaje mi sie, że miałam bezowulacyjny cykl;( bo na testach ledwo widoczna 2 kreska a na owu też nic 
Byliśmy wczoraj na JASNEJ GORZE. CZulam się szczesliwa ze mogłam tam pojechać. Kiedy weszłam do bazyliki to poczułam ze w końcu mogę się wyzalic(jak bardzo mnie boli to czekanie na nasze maleństwo) i musiałam się powstrzymywać żeby się nie rozbeczeć. To jest niesamowite być w takim miejscu, gdzie przybywa miliony ludzi wraz z swoimi problemami czy tez chorobami. Poczulam wiez z tymi nimi i wiare ze będzie dobrze. Wierze ze MATKA BOSKA CZESTOCHOWSKA MNIE WYSLUCHALA I BEDZIE NAS WSPIERAC!
Nikt nie wiedział w jakiej intencji jedziemy się modlic bo nie chce zeby wiedzieli! To jest taka nasza tajemnica.
P.S. Zauwazylam ze mój maz ma lepsza sperme(chyba po tym androvicie)
)))))
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.