..wieczorem 24.06 zasnelam..przespalam czas karmienia przez moje kolezanki z sali..obudzilam sie ok 22..dostalam leki i zasnelam dalej..ok godziny 1 w nocy obudzila mnie pani doktor z pediatrii..dzwonili ze szpitala Szymona..wieczorem mial 3 kryzysy..tracil funkcje zyciowe..ratowali go..dwa razy go odratowali..ok polnocy dostal trzeciej zapasci..ratowali go..ratowali..ratowali...ale juz Maluch sie poddal..odszedl 25.06 o godzinie 00:32..
Uslyszalam ze jest jej bardzo przykro..a ja nafaszerowana tymi wszystkimi srodkami na uspokojenie podziekowalam za informacje i poszlam spac dalej...
chwila...
jak nie zyje...?
jak zmarl...?
otworzylam oczy...
wyszlam z sali...wzielam telefon...dzwonie..rycze i dzwonie..kurcze..mowic nie moge..glos zamiera w gardle..
Piotrek dzwoni do mnie..odrzucam polaczenie..napisalam tylko "Mlody zmarl"..po 3 moze 4 godzinach placzu i wyciuposzlam do lazienki..zapuchniete oczy...zimna woda..rano juz jakos wygladalam..

kazdego dnia zagladal do mnie ordynator oddzialu..starszy pan..wytlumaczyl mi sytuacje..25.06 wyczekiwalam go na korytarzu..kazal wejsc do sali..obchod..jak sie czuje..psychicznie fizycznie..czy zostalam poinformowana o sytuacji ktora miala miejsce w nocy..jest mu bardzo przykro jesli bedzie mogl jakos pomoc to jest do dyspozycji..razem z nim przy rozmowie byla pani psycholog..zadalam jedno jedyne pytanie..kiedy moge wyjsc? czy moge wyjsc dzisiaj? tak..bo jesli mi nie pozwoli to zrobie to sama..nie ma przeciwskazan..spakowalam sie..przebralam..czekalam..wypis osobiscie doatalam od ordynatora..znow w obecnosci pani psycholog..

przyjechala moja mama i siostra..zabraly moje torby..te wszystkie cholerne pieluchy..butelki..ubranka..zabraly w cholere..przyjechal P...polecielismy do szpitala Szymka..

Piotrek byl jedyna osoba ktora widziala Szymiego..lezal Maluch w inkubatorze z tysiacem rurek podlaczonymi do malego cialka...oczka zamkniete i slodki podobno wyraz twarzy..55cm i 2860g Malego szczescia...

nie widzialam go...Szymka zobaczylam kilka tygodni po tym wszystkim..na jedynym zdjeciu zrobionym przez pana z zakladu pogrzebowego...w malej bialej trumience..nie widac ze to trumna..lozeczko..w ciuszkach ktore mu wybralam..jedna z dwoch moich pamiatek po Szymku..zdjecie..i blizna po cesarce...

Życie bywa tak zaskakujące, że czasem aż trudno w to uwieżyć...
Jak byłam w poprzedniej ciąży, to w tym samym czasie była w ciąży jedna z dziewczyn. Jej ciąża była o 2 tygodnie starsza od mojej, niestety około 10 tygodnia poroniła, ciąża okazała się pozamaciczna. Teraz również jest w ciąży, i to w tym samym tygodniu co ja. Nie mogłam uwierzyć w taki zbieg okoliczności. Inne dziewczyny się nas pytały czy jak idziemy do łóżka to czy do siebie dzwonimy albo jakoś dajemy sobie znać hehehe. Fajnie, teraz musi być wszystko ok, nie ma innego wyjścia.

ma_pi Demotywator 21 stycznia 2016, 20:08

Kolejne i ostatnie USG za mną. Ostatnie, ponieważ owulacja została dziś potwierdzona. Z dużą pewnością była dziś rano. Tak więc nadszedł upragniony dzień "0". We wtorek transfer :)
Jutro dzwonię do kliniki i umówię się na konkretną godzinę.
Dziś była bardzo przyjemna wizyta. U mojej ginki sprzed starań o dziecko. Sporo dziewczyn jej nie lubi, że niby jest wyniosła. A to nieprawda. Lekarka po prostu nie lubi, gdy ktoś przychodzi bez zleconych badań. Nawet sobie chwilę żartowałyśmy.

I jeszcze jedno. Wino podziałało i endo ma 8 mm. Tak w sam raz.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2016, 20:11

Wyniki partnera:


Objetosc 3,5 ml >= 1,5
pH 8,5 >= 7,2
Wyglad - kolor prawidłowy
Lepkosc: zwiekszona ( wcelu zmniejszenia lepkosci ejakulatu zastosowano metode mechaniczna).

1.Preparat bezposredni
Komórki okragłe 1,6 mln/ml < 5
Leukocyty < 1 mln/ml < 1

2.Ruchliwosc plemników (%)
A) ruch postepowy 59 % > 32
B ) ruch całkowity 67 % > 40
C) brak ruchu 33 %

3. Liczba plemników
Liczba plemników w mln/ml 94,16 mln/ml > 15
Liczba plemników w mln/ejakulat 329,58 mln/ejakulat > 39

4. Zywotnosc plemników (test eozynowy)
Plemniki zywe 72 % > 58
Plemniki martwe ­ 38 % < 30

5. Morfologia plemników (wg kryteriów Krugera)
- o prawidłowej budowie 7 % > 4


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2016, 20:14

Pani Ordynator przywitala nas ze lzami w oczach..bylo jej przykro..chciala wniesc wniosek o sekcje..moje dokumenty byly juz u nich..wszystko bylo w nich wporzadku..nic nie wskazywalo na taki obrot sprawy..czy zgadamy sie na sekcje..nie musimy znac jej wynikow..szpital by chcial..zeby wiedzieli gdzie byc moze popelnili blad..moze niedopatrzenie..ich mali pacjeci wychodza z oddzialu odratowani..ale nie On..moze problem na podlozu genetycznym..wyniki sekcji moga byc pomocne jesli bedziemy kiedys chcieli drugiego bobasa..

zgodzilismy sie..bylo za duzo pytan bez odpowiedzi..

Urzad stanu cywilnego..miasto wojewodzkie..Wroclaw..w szpitalu dostalam kartke ze 1.07 mam sie stawic o 11 zalatwic formalnosci bo mi gratuluja bo urodzilam dzidziusia..do sekcji zostaly 2 tygodnie...musielismy czekac...czekalismy..nic innego nam nie zostalo...

ja zostalam u mamy we Wroclawiu..Piotrek wrocil do Legnicy..w naszej sypialni stalo lozeczko syna..poscielone przygotowane..misie..zabawki...grzechotki...zabral posciel z pokoju i zaniosl do salonu...gdy wrocilam po 1,5 tygodniu do Legnicy w dalszym ciagu salon bym nasza sypialnia...pelnil taka funcje przez 3 miesiace...sypialnia miala zamkniete drzwi i bez potrzeby nikt tam nie wchodzil...

16 d.c.
Większego pęcherzyka dziś już nie było.
Został mały, dalej ma 14mm, więc pewnie się zrobi trobielka.

W sumie to tego się spodziewałam, że pękł, bo wczoraj miałam ogromny ból jajnika, a dzisiaj rano obudziłam się zupełnie bez bólu.
Czyli owulacja była pewnie w nocy.

Dzisiaj rano jeszcze poprawiliśmy trochę po inseminacji ;-)

Dostałam Luteinę pod język, 1x2tabl.
W sumie to trochę na moją prośbę dostałam te tabletki.

Za 12 dni test :-)
Wypada 2 luty, ciekawe czy wytrzymam, czy wcześniej jeszcze siknę.
No chyba, że wcześniej dostanę @


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2016, 21:28

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 21 stycznia 2016, 21:47

Dziekuje Wam kochane za gratulacje :*

Dzisiejsza beta:
193 mlU/ml
Progesteron
11,09 ng/ml
♥♥♥

Jutro udalo mi sie zaklepac wizyte u ginekolog na 8.20. Zobaczymy co to za duszyczka postanowila u mnie zamieszkac :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2016, 21:46

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 21 stycznia 2016, 23:32

21.01.2016r. Dzień 79, 22.59

Wczoraj fatalny dzień. Droga niebezpieczna i okropna. Fatalne warunki pogodowe. Raz mijając się z innym pojazdem wpadłam w poślizg. Gość nie zjechał ani na milimetr a ja zahaczyłam o pobocze przysypane śniegiem i wyrzuciło mnie na środek drogi. Z Bożą pomocą zadziałały wszystkie systemy bezpieczeństwa w samochodzie, a ja nie straciłam zimnej krwi. Gdybym wiedziała co mnie będzie czekało to bym się nie udała sama w tę podróż. Tym bardziej że z moich prób naprawienia świata nic nie wyszło. Niepotrzebnie tylko jeszcze bardziej się zawiodłam i rozjątrzyłam rany. Pozostaje mi mieć miłe wspomnienia i ... Tyle. I wrócić na ziemię, bo faktycznie świata całego nie zbawię. Niby czułam, że może tak być, lecz boli mnie to bardzo.

Poza tym dzisiejszy dzień Anastazji świetny. Noc mimo że w obcym dla niej miejscu cała przespana. Mała śpi w łóżeczku turystycznym i ma w nim sporo więcej miejsca niż w kołysce. Dzisiaj rano zastałam ją w zupełnie innej pozycji niż wtedy gdy kladłam ją wieczorem. Anastazja fiknęła o całe 90° ! I do tego jeszcze kimała sobie na boczku ze złożonymi rączkami pod główką :) przeurocza moja królewna!
Dzisiaj odwiedziłam swoją matkę chrzestną w szpitalu. Leży tam już od dwóch tygodni. Jest poważnie chora i po wyjściu ze szpitala będzie wymagała stałej opieki. Strasznie mi jej szkoda. Tym bardziej, że zaczęła mówić ludzkim głosem.. Nastkę zostawiłam u mojej Babci, bo Rodzice w pracy, Teściowa komuś w czymś pomagała. Prababcia szczęśliwa, wyprzytulała Małą, pozachwycała się tym, że Nastia umie tyle 'gadać' i się śmieje. No i nadal utrzymuje, że jej 'zęby idą', bo się ślini i obie łapy wpycha do buzi. Z Babcią mieszka trójka dzieci. Roczny Jasiek głaskał Młodą po stopkach, a Ksenia zagadywała ją i zabawiała w mistrzowskim stylu. Razem leżały tak ponad godzinę!



IMAG2326_1.jpg
upload a gif


Później pojechałyśmy do Babci Basi, mojej Teściowej. Idealna kobieta. Jedyną jej rysą jest to że na Nastię mówi Nadzia, ale jakoś to wytrzymam. Posiedziałyśmy, pogadałyśmy, wyciągnęłyśmy wózek z mondziaka i przeszłyśmy się na spacer. Było mroźno bo termometr wskazywał -16℃, ale u nas nad morzem zimniej jest gdy wieje wiatr a na termometrze -7℃. Teściowa odprowadziła nas do domu rodziców i zaszła się zagrzać. Oczywiście temat przy herbacie jeden... Wspaniałości Anastazji. Dziadkowie oszaleli na jej punkcie i w tej grupie wsparcia dali temu szaleństwu upust :)

A tak w ogóle to zaobserwowałam, że Nastia jakby łapie reguły dialogu. Słucha, gdy się do niej mówi, a gdy ktoś kończy wypowiedź ona 'odpowiada'. Coś niesamowitego. Ona już tyle umie! W ogóle jakaś taka megakumata mi się ta moja córka wydaje. :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2016, 23:33

kas:) mój i tylko mój 22 stycznia 2016, 05:47

To już dzisiaj!!! Za kilka godzin Filip będzie po tej stronie brzucha!!! Jupijeeee

gosia89 udało się po 9 latach 22 stycznia 2016, 18:18

9dc

martwię się bo wziąż mam lekkie krwawienia, dziwne to, w pracy dzwigam boję się, że to przez pracę tam się nie zagoiło po zabiegu... a może to normalne po histeroskopi? w necie nie znalazłam zbyt wiele. tu na forum też nie widzialam takiego tematu.

Nowy Rok- Stara JA.

Zebrałam się wreszcie by coś naskrobać. Niestety nadal czekam na wredną @, która narobiła mi nadziei na swoje przybycie plamieniem kilka dni temu. Niestety mam wrażenie, że zawróciła na dworcu i do mnie już nie dojechała. Bez sądowego nakazu stawiennictwa wydanego przez Duphaston nadal będzie mnie unikać, więc w poniedziałek idę po receptę.

Cóż... Starań jako takich nie uskuteczniamy. Oboje wrzuciliśmy na luz i myślę, że dobrze nam to robi. ja staram nie zaprzątać sobie głowy staraniowymi sprawami. Grzecznie bierzemy leki, suplementy, wzięliśmy się trochę za naszą dietę i lecimy do przodu. Ponowne starania zaczynamy w marcu, wiec pod koniec lutego chciałabym zrobić ponowne badania hormonalne, bo ostatnie miałam prawie rok temu.

Trzymajcie za nas kciuki bo rozpoczynamy starania o kupno mieszkania! W lipcu kiedy Jacek dostanie umowę na stałe chcemy wziąć kredyt i kupić swoje własne M. ;) Poza tym w poniedziałek idę zapisać sie na kurs prawa jazdy! Staram sie zrobic postep i przełamac traume powypadkową :) Mam nadzieję, że nie rozbije sie na pierwszym napotkanym drzewie :)

Wiem, ze mało sie odzywam u was, ale przyrzekam, że codziennie śledzę co u Was słychać! Ciesze się radością mam obserwujących jak rosną ich pociechy, napatrzeć się nie mogę na zielone kropeczki i brzuszki cieżarówek, oraz kibicuję wszystkim staraczkom :)

Trzymajcie sie dziewczyny!

gabi544 moja historia 22 stycznia 2016, 09:29

Szybki wpis:
Wizyta u gina w środę - bardzo pozytywna :)
Ustalony termin laparoskopii i hsg - 11 lutego :) JUPI!!! :D
Jeszcze 20 dni.
Teraz tylko czekać i 8 lutego i ruszam na badania ;) a potem na stół ;)

Oby w końcu coś się wyjaśniło w kwestii ciąży, a raczej jej braku.

A jeśli nie to wyruszymy w następną podróż - klinika leczenia niepłodności.

Miłego dnia Kobietki :)

znowu beznadziejny dzień... źle się czuję... staram się zdrowo jeść, zero słodyczy itp ze względu na metformax tylko nie wiem jak długo wytrzymam.... jem jogurty naturalne bez cukru, na początku było ok a dziś rano musiałam go naprawdę powoli jeść bo mi się odbijało i mogłabym zwymiotować... prawie codziennie pobolewa mnie brzuch... chyba zacznę normalnie jeść bo się w końcu przewrócę...
czytałam, że niektóre dziewczyny na metformaxie miały zero ochoty na słodycze i węglowodany, ja mam na odwrót... mogłabym jeść naokrągło ziemniaki i chleb... tęsknię za nimi.... normalnie chodzą za mną... za to odrzuca mnie już od jogurtów, serków wiejskich itp....
już sama nie wiem co ja mam jeść... w ogóle to prawie na nic nie mam ochoty, za to ciągnie mnie na kwaśne... w środę jadłam biały barszczyk na zakwasie z kapusty... dawno mi nic tak nie smakowało.... rozpływałam się nad jedzeniem...

Dziękuję dziewczyny za słowa wsparcia :) Niepiękny jest ten mój ostatni wpis ale czasem potrzebuję się wyżalić i wypłakać, jak każda z nas.
W ten weekend jedziemy do mojej rodzinki, raczej zabawowi ludzie i wczoraj już chciałam nas odmówić ale M. powiedział, że nie ma mowy bo nie będziemy siedzieć wiecznie z kotem w domu i wyjazd dobrze nam zrobi. A może ma rację. A w następny od piątku do niedzieli robimy sobie wypad do Sandomierza to też odsapniemy. Myślałam nad wypadem do jakiegoś gabinetu masażu tam na miejscu ale z drugiej strony mam ochotę na kilka ciuchów i nie wiem na co się zdecydować ;)
Dzisiaj staram się pozytywniej patrzeć na całą sprawę, w końcu jest już 9dc, za dwa tygodnie o tej porze będę już po scratchingu a potem szybko dostać małpę i transfer <3 Zastanawiałam się nad tym cyklem z transferem, czy musi być owulacja? Może głupie pytanie bo pewnie musi. Tyle, że ja swoją owulację mam raczej sporadycznie i spontanicznie, więc pewnie będzie czymś wywoływana. Mam nadzieję, że hormony nie oszaleją i transfer będzie, i za dwa miesiące o tej porze już będę po teście.

Lentilkaa głuptasie żadna droga nie jest zamknięta :) Jeszcze będziemy się podczytywać na fiolecie :)

8+0

Razem z moją Kruszynką wkraczamy w 3 miesiąc :) Wewnątrz czuję, że wszystko będzie dobrze. Głaskam się po brzuchu i mówię do naszego Maleństwa. Choć to jeszcze nie możliwe, wierzę że mnie słyszy i czuje jak bardzo razem z tatusiem je kochamy i zostanie z nami już na zawsze <3 I choć męczą mnie mdłości praktycznie non stop, to jestem bardzo bardzo szczęśliwa. Czekam tylko z lekkim niepokojem na następne usg. Modlę się, żeby wszystko było dobrze. Sumiennie łykam Duphaston i Folik. Będzie dobrze, prawda?

No i znów dopadło mnie przeziębienie :/ W zasadzie tylko katar, ale ogólnie czuję się osłabiona więc wzięłam wolne w pracy. Nie będę ryzykować. Teraz dla mnie najważniejsze jest nasze małe Serduszko <3

Kochane może nie odzywam się za często ale śledzę Wasze wykresy i nieustannie trzymam kciuki za Was! <3

zastanawia mnie jeden fakt, do tej pory zawsze po owu bolaly mnie sutki a teraz nic, cisza. Jeszcze nie wiem czy to dobrze....
Czekam jeszcze na jakies efekty, nadzieja jeszcze nie umarla:)

ale wczoraj bylo ciezko w pracy bo co widzialam kobiete to albo w ciazy albo z malenkim dzidziusiem.
A mnie tylko nasuwa sie pytaniew czym jestem od nich gorsza? przeciez kobiety z pco tez zachodza a ja??


Caroline Czekam na dwie kreski 22 stycznia 2016, 11:09

27t6d

Ostatnio dzieje się coraz więcej i czas szybciej leci:) super. Skończyłam już zakupy ciuchowe dla maluszka:) Dziś zamierzamy jechać zamówić wózek http://www.sklep-tosia.eu/tako-city-move_p2377. Jestem mega podjarana:) to już niedługo i wiem, że czas leci szybko. Zaraz mamy luty, a w marcu to już będą gorące przygotowania:)

Wczoraj byliśmy na pierwszym spotkaniu w szkole rodzenia i wrażenia są jak najbardziej pozytywne:) dostaliśmy kilka prezentów dla dziecka między innymi smoczek, skarpetki, kosmetyki i poradniki...fajny początek:)

LucyM Jednak to nie takie proste. 22 stycznia 2016, 12:00

Podobno dobrze jest mieć plan.

Więc plan jest taki:

1. Test w poniedziałek.

Jeżeli dodatni (wersja A):

2. B-hCG i zapisać się do ginekologa (skonsultować przyjmowanie bromergonu, euthyroxu i poziom progesteronu).

Jeżeli negatywny (wersja B ):

2. Doczekać do okresu, przecierpieć i zapisać się do ginekologa.

3. Skontrolować TSH i skonsultować dalsze przyjmowanie bromergonu i euthyroxu.

4. U ginekologa:

- monitoring owulacji
- konsultacja poziomu progesteronu w II fazie - może potrzebny duphaston/luteina ?
- wspomnieć o plamieniach okołoowulacyjnych w ostatnich cyklach

Chyba tyle.
Pewnie będziemy realizować wersję "B".


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2016, 12:23

Im bliżej końca 1 trymestru tym objawy się bardziej nasilają, coś mi się wydaje że będę męczyła się całą ciążę :-( nic mi nie przechodzi, wymiotowałam raz dziennie, teraz już 2-3 razy na dzień i cały dzień mam ciężko na żołądku, cały czas mi się odbija, cały czas mi się cofa, mimo że zmuszam się do jedzenia to i tak nie pomaga. Maleństwo męczy mamusie i to strasznie :-(
Wiem powinnam cieszyć się ze mam objawy, przynajmniej wiem ze maleństwo rośnie, ale nie mogę cieszyć się z ciąży, nie mogę nic zrobić ani nigdzie wyjść. A tyle rzeczy bym chciała zrobić, aż mnie ciągnie by coś zrobić, a tu zonk, nic nie mogę zrobić....
Jutro zaczynam 13 tydzień, niewiem czy się cieszyć, nie lubię 13 - stki, może nie będę myśleć ze to 13 - ty, muszę czymś się zająć, może zacznę czytać jakoms książkę a telefon rzucę w kąt, by mnie nie kusil.

25 dc
Szczerze nwm.ile jest dpo ovufriend pokazuje 6 ale wtedy wyszedł test pozytywny wiec może owu była w sobote- niedziele jakoś
Dzisiaj progesteron 6,47 wiec bez szału...
Estriadol 139
W nastepnym cyklu po owulacji mysle ze dołączę duphaston I luteine . Bynajmniej owulacja była No zawsze coś ☺️
Myślę że duża zasługa zwiększenia glucophage i ćwiczeń ☺️

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)