Prolaktyna u męża wysoka 
poziom 505 a norma 300 
robimy obciążenie z Metokroplamidem i wyszło
normalna 550, po godzinie po tabletce 1900 a po dwóch godzinach 1200
Kto chce Maksiową walentynkę? No kto? Poproszę wiadomość prywatną jeżeli ktoś chce i w odpowiedzi wyślę Maksiową walentynkę 
Przepraszam, że dopiero dziś aleeee Maks zrobił mi prezencior na walentynki, wyrzynają mu się chyba 2 górne 2ki, choć trochę mi to na 3ki wyglada, ale to chyba nie możliwe... Tak czy siak od wczoraj wiem, że mam dziecko. Tragedii nie ma, ale mojego aniołka który prawie cały dzień bawił się sam też nie ma... eh. Stosujemy Camilia od wczoraj wieczorem, chyba pomaga, ktoś coś jeszcze może polecić?
Na początek III trymestru wklejam małą pamiątkę 

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 11:22
No i jak mówiłam, tak zrobiłam test. Miałam chwile zawahania czy robić zanim zmierzyłam temp. ale że odbiła się nieco od dna to zrobiłam... No i niepotrzebnie, bo wyszedł negatywny....Mogłabym powiedzieć że jakiś cień tam widzę, ale że to mi się zdarza zbyt często to cienia nie szukam... Był to test z allegro, jeszcze mam ich kilka więc jutro znów sobie sikne
A co mi szkodzi ? I tak juz się nastawiłam, że nic z tego cyklu nie będzie więc mogę sobie dla treningu porobić testy ;P
Hm szukam witamin z jodem i nie wiem co mam kupic....Help....Dla męża też nie wiem co kupić ;/ Wrrrr te apteki internetowe sa spoko bo tansze, ale jak w jednej jest jedna rzecz tak drugiej nie ma i na odwrót ;/
No i jak mówiłam, tak zrobiłam test. Miałam chwile zawahania czy robić zanim zmierzyłam temp. ale że odbiła się nieco od dna to zrobiłam... No i niepotrzebnie, bo wyszedł negatywny....Mogłabym powiedzieć że jakiś cień tam widzę, ale że to mi się zdarza zbyt często to cienia nie szukam... Był to test z allegro, jeszcze mam ich kilka więc jutro znów sobie sikne
A co mi szkodzi ? I tak juz się nastawiłam, że nic z tego cyklu nie będzie więc mogę sobie dla treningu porobić testy ;P
Hm szukam witamin z jodem i nie wiem co mam kupic....Help....Dla męża też nie wiem co kupić ;/ Wrrrr te apteki internetowe sa spoko bo tansze, ale jak w jednej jest jedna rzecz tak drugiej nie ma i na odwrót ;/
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 15:41
Dzidzi raczej sie nie uda zrobic wiec sie nie spinam. Wziawszy pod uwage moje problemy z zajsciem nie mam szans. A wspomagaczy nie planuje juz brac. Ale juz sie nie zabezpieczamy a przytulanki sa nawet w dni plodne bo totalnie nie wiemy jak ogarnac zabezpieczenie. Arek uwaza ze napewno nie zajde i pewnie ma racje wiec czy musimy sie zabezpieczac ??? Czy musimy sie stresowac niewygodnymi gumkami, tabletkami, wkladkami Itp. Z jednej strony mam mysli ze to ostatni dzwonek na ostatnie dzieciatko wiec jakby co to problemu nie bedzie z drugiej strony przy mojej dwojce juz zaspokoilam swoj instynkt macierzynski pomimo ze ta coreczka chodzi po glowie....
Poki co Maximilian juz drugi tydzien siedzi w domu. Po pierwsze w przedszkolu nadal panuje szkarlatyna a po drugie brak personelu. Na 45 dzieci zostaly tylko 4 panie wiec dzieci ktore maja rodzicow co nie pracuja musialy zostac w domu, W tym tygodniu podobno kolejne dwie panie juz nie gwarantowaly ze nie pojda na zwolnienie wiec wesolo nie jest. Bedziemy popoludniu dzwonic i sie dowiadywac co tam sie dzieje... A narazie staram sie jakos zorganizowac dziecku czas ale za wiele mozliwosci nie mam. A takie siedzenie w domu nudne jest. Na szczescie obok mieszka kolezanka co tez z synim w domu siedzi to czesto sie spotykamy. My plotkujemy a dzieciaki sie bawia
W srode jest karata a wsobote jedziemy na urodziny do Kamilka wiec jakos zleci...
17dc
A wiec z rana wyszedl mi mega pozytyw czyli wczoraj pewnie wieczorkiem tez by mi wyszedl pozytyw. W dodatku podbrzusze boli na owulke.
To dobrze - plus jest 
W dodatku
tez bylo i szansa jakas znikoma tez 
Ale jak mam byc szczera to z tego calego cyklu wyjdzie jedna wielka @...
Nie ma co gdybac tylko teraz czekac do 4dpo i brac lutke...
I czekac na testowanie zaplanowane na 29 lutego
Niestety ja nie mam nic takiego z pracy tylko musiałabym kupić całkiem na własna rękę i to któryś z wyższych pakietów żeby przychodnia do której chce chodzić sie w to łapała wiec robi sie to pozbawione sensu chyba
a jak z monitoringiem cyklu? Wchodzi w ubezpieczenie czy nie? Bo jeżeli nie łapią sie tylko wyjątkowo hormony kobiece to moze faktycznie warto. Napisałabym cos więcej o tym Werix?
To były piękne trzy dni a szczególnie Nasza rocznica i Walentynki 
W sobotę zrobiłam test owulacyjny iiii....wyszedł pozytywny ! W nocy działo się i działo
Oby prezent mojego mężczyzny jaki mi dał tej nocy przetrwał i został
Ostatnio nie pisze tak często w pamiętniku bo jak już kiedyś wspominałam mam super internet który jest wolniejszy od ślimaka ; pp
W walentynki ovu wyznaczyło mi zielone dni gdyż test wskazał owulkę w sobotę
no ale starania nie przerywamy działy dalej
teraz tylko czekać kilka dni na te wymarzone dwie kreski na teście ciążowym
Myślę jedynie nad tą luteiną bo z jednej strony się boję ją brać bo może wywoła mi okres a z drugiej strony może mi podtrzymać dzidziusia . I już sama nie wiem co robić . Chyba wezmę by znowu historia z października się nie powtórzyła .
Dzisiejsza beta 487,69. Jest 16dpo. Rośnij, maleństwo, rośnij!
44 dzień cyklu.
To właśnie jedna z tych kłód jakimi ostatnio uracza mnie życie. Z reguły cykle mam 30-33 dniowe. Ten się przeciągał. Testy negatywne. Postanowiłam nie czekać w nieskończoność. Poszłam do ginekologa. Zdecydowaliśmy, że wywołamy @ duphastonem. Biorę go już 6 dzień (mam brać 10). Mam plamienia, jest więc szansa, że jak go odstawię to miesiączka przyjdzie. Ale nie chcę odstawiać go wcześniej bo następna @ wypadłaby mi centralnie we własny ślub. Ot, taka kwintesencja ostatnich miesięcy. Dlatego teraz staram się ją przetrzymać jeszcze kilka dni. Mam nadzieję, że się uda.
29 tc, 78 dni do TP
Pierwszy raz kupiłam sama coś dla Nelci. Przełom jakiś, bałam się chyba do tej pory zapeszyć. Ale jak zaczęłam, to teraz chyba jakoś już pójdzie. Byle finanse pozwoliły. Straszną frajdę z tego miałam tak nawiasem mówiąc! Niby kilka ciuszków, a tyle radości:) Postanowiłam nie przesadzać z różem, to że jest dziewczynką nie znaczy, że ma być ubrana jak landrynka, od stóp do głów w różne odcienie różu. Co to, to nie!
Coraz częściej zastanawiam się jak będzie wyglądała. I jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić. Taka mieszanka mnie i jego? Bardziej mnie, czy bardziej jego? Rety... już bym chyba chciała, żeby była z nami. Albo nie, niech jeszcze posiedzi, bo mama z tatą nie ogarnięci jeszcze, muszą tyyyle przygotować. A czas ucieka, nie wiadomo kiedy...
Zuzia, Zuzik, Zuzanna - pomysł mojej mamy. Coraz bardziej zaczyna mi się podobać, małżowi w ogóle. Ponoć jedno z najczęściej nadawanych imion w ubiegłym roku. Jak my dojdziemy do porozumienia?? Pewnie skończy się tak, że zostanie Kornelią, pierwszy pomysł i chyba ostatni. Przecież ładnie!
i
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2016, 09:05
11TC (10t4d)
Jedenasty tydzień wbrew temu co głosi BBF wcale nie zaczął się od przemijających/ bądź zmniejszających się mdłości. Dopiero teraz dowaliło mi z grubej rury
Mdłości z resztą to pikuś, gorzej jak znajdują ujście i ledwo wyrabiam do zlewu lub sedesu. Dzisiaj wparowałam do pracy, rzuciłam kurtkę w biurze i pognałam do toalety, niestety dalej niż do zlewu nie dałam rady...
"Koleżanka" z pracy twierdzi, że jestem antyreklamą macierzyństwa i powinnam poczytać jak się teraz noszą sexy-mamy.
Fakt: włosy w lekkim nieładzie po wyciskaniu soków trawiennych nad zlewem, makijaż ograniczyłam do minimum, tj podkład i tusz do rzęs, koszule na cyckach mi się rozłażą, a w spodniach muszę rozpinać guzik (a przynajmniej gdy siedzę)...No ale skąd brać siły na BYCIE SEXY gdy całe moje jestestwo chce się tylko wyrzygać ?!
Nie chce mi się jeść, odrzuca mnie od herbaty, kawy (bezkofeinowej, inki- jeden czort) i mięsa. Nawet moja ukochana przed ciążą pokrzywka jest BLEEEEE! Piję za to "hektolitry" wody, nie wiem czy to normalne. Nie mam jeszcze skierowania na badanie cukru, ale jak podjadę do mamusi to poproszę żeby dziabnęła mnie w palec i zmierzyła cukier.
Humor generalnie mi dopisuje, miałam może ze dwa, trzy, epizody z 'crying for no reason', do tego jak w Lidlu tydzień bułki z dżemem truskawkowym i parę dni fazy na banany z płatkami kukurydzianymi. W czasie jazdy autem mam chorobę lokomocyjną, jeśli mi się uda i zasnę (jako pasażer oczywiście) to jest szansa, że dojadę na miejsce z zawartością żołądka.
Jestem lekko drażliwa w pracy, nie mam cierpliwości do pracowników, za to mam totalny zlew na sytuacje które na ogół doprowadzały mnie do szewskiej pasji / polityka, kredyt w jabanym franku itp/
W zeszłym tygodniu byliśmy podejrzeć małego pisklaka, rośnie prawidłowo i wszystko wygląda dobrze. Następna wizyta w II trymestrze tj 9 marca i wtedy zrobimy też pierwsze badania prenatalne. Nie mogę się już doczekać bo czas mi się strasznie wlecze. Od marca chcę iść na chorobowe więc też będzie trochę inaczej, bo teraz wracając po 17 z pracy jestem po prosty wykończona.
Mebelki do pokoiku wybrane, czekamy tylko na przypływ gotówki i ruszamy w wir baby-zakupów.
edit.
Nie wytrzymałam do 9 marca, USG na końcu lutego 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 marca 2016, 12:12
Zrobiłam dziś test i na chwilę pokazała się lada druga kreseczka, jednak znikła jak tylko test wysechł... Dziwna sytuacja
... No nic lekarka kazała powtórzyć test za 3 - 4 dni i się okaże.
Był mąż i nie ma męża
tydzień w jego towarzystwie minął jak błyskawica
Ale za to walentynki były wspaniałe
Byliśmy na kolacji,dostałam piękne róże i dowiedzieliśmy się,że bratowa męża "oblała test" i zobaczyła II
Jutro ma wizytę u gin,trzymamy kciuki za ich wymarzoną Zuzię 
Kiepsko się czuje od jakiegoś czasu, ale dzisiaj to już wogole, kiepsko u mnie, głowa mnie boli, ale gorzej z ogólnym samopoczuciem, jakoś płakać mi się chce, niewiem dlaczego, do tego te ciągle odruchy wymiotne. Niech już się te objawy skończą. Bardzo się cieszę że jestem w ciąży i ze będę w końcu mama, o niczym innym nie marzę jak zostać mamą, ale te dolegliwości mnie wykończa. Każdy myśli ze mam fajnie teraz odpoczywam sobie i nic nie robię, a prawda jest taka ze nie sypiam dobrze, wogole nie odpoczywam, ciągle jestem zmęczona, brak mi sił. Zamiast odpoczywać i spać ile wlezie, bo potem maleństwo mi na to nie pozwoli, ja się czuje okropnie. Tyle bym chciała zrobić. Porządki w szafie, po przebierac ciuszki dla maleństwa, zająć się swoim hobby. A tu nic, samo umycie włosów mnie męczy, szybko się męczę....
Dziwny ten mój wykres ... jak na mnie.
Temperatury przy braniu luteiny mam niższe niż zazwyczaj.
Zastanawiam się, czy ja w ogóle miałam owulację. Większość znaków na Niebie i Ziemi świadczy o tym, że miałam. Ale wykres to mam zagadkowy.
Za wszystkie objawy dodatkowe obarczam luteinę. Cycki mam spuchnięte i podbrzusze mnie ćmi.
Nie mam jakoś za bardzo nadziei w tym cyklu. Jeżeli się nie uda - będę musiała zainwestować w monitoring już na 100% - myślę, że byłabym wtedy spokojniejsza.
Daje sobie jeszcze 2 cykle z luteiną i będę/będziemy musieli podjąć jakieś decyzje co dalej.
Eh ...
22dc (5dpo wg mnie, 4po wg ovu)
Przeczytalam gdzies w necie, ze nie ma znaczenia kiedy rozpoczyna sie branie Inofolicu. Nie chcac czekac ponad 2 tygodni zaczelam go brac natychmiast jak tylko doszedl. Wyszedl akurat dzien owulacji. Nie wiem czy zrobilam dobrze.
Zauwazylam, ze odkad go stosuje (pije 1 saszetke dziennie) miewam w podbrzuszu cos jakby bole owulacyjne. Tak moge to najtrafniej opisac. I sie zastanawiam czy to normalne?
4 LUTEGO 4:00
" A kto powiedział, że życie jest łatwe? Jak o coś walczysz, to potem bardziej to szanujesz. A jak wszystko masz podane na tacy, to potem nawet nie zauważasz, że to masz. " 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.