W dniu porodu pojechałam z rańca na ktg i usg do poradni przyszpitalnej. Miałam wiele planów na ten dzień ale jak trochę się zmodyfikowały. Ktg poszło w porządku, badanie też, rozwarcie dalej takie samo. Poszliśmy na usg a tam niespodzianka. Mały nie miał wód płodowych. Decyzja o zakończeniu ciąży. Poszłam do szpitala podłączyli pod oxy ale oczywiście nic nie ruszyło. Decyzja, że dają mi odpocząć przez noc a od rana znowu oxy do skutku i musimy urodzić. No i od rana kroplówki. Niestety długo to szło. Najpierw nie było czynności. Później jak się pojawiła to myślałam że zejdę z bólu. Mogłam tylko leżeć na lewym boku bo w innej pozycji małemu tętno spadało. Po 9 godzinach męczarni badanie i okazało się, że nic nie drgnęło. Zapadła decyzja o cc i 20 min później na świat przyszedł Nasz Synuś. Trochę mnie to wszystko zaskoczyło. I szczerze mówiąc dalej nie dociera do mnie że jest z nami. Jakoś dziwnie się czuję z macierzyństwem. Mam nadzieje, że to tylko szok. Iguś jest zdrowy i cudowny ale też jest ciężko bo nie chce cycunia, woli butlę, i daje popalić w nocy. Uczymy się siebie nawzajem i mam nadzieję że wkrótce jakoś się dotrzemy.

230515 Powrót do punktu wyjścia. 27 lutego 2016, 19:19

11 dc.

Wynik monitoringu świetny. Torbiel na prawym jajniku. Owulacji w poprzednim cyklu nie było. I w tym nie ma co się jej spodziewać. Od 15 dc Duphaston i modły, żeby cholerstwo się wchłonęło. Trudno. Misję powrót do pracy czas zacząć.
Tak mi przykro. Źle. Dlaczego nie mogę być zdrowa? Dlaczego się nie udaje?

Głos z tyłu głowy mówi: Cóż, głupolu, pewnie dlatego, że za bardzo chcesz...

Pisze bo kialam dzis spotkanie z moimi bliskimi kolezankami. One maja dzieci,jedna ma 15 miesieczna corke, a druga 10 miesieczna. Spotkanie bylo sympatyczne. Dzici sie mnie nie baly i fajnie sie z nimi bawilam. Jednak czuje ze jestem inna-bezdzietna. Musialy przeciez wejsc na tematy jak sobie radza z dziewczynkami. Nie dziwi mnie to w ogole. Co jedna jest bardziej slodka i sliczna. Porobilysmy sobie duzo zdjec-na pamiatke. Przeciez lata leca!!! W drodze powrotnej moja druga kolezanka zapytala jak te sprawy maja sie u nas. Z kluska w buzi odpowiedzialam jej ze stoimy w miejscu. Bo niewiem co mam dalej myslec,robic??? A na to moja kolezanka mi cos poradzila. Bo rowniez chcialaby bysmy zostali rodzicami. Polecila mi jedna znachorke-uzdrowicielke. Przyjmuje przy plebani,jednej z miejscowosci. I to nie az tak daleko od nas. Nigdy o niej nie slyszalam! Kolezanka mi poczytala o swiadectwie uzdrowien innych ludzi. Niesamowite!!! Ale najwazniejsze by w to wierzyc. A jestem w stanie. Nawet zaproponowala mi ze pojechalaby tam ze mna. Jaka ona jest dobra. Mowila ze chce nam pomoc ze lzami w oczach. Boze dziekuje ci za tak dobrych ludzi wokol nas!!! Odpowiedzialam ze napewno nie bedzie to prosta sprawa ale dlaczego nie sprobowac. Czego sie nie zrobi by zajsc w ciaze.. Zobaczymy co czas pokaze. Napewno napisze co przezylam po wizycie

wg OM 7t2d (początek ósmego tygodnia)
wg usg 7t6d (koniec ósmego tygodnia)

Właśnie wróciłam z usg.

Cudaczek mój kochany jest, żyje, z pikającym pięknie serduszkiem, główką, tułowiem, dwoma rączkami i dwoma nóżkami. Wygląda już bardziej jak "człowiek" niż kijaneczka. Ma prawie 16mm. :D
Siedzi sobie w pęcherzyku płodowym, pięknym owalnym o wielkości 29,1 mm.
Jest też pęcherzyk żółtkowy o wielkości 5,3 mm.

Wielkość maluszka wskazuje, że to prawie 9 tydzień ciąży, a nie początek ósmego. To już chyba wiem, co się zadziało w styczniu kiedy to w 9 i 12 dc nie było widać żadnych pęcherzyków. Podejrzewam, że miałam bardzo wczesną owulację 8 lub 9dc wcześnie rano.


Oprócz tego nadal mam krwiaka, niestety. Powiększył się i wynosi 35mmx8mm. Jest długi, ale wąski przez co dużo mniejszy niż owalny pęcherzyk ciążowy o wymiarze 29mm.
Pan doktor powiedział, że mam tylko około 5% szans na poronienie, więc rokowania są dobre.

A tak to się przedstawia:

Zdjęcie nr 1 (widoczny pęcherzyk ciążowy i żółtkowy):
df761271dc024062med.jpg

Zdjęcie nr 2 (Pęcherzyk ciążowy, a nad nim widoczne jakby uszy, dwie ciemne plamki. To jest właśnie ten krwiak. Zaczyna się od tej ciemnej plamki po lewej stronie zdjęcia, a kończy się na tej ciemnej plamce po prawej stronie zdjęcia. Jest długi i cienki.):
e7f1260c6a3e1801med.jpg

Zdjęcie nr 3 (To jest mój cudaczek; wiem, że trudno tu coś zobaczyć, ale pan doktor pokazał mi rączki, nóżki i ja je teraz widzę, choć mój tata jak zobaczył zdjęcie, to stwierdził, że on ma naprawdę bujną wyobraźnię, ale nie widzi rączek, ani nóżek. No cóż: :))
9550793a7dd0b923med.jpg

Słaba jakość zdjęć, bo to zdjęcia robione telefonem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2016, 00:23

Ciąża zakończona 28 lutego 2016

KARINA85 Moja krótka historia 28 lutego 2016, 04:24

W drugą ciążę udało się zajść równie szybko jak w pierwszą tj. w 3 cs z ovu. :)
Dziś jest już półmetek ciąży - 21 tc.
Tak jak i poprzednio czuję się bardzo dobrze.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2016, 04:24

30dc - 12dpo - 3 dni do @



Czyżby mnie moja intuicja od owulacji nie zawodziła?

Czyżby to Nasz Walentynkowy prezent?

Nie wiem...

Nie wiem co myśleć...

W każdym cyklu temp spadała od 12dpo a dzisiaj?

Skoczyła w górę.

Aż 37,09!

Jutro obowiązkowo na betę lecę.

Brzuch mnie boli tylko jak na @ :/

Ale to nie może być @, nie przy takiej tempce...

Mam nadzieję, że wyniki będą jutro.

adrenalina . 28 lutego 2016, 07:53

Q


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2016, 09:06

Magdi Jak się robi dzieci? 23 marca 2016, 07:46

No witam! Pierwszy dzień wiosny za nami, wszystko budzi się do życia! Oby nasze kochane bobaski wraz z tą wiosną zechcialy się też pojawic☺. Słuchajcie, u mni dziś 28 dc a małpy nie ma. Szansa, że jestem w ciąży jest jak 1:1000000(milion!). Nie będę się nakręcić ani szukać objawów. Po prostu czekamy. Ale nadzieja jest!

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 28 lutego 2016, 09:58

25dc,chwilę przed @
Gdyby nie fakt,że nie było współżycia to miałabym kilka objawów do nakręcania się.Piersi bolały mnie bardziej w tym cyklu,bóle brzucha przed @ też mocniejsze.Miałabym cały arsenał objawów do wkręcania sobie ciąży.Przynajmniej samo nadejście @ "nie boli",bo przecież wiadomo że w takim cyklu musi nadejść.Jedyny plus tej sytuacji.
Ze spraw poza ciążowych ferie bardzo udane.Pierwszy tydzień na półwyspie genialny,drugi bez wszelkich szkolnych obowiązków także przyjemny.Od jutra zacznie się wstawanie skoro świt,basen,szkoła muzyczna………..Może i dobrze,będzie mniej czasu na fisiowania ciążowe:).A skoro już o tym:) to rano pomyślałam,że od początku roku zaskoczyły mnie ciąże aż 3 znajomych osób.Oby zaskoczyła mnie i moja,i Niki77.
T wraca za tydzień,więc mam MEGA nadzieję że najbliższy cykl wykorzystamy.
Miłej niedzieli dziewczynki:)

Kocham mojego Męża najbardziej na świecie! :* Jest cudownym tatusiem i bardzo mi pomaga. W Synku zakochał się bez pamięci. Jest taki dumny.

Igorek pomalutku przyzwyczaja się do nowego otoczenia. Dzisiejszej nocy wstawał tylko na karmienie i spał u taty na klacie. Ogólnie bardzo lubi się przytulać. W ciągu dnia bez problemu śpi w łóżeczku ale w nocy potrzebuje bliskości. Laktacja pomalutku się rozkręca. Dziś odciągnęłam już 30 ml mleczka jednorazowo. Szkoda tylko, że Synek nie chce jeść prosto z piersi. Ale ważne że choć troszkę daje mu dobrego mleczka.

Wczoraj byliśmy na pierwszym krótkim spacerku. Iguś spał jak Aniołek. :)
A oto moje szczęście:
c9e90c5ee27a5290med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2016, 10:03

kama005 Czekając na nasz cud. 28 lutego 2016, 10:25

Dzisiaj dopadły mnie zawroty głowy... Masakra nie lubię tego uczucia... :/
Wzięłam sobie łyżkę słodkiego kremu i jakoś tak trochę lepiej się czuję ale jeszcze nie do końca...

Dzisiaj mój M dostał wolne ale za to jutro musi iść do pracy. Tak więc obiadek robimy w domu i wreszcie pospędzamy trochę czasu razem. Szkoda że jest zimno bo tak to poszlibyśmy na dłuższy spacer z psiakiem :)

Ostatnio męczą mnie duszności, brak możliwości głębokiego oddechu. Do tego jeszcze katar doszedł... Piję herbatę z sokiem malinowym, wrzątek z miodem i syrop prawoślazowy. Może pomoże :)

Jutro muszę pojechać na zakład do siebie odebrać grafik i PIT a 4 marca dowieźć zwolnienie.

Do tego umówiłam sie na USG 4D w Medicoverze bo mój pakiet też tam obowiązuje i wystarczy że przyniosę kartę ciąży i zapłacę 73 zł zamiast 273 :)

Oczywiście problemów ze szkołą rodzenia ciąg dalszy... Nie mogę nigdzie znaleźć takiej szkoły rodzenia żebyśmy mogli chodzić razem... Ciągle coś nie pasuje... Ehh najwyżej nie pójdziemy...

Każdego dnia zastanawia mnie co mnie czeka jeszcze w tym życiu.. Trace waire w ludzi.. Nie mam już ochoty słuchać a kiedy bedziesz w ciazy a dlaczego nie pracujesz.. A to a tamto ludzie nie maja swojego życia? Widocznie nie.. Nie wiem może kosmitka jestem i nie lubie jak mnie ktoś poucza a nic nie wie na dany temat :/ i jesli zanim zacznie mnie ktos pouczać niech włoży moje buty i niech przeżyje to co ja w życiu.. Silna depresja.. Proba samobujcza coś jeszcze dodać? Chyba nie trzeba..

Jestem silna i wierze, że kiedyś spełnie swoje marzenia.. Teraz mam plan by pomóc mamie kiedyś to Ona sie dla mnie starała teraz czas bym ja zatroszczyła się o nią zasługuje na to mimo iż nie miałyśmy kiedyś tak dobrego kontaktu jak dziś..

Zbliża się marzec.. Najgorszy miesiac.. Rok temu dowiedziałam się, że jesten w ciąży w tygodnie później najgorszy dzień w moim życiu :( zabieg ciąża obumarła..

Trzeba żyć dalei i cieszyć się życiem bo przecież po coś tu jesteśmy :)

3 d.c na razie koniec nakręcenia się. Musze odpuścić.

Ciąża rozpoczęta 4 lutego 2016.... Jak szybko iskierka się zapaliła tak szybko zgasła
27.02. sobota...
Z drżącym sercem jadę z M na pobranie krwi do laboratorium. Droga ta co zawsze jak prawie co miesiąc od tylu już lat..
W głowie tli się wciąż myśl, że skoro transfer naszych ostatnich śnieżynek był tak trudny a endometrium takie mizerne to na pewno nic z tego... Boli mnie brzuch coraz bardziej @ już kolejny dzień.. Pewnie endomenda się odzywa... dla formalności muszę znać wynik bety by wiedzieć czy mogę sięgnąć po mocne leki przeciwbólowe...
Jesteśmy w laboratorium, spotykamy znajomą z innej kliniki. Rozmawiamy o leczeniu, o zarodkach, o transferach.. Ludzie nam się przyglądają i przysłuchują uważnie...
Przyszła moja kolej, więc grzecznie siadam w fotelu pokazuję obie ręce a pielęgniarka wybiera sobie żyłkę... jedno ukłucie.. uff udało się za pierwszym razem.. ;) mój wzrok pada na pudełko z plasterkami a tam taki słodki plasterek z tygryskiem, więc mówię do Pani "o jaki fajny tygrysek" zdziwiona pyta "gdzie" więc pokazałam na pudełko ;) Uśmiecha się do mnie i po skończeniu pobierania pyta "to co? tygrysek na szczęście?" aż mi się ciepło zrobiło i bez wahania mówię "poproszę".
Po wyjściu z gabinetu chwalę się mężulkowi i koleżance pasującym do mej sukienki zielonym plasterkiem z tygryskiem.
Powrót do domu... a w domu awantura, którą rozpętała teściowa.. najgorsze jest to, że pewnych rzeczy nie słyszał M i zaatakował mnie potem jeszcze o tą awanturę, wiec pokłóciłam się też z nim... po pewnych tekstach teściowej nie wytrzymałam i wyszłam z domu.. łaziłam po parku i wałach wiślanych 2 godziny nie mogąc powstrzymać się od płaczu.. próbuję się pocieszać tym, że jeszcze troszkę i się wyprowadzimy. Rozmawiam z dwiema koleżankami, dają mi ogromne wsparcie.. brzuch boli coraz bardziej a mnie korci aby sięgnąć po silny p/bólowy no ale... w ciąży go nie można, więc się wstrzymuję w razie gdyby choć nadziei nie mam nawet krztyny...
Wracam do domu, ogarniam obiad dla siebie. M na budowie. Panowie z ekipy remontowej krzątają się po domu teściów a teściowa przy ich słodka jest dla mnie jak gdyby nigdy nic. Jakby nie tak dawno nie padły te wszystkie słowa z jej ust...
Ogarnęłam jedzenie i poszłam na górę. Patrzę na laptopa i otwartą stronę diagnostyki, jednak teraz jak nigdy wcale nie mam ochoty się logować by sprawdzić wynik. Ustaliliśmy z M, że czekam na niego, więc czekałam cierpliwie mimo, że wynik na bank już jest od minimum 2 godzin.

Gdy M wrócił proszę by usiadł koło mnie i zalogował się na stronę labu bo ja nie dam rady.. Dyktuję mu numer zlecenia, wpisuje moją datę urodzenia i otwiera się strona..
w miejscu wyniku uparcie kręci się kółeczko wskazujące na pobieranie danych...
gdy wreszcie kółko znika a moim oczom ukazuje się wynik 11,58 mówię "o ja pierdolę" na co M zdezorientowany "co jest??" roztrzęsiona zdejmuję bluzę bo aż mi się gorąco zrobiło, łzy ciekną jak grochy... mówię mu "beta pozytywna. jestem w ciąży!! przytul mnie! co prawda malutka jak na ten dzień ale pozytywna"
M nawet nie drgnęły usta w uśmiechu, cały czas mnie uspokajał a ja nie mogłam powstrzymać łez. Rozmawiamy.. Mówię mu, że może być tak, że to ciąża biochemiczna i beta może spadać.. odpowiedział tylko, że jeśli w poniedziałek jak zrobię badanie i beta wzrośnie to idę na L4 i nie ma "nie". Przyznaję mu rację.

Jesteśmy w trakcie 72 cyklu starań. Równe 6 lat walki i po raz pierwszy odkąd jesteśmy razem mamy pozytywną betę.
Ostatnio gdy rozmawialiśmy powiedziałam mu, że jeśli się nie uda to ja już nie mam siły walczyć bo endometrioza mnie niszczy i zabija psychicznie... a tu taki zwrot akcji, że nawet jeśli ta ciąża się nie utrzyma to będę walczyć dalej bo dostaliśmy znak, że możemy razem mieć dziecko...

Po kontroli u lekarza 02.03...
Niestety nie mam dobrych wieści.
Pan doktor nie daje nawet najmniejszych szans na utrzymanie tej ciąży...
Jest zbyt mały przyrost poziomu beta HCG, oraz zbyt cienkie endometrium..
Poza tymi dwoma aspektami organizm pięknie przygotowany do ciąży i nawet mi się po dwie torbielki zrobiły na obu jajnikach, które miały wspomóc gospodarkę hormonalną...
Doszło do implantacji, ale zarodek zdaniem doktora obumarł.
W najbliższych dniach beta może jeszcze rosnąć potem będzie spadać. Mam czekać na @ i zjawić się na kontrolę 1-3 dc.
Dziękuję Wam za wsparcie, kciuki i modlitwę


Ciąża zakończona 5 marca 2016.... Żegnaj Aniołku [*]


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 marca 2016, 14:18

Testuje za 6 dni. Czuje sie bardzo dobrze. Bola mnie cycki ale uszy juz prawie przestaly. Piekna pogoda wiec spacer zaliczony. Bardzo dlugi spacer. Teraz kawka i odpoczywam.
Byłam siku. .. różowe ślady na papierze jakby bardzo rozwodniona różowa
farbka akwarelka. Brzuch boli tak jakoś kłójaco jak nerwoból


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2016, 17:35

Rano zrobiłam test. Nie powstrzymałam się. Po 5 minutach widziałam jakiś cień wszystkich cieni, ale po 10 cień był już naprawdę słabą kreską. Niestety już raz przejechałam się na testach tej firmy, więc dzisiaj robiłam betę na badanie HSG i zobaczymy, co z niej wyjdzie. Temperatura dalej wysoka. Dzień 12 po owulacji.

Oj dajecie pozytywnego kopa dziewczyny :-)

Mam nadzieje, ze Wasze kibicowanie sprawi, ze beta wyjdzie pozytywna :-)

W nocy mialam piekny sen.

Snilo mi sie ze robilam sikanca i wyszly II krechy :-)

Cudownie by bylo gdyby sie spelnil <3

Dzisiaj kroluje u mnie bol czysto @...

Czuje sie tak jakbym miala zaraz ta wredna @ dostac... :-(

Jutro 13dpo ciekawe czy tydzien zacznie mi sie z cudowna wiadomoscia :-)

A co do testow to robilam te sikance z allegro. Niby cos tam jest pod katem ale straszny slaby zarys chocby.

Mam jeszcze bobi test i facelle...

Jestem ciekawa czy ktorys z nich mi cos pokaze...



P.S co do bety czuje ze wynik bedzie 45 :-)
I nie wyjasnie Wam czemu tak czuje ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2016, 12:08

Yousee szukam światełka w tunelu... 28 lutego 2016, 12:43

Znalazłam chyba spokój. Moje życie na prawdę jest piękne. Chcę się nim cieszyć, a nie spędzać czasu na roztrząsaniu przyszłości.

"W Tobie więc Panie Boże, pokładam całą moją ufność"
I wiem, że nie ważne co będzie, będzie dobrze.

Dawno tu nie pisałam :)
No więc tak wszystko jest na dobrej drodze bo dzisiaj jest 14 dni po owulacji i test ciążowy nie wykazał już bladej kreski ani ledwo widocznej tylko dwie mocne krechy ! Jestem ogromnie szczęśliwa a zarazem przerażona ! Nie mogę nadal w to uwierzyć . Już w tym roku zobaczę moją kruszynkę , moją upragnioną istotkę o którą tak walczyliśmy <3 a teraz przede mną przygoda z ciążą i milionami badań <3

CZAS ! START ! <3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)