11t4d

Pozostało 200 dni do porodu.... kurcze tak strasznie długo, strasznie mi się ciągnie ten czas.
Ale cieszę się z jednego - już za tydzień zobaczymy nasze ukochane Bobo, naszego skarbeczka.
Grypa mija powoli, wypiłam ogromne ilości "lekarstwa"(gorące mleko, miód, masło i czosnek) dobrze że nie czułam zbyt dobrze tego smaku. Od poniedziałku wracam do pracy, no cóż takie życie.
Tak sobie myslę że juz niedługo Wielkanoc, będę musiała cos upiec i ugotować świątecznego. Żadne święta poza Polską to nie to samo, pomimo że mam tu rodzinę to brakuje zawsze tej polskiej atmosfery, która się roztacza wokół każdych świąt. Dlatego Boże Narodzenie na 100%spędzimy w Polsce.
Mamy jeszcze jedną potrzebę na podróż do Polski a mianowicie wesele mojego brata. Będzie ono 30 lipca a ja mam termin na 20 września wiec nie będzie łatwo. Na razie nic nie planujemy, zobaczymy jak samo wyjdzie. W poprzedniej ciazy mielismy wszystko zaplanowane i nic nie wyszło, teraz nie planujemy jedynie rozważamy możliwości. Będzie co ma być.

Adine w oczekiwaniu na dziecko...:) 4 marca 2016, 12:55

Postanowiłam pisać pamiętnik, żeby zapamiętać wszystko co istotne podczas starania się o dziecko.

Jest to właśnie 30 dzień cyklu, gdzie przeważnie cykle trwają 26-28 dni. Wykres na ovu wyglądał bardzo obiecująco, temperatura wysoko, spóźniający się okres, różne objawy mogące świadczyć o początkach ciąży. Zrobiłam dwa testy. W 12dc - bardzo czuły - wyszedł cień cienia. Dziś rano kolejny - kupiony w aptece - najpierw w miejscu drugiej kreski była kreska biała, a po jakimś czasie zmieniła się w lekko różową, ale rozmazaną więc pewnie test nieważny. Żeby rozwiać wszystkie wątpliwości, rano poszłam na betę, ale wyniki będą dopiero o 21-22...choć chyba już wszystko jasne...bo zaczęłam krwawić i raczej nie jest to plamienie :( strasznie mi smutno :( ale z rozpoczęciem nowego cyklu czekam, aż dostanę wyniki bety... :(

3dc
Rozchorowałam się, wczoraj mnie dopadło, pojechałam do proesora w mega słabej formie, powiedział, że muszę wyzdrowieć do środy, inaczej zmarnujemy kolejną stymulację.. Rzadko choruję, zatem postanowiłam, że dam radę.. Wczoraj wjechały gripeksy (bo maja paracetamol, a ibuprofem nie wskazany), scorbolamid i miód.. Dzisiaj dodaje jeszcze czosnek..

Wizyta: Profesor mówi, że krwawienie to nie problem i że zrobi badanie i że przydaloby sie zrobić progesteron.. Ha ha byłam taka sprytna i zrobiłam rano.. Proszę oto wynik, 1, 23 to dobrze.. Badanie: nie ma zadnych pęcherzyków, to dobrze, jajnik drobniutki, to zle mniej miejsca na nowe pęcherzyki, zmiana w cieśni bez zmian.. Zatem działamy: dostałam
clostibegyt 3x1 tableteka 2-5dc
gonal 3-
i wizyta 7dc
Pojechałam do apteki, profesor mówił, że mam się nie przejmować bo teraz będzie tanio.. Fajne tanio, ponad 900zł.. Wracam do domu czytam ulotkę gonalu i patrzę, że profesor nie podał mi dawki.. dzwonię, przeraziłam się, że już wyłączył telefon na weekend a ja jutro muszę zrobić sobie zastrzyk.. Na szczęście po kilku próbach telefon zaczął być osiągalny, profesor odebrał i podał mi dawkę.. 250.. I tak patrzę, jak ja mam to brać, jak zapisał mi 900 czyli 3x250 i 150 czy jak mam to wziąć!!!??? Pojadę dziś do apteki, żeby sprawdziła receptę, profesor tak gryzmoli, że już kilka razy spotkałam się, że w aptece nie mogli odczytać.. Może Pani w aptece się pomyliła.. Jak nie to nie wiem co zrobię.. Napiszę smsa do profesora? On jest taki trochę humorzasty i boję się żeby się na mnie nie wkurzył:(

G.. Pogadaliśmy, przeprosiłam go, widzę przecież, że ostatnio wiele rzeczy go przerasta.. Najbardziej kasa.. Wbił sobie w główkę, że TO ON powinien zarabiać na rodzinę, że powinno nam bez problemu wystarczać na leki i ivf, a my jesteśmy zapożyczeni.. Tak bardzo bym chciała, żeby stymulacja się powiodła.. Byłoby łatwiej.. Bez kosztów stymulacji, które nie działają, a my czujemy, że to pieniądze wyrzucane w błoto.. Zresztą jak tym razem się nie uda to już koniec naszej drogi w staraniach.. Profesor powiedział, że to ostatnia próba.. I mam wrażenie, że to też dobija G... Fakt on mówi, że tylko o mnie się boi, że to ja się załamię.. Ale mam wrażenie, że ostatnio to on wszystko gorzej znosi.. Pocieszamy się wzajemnie.. Ale do mnie czasem dociera, że gdyby nie ja G. miałby dziecko bez problemu, ma świetne wyniki.. Wiem, że niepłodność to problem pary, ale czasem mam chwilę, że nie umiem sobie tego wytłumaczyć.. Błagam, żeby teraz się udało.. Już nienawidzę swojego organizmu za jego złośliwość i nieprzewidywalność.. Nie wiem co będę czuła do siebie jeżeli się nie uda.. Odpycham złe myśli, modlitwa i nadzieja..

Marlena Szukając motyla. 4 marca 2016, 13:18

39t5d ---> 40tc <3
Do porodu zostały 3 dni, 99% na wykresie..
O ja Cie pierdziele.. jak ten czas zasuwa!
Czuje się tak jakbym dopiero co wczoraj zobaczyła te cudowne II kreseczki, a tu zaraz moja ciążowa przygoda ma się zakończyć :(
Trochę mi szkoda że tak szybko to się kończy, no i boję się tego co mnie czeka.
Ogólnie jestem człowiekiem który boi się nieznanego, i do póki nie oswoi się z sytuacją to czuje się niepewnie..
Nie jestem człowiekiem typu "Wow! Nowa nieznana przygoda! Juhu!".
Boje się że nie będę potrafiła zająć się Mileną, że zrobię jej krzywdę.

Poza tym czuje że poród coraz bliżej (tak, wiem. Ameryki nie odkryłam, skoro zostały mi 3 dni do tp ;) ). Wieczorami brzuch pobolewa, pojawiają się bóle krzyżowe które jednak idzie rozmasować. Czuje jak Młoda ciśnie na dole, ogólnie główkę to czuje już w połowie wysokości wzgórka łonowego. To normalne? Wczoraj zauważyłam z trzy kropelki krwi na papierze, ale od tego czasu cisza.
Obyśmy zdążyli do Poznania :)

A tak w ogóle to remonty na strychu pomału się kończą :) teraz wejść tam to sama przyjemność! Zostały ostatnie brudzące prace do zrobienia, wyszlifować i pomalować klatkę schodową no i zrobić łazienkę. Reszta to już przyjemna grzebanina bez brudzenia :) Skręcenie mebli i takie tam :) Ale panele już są, drzwi są, schody są. A efekt jest cudowny! Nigdy nawet nie wyobrażałam sobie że z takiego wysypiska śmieci jaki tam był, można by zrobić takie eleganckie powierzchnie mieszkalne :) Już nie mogę się doczekać jak w końcu będę budzić się w mojej sypialni z normalnym łóżkiem <3

Jeszcze w temacie ciąży.. Ogólnie omijają mnie wszelki nieprzyjemne dolegliwości ciążowe, gdyby nie brzuch i kopniaki to nie wiedziałabym że jestem w ciąży ;)
W niedziele było na wadze równe +11 kg od wagi najniższej więc nie jest źle :) Ogólnie biodra mi się poszerzyły i w klatce piersiowej też jestem szersza więc jest szansa że jak już Milena się urodzi, i brzuch się wessie to zostanie mi całkiem niezła figura ;)
Liczę na to by jakieś 13-14 kg schudnąć :)
Rozstępy nadal tylko na biuście, na szczęście na brzuchu brak. Tylko ten cellulit nie chce mnie opuścić. No nic, po porodzie się za niego weźmiemy :)
Peeling kawowy pójdzie w ruch :) W ogóle to można podczas karmienia cycem robić peeling kawowy??? Ta kawa nie przeniknie jakoś do krwiobiegu i do mleka? Hmmm...
W pępku jakieś 98 cm <3 Czyli brzusio malutki :)

A wyglądamy tak:

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/621ce1a9af7d.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/01d7b7361262.jpg

Aj, aj, aj... ten wszechobecny bałagan :(

No wiec troszke sie poprzytulalismy z moim ale o 2 w nocy i sama nie wiedzialam czy to zaliczyc juz do na wykresie ze dzis rano czy wczoraj wieczorem;)

Najpierw jednak musialam sie poklocic z nim i juz myslalam ze wszystko stracone i moge sie pozegnac z tym cyklem ale stwierdzilam ze jak sie nie odezwe do niego pierwsza i nie zaczne przytulanka to bede tego zalowac no i zrobilam co trzeba;*

Ogulnie dzisiaj wszystko mnie denerwuje i mam jakies napady gorąca. I juz sobie wmawiam ze to pewnie jakis znak i objaw. A mialam w tym cyklu nic juz sobie nie wmawiaci nie doszukiwac sie jakis wymyslonych objawow.

Dlaczego to tak ciezko sobie odpuscic i spokojnie czekac czy pojawi sie @?

No nie wiem. W kazdym badz razie nie wiem jak wytrwam 2 tygodnie do tej @. postaram sie wczesniej nie testowac i nie nakrecac ale anjac mnie to bedzie jak zwylke i chociaz wiedzac ze po 7 dniach po za wczesnie na test to i tak go pewnie zrobie nie wiadomo po co.

Postaram sie byc silna i wytrwac jednak do @ z testowniem.Zobaczymy;)

Jestem pozytywnie nastawiona i pelna nadziei na ten cykl;)

Czytałam trochę i prawdopodobnie nie zrobią mi hsg jak mam grzyba, bo mogę dostać zapalnie i wylądować w szpitalu jak jedna dziewczyna z forum, która miała bakterie. Pójdę, może się nie dopatrzą w co wątpię . Najwyżej poczekam z ciążą 10 lat, co mi tam.

?????????? same znaki zapytania...
Nadal kiepsko sie czuję, wyniki morfologii nie bardzo zadowalające ale lepsze niz np miesiac temu, nadal witaminy i żelazo przede wszystkim.
Gin przepisala mi leki mam brac przez 14 dni i zobaczymy co dalej, w miedzyczasie zaczęło mnie cos bolec w prawej pachwinie, taki promieniujący ból, rodzinna dała mi skierowanie na analizę moczu i usg jamy brzusznej i wyszlo ok, żadnych kamieni..a ten ucisk nadal jest...Nie wiem w koncu co z tym mięsniakiem bo raz on był potem 2 tyg pozniej lekarz nic nie widzial...zgłupieć można...

30 d.c.
No cóż... teścik negatywny.
Czekam na @

Dziś rozmawialiśmy, że w tym miesiącu chyba również odpuścimy IUI...
Ale zastanawiamy się nad stymulacją CLO

inaa Mama,Tata i ...? 4 marca 2016, 15:55

Nie spodziewałam się , że tutaj ktoś mnie będzie czytał :)! Dzięki kochane za wsparcie !


Dzisiaj kiepski dzien, totalny brak siły ! Oczywiście ina ma bardzo dużo planów, ale kiedy wstanie z kanapy to szybko na nia wraca :) ! Jutro idziemy z kobitkami na dzień kobiet organizowany w straży obok mnie, wszystko byłoby super gdyby nie fakt ze musze wszystkie na dwa razy potem poodwozic ( to jeszcze pal licho,ale o ktorej godzinie? niewiadomo ) ! Dzwoniłam nas zapisać w styczniu i bardzo się wtedy cieszyłam, że w końcu na jakas impreze mam 3 kroki bo jest za płotem i w końcu sie napije i nie bedzie trzeba wzywać taksi. HA HA ! NO BA BO JA BEDE TAKSÓWKĄ :D ! Mimo wszystko ciesze sie bo bede musiałajakoś w koncu umys włosy i ładnie się wyszykowac. No i te pogaduchy konkursy <3 ! Eleganko !


Macie tez tak ,że wieszacie pranie po czym totalny brak siły i nawet zadyszka? Czy ja już umieram? ehhe

Oglądałam sobie zdjecia z zeszłych wakacji na chorwacji <3 , w tym roku eż miesliśmy jechac buuu

Taka woda mi się marzy !!!!

http://www.fotosik.pl/zdjecie/2f8f4e821421e8f4


Kochane podpowiedzcie jak się dodaje zdjecia np z naszego kompa? Bo linki to wiem jak ... :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2016, 15:52

Po 4-5 dniach brania leków "od głowy" zaczęłam się kiepsko czuć. Pojawiły się jakieś drgawki, szczękanie zębami itp. Udałam się w środę do pani dr i leki zmieniła, przyzwyczajam się do nowych i jest o niebo lepiej. Ale zanim je zmieniłam miałam niezłą jazdę. Siedziałam sobie na naszym cudownym narożniczku i on nagle zaczął zmieniać kolory! A do tego po chwili wydawało mi się, że się do mnie przybliża, a później się oddalał, przybliżał i oddalał!

Normalnie zaliczyłam pierwsze w życiu HALUNY! I muszę przyznać, że było całkiem zabawnie ;) Tak mnie ta sytuacja rozbawiła, że prawie spadłam z rzeczonego narożnika :D

To tyle z pamiętnika narkomanki ;)

Dobranoc! :)

Ten moj cykl to zagadka, dzisiaj jakos dziwnie brzuch boli aw chociaz owulacja chyba byla w miare wczesnie. Moze to wszystko przez tego infolinka albo akupunture, kto wie... Mam rezonans I wizyte u nowego ginekologa i endokrynologa wiec wielkie nadzieje ze cos sie ruszy. Jestem przygotowana na decyzje o ivf jezeli do sierpnia nic sie nie wydarzy.
M dzisiaj bardzo negatywnie do zycia nastawiony, wiec mu trzeba jakies zajecie znalezc, tym bardzo ze zostanie sam w przyszlym tygodniu bo jade do Polski. Siedzi zakatarzony i czwiczy meska grype:)

W pracy jak zawsze robota nie przerobiona no I krwiaka mam na reku po badaniu krwi na glupi progesteron u lekarza rodzinnego, ktory zawsze mam dobry


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2016, 07:59

Mamusiu! Bardzo chciałbym, abyś na prawdę mogła to przeczytać. Abym na prawdę, mógł wytłumaczyć Ci wszystko. Wszystko, co się działo ze mną, przez pierwszy rok mojego życia, a nawet wcześniej.... abyś Ty mogła mnie lepiej zrozumieć, wtedy było by Ci łatwiej. Było by nam łatwiej Mamo. Ale nie mogę tego zrobić, nie mam jeszcze zdolności werbalnych, nie umiem pisać listów, ani nawet SMS-ów. Nigdy tego nie przeczytasz. Nigdy tego nie powiem. Bo wtedy gdy będę umiał już się z Tobą komunikować, zdążę zapomnieć co chciałem Ci powiedzieć. Co chciałem Ci powiedzieć Mamo, gdy się urodziłem, gdy opiekowałaś się mną, razem z Tatą przez pierwszy rok mojego życia. Dlatego wysyłam tą wiadomość do Twojego serca Mamo. Żebyś mogła to poczuć i zrozumieć. Mamo. Żebym mógł Ci podziękować.

Gdy tylko pojawiłem się na tym świecie, jeszcze nie wiedziałem co będzie, ale czułem, że jest ktoś lub coś, kto na mnie czeka. Wtedy pod Twoim sercem Mamo, czułem że jesteś i że mimo tego, że się boisz, to już mnie kochasz, chociaż nawet jeszcze o tym nie wiesz... Pewnie w to nie uwierzysz, ale ja czułem i słyszałem bardzo wiele, będąc wtulony w Ciebie w Twoim brzuchu. Lubiłem to miejsce, czułem się bezpiecznie. Nie chciałem nigdy go opuszczać, myślałem, że tak już będzie na zawsze, że tak wygląda życie. Dźwięk bicia Twego serca, Twój głos Mamo... Chciałem tak trwać... Jednak czułem, że jesteś już zmęczona, rosłem... Było mi ciasno... Słyszałem Twój krzyk Mamo. Bałem się... Myślałem że umieram... Że już nigdy nie usłyszę Twojego serca , głosu... Tak bardzo mnie bolało... Czy to już koniec?

Zimno, jasno, hałas... Tak to pamiętam. Krzyczałem. Moje ciało mnie bolało... Wszystko pulsowało, tętniło... Chciałem wrócić tam gdzie bylem. Z powrotem... Potem czyjeś ręce położyły mnie na Twoim sercu. Czułem je... Wszystko odpłynęło, już się nie bałem, nie musiałem krzyczeć. Wiedziałem, że mnie nie opuścisz Mamo.

Wszystko co się działo było bardzo dziwne i szybkie. Nie umiałem sobie z tym poradzić. Wiedziałem tylko tyle, że jesteś Ty Mamo i że przy Tobie jest mi lepiej. Poznałem w końcu głos, który tak bardzo mnie intrygował, gdy mieszkałem w Twoim brzuchu. Ten głos to mój Tata. Jego ciepłe, silne ręce... Gdy mnie kołysały do snu czułem się bardzo spokojny... Przy Was czułem się bezpiecznie...

Na początku nie widziałem zbyt wiele. Gdy zbliżałaś swoją twarz do mojej, czułem Twój zapach i widziałem zarys Twojej głowy. Jednak rozpoznawałem Cię nawet w nocy, poruszałaś się charakterystycznie, brałaś na ręce zawsze w taki sam sposób, nigdy się nie myliłem. Z czasem wzrok się wyostrzał, wszystko stawało się takie namacalne. Widziałem emocje na Twojej twarzy i uczyłem się je odwzajemniać. Pokazywałaś mi wiele rzeczy, mówiłaś do mnie. Te wszystkie słowa, choć nie raz było to zwyczajne opisywanie codziennych czynności, były dla mnie niczym najpiękniejsze baśnie. Mogłem słuchać Twojego głosu bez końca...

Mamo, myślisz że nic z tego nie wiem, że nie pamiętam. Ale mylisz się. Słyszałem jak płakałaś. Słyszałem nie raz. Czułem Twój ból i smutek. Słyszałem jak mnie przepraszasz, że nie jesteś taka jak powinnaś być... Ale Mamo... Nie wiem jaka powinnaś być... Dla mnie byłaś najlepsza. Tuliłaś mnie, karmiłaś, byłaś delikatna i czuła. Ale i stanowcza. Pokazałaś mi świat. Pokazałaś mi, co to jest dzień i noc, i chociaż nie chciałem tego pojąć, byłaś cierpliwa. Wiem, że nie raz czułaś się bezradna. Że byłaś zdezorientowana moim płaczem. Że zrobiłaś już wszystko. Byłem najedzony, czysty, było mi ciepło, a ja nadal płakałem... Przepraszam za to, ale tylko tak potrafiłem zwrócić Twoją uwagę. Czasem płakałem, bo po prostu chciałem Ciebie, chciałem się pokołysać w Twoich ramionach, poprzytulać... A czasem płakałem bo sobie nie radziłem. Nie radziłem sobie Mamo. Z tym co się ze mną działo. Było tyle nowych rzeczy, nowych twarzy...

Nie wiedziałem, co znaczy ten ból w brzuchu i dlaczego pojawia się zawsze po jedzeniu, nie rozumiałem że masując mi brzuszek, pomagasz mi... Nie wiedziałem o tym że, żeby było mi ciepło, Ty musisz mnie ubrać i dlatego ciągniesz moje rączki i nóżki, wiem, że robisz to delikatnie, ale dla mnie liczyło się to, że ciągniesz. Nie rozumiałem, że musisz przebierać brudną pieluchę, po to żeby mi było wygodniej, wiedziałem tylko tyle, że wtedy mnie odkrywasz i jest mi zimno, i że nie mogę się wtedy odwracać na brzuch bo się złościsz, a ja po prostu lubię się odwracać, nie mogłem tego pojąć. Że czegoś nie wolno, że coś robisz po coś, dla mnie liczyło się tylko to, że w danym momencie czuję się źle i dążyłem do zmiany swojego położenia, żeby poczuć się lepiej...

Tyle rzeczy się wydarzyło, tyle się nauczyłem... Wiem, że jeszcze długa droga przede mną, przed nami...Jeszcze wiele nie rozumiem. Ale Mamo pamiętaj... Ja nie robię czegoś na złość Tobie... Ja po prostu nie rozumiem co jest dobre i jak się powinno zachowywać... to wszystko musisz mi dopiero pokazać, nauczyć mnie... Nie rozumiem wszystkich słów których używasz, zakazy i nakazy które mówisz przelatują przez moją głowę i w niej nie zostają. Mamo, pokaż mi, nie mów, co jest prawidłowym zachowaniem, wtedy łatwiej mi to zapamiętać... Gdy bijesz brawo i cieszysz się z czegoś co zrobiłem, wiem, że to było dobre i będę to powtarzał. Gdy złościsz się, krzyczysz, że się ubrudziłem, wywaliłem wszystko z szuflady, lub zrobiłem coś innego, złego według dorosłych, ja nie rozumiem... Bo jeszcze nie wiem, że takie zachowanie jest złe, lub jeszcze nie potrafię, zwyczajnie, fizycznie, zrobić czegoś lepiej... Mamo, pokaż mi życie, pokaż, nie wyrecytuj... Ja podążę za Tobą, za każdym Twoim gestem, będę Twoją wierną kalką...

Mamo, dziękuję Ci za to, że się starasz być dla mnie najlepsza, że dla mnie jesteś cierpliwa i łagodna, choć czasem wielokrotnie robię coś, co Cię wyprowadza z równowagi... Choć wkrótce zapomnę, wszystko co przeżyliśmy podczas mojego niemowlęctwa, to wiem, że całe to dobro zostanie w nas... To co mi dałaś w tym czasie, zostanie we mnie, w mojej podświadomości już na zawsze...

Kocham Cię Mamo...

16 dc, 1 wizyta w klinice

Cóż za szalony dzień! Żeby zdążyć do kliniki na umówioną popołudniu godzinę, musieliśmy się zrywać wcześnie z łóżek i pędzić do pracy. M. chciał serduszkować, bo zakodował, że między środą a sobotą miał wypaść ten ważny dzień. Niestety ja głupia pogoniłam go, chcąc się dzisiaj ze wszystkim wyrobić, a tu ok. 08:00 jak mnie prawy jajnik zaczął kłuć... Byłam na 200% pewna, że to owulacja, więc czarna rozpacz, iż na własne życzenie zawaliłam nam cykl... Cały dzień w myślach i smsach biadoliłam, więc w końcu ustaliliśmy, że się zrywamy wcześniej z pracy i próbujemy się jako tako zmieścić z serduszkowaniem w tych 6h, w których ponoć komórka jest faktycznie zdolna do zapłodnienia:) Plan idealnie został zrealizowany, więc nieco uspokojeni pojechaliśmy do kliniki, a tam psikus! Okazało się, że pęcherzyk jak był tak sobie siedzi i w dodatku ma dopiero 18,7 mm w porównaniu z poniedziałkowym 13,4 mm. Pani doktor powiedziała, że wg niej TEN DZIEŃ wypadnie w niedzielę i że mamy wstrzymać się do tego momentu z jakimkolwiek serduszkowaniem. Nawet jeśli wypadnie w sobotę to i tak jesteśmy zabezpieczeni dzisiejszym harcowaniem:) Zatem czekamy! Przynajmniej się dzisiaj wyśpię:P

coffee Czekajac na Ciebie... 5 marca 2016, 08:40

Ten cykl jest naprawde "spokojny" na luzie... na nic nie licze, bo malo serduszek, zmeczenie totalne od pracy, samego stresu, ktory mimo wszystko towarzyszyl nam przez ostatnie miesiace... ale chociaz czuje wreszcie ponownie spokoj ducha :) chce dzidzie nadal chce, nie chce natomiast by zycie mi przecieklo przez palce, dlatego tez ostatnio o wiele mniej czasu tu spedzam, tylko, ze wpisac dane, pokibicowac Wam, podniesc na duchu... chyba juz zaczniemy planowac wakacje ;) nalezy nam sie po mega stesujacym, obfitujacym w smutne wydarzenia roku... milego weekendu :)

ze dwa dni temu tak strasznie mnie napieprzał jajnik..myslalam ze normalnie zwariuje...od tej pory zadnych objawów :(

dółłłłłł.....


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2016, 08:42

Almanah Wznawiamy starania 5 marca 2016, 07:25

14 dc

No i po 5 dniach mój ukochany postanowił trochę mnie pokusić i kupił mi cydr Strongbowa Red Berry, mój ulubiony. :) Jak mogłabym odmówić. Resetujemy więc datę, od dziś nie piję alkoholu. :P
No i oczywiście jak na złość dzisiaj jest skok, coś czułam, że tak będzie. Też dzisiaj mierzyłam temperaturę o 6:15. Wczoraj mierzyłam o 6, więc odpowiedź na moje pytanie sama nie znalazła - między 5:30, a 6:30 tempka jakoś specjalnie się nie miota po wykresie.

7dbd1c99-adc7-4428-8104-f62f7bb3f4f7.gif

No nic, czekam do jutra z nadzieją na to, że temperatura dalej będzie rosnąć. :) Póki co przejrzę sobie wykresy z owulacjami i testami owulacyjnymi żeby jakoś ogarnąć jak to wygląda i kiedy w takim razie miałam owulację. Testy jej nie potwierdzają, ale każdy kolejny bledszy od poprzedniego, więc kto wie, może akurat nie trafiłam z testowaniem. Jeszcze dzisiaj i jutro sprawdzam.

Powtarzające się od trzech dni objawy czegokolwiek:
# zawroty głowy
# kłucie lewego jajnika
# niezidentyfikowany ból/kłucie/ciągnięcie w podbrzuszu


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2016, 10:25

No i tempka odbila do gory, dziwnie to wszystko.
Organizm kobiety to dopiero zagadka.

Mama wlasnie do mnie dzwonila czy mi wiecej inofolika nie zamowic, dobrze ze mam w niej wsparcie, nawet sama widze fora podczytuje. Nie zapomne jak sie stresowala moja histeroskopia, nie wiem kto bedzie sie bardziej cieszyl z ewentualnej ciazy, ona a czy ja, miejmy nadzieje ze kiedys sie uda:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2016, 11:30

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 5 marca 2016, 08:22

5 dc
Oby dzisiejszy dzień był sympatyczny,bo wczorajszy do rozkosznych nie należał.Dziwny klimat w pracy,nie dotyczy mnie bezpośrednio ale osoby wstrętnie dwulicowe,które mają nieustanną potrzebę obgadywania kogoś wprowadzają taki nastrój,że udziela się całości.Dziewczyna,która najczęściej zdrabnia imiona innych, twarzą w twarz wchodzi w dupę za plecami…………uuuuuuu dużo musiałabym tu pisać.wiem,że powinnam się zdystansować ale to tak denerwuję,że najchętniej człowiek wygarnąłby jej to wszystko.Tylko po co marnować sobie tyle zdrowia.Wiem,że ten pamiętnik nie o stosunkach międzyludzkich ale musiałam.
Życzę wszystkim i sobie bardzo miłej soboty.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2016, 08:20

inzynierka 1 5 marca 2016, 08:27

http://zapodaj.net/1547bcef8a96e.jpg.html
A oto mój fistaszek ;-)
25 marca genetyczne, nie mogę się doczekać ;-)

21 tydzień ciąży

już dwa tygodnie minely od kiedy poczułam pierwsze ruchy Pawelka:)

z każdym dniem sa bardziej wyraźne a dziś mogę powiedzieć ze już widze jego ruchy :)

brzuszek szczególnie rano po sniadaniu fajnie się rusza

Już polowa ciąży za nami

w zeszłym tygodniu zakupiłam za cale 33zl zestaw ciuszków dla Pawelka oczywiście zakupione zostały w ciuchu sa jak nowe i sliczniutkie polecam!

we wtorek mamy polowkowe i od srody idziemy na zwolnienie

mam nadzieje ze będziemy od tego momentu tylko sobie dogadzać spacery i przyjemności :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)