Przyznaje się bez bicia...na sobotę, niedziele i wczoraj odpuściłam ćwiczenia..ale nie miałam siły..w sobotę szkoła..w niedziele byłam w operze i późno wróciliśmy..a wczoraj z racji zarwanej połowy nocy nie miałam siły na nic..ale ale ;) dzisiaj się poprawie..idę na siatkę i nadrobię ćwiczenia...

Miłego dnia wszystkim...

ps. przez ostatnie dni zaczęło do mnie docierać na nowo ze jednak nie jest mi dane zostać mama..nigdy tak nikt do mnie nie powie..nikt się do mnie nie przytuli...zawsze gdzieś będzie tkwiła we mnie pustka..Kocham nad życie mojego MĘŻA..zrobiłam bym dla niego wszystko...i wierze ze on dla mnie też..niestety w takiej sytuacji nie jesteśmy w stanie nic zrobić..nie przeskoczymy tego problemu…

zaproponowałam mężowi rozważenie adopcji zarodka przy ostatniej trzeciej probie..albo podejścia do adopcji dziecka...ale wątpię żeby na to się zgodził..poza tym nie wiem czy mam silę?powoli nas zaczyna ograniczać wiek..ja w tym roku kończę 32 lata..mąż 33..ehh..

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 12 kwietnia 2016, 09:18

"Czulem cos takiego, jakby z drugiej strony moje lzy do wewnatrz mnie płynęły. Doswiadczyl pan takiego placzu?"

Dawno nie pisalan. Zagladam od czasu do czasu zobaczyć co sie u Was dzieje ale nie moglam sie przemoc zeby komentować.

Troche sie wyciszam. Chociaz nie oznacza to ze nie mysle o tym co bylo bo to jest ze mna codziennie w kazdej chwili w kazdej mysli. Poprostu rzadziej placze. Nadal wszystko mi przypomina o ciazy ale co moge zmienić? Czasu przeciez nie e cofne.

Koncze w koncu pierwsza @. Lekarka powiedziala ze moge w sumie zaczynac teraz kolejne starania zaraz po wizycie u endokrynologa. Ale ja nie chce. Cos sie u mnie skonczylo i zablokowalo. Uprzedzilam meza ze nie wiem kiedy bede teraz w stanie podjac kolejne proby. Zreszta...i tak ciagle sie klocimy i zlosciny na siebie wzajemnie a to tez nie pomoga.

Od 3 tygodnu cwicze. Kupilismy laweczke i robimu z mezem treningi. Troche pomaga wysilek. Staram sie skupiac tylko na tym co sprawia mi przyjemnosc. Mam zamiar realizowac swoje marzenia i tego sie trzymam.

Nie jest tak ze ciagle jest zle. W sumie najgorzej jest kiedy jesten sama w domu wtedy pozwalam sobie na swoje slabosci. W pracy czg na miescie jest prawie tak jakby nigdy sie nic nie stalo. Ludzie zachowuja sie tez jakby nigdy nic siw nie wydarzylo a mi zyje sie...latwiej.
Moze to samolubne ale tez staram sie zapomniec. Nienawidze siebie za takie pragnienia. Ba nawet cwicze z mysla zeby pozbyc sie tego cholernego brzuszka ktory wywoluje u mnie tylko placz. Ale i to wroci do normy. Jestem zla na siebie i na wszystkich ale i to sie skonczy.

malika89 Malikowe pamiętnikowanie 12 sierpnia 2016, 18:04

Ciąża zakończona 12 sierpnia 2016

Od kilku tygodni mam twardnienia brzucha. Wiem wiem macica trenuje. Ostatnio przybraly na sile. Do twardnienia dochodzi bol dolem i krzyz. We wtorek szyjka przepuszczala na opuszek czyli tyle co nic heh ale od czegos trzeba zaczac. Skurcze na pewno nie sa regularne takze nie panikuje. Ale zastanawiam sie czy urodze cos wczesniej czy nie ma to wplywu. A dziecko male nie bedzie.

W dniu 4 sierpnia 2016 roku na świat przyszedł Tymon :)
Wzrost 56 cm
Waga 3400 g

A było to tak:
29 lipca minął termin porodu z usg. Zostałam skierowana na szpital od 2 sierpnia.
2 sierpnia stawiłam się na oddziale. Zrobili mi KTG które nie wykazało skurczów, rozwarcie 3cm. Pani doktor zaprosiła mnie na kolejne badanie za dwa dni. Przez ten czas dużo spacerów w szybszym tempie. Myślałam że nic to nie dało bo skurczów dalej nie czułam. W czwartek na oddziale podpięli mnie pod KTG i tu znów lipa bo zero skurczów. Myślałam że mnie znowu odeślą a tu niespodzianka, badanie wykazało 5 cm rozwarcia :) Pani doktor stwierdziła że już mnie nie wypuści bo jeszcze urodzę na ulicy :P
Mąż przyniósł rzeczy, dostałam łóżko, szybkie usg i potwierdzenie że synek :) Zrobili mi lewatywę (polecam) i podpięli do oksytocyny (nie musiałam się zgadzać ale już chciałam urodzić). Efektów skurczowych nie było, co chwilę przychodziła położna i zwiększała dawkę. W pewnej chwili zachciało mi się siusiu więc szybko na fotel na badanie rozwarcia i do kibelka. Okazało się że jest 6-7 cm. Podczas badania odeszły wody, dopiero wtedy się zaczęło, dostałam silnych i długich skurczów. Akcja szybko się rozwinęła. Z chwilę było 8 cm. Przy 9 cm miałam już skurcze parte. 3 skurcze parte i Tymek był z nami. Poród trwał 1 godz 12 min od podłączenia oksytocyny. Znieczulenia nie wzięłam bo skurcze były znośne :) Dziecko było owinięte pępowiną raz wokół szyi i raz wokół ciała. Nie nacinali mnie ale troszkę popękałam. Po tygodniu już jest ok, jestem na chodzie :)

Na tą chwilę uczymy się siebie :) Musiałam odstawić małego od piersi bo poranił mi brodawki do krwi. Ściągam pokarm i podaję butelką. Prawdopodobnie problem tkwi w tym że mały ma troszkę przyrośnięty język i musimy lecieć podciąć do chirurga. Może potem będzie lepiej ;)

Córka głaszcze i całuje małego po główce i zazdrości na razie nie widać :)

Waga po porodzie -7,5 kg :)

38t4d

Do terminu porodu pozostało nam 10 dni :-) Póki co, mojej malutkiej chyba dobrze u mamusi w brzuszku i nie spieszy się by przyjść na świat ;-) A ja... Ja się nie mogę już doczekać, kiedy ją wezmę w swe ramiona i mocno utulę ♥ a jak nie może się doczekać mój mąż...

Pojawiają się bóle podbrzusza, takie przypominające bóle @, ale nie są zbyt silne i przechodzą - macica chyba pracuje ;-) Jutro mamy wizytę i ginekologa, więc zobaczymy co powie.

Ogólnie stresuję się trochę i boję porodu, ale dam radę ;-) Dogadałam się z Emisią, że robimy to szybko i sprawnie, by było jak najmniej bólu ;-)
Torba do szpitala spakowana już od jakiegoś czasu, więc gdyby coś zaczęło się dziać, to jesteśmy przygotowane :-)

Maluszku mój najdroższy czekamy na Ciebie już z dużą niecierpliwością :-)

Jestem pozytywnie nastawiona na ten cykl wiem że stres i ciągłe oczekiwania na owu mogą mi tylko zaszkodzić. Gdybym zaszło w tym cyklu dzidzol urodziłby się w styczniu tak jak mój synek:) byłoby podwójne świętowanie:) ach fajnie pomarzyć ale pożyjemy zobaczymy. Powiedziałam mojemu M że dajemy sobie 6 miesięcy a jak nic nie wyjdzie to wtedy się pobadamy no i o dziwo się zgodził wybrać na USG po tym cyklu ale widziałam że ma jednak nadzieję że się uda i uniknie tego:)

Kocia kociowy pamiętnik 12 kwietnia 2016, 10:16

Zestaw do prasowania: deska, żelazko i Ewa Drzyzga ;)

fa76ae80a3354512med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 kwietnia 2016, 10:18

Edziuuuuuuuunia Bądź wola Twoja Panie 12 kwietnia 2016, 10:17

Ciąża rozpoczęta 1 marca 2016

Wczoraj bylo badanie, piekne zdjecia usg i pierwszy raz w koncu uslyszelismy serduszka naszych skarbow:*
wszystko jest z nimi w porzadku, jeden maluszek jest dosc nisko i jest troszke wiekszy a drugi jest na gorze i ciutke mniejszy ale wszystko w normie:)

wiekszy maluszek sie nawet troszke ruszal, az mi lzy poplynely ze wzruszenia a drugi chyba za to uciol sobie drzemke:p

10 maja czekaja nas badania prenatalne, juz sie sie moge doczekac i mam nadzieje tylko ze wszystko z nimi bedzie w porzzadku:) musi byc i juuuuuz....:)

Brzuszek juz powoli zaczyna rosnac i spodnie robia sie ciasne ale kurcze jeszcze za wczesnie na ciazowe i teraz bedzie lekki problem ale sobie jakos poradzimy:)

I mam taki problem z ktorym nie potrafie sobie poradzic, moze troche glupie pytanie ale ktos mi pomoze. No wiec nie wiem jak tutaj wstawiac zdjecia a z checia podzielilabym sie zdjeciami naszych maluszkow:)
Moze ktos pomoze i powie mi jak to sie robi???:)

adora Kruszynko, czekamy na Ciebie. 12 kwietnia 2016, 11:07

Wczoraj robilam P reiki, bo jak pow, ze kolezance bede przesylac to i jemu sie zachcialo. Niby plecy go pobolewaja. Obiecalam Anicie, ze zrobie jej przesyl na odleglosc. Bardzo bym chaiala jej pomoc. Mowila, ze owu ksiezycowa rozjechala sie z nauralna calkiem. Jej data ur 21.05.1975 godz 4:15. No niby tak, bo owu juz byla a ksiezycowa w sobote ma byc. Jak weszlam w stan relaksacji to widzialam ja zla, zmartwiona, zdenerwowana. Pozniej podczas uzdrawiania zobaczylam, ze cos sie dzieje w brzuchu. Mam wrazenie, ze ciaza bedzie niedlugo i potem zobaczylam chlopca. No ciekawe nie?
Z P calkiem ok. Troche jest zdenerwowany, bo nie pracowal w sob, niedz i pon. Dzis jest w pracy a jutro zaczyna jazdy.
z dzidzia fajnie. Mam teraz 21 tydzien i kopniecia sa tak silne, ze szok. Olek tak nie kopal mocno i nie byl tak aktywny. Brzuch mam maly, nawet nie wiem czy nie mniejszy niz w tym samym czasie co z Olkiem bylam. Na pewno po zdjeciach widac, ze mialam wieksza dupke i wogole wiecej cialka mialam wtedy. Od 2 dni jem olek kokosowy i bardzo mi przemiana materii ruszyla. Nie wiem czy to akurat od oleju. Waga 61-62kg.
Wczoraj jak wracalismy z przedszkola z olkiem bylam tak szczesliwa. Olek szedl za reke ze mna i z P. Cos niesamowitego. Pelnia szczescia. Pomyslalam sobie, ze chce aby tak bylo zawsze.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 kwietnia 2016, 11:03

Mendy trochę inaczej 9 czerwca 2016, 16:40

To chyba jednak jakieś zatrucie; jajniki czyste, macica też. Pearly pokazuje owulację na jutro, ciekawe czy OF się z tym zgra. OF pokazuje owulację od razu, w ten sam dzień, czy dopiero po jakimś czasie stwierdza kiedy owu była?

Dupek przeciągnął mi cykl. Dziś ani śladu miesiączki, jedynie drobne plamienie. Może jutro się zjawi. Teraz marzę o tym, by jak najszybciej rozpocząć nowy cykl. Jedynie czego nie chcę to czuć się tak gównianie jak zwykle podczas małpy.

ma_pi Demotywator 12 kwietnia 2016, 12:52

Niby nic, a czas leci... Jeszcze tylko tydzień do kriotransferu. Jest jeszcze oczywiście kwestia mojej szacownej, naturalnej owulacji, ale o nią tak bardzo się nie martwię. Zawsze była, więc nie przyjmuję do świadomości, że miałoby jej nie być tym razem. A nawet gdyby nie było jej, to cóż, poczekam jeszcze miesiąc. Z pewnych względów byłoby to mi nawet na rękę. Z drugiej strony, jak tak się poważniej zastanowię, to jednak z innych względów zależy mi na krio teraz :)
Po pierwsze mam jeszcze ważne badania wirusologiczne. Za miesiąc się przeterminują i będę 500 zł w plecy. Dodatkowo wymazy, to jeszcze około 60 zł. Po drugie, mam teraz taką dziwną sytuację w pracy, że zwolniła się jedna osoba i dyrektor pcha na mnie jej zadania. Pewne rzeczy dało się przewidzieć i choć nie należy to do moich obowiązków, zrobiłam jakieś 70% pracy tej osoby. Pozostały jeszcze do załatwienia pewne kwestie, które są zawalone w księgowości i wiem, że wyjdą na powierzchnię, gdy będę na krótkim L4 po transferze. Nie widzę powodów, dla których to ja mam się użerać z tym tematem. Jest to kwestia dla kogoś, kto się na księgowości zna. Ja księgową nie jestem i nie będę tego rozgryzać.
Po trzecie nie ma. Powinno być, wiem doskonale, że już nie mogę się wprost doczekać... Ale czy tak jest? Są mrożaki, więc żyję sobie spokojnie w świadomości, że jest szansa na dziecko. Drogą do tego jest transfer, a mi transfery kojarzą się z tym, że po 9 dniach przeżywam boleśnie kolejne niepowodzenie. Transfery są dla mnie najgorsze. Nie fizycznie, a psychicznie. Nic tak mnie nie przeraża w procedurze ivf, jak transfer. To ostatni moment, który w jakimś stopniu nie zależy tylko ode mnie. Tak sobie myślę, to jest jeszcze taki element procedury, gdzie dużo zależy od lekarza, embriologów i ogólnie kliniki. A jak już mam dzidziola u siebie, to już wszystko zależy tylko ode mnie. I mojej macicy, która poprzednie zarodki skutecznie odrzuciła. A było ich pięć. Wiem, nie jestem żadną rekordzistką, ale ta świadomość nic nie pomaga. Dla mnie to nie były tylko embriony.

Wczoraj byłam na monitoringu i pęcherzyki bardzo słabiutkie...

12 d.c. a urósł tylko jeden pęcherzyk.
na lewym jajniku bez zmian, czyli 10mm,
a na prawym są dalej trzy pęcherzyki, jeden dominujący: 17, 12, 12 mm.
Ten jeden rośnie wolniej niż 2mm/dobę...
No zobaczymy co z tego wyniknie.
Na razie nie mam żadnych płodnych objawów - szyjka jest nadal twarda i raczej zamknięta, no i nie mam śluzu, nawet lepkiego.
W środę wieczorem kolejny monitoring. Dominujący pęcherzyk powinien mieć około 19mm.

aknis każdy doczeka swojego szczęścia 12 kwietnia 2016, 14:22

No bez jaj... Patologuska z okolicy, lat ok 50, dzieci z 15 w tym połowa w domu dziecka, alkoholiczka, puszczająca się za flaszkę ruskiej JEST W CIAZY!

Powoli zaczynam odpuszczac sobie nawet ovu bo mam takie wrażenie że za chwilę zostanę tu sama.

Poczekam jeszcze trochę i pójdę do innego lekarza, tego co pracuje w invicie, nie będę kolejne półtora roku czekała na cud zrobimy inseminację, oby tylko męskie sprawy były ok.

już po wizycie. Dostałam l4 do 21.04 czyli do dnia usg, wtedy będziemy radzić co dalej. Myślałam, że dostanę do końca tego tygodnia ale lekarz powiedział że mam się nie narażać na żaden stres i tak będzie lepiej. Bety z tego samego powodu mam na razie nie robić, dopiero przed wizytą. Nie będzie też serduch i ciepłych kąpieli, z których zrezygnowałam już w sumie po transferze. W pracy dzwoniłam do dyrektorki, bardzo w porządku kobieta, powiedziała że była w takiej samej sytuacji jak ja i rozumie, ale poprosiłam ją żeby na razie wiadomość o ciąży została tylko między nami. Jej chciałam powiedzieć bo nie wiem co będzie dalej i chciałam żeby ktoś zaufany w dyrekcji był poinformowany na wypadek np. dłuższego zwolnienia. L4 mam niby chodzące ale będę się oszczędzać, bo o ile w ciągu dnia to plamienie ustało, po powrocie do domu znowu wróciło. No nic, jak sam lekarz stwierdził na to nie ma lekarstwa więc cierpliwie czekam na rozwój sytuacji ale staram się zachować sposób i wiarę, że się wszystko dobrze poukłada :)

zona bylego w ciazy...... ja czekam na okres, chyba nie moglo by byc bardziej dobijajacej informacji. On nawet nie chcial miec dzieci.......... i jeszcze pare miesiecy temu wypisywal do mnie dwuznaczne teksty.. milion osob w okol w ciazy. Nawet kolezanka co cpala, pila, puszczala sie na prawo i lewo, nawet usunela raz dziecko, w ciazy.. Piekne zdjecia na fcb, codziennie atakuje fotkami usg,brzucha, dniem ciazy, swoim szczesciem...zlapala goscia po kilku miesiacach bach....... ja po tylu latach nic. dlaczego ten swiat jest taki niesprawiedliwy ? Nie chce zeby bylo we mnie tyle jadu, ale w takie dni jak dzis nie potrafie nic na to poradzic :( czemu musze byc taka wybrakowana ?!

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 12 kwietnia 2016, 16:04

...bo po burzy wychodzi słońce, a po zatwardzeniu jest biegunka...

No więc dopadły mnie te cudowne przypadłości błogosławionego stanu. Męczę się przez dwa, trzy dni (domyślam się, że rekordzistką nie jestem) a później ledwo do WC wyrabiam. Na szczęście obywa się bez bólu brzucha, tym bardziej nie odczuwam żadnych skurczy jelit - gin stwierdził, że dobrze, że w ogóle się załatwiam...
To, że ciąża padła mi na mózg już dawno temu powszechnie stwierdzono (B. i koleżeństwo z pracy) na dodatek o mały włos miałabym mandat na potwierdzenie. Od jakiegoś czasu jeżdżę już bez pasów. Chociaż miałam kupić adapter do pasów na allegro, to gdzieś doczytałam, że nie ma zbyt dobrych opinii to rozwiązanie więc ostatecznie obudziłam się z wielkim brzuchem bez adaptera. No i pewnego dnia zatrzymał mnie przemiły pan policjant na kontrolę "o ale za brak pasów to będzie mandacik...", a ja myślę i myślę i dumam i kminię DLACZEGO DO CHOLERY JA NIE MAM PASÓW? PRZECIEŻ ZAWSZE ZAPINAM ! Więc po nader długiej pauzie, jak u misia o bardzo małym rozumku, odparłam, że przecież w ciąży jestem! hello ?! Policjant kiknął na wystający werbelek, uśmiechnął się i puścił mnie.
Co do samego brzucha, to rośnie w zastraszającym tempie. A przynajmniej mnie się tak wydaje gdy z uporem maniaka próbuję wcisnąć się w przedciążowe ciuchy. No ale eto nevozmozhno! Kupiłam dwie kiecki na zalando...o losie! porażka! Na modelce w rozmiarze 34 ze sztucznym brzuszkiem wszystkie ciuszki wyglądają tak ładnie, ja natomiast wyglądam w tym jakbym miała pokutę za coś bardzo, bardzo złego jak ludobójstwo na przykład. Uratował mnie lumpeks w którym zakupiłam 3 kiecki i 3 bluzki i poranny stres "w co się ubrać" ciut mniejszy. Dla Małej wypatrzyłam 3 pajacyki i body w najmniejszym rozmiarze, w razie W będą na 56, resztę pewnie zakupię od 58 w górę.
A Małą czuję już codziennie, czasem mocniej, czasem słabiej, ale wiem, że jest tam ta moja mała krewetka która już teraz wywala mi życie do góry nogami.

http://mychcemymiecdziecko.blox.pl/html

Blog niestety juz nie jest aktualizowany od 2012 roku, ale wywarl na mnie ogromne wrazenie.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)