Witamy się w 18 tygodniu :)

http://www.photoblog.pl/xunacancionx/174373213/ (Tak sobie rośniemy)


W głowie miałam ułożony cały wpis po kolei, ale usiadłam do komputera i już nic nie wiem ;d

U nas wszystko dobrze. Od paru dni mamusia czuje ruchy naszego bąbelka :) Czasem mniej, czasem bardziej i z niecierpliwością wyczekuję kolejnych ;**

Na ostatniej wizycie dowiedzieliśmy się, że mamy baaardzo ruchliwego bobaska, z resztą widać było na usg jak uciekał :D i prawdopodobnie ma być synek :) wszystkie badania nadal wychodzą dobrze, kropek zdrowy a to najważniejsze :)
Tata ocieka dumą ;D mimo iż mówił, że mu wszystko jedno. Jednak jak wróciliśmy od lekarza z dumą pod nosem powtarzał 'SYN' hehe.

Ja się ostatnio trochę rozchorowałam, miałam straszny kaszel i katar więc w ubiegłym tyg sporo leżałam.
Teraz mamy piękną pogodę więc staramy się przebywać na powietrzu.

Jesteśmy szczęśliwi :**

Zuzaczu Doczekać się i nie zwariować... 12 kwietnia 2016, 17:26

Dziś 7 dzień 5tego cyklu. Może to będzie ten szczęśliwy cykl a może jeszcze nie...i tak w kółko plątanina myśli pozytywne starają się przegonic negatywne ale negatywne nie dają za wygraną ale jak tu nie myśleć pewnie każda ze staraczek wie ze to trudne a wszędzie tylko się czyta i słyszy:trzeba wyluzować, nie myśleć o dziecku nie skupiać się na staraniach tylko kuzwa jak to zrobić to nie wiem,może któraś z was zna jakiś sposób?bede wdzięczna;)a już najbardziej wkurzajace są znajome które już mają dzieci o które specjalnie się nie starały tylko albo wpadły albo miały to szczęście ze udało się od razu cały czas słyszę ze przesadzam ze panikuje ze niepotrzebnie mierze temperaturę prowadzę obserwację i się nakręcam...ale co one mogą o tym wiedzieć skoro nigdy się nie starały i nie wiedzą co oznacza każdy kolejny negatywny test,nie znają uczuć które temu towarzyszą ehh nie ukrywam ze wsparcie mam kiepskie. Mój M.tylko potrafi powiedzieć ze mam się nie stresować i tuli kiedy łzy same lecą... 23 marca byłam u ginekologa powiedziałam ze staram się o dziecko od kilku cykli pobrał mi wymaz na cytologie zrobił usg powiedział ze owulacja raczej była,na co ja ze tez tak przypuszczam bo mierze temperaturę, wiec gin stwierdził ze skoro sie kochalismy to powinna być ciąża,przepisal mi luteine i kazał zrobić beta hcg za 14 dni wiec pełna nadzieji ze może faktycznie się uda brałam luteine i odliczalam dni w 12dpo zrobiłam test... oczywiście wyszedł negatywny i w tym samym dniu odstawilam luteine ale jeszcze cień nadzieji się tlił,mierzylam temperaturę i po 3 dniach spadła więc wiedziałam już ze @ jest blisko,przyszła tego samego dnia wieczorem odbierając ostatki nadzieji. Do ginka idę znowu 27 kwietnia bo mam do odebrania wynik z cyto i zobaczymy co tym razem mi powie, może da skierowanie na jakieś badania,zobaczymy. Dodam jeszcze ze mam długie cykle 36-38 dni i miałam plamienia przed okresem ale w poprzednim cyklu dzięki luteinie ich nie miałam więc podejrzewam ze mój progesteron jest niski. Daje sobie i mojemu aktualnemu ginowi jeszcze z 3-4 miesiące potem obiecałam sobie ze zmieniam ginekologa i robię wszystkie badania zeby zobaczyć co jest nie tak.
P.S. Nie wiem czy ktoś to kiedyś przeczyta ale jeśli tak to pozdrawiam☺


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 kwietnia 2016, 18:00

gabi544 moja historia 12 kwietnia 2016, 18:04

Dzisiaj wizyta u ginekologa, na fundusz, i niestety dało się to odczuć.
Poszłam w sumie do tej babki tylko zrobić cytologię, żeby nie płacić prywatnie, skoro mam ubezpieczenie to trzeba z niego korzystać. A że temperatura nieznacznie wzrosła, dziś znowu spadła i czuję jajnik, pomyślałam, że poproszę ją o kontrolne USG, skoro i tak już będę rozebrana, coby zobaczyć, co dzieje sie w środku z jajnikami. O JA GŁUPIA! :D czyż sądziłam, że mogę pouczać lekarza? Że mogę żądać jakichkolwiek badań? :D
weszłam, cytologia pobrana, pytam o usg. Pani doktor pyta, kiedy miesiączka. Mowię datę. 23 marca, zgodnie z prawdą. I wszystkiego bym się spodziewała, ale nie tego co usłyszałam :D A mianowicie, że "jak ja niby się staram o dziecko, skoro nie mam podstawowej wiedzy, kiedy występuje owulacja." ZAWSZE w połowie cyklu i ona teraz, 21 dc, nic u mnie nie zobaczy. Bo z jej wliczeń wynika, że skoro mam cykle 29 - 31 dni, to owulkę miałam 15-16 dc. :D A tak poza tym mam odczuwalny ból owulacyjny i nim mam się kierować, mierzyć sobie temperaturę, to mi da odpowiedź na moje pytania.
NIe pomogły tłumaczenia i wyjaśnienia, że z moich i mojego ginekologa obserwacji wynika, że ból owulacyjny mam PRZED owulacją a nie w trakcie, że owulację mam około 18 dnia cyklu i że skoku temperatury jako takiego typowego nie było. :D że właśnie 15 dc miałam w poprzednim cyklu pęcherzyk 15 mm dopiero ;)

Noo - i jeszcze jedno. Mój mąż jest informatykiem ( naprawa komputerów, zakładanie internetu, instalacje do inteligentnych domów, kamery itp). Pani doktor stwierdziła, że żeby począć dziecko, mąż musi wziąć miesiąc wolnego, bo nasienie jest uszkodzone przez pole elektromagnetyczne, na kótre jest narażony w pracy. Na wiadomość, że badanie nasienia wyszło jak najbardziej prawidłowo, stwierdziła, że w takim razie zostaje tylko klinika leczenia niepłodności. :D Nawet mi adres najbliższej zapisała na karteczce ;)


Bardzo żałuję, że do mojego ginekologa nie było terminów. Przynajmniej wiedziałabym na czym stoję w tym momencie.

Chyba już tej Pani nie odwiedzę ;) :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 kwietnia 2016, 18:02

Od rana rozpiera mnie energia :) wiosna do mnie przyszła jakoś wydaje mi się, że ten cykl będzie znów inny wracam do mierzenia temperatury i testów owulacyjnych :) w czwartek późnym wieczorem wraca M nareszcie stanowczo za długo go już nie ma :(

Boże dzięki Tobie wierze, żę wszystko się poukłada i ja doczekam się swojego Cudu!!...

Sniło mi się ostatnio, że okres trwał 2 dni i był bardzo skąpy zrobiłam test i były 2 grube krechy.. Szok nawet mi się śniło, że mój M mnie zostawił... :/ ehh to tylko sny ale ostatnio śnią mi się takie pierdoły, że masakra...

Teraz wiem, że z czasem dostajemy to czego pragniemy trzeba dążyć do samego końca nie możemy zawracać w połowie drogi... Bo zawsze na końcu tej ścieżki czeka na nas ogromna niespodzianka :)

Kariotyp prawidłowy, wirusy G ujemne, pozostałe wyniki też

czekamy na moje wyniki i może w maju IVF. Boję się i nie mogę się doczekać. Chciałabym żeby się udało - bliźniaki <3 wiem że byłoby bardzo ciężko ale też bardzo pięknie <3

mamy problemy w związku ale jak mogłoby ich nie być po tylu latach starań, prób, często wymuszanego sexu :/ może trochę naszej winy w tym bo nie wymagałam od gin wiele, myślałam że jeśli tyle lat to trwa to któryś w końcu coś zareaguje...

nie ważne!

ważne to co teraz, to co za chwile!

w czwartek oddaje krew i będą wirusy, w piętek cytologia i to koniec badań później tylko czekanie na wyniki i pod koniec kwietnia wizyta, ustalimy plan walki - leki, i oby w czerwcu czekały na mnie już tylko dobre informacje <3

O boże... jestem załamana.
Tak nastawiałam się na tą inseminację, a tu pewnie dupa z tego.
Dzisiaj przyszły wyniki posiewu nasienia - niestety wynik dodatni.
Wyhodowano Enterococcus faecalis 4x10^3 jtk/ml
Jutro mamy wizytę w Novum, mieliśmy ustalić termin IUI, a jestem pewna, że nas teraz odrzucą.

Najgorsze jest to, że jestem pewna na 90%, że te bakterie są wynikiem niejałowego poboru nasienia, jakieś zanieczyszczenie. Moje posiewy, z pochwy i z kanału szyjki są jałowe.
Zrobimy drugi posiew, ale przed owu nie zdążymy...
Ach te procedury... :-/

gosia89 udało się po 9 latach 12 kwietnia 2016, 19:07

10dc

Jestem po wizycie. Lekarz postawił diagnoze: Niepłodność idiopatyczna (niewyjasnionego pochodzenia)

Proponował mi inseminacje lub in-vitro. Wytłumaczył jakie są szanse na powodzenie. Jak opowiadał o inseminacji nie wyczułam u niego optymizmu...

Jak wszystko dobrze pójdzie to jeszcze w tym cyklu będę miała inseminacje (piątek) bez zastrzyku na pęknięcie. prywatnie za 700 zł. oby tylko pecherzyk byl w tym dniu odpowiedni bo z moimi cyklami to roznie bywa.

Jutro mam dzwonic dowiedziec sie czy wymagane sa badania takie jak Hiv i inne, nie pamietam jakie ale caly pakiet koszt kolo 500 zł . Jeśli sa wymagane to Inseminacja bedzie w nast cyklu a jesli nie sa wymagane to juz w piatek. Lekarz ma jutro narade i sie dowie co z tymi badaniami.


Żałuję, że nie zawołałam do gabinetu męża. Slyszał by wszystko i razem ze mna zdecydował co dalej robimy. Bo teraz jak się pytam męża co byś zrobił, co proponujesz to słyszę tylko odpowiedz ''niewiem'' i mam wrażenie, że on nie jest zadowolony z mojej decyzji o IUI. Niewiem już sama czy mężowi zależy na dziecku. Wiem, że by chciał ale on chce bez pomocy lekarzy a tak się moze nie udac. Utrudnia mi to wszystko a powinien wspierac. Mowię mu ze w piatek musze jechac do poznania to on takie oczy ze jak to po nocce? urlop to ciezko wziac... i druga sprawa gdzie widzi problem to że znowu poznan...a to tylko 50 km. Nie mam wsparcia i żle mi z tym...Myślę, czy nie zrezygnowac ze staran. Zyć normalnie, pogodzić się, że nie będziemy mieć dzieci... Skupić się nad czymś innym.Dać sobie czas. Jeśli nie zajdę w ciąże w 3 lata, wtedy in-vitro. Lub próbować inseminacji ale czy to ma sens z takim podejsciem męża? rozmawiałam z nim ale to nic nie dało. on mysli ze raz tylko pojade a jak sie nie uda to dam sobie spokoj.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 kwietnia 2016, 20:06

22 dzień cyklu/ 11 (10) dpo
Eh, kobieta pragnąca ciąży to dziwne stworzenie: znaki na niebie i ziemi mogą mówić jej, że tym razem się (znowu) nie udało a ona i tak będzie mieć małą nadzieję do samego końca..

PS: dowiedziałam się kilka dni temu, że kolejna bliska mi osoba straciła ciąże. Tydzień po pozytywnym teście przyszedł okres. To straszne ile kobiet przez to przechodzi. Dlaczego to tak wygląda? W świecie zwierząt takie rzeczy nie dzieją się aż tak często. Co jest wiec z nami- ludźmi nie tak?

Wczoraj oczywiście test negatywny był. A jednak dzis dopiero 11 dzień po.

Wczoraj mineło2 dniod tego sluzu z krwia, wiec mam nadzieje ze to byla implantacja i 4 dni po juz powinien test wyjsc pozytywny jezeli jestem w ciazy.

Jutro rano kolejny test. Robie go tylko dlatego ze jezeliokaze sie ze jestem w ciazy to od razu powiem to mojej endokrynolożce bo jutro po poludniu mam wiyte.

Wczoraj maz odebrl moje wyniki i tak:
TSH: 0,76 czyli super spadło po tabletkach;)
Ft4: 16,25 Czyli nie wiem ale w normie się mieszcze takze chyba nieżle.

Mam nadzieje ze jutro rano bede najszczesliwsza kobieta na świecie i ujrze upragnione 2 kreseczki. Jezeli ktos to wogule czyta to trzymajcie kciuki;)

Dobry wieczór :) praktycznie mój poprzedni wpis był z przed miesiąca. Tak jak pisałam wcześniej miałam chyba późną owulację bo w 55 dniu no i jak w zegarku @ przyszła na 69dc. Teraz wydaje mi sie, że mój cykl będzie 32 dniowy. Mam wrażenie, że jestem 3dpo ale program mi jej jeszcze nie wyznaczył. Ale po pierwsze miałam mega dużo śluzu. Najpierw ból po lewej stronie (może i jajnik) a później taki dziwny ból brzucha który występuje u mnie bardzo rzadko i mogę go nazwać bólem owulacyjnym. Po tym dniu śluz się skończył i nic mnie nie boli. Więc moja wiedza się na tym kończy i czekam na @. Lub na ciąże. Chociaż jestem pozytywnie nastawiona, ale wszystko mi jedno w tym cyklu. Miałam chwilę załamania z moim eM. ale już wszystko zażegnane. A skoro owulacja była to nie pozostało mi nic innego jak czekać i ładnie wyglądać :)

miło by było urodzić w miesiącu swoich urodzin :D
dobrze, że chociaż marzenia nic nie kosztują ...

*.*

Dobry wieczór :) praktycznie mój poprzedni wpis był z przed miesiąca. Tak jak pisałam wcześniej miałam chyba późną owulację bo w 55 dniu no i jak w zegarku @ przyszła na 69dc. Teraz wydaje mi sie, że mój cykl będzie 32 dniowy. Mam wrażenie, że jestem 3dpo ale program mi jej jeszcze nie wyznaczył. Ale po pierwsze miałam mega dużo śluzu. Najpierw ból po lewej stronie (może i jajnik) a później taki dziwny ból brzucha który występuje u mnie bardzo rzadko i mogę go nazwać bólem owulacyjnym. Po tym dniu śluz się skończył i nic mnie nie boli. Więc moja wiedza się na tym kończy i czekam na @. Lub na ciąże. Chociaż jestem pozytywnie nastawiona, ale wszystko mi jedno w tym cyklu. Miałam chwilę załamania z moim eM. ale już wszystko zażegnane. A skoro owulacja była to nie pozostało mi nic innego jak czekać i ładnie wyglądać :)

miło by było urodzić w miesiącu swoich urodzin :D
dobrze, że chociaż marzenia nic nie kosztują ...

*.*

Betty Coltrane Odnaleźć swoją Różę. 12 kwietnia 2016, 21:10

Nie wiem czy mam ochotę streszczać ostatni rok. W wielkim skrócie miałam w grudniu ubiegłego roku robione kompleksowe badania na Karowej, pod opieką dr Wrony. Wszystkie hormony zbadane, potwierdziło się, że mam insulinooporność i hashimoto. I oczywiście PCOS. W lutym - laparoskopia diagnostyczna i co się okazuje - prawe przydatki szczątkowe. Nie wiadomo czemu.
A ja nadal chcę być matką.
Wobec tego, w tym cyklu 5 dnia dostałam clostobegyt do dnia 9.
Dziś 12 dc, zrobiłam sobie 2 zastrzyki z Ovitryllu. Modlę się, by zadziałały i faktycznie aby się udało. Nie wiem czy męczyć dzisiaj męża o seks, czy dopiero jutro rano. Nie chcę go za szybko wyesploatować. Tym bardziej, iż są podzielone zdania co do szybkości pękania pęcherzyków.
A okazuje się, że dosyć dobrze zareagował mój jajnik, bo wyprodukował aż 3 pęcherzyki dominujące i 2 małe. Więc jest szansa. Najbardziej w świecie pragnę dziecka, a gdyby były bliźniaki - skakałabym z radości. W piątek wizyta podczas której okaże się, czy wszystko pękło co powinno. Za około 14 dni powinnam robić betę. Wtedy wszystko będzie wiadome :)

Wczoraj byłam u onkologa- ok, guzek zmniejszyl się z 5 mm na 2,5 mm :)
cieszę się, ale oczywscie dopadly mnie zwątpienia, czy nic nie przeoczył? Ja nie wiem chyba mi się naprawde na glowe rzuca... Ale nie wiem czemu mi się przytrafiaja rozne rzeczy i np. jak mysle ze jednak wszystko ok, to zaczyna znów sciskac mnie mocno glowa, albo tak jak dzis w sklepie ni z gruszki ni z pietruszki zaczelo bolec mnie pod pachą z boku i do tej pory czuje taka tkliwosc w tym obszarze. Nawet dzis sprawdzalam czy mozna zrobic rtg klatki piersiowej bez skierowania (ale juz wiem ze bez skierowania się nie da) bo nie wiem co by pomyslala moja rodzinna jakbym po raz kolejny przyszla po skierowanie...Może mi naprawdę moje nerwy dają znac o sobie..? Nie wiem... Sprawdzalam dzis ferrytynę- brałam przez miesiąc żelazo i jest co prawda w tej niższej wartosci ale w normie bo mam 16 a norma jest od 10 do 210 i tak się zastanawiam czy dalej supelementowac czy odstawic... W ogole wczoraj wieczoem dopadly mnie klucia prawego jajnika- jak na owulację, na co ja zdebiałam bo wczoraj byl 21 dc...i tak sobie pomyslalam ze jeszcze tylko problemow z jajnikami mi potrzeba, bo myslalam ze juz po owulacji (zawsze byla w 16-17 dc) a tu dzis mega duzo plodnego, bardzo rozciagliwego sluzu..I ja się pytam: o co chodzi..? Czy owulacja mi się tak bardzo przesuneła, czy to juz kolejne omamy z mojej strony... ? :)

Magdi Jak się robi dzieci? 12 kwietnia 2016, 21:43

Czytam i nie wierzę! Gdzie się podzialo moje pozytywne nastawienie? Problemy są po to by je rozwiązywać. Będzie dobrze! Teraz mam dwa tygodnie zwolnienia lekarskiego. Czas dla siebie i dla męża. Tego właśnie potrzebowałam. A praca? Będzie dobrze, to tylko kwestia czasu a czas zawsze mija☺


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 kwietnia 2016, 21:39

Friend Tym razem się uda! 12 kwietnia 2016, 22:09

Nina od dwóch dni momentami tańczy makarenę w brzuchu :-)

Najwidoczniej mój słodziak w koncu zdecydował się zmienić pozycję i nie leży już główkowo.

Nigdy nie sądziałam, że ciężarny brzuch może trząść się jak galeretka :-)

Temp nadal wysoka rano była 37,4 i mierzyłam wieczorem 37,2
Może jutro @ nie przyjdzie... Było by super :)

No i @ przyszła dziś. Była oczekiwana przeze mnie, więc jakoś specjalnie się nie przejęłam.
Tym razem będzie eksperymentalny cykl.
Zaczynam pić zioła o.Sroki, do tego mam masę innych wspomagaczy, a jutro idę po plastry borowinowe :)
Liczę na wysikanie za miesiąc najwspanialszego prezentu na Mężusiowe urodzinki ;)
Tymczasem troszkę musimy go podleczyć. W ubiegłym tygodniu był u urologa na NFZ w związku z bakterią gronkowca i paciorkowca w nasieniu, ale ten lekarz to jakiś kretyn, więc w czwartek jedziemy 60km do takiego sprawdzonego androloga prywatnie. Mam nadzieję, że on będzie miał jakiś konkretny plan działania :)
Będę tu pisać co i jak :)

aknis każdy doczeka swojego szczęścia 13 kwietnia 2016, 00:03

No i wszystko wskazuje na to że mamy owulacje. Silny ból, taki powiedziałabym okresowy i płodny rozciagliwy śluz. Czyli wygląda na to że znowu wszystko zadziałało.
17 dzień cyklu, no w sumie za 5 minut już 18.
Jak się tym razem nie uda mimo serduszek prawie codziennie w tym również dziś to naprawdę znaczne wierzyć w ten problem meski, mimo że mój lekarz widząc mojego powiedzmy wykluczył taka możliwość zwalajac to na moje problemy zdrowotne, no ale mam już zbyt wiele potwierdzonych cyklow owulacyjnych z tsh poniżej 4, żeby nadal w to wierzyć. Ale zagonic mojego na badanie to prawdziwe wyzwanie. Jak nie wezme za rękę i nie zaprowadze to w życiu nie zrobi... Jest przerażony na każde wspomnienie o tym, echh faceci :)

19dc

Test owulacyjny dzisiaj od razu pokazal mocna testowa kreske (z przedwczorajszym mialam watpliwosci). Niestety dzis nie bylo ♡. Maz nie czul sie za dobrze, nie chcialam go meczyc. Na szczescie wczoraj bylo. I mam nadzieje, ze jakies plemniki przetrwaly ( o ile owulacja faktycznie miala miejsce dzis badz bedzie jutro). Poranna temperatura powinna dac jakas podpowiedz. Mam wrazenie, ze HSG wprowadzilo lekki zamet w obecnym cyklu.

kredeczka91 groszki, fasolki i inne 13 kwietnia 2016, 07:02

40+0

Dzisiaj termin! Chociaz z usg I trymestru byl juz wczoraj :D zobaczymy czy w ktorys sie wstrzeli nasz pulpecik ;)
Wczoraj bylismy na dwoch wizytach rano i wieczorem, niestety rozwarcia brak i nic porodu nie zapowiada, na ktg 2 skurcze wiec szalenstwo ;) poza tym Maksiowi dobrze w brzuszku, wody, przeplywy, lozysko wszystko idealnie, a klopsik wazy juz 3800!! Z tego powodu w pon dzwonie i umawiam sie na przyjecie do szpitala, ktore niestety moze skonczyc sie cesarka... ale lekarz mowi ze jezeli nie przytyje mocno do przyszlego tygodnia to sprobujemy rodzic naturalnie :) tak wiec synku masz czas do konca tygodnia zeby wyjsc po swojemu, jestesmy w dobrych rekach, ale lepiej zebys sam sie zdecydowal <3
Ja pije magiczne ziolka, biore wiesiolka i moze dzisiaj na spacer sie wybiore, bo 13 wszystko zdarzyc sie moze wiec trzeba wszystkiego sprobowac ;) dzisiaj rano cos mi delikatnie pocieklo, a wczoraj sporo sluzu bylo, wiec moze po badaniach cos sie ruszylo ;)
Najpozniej 22.04 rodze, wiec to i tak juz niedlugo!! :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)