Jeszcze tydzień i nad morze < 3 < 3 < 3
już się nie mogę doczekać 
w tym cyklu miałam być wstrzemięźliwa w sprawach badania płodności no i prawie się udało
ale nie wytrzymalam i zmierzyłam sobie 3 razy temp z przerwą 2-dniową . No i oczywiście już tego żałuję, bo temp była nisko a później skoczyła tak jak już by było po owulacji a dziś 17 dc . więc to jakoś tak nie możliwe przy moich cyklach długich. No chyba, że organizm się rehabilituje za ten cykl 69 dniowy... No ale jutro zmierzę temp to pewnie pójdzie w dół i moje zmartwienia czy była czy nie była owulka pójdą w nie pamięć. Nie powiem, bo jestem ciekawa tego, ale na chwilę obecną cieszę się z wyjazdu nad morze. A czy w tym cyklu się uda czy w następnym to spada to na drugi plan i to też mnie w pewien sposób cieszy 
Miłego dnia życzę :*
Moja temperatura totalnie szaleje w tym miesiącu, nie ogarniam tematu 
2 trymestr
20 tydzień ciąży
19t3d
środa
No dobra. Czuję ruchy Cudaka!
Dziś ewidentnie poczułam rano po przebudzeniu. Czytam książkę w łóżku no i jak od kilku tygodni w tej pozycji coś tam w brzuchu odczuwam, jakieś harce. Do tej pory twierdziłam, że nie będę się nakręcać, bo może mi jelita w brzuchu harcują i dopóki nie poczuję ewidentnie ruchu pod ręką, to nie uznaję tego za ruch dziecka 
A dziś poczułam pod dłonią ewidentnego kopniaczka! Przyłożyłam rękę poniżej pępka (tam gdzie "jelita" zaczęły harcować), troszkę docisnęłam i chwilę później Cudaczek (albo Cudaczka moja kochana) przebił piątkę z mamusią. 
Teraz mogę powiedzieć, że ruchy (wobec tego) odczuwałam już od 2-3 tygodni - tylko w formie "harcy jelit".
Idę dziś na basen. Kostium dobry. 
5 tyszień( 4 i 5 dni).
Żadnych objawów ciążowych nie mam takich typu mdłości czy cos. Brak okresu i bolące piersi to moje 2objawy które trwają juz dlugo.
Jestem szcześliwa że sie udalo. Za tydzień wizyta u endokrynologa, mam nadzieje ze wyniki wyjdą ok. Zrobilam tez morfologie, mocz, glukozę i żelazo. Jutro odbieram wyniki, a 31maja pierwsza wizyta u ginekologa. Trzoche mnie to stresuje bo boje sie czy wszystko bedzie ok. To moja pierwsza ciąża i chyba za bardzo sie wszystkim przejmuje.
Moj mąz nadal nie moze uwierzyć ze spodziewamy sie dziecka. Do mnie tez to nie dociera jeszcze. Moze po wizycie u gina juz uwierzymy obydwoje. I mam dzieje ze wszytsko bedzie ok. I dzidziuś zdrowo sie rozwija.
Nazarlam sie wczoraj ryby z twarogiem no i dzis mnie czysci gora i dolem 
A OVU przyznal mi 4 pkt
LOL
Pierwsza wizyta w białostockiej klinice umówiona! Dopiero na 10 czerwca, ale już teraz cieszę się jak dziecko
Głupia jestem, bo nawet się zastanawiałam czy przypadkiem nie zostać w invimedzie, ale na szczęście Mąż wybił mi to z głowy. Myślałam, że jak się poskarżyliśmy, to może inaczej się nami zajmą, zatroszczą, ale potem przyszło otrzeźwienie i takim sposobem umówiliśmy się do dr G w Bocianie. Ja chciałam bardziej do dr P (bo przyjemniej na zdjęciu wygląda
), ale akurat wtedy co chciałam nie przyjmuje, więc los za nas zdecydował. Czuję, że będzie dobrze. Do tej pory leczenie mnie bardzo stresowało, a teraz czuję, że będzie ok 
Sama nie wiem, co mam myśleć. Wczoraj mierzyłam temperaturę, bo czuję, że coś mnie nabiera i miałam 36.92. Dzisiaj rano miałam coś ponad 35 ( wynik prawdopodobnie błedny, bo z otwartymi ustami mierzyłam-zatkany nos
). I teraz mierzę normalnie pod pachą i mam 37.3 stopni, a w ustach 37.55. Czyli jednak choroba. Nigdy nie miałam w ciągu dnia wyższej temperatury niż 36.6 pod pachą, ale też nie mierzyłam od początku cyklu. Jutro 12dpo i robię test. Jezeli będzie negatywny zacznę brać coś na chorobe, żebym się nie rozłożyła ;/ Boli mnie podbrzuszę jak na @. Chociaż nie chciałam się nakręcać, trochę mi smutno jak pomyślę, że kolejny cykl przepadł. Zostało nam 5 miesięcy starań, a potem przerwa, bo nie chciałabym być w zaawansowanej ciąży w czasie ślubu. Może do tego czasu się uda. 
13 dc.
wizyta na usg.
pęcherzyk w lewym jajniku 17mm, w prawym dwa 13 i 13,9 mm. endometrium nadal słabe 5,3mm
nadal leki na śluzówkę macicy zlecone w 9 dc oraz pozostałe leki
+ lametta w 13 i 14 dc po 5 mg
kolejna wizyta w 15 dc.
łykam i Wpycham leki
pije wino
jade jutro
Liczę na śliczny pecherzyk w lewym jajniku. Te w prawym raczej nie zdążyły podrosnąć (choć może... może... się okaże)
Oby endometrium się poprawiło bo bez tego owulacja się zmarnuje. Nigdy nie miałam problemów ze śluzówką macicy , zawsze była ładna od 11 mm do 13 mm. Nie wiem czemu w tym cyklu tak słabo urosła.. 
jutro kolejny wpis
Ciąża rozpoczęta 1 stycznia 1970
Okej przyznaje, jestem słaba- zrobilam test. Godzina 14 11dpo cień cieni pod światło. Jutro zrobię z porannego. Temperatura rośnie. 37.5 pod pachą. Niedobrze. Najgorsze jest to, że nie czuję się choro. Nic mnie nie boli, ani gardł, ani mięśnie. Trochę mi zimno. O 10 wzięłam Gripex, więc nie wiem skąd ta temperatura.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2016, 14:19
Za optymalne dla zajścia w ciążę, utrzymania jej oraz właściwego rozwoju mózgu dziecka uznaje się poziomy: TSH - poniżej 2,5 mU/l, fT4 – w górnym zakresie normy, fT3 – w normie.
34 startujemy:)
38 cykl staran w toku
Progesteron w normie, Beta 326, dziś robiłam kolejną żeby zobaczyć czy wzrasta. Przez 3 godziny męczyłam się silnym bólem 'miesiączkowym'. Oczywiście strach wielki, że coś jest nie tak, ale przeszło samo z siebie. Teraz jedynie mam tępy ból w okolicy jajnika. Nie mogę się doczekać wizyty u gin (jeszcze 2 tygodnie ;/) żeby uspokoić się czy wszystko w porządku. Boję się ciąży pozamacicznej albo pustego jaja płodowego ;/
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 maja 2016, 10:09
Kolejny cykl.. wykres napawa mnie optymizmem - i boję się, że mimo wszystko się nie udało.. nie wytrzymałam i zrobiłam test za szybko - negatywny wytłumaczyłam sobie właśnie czasem..
Czuję i widzę, że doszukuję się u siebie oznak i przypisuje je ciąży.. np: trochę odrzuca mnie od papierosów..
Oszaleje i pewnie nie wytrzymam by nie zrobić testu szybciej np. w sobotę 
Po kontroli ok, po konsultacjach z lekarką zwrot akcji i zmiana immunologa. Teoretycznie wizyta 25.05 u docenta Paśnika. Wczesny termin wizyty poprawił nastrój o 50% a za chwilę będą malinowe drożdżówki własnej produkcji 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2016, 16:10
Ok, może się mylę, ale praktycznie jestem pewna, że poczułam dzisiaj ruchy malucha!!! 
nie mogę się doczekać córeczki
mówiłam już?
Dziś nagle poczułam silny krótki ból prawego jajnika i tak się zastanawiam czy w 11 dniu cyklu może być ovu? Jutro idę na badanie LH
Jesli któraś z was ma wiedzę o tym 11 dniu będe wdzięczna Buziaki 
A więc wszystko dobrze się skończyło:) Malutki jest już ze mną - kocham go nad życie mimo, że czasami daje popalić;p
A było to tak: 10 kwietnia w niedzielę wieczorem trafiłam do szpitala z wysokim ciśnieniem - po raz kolejny;p
zatrzymali mnie na oddziale i już tego dnia na KTG odnotowano spadek tętna dziecka. Lekarz od razu zadecydował o przewiezieniu mnie na porodówkę w celu dalszej obserwacji, ale byłam już przygotowana pod cesarkę. Na porodówce było "uroczo", najpierw 13 godz byłam podpięta pod KTG (całą noc i kolejny dzień do ok godz 12)- MASAKRA, myślałam, że mi kości odpadną, ledwo żyłam, do tego byłam mega głodna, bo przed przyjazdem do szpitala prawie nic nie jadłam, a w szpitalu mi już zakazali jedzenia ze względu na możliwość cearki. I tak sobie spędziłam na porodówce nockę i mi się odechciało wszystkiego - dosłownie. Słyszałam jak inne kobiety rodziły i byłam przerażona, bałam się porodu jak cholera... 13sto godzinne KTG odnotowało jeszcze jednen spadek tętna dziecka a poza tym było wszystko w porządku, jednak mimo to lekarze zdecydowali że będzie cięcie cesarskie- wtedy ta wiadomość mnie bardzo ucieszyła... i tak po godz 13.00 mój Julek przyszedł na świat:) ważył 3230g i miał 57 cm długości.. byłam mega szczęśliwa.
Potem było gorzej, bo po operacji ledwo mogłam się ruszyć - i jak tu zająć się dzieckiem. Pierwszą noc spędziłam na sali pooperacyjnej to mały był u pielęgniarek, ale kolejną noc już spędzał ze mną... to była bardzo ciężka noc, nie zmrużyłam oka, nie położyłam się nawet do łóżka bo wstanie z niego zajmowało mi średno 10 minut... miałam mega doła, myślałam że sobie nie poradze w domu i w ogóle... ale z każdym kolejnym dniem było lepiej. W ciągu dnia mój mąż był ze mną w szpitalu więc on zajmował się małym a ja mogłam chociaż poleżeć bo zasnąć i tak nie umiałam mimo że byłam potwornie zmęczona. Na szczęście doszłam już do siebie i cieszę się że mam już to wszystko za sobą
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.