31.05.2016
Wizyta
Waga mamy: 55kg (+9kg)
RR: 120/80

Morfologia,mocz w porządku :)
Glukoza:
Na czczo: 68; po 2 h: 114

USG: nadal córeczka! Zdrowa, główką w dół więc dobrze;) Waży 1,2kg więc jak na 28 a nie 30tc, ale to nic... lekarz stwierdził, że szykuje się poród do 3kg ;) jupi! Oby nie więcej;) Ogolnie rozwija się dobrze;) buźki pokazać nie chciała także fotki mamusia nie dostała... no ale cóż...

Następna wizyta 21 czerwca
Szkoła rodzenia: 10 czerwca g.16:00 2 spotkanie

Kaczuszka86 Aniołkowa mama 31 maja 2016, 11:46

Dziś rano wizyta u Pani doktor bardzo udana :) bez problemu zrobiła monit cyklu i wypytywala o szczegóły cyklu i przebieg poprzednich ciąż. W jajniku 15mm jajo ładne ksztaltne bez odchylenia. Niestety infekcja Nie doleczona więc zapas leków już kupiony a w piątek kontrola i znów będziemy zaglądać co tam w środku rośnie i mam nadzieję na zielone światło bo teraz podczas infekcji na te dwa dni musimy się wstrzymać :( w zeszłym roku dokładnie w tym samym czasie też miałam monit i szczęśliwie zaskoczyło więc oby początek był podobny tylko koniec lepszy.

Agar88 Czekając na największy skarb 31 maja 2016, 11:51

Co u mnie słychać? @ nadeszła... troszkę się podłamałam :( ale staram się myśleć pozytywnie.
Dziewczyny jestem po wizycie u gin na nfz.
Rozmowa bardzo rzeczowa - mam zrobić badania i będziemy patrzeć. Cytologia, prolaktyna, TSH, anty-TPO i jeszcze jakieś jedno. Dziś zrobione USG ginekologiczne i narządy są super.
Mam przepisane clostilbegyt i luteinę. I spotkanie znów z panią gin 5 lipca.
Dodatkowo wszystko na nfz - jestem zaskoczona, bo to mój pierwszy raz :)

Sylvuszka Drugie pierwsze próby 31 maja 2016, 11:56

Kochana służba zdrowia. Z samego rana miało być USG, później dowiedziałam się, że około południa. Do tej pory go nie mam. NA szczęście nadal nie plamię, ale również zniknął śluz ciążowy. Mdłości również. Mam nadzieje, że to po prostu spadek progesteronu, dostanę tabletki i wynocha do domu ;] Ileż można leżeć w 4 ścianach? Co innego w domu. W domu mogę leżeć.
Dobrze, że akurat moja mama ma dyżur. Na innym oddziale, ale wpada czasem do mnie i też podpytuje inne pielęgniarki co mi tam w karcie zapisują. Jeszcze ten dobijający tekst lekarki "jak nie było usg, to się nie ma co cieszyć, bo to może być ciąża pozamaciczna". No to świetnie. To dlaczego od razu po przyjęciu nikt mi nie zrobił usg.

Marta1982 Zwatpienie i nadzieja 31 maja 2016, 12:26

5+5
Jeden klebek nerwow. Naczytalam sie artukulow w internecie, forow, pamietnikow i mam za swoje. Wbilam sobie do glowy mysl o pustym jaju plodowym i znow funkcjonuje jak polzywa. Martwie sie przeokropnie. Na jutro umowilam sie na usg. Ja wiem, ze to glupie, ale mam nadzieje, ze lekarz na lepszym sprzecie i moze ogladajac dokladniej, cos tam jednak wypatrzy.
Poza tym - chyba dopadly mnie mdlosci. Nie wiem, czy to ze stresu, czy to te ciazowe. Siedze w pracy ledwo ciepla, wiotka i z grymasem na twarzy. Na mysl o jedzeniu czuje, ze wszystko podnosi mi sie do gardla. Dzis rano wymioty... Z mysla o tych plamieniach (juz prawie nic nie ma..) mialam zostac dzis w domu i odpoczac troche, a zwazywszy na poranne torsje to bylo nawet wskazane, ale poczucie obowiazku nakazalo mi przywlec sie do biura. No i mam za swoje...

Mamy dwie blastusie na pokładzie, nawet całkiem ładne. O klasyfikacji niewiele się tutaj mówi, na pytanie o jakość blastek pani embriolog powiedziała, że jedna jest "voll" a druga" expandiert" co w klasyfikaji oznacza 3 i 4. Przed transferem wstrzyknęłam sobie jeszcze "Gronozyte" a jutro Tryptofem, który ma pomóc w zagnieżdżeniu. Jutro decydujący dzień - walka o przetrwanie. Z dniem dzisiejszym kończy się mój urlop. Jestem strasznie senna, jak zawsze po progu i na dodatek MĘCZĄ mnie mdłości. Pierwszy raz miałam tak, że jeden kropek nie opuścił tej rurki, którą się wsuwa do macicy, w której znajdują się embriony i trzeba było zaczynać wszystko od nowa... Pomyślałam sobie wtedy, że jest uparty jak tata hihi. Dwa miesiące temu wprowadziliśmy się do nowego domu, remont nadal trwa, dziś malarz szlifował pokój który byłby pokojem dla bejbików, taki mały zbieg okoliczności :D

Dziewczyny mam ogromną prośbę, do wszytkach czytających mój pamiętnik. Czy ktoś z Was miał do czynienia z paciorkowcem STREPTOCOCCUS AGALACTIAE ale w posiewie moczu? Szukam wszelkich informacji na ten temat, czy leczenie było skuteczne, czy udało się zajść w ciążę, czy w ciąży były komplikacje, czy wracało to paskudztwo w badaniach posiewu moczu, czy udało się urodzić zdrowe dziecko?

11 dc

Jestem... uff... po długim majowym weekendzie i po okropnym poniedziałku...
Dziś wg mojego kalkulatora jest pierwszy dzień okresu płodnego, w niedzielę program wyznaczył owulację. Ale jakoś przestałam to wszystko tak liczyć jak jeszcze 3 miesiące temu. Podchodzę do tego na chłodno. Uda się, to super, nie, to trudno.
Z T. układa mi się teraz bardzo dobrze i serduszkujemy codziennie.
Weekend był świetny, rodzinny. Morze cudowne. Wróciliśmy wypoczęci... no dobra... prawie, bo nad morze jechaliśmy 3 godziny a wracaliśmy 7... masakra... no, ale udało się ominąć największe korki i pojechać bokiem ;)

Samopoczucie ok. Nic nie czuję jajnika, nie ma śluzu - kompletna susza, tylko jestem troszkę obolała... no wiecie po czym ;) i mam mega libido... ;)
Nic nie łykam, co planowałam, ani też nie mam testów owulacyjnych... nie chce mi się ;) wolę tak jak jest.

WTOREK
I jesteśmy w dwupaku :)
zabrałam swojego najładniejszego siłacza/siłaczkę. I teraz pozostaje tylko czekać :) oby to był mój czas...

Dopada Cie żal i zwątpienie? Powierz to Maryi lub jesli nie jestes wierząca- zostaw to życiu. Plan na nas juz jest. Gdzieś tam. U kogoś tam.

Wieczorem napiszę Ci o otwartych szeroko oczach i otwartym sercu. :*

Miłego dnia!

kropka_ myśloodsiewnia 31 maja 2016, 14:40

naprawdę myślałam, że po zajściu będę spokojniejsza. to jest zupełnie do mnie niepodobne. owszem jestem wrażliwa, powiedziałabym że bardzo, ale zawsze umiałam to zakopać gdzieś głęboko i znaleźć tyle innych zajęć dla głowy, że ani się obejrzałam, a problemy rozwiązywały się same. no może nie do końca same, ale w sensie, że na koniec po prostu było dobrze, albo przynajmniej po japońsku/czyli jako tako.

a teraz jakby w moje ciało weszła jakaś histeryczka i na dodatek z depresją. zamiast po prostu się cieszyć tak się okopałam w moich emocjach i obawach, że aż fizycznie boli.

mam tylko nadzieję, że wynik dzisiejszej bety (oby książkowy) mną jakoś (pozytywnie) potrząśnie. a jeśli jeszcze zobaczę w czwartek dobry przyrost to już w ogóle postanawiam poprawę. tymczasem odliczam do wieczora i już nie powiem ile razy logowałam się, żeby sprawdzić czy może już są te wyniki, chociaż pani pielęgniarka wyraźnie powiedziała, że WIECZOREM!

Za mną pierwsza wizyta w klinice.
W sumie nic się nie dowiedzieliśmy.

Muszę zrobić prolaktynę, progresteron i tsh. Misiek ma powtórzyć badanie nasienia za 6 tyg.

Jak na 11 dc mam niewielkie pęcherzyki i cieniutkie endometrium. Nie pamiętam ile, bo wcześniej raczej tym się nie interesowałam, więc nawet nie wiem ile powinno mieć :) .

Musimy poobserwować cykl i będziemy próbować inseminacji.

Nie wiecie czy na nfz mogę sobie iść na usg ,żeby sprawdzić pęcherzyki i endometrium ?

Mamy dwie ładne blastki na zimowisku i przysięgam że kiedyś po nie wrócimy zabrać do domu <3 <3

No to co u mnie..ehh...nic się nie dzieje...zrobiłam badania u immunologa...i już są wyniki ( a niby trzeba było czekać 10 dni) i wyniki są prawidłowe...i co teraz:( nie wiem:( z jednej strony się ciesze bo jest ok..ale z drugiej strony nie wiem co robić dalej..zastanawiam się czy próbować udrożnić mój jajowód...jeden albo dwa..ale boje się ze może to spowodować ich usunięcie...a wierze jakoś głupio ze może się udać przez przypadek jakiś..do dr M nie wiem czy się umawiac skoro go i tak nie ma;/ ale jak bym się umówiła może do dr Cz to może jeszcze w czerwcu bym zaczęła stymulacje? Chyba chciałabym mieć już to wszystko za soba..

Akinom59 Przedłużyć młodość 31 maja 2016, 16:36

Przypomniałam siebie że przecież byłam u ginekologa, bo cały miesiąc bolał mnie jajnik 2 dni przed okresem sprawdzał moje jajniki mówił że jest ok że widzi jajeczka w prawym aż 3 to chyba dobrze rokuje ale nie napalam się bo wiecie same jak to jest tak się zaangażowałam w to mierzenie temperatury że na śmierć zapomniałam,a właśnie odnośnie mierzenia nie mogę spać,ustawiam sobie Budzik żeby nie zaspać męczące to jest i to nieznośne oczekiwanie ...


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2016, 19:40

niestety beta <0,100, Bąbelki nie chciały z nami zostać :-(

Zaczynam się bać, od wczoraj boli mnie brzuch na dole i krzyż, miejscami ból jest mało znośny :( Mam nadzieję, że nie jest to zapowiedź czegoś i Tymuś jeszcze trochę posiedzi, dobrze, że jutro wizyta, ale naprawdę się boję.
Staram się być spokojna, tłumaczyć sobie, że może już na tym etapie musi tak być, że mały rośnie i uciska, ale na dłuższą metę to tak nie działa...
Znów przymusowy reżim łóżkowy, muszę jak najwięcej odpoczywać i leżeć.

Zdecydowanie czuję już ruchy maluszka :) Są jeszcze nieregularne i delikatne, ale z dnia na dzień mocniejsze :)

2dc
Moje marzenia, że uda się wystymulować moje komórki zabił wynik AMH.. 0,129:(

Ale tak jak postanowiłam nie załamuję się.. Wierzę, że Bóg ma dla mnie plan i tak właśnie miało być.. Oczywiście na widok wyniku pojawiły się łezki w oczach, ale szybko się ogarnęłam.. Napisałam już do profesora, że decydujemy się na komórkę dawczyni.. Mam przyjść na jakieś badania.. Podejrzewam, że dobór komórki tak, żeby była jak najbardziej podobna do mnie genetycznie..

Postanowiłam traktować to tak jak napisała jedna z Was.. Jest to adopcja komórki.. Przynajmniej G. będzie miał genetycznie swoje dziecko.. Skoro jest dla Nas do zaakceptowania adopcja dziecka, to dlaczego komórka miałby być gorsza?... inna?

Poza tym śmiejemy się z mamą, że mówi się, że pewne cechy wyssało się z mlekiem matki.. U Nas właśnie tak będzie!!!

Pamietam jak dzis, 30.05 g1:05 ... dziwny bol brzucha... a potem rozkrecilo sie tak, ze na porodowce bylam.z 6cm.rozwarciem... 08.25 - Piotrus sie urodzil :) polozyli mi go na brzuszku, i zaraz zabrali do ibkubatora... potem pamietam... ze byl placz, ze tesknie.... a to juz dwa lata...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)