A więc po wizycie;)

Dzidziuś jest i to juz pewne na 10000%;)Zdrowo sie rozwija przynajmiej jak na ten moment. Ma 7,7mm i serduszko juz bije 130 uderzeń na minute. Jak zobaczylam na monitorze to bijace serduszko i ze wszystko ok i ze jest tam naprawde to az mi sie lzy w oczach zakrecily. Wzruszylam sie;)

Jestem szczesliwa ze wszystko tak dobrze jest jak narazie. Nastepna wizyta czerwiec czyli za 3 tygodnie, mialo byc za 4 ale pani doktor idzie na urlop.
ZALOZONO mi karte ciazy.

Waga na 1 wizycie 7 tydzień 56 kg. Zobaczymy ile przytyje w czasie calej ciiazy.

Mam oczywiscie zrobić badania na choroby zakazne, grupa krwi itp. I zapisac sie na usg 1 trymestru ktore robi sie w ok 12 tygodniu, na jakies wykrycie wad jakby jakies byly i wogule. Ale mam nadzieje ze wszystko bedzie ok. To i tak dopiero za 5 tygodni.

Zastanawiamy sie teraz z mezem kiedy powiedziec wszystkim. Ale zrobimy to chyba dopiero najwczesniej za tydzien a najpredzej jak sie zacznie 9 tydzień. Zobaczymy jak ie sytuacja rozwinie.

Kolejna inseminacja nie udana. planujemy in vitro, jak tylko uzbieramy pieniadze...
Jestem na orgametrilu, w kolejnym cyklu probojemy stymulacji clo plus zastrzyki, a jak urosnie pecherzyk to zastrzyk ovitrelle. Bedziemy obserwowac, oczywiscie jak znikna torbiele. Ostatnia szansa przed in vitro.

świeżnka sinusoida uczuć 31 maja 2016, 18:24

po wczorajszej wizycie wszystko ok: szyjka długa, łożysko się ładnie podniosło, super!!! :-) od razu mi lepiej :-)

Ciąża zakończona 31 maja 2016

Wyczekująca Moja walka z PCOS 1 czerwca 2016, 21:51

35t 6d

Dzisiaj mieliśmy wizytę u ginekologa. Nasz mały uparciuch Antoś nie obrócił się, więc dostałam skierowanie do szpitala na cesarkę. Mam się zgłosić 23 czerwca, a dzień później poznam mojego Okruszka :) <3 Antoś waży już 3041g i wszystko u niego dobrze :) Już tak nie długo... A jeszcze pamiętam jakby to było wczoraj jak płakałam gdy widziałam jedną kreskę na teście... Ogromnie się cieszę, że nam się udało i że będzie mieli już za niedługo nasz ukochany skarb ale czasami napadają mnie wątpliwości czy sobie ze wszystkim poradzimy... Ale to chyba normalne? To pewnie te słynne hormony buzują? :P
Generalnie mam tak, że w ciągu dnia zawsze się cieszę, a wieczorami zaczynam się martwić :D Mam nadzieję, że ze mną jednak wszystko ok i że Wy też miałyście takie wątpliwości?

Tak oto aktualnie wyglądamy :)

2s9tano.jpg

Sylvuszka Drugie pierwsze próby 31 maja 2016, 18:36

W końcu po USG. Wszystko w porządku, 5t 5d. Widać było już bijące serce. Lekarka tak samo podekscytowana jak ja. Już jestem o wiele spokojniejsza. Niech mnie jeszcze wypuszczą do domu to w ogóle będę szczęsliwa.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 czerwca 2016, 11:36

Roza86 NIEZAPISANA KARTA 31 maja 2016, 20:02

Ludzie ratujcie!!! Co tam pępek! Teraz mam kolejny problem! Który, parafrazując klasyka, mogłabym ująć w słowach: "Testować, nie testować - oto jest pytanie..."

Jestem w 9 dpo. i testowanie chyba nie jest najrozsądniejszym wyborem, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że wyjdzie negatywnie. I co... No to, że stresu się najem, test zmarnuje, a wynik i tak może być przekłamany! I pewnie doczekałabym do dnia spodziewanego okresu (04.06), gdyby nie to, że jutro jest nomen omen Dzień Dziecka.

Skoro Dzień Dziecka to naprawdę świństwem byłaby, gdybym nie miała dwóch kresek! ;) Taki prezent od losu każdemu się przecież należy! Ja jestem gotowa odebrać go sobie jutro.

Szczerze, nie wiem, co zrobię, ale test już włożyłam do szafki w łazience - a dodać muszę, że jest ona całkiem blisko klozetu... I w sumie nie wiem, jakie musiałyby być wielkie pokłady mojej pokory, cierpliwości i spokoju, żeby na ten test jutro nie nasikać. Z drugiej strony wciąż zdarza mi się zaskakiwać siebie samą, więc kto wie...?

Pozdrawiam wszystkie czerwcowe staraczki. Już jutro na wielu mapach temperatury pojawią się pierwsze zielone kropki. Trzymam kciuki. :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2016, 20:02

Releaseme Walka o JUNIORA 31 maja 2016, 22:00

tak sobie myślę... że chciałabym zobaczyć dwie kreski na teście... chociaż na chwilę... wiedziałabym, że jest na coś nadzieja, że będzie dobrze...

teraz tej nadziei nie mam...

ma_pi Demotywator 31 maja 2016, 22:18

Jestem po konsultacji u dr immunolog. Z uwagi na to, że najbliższe krio dopiero w październiku, mam do końca sierpnia zredukować leki. Zapiszę tu sobie wszystko, żeby nie uciekło.
Do końca sierpnia mam brać:
1x inofem
1x omega3
1x colostrum
1x kw. foliowy 5mg
1x femibion
1x D3 1000j

Od września, czyli cykl przed cyklem z krio:
2x inofem
3x omega3
2x colostrum
1x kw. foliowy 5mg
1x femibion
1x D3 1000j
1x kroplówka z intralipidu 7 dni po owulacji.

W cyklu z krio mam brać to, co we wrześniu oraz dodatkowo od początku cyklu również encorton 15mg (10 - 5 - 0). Acard 75 od dnia transferu. Kroplówka z intralipidu ma być dzień przed transferem.
Z uwagi na encorton rezygnuję że scratchingu w tym podejściu.

YoGa777 Chcieć czy nie... 17 lutego 2022, 14:10

Było ok 7 kiedy usłyszałam, że Pielęgniarki,, rozdają,,dzieci po salach, usiadlam wiec i czekałam...
Myślami wyobrażałam sobie jak to będzie jak wrócimy do domu... Jak na syna zareaguje moja Missi( moja ukochana suczka rasy husky, nieodstepuje mnie na krok do dziś,byla obecna Jak przygotowywalismy pokój dla syna, leżała obok Jak skladaliamy łóżeczko by potem cały czas do niego zaglądać - wkładała nos miedzy szczebelki i zaglądała) ..z zadumy wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi... Ale zamiast Pielęgniarki z moim dzieckiem przyszła Pani doktor i zaczęła pytać o przebieg ciąży, co wiem na temat wad plodu.. Co ja mogła wiedzieć ,tyle co w filmach sie widziało, ale film to film przecież takie rzeczy nie dzieją się zwykłym ,młodym, zdrowym... Zaczęła mówić, że podejrzewają u syna zespół Downa... Wtedy świat zatrzymał się w miejscu... Nie rozpłakałam się...Jedyne co powiedziałam to :
-moja siostra też miała skośne oczy jak się urodziła,a jest zdrowa...
Lekarka odwróciła się do wyjścia mijając pielęgniarkę która bez słowa rzucila mi na łóżko stos gazet wszystkie w tematyce trosomii... Rzuciłam okiem na okładkę jednej z nich potem wszystkie wylądowały na podłodze... Jak gdyby fakt, że ich nie przeczytam miałby coś zmienić..
Nie przywiezli mojego dziecka, ja musiałam iść do niego gdyż włożyli go do inkubatora...
Nie mogłam go wziąć na ręce,przytulic...
Lekarka która nagle pojawiła się obok zaproponowała, że przekaże mężowi wiadomość o synku chyba,ze nie chce żeby wiedział..
- sama mu powiem..
Byłam pewna, że mąż zrozumie, przytuli mnie, zapewni, że damy sobie radę... Tymczasem... Kiedy przeszedł z kwiatami, uśmiechnięty, nie byłam w stanie nadal się powstrzymywać, łzy same naplywaly do oczu i wydusilam wszystko co wiedxialam jednym tchem - chciałam by tylko on wiedział, Poki nie dostaniemy wyników badań- kiedy powiedziałam już wszystko, jedyne czego chciałam to by mnie przytulil -czulam.sie beznadziejnie,tak długo czekał na niego,wymyslal co będą razem robić, a tu wszystko się skończyło... Bo na tamtą chwilę lekarze byli pewni,ze syn nie będzie chodził,siedzial ,mówił... - tymczasem mąż wstał -ostatni raz widziałam wtedy ten błysk w jego oczach,ten który dawał mi pewność o jego uczuciu... - i bez słowa wyszedl... Myślałam,ze poszedł do gabinetu albo na korytarz.. Ale on wyszedl ze szpitala... Zostawil mnie samą w pustej sali,ze swoimi myślami i decyzjami... - uznano, że syn bedzie miał lepszą opiekę w większym mieście i musiałam podpisać zgodę na jego przewiezienie.. W międzyczasie pielęgniarka Jak gdyby nigdy nic podeszla i zapytała :
- chce pani jakoś ochrzcic dziecko? -w końcu nigdy nie wiadomo co może się po drodze stac...
Bylam pod wpływem leków uspokajajacych więc chyba tylko dlatego odpowiedziałam jednym słowem
- Maxim...
Następna też wcale lepsza nie była ze swoim stwiwrdzeniem
- jest pani młoda urodzi sobie pani inne dzieci ....
Aż w końcu widząc mój brak reakcji bo to co wtedy czułam pamiętam do dziś...
- pod Wrocławiem siostry JEst Osrodek dla takich dzieci prowadzą go.siostry zakonne proszę tam zadzwonić...
Tego było za wiele .. Popatrzyłam na tą kobietę i wypaliłam
- ma pani dzieci
- mam
- to dlaczego ich pani nie oddała? Pewnie są zdrowe i miałyby szanse adopcję,chorych nikt nie chce... Więc Jesli myśli PANi, że pozbawie MOJE dziecko jedynej szansy na w miare normalne życie to się pani myli, choćbym miała zostać sama za nic go nie Porzuce nie potrzebuje takiej pomocy więc proszę poszukać kogoś innego Kto skorzysta z takiej rady...
Odeszła... Na szczęście bo to było ostatnie czego potrzebowałam...
Nie pozwolili mi wziąć syna na ręce,przytulic, nakarmić, przez szybę powiedziałam że go kocham i, że będę zaraz u niego...
W międzyczasie wrócił mój mąż który poszedł wyżalić się moim rodzicom -bylam wściekła bo nie chciałam im nic mówić, ale na to było za późno.. - zapytałam tylko czy może prowadzić i zaczęłam się zbierać -od porodu minelo dokładnie 9godz. Ponoć nie należy wtedy wstawać i takie tam, a już napewno Nie ma opcji wyjść ze szpitala... Nie mialo to dla mnie znaczenia... Dwie lekarki próbowały do mnie przemowic, ale jedyne co Usłyszały
- nie ma opcji, że zostanę, Nawet sila mnie nie zatrzymacie, zreszta nie macie takiego prawa.. Wzięłam torbe i wyszłam.
Przez 2tygodnie dzień w dzień jeździliśmy do szpitala,po 160km w dwie strony bym mogła postać przy inkubatorze i potrzymać synka za rączkę... Tylko tyle...lub aż tyle...
Nocami nie mogłam spać.. Razem z Missi siedziałyśmy w pokoju synka, przy jego łóżeczku,ja płakałam ona piszczala i tak w kółko...
Od tamtych chwil minelo 10lat...Max chodzi, biega skacze,jest rozpieszczony do granic możliwości, ,ale nie mówi...porozumiewa się wskazując palcem... znajomi i rodzina męża zerwala z nami kontakt - bali się chyba ze ich potencjalne dzieci się zaraza od Maxa, Tak przynajmniej to wygląda.... - dla moich rodziców JEst całym światem ,kochają go ponad wszystko, mąż także,ale wiem że nigdy nie pogodził się z tym ,że Max taki JEst.. Na drugie dziecko długo nie byłam gotowa..
Wzięłam natomiast drugiego psa, chyba po części po to by mieć argument na pytanie o,, rodzenstwie,, dla Maxa....
Od ponad 10lat trzymam się z daleka od szpitali i lekarzy...
Nie moglam pozwolić sobie na żadne choroby, Maxim potrzebował mnie 24h na dobe...
Do dnia w którym nauczycielka syna nie zapytała,, czy nie myśleliśmy o drugim dziecku,, od razu zaprzeczyłam, ale analizując na chłodno w głowie pojawiła się myśl.. Co będzie jak nas zabraknie.. Max zostanie zupełnie sam... Zaczęłam dostrzegać wokół siebie wszystkie ciężarne, maz po powrocie z pracy zawsze opowiadal o tym jak mu minąl dzień.. I dopiero zwróciłam uwagę,ze opowiadając o swoich losach kolegów okazało się, że każdy z nich w tym roku zostanie ojcem... Tyle, że któryś raz z rzędu...
Pomyślałam ....
Czas nie oszczędza nikogo.. Młodsza nie będę.. Może rzeczywiście to ostatnia szansa...
Z mężem zawsze w,, tych,, kwestiach dogadywaliśmy sie wręcz idealnie wiec poprostu którejś nocy zapytalam ,,co powiedziałby na drugie dziecko,, to była cała rozmowa...
I tak jak poprzednio tak i tym razem w prezencie urodzinowym dostał pozytywny test ciążowy...
Chyba do końca sama nie wierzyłam, że tak szybko się uda w końcu inni starają się przez całe lata bo nie byłam do końca pewna czy jestem gotowa przechodzic przez to samo - nie mam innego porównania - ale na wątpliwości było chyba za późno, choć myślałam ,ze może test był wadliwy ... I, że będę miała czas to jeszcze przemyśleć...
Dlugo odwlekalam wizyte u lekarza.. Musiałam chyba oswoić się z sytuacją, zebrać w sobie i zacisnąć zęby..
Dotychczas byłam badana przez kobiety wiec na widok pana doktora chciałam odwrócić się i uciec..
Pan doktor okazał się jednak złotym człowiekiem długo ze mną rozmawiał,probowal uspokoić ...
Mimo wszystko ze wstydu nie umiałam na niego spojrzeć, badanie trwało chyba wieki, potwierdzil ciążę.. 10tydzien... Kiedy przestał mówić, wiedzialam, że coś jest nie tak... Przez łzy spojrzałam na niego kiedy wpatrywał sie w monitor... Wiedzialam....ze jest źle... Okazało się, że serduszko nie bije... Dostałam skierowanie do szpitala... Poronienie....
Przyjął mnie tam inny lekarz który nie.zasluguje na to by nazywać się człowiekiem, a co dopiero lekarzem...
To co mnie tam spotkało można porównać do horroru...
Nikt nie był w stanie mi pomóc, dostawałam ataków paniki na myśl wizyty u lekarza... Z tamtego szpitala uciekłam Jak po zabiegu odzyskałam przytomnosc...

Mija rok od tamtych chwil..


Ehhh... jestem wypompowana. Upałem. Pracą. Oknami. Cyklem.

W robocie zaczął się najgorętszy okres. Żar z nieba się leje, dzieciakom nie w głowie nauka, a my się roztapiamy przy tablicy starając się trzymać fason, choć najchętniej spieprzyliśbyśmy z tej szkoły szybciej i dalej od dzieciaków. Dziś tak mnie głowa nap...ła, że po powrocie do domu i zimnym prysznicu łyknęłam 2 ibupromy, w dupie mając ich negatywny wpływ na edometrium i ewentualną ciążę i przespałam 2 godziny. Na szczęście pod wieczór lunęło i temperatura spadła o 10 stopni.
Mam w domu część okien dachowym i zamówiliśmy wreszcie, po tylu latach żaluzje zewnętrzne (cena zbliżona do samego okna), a dziś telefon, że już takich nie produkują, tylko są droższe od ręcznych, solarne lub na kable (prucie ścian, elektryk itd..), więc wyszłoby drożej niż same okna. Wściekłam się! Będę jutro obdzwaniać Polskę w poszukiwaniu rolet starszego typu, może komuś zalegają w magazynach.

Ten cykl jakiś śmieszny jest! 22 dc, tempka niska, śluz niby rozciągliwy się pojawia, ale nie przesadnie dużo. Testy owu wychodzą niby ciut ciemniejsze, ale pozytywne to wg instrukcji kolor kreski tak samo intensywny, jak testowej lub ciemniejszy, na razie jest połowa intensywności testowej, więc zaznaczam negatyw. No nic, czekam, mam nadzieję, że doczekam się owu w tym cyklu. Jajniki niby kłuły.... a może sobie wmawiam? Na pewno spokojniej podchodzę do sprawy niż w poprzednim cyklu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2016, 23:26

Dzis rocznica slubu to juz 8 lat razem bywaly wzloty i upadki maz mnie czasem wkur....ia ale kocham go i jestem z nim szczesliwa mamy wspanialego synka no i jeszcze jednej lub dwoch kropkow brakuje od jakiegos czasu marze sobie o blizniakach chlopcu i dziewczynce eh marzenia scietej glowy chociarz moj tata jest z blizniakow wiec kto wie bylby piekny prezent na rocznice;)

Moje kochane Dzieci, dziś Wasze małe- wielkie święto... na samym wstępie chciałam Wam napisać jak bardzo Was kocham, tęsknię, jak mi Was brakuje każdego dnia... nie ma dnia co bym o Was nie pomyślała przez chwilę, nawet tata pamięta, dziś też pamiętał, przysyłając sms, że pamięta o Was i Was kocha.

Wszystkiego najlepszego moje Aniołki, mam nadzieję, że jesteście tam razem i jesteście szczęśliwi...
Opiekujcie się sobą nawzajem i czuwajcie nad swoim braciszkiem.

Kochamy Was bardzo mocno <3

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 1 czerwca 2016, 07:13

12dc.
Wczoraj u lekarza pęcherzyki po 1 dominującym na jajniku, każdy po 13 mm. Za malo. Zastrzyk fostimonu i jutro do kontroli, zobaczymy przyrost, umówimy się na piątek lub poniedziałek na IUI.
Podpytałam juz o IVF, nie ma co się łudzić - pozytywny skutek ma tylko 10% IUI. No i zdziwienie - wg info koordynator medycznej sprzed miesiąca miałam mieć protokół krótki, a wczoraj lekarz oświecił mnie że będzie długi protokół. Niby ok ale spodziewałam się zabiegu pod koniec czerwca, a tak wszystko przesunie się na lipiec. Wiem. Niecierpliwość nie jest wskazana, jednakże daliśmy sobie czas do końca roku, miałam nadzieję że zdążymy z 2 procedurami. Czas pokaże ale mam mętlik w głowie.
Jeszcze większy mętlik wywołała lista badań potrzebnych przed IVF. Większość z nich już mamy, ale - kariotypy... Dlaczego nie chciał ich robić przed IUI? Pytanie z pozoru banalne, ale moim zdaniem logiczne. Może przecież okazać się że to wszystko w ogóle nie ma sensu... Wyniki dopiero za 5 tygodni, czyli przed samym IVF.
Nie cierpię hormonów i tej huśtawki emocjonalnej którą mi fundują. Płacze z byle powodu, wszystko doprowadza mnie do szału w przeciągu sekundy, mam świadomość że przebywanie ze mną może być uciążliwe. Ale z drugiej strony nie opuszcza mnie poczucie krzywdy. Dlaczego ja?...

11 miesięcy
Co za paskudna pogoda musialam dzisiaj odwołać rehabilitacje nie lubię tego robić ale jak ma nam głowy pourywać to lepiej zostać w domu.
Córeczka zrobiła się bardzo mobilna siada i chodzi przytrzymując się mebli :D Jeśli chodzi o charakter to ćwiczy ostatnio asertywność np nie chce wyjść z wanny pręży się jak jest nie po jej myśli placze będzie miała charakter :D
Macierzynski dobiega końca ja się pytam gdzie mi 2 lata uciekło ??? I kto przyspiesza ten czas... podsumowując to był piękny czas choć nie łatwy jednak warto walczyć o to dziecko na drugie nie mam już takiego parcia. Teraz nie muszę zastanawiać się czy zostanę kiedykolwiek mamą myślę że bylam już ja w chwili zajscia w pierwsza ciążę.
Wyprawka do żłobka mam nadzieję , że już wszystko mamy
Kupilam pościel w ikei
Ciuszki tez juz zakupione głównie h and m I smyk
Buciki kupiłam w decathlonie ale tak jak myślałam córka je sciaga wiec nie wiem czy w ogóle one będą używane:D dobrze że nie były drogie i fizjoterapeutka poleciła;)
Worek z decathlonu
Pieczątka na ubrania na początku nie umiałam jej ogarnąć ale wydaje mi się teraz całkiem fajnym rozwiązaniem niestety nie których rzeczy nie da się opieczetować np kocyka
Kocyk daje stary z memi mam jeszcze z lulalove ale zaciągnął się paskudnie i mam go na spacery ewentualnie coś sobie dokupię do domu jak trochę odłożę bo wydatków było sporo teraz wózek nowy fotelik i wyprawka to bardzo dużo a myślałam że się skonczy to wydawanie kasy nie długo zaczną się inne buty opłata żłobkowa skąd brać kasę? Dla siebie to ja już dawno nic nie kupiłam ostatni zakup to ciuchy ciążowe serio :D
Musze pomyśleć o butelce na mleko bo chyba będę musiała dać co wiąże się z zakupem 2 takiej samej a tania nie była :/
Jeśli chodzi o mnie to słucham audiobooków zarówno tych związanych z rodzicielstwem jak i innych nie związanych lubię poradniki. Musze sobie uporządkować notatki z pracy i przypomnieć dużo rzeczy . Jeśli chodzi o garderobę do pracy to naszczescie nie muszę kupować bo wiele rzeczy sobie kupiłam w ramach pocieszenia za przyjście okresu przy staraniach napewno czeka mnie wydatek z kurtka zimowa ale stwierdziłam ze moze na black friday w następnym roku ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2022, 09:20

Akinom59 Przedłużyć młodość 1 czerwca 2016, 08:12

Nic mi się nie chce wstałam nie wyspana z lekkim bólem głowy i jakaś taka rozdrażniona a tu cały dzień prze demną jeszcze .właśnie wróciłam od lekarza poprosiłam o skierowanie na badania,prolaktyna,progesteron ,tsh a on mi na to że na prośbę nie może że muszę się umówić na wizytę,a jest kolejka czas oczekiwania 2 miesiące a jakże najlepiej prywatnie kur.a wszędzie tylko kasa w dupie go mam sama we własnym zakresie sobie zrobię jutro! No i na razie tyle


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 czerwca 2016, 12:19

Dwa menopury za mną :) Puregon był mega wygodniejszy, za pierwszym razem bałam się czy wstrzykuję dobrą dawkę bo zabłąkał się jakiś pęcherzyk powietrza, ale dzisiaj już było wszystko na 100% i mam nadzieję, że w kolejne dni też będzie :) Trochę się denerwuję przed podglądaniem w sobotę, czy będą pęcherzyki ładnie rosły, ale staram się być dobrej myśli.
Wczoraj obchodziliśmy ze ślubnym naszą drugą rocznicę zaobrączkowania :) Zjedliśmy sobie kolację przy świecach a w sobotę wybywamy do Krakowa na huczniejsze obchody. No i wczoraj pierwszy menopur, oby to była dobra wróżba :)

Jestem w ciąży, ale tak jak bym już nie była...

We wczorajszym USG (wg OM 8t5d) ciąża nie rozwija się, a jej wiek to 5t6d.
Jest pęcherzyk ciążowy 16mm z pęcherzykiem żółtkowym 4mm. Widoczne echo zarodka (CRL 2mm) bez czynności serca.

Dostałam skierowanie na oznaczenie BHCG dwa razy i pewnie skończy się na szpitalu na wywołaniu poronienia…

Nastała pora smutku i zastanawiania się nad przyczynami.
Jutro idę do mojej lekarki, której już w zasadzie od samego początku nie podobał się wygląd tej ciąży.
W 5t6d miałam tylko pęcherzyk o wielkości 6mm,
w 6t1d był pęcherzyk 10mm i pęcherzyk żółtkowy,
W 7t1d pojawił się zarodek, ale nie było widać akcji serca, pęcherzyk miał chyba 12mm…

Zastanawiam się, czy przyczyna zatrzymania rozwoju nie mogła być opryszczka narządów płciowych. Miałam zakażenie wtórne pomiędzy 5t2d a 5t6d… Nie łykałam żadnego acyklowiru, nie miała, a poza tym sądziła, że zakażenie nawrotowe jest raczej nie groźne. Ciekawe co jutro na moją teorię powie lekarz.

12 dc

Wczoraj pojawił się śluz płodny. To coś nowego, bo do tej pory nic takiego nie było. Nie wiem, może się mylę, ale wydaje mi się że to płodny śluz. Jest go mało, ale jest widocznie rozciągliwy, coś jak katar gesty, przezroczysty.
Dziś czuję kłucie czasem w lewym a czasem w prawym jajniku, chyba że już sobie wmawiam ;-)
Pogoda taka, że ciśnienie mam słabe i czuję się kiepsko. Ale trochę więcej kawy w dzień i jest ok.
Muszę wrócić do ćwiczeń, bo na prawdę nie mieszczę się w ulubionych ciuchach. Wczoraj zrobiłam porządek w szafie i mam teraz dużo wolnego miejsca na nowe ciuszki ;-)
Nie wiem, czy ktoś to czyta czy nie ale życzę miłego dzionka :-)

Gdzieś w tym cyklu często boli mnie jajnik ten lewy dziś 25dc i znowu mnie pika może coś jest na rzeczy:) wiem wkręcam się ale już tak mam nadzieja zawsze się tli.
W tym miesiącu bardzo często piłam czerwone wino normalnie jak nie ja na dzien matki winko było w okresie owulacyjnym to wypiłam pół butelki litrowej może pomogło mi na endometrium kto wiem zobaczę w poniedziałek jak dotrwam do testowania.

A z takich lepszych wiadomości to złozyliśmy z mężem wniosek o kredyt zdolność posiadamy tylko trzeba wynegocjować jak najlepsze warunki w końcu to 30 lat. Już się nie mogę doczekać jak zamieszkam w tym moim domku co prawda mamy gdzie mieszkać bo mamy własne mieszkanko ale malutki tylko dwa pokoiki a mi się od zawsze marzyła własna sypialnia do spania a nie salon.Jak ktoś nieoczekiwanie do mnie przyjdzie nie będe musiała rzucać się na sprzątanie porozwalanych ubrań:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 czerwca 2016, 09:46

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)