Znów plamienia, ale tym razem brązowe i utrzymują się od nocy. Czytałam, że to może być normalne, ale i tak się boję i muszę wspomnieć o tym przy wtorkowej wizycie. Myślałam, że jak biorę duphaston i luteinę to plamienia ustaną.
Od 3 dni biorę wit B6 i w końcu mdłości mi przeszły. Zobaczymy na jak długo. Teraz za to ciągle spać mogłabym ;]
10dpt
Wszystkie "objawy" zniknęły. Piersi zwiędły i bopolewają jedynie przy dotyku i to wieczorami. Nic nie boli. Niestety. To nie wróży sukcesu 
Jutro dzień nad wodą. W pon bHCG a ja naprawdę straciłam wiarę... Niech życie mnie w końcu pozytywnie zaskoczy...
wczoraj Mąż pojechał do swoich rodziców, a ja odmówiłam wyjazdu i zostałam w domu. skoro i tak i tak ciągle śpię, to postanowiłam sobie oszczędzić drogi i pójść spać wcześniej od razu u siebie. normalnie oczywiście mój Mąż by mnie nie "opuścił", ale od jakiegoś czasu jesteśmy w trakcie budowy i ktoś musi tego doglądać, nadzorować, już nie wspomnę o jego pracy jaką już tam włożył. no w każdym razie zmierzam do tego, że jestem teraz jak ten Kevin sam w domu, tylko że wiek się nie zgadza.
postanowienia miałam ambitne, ale piątek cały przespałam. owszem nie powinno to (już) dla mnie być wielkim zdziwieniem, w jakimś sensie taki był nawet plan, ale z drugiej strony w tym tygodniu nie zrobiłam nic oprócz rzeczy absolutnie podstawowych, typu zjedz, idź do pracy, wykąp się, śpij. gotowania też nie było, ciągle gdzieś chodziliśmy i mam już dosyć jedzenia na mieście na najbliższe tygodnie.
natomiast dzisiaj, dzisiaj to był dzień! obudziłam się po 7 rano, bez budzika! trochę ogarnęłam internety, zjadłam odrobinę jogurciku, bo zorientowałam się, że nie mamy chleba, nastawiłam pranie, ba ubrałam się i poszłam na zakupy. po powrocie zjadłam 3 porządne kanapki, pogadałam z siostrą na skype, wstawiłam drugie pranie i uwaga hit: umyłam wszystkie okna! nawet nie jestem zła, że ok. 14stej z minutami w końcu poległam (czytaj ucięłam sobie drzemkę), bo jakby nie patrzeć to już nie śpię, a nawet zdążyłam zjeść domowy obiad! zrobiony przez mnie i jest dopiero 17:00. tak to można żyć.
p.s. oczywiście akurat w dniu kiedy myłam okna musiał padać deszcz, ale na szczęście był dosyć pionowy, a nie z ukosa bo by mi wszystko zepsuł i potem Mąż by nie uwierzył. i nie żebym była jakąś perfekcyjną panią domu, ale właśnie dlatego że tak rzadko myjemy okna chciałabym, żeby chociaż przez weekend cieszyły oko swoją nieskazitelnością.
p.s. 2 domowy obiad zrobiłam w piątek, od razu na 2 dni, więc po namyśle ten piątek nie był znowu taki bezproduktywny. powiem więcej, jak się obudziłam z mojej "drzemki" to nawet po nim pozmywałam ok. 1 w nocy!
20 dc
Melduję się po wczorajszej wizycie u gina. Jest po owu, ciałko żółte jest więc jest duuuża szansa 
A mnie cały czas brzuch pobolewa, ciągnie i kłuje.
Mam zrobić badania na tarczycę, a T. nasienia.
Afirmuję się i jestem spokojniejsza.
A tak z innej beczki, wczoraj zarezerwowalismy wakacje w Turcji
nie mogę się doczekać 27 lipca, wtedy lecimy na dwa tygodnie 
Miłego dzionka wszystkim :-*
dzis test mi wyszedl pozytywnie, zobaczymy co bedzie, ani sie nie ciesze, ani sie nie smuce. Musze do tego podejsc luzniej. Pozdrawiam
pozytywny test
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2016, 17:46
Jeszcze tylko 2 dni, jajniki bolą mniej, trudno wyczuć źle to czy dobrze.
Za oknem gorąc, wysprzątałam cale mieszkanie, ot taka forma relaksu. Kot schował się za szafki, tam mu chłodniej.
Robert nie żyje. Ta okropna świadomość że mogłam odwiedzić ich chociażby rok temu... Tyle pagórków przedreptaliśmy razem, pamiętam jak zawzięcie pokazywał mi Jelenią Górę, razem z Pawłem oszołomem
nikt nie wie kiedy pogrzeb, chciałabym chociaż się z nim pożegnać. Jakie to życie kruche jest...
Z tego wszystkiego w poniedziałek zaraz po IUI pójdę na dworzec, Paweł ma przesiadkę. Ostatnio widzieliśmy się przed moją ciążą, czyli dawno. Robert miał jechać z nimi...
Ciąża zakończona 4 czerwca 2016
8dc
Mam przeczucie, że ten cykl będzie bezowulacyjny. Piję codziennie INOFEM i łykam wiesiołka bo niestety cierpię na brak śluzu a wiesiołek bardzo mi pomaga. Poza tym mam insulinooporność więc codziennie metformina w dawce 2x750. Nie mierzę temp. bo mi się po prostu nie chce i nie jestem systematyczna w tej kwestii. No i w tym cyklu biorę estrofem od 5-12 dc a potem od duphaston w drugiej fazie cyklu. Clo na mnie w ogóle nie działał więc został odstawiony. Lekarz zaproponował mi laparoskopię ale nie podjęłam jeszcze decyzji. Trochę się boję. Sama nie wiem czego? Jedno jest pewne dzisiaj czuję wzrost libido więc rzucę się na mojego męża a on na pewno nie będzie się bronił hihi.
Nie wiem jak to jest, że zimą sex dla mnie może nie istnieć ale wiosną i latem nie mam dość
Tylko kurde jeszcze trochę sucho u mnie ale od czego są wspomagacze...
Idziemy zaraz na grilla. Miłej soboty!!
Nie chce mi się nic dzisiaj. Spać bym poszła. Brzuch mnie jakoś od rana boli i mam wzdęcie. Ktoś tam na górze lubi sprawdzać moją wytrzymałość. Co Cie nie zabije to Cię wzmocni?
Mąż trochę lepiej, ale głowa mu pęka. Jeszcze dzisiaj położy się wcześniej i myślę, że jutro będzie już z nim ok. Szybko się leczy skubany. A choruje raz na "ruski rok". Oby dzieci miały zdrowie po nim
Hmm choćby jedno dziecko...
Wyluzować. Tylko jak? Tyle się naczytałam o technikach relaksu, jak się odstresować i takie pierdoły. Niby coś próbowałam robić, ale guzik z tego. Nerwus ze mnie i tyle. Organizm się stabilizuje, ale jak ustabilizować głowę? 
Środa dzisiaj i najcięższy dzień w pracy. Trzeba się rozkręcić porządnie żeby przetrwać 
16 dc.
Długo nie pisalam bo w kolko to samo praca.Dzis mój 16 dzien cyklu ,tak szybko to leci
Ciężki dzień. Czasem tak mam, zwłaszcza gdy następnego dnia muszę się zmierzyć z tym, czego sama nie mam. Zdusić w sobie zazdrość (zdrową bo zdrową, ale zawsze zazdrość), uśmiechać się mimo bólu, mimo łez napływających do oczu oraz mówić i śmiać się mimo ściśniętego gardła...tak to jutro, jutro przyjdzie mi się z tym wszystkim zmierzyć, bo jutro zobaczę radość - pewnych bliskich mi kobiet - z bycia matką, radość z posiadania dziecka, radość płynącą prosto z serca...i muszę wśród nich, choć chyba przed sobą udawać, że jest ok, że jestem też szczęśliwa i że wcale nie marzę o dziecku...
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2016, 20:01
36 t. + 0 dni (zaczynamy 37. tydzień)
Do porodu: 27 dni
Szyjka zamknięta, nic nie wskazuje na to, żeby synkowi spieszyło się na świat. I dobrze, bo mąż między zdaniami dał mi do zrozumienia, że nie weźmie urlopu nawet jak urodzę wcześniej, więc zostałabym sama, bo on od poniedziałku do piątku do wieczora w pracy, w weekendy też pracuje, więc w szpitalu byłabym sama jak palec. Deprecha mnie łapie jak o tym myślę. Jeszcze żeby dla nas tyle zapieprzał... Niech mały wytrzyma do 24. czerwca, tatusiek zacznie wakacje. Tyle, że jeszcze musimy się zająć wynajmem mieszkania. Nie wiem jak to będzie... A teściowa raczej wszystkiego nie ułatwi.
W każdym razie na ten moment z maleństwem ok, ja fizycznie też się trzymam, psychicznie jakoś gorzej, zwłaszcza, gdy nie ma D. - czyli prawie cały czas. Dziś np. noc kultury, kończy pracę o 22.
A juto na 8.
Bajzel w domu, ja wszystko robię na raty, bo do większej roboty nie bardzo się nadaję, a upały męczą mnie okrutnie.
Ale od przyszłej soboty biorę się za mieszkanie ostro, ciąża będzie już donoszona, a okna umyć trzeba, bo na to aż mama to zrobi to chyba się nie doczekam.
Wylałam żale. Trzeba się pozbierać.
6dc
Męczy mnie myśl czy dawczyni ma mieć taką samą grupę krwi co ja czy może mieć inną.. Niesie to za sobą wiele konsekwencji.. Łatwiej byłoby gdyby miała tą samą grupę.. Jednak to może wydłużyć oczekiwanie..
Dzisiaj 4 dni po.
Dziwny ból sutków wgl dziwne te moje piersi, yyy zaraz zacznę się nakręcać ! STOP !...
Chyba, już za późno.. Zamiast uczyć się na egzaminy co robię? Siedzę i czytam pamiętniki, śledzę wykresy i znowu analizuję. Dostanę świra, dłużej tak nie mogę!
Siedzę, gapie się na te sutki i je dotykam. Dobrze, że mojego Ł. nie ma w domu, bo stwierdziłby, że jestem kosmitą.
już moja nadzieja odlatuje ;( brzuch mnie boli od paru dni tak jak na @ ;( wiekszość "objawów" a raczej moich urojeń chyba ustepuje. Czas wracać do rzeczywistości, ja już odpuszczam. Nie chce sie juz dalej męczyć i łudzić ;( życie jest okrutne, ale musze sie pogodzić z faktem że raczej nie zostane mamusia ;(
Teraz zostaje nam jedynie adopcja, ale w tej sytuacji, pełna żalu i rozgoryczenia nie wiem czy byłabym w stanie pokochać inne dziecko ;(
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2016, 06:05
24dc (przeważnie cykle 26-28dniowe)
Dziś odczucia jak na miesiączkę. Czuję tak, jakby za chwilkę miała przyjść. Poza tym temperatura delikatnie ale spada. Jak jutro spadnie poniżej 38,90 to odstawiam Duphaston. Nie chcę sobie namieszać w organizmie za bardzo.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 czerwca 2016, 08:40
Wiecie dziewczyny trochę się martwię moim wykresem robiłam testy owulacyjny co dziennie i wyszło mi najmocniejszą kreskę miałam w piątek a OVU mi to przesunął na niedzielę co o tym myśleć i o temperaturze czy dobrze wzrasta no bo zaraz po owulacji była taka sobie
Wiecie dziewczyny trochę się martwię moim wykresem robiłam testy owulacyjny co dziennie i wyszło mi najmocniejszą kreskę miałam w piątek a OVU mi to przesunął na niedzielę co o tym myśleć i o temperaturze czy dobrze wzrasta no bo zaraz po owulacji była taka sobie
Wczoraj byla Aga Gorecka i Kasia Handke. Super, wreszcie mialam z kim pogadac. Kaska byla wczesniej i robilam jej reiki. Przykro mi sie zrobilo wieczorem, bo sie okazalo, ze K poklocila sie ze swoim. Chciala wyjsc na miasto a on : a po co, nie chce mi sie. K... z tymi chlopami.
Z P bardzo dobrze sie uklada, oby tak dalej. Ostatnio trafilam na metode EFT: chodzi o opukiwanie ciala aby pozbyc sie chorob czy negatywnych emocji. Bede zglabiac i spr na sobie.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.