Malunia Marzenia się spełniają! 15 czerwca 2016, 23:48

Już dawno cykl minął, rozpoczął się kolejny. Nie miałam ochoty pisać, bo było we mnie dużo złości, bardzo dużo złości i smutku. Ten cykl odpuszczam, może trochę odpocznę..
Siostra ma wesele, do tego dochodzi wieczór panieński. Miesiąc odpoczynku.

27 dc 11 po owulacji

Sądny dzień, krew oddana, dziś wyniki.
Jak ciąża - ekstra! :-) a jeśli jednak nie - to zaczynamy z T. treningi. On ma podwyższony cholesterol i cukier na czczo więc i tak musi zmienić styl życia :-) a ja razem z nim :-)
Odzyskalam radość życia, Boże dziękuję :-)

Dziś ostatni dzień w pracy i urlop aż 6 dni ale będę się byczyć:) odpocznę trochę od tego wszystkiego.

No i w sumie w tym miesiącu chyba nie było owulacji wczoraj był 13dc a śluz już lepki płodnego wogólę nie zauważyłam. No i te testy owulacyjne nie wiem co z nimi lub ze mną nie tak.

Kupiłam pakę (30)testów owulacyjnych na allegro takie tanie po 1 zł.Robię je już 4 miesiące i jeszcze ani razu nie wykazały mi owulacji. W każdym miesiącu cały czas jest jedna kreska a jednego dnia słaba druga. Nie wiem co o tym myśleć może ja wogóle nie mam owulacji stąd nam się nieudaje. Poprzednie wykresy natomiast pokazują co innego zawsze jest ładny skok temperatury i faza wysokich temperatur. W tamtym miesiącu byłam u gina i pęcherzyk miałam 21mm więc chyba ta owulacji była. Natomiast w ten sam dzień test pokazał drugą kreskę ale słabą.

Czy jest możliwe że moje pęcherzyki wogóle nie pękają i nie dochodzi do owulacji skoro jest skok?

Dzisiaj 5 dobra po punkcji więc mam nadzieję, że moja Kropusia już jest ładną blastocystką i rozgląda się powoli za miejscóweczką na najbliższe 9 miesięcy ;) Jeszcze tydzień i jeden dzień do bety i będziemy wszystko wiedzieć :) Tym razem jakoś to mi się wydaje tak bardzo szybko, że mi bardzo szybko zleci czas, chyba dlatego że ta beta faktycznie trochę wcześniej. Póki co leniuchujemy i mamy same pozytywne myśli :) Jedyne co mnie martwi to to, że ciągle chce mi się jeść. Czyżby jakiś skutek progesteronu?

5tc1d
do wizyty 12 dni,
Dzisiaj prawie w ogóle nie spałam, bolał mnie brzuch, tak delikatnie, ale spać się nie dało, a do tego ból zatok po prawej stronie, który przerodził się w ból głowy:( Ogólne samopoczucie jest nie najlepsze :(
Od dziś pilnuje butelek z wodą, zacznę od wypijania całej i stopniowo będe zwiększać jej ilość:)
Słodyczy unikam, chociaż wczoraj zjadłam 2 kostki czekolady (koleżanka przyszła na paznokcie i głupio mi było odmówić)
nadal brak apetytu
waga: -0,2kg

kropka_ myśloodsiewnia 16 czerwca 2016, 09:05

coraz rzadziej zaglądam na belly, postanowiłam też nie uzupełniać skrupulatnie kalendarza, a jedynie zaznaczać objawy nowe, nietypowe, lub niepokojące. za to jak już zaglądam to pierwsze co to przegląd pamiętników, wykresów i kalendarzy dziewczyn, z którymi zdążyłam się mniej lub bardziej zaprzyjaźnić.

w ostatni poniedziałek wylądowałam niespodziewania u ginekologa, ze względu na jasnobrązowe, rozciągliwe plamienia. na szczęście okazało się, że to tylko jakaś infekcja, ale przedtem zdążyłam się chyba ze trzy razy poryczeć.

w ostatni weekend powiedzieliśmy o dzidziusiu rodzicom i rodzeństwu. na razie nie chcemy tego rozgłaszać dalej, ale oczywiście jeśli ktoś zapyta to przecież nie będę ściemniać, że nie. oczywiście wszyscy płakali i/lub kręciły im się łezki w oku, a ja nic. ja jestem cały czas na etapie, że nie dowierzam.

a w ogóle to w poniedziałek dowiedziałam się, że maleństwo jest starsze o dwa dni względem wyliczeń belly, także rośnie jak na drożdżach, a serduszko pięknie bije!

przepraszam za ten chaotyczny wpis, ale kotłuje się we mnie milion myśli.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2016, 09:04

1 maja 2016 początek zmiany diety start z waga 103 kg

10 maja waga 102kg

po 11 maja śniadania Białkowo- tłuszczowe i węglowodany dopiero po południu , chleb ciemny razowy, słodycze małe grzeszki np. princ polo lub raz cola i słodzenie cukrem herbaty jedzenie sklepowych dżemów wszystko po południu .Lepsze samopoczucie , większą radość życia,po pracy z radością wchodzenie na 5 piętro co dawniej było by nie do pomyślenia i była winda

brak wagi do 7 czerwca .w ten dzień staje jest najpierw 99 kg po chwili jednak 100 kg co nie szkodzi i tak dostaje motywacje do dalszego działania:
jak najwięcej ruchu wprowadzam ale bez większych szaleństw. szukam okazji w codziennym życiu np. jak mam czas ide dłuższa droga do pracy albo jade poł drogi tramwajem a na ostatku wysiadam 2 przystanki wcześniej albo 3 i ide pieszo. Takie grzeszki jak princ polo i cola sie nie zdarzają bo gorzka czekolada to jest to 2 kawałki i juz dosyć.Staram się jeść według tabel ig i jak naj mniej przetworzona żywność. Mięsa które jem sama piekę w rękawie. Szynek gotowych raczej nie jem . Mam sprowadzone pewne kabanosy które sa do kupienia w biedronce i parówki w lidlu z krótkim fajnym składem i na nie czasami się pokuszę ... i przed wszystkim duzooooooo warzyw.
czasami się ciesze że zaczęłam akurat zdrowe odżywianie własnie w takim okresie gdzie mamy tyle warzyw świeżych i owoców.

i najważniejsze dziś rano odważyłam sie i stanęłam na wadze i 97,5 kg ufffff.

dziś dzien wolny czyli jajecznica z pomidorkami na śniadanie :D

mialam ciezka noc . okropne sny budzilam sie co chwile czulam niepokoj jakby ..dziwne uczucie az mi sie w nocy krecilo w glowie. temperatura poszla w gore ..powod do radosci ??(moze wynik nieprzespanej nocy:() dzisiaj krwawilam lekko i brzuch mnie bolal dosc mocno !nie sadze zeby to byl dobry znak.. boje sie ..ze tak dlugo na to czekam ze nie dostane tego latwo !! ogolnie srednio sie czuje ...wolne = lozko pilot i gra o tron :)

mmarzenak Tak bardzo chce.. 16 czerwca 2016, 12:05

3 tydzień 4 dzień życia mojego dziecka

Moja malutka waży już 3010g. Lilka po poprzednim mleczku miała zaparcia, w sumie dziś rano zrobiła dopiero samodzielnie kupkę, wcześniej trzeba było jej pomagać. Teraz pije Nutramigen. Podajemy jej również syropek na zaparcia Debridat, probiotyk Dicoflor i kropelki na kolki Esputicon. Od dwóch dni nie płacze, jest grzeczna (odpukać). Byliśmy na usg brzuszka i wszystko ok, miała pobieraną krew i mocz- wyniki bardzo dobre. Pobieranie moczu u takiej małej dziewczynki to dopiero sztuka, godzinkę klęczałam nad nią z woreczkiem, aż w końcu nasikała, przy okazji siebie obsikała i mnie:):)

Powoli Baby Blues mi przechodzi:P Bardzo kocham moją córkę i świata sobie bez niej nie wyobrażam. Robi takie słodkie minki i już czekam na pierwsze świadome uśmieszki.

230515 Powrót do punktu wyjścia. 16 czerwca 2016, 15:16

Jesteśmy po kolejnej wizycie. 8 tydzień, 4 dzień.
Fasolka ma już 2cm, na tym etapie jest wszystko w porządku, widać było serduszko, bijące 127/min :-)
Plan jest taki, że 19 lipca mamy pierwsze badania prenatalne. Babsztyl w rejestracji nie był zbyt miły, mam nadzieję, że lekarz będzie bardziej uprzejmy.
Nasza ginekolog proponuje, żeby około 18 tygodnia ciąży zrobić, echo serduszka tu, na miejscu, nie jeździć do Warszawy. Może to jest jakiś pomysł.
Boże, oby tak dalej!

no to sie podziało:)
po pierwsze umówiłam sie do dr M....
po drugie nie wiedziałam co robić z moimi wynikami wiec stwierdziłam ze pojde je jeszcze skonsultować do poleconego immunologa w Łodzi, dr P. a że stwierdziłam że mi sie spieszy wiec dzwoniłam w poniedziałek a wizytę miałam juz w środę.

Także ten teges po wizycie bardzo miło..nie licząc tego ze musieliśmy zabrać dzień wolnego i dymać samochodem to było ok. Po drodze załatwiłam GynCentrum-odebrałam protokół z in vitro, zaliczyłam Będzin dr G. i odebrałam resztę wyników.
Pan dr P bardzo miły...wypytywał o historie leczenia, o choroby w rodzinie, oglądał moje wyniki i potwierdził ze wszystko jest ok...powiedział ze ewentualnie można zrobić helicobacter, przeciwciała ana, komórki NK, i immunofenotyp cokolwiek to jest.
Kolejna wizyta telefoniczna. A propo wyników..te badania można podzielić na 2 jeśli jedne wyjdą zle to można prze leczyć antybiotykiem( w tym na pewno był helicobacter), jeśli 2 część wyjdzie kiepsko to szczepienia cokolwiek to jest i z czymkolwiek sie to je..pożyjemy zobaczymy...


aaa i odwołałam wizytę u dr M..uznałam to za bezsensowane gdyż nie bede miała wszystkich wyników..


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2016, 12:15

szybky wpys bo lece do pracy
posiew bakteriologiczny czegos tam nie wyhodowano (wiec obstawiam ze git)
posiew mykologiczny ujemny

dzisiaj powtarzalam urea i cytologie.

7/8 dni do ogloszenia wyroku - stół czy porodówka.

tymczasem! ;)

Jakoś właśnie minął rok jak zaczęliśmy się starać o dziecko. Nigdy bym nie przypuszczała, że po takim czasie będę nadal w tym samym miejscu, tylko bogatsza o kilka negatywnych doświadczeń.

Wczoraj na monitoringu okazało się że jedno jajo pękło i jedno zostało. Mam czekać i testować lub betować w poniedziałek i przyjść z wynikiem pozytywnym ;-) hehe
Pozytywne to ja mam myślenie, bo w przyszłym tygodniu będzie @ środa lub czwartek obstawiam ;-)
Miłego dzionka :-D

Łucja urodzona! ❤️
01.12.2020r. w 38+3tc o godzinie 21:07 przyszła na świat nasza Najdroższa Córeczka. Ważyła 3170g i mierzyła 53cm. Poród siłami natury, wywoływany że względu na cukrzycę ciążową. Trwał 10,5 h, ale bolesne skurcze zaczęły się dopiero po przebiciu pęcherza i 5h i 30 minut później Łucja była na świecie ❤️
Jesteśmy już w domu, poznajemy się i dużo tulimy ❤️ Łucja po tatusiu oczywiście jest bardzo spokojnym dzieckiem, taka sama była w brzuszku, ale jest zdrowa, jest idealna i zakochani jesteśmy w niej po same uszy ❤️ żegnam się z fioletową stroną mocy i przechodzimy dalej ---->

Mimik runda druga 16 czerwca 2016, 15:03

Myślałam , że nie jestem przesądna.
W dniu w którym mieliśmy jechać na pierwsze badania, brzoza którą posadziliśmy wypuściła pierwsze liście. Wzięliśmy to za dobrą monetę, dzisiaj brzoza usycha.

Badania NIfty zrobione 13.

Pani w chwili zbierania od nas danych stanął zegarek, a dzisiaj okazało się ze z dzieckiem znajomej w podobnej sytuacji po porodzie jednak nie jest najlepiej...

I te sny...

No to jak to z tym moim nie byciem przesądnym? Jak to jest z racjonalnym myśleniem?

Znalazłam drugiego lekarza myśląc, ze nawet jeśli to co wskazuje test prenatalny nie jest prawdą , to lepiej przy złych wynikach biochemii dmuchać na zimne i skonsultować to co pokazuje usg. Po takim stresie może inny człowiek zdejmie z moich barków go choć trochę. Ten wybrany lekarz wygląda na serdecznego człowieka, ciepłego. Takiego na trudne czasy.

W klinice gdy dzwonię i mówię o co chodzi, pani hmm... stwierdza i tak czeka pani na wynik testu - warto robić to dodatkowe USG? Tak jakby chciała powiedzieć - jeśli będzie żle to i tak wiadomo jak się ta ciąża skończy.

A ja ciągle nie wiem, i póki co nie zastanawiam się, ale potrzebuje lekarskiego wsparcia, na moją panią ginekolog nie bardzo mogę pod tym względem liczyć. Ona jest profesjonalistą, chyba aż za bardzo :/

Znajoma dołożyła mi do kompletu awanturę o coś co mogła sobie podarować - nie pomogła prośba - zostawmy to, zostały nam tylko 2 dni, wspólnej pracy, a teraz nie jestem w najlepszej formie, mamy trudny czas. Nie.

Moja córka to wszystko wyczuwa, przykleiła się do mnie, nie chce zostawać z babcią...

I tyle smutków, poza tym chyba nieźle się trzymam. Nawet z młodą sporo żartuje uśmiech na twarz, jak czuje że jest trudniej to wychodzimy z domu między ludzi.

Dziś zaczynamy 6 miesiąc <3

Powoli zaczynam mieć ochotę na kompletowanie wyprawki. Nic jeszcze dla mojego malucha nie kupiłam - jakoś był to dla mnie zupełnie abstrakcyjny temat. Ale teraz czuję go codziennie i staje się dla mnie w pewnym sensie coraz bardziej realny. Zaczynam też być coraz bardziej ciekawa, jaki on będzie, ten mój synek - czy faktycznie będzie wolał pospać rano a buszować popołudniu i wieczorem, tak jak teraz odczuwam jego ruchy? Czy będzie lubił określone książki lub dania, które lubię ja lub mąż? Jakie będzie miał oczy, włosy, twarz? Jaki temperament? To fascynujące uświadomić sobie, że rozwija się we mnie mały człowiek, który nie jest po prostu zlepkiem cech moich i męża, a kompletnie odrębną indywidualnością. Pod pewnymi względami nie mogę się doczekać naszego spotkania!

Pod innymi względami boję się jak jasna cholera :D Boję się, że mały będzie jednym z tych trudnych niemowląt, które cały czas płaczą i których rodzice czują się jak bezsilne zombie. Boję się, że rzeczywistość opieki nad dzieckiem okaże się dla mnie trudna i nieprzyjemna. Boję się porodu, wszystko jedno czy sn czy cc - obie wersje mnie przerażają. No i oczywiście niezmiennie boję się, czy mały będzie zdrowy i czy nic mu się nie stanie. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej, ale dostałam już po głowie od życia w tej kwestii i ten akurat strach zawsze będzie już we mnie siedział. Czasami się zastanawiam, czy to nasze zwlekanie z kupnem rzeczy dla Adasia to nie jest efekt tego podświadomego lęku, że to kuszenie losu. Na szczęście ostatnio, gdy pojawiają się takie myśli, Adaś mnie kopie i od razu czuję się lepiej i zaczynam rozważać kwestie wózka, bujaczka i łóżeczka :)

byłam w szpitalu ze skierowaniem i dostałam termin na 5 sierpnia na odział endokrynologii ginekologicznej na badania

przy okazji długiii spacer i 10 tys. kroków zrobione nawet więcej :D

ostatnio mam apke na telefonie z krokomierzem podobno żeby wyrobić dzienna dawkę ruchu trzeba zrobić własnie 10 tys kroków dziennie( co wcale nie jest takie proste) i tak się bawię w mierzenie od 3 dni i zastanawiam sie czy nie kupić jakiegoś zwykłego krokomierza bo z telefonem nie mam jak zawsze chodzić zwłaszcza w pracy.

Mialo byc pieknie i kolorowo,a wyszlo jak zawsze Nasze nadzieje rozwialy sie szybciej niz sie zaczely :-( Po raz kolejny ...smutek,łzy,...:'(

4 dni do wizyty.

Nie mogę się doczekać. Jutro idę na bHCG, może bez sensu ale jeśli wszystko jest ok to beta rośnie a ja się uspokoje na weekend. Myślę że mojego G też męczy tamto plamienie i 50 razy dziennie pyta czy "czysto". To on zawsze był powściągliwy a tym razem sam pyta czy pójdę.
W domu pomaga że wszystkim, sam oferuje pomoc a dziś przy truskawkach widziałam że jest zmęczony a obcinał te szypułki szybciej ode mnie - nie, nie mamy pola truskawek ale w zeszłym roku zrobiliśmy na zimę truskawki w słoiku i takie dobre wyszły że tym razem do słoika wędruje ok 18kg :D

Rano po śniadaniu trochę mnie przymdliło - bez fajerwerków bo tylko troszeczkę i na chwilę.

Co do plamien to podejrzewam podrażnienie aplikatorem bo na aplikatorze od niedzieli coś tam zawsze było a od wczoraj aplikuje palcem i już zupełnie czysto.

Ciężkie chwile ta ciąża... a podobno starania to koszmar ;)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)