20.06.2016 - według OM jesteśmy 5 dni po terminie :)

A mały ani myśli wychodzić. Matkę już dopada depresja z tego powodu bo wszystkie już urodziły, nawet te z terminem miesiąc po nas. My dalej toczymy się w dwupaku. Biodro dalej dokucza chociaż tak jakby trochę mniej lub się przyzwyczaiłam.

Z wszystkim zdążyliśmy. W sobotę mąż składał szafę, ja ułożyłam wszystko i podłogi na kolanach myłam. Z sexem też próbowaliśmy i nic.

Na ostatniej wizycie w czwartek na ktg nie wyszły skurcze za to podczas badania okazało się że wszystko jest ładnie przygotowane. No gdzie te skurcze?!

W środę mamy się zgłosić do szpitala na wywołanie. Mam jeszcze cichą nadzieję że samo ruszy, może jutro? :)

Tymek chyba chce się urodzić w lecie więc czeka do 21.06 a może nie chce być bliźniętami tylko rakiem więc będzie do 22.06 czekał :) Oj ten mój synek :) Nie mogę się doczekać aż będę go tulić.

Boję się cesarki :( Nie wiem co zdecydują lekarze. Ile ten nasz maluch będzie ważył?
Wszystko nieważne, niech już będzie z nami <3

A tu mamusia jeszcze z sesji, ale nie ma wszystkich zdjęć jeszcze :)
2626t69.jpg

Tu w tle Tymkowe łóżeczko, które czeka na niego :)
14m7tc5.jpg

A tu zdjęcie z czwartku :)
rm1m6o.jpg

Dziewczyny trzymajcie kciuki za nas!! <3

od soboty powiększone węzły chłonne w pachwinie. dzisiaj byłam u lekarza i w razie gdybym była w cionszy dostałam tylko duomox. W poniedziałek lub później badania zależy kiedy będzie termin zabiegu ( i czy będzie).
czekam do czwartku/piatku na okres.

Nie ma to jak żart zrobiony przez naturę...w sobotę od popołudnia do późnych godzin nocnych czułam, że coś jest nie tak w dole mojego brzucha. Czułam się tak jakby przed @. A ponieważ był to 23 dc to nie było mi do śmiechu.Byliśmy wtedy na maratonie, kibicowałam mężowi, wszyscy byli tacy szczęśliwi, a ja miałam podły humor, bo po prostu czułam, że i tym razem się nie udało.Nawet myślałam, że już mnie zalewa, ale po powrocie do domu, ok 3 nad ranem, pędem poleciałam do łazienki, no i okazało się, że jest czysto i sucho. Skoro tak, to włączyło się myślenie, że to zagnieżdżenie. Jakże mogłoby być inaczej, przecież w końcu musiało się udać.W niedzielę sucho, czysto, więc optymizm jeszcze większy.No ale, dziś od rana wkurw, te brudne plamy na papierze świadczą tylko o jednym...o tym, że i tym razem się nie udało!!!W...wia mnie już to!O co do cholery chodzi, co jest nie tak. Czuję się jak jakaś wybrakowana baba.I wcale już mi się nie wydaje, że w wakacje mogłabym zajść. Zajdę, ale chyba prędzej do psychiatry.Nie wiem czy jest sens, przeczekać wakacje, że może się uda, czy lepiej pójść do gina, może coś zleci, może stymulacja, może badanie, nie wiem...cokolwiek, bo jak długo mam czekać tak sobie. Teraz to już pozostaje mi gin w mojej miejscowości, bo ta fajna pani gin - już urodziła i nie wiem, kiedy będzie przyjmowała.Więc za kilka dni zaczynam 9 cykl starań, zastanawiam się czy na luzie, czy jednak iść na gina?

14dc.
Od paru dni śluz rozciagliwy ale testy owu ciągle negatywne i do tego ta temperatura też jakas dziwna zobaczymy czy podskoczy coś jutro...hmm moze to będzie cykl bezowulacyjny w tym miesiącu nie ide do gina także sie nie dowiem czy owu na pewno była także liczę na to ze chociaż temperatura to potwierdzi. Dziś kupiłam sobie zachwalany castagnus na obniżenie mojej prolaktyny postanowiłam ze bede go brać od nowego cyklu z 2-3miesiące potem zrobię znowu badania i zobaczę czy coś pomogło jak nie to szukam nowego ginekologa i będę walczyć;) w niedzielę z mężem zrobiliśmy 17km po górach byłam wykończona a teraz takie zakwasy ze masakra mam nadzieję ze taki wysiłek nie zaszkodzil ewentualnej owulce...W ten weekend będzie spokojniej aczkolwiek też nabijemy kilometrów bo jedziemy na jednodniowa wycieczkę do Wiednia i będziemy zwiedzać;) trzymam się mojego planu żeby korzystać z życia i cieszyć się nim a nie tylko myśleć o ciąży i dziecku.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2016, 11:42

Ostatnie dni były pełne strachu i nerwów. Tak bardzo zafiksowałam się na ciążę, że już chyba zaczynam wariować. Zawsze miałam regularne miesiączki, teraz spóźniała się już dwa dni. Kilka dni przed czułam objawy, jak wtedy, gdy było mi dane być w ciąży- zawroty głowy, uderzenia gorąca, senność, ból podbrzusza. Teraz się zastanawiam czy to czułam, czy tylko znów sobie wkręciłam nastawiając się na ciążę. Testy, badania krwi- wyniki negatywne. I ten strach, że znów coś sie dzieje złego. Dokładnie tak samo jak rok temu przeziębienie i brak miesiączki. Znów wróciły do mnie te wszystkie tragiczne wspomnienia, gdy kaszląc głaskałam brzuch prosząc Go by został ze mną, błagając Boga by mi Go nie zabierał.. 3 testy negatywne, beta -o,1. Już zaczełam myśleć że coś jest nie tak. Wiedziałam, że to nie ciąża, ale bałam się, że coś sie dzieje. Lekarz kazał odczekać kilka dni i dopiero zgłosić się na wizytę. Te kilka dni były nie do wytrzymania. Teraz przyszła @. Poczułam ulgę. Z brakiem ciąży pogodziłam się po 3 testach, więc uspokoiłam się że jest wreszcie @. Bałam się, że przez jej brak będę musiała przesunąc starania, że może coś w środku dzieje się niedobrego. Po @ mam zgłosić się do swojego gina bo skoro po 3 cyklach się nie udało, wprowadzimy pomocne leki poza duphastonem. Już chyba tak będzie przed każdą @, że będę sobie wkręcać oznaki ciążowe, że będę odliczać dni do testu. Wiem, że to całe zafiksowanie i jeszcze ten stres w pracy nie są dobre, ale jak tu żyć inaczej..
Tak bardzo tęsknię za tym, co straciłam bezpowrotnie...

Buko Wrzucić na luz i czekać na cud 20 czerwca 2016, 21:38

Dziś jest mi źle :( nienawidzę powrotów do pracy po urlopie, nawet takim krótkim...bardziej odczuwam to że nie znoszę swojej pracy, że mam dość i chciałabym ją rzucić z dnia na dzień,a przed wyjściem powiedzieć wszystkim co myślę :( ale nie zmieniam, bo nie mam odwagi? Bo nie mogę znaleźć? Bo nie chce? I tak trwam w pracy której nienawidzę z nadzieją że zajde w ciążę i to moje ostatnie miesiące pracy w ym miejscu :( bo jak zmienić pracę i zajść w ciążę a co później jak nie będzie do czego wrócić?
Tylko co jeśli nasze starania będą trwać 5 czy 10 lat...

ulubiona przekąska ostatnio grejpfrut zagryzany z gorzka czekolada :) mniam

14 dc jajniki bolą ...gdzieś nadzieja jest, że to może na owulacje. Jeśli okres przyszedł niespodziewanie naturalnie ( bez żadnych tabletek) to i może owulacja się pojawi ...na wszelki wypadek serduszkowanie było :)

Znowu się nie udało, a miałam taką nadzieję... nawet mój lekarz był pewny, że tym razem leczenie przyniesie efekty. Mąż już dawno nie wierzy w to, że w końcu zajdę w upragnioną ciążę, podpisuje zgody tylko dlatego, że go o to proszę. Świadomość tego, że może nigdy nie będę miała upragnionego dziecka, bardzo mnie zasmuca:( ale dopóty dopóki lekarz ma na mnie jakieś pomysły, staram się nie tracić nadziei. Jak na piąte podejście to trzymam się zaskakująco dobrze. Szkoda tylko, że mąż siedzi teraz z sąsiadem i ogląda mecz zamiast wesprzeć mnie jakkolwiek :( chyba to, że dał plamę w takiej chwili jest dla mnie bardziej bolesne, niż kolejne niepowodzenie...

Ciąża zakończona 23 czerwca 2016

W Dzień Ojca na świat przyszedł nasz synek Tymon. Urodzony SN o godz 13.50. 58 cm szczęścia i 3420g miłości. Najwspanialszy prezent dla mamy i taty. Jesteśmy zakochani do szaleństwa :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2016, 21:19

Malinka123 Moje nowe życie 20 czerwca 2016, 23:36

Jaki był Twój dzień? Czy spędziłeś choć chwilę na rozmowę z naszym Ojcem w Niebie? Czy mu się pożaliłeś, że jest Ci źle, że już nie masz siły, że życie jest za trudne. Czy poprosiłeś o światełko nadziei, które rozświetli każdą ciemność?Czy dałeś mu szanse Cię pocieszyć i przytulić? Czy przeprosiłeś, że za mało jesteś wdzięczny za dary, które od niego otrzymujesz i że chcesz Go często wyręczać z Jego mocy? Czy przeprosiłeś, że usilnie chcesz mu zabierać Jego pracę? Czy otworzyłeś swoje wymęczone serce zamknięte na Jego działanie?

Dziś taki był mój dzień, pełen smutku, pełen rutyny i czarnowidztwa, pogrążony w ciemności pośród nieskazitelnego nieba. Podniosłam głowę, zapragnęłam Pana Boga, bardziej niż zwykle, bo w zapłakanych, zmęczonych oczach. I ON po mnie sięgnął, zabrał mnie z tego obłąkanego świata moich myśli i zaprosił mnie na ucztę. Serce się zakręciło i odnowiło, mam nadzieje, że jutro też dam Mu szanse się zaprosić na tą magiczną ucztę...Ps. To dzięki Wam, zapragnęłam go jeszcze mocniej! Społeczność na ovu i belly to zbiorowisko piękny Dusz, pięknych Kobiet, czekających na piękno od Boga w postaci najpiękniejszego daru jakim jest ŻYCIE <3 <3 Boże, oto ja służebnica Pańska. Niech mi się stanie według słowa Twego <3 Sciskam wszystkie Kobietki, czekające na cud i Te, które cud już noszą pod serduszkiem! <3 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2016, 23:52

Obejrzałam właśnie najnowszy odcinek Gry o Tron i serce wali mi, jak młotem. Rety, co za stres! Nie cierpię odcinków z bitwami! No a Jon okazał się strasznym głupkiem - znowu.

Mendy trochę inaczej 21 czerwca 2016, 00:29

27dc - 20.06

W 30dc(1dc) powinna być @,
a dziś pojawiło się brązowe plamienie ze śluzem.
Co to może oznaczać? Progesteron czy nie zawsze ?

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 21 czerwca 2016, 07:04

Olej z wiesiołka najlepiej zacząć przyjmować po ukończonym 37 tygodniu ciąży, 2 tabletki 3 razy dziennie - czyli 3000mg dziennie. Można też przyjmować te tabletki dopochwowo - tu dawkowanie podawane jest różne, jedni podają jedną tabletkę, inni tak samo jak doustnie czyli 3x2 tabletki.
Napar z liści maliny od 32tc 3 razu dziennie

"Ciąży już nie ma" - pewnie takiego wpisu większość się spodziewało tutaj zobaczyć...




wczoraj ciężki dzień:

- godz 14 - wizyta NFZ w przychodni -> dr widziała 2 pęcherzyki jeden niestety właśnie umierał, był malutki i płaski; drugi ładny okrągły i "chyba z pęcherzykiem żółtkowym" (przy moim tłuszczyku nie można się spodziewać że sprzęt w przychodni będzie dobrze widział), niestety ze względu na spore dawki luteiny i Duphastonu jakie przyjmuję gr stwierdziła że tym bardziej krwawień być nie powinno - skierowanie do szpitala na patologię ciąży!!!


Pojechaliśmy do domu szybko po rzeczy bo jak mówiła to dr położą mnie na oddział. I znów na W-w do szpitala, najbliższego żeby G mógł przyjechać jak będę leżeć i żeby teraz być szybko. Moje krwawienie ustąpiło i pozostało tylko brązowe plamienie a raczej tylko jakieś brązowe strzępki przy podcieraniu i trochę w środku.


- godz 17 - jesteśmy w szpitalu -> przed nami czekają 3 ciężarne, myślę sobie pójdzie szybko - nic bardziej mylnego, do gabinetu weszłam ok 19 tylko po to by położna umoralniała mnie jaka to gruba jestem i najbardziej interesowało ją czy to nie tylko przez to że za dużo jem co bezczelnie powtórzyła kilka razy i wysłała na korytarz na pytanie ile jeszcze może to potrwać usłyszałam "na pewno kilka kwadransów, najpierw ważniejsze ciąże" WTF? G jako prawdziwy mężczyzna wpadł tam by zabrać skierowanie - nie zabrał bo powiedziała że zaraz mnie przyjmą. Ku naszemu zdziwieniu pilniejszym przypadkiem było dla położnej przyjęcie kobiety NIE W CIĄŻY! Od razu po niej weszłam ja, USG i słyszę że "no macica wygląda na ciążową i jakiś tam pęcherzyk jest" JEDEN! Już powstrzymywałam łzy bo dla mnie oznaczało to że tracimy oboje... zaproponowali mi bHCG i czekanie na wynik 2h i skoro mam leki to do domu. zabrałam skierowanie i pojechaliśmy do innego szpitala...


- godz 20.20 - szpital nr 2 -> 3 osoby przedemną (ZNOWU?), pani dr na obchodzie ale zaraz zejdzie. Położna super babka, grubiutka jak ja ;) zagadała o bransoletkę Dawca.pl i poprosiła o czekanie na ginekolog. Poszłam siusiu i za chwilę była pani ginekolog. W między czasie z gabinetu usłyszeliśmy że miejsc na palogii nie mają - łzy znów się cisną... całkiem sprawnie poszło w porównaniu do pierwszych konowałów i weszłam ok godz 22
Najpierw wywiad, dr Ania taka miła że samo to mnie uspokoiło. No to na fotel - w pochwie rzeczywiście brudzenie ale nie jest to nic co zagraża; no to USG - "no rzeczywiście jest pęcherzyk, ale my tu mamy PULSUJĄCE SERDUSZKO!" rozpłakałam się a pani gin tylko się uśmiechnęła, obróciła monitor w moją stronę i powiedziała żebym się tak nie trzęsła bo się obraz rozmywa - hahahaha - wydusiłam z siebie "można męża?" pani myślała że chodziło o zdjęcie i mówi że jasne, wskazałam ręką na korytarz i mówię "zawołać" a pani dr "chce pani żeby zobaczył?" kiwnęłam tylko głową.
G wszedł i pani pokazała mu na ekranie
- ale co to jest?
- serduszko :) bije
G puścił łezkę a ze mnie zszedł cały strach :)

Jak już zobaczyliśmy naszego wielkiego Siłacza pani powiedziała że miejsc i tak nie mają a na dostawce będzie mi nie wygodnie i lepiej w domu. Gdyby się coś działo dostałam dostałam "kartę wypisy" z wpisem że gdyby coś to następnego dnia rano stawić się w szpitalu (rano są wypisy) i będzie miejsce.

Wróciliśmy do domu już oficjalnie w trójkę <3

Nasze maleństwo ma 0,37mm <3 <-(edit) oczywiście 0,37cm lub 3,7mm

bHCG spowodowana obumieraniem drugiego.

MÓJ HEROSIE MAŁY SIEDŹ I CZEKAJ MINIMUM DO STYCZNIA <3 :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2016, 13:02

Dziewczyny dziękuję za prywatne wiadomości i wspieranie - przepraszam że nie odpisuję każdej z osobna ale tak jest szybciej - wierzę że zrozumiecie :*

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 19 stycznia 2021, 10:38

Muszę to napisać: wczoraj, dzisiaj mam plamienie, bardzo subtelne, różowe. Za wcześnie na @ chociaż do kalendarzyka nie zaglądam, żeby spr który dokładnie dzień. Więc zobaczymy. Dziś dowiedziałam się o ciąży w najbliższej rodzinie. Ale no hard feeling, cieszę się :o) faza zazdrości już dawno za mną, w końcu mam swojego Skarbka, który mi żyć nie daje ;o)

Dwa lata temu o tej godzinie byłam jeszcze panną. Nie martwiłam się o przyszłość, o pieniądze, dom. Bałam się że od razu zajdę w ciążę, że nie pobędziemy długo tylko we dwoje. Nie mogłam doczekać się godziny 16.
Dziś druga rocznica ślubu :)
Chociaż czasami mam ochotę mojego męża zakleić taśmą i wysłać do teściowej do poprawki :P Niczego nie żałuję.

Waga.
Nie jest źle, kilogramy nadal w dół. Na minusie 9,5. Zostało 10. Teraz mój cel to -5 kg. Włączyłam więcej ruchu i od razu czuję się lepiej ;) Chociaż np, rękę mam nadwyrężoną, wczoraj ledwo uniosłam kubek :/ Cały weekend u rodziców graliśmy w badmintona i z przykrością przyznaję że mój mąż w każdym sporcie jest lepszy :( No prawie w każdym bo nie umie pływać (a ja tak :P ) Niedaleko nas jest boisko szkolne otwarte 24/7, planujemy kupić sobie piłkę i grać wieczorami w kosza :)

6 lipca mam wizytę u gina, chcę zapytać się o metforminę. Myślę że wtedy szybciej zrzuciłabym ten nadbagaż i byłaby to jeszcze lepsza motywacja do trzymania się diety :) Mam możliwość żeby brać sobie metorminę sama (siostra ma nadwyżki) ale trochę się boję bo nie wiem jaka dawka byłaby dla mnie odpowiednia i przede wszystkim bezpieczna. Chyba wolę nie ryzykować i poczekać :)

Za chwilę wychodzę do pracy a fejs jeszcze nie pomalowany :P Miałam tylko zapisać sobie ku pamięci ile już schudłam ale skończyło się jak zwykle- mam czas. Chyba się zapłaczę jak znowu się spóźnię :/

W Mam nadzieję, że w końcu chyba zakończyły się te krwawienia...
18 dni po poronieniu. Trochę dziwne to było - kilka dni krwawienia, 2 dni przerwy i znowu krwawienie.
Jakoś sobie psychicznie radzę, w sumie to nikt nawet nie wiedział, że byłam w ciąży. Powiedziałam tylko jednej koleżance z pracy, a tak to nikomu....

Myślę, żeby sobie w tym cyklu po poronieniu nic nie wkręcać - nie badać szyjki, nie mierzyć temperatury, nie obserwować śluzu. Ale ciekawość mnie zżera - czy możliwa jest owulacja zaraz po poronieniu, jeszcze przed pierwszą normalną @.

A i w sumie to powinnam dzisiaj iść jeszcze do szpitala na betę. Już 8 dni po ostatniej kontroli.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2016, 09:13

mmarzenak Tak bardzo chce.. 21 czerwca 2016, 10:02

4 tydzień 2 dzień życia mojego dziecka

Zeszły tydzień był cudowny, Lilka była bardzo grzeczna. Aż nie mogliśmy się nadziwić jakiego mamy słodkiego aniołka. Nasza córka uwielbia jeździć samochodem, uwielbia spacery i spać w wózeczku w ogródku. Od soboty Lilka zaczęła nam się przyglądać, robi takie wielkie oczka jak nas dostrzeże, jest wtedy cudowna:)Robi śmieszne minki i już nie mogę się doczekać jej uśmiechu.

Wczoraj mała była marudna i w nocy strasznie mi płakała, nie wiem może to te słynne skoki rozwojowe?!
Za dwa dni mój skarb będzie miał miesiąc, jejku jak ten czas leci:)
ba52e77d73c6e6b5med.jpg
Ps. Zdjęcie z drugiego tygodnia.

JaAneta89 Aneciowy pamiętnik 21 czerwca 2016, 10:42

Owulacja nadchodzi! Od wczoraj bolą mnie jajniki i śluzu mam bardzo, bardzo dużo! Jest to dla mnie pozytywnym zaskoczeniem, bo ostatnie cykle były ubogo śluzowe. Nie sądzę, że to dzięki temu, że piję siemię, bo w sumie piję je dość rzadko. W tym cyklu jestem jakaś spokojniejsza. Nie mam napadów stresu, ataków paniki, ani nic w tym stylu. Tylko myślę dużo. To jest takie spokojne myślenie, więc mam nadzieję, że nic się we mnie nie blokuje :P I że teraz się uda :)))
Kupiłam testy ciążowe płytkowe na Allegro. Długo się przed tym broniłam, bo wiem, że jak je będę miała, to będą mnie strasznie korciły już na kilka dni po owu :P No ale testów już nie mam i jak sobie pomyślę, że za jeden mam płacić w aptece 10-12 zł, to wybrałam tańszą opcję.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)