dzis pierwsza irygacja vagosanem- poczatkowo płyn wydał sie lekko za ciepły, samo płukanie zdziwiło mnie bardzo bo wypadło kilka małych skrzepków starej krwi a na koniec jeden jasny mały skrzepik żywej krwi. Po zabiegu generalnie póki co nic nie czuje.
U mnie chyba powoli coś zaczyna się dziać, przynajmniej tak mi się wydaje...
Dziś miałam bezsenną noc. Raz, że nie mogłam zasnąć, zasnęłam chyba z godz nad ranem.
Położyłam się o 22, i chyba młody coś zaczął mi kombinować na dole bo aż krzyknęłam, przed 2 zaczął mnie strasznie boleć krzyż, i brzuch jak na @, poszłam do łazienki siku a tam mnóstwo przeźroczystego śluzu , ciągnął się jak cholera nie mogłam do zebrać do końca- to był czop ????????
Ja wiem, że czop taki przeźroczysty może odchodzić na 2-3 tyg przed porodem, ale chyba jutro zadzwonię do lekarza i zapytam się czy mam czekać 2 tygodnie na planowaną wizytę, czy przyjechać tydzień wcześniej...
Mam mieć planowaną CC, więc mam pietra, że wszystko się może zacząć jeszcze przed wizytą.
Mąż jutro ma mieć służbę, więc do soboty jestem sama
trochę się tego boję...mam nadzieję, że nic się nie wydarzy, bo ostatnio prześladuje mnie godzina 2 w nocy.
No i po nocy został mi ten ból krzyża 
Edit
Po telefonicznej konsultacji z lekarzem, mam dziś do niego przyjechać... bo chce zobaczyć czy przypadkiem nie sączą mi się wody płodowe... wypytywał o skurcze, mój twardy brzuch itp
I dla mojego spokoju kazał przyjechać dziś na 18...
Zaczyna mnie łapać przed wizytowy
kurcze Synku posiedź jeszcze do przyszłego czwartku
proszę
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2016, 09:37
Dobra, wróciłam w końcu do domu
W związku z tym że odłożyłam "trochę" kasy na wakacyjne zakupy, poszłam do mojego gina na nfz. A raczej ginki
Spodziewałam się odesłania mnie z luteiną (jak zawsze kiedy się pokuszę o wizytę na nfz)I jestem w ciężkim szoku bo spędziłam u niej z pół godziny, gdzie zwykle jest to max 10 min.
I jest plan na moje szalone jajniki (!)
1. Dostałam w końcu metforminę- alleluja! Oczami wyobraźni już widzę tą upragnioną szóstkę z przodu :)Bede chuść 
2. Dostałam luteinę- dziś 28 dc, jak do 30 dc nie będzie @ to mam sobie wywołać.
3. Dostałam również CLOSTILBEGYT-W pierwszym cyklu mam brać tylko po pół tabl. bo dr chce sprawdzić czy jajniki w ogóle na niego reagują (i czy przy pcos nie będzie hiperstymulacji czy coś)
4. Dostałam także PREGNYL- ale to dopiero w drugim cyklu z clo (w tym w którym mam brać po całej tabl) i do tego oczywiście monitoring.
Także ten... ciekawe co w takim razie z plemnikami mojego męża. Tak szczerze to coś nie widzi mi się że to wszystko zadziała przy takich parametrach
Ale bez tego nie będzie iui.
A i jeśli po 3-6 cyklach stymulacji nie zajdę to w końcu doczekam się hsg i laparoskopii. Amh mam nie sprawdzać bo najprawdopodobniej wyjdzie powyżej 15 i będzie niemiarodajne (ach te pcos). A potem wiadomo.
Liczyłam na pregnyl z refundacją- ehe, to sobie policzyłam, odpłatność 100%
Tak mi pani pomazała te zalecenia na maleńkiej karteczce, że chyba sobie gdzieś tu zapiszę bo jak nic jutro wszystko mi się pomiesza...
A i w tych cyklach stymulowanych też mam brać luteinę bo mój progesteron w 22 dniu cyklu wynosił UWAGA- 0,86 (ale nie wiem czy ng/ml czy nmol/l, ale stawiam na te pierwsze bo są tradycyjne)
I ovarin/inofem też.. Będę świecić w nocy.
Przypomniał mi się jeden minus mojej super dr. Ona wcześniej nie wiedziała że dieta i pcos są ze sobą ściśle związane. Wierzyła tylko w tabsy i inne chemiczne cuda. Poszerzam horyzonty lekarzom, czaicie?
Boże ! Ja chyba znów mam nadzieję ! Właśnie zdałam sobie sprawę że mamy większe szanse niż jeszcze wczoraj nam się wydawało... Błagam, niech to się uda...
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2016, 20:44
@ dobiega końca, nastrój całkiem dobry i nowe postanowienie. Poprzedni cykl mimo, że na początku, a raczej w połowie dość nerwowy, bo przecież stracony dał mi do myślenia. Postanowiłam faktycznie wyluzować, szkoda życia na to żeby żyć od @ do @, żeby do owu móc robić wszystko, a po owu robić wszystko pod kątem "a jeśli jestem w ciąży". Niech teraz mąż skupi się na terminach
, ja robię sobie urlop od starań...a może wpadnę 
A tak na poważnie, to postanowienie o wyluzowaniu jest dość mocne, na pewno nie zapomnę o nich, bo się nie da, ale zobaczymy jak przyjdzie owu, czy mnie znowu nie przyciśnie na
, bo trzeba. W końcy czy się stresuję i staję na rzęsach czy podchodzę do tego na luzie, to nic nie zmienię i ciąży sobie nie wyczaruję.
Wczoraj byłam na wizycie.
No wreszcie wyniki moczu ok! Ileż można było z tym walczyć. Cieszę się że pozbyłam się problemu.
Nie zmienia to faktu że mnie zbadała i powiedziała że mała delikatnie zeszła ale wciąż jest wysoko! No może by księżniczka zlitowała się nad mamusią i wyszła wreszcie na świat.
Do tego mojemu przedłużyli umowę po wielu stresach itp i wreszcie zaczęliśmy procedurę kredytową. ufff 
Wczoraj byłam na wizycie.
No wreszcie wyniki moczu ok! Ileż można było z tym walczyć. Cieszę się że pozbyłam się problemu.
Nie zmienia to faktu że mnie zbadała i powiedziała że mała delikatnie zeszła ale wciąż jest wysoko! No może by księżniczka zlitowała się nad mamusią i wyszła wreszcie na świat.
Do tego mojemu przedłużyli umowę po wielu stresach itp i wreszcie zaczęliśmy procedurę kredytową. ufff 
Kolejny dzień. Piersi prawie nie bolą. Mam 23 dzień cyklu. Mieć nadzieję czy nie mieć? Czasami czuję bóle okresowe. Wczoraj mnie coś szarpnęło.
Uffff... Nie było mnie tu strasznie długo. Tzn. jestem, ale nic nie skrobię w pamiętniku, bo nie czuję takiej potrzeby póki co. Zwłaszcza, że starania zostały wstrzymane już jakiś czas temu.
Niestety wygrały inne sprawy bieżące, jak np. kupno działki, a za moment robienie wszystkiego, by w tym roku wylać chociaż fundamenty naszego przyszłego domu. I moja praca. Chciałam i nadal chcę się bardzo rozwijać, a na obecnym stanowisku kierowniczym jestem dopiero 7 miesięcy i to trochę mało, by móc sobie pozwolić na spontaniczne zajście w ciążę. Z drugiej strony gryzę się sama ze sobą, bo wiem, że czas mi ucieka- młodsza nie będę, a za dwa lata stuknie mi 30-tka co dla wielu ginekologów brzmi mniej więcej, jak wyrok dla kobiet z PCOS. Nie wierzę temu do końca, a na pewno nie dam się nakręcić i zwariować. Na pierwszym miejscu stawiam jednak bezpieczeństwo i stabilność, by moja rodzina mogła wieść dobre życie. Albo po prostu tak to sobie tłumaczę 
Wiem na pewno, że w chwili w której przestaliśmy się starać o dziecko stałam się bardziej egoistyczna i mocno cenię swoją niezależność. Ma to swoje plusy i minusy. Wiem też, że jak pojawi się maluch na świecie to sobie poradzę ze wszystkim, ale muszę mieć wokół siebie spokój. A takowy zapewni nam przeprowadzka w najbliższy weekend na wynajmowane mieszkanie. Wreszcie uwolnimy się od toksycznych rodziców męża i jego siostry. Z całą resztą problemów radzę sobie bardzo dobrze.
W przyszłym miesiącu, na nowy cykl umówię się do mojego ginekologa. Wtedy podejmiemy decyzję, czy wznawiamy starania i jakie badania należy znów wykonać. Wakacje chcemy mieć jeszcze spokojne na tym polu działań.
Cóż. Kłaniam się. Wrócę pewnie za jakiś czas z nową porcją informacji, ale to pewnie będzie bliżej starań o malucha. Trzymam kciuki za wiele staraczek, które walczą wytrwale z przeciwnościami losu- sercem jestem cały czas z Wami! Gratuluję zafasolkowanym i tym które już trzymają Maleństwa w ramionach! Cuda się zdarzają
i musimy mocno w to wierzyć 
Bóg tak pokochal mojego syna ze nie mógł się doczekać spotkania z nim i dlatego tak szybko mi go zabrał...
Samopoczucie do dupy. W pracy do dupy, a jeszcze jutro musze tam isc. Jutro z delegacji wraca mój mąż, wiec trzeba się wziąć w garść. Nie chce na niego pzelewac moich czarnych myśli.
....nawiasem to zdążyłam się bardzo stesknic.
Wczoraj pojechałam zrobić Tsh i pokusiłam się o badanie progesteronu i estriadiolu. Tsh pięknie mi spadło po 4 tygodniach po zwiększeniu Euthyroxu wynosi 0,310.Muszę teraz chyba co drugi dzień brać mniejszą dawkę,żeby mi za bardzo nie spadło. Cieszę się,że tak szybciutko spadło
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2016, 12:30
31+6
Uff udało nam się wreszcie zameldować! Lepiej późno, niż wcale prawda? 
Po powrocie z urzędu czekał na mnie kurier z paczką z Gemini
Jesteśmy już gotowi na przyjście Jasia na świat. Na razie upchnęłam wszystko do szafy, ale pod koniec lipca chyba się już spakuję do szpitala. Chcę być gotowa w razie czego, ale do połowy sierpnia Jasiek niech siedzi w brzuszku. Niech mu się aż tak nie spieszy 

Zabrałam się też dziś za małe sprzątanie. Pozamiatałam i zmyłam podłogi oraz zrobiłam pierwszą partię prania ciuszków
Wiszą, suszą się i czekają na prasowanie. Jutro druga partia, potem kocyki itd
Jeszcze trochę tego zostało.

Teraz zabieram się za obiadek, a potem muszę na chwilę podskoczyć do pracy. Dobrze, że zrobiło się chłodniej, przynajmniej da się jakoś funkcjonować 
Bóle brzucha jak przed @. Powoli tracę nadzieję 
10dc
Czytałam forum o ivf i kościele/wierze.. Nie chcę się tam udzielać, bo mam wrażenie, że każdy wpis budzi ogromną wojnę, bezsensowną dyskusję.. A tego zupełnie nie potrzebuję.. Jestem wierząca, G. deklaruje, że nie.. Miałam wiele zwątpień w tym temacie.. Były chwile, gdzie w ogóle nie umiałam się modlić.. Taki trochę bunt, nie mogę mieć dziecka to nie licz na modlitwę.. Ten czas już za mną.. Obecnie dojrzałam do etapu codziennej rozmowy i podziękowania za to co mam.. A tak naprawdę mam wszystko poza dzieckiem.. No może kasy czasem brakuje, ale raz lepiej raz gorzej, zupełnie narzekać nie mogę
czuję, ze się doczekamy.. Może adoptowanego, ale to będzie nasze dziecko.. Musze tylko czekać..
Modlitwa ostatnio jest dla nie uspokojeniem.. Modle się coraz częściej.. Tak jak postanowiłam zaczęłam nowennę pompejańską.. Jestem już na 12 dniu części błagalnej.. Czasem pomodlić się jest bardzo trudno.. Bardzo rzadko modliłam się konkretna modlitwą, raczej rozmową.. Chciałabym, żeby udało mi się zakończyć nowennę.. Wytrwać.. Wczoraj pomyślałam też, że może jak zakończę, to pomodliłabym się za ciocię, która jest bardzo chora.. Zobaczę.. Na razie pierwsza nowenna w wiadomej intencji..
Nasze starania budzą we mnie dużo złych uczuć.. odczuć niesprawiedliwości, bólu.. Ale staram się również dostrzegać, że przyniosły coś dobrego.. Nasz związek jest silniejszy, a moja wiara pełniejsza..
28 dc
Okresu brak, objawów zbliżającego się okresu brak. Ciąży zresztą też.
Ok 16.10 mam wizytę u gina, jak znam życie to wejdę dużo później
I trochę się stresuję, ciekawa jestem co z moimi wynikami i czy jest jakiś sensowny plan na mnie... Zarzekałam się co do iui że nie, że nigdy w życiu. Teraz to już mi wszystko jedno. Powoli leci trzeci rok starań i chciałabym już po prostu zajść w tą ciążę. Nawet seks nie smakuje tak jak dawniej.. I nie chodzi już nawet o to że musi być na zawołanie bo owulacja- absolutnie nie, u nas tak nie ma bo nawet nie mierzę już temperatury.
To zaczęło się jakiś rok temu, kiedy dowiedzieliśmy się że nasienie męża jest, krótko mówiąc, do kitu. I odkąd mam tę świadomość wydaje mi się że moje libido sporo na tym ucierpiało, tak jakbym podświadomie wiedziała że nic z tego i nie warto się męczyć 
Ostatnio jest troszeczkę lepiej ale i tak po prostu nie mam ochoty. Albo z jednej strony chcę ale jak pomyślę że zaraz trzeba będzie się rozbierać, po wszystkim biec do łazienki i znów ubierać itd to wolę odwrócić się na drugi bok i po prostu zasnąć
Nie wiem co jest ze mną nie tak 
Znowu ucięło mi wpis. ..
Elario chyba na razie sama...brałam teraz 125,wcześniej brałam jednego dnia 100,drugiego 125.Teraz tak pomyślałam, że będę brała 2 dni 125,jednego dnia 100.Oczywiście muszę napisać meila do mojego endokrynologa i czekać na odpowiedź za 80zeta/ szlag mnie na to trafia,żeby za jedno pytanie tyle płacić,ech nasz piękny system .Z badaniem estriadiolu i progesteronu wstrzeliłam się "od dupy strony "bo zrobiłam je w 15dc,czyli teoretycznie 2dpo, a nie jak zalecają fachowcy, 7-8dpo.Chciałam być mądrzejsza i teraz nie wiem, w które normy się wpasować, a wstrzelam się we wszystkie. Mój estriadiol w 15dc wynosi 130pg/ml,a progesteron 8,58 pg/ml.Niby do tego 7-8dpo może jeszcze wzrosnąć, ale czy pokazują, że owulacja w ogóle była???
Teraz pora wziąć się za pakowanie,bo jutro z córcią jedziemy nad morze do mojej mamy
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2016, 13:20
Zrobiłam test owulacyjny. Mam 8 dni do okresu, jestem 23dc.
Wyszedł pozytywnie. Jedna kreska bledsza, ale jednak.
Nie nastawiaj się, nie nastawiaj się, nie nastawiaj się.
Przeżywam ciężkie chwile. Ubzduralo mi się że nie zobaczę w pon serduszka. I ciągle się boje. Czasami płacze. Ale dlaczego,przeciez nie krwawię,nie plamie. Czas wyczekiwania na wizytę mi nie służy. Jeszcze tylko 3 dni. Muszę wytrzymać i myśleć pozytywnie. Tydzień temu mialam powiększony prawy jajnik a teraz już wrócił na swoje miejsce bo nie odczuwam takiego wzdęcia. I może dlatego to mnie martwi,ten jajnik.
Temperatura 37. Duszno i gorąco.
Żeby nie myśleć zasiadłam do maszyny. Szyję bluzę dla męża.
27dc-1dc dostalam okres
przyszedl wczesniej niz zwykle, ciszej niz zwykle, bez bolu.. bez placzu, smutku i zalu.. po prostu jest, tak juz bedzie, przychodzic....
07-07-2016 ładna data
u mnie 14dpo, czyli teoretycznie powinnam zrobić pierwszy test. Jednak zawroty głowy skłoniły mnie cztery dni temu do zrobienia sikańca 
Wyszedł bladzioch... kolejny dzień przyniósł wynik hcg 29,4... a po 48h 117
jest fajnie 
rośnij bobasku silny i zdrowy
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2016, 18:50
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.