Ciąża rozpoczęta 1 sierpnia 2017
Ciąża rozpoczęta 8 czerwca 2016
Babcia dała radę do tego stopnia, że dziecko olało rodziców ciepłym moczem jak przybyli stęsknieni po pracy
Nie jest źle, myślałam, że będę gorzej to przeżywać, ale jak jestem w pracy to się jakby odcinam od wszystkiego i jakoś idzie... Pogoda ostatnio nie dopisuje, ciężko wymyślić coś kreatywnego dla takiego malucha jak trzeba siedzieć w domu... Dzisiaj akurat jest całkiem ładnie, więc robimy grilla i będzie zabawa na dworze.
U mnie 9dc, temperaturę na razie udaje mi się mierzyć, zobaczymy co z tego będzie. Muszę zmienić dietę koniecznie... I pamiętać o witaminach. Eh, nie nadaję się chyba. Jadłabym na okrągło czipsy i czekoladę. Za dużo cukru i syfu
Jak się zmusić do diety?? Jak mnie odrzuca od rzeczy, na które nie mam ochoty 
Zosia: to to i mini są ulubionymi słowami teraz i wszędzie je wciska. Hm, w sumie już dłuższy czas nie nauczyła się nic nowego... Zaczęła marudzić przy kąpieli, ma manię na temat odkurzacza, mopa i butów. Postanowiłam ją odchudzać
Bo już jej się taki wielki wystający bebzonik zrobił. I w związku z tym z pierwszymi sygnałami, że nie chce już jeść daję jej spokój, a nie tak jak wcześniej - zabawiam i wciskam. Nie to nie i tyle. Poza tym drugie śniadanie zmieniam na przekąskę, a nie na pełny posiłek. I tyle. Myślę, że nie ma nic gorszego niż przekarmianie dziecka i to wciskanie na siłę nie było najmądrzejsze z mojej strony. Czyli mamy 3 duże posiłki, 2 razy mlesio i 1 raz przekąska. Myślę, że git
Żebym swojej diety umiała tak samo pilnować...
3 tydzień 4 dzień
Michalina i Antoni Michał. Tak wygląda sytuacja z imionami na dzisiaj.
To się zmienia, bo kilka miesięcy temu miała być Emma i Jan Jakub.
Bardzo boli mnie brzuch, internety mówią, że to nie powód do zmartwień. Do ginekologa wybiorę się w następny piątek. W poniedziałek powtórzę test.
Plamienia ustały.
Nie mogę żyć w strachu o ciąże, bo wcale nie jest tak, że po 12 tygodniu się uspokoję, bo jest mnóstwo kobiet, które poroniły i pózniej. A potem dziecko się urodzi i strach o śmierć łóżeczkową. Takie jest życie, muszę się z tym pogodzić. Będzie co ma być, a ja zrobię wszystko żeby było dobrze!
Ostatecznie 19 komórek było dojrzałych, z czego zapłodniło się 15. Czyli formujemy drużynę piłkarską
lekarz zadzwonił ok 10 z dobrymi wieściami, a ja na widok telefonu z kliniki malo nie zeszłam na zawal 
Tak więc zgodnie z planem transfer w środę. Jeszce niech zgodnie z planem zostaną z namibdwie kruszynki, albo chociaż jedna...
Straszny jest ten weekend... córka mojego M zazyczyla sobie wczoraj ze tatuś ma przyjść na kawę do nich... (przyjechała do matki i siostry na weekend a jest pełnoletnia ma 25 lat starsza 27 lat) wiedząc że nie trawię byłej żony mojego M od razu zaproponował żeby obie jego córki wpadły na kawę do nas... na co ona że może za tydzień bo teraz nie mogą bo kizi (pies) będzie płakała jak zostanie sama w domu.
nosz Kurwa pies będzie płakał
czy ona nie teges???
Mój nie odpisał...
Jednak ona upierdliwie dziś rano nadal żeby przyszedł...
Chciał iść ale powiedziałam mu ze jesli pójdzie to ja się pakuje i wyprowadzam. Może to hamskie ale jak mam się czuć siedząc w domu a on z była żoną będzie kawkę pił... jego była żona strasznie uprzykszala mi życie, pomawiala na mieście, lazila po moich znajomych twierdząc że widziała ze zdradzam mojego i jeszcze gorsze rzeczy (jest alkoholiczka)
a on się dziwi ze ja nie chcę by tam szedł? Noszę jego dziecko a on taką przykrość chciał mi zrobić??? Ja rozumiem że one mają prawo nie chcieć tu przychodzić do nas ale powinny też zrozumieć mnie. Więc można było na neutralnym gruncie się spotkać...
Suma sumaru mój cały dzień się nie odzywa do mnie.
Córeczka zadzwoniła z pretensjami niedawno i oczywiście wszystka złość odbiła się na mnie
bardzo mnie zranił tym że mnie nie jest w stanie zrozumieć że nie chce by tam szedl a córeczkę rozumie.
Siedzę i rycze bo mnie to boli wszystko. A on jak chce z nim pogadać mówi żebym wyszła z pokoju ze nie ma ochoty ze mną nawet rozmawiać, że to wszystko moja wina
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lipca 2016, 18:28
....i powoli kończą się moje 3 dni szczęścia. Piątek w pracy oczekując na powrót do domu, w którym już czekał na mnie mój mąż. Wczoraj, super dzień, od rana wspólne śniadanie, potem zaciagnelam go do sypialni, następnie szybkie zakupy i oczekiwanie na zaproszonych kolegów męża. Było bardzo miło, musze częściej spotykać się z ludźmi, żeby tyle nie myśleć. Dziś tez wspólnie spędzony wolny dzień. Dziś tez mam niecne plany co do mojego męża. Doprowadza mnie do obłędu ten człowiek, w pozytywnym sensie oczywiscie☺
Jutro szara codzienność, maz wyjeżdża w tygodniowa delegacje i znowu zaczynamy czas tęsknoty...
Ważne ze mam na kogo czekać!
Mąż ogromnie szczęśliwie zaskoczony. Nie spodziewał się takiego prezentu na rocznice i jak przyznał się bał się że nigdy nie uda Nam się naturalnie zajść w ciążę. Udało się! A teraz trzeba zrobic wszystko żeby zostala z Nami jak najdłużej.
Boję się, ogromnie się boję. Boli mnie podbrzusze. Obawiam się że za mocno. 
Już jutro wizyta. Strasznie się boję,placze. Nie wiem co będzie. Nie wiem co się że mną dzieje. 
Skrobia działa jak cukier
4 produkty, których powinnaś unikać, jeśli dbasz o linię.
W jaki sposób ty zaspokajasz swój apetyt na cukier? Jedząc słodycze, a może bajgle lub frytki? Zarówno frytki, jak i pieczywo zawierają złożone węglowodany, ale i one zostają rozłożone do cukru prostego - glukozy. Gdy pokarm bogaty w skrobię jest jedzony bez dodatku bardziej odżywczych produktów, skrobia zawarta w białej mące, ryżu czy ziemniakach oddziałuje na organizm niemal w identyczny sposób jak zwykły cukier. Tak więc skrobia przetworzona: białe pieczywo, precle, krakersy, białe makarony działa na organizm jak cukier.
Kiedy cukru jesz za dużo?
Przeciętny człowiek zjada nawet 19 łyżeczek cukru dziennie! To niemal 300 kcal i jest to o wiele za dużo. Specjaliści twierdzą, że bezpieczna dawka cukru wynosi 6 łyżeczek dziennie (100 kcal) dla kobiet i 9 łyżeczek (150 kcal) dla mężczyzn.
Dziś zamówiłam sobie w końcu ten laktator, i mały prezent dla Tymusia, ale pochwalę się jak wszystko przyjdzie.
Dziś gorący dzień, byłam tylko na chwilę w warzywniaku i nie ruszałam się z domu tym bardziej, że kiepsko się czuję..
Wczoraj zauważyłam wodnistą wydzielinę, najpierw myślałam, że może sączą się wody, ale szybko odgoniłam te myśli, przecież w czwartek byłam u gina. Wydzielina jest wodnista ale klejąca czasami wygląda jak śluz płodny... eh nie chce mi się tego analizować, bo znów popadnę w jakąś paranoję i będę dzwonić do gina co 2 dni.
Od wczoraj jakoś nie mam apetytu, w sumie jadłabym tylko owoce, po których mi jeździ w żołądku 
Zastanawiam się, jak sobie umilić czas, te ostatnie oczekiwanie na Tymusia, w sumie nie mogę skupić się na niczym ostatnio, i strasznie szybko się męczę.
Można powiedzieć, że zaczęłam mieć słomiany zapał do wszystkiego...
Dzisiaj jestem na siebie zła ... za dużo słodyczy w pracy rano 2 prince polo ( miałam kryzys bo byłam mega głodna bo za mało sobie zdrowego jedzenie wzięłam) a u teściowej po obiedzie dwa kawałki szarlotki, kawałek sernika i kawałeczek jakiegoś innego( ale to było chyba kupne i mega niesmaczne) po czym chyba mnie pokarało bo się źle czułam i było mi mdło i do tego wyrzuty sumienia...no nic nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem trzeba się wziąć w garść....
Niektóre ubrania są ma mnie już dość luźne ...trzeba głębiej w szafie schować...zwłaszcza jedną bluzkę ( która wygląda na mnie już jak worek) i spodnie sapadaja ale na razie jeszcze mogą być jak z paskiem będę nosić.
tymczasem 6dc i już drugi cykl zauważyłam ze pod koniec okresu mam plamienia z rozciągliwym śluzem.
3 dc
dziś był bardzo fajny dzień.
Obchodziliśmy 2 urodzinki synka. Zjechała się rodzinka, był tort i inne atrakcje.
pogoda w miarę przyjazna dzieciory wyskakały się na trampolinie.
Synek zachwycony. 2 razy dmuchał świeczki, bo przecież raz to za mało 
dla mnie super było wspominanie typu: to o której rodziłaś? Pytanie się nie zgadzało, bo młody urodził się dopiero następnego dnia ale do porodu jechałam równo 2 lata temu chwile po 24:00. Mój mąż miał wtedy nockę w pracy i musiałam mojego tatę mieszkającego po sąsiedzku wyciągać z łóżka żeby mnie zawiózł.
22 km do szpitala tata w "opanowanej panice" pokonał w 15 minut. Co skurcz to jechał szybciej 
Około 1 w nocy odeszły mi wody. Cała noc w bólach. Masakra. O 5 nad ranem przyjechał do mnie maż. Miałam już wtedy skurcze co 3 minuty. O 9:00 rano lekarz stwierdził kolizję pępowinową, brak postępów porodu i o 9:30 Jaś był już na świecie dzięki cesarskiemu cięciu, które z resztą było zaplanowane na za klika dni.
Ponad 6 lat starań stało się realnym, namacalnym dzięciątkiem , które mogłam pocałować. Tak miękkiej skóry nie czułam nigdy wcześniej.
Pamiętam słowa ordynatora, który powiedział zaraz po wyciągnięciu Jaśka, że cc było dobrą decyzją. że nie urodziłabym sama. Młody był dwukrotnie owinięty pępowiną , za rączkę i nóżkę, nie schodził niżej dlatego nie było postępów porodu.
Łożysko było "na wykończeniu" pewnie dlatego Jasiek przez ostatni miesiąc praktycznie nie urósł.
No i pojawił się na świecie. Moje małe szczęscie. 2800 gr i 51 cm.
Gdy rodzina i sąsiedzi gratulowali mówiliśmy. No i jest. Decyzja, że się staramy i proszę:
BACH 7 lat i jest!!!
wrocilam ..na wakacjach zgubilam termometr kupilam nowy i znowu zgubilam ..na lodce ciezko bylo o wszystko czasami bylo ciezko sie wykapac nie mowiac juz o badaniu sluzu jezeli jest sie caly czas mokrym ..
nic nie wiem o tym cyklu:((( stracony calkowicie
( teraz tylko czekam na @ zeby zaczac od nowa !!!! ohhhhh
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2016, 11:13
Weekend rewelacja 
Wyjazd ze znajomymi do Poznania bardzo udany. Koncert świetny, pogoda idealna, super hotel(to dzięki naszej jeszcze innej znajomej z Poznania, która jest managerem dobrego hotelu), kupa śmiechu i dobra zabawa. Wykorzystałam w końcu w praktyce umiejętności z kursu fotograficznego 
Cisza i spokój? Tak można by powiedzieć. Byliśmy 4.07 na USG. Serduszko maleństwa bije jak opętane. U mnie badania w normie. Poza tym, że od ponad 5 dni mam biegunkę, z którą nie mogę sobie poradzić. Nie mam apetytu, bo cokolwiek zjem za 20-30 minut ląduje w toalecie. Piję dużo wody, to jedyna recepta. Najgorsze jest podróżowanie w tym stanie. Non-stop muszę mieć na oku toaletę.
19dc 6dpo
Temperatura spadła... czy to wróży zagnieżdżenie? Nie wiem
Ale chciała bym 
W pierwszej ciąży to w 6 dpo. miałam zagnieżdżenie zarodka (21dc).
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2017, 10:04
3 tydzień 5 dzień
Kolejny dzień upłynął. Myślę, że wszystko będzie dobrze.
Niedługo wejdziemy w piąty tydzień. Cała nasza pięcio osobowa rodzina (w tym dwa koty).
Nie mam żadnycj objawów. Bolą mnie piersi i brzuch. Wczoraj wspomagałam się nospą.
Jak to będzie iść do lekarza tutaj na obczyźnie i rodzić w kraju w którym nie znam języka?
Kupiłam detektor tętna płodu. Rodzice mi przywiozą. Jeszcze nie wiedzą, że będą dziadkami. Powiem im po wizycie u lekarza.
Szyłam wczoraj śpioszki.
Trwa właśnie drugi cykl starań, następna owulacja około 20 lipca, tuż przed moimi urodzinami, więc mam nadzieję, że dostanę piękny prezent 
W poprzednim cyklu się nie udało, zaskoczyło mnie to że skróciła mi się II faza do 9 dni, a zawsze było koło 14... muszę to obserwować 
W tym cyklu działamy:
INOFEM + kwas foliowy + olej z wiesiołka 2x2 kapsułki + testy owulacyjne 
zobaczymy co się z tego wykluje 
Ciąża rozpoczęta 6 czerwca 2016
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.