Agi Radość.. 10 lipca 2013, 16:28

Ale mam katar.. masakra a jeszcze nie można tabletek na alergie brać jak się planuje a krople mi już nie pomagają:( i się zaziębiłam gardło boli przez klimatyzacje. Lato a człowiek pociągający nosem..

mitaka 9 cykl 10 lipca 2013, 16:54

6 CYKL

Kochane nareszcie nic mnie nie boli :D jak wspaniale się czuję :) oczywiście co raz jakiś komar lub meszka upieprzy a potem spuchnie ale to kropla w morzu w porównaniu z minionymi na szczęście okropnie bolącymi kolkami. Na wszystkie bóle najlepszy porządny sex :D hi hi polecam

Także dziewczyny... Mam dziś 30 dzień cyklu.
W 27 dniu cyklu beta pokazała 0,2 mIU/ml,
w 28 dniu pokazała 1,1 mIU/ml,
a dziś (30 dzień cyklu) beta 3,1 mIU/ml [0-3].
Więc wg norm w moim lab jestem w ciąży. Kurcze, a ja zamiast się cieszyć się martwię... Bo owulkę miałam z prawego jajnika, gdzie miałam pęknięty jajowód po mojej pozamacicznej... I się martwię czy zarodek jest tam gdzie powinien... Ajj i że beta wolno rośnie...
A i jeszcze jedna wiadomość : udało nam sie w tym miesiącu co miał być poród wcześniejszej ciąży ;D

Pracujac sobie dziś w ogródku tak sobie rozmyslalam. Jak człowiek nie docenia tego co ma. Jak ważne jest ze mamy obie rece i nogi,ze nasz mozg dobrze pracuje, ze mamy sluch i wzrok. Przeciez bez tego gorzej nam by było funkcjonowac. Mam obu rodzicow i tesciow którzy nas wspierają. A inni stracili ich już dawno. I oddali by wszystko aby wciąż byli z nimi. Dlaczego nie zawsze odnoszę się do nich z szacunkiem,czy oni na to zasłużyli..? Na pewno nie! Mój maz jest osoba bardzo lubiana, sympatyczna, humorzasta,pomocna i troskliwa. I wiele innych dobrych cech bym mogla wymienić. Trzeba dziekowac Bogu ze zeslal mi go na moja droge zycia.
To nie pieniądze sa w zyciu najważniejsze. To zdrowie i rodzina!!! Bez nich zycie nie mialoby sensu. DZiekuje wiec za to dobro które mam!! Za wszystko o czym zapomniałam i co mnie jeszcze czeka...

Strasznie gorąco. Juz bez klimy nie da się wytrzymać. Wracam z pracy a termometr pokazuje 36 stopni. Chłodniej już nie będzie conajmniej do października. Zakotwiczyłam na Cyprze już na dobre. Jeszcze rok temu było mi zimno z klimą i okrywałam się prześcieradłem jak naleśnik. Gaszek nie mógł nigdy znaleźć mojego ciałka. Teraz jest odwrotnie. I gdyby nie ten cholerny karaluch co siedział mi na brzuchu jak się obudziłam to pewnie do tej pory sypiałabym nagusieńka. O nie! Nikt inny w miejsca intymne zaglądać mi nie będzie! Od tygodnia męczę się w majtach.

Czekam na gaszka. Kończy prace koło 1:00. Dziś mi test pokazał owulkę. Choć padam na szyje będę na niego czekać. Pocę się jak szczur bo w kuchni klimy nie mamy, a nie chce mi się targać komputera do pokoju bo pewnie zasnę. Obiecałam wino, pachnące ciałko, bieliznę. Yyyyyy, zdawało mi się że dziewczyny zasną bez problemu. Miałam rację, tylko mi się zdawało. 'Scratch my back' 'Now my belly' 'Tickle scratch please' 'Can you do my feet' 'What time is daddy coming?' 'Do you remember last time when me and my cousin pretended to sleep but we didn't?' Pewnie że cholera pamiętam. Wczoraj i przedwczoraj odsypiałam po pracy, jak mogłabym zapomnieć.

Ide wziąć prysznic. Orzeźwię siebie i broszkę. Musimy być gotowe jak pańcio wróci...

Maaatko jak ja wstanę do pracy?

PS. A nasze karaluchy wyglądają tak:
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/78a63437e24be88f.html


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2013, 20:49

frutka :) 10 lipca 2013, 23:35

Będzie dobrze. Musi być.

trinitarianis moje starania 11 lipca 2013, 02:19

Ja juz glupieje.... w tym cyklu juz nie przejmuje sie tak bardzo. Poza tym bylam u gina i okazalo sie ze nieregularne okresy to u mnie chyba norma ... a kiedys przed tabsami byly regularne jak w zegarku. Dodatkowo po tylu latach chodzenia do lekarzy dowiedzialam sie ze mam tylozgiecie macicicy.. jakos przez tyle lat lekarze.jakos zapominali mi o tym powiedziec.. a to tyle wyjasnilo...
Teraz jestem pod koniec cyklu. ogolnie przestalam tak na wszystko szczegolowo patrzec. Nawet przestalam mierzyc temp. Bo jak ma byc baby to bedzie... no i teraz kiedy moj organizm zaczyna sie dziwnie zachowywac zaczelam sie zastanawiac... prawie ciagly przytlumiony bol brzucha, wzdecia, mdlosci (choc chyba za wczesnie na takie objawy ale sa i co ja na to poradze) dodatkowo martwi mnie to ze... jakby to powoedziec... nigdy nie mialam problemow zoladkowych a teraz.juz ktorys raz mam rozwolnienie i chodze jakos czesciej do toalety z "dwojeczka" niz kiedys... a to nie jest u mnie normalne.... a jem tak jak zawsze . Za pierwszym razem myslalm ze to od jogortow ktorych troche wiecej jadlam. Ale teraz znow a nie jadlam nic co moglo mi zaszkodzic... i czuje sie jakos dziwnie... tak inaczej... kurcze nie chce znownarobic sobie nadzieji a potem znow jedna kreska... ale z testem poczekam do soboty....
Jest jeszcze jedna sprawa ktora mnie martwi.... genetycznie mam uwarunkowania ze moge miec blizniaki. A ze zawsze mam bole podczas owu to wiem ktory to jajnik. W tym cyklu byly dwa jajniki i boje sie ze moga byc blizniaki. To nie jest tak ze sie nie uciesze ale po prostu sie boje.... choc najwazniejsze by bylo/y zdrowe.... choc co ja tam sie teraz za wczasu przejmuje. Nawet jeszcze nie wiadomo czy beda dwie kreski... ale fajnie by bylo jakby sie udalo.... bo dziwnie moj organizm sie zachowuje...

ewa1981 . 11 lipca 2013, 07:31

mam nadzieję

Ulala dziecko- moja droga do szczęścia 3 listopada 2013, 20:07

http://dzieckomojadroga.blogspot.co.uk/

tu znajdziecie moją historię...moją walkę...moje załamania i ponowne powstania. nikt nie mówił,że będzie łatwo...ale walczyć trzeba- do końca

Agi Radość.. 11 lipca 2013, 10:32

dziś troszkę leniuchuję :)przeziębiona, leżymy z psiakiem w łóżku tylko do lekarza będę musiała się zebrać.

biedronka1982 W poczekalni 25 września 2013, 13:23

Jakos tak dziwnie bez termometru... Piec minut rano robi naprawde roznice, nie musialam biec do autobusu, wystarczyl krok spacerowy. Tak mi jakos smiesznie, jak sie rano ruszam. Mdli mnie przy kazdym ruchu. Dziwne to!

Pozostajac ZEN, nie nakrecam sie na zadna ciaze, choc wiem, ze i tak bede plakac. A testy? Jakie testy, na co mi to, skoro i tak bede miala we wtorek badana krew?! Moze zaszaleje i bete Hcg sobie fundne? A moze pozostane przy TSH i spolce. Kto to wie?

Troche jednak mi to napiecie przeszkadza... :-P

coliberek Działania..działania... 11 lipca 2013, 11:44

22 dzień cyklu, zegarek tyka, czas płynie do przodu.

Pomimo sceptycznego nastawienia, pełnego realizmu, pierwsze co jak się budzę to patrzę na mój smartfonowy wykresik i kalendarz, liczę który to dzień, dumam kiedy to mogła być owulacja a kiedy moglo jej nie być.

W tym cyklu daliśmy czadu ze staraniami :) pytanie tylko czy była owu, czy pękł pęcherzyk. Jak zwykle w moim przypadku jedna wielka zagadka. No ale cóż...tak widac musi być.

Oficjalnie mogę rzec że zaczynają się urojone objawy, wstydzę się ich sama przed sobą i staram się je wygasić, żeby się nie nakręcić tak bardzo, że rozczarowanie będzie boleśniejsze.

Od kilku dni, przez cały dzień mnie lekko nudzi - ale to pewnie skutek konskiej dawki antybiotyku na to co mam na nodze. Nie wiadomo czy to zainfekował się pryszczyk czy może coś mnie ugryzło ale jest na tyle źle że dziś lub jutro będzie nacinanie tego. :(( Może na samą myśl o nacinaniu mi niedobrze. Buntuję się ale mama jest załamana wyglądem tego czegoś, mąż mówi ze nie ma szans żeby tego nie nacinać bo przez takie coś nie chce mnie stracić, a nawet szwagier który się mnie trochę boi ;) kilka razy dziennie mi tłumaczy , że trzeba to naciąć dla ogólnego dobra. Z takiego świństwa moze się zrobić poważne zakażenie krwi, które moze doprowadzić nawet do najgorszego :/
Cóż ja znowu narobiłam!!!

Taki pech, akurat ostatni tydzień otwartego basenu przed remontem. Czubki! Jak można remontować basen w środku lata!!?

Wczoraj z tego wszystkiego, z tych nerwów o rozcinanie zjadłam rzeczy jakich nie powinnam jeść przy mojej decyzji dietetycznej, ale miałam taaaaką ochotę że nie mogłam sie powstrzymać. 2 tosty z zółtym serem i czosnkiem zagryzione muffinką i jogurtem. heh super dieta, no ale dziś mam zamiar to odpracować. Nie mogę iść na basen, nie mogę na silownię ale za to mogę zacisnąć pasa pod kątem posiłków.

mitaka 9 cykl 13 lipca 2013, 09:06

Badania 3 dc:

LH: 7,01 (ff 2,8-11,3)
FSH: 11,46 (ff 1,9-12,5)

STOSUNEK 1:63 :/

Estradiol: 32,98 (ff 19,5-144,2)
Prolaktyna: 19,13 (2,8-29,20)

Testosteron: 52,63 (15-81)
DHEA-SO4: 183,86 (25,9-460,2)
Androstendion: 3,96 (0,3-3,30) :/

Prawdopodobnie PCOS :/
Teraz w przyszłym tygodniu znowu posiew wymazu a potem usg żeby ocenić jajniki :/

No i po badaniu....35zł skasowane a wynik dopiero jutro 13.30..... dziś kreseczka na teście wyszła o ciupinke mocniejsza ....oto wynik....
t1737971_001.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2013, 08:31

ja juz po wizycie i tak:
lekarz ginekolog-endokrynolog bardzo fajny i konkretny

Nie ma zadnego pecherzyka dominujacego:( i stwierdzil ze nie podobaja mu sie moje jajniki ze wygladaja na policystyczne. Mowil ze clo jedna tabletka nic nie dziala ze jest jak witC i ze bardziej na psychike robi a ze wieksza dawka moze tylko zaszkodzic. Mam sie zglosic pod koniec sierpnia czyli po jego urlopie i wtedy mam miec skierowanie od rodzinnego do poradni endokrynologicznej i ze mnie dokladnie zbada tzn jajniki. Mowil ze jak beda policystyczne to bedzie chcial laparoskopie zrobic przez pepek brrr jestem dziewczyny zalamana ...nie wiem sama co robic !!!!!!!! trace nadzieje ze sie uda . Mialam wielka nadzieje z tym clo ze pomoze a tu guzik.... Na wszelki wypadek umowilam sie na 30 lipca do innej gin podobno dobra bo 2 miesiace sie do niej czeka-zobacze co ona powie o ile @ wtedy nie dostane....

Do pracy zasypiam, jak prawie każdego dnia w tym tygodniu. A skoro zaspałam to pomęczę jeszcze gaszka na dokładkę.

Rach, ciach, ciach - łóżko skrzypi.
Rach, ciach, ciach - jakieś dziwne plaskanie, idziemy do łazienki.
Rach, ciach ciach....
- 'Daaaaaadddddyyyyyyyy.... where is Magda???' - to ta starsza...
- 'Yyyyyyy, I don't know...' - patrząc mi w oczy - 'In the kitchen??' - głupszej odpowiedzi nie słyszałam od dawna!

Tak jakbyśmy mieli ze 3 pietra conajmniej, i tak jakbym rzeczywiście mogła być gdzieś tam ale na pewno nie w łazience i nikt tego nie zdąży sprawdzić zanim się odnajdę. Ale nie, my mamy taki prosty parterowy domek z kilkoma pokojami i wiadomo od razu gdzie kto jest. Jakby tata nie mógł powiedzieć że jestem z nim w łazience bo coś mi do oka wpadło na przyklad i już wychodzimy... I się patrzy na mnie zmieszany co teraz powiedzieć jak wyjdzie a ja w łazience. To mówie sarkastycznie: 'weszłam oknem, w to na pewno uwierzy, zwłaszcza że mamy zabudowane siatką na komary!'

Faceci... Niby myślą strategicznie, ale w normalnych życiowych sytuacjach są do niczego. Rach, ciach, ciach mogę sobie ponucić pod nosem do wieczora teraz.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2013, 15:16

Jeszcze 7 dni czekania- i jak tu nie zwariować. No chyba że znowu dostanę z zaskoczenia w 24 dc @. Co prawda wolę to już niż miałby się spóźniać a ciąży by nie było. Wtedy to bym na maxsa sfisiowała. Nie dość że stracony czas na staranie, to to straszliwe czekanie i nie wiadomo do kiedy.

Dostałam dziś w pracy propozycję dodatkowej funkcji.(Na umowę o dzieło) Na rękę bym dostała 360 zł.
I tu pytanie: Czy jest top warte tych pieniędzy? Na pewno musiałabym zostawać po pracy itd, jest to związane z księgowością, z pieniędzmi ludzi. Trochę strach bo to wogóle nie moja działka.(oczywiście miałabym szkolenie)
Druga sprawa: Jak zajdę w ciąże to co? Rok mnie nie będzie na macierzyńskim, może jeszcze będzie potrzebne zwolnienie w czasie ciązy.
To musiałby to ktos inny robic, a przeszkolenie mnie było by stratą czasu i pieniędzy dla pracodawcy. I wtedy i tak po całej kasie. A w oczach prac. moge trochę żle wypasc

Oj mam zagwózdkę. Decyzję muszę podjąć wstępnie do końca miesiaca ale znając zycie szybciej będą chcieli deklaracji. OCH

mitaka 9 cykl 11 lipca 2013, 13:48

A może to oczekiwanie ma jednak sens.... Uczy pokory... Dzięki temu kiedy się uda (a mimo wszystko wierzę, że przyjdzie taki dzień), nigdy nie powiem swojemu dziecku, że nie mam czasu albo że jestem zmęczona, bo wtedy przypomne sobie ten czas wyczekiwania, przykrość na widok kolejnej @ i kolejne bezowocne próby.
Może to ma na celu wystawienie nas na próbę...
Nie wiem....
Wiem jednak, że teraz mam czas na swój własny rozwój(aspekt intelektualny i fizyczny),a pozostając w temacie na zbieranie cennych informacji na temat rozwoju małego człowieka.

Zmarnowałam prawie pół roku na życie od @ do owulacji i od owulacji do kolejnej @.
Czas powiedzieć D O Ś Ć !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I zacząć żyć swoim życiem.

trochę się martwię dziś mam biegunkę zauważyłam troszkę ciemniejszego śluzu...mam nadzieje że wszystko w porządku...teraz będę do przyszłego piątku żyć w strach... ;(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)