6 dpt
Leciutkie plamienie. Już wczoraj coś mi się wydawało, ale wyglądało bardziej na pozostałości luteiny. Ale dzisiaj stwierdziłam że to jednak coś więcej. Nie czerwone - brązowe. Więc z wczoraj albo wcześniej.
Ciekawe czy to koniec, czy początek?
1 miesiąc 3 tydzień 6 dzień z życia mojego dziecka
Lilka waży już ponad 4 kg, na buzi robi się pyza. Wszystko zaczyna ją interesować, np.jak nosze ją do odbicia to tak się rozgląda hehe. Uwielbia grająco- migającego motylka,lubi jak jej się śpiewa i lubi słychać muzyki z youtuba- Mozart dla dziecka, często przy niej zasypia. Lila śpi ze mną w łóżku, bo wstawanie do niej do łóżeczka w nocy było strasznie męczące. Złości się jak wypada jej z buzi smoczek i jak mama spóźnia się z mleczkiem:P
W sobotę Lilka była na noc u mojej mamy, bo do nas na weekend przyjechali znajomi. Bardzo za nią tęskniłam, ale moja córcia chyba za mną nie- bo ponoć była bardzo grzeczna.
Wciąż czekamy na pierwszy uśmiech.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2016, 14:25
pęcherzyk widoczny na USG... mały ale jest 
Poznikaly dane z wykresów, wpisy pod wykresami koleżanek i wpisy w pamiętnikach, wtf?
Widziałam się dziś z koleżanką. Zapytała, czy nie myślę o adopcji... Nie wiem czemu wszyscy myślą, że jak człowiek jest chory na niepłodność, to powinien odpuścić leczenie i od razu adoptować dziecko. Przecież jak ludzie mają np zapalenie płuc, to nikt im nie oferuje od razu przeszczepu...
W międzyczasie pojawił się jej mąż, który ostatnio się nawrócił, jest teraz wielce pobożny i zaczął opowiadać jak to tylko Bóg może nam dać dziecko i powinniśmy sie modlić, a nie leczyć. No bo przecież ivf jest niedopuszczalne jak braliśmy ślub kościelny. A zaczął swój wywód od słów "tyle się staracie, musisz się stresować, co?" Nie qr.., tańczę makarene z radości 
Ostatni raz byłam tak poruszona jak nam wyszła biochemiczna w lutym. Tak mnie zdenerwował.
Wracam do domu i staram się nie rozpłakać, bo ludzie patrzą 
Ufff jednak już w domu jestem.
Jestem po SIS (sonohisterografia) w 8 dc.
Anatomiczna przyczyna poronień-wyeliminowana.
Wg lekarza wszystko tam ładnie wygląda. Zero zrostów, mięśniaków. Trzon macicy przodozgięty, endometrium jak na I fazę cyklu, prawy jajnik z pęcherzykami wzrastającymi, lewy z drobnymi pęcherzykami.
W szpitalu w Poznaniu na Polnej całkiem, całkiem. Personel sympatyczny, jedzenie smaczne. Leżałam na położnictwie, więc wokół same kobiety w ciąży, czasem było słychać płacz dzieci. Różne myśli miałam w głowie.
I praktycznie na tyle mogę polegać w chwili z nfz. W sierpniu dostanę wyniki na trombofilię nabytą, ale to już z własnej kieszeni.
No to histeroskopia potwierdzona na przyszly czwartek, ciekawe czy bedzie innaczej niz tutaj robili.
Ka_tarzyna dziekuje bardzo za porade:)
Ciąża zakończona 19 lipca 2016
7 dpt
Obudził mnie ból głowy. Dobrze że plamień nie ma. Zagnieżdżanie zagnieżdżaniem ale niepokój był.
Po 15 wyniki progesteronu.
I bety przy okazji, a niech mi tam.
Przez moje stresy cykl mam bezowulacyjny zawsze miałam owulację ok. 12-14 dnia cyklu, temperatura skoczyła. A teraz nic, jest niska jak po okresie.
Muszę przestać się stresować. Mam w planach odpoczywanie w następnym cyklu !
Dla mnie najgorsze jest to czekanie (owulacja, okres, owulacja). Miesiące lecą i niestety skupiam się tylko na tym ;/ Najgorsze, że nie potrafię przestać..
Kochanie okazuje się, że 13.07 to nie był kopniaczek tylko skurcz macicy. Za to dziś dostałam pierwszego prawdziwego i to nie kopniaczka a kopa!!!
Leżałam z Twoim tatą w łóżku na lewym boku i dałaś mi takiego kopa, że aż się zgięłam
pęcherz mi maluszku skopałaś
kochamy Cię najmocniej na świecie !!
...powoli i na to liczę JaAneta89. Nie wiem do konca, bo to moja pierwsza taka wnikliwa obserwacja.
Nie umiem do tego wszystkiego podchodzić na spokojnie, wszystko co nie idzie po mojej myśli wywołuje u mnie takie załamania. Nie radzę sobie raczej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2016, 21:12
Sosenko, Miru, Dzabuch - bardzo Wam wszystkim dziękuję za rady! Czuję się taka zielona i nieopierzona w tym wszystkim, że naprawdę każdą poradę przyjmuję z radosną wdzięcznością
Wiadomo, że każde dziecko jest inne i nie wszystkie rozwiązania, które podpasują jednemu będą zadowalały drugie, ale właśnie dlatego uwielbiam słuchać, co sprawdziło się u innych 
Z frontu pracowego - jak ja już mam dosyć! Nawet nie fizycznie, bo dalej na szczęście czuję się bardzo dobrze, szybciej się tylko męczę, ale głowę mam coraz bardziej zajętą innymi sprawami. Praca, choć dalej ogólnie ją lubię, coraz mniej mnie interesuje i nęci, a tu jeszcze trzeba się na koniec sprężyć, parę bardzo ważnych spraw i projektów podomykać i wyszkolić porządnie dziewczynę, która ma mnie zastąpić
Postęp przynajmniej w tej ostatniej kwestii jest, ale powoli to idzie i jeszcze co najmniej do końca sierpnia będę niezbędna
Zresztą we wrześniu, kiedy planuję już być na zwolnieniu, też raczej spodziewam się maili i telefonów, no ale to już jednak nie będzie to samo co konieczność codziennego pojawienia się w pracy na 8h. Z jednej strony powtarzam sobie, że jeszcze tylko 6 tygodni i laba, a z drugiej napawa mnie przerażenie, że to TYLKO 6 tygodni, a tyle jest do zrobienia przed moim odejściem!
Ze znacznie przyjemniejszego frontu małżeńskiego - byliśmy dziś z mężem na spontanicznej randce w naszej ulubionej pobliskiej restauracji. Trafił mi się jednak naprawdę cudowny egzemplarz faceta
Adasiu, będziesz miał świetnego tatę, tyle Ci mogę zagwarantować 
Kończąc ten wpis, rozglądam się po naszej sypialni, w której poprzestawialiśmy meble pod kątem Adasia (w jego komodzie zapełnione są już dwie szuflady!) i jestem coraz bardziej zadowolona z tego, jak cały pokój na tym skorzystał
Pewnie zostawimy meble w tym układzie nawet po wyprowadzce nowego lokatora do jego docelowego pokoju 
Na miniony weekend miałam termin porodu pierwszej, straconej ciąży. Generalnie jakoś się trzymam- obiecałam to mężowi i sobie, ale w weekend dwa razy pękłam. Raz w piątek, usłyszałam w radiu piosenkę, przy ktorej tańczyliśmy w salonie przytuleni, kiedy byłam w ciąży, byliśmy wtedy bardzo szczęśliwi. Drugi raz pękłam w sobotę, kiedy zobaczyłam na facebooku wrzucone nowe zdjęcia córki przyjaciół. Miałyśmy razem chodzić z brzuchem. Ich córa skończy za kilka dni pół roku. A u nas nadal nic. Nie tak miało wyglądać to lato. Powinniśmy być już we trójkę.
Po 12 mamy wizytę u pediatry. Rano znowu luźniejsze kupka i 37,7 bez odejmowania w pupie. Czasem jakiś kaszelek. Oby to tylko żeby!!
12dp.
Temperatura wysoko, a mimo to brak jakichkolwiek objawów ciąży. Jakoś poprzednim razem od razu wiedziałam. Praktycznie 4dp i już miałam pewność, że zaszłam. Kawy nie mogłam przełknąć, piersi były ciężkie jak głazy. Brzuch napierdzielał tak, że zgięta w pół chodziłam. A teraz nic. Niech już przyjdzie ta @ co się złudzeń pozbędę... Czekamy do piątku, wtedy jest termin.
Wczoraj wszystko działo się szybko. Zadzwoniłam do swojego nowego lekarza żeby zmienić wizyte z pon. na dziś bo kończy mi się dupek, niestety nie mógł mnie dzisiaj przyjąć, poczułam się troszkę źle potraktowana. Kazał szukać kogoś w okolicy. A więc wróciłam do mojego dawnego gin. który był przy poronieniu. Umówiłam się na wczoraj i szybko do niego pojechaliśmy.
Zdziwił się że udało Nam się ale powiedział że wyjątek potwierdza regułę że wystarczy jeden plemnik aby się udało.
Zrobił usg, troszkę mnie zasmucił, z moich obliczeń wynika że wczoraj miałam 6t1d, a z USG że 5t3d (2-3mm:/) Kolejne usg za dwa tygodnie mam nadzieję że będzie dobrze, że kropek będzie rósł i rósł i że z Nami zostanie. 
5t1d
Byłam wczoraj zanieść akt ślubu do zaprzyjaźnionej tłumaczki. Powiedziałam o ciąży, okazało się, że ona też jest w ciąży tylko posuniętej o dwa tygodnie bardziej. Śmieszne, bo bardzo wiele nas łączy. Będziemy wspólnie, dwie brzuchate chodzić na spacery.
Akt ślubu się tłumaczy. Odbiorę dokumenty i pójdę spróbować się zarejestrować w tutejszym urzędzie miasta. Póki co nie jestem nawet ubezpieczona, a badania wszystkie są dość drogie. No nic.
Na 5 sierpnia jestem umówiona z lekarzem. Chciałam innego, a dostałam innego. Pójdę do tego w tym sierpniu zobaczyć serduszko, a potem się przeniosę do tego co chciałam iść od początku, a podobno teraz jest na urlopie.
Byłam z kotami wczoraj u weterynarza. Starszy się chyba obraził, nasyczał na lekarkę przy zastrzyku i nie spał z nami w nocy. Mały jest szalony więc mu wszystko jedno.
Zaczęły się mdłości. Może nie jest jakoś przetragicznie, ale i tak jest dość nieprzyjemnie rano. Mam nadzieję, że to jednorazowe. Mama mówi, że w ciąży nie miała mdłości ani nie wymiotowała i na pewno będę miała tak samo 
Dieta + siłownia + bieg interwałowy = mieścisz się w bikini kupione w zeszłym roku
Minusy - spadłam w cyckach 
Wiadomo, lepiej byłoby się nie mieścić ze względu na ciąże, ale skoro nie jestem w ciąży, to wolę się mieścić
No jak tak patrzę na siebie, to urlop może się już za niedługo zaczynać. I zacznie się 
Zaczęłam sporo czytać o "zdrowym odżywianiu" w kontekście alergii, które mnie czasami nawiedzają. Ze zmian wprowadzonych do życia, to przede wszystkim rezygnacja z nabiału (no niestety mi szkodzi) i teraz próbuję wprowadzać inne źródła wapnia do diety oraz rezygnacja z wszystkich miodów - to mi bardzo szkodzi. Dodatkowo dbam o florę jelitową, poprzez stosowanie kiszonek i kwasu buraczanego (wszystko robię sama) oraz suplementuję chlorellę. Mam jeszcze w planach częstsze gotowanie rosołu.
O chlorelli wyczytałam przy okazji niedawnego usuwania amalgamatu - no niestety miałam jeszcze ten relikt zamierzchłych czasów w jednym zębie - i na razie alga ze mną zostanie. Dodam jeszcze na krótko napary z kolendry - oczyszcza z metali ciężkich. Przerwę stosowanie chlorelli i kolendry przed cyklem z krio.
1 dc
Dzisiaj przylazła @ nareszcie:) Żeby tyle czasu czekać na nią to po prostu żałosne. Wczoraj pojechałam do lekarza po skierowanie na hormony. Dobrze, że płacić nie muszę bo trochę tego jest. Niestety jedyny problem to taki, że te badania powinno się wykonać między 3-5dc a jutro będzie 2 dc. Trudno ale laboratorium jest czynne we wtorki i czwartki więc nie mam wyjścia. Za tydzień we wtorek to już będzie za późno. Tak w ogóle to najbardziej mi zależy na oznaczeniu wolnego testosteronu, androstendionu, TSH, FT3 i FT4. Akurat te hormony mogą być zbadane niezależnie od dnia cyklu.
Jak tylko skończy mi się @ zamierzam brać Dong quai. Zobaczymy jak zareaguję na ten specyfik.
Dzisiaj i jutro idę z synkiem do stomatologa. Jak zwykle w urlop załatwiam wszystkie takie sprawy i dlatego każdy urlop za szybko mi ucieka. Został mi jeszcze do pomalowania sufit w łazience. Nie ukrywam, że nic mi się nie chce. Jakaś taka rozleniwiona jestem:) Śpię do 9 a potem czas zapier...że nim się obejrzę to jest noc. Jestem na półmetku urlopu. Jak sobie pomyślę, że niedługo będę musiała znowu tam jeździć to płakać mi się chce. Nienawidzę swojego miejsca pracy:(
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.