Jejku czy te mdłości się skończą? Już myślałam że ok a tu człowiek wypił trochę kakao i znów mdłości bo za słodko
w ogóle ten mały pasożyt
wysysa ze mnie całą energię... jeść nie chce więc i ja nie jem ewentualnie wmuszam w siebie... A bez słodkiego niby jest ok ale cukier to mi chyba dna sięgnął bo nie jestem w stanie w żadnej ilości normalnie go przyjąć! Zamiast tyc to chudne i brak mi siły i energii na wszystko. Bardzo szybko się mecze!
Moja córka jest oburzona ze nasz dzidziuś nie je słodkiego więc oznajmiła ze jak się urodzi to ona nauczy dzidziusia jeść słodkie tak jak ona... A ona tonami może jeść 
We wtorek badania prenatalne
stresuje się
slyszeliscie o tej ksiezycowej plodnosci ??? z ciekawosci sobie to sprawdzilam ..podobno dlatego sie czasami nie udaje mimo ze serduszkuje sie w dni plodne bo ksiezycowa plodnosc musi wspolgrac z ta nasza:)))) zwyczajnie trzeba sprawdzic w jakiej fazie byl ksiezyc w dzien Twoich urodzin np ja urodzilam sie 5 dni po pelni
))) i zaznaczyc wszystkie te dni w kalendarzu z 4dniami w tyl i jednym w przod to nasze ksiezycowe dni plodne
)) z przymrozeniem oka na to patrze ale w grudniu ksiezycowa plodnosc pokrywa mi sie z przypuszczalnymi moimi
)))) moze zwyczajnie nie nadszedl jeszcze moj czas
)) hahha smieje sie z tego ..ale troche mi to pomoglo ..bez wzgledu na to czy tak jest czy nie ..spowodowalo to ze sie uspokoilam ..dziwne ..moze rzeczywiscie wszystko musi ze soba wspolgrac zeby bylo dobrze ..rownowaga ..magia natury
)))
3 trymestr
30 tydzień ciąży
29t5d
piątek
USG 3-trymestru
USG wyszło prawidłowo. 
Cały czas nerki są ciut za duże, co może wskazywać na zastój moczu, ale lekarz powiedział, że trzeba kontrolować i że na razie jest ok/ w sensie w normie, ale na granicy.
W ogóle to moje dziecię to jest wielkie.
Waży 1720 gramów, ogólnie wg usg to raczej 32 lub 33tc z wymiarów, a nie: 29 skończony. To ja się pytam, kiedy on się począł? Hę? Bo to że miałam wczesną owulację to wiem, bo 9 dnia cyklu już było "pozamiatane", ale wg usg ta różnica robi się znacznie większa, bo około 2-3 tygodni. Mój pierwotny termin porodu wynikający z OM to 14.10. A to już drugie usg z kolei, które wskazuje na wrzesień, a nie na październik ( z dzisiejszego usg termin porodu wychodzi na 24.09.). No duży jest chłopak i co ja poradzę? Cukrzycy nie mam, więc widać po prostu taki jest i tyle. Dobrze go karmię i sobie rośnie. 
Synek już się ustawił główką w dół - co ewidentnie czuję, bo jak chodzę, to ciśnie na pęcherz. Boże, jak jak wycisnę tę wielką głowę?

Jak ktoś ma wyobraźnię, to na zdjęciu poniżej rozpozna twarz. Piękna jest twarzyczka, mój mały/wielki cudaczek. Generalnie jakość usg ok, ale zdjęcia słabe - no cóż NFZ.

Dziennik pokładowy:
111 dc, kończymy 16 tydzień
Co tam słychać w małym świecie?
Denerwuje mnie mama, a jak... I to na dodatek czymś, czego nie przewidziałam. Otóż moja matka wysławia mojego męża pod niebiosa. Bo po sobie umył patelnię. Bo biega regularnie. Bo ma pracę. Bo się uczy do certyfikatu. No i w sumie ok - ja wiem, że się z byle kim nie związałam, mąż słyszy ode mnie przynajmniej raz dziennie, że jest wspaniały i bardzo go kocham, co również odwzajemnia komplementami i głaskaniem Bakłażana przez mój tłuszcz. Tylko, że... Jakby Wam to powiedzieć... Może po prostu zacytuję:
- Pierwszy raz się z czymś takim spotykam...
- Hmmm?
- Siedzisz w domu cały dzień, gnijesz do południa i nawet strudzonemu mężowi nie zrobisz obiadu. Ani razu w tym tygodniu nie zrobiłaś!
- W poniedziałek byłam zawieźć siostrzeńca na trening, we wtorek zażyczył sobie mielone, które mnie teraz normalnie obrzydza, więc zrobił sam, a wczoraj Ty się zadeklarowałaś, że ugotujesz. Kiedy niby miałam to zrobić?
- To nie zmienia faktu, że mu nie umilasz życia!
- A to ja jestem od umilania życia?
- Tak! Mąż do pracy chodzi, łozy na Ciebie, uczy się po nocach, a Ty zero wdzięczności!
- Łoży na mnie? Mamo, zapomniałaś chyba, że ja również mam dochód. Cały czas.
- I tak... Przemyśl to. Co to za żona! Co to za czasy! Nawet mu herbaty nie zrobisz!
- Zapominasz, że on siedzi cały dzień przy biurku i podejście na 5 minut do kuchni po kubek to dla niego miła odmiana.
- Boże, jakie to niewdzięczne... O, M.! Idziesz biegać? Rany, jak ja Cię podziwiam, ja bym tak nie mogła... Co za gość, co za gość... Och, ach, ech.
O mały włos prawie nie zatryumfowałam, kiedy mąż właśnie oporządzał mielone i walnął do niego z cztery ząbki czosnku, na co ja oczywiście uciekłam, gdzie pieprz rośnie, otwierając przy okazji okno w pokoju. No i nagle namalowuje się mamunia.
- Ale ten Twój mąż... Zapachowy...
- No wiem. Niezły smród, co? Trup w szafie i czosnek - smacznego!
- Rano jak idzie do pracy to też smrodzi tymi jajkami...
- Wiem. Wyobraź sobie, jak na tamtej kawalerce, w okresie moich największych mdłości, dwa metry od łóżka, napierniczal mi co najmniej dwa razy dziennie takie zapachy! Teraz jesteśmy piętro wyżej i dalej czuć!
- No tak, w całym domu cuchnie, twojej siostrze aż niedobrze.
- No widzisz, mamusiu! To ja mam pomysł... Weź Ty mu powiedz to.
- No co Ty...
- Ano tak, niech poczuje sprawiedliwość, po tych wszystkich tygodniach terroryzowania mnie i fochów, że on nic nie może normalnie zjeść. Dupa, nie normalnie, wszyscy, okazuje się, czują ten sztynks, nie tylko ja!
- No wiesz co... Sama byś mu ugotowała. Chlop tak lubi... Co ja mu będę odmawiać... Niech je chłopina na zdrowie. Wywietrzy się. Lepiej byś posprzątała, a nie tak durno gadasz. Ja mu nic nie powiem!
... Mamo, no żesz kurwa!
Wychodzi mi bokiem to wspólne mieszkanie. Mało tego, pomimo, że spędzamy ze sobą dużo czasu, słodzimy sobie jak porąbani i bez przerwy miziamy (mowa o mężu, of kors), to czuję w powietrzu kryzys. Że to tylko jakiś płaszczyk. Seksu brak. Wszelkie weekendy albo z jednymi, albo drugimi starymi. Wieczorami on się uczy, ale ok, rozumiem. Najgorszy jest właśnie ten brak prywatności. Zaczynam mieszkać z lokatorem, a nie z mężem. Może moja matka ma rację? Może powinnam latać po domu w seksi fartuszku i podawać mu kapcie?
Do tego te wahania nastrojów... I to jakie... "Chcę to nowe mieszkanie / nie chcę go / Chcę synka! / Chcę córeczkę! / chce już tulić moje dziecko / już nie chcę mieć dziecka, chcę się odstrzelić, iść na miasto i pić piwo! / mój mąż jest super! / ... Na pewno zostawi mnie po porodzie, dziad parchaty!". Naprawde... Sama ze sobą nie wytrzymuję.
3 pozytywy na koniec.
- Wczoraj poraz pierwszy poszłam na ćwiczenia dla ciężarnych. Spełniłam marzenie - mam zakwasy w pośladkach, takie prawdziwe! Ach! Jutro tez idę.
- Wciągnęłam sie w "Stulecie Winnych" Ałbeny Grabowskiej i polecam, jeżeli nie macie zszarganych nerwów i możecie czytać o międzywojniu.
- Sobota idzie, a z nią usg. Moja jedyna radość życia...
Negatym...na co ja luczylam...kolejny raz dostalam od zycia nauczke....pustka i zal nienawidze siebie i zycia ...bol i rozczarowanie...porazka za porazka...
22 dc, 5 dpo
Jeszcze 5 dni i ide na bete.
jak co miesiąc o tej porze objawów ciążowych brak, no ale wiadomo - za wczesnie jeszcze!
Wiedząc , że implantacji jeszcze nie mogło być, wczoraj sobie drinka wypiłam, a co!
Zastrzyki do zniesienia... ale brzuch cały w siniakach. Nowe dochodzą poprzednie nie znikają. Dobrze, że zrosty sie nie robią.
Za kilka dni zdjęcie wstawie.
Postanowiłam wrócić do spacerów. Gdy byłam na diecie odchodzającej (postanowienie noworoczne - 14 kg zgubione) bardzo dużo chodziłam, a raczej "marszowałam" z synkiem w wózku. Robiłam około 8 - 10 km dziennie pchając przy tym dzieciora co dawało masę 30 kg do pchania ( syn + wózek). Po tym jak gin zabroniła mi diety i treningów dałam sobie całkiem spokój z aktywnoscią fizyczną. Co dało skutek 6 kg nadwyżki w 3 miesiące. Dużo zadziałały leki. Steryd, który biorę + hormony. Apetyt mam straszny w drugiej fazie cyklu.
Wszytkie to znamy, nie mam się co tłumaczyć.
Dupka urosła i tyle.
Wczoraj się zmobilizowałam i ruszyłam z dziedzicem na spacer. A nawet wyszły 2 spacery , bo po południu zaliczyliśmy powtórkę. Łacznie w nogach 7 km szybkiego spaceru. Mam zamiar to kontynuować. No na pewno nie bede chodziła takim szybkim marszem jak kiedyś, że aż pot po tyłku leciał. Teraz delikatniej i nie takie długie trasy...
Ale bede obiecuje to sobie. Byle by już tylko wiecej nie przytyć.
Dziś przeszłam z młodym w rowerku 3km (rowerek lżejszy niż wózek ale młody urósł
wiec nadal jest co pchać) po południu lub wieczorkiem powtórka.
Ograniczę też słodycze i bede jadła mniej, a częściej - tak jak robiłam to na diecie.
Zobaczymy
Przedwczoraj na wadze było 69 kg
Pierwszy wpis.
A jednak - skusiłam się, bo chyba muszę wyrzucać z siebie rożne rzeczy i niekoniecznie karmić nimi ciągle mojego Kochanego M - wielkiego Optymistę o gołębim sercu i najszczerszym uśmiechu świata.
Trzymajcie kciuki - plan jest taki, żeby wpisy stały się miejscem na myśli wszelakie, które kotłują się we mnie, a nie powinny, bo stresy to zło największe. Zwłaszcza teraz.
W pon pierwsze usg
39 tydzień ciąży
Do terminu z OM 10 dni
Do terminu z Usg 1 dni TO DZIŚ 
97%
Tak więc dziś mamy termin porodu z usg genetycznego, ale chyba tylko lekarka tak uważa bo dziecko raczej nie
Chyba sobie ustaliło jakiś inny termin 
Ostatnia wizyta u gina za nami. Szyjka zgładzona i gotowa do porodu. Mogę urodzić w każdej chwili, doktorka wróży na weekend a jak się tak nie stanie we wtorek rano mam się stawić w szpitalu. Pójde do innego niż ten w którym ona przyjmuje więc mogą mnie odesłać do domu ale cóż, na pewno nie pójdę do jej szpitala bo tam jest masakra porodowa 
Pozostaje nam czekać na bobasa. Mam wrażenie że czeka aż tata wróci. Na dzień dzisiejszy przyjeżdża w poniedziałek wieczorem 
umówiliśmy sie na szczepienia..
I szczepienie 3.08
II szczepienie 24.08
III szczepienie 14.09
4 dc.
Dawno nie pisałam.
Wiosna to jest to.Po pracy szybko obiad, a potem zawsze jest coś do zrobienia przy domu.
Nie oznacza to jednak że moje melancholijne nastroje odeszły całkowicie w zapomnienie, o nie.
Unikam rozmów o dzieciach jak tylko mogę.W pracy przede wszystkim.Nie chce żeby ktoś myślał co ona tam wie, nie ma dzieci to zielona jest.Poza tym już spotkałam się z pytaniami wprost- a Wy kiedy zostaniecie rodzicami?
Nie lubie głupich pytań.
4 dc.
Dawno nie pisałam.
Wiosna to jest to.Po pracy szybko obiad, a potem zawsze jest coś do zrobienia przy domu.
Nie oznacza to jednak że moje melancholijne nastroje odeszły całkowicie w zapomnienie, o nie.
Unikam rozmów o dzieciach jak tylko mogę.W pracy przede wszystkim.Nie chce żeby ktoś myślał co ona tam wie, nie ma dzieci to zielona jest.Poza tym już spotkałam się z pytaniami wprost- a Wy kiedy zostaniecie rodzicami?
Nie lubie głupich pytań.
32dc
Dziś znowu tylko plamienie 
Prolaktyna 12.25, więc w porządku.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2016, 19:38
No i owu była w 22dc
teraz jest 5dpo, mam nadzieję że ten cykl będzie normalniejszy pod względem II fazy, bo ostatnio w 10dpo dostałam okres ;/ trochę to za krotko by było.
Ciekawe czy cos się w tym urodzinowym cyklu wydarzyło.. 
Poszukiwania pracy dalej trwają, jak do końca sierpnia nic się nie znajdzie to chyba zacznę brać byle co, byle by było. Na razie szukam czegoś względnie po linii wykształcenia
byłam ostatnio na rozmowie, praca by była super, wyniki będą w poniedziałek albo wtorek więc czekam 
A dzisiaj robimy imprezkę w domu, karty piwko i pełen relaks 
No i kupiłam testy...głupia wycieczka do Rossmanna i taka też wpadka
Już stałam w kasie trzymając kurczowo dezodoranty i check&go x2, niczego nieświadoma wmawiałam sobie po cichutku "To nic złego, zrobisz dopiero za kilka dni"
i jak nie rykneło mi coś za plecami...nie zdążyłam się zreflektować co trzymam-nikt nie wie o staraniach, jeb bratowa. "Ooooo wpadka?"...nosz kurwa jaka ona jest zabawna. To już nie ten wiek żebym mogła się wymówić prostym "to dla koleżanki"
więc coś tam bąknęłam, że nie, nie to tylko tak wiesz dla pewności. Ledwo weszłam do domu, a tu telefon od teściowej...X dzwoniła, że jesteś w ciąży
I tłumaczenia, nie mamo jeszcze nie robiłam, tak na pewno Wam powiemy pierwszym 
I znów wieczorem jak z zegarkiem w ręku : plamiena,cała gama barw.
Bardzo się boję o maluszka. Czekam na wtorek i się boje. Wierzę w mojego maluszka bo tak ładnie sobie poradził. Na ostatniej wizycie 8t5d miał 2,05 cm . Ładnie podrosl. Proszę cię Boże nie odbieraj mi tego Maleństwa. Już jeden aniołek odszedł do nieba. Umrę jeśli stanie się coś złego 
O lęku przed stratą- Co się dzieje w Twojej głowie
"Błogosławiony stan umysłu- bajki terapeutyczne dla kobiet w ciąży" ( I nie tylko) Książka jest również idealna dla Staraczek, naprawdę porządkuje emocje 
Zapraszam do czytania 








No i po histeroskopii, polip jednak byl i zostal usuniety. Musze przyznac, ze zarowno lekarz jak anastezjolog byli bardzo fajni.
Wychodzi na to ze mam tez mutacje MTHFR wiec podejrzenie jednak bylo trafne, nie bylo mojej lekarz to dostalam sie do Dr L. No wiecej nigdy do niej nie pojde, dziwna i niesympatyczna kobieta. Jak ktos mi mowi zeby wiecej przebywac na sloncu zeby moj chroniczny problem z nieprzyswajaniem wit D rozwiazac to szlag mnie trafia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 lipca 2016, 05:18
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.