etola Runął mi świat... 10 sierpnia 2016, 17:56

Tego to jeszcze nie grali:)) Nigdy nie wyczekiwałam tak na @ W szoku jestem;P Stresuje się jak przy robieniu testu ciążowego... Odliczam tylko dni i po @ jadę na wczasy :D

Niestety poniedziałki to nadal traumą. Ten to już wyjątkowo :(

Kilka minut po 7 wstałam a po 30min już jechaliśmy do szpitala... krew i wielki skrzep, tak duży że czułam jak ze mnie wypada. Zdążyłam złapać na papier. Miałam pojemnik na mocz i zabrałam to ze sobą do szpitala. Oczywiście nikt nawet spojrzeć nie chciał na to i padło pytanie po co to w ogole wzięłam.
Czy tylko mi takie coś przyszło do głowy? Kurcze no wystraszyłam się. Myślałam że poroniła, nie chciałam dziecka w wc spuścić!

Na IP jakiegoś specjalnie zainteresowania nie było. Ale w drzwiach obok przyjmuje dr w poradni więc mąż zagadał do niej. Zbadała, pokazała serce i krwiaka podkosmówkowego. Pytanie: chce pani zostać na oddziale, jest pani przygotowana? Odpowiedź była oczywista. I tak sobie leżę.

Ze względu na krwawienie luteina dopochwowa jest bez sensu więc dostałam pod język i oczywiście Duphaston.
Ile tu będę nie wiadomo. Jest jedną ciężarna już 3tyg. Prawdę mówiąc mogę leżeć nawet do lutego byle tylko moje dzieciątko było bezpieczne i zdrowe!

Teraz USG chcą dopiero w piątek ale spróbuję dziś poprosić. Od wczoraj jakiś strach mnie złapał, po nocy krwi jakby trochę więcej niż po wczorajszej nocy. No i od rana łzy lecą same... tak wiem, hormony bo przecież moje koszmarne przeczucia to na szczęście się nie sprawdzały.

Czemu to moje dziecię nie może zapukać w brzuch od środka i powiedzieć "mamo nic mi nie jest. jest ok nie stresuj się"

Siedz maluszku i nigdzie się nie wybieraj! Jeszcze nie Twój czas!

emmac Kiedyś będziemy rodziną 10 sierpnia 2016, 09:35

Rośniemy sobie w tajemnicy. Chociaż sama czasem mam ochotę powiedzieć już o wszystkim. Jednak jestem silna i wytrzymam jeszcze dwa tyg. Za dwa tyg. znowu zobacze Nasze maleństwo.

Piersi rosną jak szalone, brzuszek baaaardzo powolutku się pokazuje. Mam nadzieję że na ostatnim rodzinnym weselu nikt nie zauważy ( a będzie to chyba 14 tc. )

Mdli mnie codziennie, ale jeszcze nie wymiotowałam! Brawo ja! :)

Ogromm pracy, sezon w pełni. Już nie mogę doczekać się listopada aż skończe pracować, przynajmniej wyjazdowo :)

Katjaa Że niby mi sie nie uda? 10 sierpnia 2016, 09:48

Ciąża zakończona 10 sierpnia 2016

Jak pech to pech !

Aplikowałam sobie co jakiś czas globulkę żeby nic się nie przypałętało. Przed wstaniem z łóżka czułam znajome swędzenie. Potem patrzę, a tam białe grudki.
Gin miał pobrać wymaz na czystość pochwy, ale przepisał mi jakieś globulki , bo powiedziałam ze coś się przypałętało . Chciał żebym zdążyła wybrać przed okresem, ale nie zdążę, bo w żadnej aptece ich nie dostałam. Co to za apteki, to ja nie wiem...

Gin nie znalazł na usg prawego jajnika. Chyba z 15 min mi mieszałam tym czymś i nie znalazł. A po tym, to ser we mnie wypłynął i tyle..

Dostałam clo na stymulacje . Mam brać od 5-9 dc. 12 mam jechać na usg. I chce żebym zrobiła czystość pochwy w tej klinice.. Nie wiem jaka to różnica czy zrobię w medisie tu na miejscu, czy u nich. Może o kasę chodzi ? Będe musiała gonić 70 km ... najgorsze jest to,że sama do szczecina nie pojadę , bo słabo jeżdżę i muszę Przemkowi dupe zawracać. Na szczęście dla niego to nie problem.


Módlcie się żeby ten grzyb sobie poszedł. Nie chcę żeby iui się przesunęła :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2016, 12:29

Jak tu cudownie, po tej fioletowej stronie!! :) <3

Dzisiaj byłam na drugim badaniu bety + progesteron. Mam nadzieję, że przyrost będzie dobry i progesteron ok. Za tydzień 17.08. mam wizytę u lekarza, może już czegoś więcej się dowiem?

Po pierwszym szoku, zaczynam czuć duży entuzjazm, pomimo, że lęk nadal często się wkrada. Mój M. wniebowzięty, lata koło mnie, całuje po rękach i już planuje pokój dziecięcy- wariat, ale za to właśnie go kocham :) Jeżeli dzisiejsze badanie bety będzie ok chciałabym już powiedzieć o kropku mojemu bratu, nie wytrzymam z tajemnicą przed nim i bardzo chcę żeby pierwszy (zaraz po Małżu) się dowiedział :)

Miłego dnia kochane <3

AKTUALIZACJA: Beta ładnie przyrosła i wynosi już 426 :) Jestem dużo spokojniejsza, czekam jeszcze na wyniki progesteronu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2016, 16:25

ankaa81 nic dwa razy się nie zdarza...? 10 sierpnia 2016, 10:51

22 dc
Ten cykl jest zupełnie inny niż wszystkie. Brałam to clo od 5-9 dc i bardzo wyraźnie czułam kłucie w jajnikach. Tak jak wczesniej pisałam łykałam też dong quai od zakończenia @ aż do 16 dc. Pierwszy raz od jakiegoś czasu miałam w czasie tego kłucia jajników mega płodny śluz. Nie byłam na monitoringu więc nie mam pewności w 100 %, że owulka była. Dzisiaj jadę na wizytę do endo a 17.08 do ginekologa żeby ustalić dokładny termin laparoskopii na wrzesień. Myślę, że mój czas "płodny" w tym cyklu wykorzystaliśmy maksymalnie więc jak ciąży nie będzie to trzeba będzie po laparoskopii rozszerzyć diagnostykę. Według ostatnich zaleceń mojego lekarza biorę teraz duphaston żeby @ przyszła w miarę regularnie. Podobno duphaston nie hamuje owulacji więc mam nadzieję, że w razie mojego późniejszego jajeczkowania rzeczywiście niczego nie zablokował...Nie nastawiam się w każdym razie bo zapewne i tak nic z tego nie będzie.
Wzięłam sobie dziś dzień wolny i super tak w środku tygodnia troszkę dłużej sobie pospać:) Mąż ma urlop więc leniuchujemy razem. Wczoraj robiłam knedle ze śliwkami i leczo mniam mniam. Uwielbiam:) Dwa dni temu sprzedaliśmy nasz samochód, który zepsuł się w mój urlop. Łezka mi się w oku zakręciła bo mamy z tym autem mnóstwo pozytywnych wspomnień. To był nasz pierwszy samochód. Kupiony za ślubne pieniążki:) Cieszymy się jedynie, że nie musieliśmy go złomować tylko ktoś się jeszcze z niego ucieszył i go sobie naprawi. Auto, które kupiliśmy póki co sprawuje się bardzo dobrze. Byliśmy nim we Wrocławiu w zoo i na razie jesteśmy zadowoleni. Mamy gwarancję na 3 miesiące dlatego żeby go maksymalnie wypróbować ja nim teraz jeżdże do pracy bo mam ok 30 km w jedną stronę.
Niedługo koniec wakacji i w związku z tym musimy kompletować wyprawkę plastyczną do 2 klasy. Największą radochę oczywiście ma mój syn. Wszystko musi być z lego ninjago:) Muszę go chyba zapisać na karate bo chodzi po domu i cały czas "walczy".
Kończę na teraz. Odezwę się po wizycie u lekarza:)

Od paru dni zaliczam spadek formy psychicznej. Czuję, jak na karku dyszy mi szkoła i 1 września. Dzwoniłam dziś tam nawet (na szczęście odebrała koleżanka - sekretarka) i pytałam, kiedy rada.
Mąż ma od jutra urlop NARESZCIE! Ale jakoś nie umiem cieszyć się tym, że gdzieś mamy jechać. Teoretycznie powinnam od poniedziałku 15 sierpnia siedzieć na dupie i być do dyspozycji dyrektorki, a ponieważ jest nowa to nie wiem, czy czegoś nie wymyśli i nie będę musiała na gwałt wracać do domu, by stawić się w pracy. Do tej pory ze starym dyrem mieliśmy luz gdzieś do 25 sierpnia.
Wczoraj planowaliśmy z mężem, dokąd pojedziemy i jakoś nic mi nie dogadza. Najchętniej wyjechałabym z Polski. Dacie wiarę, że choć mam 50 km nad morze, to nie byłam tam tego lata ani razu? Lipiec do połowy był deszczowy, potem córka wyjechała na dwa tygodnie, a jak wróciła to też chłodno jest cały czas. Tak, że wczasów nad morzem nie robimy. Raczej jakaś objazdówka. Najchętniej pojechałabym do krajów skandynawskich, ale tam jest strasznie drogo. Byliśmy 4 i 2 lata temu w Danii i było bajecznie, ale tam mieszkaliśmy u mojej cioci, więc wydatki były mniejsze, teraz ciocia przyjeżdża do Polski.

Dziś zauważyłam brunatny śluz, niewiele i tylko po nocy. Ki diabeł? Na pewno nie efekt seksu, bo go nie było. Pobolewa mnie brzuch, tak delikatnie. Testy owu póki co blade, jak dupa.
Mój nastrój oddają utwory Rammsteinu. Jak nie cierpię metalu, ani języka niemieckiego i w sumie niewiele z niego rozumiem (ale od czego są google), tak okresowo uwielbiam słuchać ich muzyki. Nie rozumiem tego, ale po prostu katuję swoje uszy tym łomotem i bełkotem i czuję, że to oddaje stan mojego wkurwa na świat i poczucie niesprawiedliwości życia.

https://www.youtube.com/watch?v=IxuEtL7gxoM

Zostawiłam Nelcie z tatą wczoraj na 1,5 godziny. Uśpiłam przed wyjściem. Tata trochę się stresował, ale podjął wyzwanie. W razie W miał dzwonić. Wracam do domu i już od progu słyszę płacz i to taki, że aż się zachodziła. Nie wiem czemu. Nie mogłam jej uspokoić nawet ja. Czy coś ją bolało czy za mamą tak płakała, nie wiem. Tata załamany, twierdzi, że mała go nie toleruje. Że jakby jej nie nosił, tulił, to ona i tak mu płacze kiedy mnie nie widzi. Sama nie wiem. Szkoda, że tak mało czasu ze sobą spędzają. W zasadzie tylko te wspólne kąpiele, bo tata późno wraca z pracy. A może sęk w tym, że on jest jeszcze taki niepewny, boi się, że sobie nie poradzi, a Nela to wyczuwa? Nie wiem. Cała ta sytuacja sprawiła, że teraz ciężko mu będzie próbować dalej nawiązać z nią lepszy kontakt, bo znów będzie bał się porażki. Za szybko się poddaje. I nie pomaga kiedy mu tłumaczę, że mi przecież też płacze i czasami nie wiem dlaczego. A może ja za bardzo "kwoką" jestem i niepotrzebnie w awaryjnych sytuacjach mu ją zabieram? Sama nie wiem...

Nadiii Kiedy życie staje się tęsknotą.. 10 sierpnia 2016, 11:28

Ogarnęły mnie takie pozytywne myśli, dziś chyba pierwszy raz obudziła się bez strachu, nie wierzyłam, że to w ogóle możliwe. Ta ciąża jest całkiem inna. Taka normalna, bez ciągłych bólów i przewrażliwienia. Nie stresuję się przy każdym ukłuciu, nie czytam setek artykułów w necie. Wczoraj dodatkowo użądliła mnie pszczoła w brzuch, a jestem alergikiem. Normalnie na pewno bym spanikowała. Oczywiście, że mnie to wystraszyło, ale szybko przyłożyłam cebulę, wypiłam wapno i posmarowałam hydrocortisonem. I co? żadnych alergii, opuchlizna szybko zeszła. W tej ciąży po prostu musi się udać! Tak bardzo wierzę, że tym razem będzie dobrze! We wtorek idę na kontrolę do swojego gin, będę go błagać o clexane. Jeśli się nie zgodzi, skontaktuję się z innymi lekarzami aby poznać ich opinię. Wiem, że po dwóch stratach taki zestaw leków powinien być obowiązkowy. Ale do tej pory mój lekarz o tym nie wspomniał. Wolę zmienić lekarza i być spokojniejsza niż żyć w niepewności, a później żałować, że zrobiłam zbyt mało. Żyj Skarbie!

wczoraj był 16 dc .
Lekarz spóźnił sie 30 min .
pęcherzyk miał 21 mm i nie pękł . podano mi ovitrelle . Boje się ze nie pęknie i nie wiem co będzie dalej . miesiąc temu pregnyl 15 000 jednostek nie zadziałał na pęcherzyk 26 mm.
Zadnych objawów działania ovitrelle nie ma . mysłałam że jak kiedyś mnoe cos będze baloało co świadczyło by o owu , wylewającym się płynie z pęcherzyka itp . Jak miałam raz owulacje , która sama nastapiła to nocy bolało mnie podbrzusze jak na okres az 30 min co mnie przebudziło ... teraz cisza...wizyta czy pekło w sobote o 8 rano ...

Dziś poczułam jak bardzo można mylić się co do przyjaciela i że dla kazdego to słowo inaczej znaczy. Zabolało kurewsko ale cóz popraw korone i idz dalej.

Piła któraś z Was jasnotę? Kupiłam, a co, nic mi już nie zaszkodzi. Tonący ziół się chwyta. najchętniej poszłabym do lekarza już w tym cyklu, ale jak podliczyłam koszty badań moich i męża, koszt wizyty i monitoringu, to nie da rady :( Szkoda. Mam też w domu luteinę i też mam ochotę ją wziąć na tą krótką fazę lutealną, ale przecież jestem rozsądną, dorosłą babą, pracuję w służbie zdrowia i wiem, że bez badań tak się nie robi ;) Na bank dostałabym opieprz od lekarza, gdybym tak zrobiła. Mogłabym namieszać w jego zaleceniach no i diagnozie. No to czekamy miesiąc.
Umówiłam się też do nefrologa, fajny gość, chociaż za rzadko przyjmuje, żeby u niego się leczyć. Skoro mam piasek na nerkach i moja lewa nerka w obrazie usg wygląda na taką z tendencją do tworzenia się piasku, to chcę wiedzieć w jaki sposób mogę się na dobre pozbyć tego piasku. Skoro w badaniu ogólnym moczu nigdy żadne wapnie czy fosforany czy inne ustrojstwa nie wychodzą, to niech mi powie czy mogę sprawdzić to z krwi. Piszę to wszystko, żeby pamiętać o co pytać, bo jak się wie jakiego rodzaju ma się kamicę, to można wspomagać się dietą.
Spisałam sobie, żeby mieć już z głowy długości moich faz lutealnych, jak liczy je OF ( o ile owulacja występuje - bo OF ją zaznacza czasem nawet jeśli jej nie ma, co raz zostało potwierdzone na usg)
Daty rozpoczęcia cykli:
- 03.03. - 12dni,
- 31.03. - 9dni,
- 25.04. - 10dni,
- 21.05. - 6dni,
- 14.06. - 11dni,
- 13.07. - 9dni.
Zdecydowanie zbyt krótko.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2016, 12:01

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 10 sierpnia 2016, 12:19

<3 Lilka 17,5 miesiąca <3
<3 Fasolka 4 tygodnie 5 dni <3

Zapomniałam już jak bardzo ciągną się pierwsze tygodnie ciąży, gdy czeka się na każdy kolejny dzień bez przygód i patrzy się na tą magiczną granicę końca pierwszego trymestru. Tak blisko, a zarazem tak daleko !

Pierwszą wizytę zaliczymy w 8 tygodniu, 30 sierpnia. Myślę, że czas do niej leci mi dość szybko, bo wybieramy się jeszcze na mały, tygodniowy urlop do rodziny męża.
Z objawów mam lekkie nudności, senność i tkliwość piersi ( co dużo bardziej przeszkadzało mi przy pierwszej ciąży, teraz moje piersi chyba jeszcze "pamiętają" karmienie, więc są poniekąd zahartowane ;) ). Pobolewa mnie trochę noga i staram się nie siedzieć, a leżeć jak najwięcej w domu z uniesionymi nogami. Mam cały czas wizję zastrzyków, które prędzej czy później znów zacznę brać. Gorzej jest, gdy muszę trochę posiedzieć za biurkiem w pracy, staram się łazić, ale ile można i gdzie ...?

Póki co nie myślę o zwolnieniu, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że może powinnam ze względu na te nieszczęsne zakrzepy. Cierpliwie poczekam na wizytę i podejmę jakąś decyzję, zrobię poziom d-dimerów, które powinny wszystko mi wyjaśnić.

Lilianka ma teraz etap wszystkiego na "nie" i próbowania do bólu naszych granic. Jest to o tyle męczące, że ciężko jest za nią nadążyć gdy jedyne o czym się myśli to spanie. Pierwsza ciąża z tego punktu widzenia jest fajniejsza - nielimitowany czas na sen i własny niewymuszony tryb dnia. Teraz, chcąc nie chcąc jestem level wyżej w macierzyństwie ;)

Jeszcze nie zastanawiam się nad tym czy i jak sobie poradzę, chyba jest na to za wcześnie. Ale w końcu nie jestem jedyną kobietą na ziemi, która będzie miała mały odstęp czasu pomiędzy dziećmi. W ogóle zauważyłam u siebie w miarę opanowane podejście do całej sprawy. Ostatnio przeczytałam swój pamiętnik od początku i dużo rzeczy teraz mnie nie wzrusza i mam zupełnie inne podejście do ciąży, bardziej powściągliwe i zachowawcze. Na pewno nie kupiłabym już łóżeczka praktycznie w pierwszych dniach pozytywnego testu, nie po ciąży biochemicznej. Jednak nadal nie jestem zwolenniczką zostawiania wszystkiego na ostatnią chwilę, dlatego już pomału zaczynam sobie planować wydatki i czas.


Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 10 sierpnia 2016, 12:37

Zgodnie z Waszymi radami polegiwałam ale nie plackiem, starałam się nie zwariować. Plamienia się nie powtórzyły.
Dzisiaj pod gabinetem lekarza mdłości max, chyba stres... Z nerwów nie mogłam się wysłowić po co przyszłam, na szczęście dosyć szybko zrobił mi usg. Od razu zobaczyłam pęcherzyk ciążowy z zarodkiem, ale - nie widziałam pulsowania. Mówię do lekarza że serduszka jeszcze pewnie nie ma a on z uśmiechem na twarzy włączył dźwięk i zaczęłam płakać, łzy jak grochy, nie mogłam mówić nic...
Pokazał mi pęcherzyk z bliźniakiem, ale stwierdził że nic z niego raczej nie będzie, niedługo się wchłonie.
Dostałam skierowanie na komplet badań ciążowych i od razu na prenatalne bo trzeba z dużym wyprzedzeniem się zapisywać.
Po wyjściu od lekarza szłam do auta i płakałam, ludzie się na mnie patrzyli a ja płakałam ze szczęścia... Mój mąż też gdy do niego zadzwoniłam. Obiecał kupić mi ketchup :D (wcinam na mitry teraz).

Katjaa Że niby mi sie nie uda? 10 sierpnia 2016, 12:41

Ciąża zakończona 10 sierpnia 2016

27 dzień cyklu. Jutro przyjdzie okres?

Nie wiem co myśleć. Ciągle mam takie uczucie mokra, odczuwam częste kłucie w jajnikach szczególnie przy napinaniu mięśni brzucha pojawia się mocny ścisk podbrzusza. Pojawiły się też krosty które zwiastują przyjście miesiaczki, na szczęście tym razem nie ma ich aż tak dużo.
Poza tym to mam wyjątkowo dobry humor. To chyba przez tą piękną pogodę :)

HSG - 06.09.2016

W pracy. Chwilka wolnego. Tak się dziewczynki do Was wyciągnęłam że zamiast przeglądać ogłoszenia w poszukiwaniu nowej pracy to zaglądam ciągle w wasze pamiętniki. Jestem po hsg.miesiączka przyszła tuż po badaniu. Wg mojego telefonicznego kalendarzyka owulacja ma dzisiaj swój dzień . według OVI jutro i nie mam pojęcia czy jest sens starań skoro starań jeśli ostatni cykl był bezowulacyjny. CLO mam brać od kolejnego cyklu. I co mam robić?? Jestem w kropce. W tym całym zamieszaniu pociesza mnie fakt że dzisiaj waga pokazała 8 z przodu. Walczę dalej bo od stycznia -22kg. Dumna i rozczarowana bo mogłoby być więcej ale cieszmy się z tego co mamy


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2016, 15:01

mmarzenak Tak bardzo chce.. 10 sierpnia 2016, 15:04

2 miesiąc 2 tydzień 5 dzień z życia mojego dziecka

Lilka 5 sierpnia była na szczepieniu, malutka strasznie płakała. Szczepiliśmy ją szczepionką 5w1 i na pneumokoki. Po szczepieniu była bardzo spokojna.

Ważyła tydzień temu 4820 kg i miała 61 cm ( po urodzeniu ważyła 2520 kg i miała 51 cm) teraz myślę, że waży ponad 5 kg. Rośnie mój mały Klopsik.

Jest bardzo kochana. Ciągle się uśmiecha i uwielbia się ze mną bawic, a jak ładnie krzyczy i gaworzy, to jest takie słodkie.
89db8827f1d1608dmed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2016, 15:01

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)