Ostatnio coraz częściej myślę o moim maleństwie. Jeszcze trochę i miało się urodzić, jeszcze trochę i moje życie miało się wywrócić do góry nogami wypełniając nasz dom płaczem i śmiechem małego człowieczka. Tymczasem cisza i pustka budzi mnie każdego dnia. Czasem tak trudno pogodzić się z tym, że byłam już tak blisko...tak blisko swojego szczęścia...
Wczoraj mąż wyciągnął mnie na festyn rodzinny. Generalnie było miło, gdyby nie to, że spotykałam same znajome w ciąży. Ta z brzuszkiem, tamta dopiero co brała ślub, a też już z zaokrąglonym brzuszkiem, jeszcze inna z maleńkim dzieckiem, a ja? A ja wciąż czekam i wciąż marzę, wciąż wierzę i wciąż się boję. Ja naprawdę dzielnie się trzymam, ale jak nie czuć smutku, jak nie czuć tego żalu, że one mogą, a ja nie?
Czasem wchodzę na Facebooka a tam 3/4 zdjęć, to zdjęcia roześmianych maluchów oraz dodawanych postów jak cudownie być rodzicem. To wszystko zrozumiałe, nie dziwi mnie to, że dumni rodzice chcą wykrzyczeć całemu światu swoją radość z rodzicielstwa. Ja też tak chcę, ale moje serce rozdziera się na kawałki, wypełnia smutkiem i tęsknotą, żal dusi za gardło, a łzy płyną same do oczu...
Czasem trzeba ten smutek uwolnić pozwolić mu wyjść, spojrzeć mu w oczy i zmierzyć się z nim.
W szufladzie biurka wciąż mam test ciążowy, tak ten szczęśliwy test z dwoma różowymi kreskami. Szczęśliwe mamy mają zdjęcia swoich dzieci w ramkach, a ja mam tylko ten test, tylko tyle pozostało po moim dzieciątku. Często na niego patrzę i wyobrażam sobie jak wyglądałoby to maleństwo, którego nie było mi dane przywitać tu na ziemi. Patrzę na ten test i zaklinam rzeczywistość,tak bardzo bym chciała jeszcze kiedyś znów zobaczyć te dwie różowe kreski.
Dziś Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny i odpust parafialny w miejscowości w której obecnie mieszkamy. Nie byłam w stanie pójść na tą główną mszę i znów oglądać, te rodziny, te dzieci, wózki. Ja tam nie pasuję. Poszłam na mszę poranną, aby prosić Maryję w dniu jej święta o wstawiennictwo.
O Maryjo Wspomożenie Wiernych wstaw się za wszystkimi kobietami dotkniętymi niepłodnością. Daj nam siły, by przetrwać ten ciężki dla nas czas i pozwól dostąpić łaski macierzyństwa, na którą wszystkie czekamy z otwartym sercem.
Miej w swojej opiece wszystkie matki, które długo czekały na cud poczęcia, pozwól im donosić ciążę i urodzić zdrowe dzieci.
Amen.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2016, 15:06
2 dc
Myślałam, że dostaniemy piękny prezent na 2 rocznicę..
Niestety znowu nie wyszło
Niby miałam sobie już odpuścić.. jednak zawsze w okolicach planowanej miesiączki zaczynam się nakręcać.. Zawsze chciałam urodzić dziecko przed 30 ... niestety to już nierealne
Jutro idę z wynikami do lekarza.. zobaczymy jaki ma dalszy plan
Rozpoczęłam nowy cykl - 10 po poronieniu
I już sam początek cyklu, jak dla mnie dziwny...tydzień wcześniej musiałam odstawić Acard bo miałam wyrywany ząb (niestety nie można było zrobić resekcji bo stan zapalny zajął ponad połowę korzenia:().
Przed @ nie było praktycznie żadnych plamień - pierwszy taki cykl, odkąd biorę Acard...czyżby miał jakiś wpływ na plamienia??? może spytam o to ginekolog.I teraz szczyt szczytów - okres trwał DWA dni i koniec, żadnego plamienia. Dopiero trzeciego dnia cyklu wzięłam Acard i od czwartego dnia, znowu plamienia.
Inna sprawa związana z tym cyklem...tzw PMS rozpoczął mi się chyba 4dc- czuję cholerny żal, smutek i frustrację. Do tej pory, 2dc miałam nową nadzieję, wstępowała we mnie na nowo wiara, że "tym razem to już się uda", a teraz NIC, zero nadziei, smutek, że tyle czasu już upłynęło na staraniach i NIC.Myślę, że ten smutek potęguje myśl, że równo rok temu, byłam pierwszy raz u lekarza i widziałam bijące serduszko mojego dziecka, miałam w sobie tyle radości, że nie mogłam się powstrzymać by nie poinformować rodziny, przyjaciół i znajomych.To było rok temu, a teraz przyjaciółka wysłała mi zdjęcie swojej nowo narodzonej córeczki...jestem okropna, nie potrafię się cieszyć jej szczęściem, kiedy nikt nie widzi, płaczę.
Przez tyle miesięcy żyłam nadzieją, że na pewno się uda, że zajdę w ciążę, utrzymam ją i urodzę dzieciątko. Teraz nagle wszystka nadzieja odeszła i nie potrafię wytłumaczyć dlaczego. Może dlatego, że z każdym miesiącem jestem starsza, każdy miesiąc pokazuje, że seks nie powoduje u mnie ciąży, że nie ma sensu mierzenie temperatury, bo robię sobie tylko nadzieje, że kłucia w okolicy jajnika, nie muszą zwiastować pomyślnej owulacji.
W tym cyklu nie wiem czy będę mierzyła temp, nie wiem czy kupię testy owu. Póki co nie mam potrzeby seksowania, wkurza mnie to!!!Nie potrafię wymazać ze swojego serca potrzeby dania życia małej istotce, kochania jej i wychowywania, nie potrafię...a straciłam ten zapał, tę nadzieję. Czuję ten wredny, podstępny oddech cholernie szybko zapieprzającego czasu, szepczącego mi do ucha "jesteś niepłodna, wchodzisz w menopauzę". Jeśli nie będę miała potrzeby uprawiania pieprzonego bezproduktywnego seksu, to go nie będzie w tym miesiącu, a ja będę miała cholerne wyrzuty sumienia, że straciłam cykl,a na to sobie nie mogę pozwolić, bo przecież młodsza się nie robię. I to jest to moje błędne koło, to cholerne błędne koło, cholerne myślenie, cholernie trudne dążenie do upragnionego szczęścia.Czuję się z tym fatalnie, a rok temu, przez chwilę byłam taka szczęśliwa, chciałam krzyczeć o swoim szczęściu. Mąż mojego smutku nie rozumie, nie potrafi tego zrozumieć, nie chce/nie potrafi o tym rozmawiać. Pozostaje mi tylko pamiętnik i koleżanki, które czują podobnie, albo i tak samo.A teraz czas na modlitwę, może wróci nadzieja i wiara w to, że się uda????????
Dziękuję za ciepłe słowa 
Dopiero jutro (mam nadzieję) będę miała robione usg diagnostyczne, tak więc leżę, śpię, jem i oglądam rozgrywki Rio. Fajne dziewczyny na sali, więc nie jest źle. Staram się nie myśleć ze coś stanie się z dzieckiem, jestem spokojna i uśmiechnięta. Krwiak którego widziałam na usg to był stary, lekarka określiła że to "był krwiak", więc jest nadzieja że to on się ulotnił. Ale był bezpośrednio przy dziecku, wiec zagrożenie było. Sama sobie dziękuje za te 2 tygodnie wylegiwania się, z przerwą na wyszykowanie męża w drogę.
Rodzice byli i pojechali już, gdy zadzwoniłam z info że jestem w szpitalu to bali się jechać... Mąż też bardzo to przeżył, ale pomogło kilkukrotne zapewnienie że maluszek żyje. No i widzi ze ja też nie rozpaczam... Powiedział że do końca ciąży nigdzie nie wyjeżdża, bo i wtedy i teraz wylądowałam w szpitalu gdy był już w drodze powrotnej.
Stęskniłam się za nim 
2 dc.
W nocy i przed chwilą tak bolał mnie brzuch ,że poszedł w ruch mocny tabs,a tabletki biorę naprawdę bardzo rzadko, w ostateczności.
Siedzę sobie i czekam. Próbowałam dzwonić do kliniki, bo na fb mają status,że dzisiaj otwarte, ale chyba jednak nie, bo nikt nie odbiera.
Stresuje się tym,że mój gin idzie na urlop, a 12 dc muszę iść na usg podejrzeć pęcherzyki. Co jeśli go nie będzie ? kto zdecyduje kiedy zrobimy iui ? Wolałabym żeby to był mój lekarz,a nie jakiś inny.
Kolejna rzecz to ta infekcja. Po okresie wezmę globulki . Nie wiem ile trzeba odczekać aby zrobić czystość pochwy i żeby te wyniki nie były zafałszowane przez globulki. No nie starczy mi czasu,a to wszystko przez to,że w żadnej aptece ich nie było i musiałam zamówić.
Co jeśli dalej wyjdzie jakaś bakteria ? wtedy nie zrobią iui ?
No kurde, zaczynam się stresować i to bardzo...
Mam jednego newsa.
Przemek powiedział swojej mamie o problemach z zajściem. Ja powiedziałam swojej, to on nie był gorszy.
Po pytaniu "po której stronie jest problem" odpowiedział,że trochę po mojej i trochę po jego.
Wkurzyłam się jak nic, bo jestem zdrowa jak ryba ,a On takie kity wciska ! No wiadomo, może jest mu wstyd , ale po co w takim razie się przyznaje jak nie potrafi powiedzieć prawdy ?
Chwile się do niego nie odzywałam..
W końcu On pyta :" a nie jest tak "?
Kuźwa. Czy naprawdę jest taki tępy?
Raz miałam owulacje w 21 dc i lekarz był trochę zdziwiony.. dla P już jestem bezpłodna
. A niech tylko przeczyta ulotkę CLO ,gdzie jest napisane że stosuje się w leczeniu bezpłodności spowodowanej brakiem owulacji , to już całkowicie będzie MOJA wina ,że nie możemy zajść. Nie przetłumaczę mu,że to jest stymulacja jajników kuźwa,żeby zwiększyć szanse .
On uważa że ma super wyniki, bo lekarz powiedział,że nie są złe.
No tak. Morfologia 2 % i 30,24 ml wszystkich plemników to marzenie każdej kobiety... a raczej mężczyzny.
Ogólnie nudy.
Żyję nadzieją i czekam. Czekam aż wezmę pierwszą tabletkę clo . Czytam, myślę i znowu czytam.
Nie ma z kim pogadać, bo wszyscy mają to w dupie,albo się nie znają.
Przemek w pracy (nawet dziś ), a ja szaleję .
Dostaliśmy list z urzędu w sprawie działki. Niedługo się okaże czy będziemy mogli wybudować dom. Jeśli nie, to znowu życie nam się posypie ... ale myślę pozytywnie. Prawnik wie co robi, więc szansa jest spora.
Dajcie jakieś wpisy Dziewczyny, bo nie mam co czytać 
Jutro zaczynamy nasz pierwszy urlop z dzieckiem
auto pęka w szfach... torby też
jak my się zapakujemy gdy będzie dzieciaków dwoje? Maksowe buciki zapakowane - dziś jego częstotliwość chodzenia i raczkowania była taka pół na pół, więc dobrze że mamy buciki
zapakowany pierdylion innych rzeczy z których trylion na bank nie potrzebnie... no ale ja z tych co wolą nosić niż się prosić
obiecuje fotki - oczywiście dla znanych mi cioć :* życzcie nam pogody!!! Bo mój dzieć jest taki plastyczny, że o niego jestem spokojna
baaa on uwielbia nowe miejsca
15dc
T w domu od wtorku.Dzisiaj byliśmy z Młodą i jej kuzynką u znajomych na grillu.Była 2 miesięczna córeczka koleżanki.Cudna.I tak to jest,parcia nie mam ale gdzieś w głębi duszy chciałabym taką malutką córeczkę.Ćwiczę dalej,diety staram się trzymać ale od kiedy T wrócił jest ciut gorzej.Kilka razy zrobiłam odstępstwo.Więcej pokus:).Chyba za często jesteśmy poza domem i to sprzyja wykroczeniom.A co do wykroczeń:dostałąm mandat 300 zł i 6 punktów(czerwone światło).
Ciekawe czy znowu będę fisiować i testować po 20 dc?Niby nie jestem nakręcona na ciążę ale pewnie jak @ zawita będzie mi smutno.
Miłego tygodnia Dziewczynki:)
Zmieniłam tytuł pamiętnika.
Wiecie z jakiej to książki?
Właśnie jestem na etapie czytania jej po raz 10. ♥ zawsze w wakacje do niej wracam. Jak nastolatka. 
Jak wygląda sytuacja.
a tak, że dziś mija rok, jak jestem żoną. Małżeństwo Nam służy. 
a tak, że gdybym odrazu po odstawieniu anty zaszła w ciążę dziś pewnie bym rodziła,
a tak, że gdyby Nasza fasolka żyła czułabym już rybki w brzuchu i miałaby 20 t.
a tak, że mam okres i boli mnie brzuch jak sam sk******* i nie pomagają mi tabletki.
a tak, że leci ze mnie mięso. ale to chyba nie źle? bo na początku naszych starań moje endomentrium było złe..
a tak, że w maju 2017 planuje urodzić dziecko.
a tak, że od 26 sierpnia do 4 września będziemy się pukać jak króliki żeby zafasolkować.
a tak, że trzymam kciuki żebyście wszystkie zaciążyły ! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2016, 22:00
Dzis juz prawie bez boli podbrzusza i fajnie bo mnie one stresowaly od 3dni.
Jutro dzwonie do mojego gina uzgodnic wizyte chce ja miec w tym tygodniu od 29.08. Wiec jutro zaczne oprocz odliczania dni do slubu 26.08. odliczac dni do wizyty u gina.
Od kilku dni leże plackiem- dosłownie. Na szczescie mam wyrozumiałego męża, który przejął moje obowiązki. Cały czas plamię, raczej ślady brązowego śluzu przy podcieraniu. W czwartek byłam na wizycie, lekarz uspokoił, serduszko bije miarowo, dał cyclonamine, zwiększył duphaston, więc odpoczywam. Dobrze, że jeszcze urlop trwa. Co prawda nie tak wyobrażałam sobie czas wolny, tyle planów i zajęć, ale moje Ziarenko ważniejsze. Mężulek pierwszy raz od ślubu musiał spać w salonie. Nie za kare tylko z powodu swojego przeziębienia. Też lekko męczy mnie katar więc wolałam nie ryzykować. Tylko pies zwariował i tuptał całą noc od sypialni do salonu nie wiedząc z kim ma spać i o co chodzi.. I jutro kolejna wizyta, znów zobaczę tą najpiękniejszą pulsującą kropeczkę. Objawy dokuczają, piersi bolą, mdłości doskwierają, ale to taka piękna męczarnia.. Byle do jutra i znów się uspokoję
Dziękuje za komentarze. Tak wiem że 3 cykle to nie długo ale jak w rodzinie wszyscy trafiają za pierwszym razem i do tego są po 30 to naprawde nożna się podłamać. Tymbardziej że jesteśmy najmlodszymi w rodzinie i nie możemy dziecka spłodzić. A tak pozatym dziś chyba 13 dc. Chyba. W tym cyklu nie licze nawet który dzień cyklu. Nie mierze, nie badam, nic po prostu nic.Bo po co? Skoro przez 3 cykle nie udalo sie wstrzelić w owulke i to z liczeniem, mierzeniem, badaniem to teraz stwierdziłam że tak czy siak nie ma to sesnu najmniejszego.Ogólnie co wiem o tym cyklu to to że...@ powinna być jakoś na koniec miesiąca. Oby wogóle jej nie było. Chyba jeszcze nigdy tak bardzo nie marzyłam aby @ nie przyszła. Zresztą nigdy nie mialam marzeń związanych z @! Teraz mam. Tylko jedno. Czy to tak wiele?!
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2016, 20:03
Dzisiejszy dzień był całkiem intensywny. Jako, że pogoda dopisała, wybraliśmy się na dość długi spacer i chyba trochę przesadziłam, bo na koniec już trochę pobolewał mnie brzuch (takie uczucie ciągnięcia, które po odpoczynku przeszło). Nie ukrywam, że przestraszyłam się (taka się strachliwa zrobiłam i przewrażliwiona - nigdy taka nie byłam). Dzisiaj o kropku powiedzieliśmy mojemu bratu i bratowej, cieszyli się razem z nami
mój brat i Małż oczywiście już wydzielali pokój dla dziecka w naszym mieszkaniu, jak na szwagrów przystało 
Mam wrażenie, że to tylko piękny sen, proszę niech mnie nikt z niego nie budzi!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2016, 21:55
Długo mnie tu nie było...
Ale w skrócie w sobotę 13.08.2016 miałam zrobioną 1 inseminacje. W piątek byłam u lekarza i w lewym jajniku miałam pęcherzyk 19mm i ładne endometrium w 9dc i wieczorem wzięłam zastrzyk ovitrelle na pęknięcie pęcherzyka no i w sobotę do lekarza.
Pęcherzyk pęknoł i można było zrobić inseminacje. Teraz tylko czekać zobaczymy co to będzie
od jutra (16.08) mam brać duphaston 2×1 dziennie
zostaje tylko czekanie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2016, 23:06
Juz 4 dni plamienia ale @ nie moze sie rozklecic, ide w srode na USG, perfidnaa mnnie pewnie jutro zaleje
Ciąża zakończona 16 sierpnia 2016
Rozpoczęłam nowy cykl - 10 po poronieniu
I już sam początek cyklu, jak dla mnie dziwny...tydzień wcześniej musiałam odstawić Acard bo miałam wyrywany ząb (niestety nie można było zrobić resekcji bo stan zapalny zajął ponad połowę korzenia:().
Przed @ nie było praktycznie żadnych plamień - pierwszy taki cykl, odkąd biorę Acard...czyżby miał jakiś wpływ na plamienia??? może spytam o to ginekolog.I teraz szczyt szczytów - okres trwał DWA dni i koniec, żadnego plamienia. Dopiero trzeciego dnia cyklu wzięłam Acard i od czwartego dnia, znowu plamienia.
Inna sprawa związana z tym cyklem...tzw PMS rozpoczął mi się chyba 4dc- czuję cholerny żal, smutek i frustrację. Do tej pory, 2dc miałam nową nadzieję, wstępowała we mnie na nowo wiara, że "tym razem to już się uda", a teraz NIC, zero nadziei, smutek, że tyle czasu już upłynęło na staraniach i NIC.Myślę, że ten smutek potęguje myśl, że równo rok temu, byłam pierwszy raz u lekarza i widziałam bijące serduszko mojego dziecka, miałam w sobie tyle radości, że nie mogłam się powstrzymać by nie poinformować rodziny, przyjaciół i znajomych.To było rok temu, a teraz przyjaciółka wysłała mi zdjęcie swojej nowo narodzonej córeczki...jestem okropna, nie potrafię się cieszyć jej szczęściem, kiedy nikt nie widzi, płaczę.
Przez tyle miesięcy żyłam nadzieją, że na pewno się uda, że zajdę w ciążę, utrzymam ją i urodzę dzieciątko. Teraz nagle wszystka nadzieja odeszła i nie potrafię wytłumaczyć dlaczego. Może dlatego, że z każdym miesiącem jestem starsza, każdy miesiąc pokazuje, że seks nie powoduje u mnie ciąży, że nie ma sensu mierzenie temperatury, bo robię sobie tylko nadzieje, że kłucia w okolicy jajnika, nie muszą zwiastować pomyślnej owulacji.
W tym cyklu nie wiem czy będę mierzyła temp, nie wiem czy kupię testy owu. Póki co nie mam potrzeby seksowania, wkurza mnie to!!!Nie potrafię wymazać ze swojego serca potrzeby dania życia małej istotce, kochania jej i wychowywania, nie potrafię...a straciłam ten zapał, tę nadzieję. Czuję ten wredny, podstępny oddech cholernie szybko zapieprzającego czasu, szepczącego mi do ucha "jesteś niepłodna, wchodzisz w menopauzę". Jeśli nie będę miała potrzeby uprawiania pieprzonego bezproduktywnego seksu, to go nie będzie w tym miesiącu, a ja będę miała cholerne wyrzuty sumienia, że straciłam cykl,a na to sobie nie mogę pozwolić, bo przecież młodsza się nie robię. I to jest to moje błędne koło, to cholerne błędne koło, cholerne myślenie, cholernie trudne dążenie do upragnionego szczęścia.Czuję się z tym fatalnie, a rok temu, przez chwilę byłam taka szczęśliwa, chciałam krzyczeć o swoim szczęściu. Mąż mojego smutku nie rozumie, nie potrafi tego zrozumieć, nie chce/nie potrafi o tym rozmawiać. Pozostaje mi tylko pamiętnik i koleżanki, które czują podobnie, albo i tak samo.A teraz czas na modlitwę, może wróci nadzieja i wiara w to, że się uda????????
Jest mi wstyd, ze nic u Was nie piszę, a u niektórych dzieją się epokowe wydarzenia, a innym nalezą się słowa otuchy i wsparcia. Wiedzcie, ze odwiedzam kazdą z Was i wasze wykresy i tylko sił i cierpliwości na stukanie komentarzy na telefonie brak. Myślę o Was 
Dziś wpadamy ostatni raz do Sandomierza, bo chcemy pozwiedzać, a w tych długoweekendowych tłumach jedynie spacer się udał. Wczoraj zwiedziliśmy fabrykę porcelany w Ćmielowie -ceny skorup powalają, liczące 5 tys. lat kopalnie krzemienia i ruiny zamku Krzyztopór. Wszystko bardzo ciekawe.
Dziś wieczorem będziemy juz w Zamościu. A potem się zobaczy 
Co do kwestii staraniowych, to udało nam się 2 razy
Raz nad ranem, bo łózko było mega ciche, a drugi raz, jak mała pobiegła na plac zabaw na naszym agro.
Z cyklem dzieją się dziwne rzeczy. To bodajze 22 dc, tempka niska, owutest wczoraj blady, płodnego śluzu nie widać, pojawiały się za to plamienio-brudzenia. To ma być to cudowne działanie metforminy? Trzeba zobaczyć się z ginem po powrocie z wakacji.
Ciąża rozpoczęta 13 lipca 2016
Była ale się zmyla...
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2016, 07:23
Bardzo dawno tu nie pisałam! Aż strach! Filip 12go skończył 6 miesięcy! A działo się u nas! Właściwie z Filipem było coraz gorzej od mniej więcej trzeciego miesiąca. Ciągłe bóle brzuszka, ogromne gazy. Trafiliśmy nawet przez to do szpitala, w ktorym nic nie pomogli. Powiedzieli że to kolki i musimy wytrwać a Fifa odgazowywać palcem. Po wyjściu ze szpitala było coraz gorzej! Kupki wodniste z pianą a nie potrafił sam ich zrobić. Chodziliśmy od lekarza do lekarza i nic. Ciągle tylko słyszałam że skoro karmie piersią i nie rozszerzam diety to on jest głodny i zagłodzę dziecko. Tylko że przyrosty masy miał dobre! Bałam się cokolwiek podawać w obawie przed pogorszeniem sytuacji. Przy próbie podania mm było jeszcze gorzej. Ja juz praktycznie żyłam na chlebie i wodzie bo bałam się że to jakaś alergia i mu szkodzi. Az w końcu trafiliśmy do alergologa i kazała CALKOWICIE odstawić nabiał. Filip nie ma żadnych wysypek więc nikt wcześniej na to nie wpadł. I co? Poprawia się
wreszcie! Po 6 miesiącach cierpień mojego Maluszka!
A poza tym co u nas? Filip juz od miesiąca siada, próbuje raczkować
pięknie gaworzy i czasem powie cos podobnego do "mama". I chodzimy z nim na basen
uwielbia wode! Kocham Go NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE! 
„Byłam u znajomych i wypiliśmy trochę alkoholu. Zaraz potem okazało się, że jestem w ciąży. Bardzo się boję, czy to nie zaszkodzi dziecku… „
Już coraz więcej kobiet zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że w ciąży nie powinno się pić w ogóle alkoholu. Jeszcze parę lat temu można było usłyszeć, nawet od lekarza, że lampka czerwonego wina do obiadu wcale nie zaszkodzi, a nawet może pomóc w leczeniu anemii.
Nikt jednak nie określił bezpiecznej dawki alkoholu, którą kobieta mogłaby wypić, nie szkodząc tym samym rozwijającemu się dziecku. Dlatego przyjęto zasadę, że w ciąży nie pijemy nawet grama. W przeróżnych publikacjach na temat szkodliwego wpływu alkoholu na płód, podkreśla się szczególnie negatywne skutki spożywania go w pierwszym trymestrze.
Z jednej strony to dobrze, że tak rozpowszechniła się informacja o szkodliwości alkoholu na nienarodzone dziecko, z drugiej strony całkiem spora liczba kobiet żyje w strachu, gdyż nie wiedząc, że są w ciąży, piły wino, piwo czy nawet mocniejsze trunki. Czasem ten stres towarzyszy im przez cała ciążę, do momentu, aż zobaczą już swojego malucha. Może i ty masz ten problem.
.
Czy rzeczywiście powinnaś się tak martwić?
Przeczytaj poniższe informacje. W tabelkach w nawiasach podane są dni i tygodnie, które upłynęły od zapłodnienia. Wiek ciąży przyjęto liczyć od pierwszego dnia ostatniej miesiączki, więc każdej kobiecie „dolicza” się te dni, które występowały między pierwszym dniem cyklu a dniem zapłodnienia. Czyli, jeśli lekarz wyliczy ci, że jesteś w 7 tygodniu ciąży, w rzeczywistości od zapłodnienia upłynęło 5 tygodni (lub nawet mniej, jeśli do zapłodnienie doszło nie w 14 a np. w 21 dniu cyklu).
Zacznę może od tego, że okres prenatalny dzieli się na:
I. Okres przedzarodkowy
1. Okres jaja płodowego (od 0 do 14 dni)
2. Okres rozwoju listków zarodkowych (15-21 dni)
II. Okres rozwoju zarodkowego (4-8 tyg.)
III. Okres rozwoju płodowego (9-38 tyg.)
Okres jaja płodowego
Ten okres rozpoczyna się w chwili połączenia komórki jajowej z plemnikiem, kończy w momencie inplantacji zapłodnionej komórki jajowej w śluzówce macicy.
Charakteryzuje się małą wrażliwością na czynniki szkodliwe przenoszone z krwią matki (tytoń, alkohol, leki), jednak dużą wrażliwością na czynniki bezpośrednio działające na zarodek (promieniowanie RTG, elektro-magnetyczne).
Okres listków zarodkowych
Rozpoczyna się w momencie implantacji zapłodnionej komórki jajowej w śluzówce macicy; kończy w momencie powstania trzech listków zarodkowych
Bardzo duża wrażliwość na czynniki szkodliwe
– powodują powstanie wielu wad równocześnie co najczęściej jest przyczyną obumarcia płodu;
lub
– organizm dziecka jest w stanie zastąpić uszkodzone komórki nowymi, w związku z czym dziecko rodzi się całkowicie zdrowe.
Podsumowując: jeśli piłaś alkohol w pierwszych dwóch tygodniach po zapłodnieniu (dwa tygodnie przed terminem spodziewanej miesiączki – tj. do końca 4 tygodnia), prawdopodobnie nic złego nie spowodował. Jeśli natomiast piłaś w tym tygodniu, kiedy to miesiączka miała już wystąpić (piąty tydzień ciąży) to również masz szansę na urodzenie zdrowego dziecka, ponieważ gdyby doszło do uszkodzeń, nie byłabyś teraz w ciąży.
Niestety następne tygodnie ciąży charakteryzują się szczególną wrażliwością an czynniki szkodliwe. W tym czasie rozwijają wszystkie ważne dla życia dziecka narządy.
Im słabszy w tym czasie wypiłaś alkohol i im mniej go było, tym mniej prawdopodobne, że maleństwo ucierpiało. Na szczęście pomimo, iż 1/3 kobiet będących w ciąży przyznawało się do spożycia w tym czasie alkoholu (badania z 2005r.; brano pod uwagę zarówno okazjonalne spożycie, jak i nadużywanie alkoholu) nie wszystkie dzieci rodziły się z uszkodzeniami.
Te powyższe słowa pocieszenia nie powinny sugerować, że w ciąży można pozwalać sobie na spożywanie alkoholu. To jednak ryzyko. Picie alkoholu przez przyszłą mamę może być jednak przyczyną urodzenia dziecka z płodowym zespołem alkoholowym (FAS). Dziecko ma mniejszą masę ciała, charakterystyczne zniekształcenia buzi, może mieć także wady serca, wątroby, stawów czy wzroku. Więc od dzisiaj wyeliminuj całkowicie spożywanie alkoholu, nawet w małych ilościach. Lepiej więcej nie kusić losu.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.