W piątek miałam USG w Luxmedzie. Dobre wieści: mały waży ok 2500g, wszystkie wymiary w normie, wody, przepływy i łożysko ok. Złe: zawinął sobie pepowinę dookoła szyi. Jest podobno luźna, więc mam obserwować ruchy i pogadać z dr prowadzącą o konieczności KTG.

Przez piątek i sobotę jakoś się trzymałam i udawało mi się sobie przetłumaczyć, że większość dzieci owija się tą pepowiną po wiele razy w trakcie ciąży i nic się nie dzieje. Ale w niedzielę mały odwrócił się w ten sposób, że ledwo czułam jego ruchy i ledwo wytrzymywalam nerwowo. Dziś rano miałam już lecieć na IP, ale zjadłam śniadanie i mały się uaktywnił. Nie wiem, jak wytrzymam w takim stanie kolejne tygodnie, wystarczająco musiałam walczyć ze strachem i bez tego :(

Po wzglednym spokoju ostatnich tygodni końcówka ciąży jest dla mnie strasznie ciężka psychicznie. To już tak blisko i tak ciężko mi uwierzyć, że wszystko skończy się dobrze i tym razem zostanę ziemską mamą, że przywiozę moje żywe i zdrowe dziecko do domu. Mam już praktycznie wszystko gotowe dla niego, a z tyłu głowy cały czas siedzi strach, czy to wszystko nie na darmo. Na forum była dyskusja o tym, czy lekarze powinni informować o pepowinie i pojawiały się głosy, że lepiej wiedzieć, bo można zareagować. Tylko zareagować na co?! Moje dziecko jest leniwe, od początku takie było. Ma swoje okresy aktywności, ale też często mijają całe godziny kiedy nie czuję żadnego ruchu z jego strony. Dla niego to normalne, ale jak mam wiedzieć, że właśnie ucina sobie kolejną długą drzemkę a kiedy uznać to za powód do wizyty na IP? Ruchy i tak obserwowałam, ale teraz taknie to stresuje, że naprawdę nie wiem jak nie zwariować do porodu :(

Najbardziej chciałabym magicznie przeskoczyć do chwili, kiedy trzymam już Adasia w ramionach i wiem, że jest bezpieczny. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym go teraz stracić.

11cs 3cp cp 13dc
Od kilku dni testuję owulacyjnymi bardzo nie chcę przegapić owulacji bo zrobiłam wszystko żeby poprzekładać sobie w pracy i móc zostać z mężem jeszcze tydzień. Jeśli teraz się nie uda to przeznaczę 3 kolejne miesiące, żeby schudnąć zrobię to w końcu dla siebie, dla męża i dla naszego przyszłego maleństwa:)
Objawy owulacyjne zaczynają się pojawiać, więc jestem dobrej myśli:)

10 cykl starań...

Dzisiaj 7 dzień po inseminacji a ja sama nie wiem, co myśleć. W zasadzie to chyba zaczynam się czuć total okresowo. Dokuczają mi skurcze, a rano bolała mnie szyjka i jajniki tak, jakbym miała mieć owulację. Wszystko to jest dziwne. Do tego cały czas kłuje mnie prawy jajnik. W cyklu z CLO rok temu też tak miałam i skończyło się, jak zwykle więc teraz też się nie nakręcam. Poza tym na luteinie pewnie też organizm wariuje. Mój dziś na pewno, bo mam potok śluzu i wypływa ze mnie tabletka. Do tego drażni i cały czas mnie piecze. Oj za długo było dobrze...Poza tymi objawami nic się nie dzieje. Najśmieszniejsze jest to, że piersi nie bolą mimo podwyższonej prolaktyny. Wynik z wczoraj 24,47ng/ml przy normie do 23,30ng/ml. Za to progesteron na końskiej dawce luteiny super, bo 48,95ng/ml. chciałabym żeby te wyniki świadczyły o ciąży, ale z pewnością tak nie jest. Ja nie mam takiego szczęścia...

Mimi32 Czekając na mojego Maluszka... 9 września 2016, 19:30

5dc.. @ odchodzi pomału w niepamięć. Od dwóch dni coraz bardziej odczuwam lewy jajnik, w końcu dał o sobie znać po 3 czy 4 cyklach, gdzie owulacja była z prawego.
Mam coraz większą pewność, że moje cykle zaczynają się regulować po roku od rozpoczęcia leczenia. Cztery cykle pod rząd regularnie jak w zegarku 31 dni.

Na początku miałam inofolic do innych leków, potem przeszłam na inofem, bo był troszkę tańszy, a obecnie 3 cykl : miovarian + wit D3. Dwa wcześniejsze cykle stymulowane clo a teraz aromek. Nie wiem jak będzie przy tym leku, bo po clo miałam straszne uderzenia gorąca.

I mam nadzieję, że lek dla mojego P. zacznie działać bardzo szybko.

26 dzień cyklu.

piersi bolą ale da się żyć, lekko pobolewa brzuch.

od jakiego czasu co rano budzę się z uczuciem krwi/metalu w ustach.. bleee.. ciąża napewno nie, za szybko czy to Letrox tak działa?


od wczoraj dzieje się coś złego.. śpie.. po kilka godzin dziennie i nie mogę się dobudzić.. cukier sprawdziłam jest ok.

230515 Powrót do punktu wyjścia. 9 września 2016, 20:10

20+5

Minęliśmy połowę! Jesteśmy po badaniach połówkowych, w których wszystko wygląda dobrze. Moja radość nie zna granic! :-)
Zbysiu już daje o sobie znać, co mnie niesamowicie cieszy.
Powoli przymierzamy się do zamówienia wózka, muszę zacząć planować, kiedy powinniśmy odmalować pokój...
Czy to całe szczęście dzieje się naprawdę? Krzysiu, pilnujesz nas z góry, prawda?


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2016, 20:09

Mimi32 Czekając na mojego Maluszka... 9 września 2016, 22:35

Przy inofolicu i inofemie nie widziałam wielkiej zmiany odkąd zaczełam stosować, oprócz ceny oczywiście. Cykle nadal były nieregularne, ale powoli zaczynał zwiększać mi się śluz, którego wcześniej było jak kot napłakał. To na pewno mi się zmieniło. Natomiast, tak jak pisałam, od 3 cykli mam miovarian też w saszetkach (myo-inozytol, wit B12 i kwas foliowy), a przy tym mam zażywać wit D3. Cenowo miovarian jest porównywalny z inofemem.

Przy takim zestawie wyrównał mi się cykl, śluzu mam więcej praktycznie zaraz po @ się pojawia i do samej @ jest, a wcześniej była posucha. Zauważyłam jeszcze zmianę z pęcherzem.. wcześniej często chodziłam do toalety ale tego siku nie było dużo, a teraz nie muszę tak często chodzić..

Sens na pewno jest pić, ale to też wszystko zależy od organizmu. Dla mnie jest lepszy zestaw miovarian + wit D3

Oczywiscie nie spalam cala noc, jak robilam dzisiaj nowy test to mialam pewnosc ze nic nie wyjdzie i te wczoraj to pomylka. Ten malej czulosci pokazuje dalej tylko cien ale ten drugi chyba bardzo leciutko sie wyostrzyl.

Dzieki dziewczyny za wsparcie, bez Was bym juz zwariowala. Znalazlam gdzie tutaj robia bete i ide jutro, modle sie zeby @ jednak nie przyszla we wtorek i ze to wszystko to jednak prawda.

5o9jk9.jpg
2f096zb.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2016, 16:08

anemic Wielkie chcenie ... 9 października 2016, 16:53

Bożę jak chciałabym już zatestować. Nosiłam się nawet z zamiarem zrobienia dzisiaj testu, ale doszłam do wniosku, że to nie ma najmniejszego sensu.
Dlaczego nie mogę pisać na fiolecie? Chciałabym napisać komentarz, ale niestety nie mogę bo każe mi się zalogować. Po co mam się logować skoro nie jestem w ciąży??? Bo jak rozumiem urojona się nie liczy?
Spędziliśmy z D. miły dzień. Wisienką byłoby jeszcze jakieś "zaczepianko", ale z racji stosowanych globulek nie można. Tzn można, ale w gumce czego D. odmówił :D
Brzuch mnie nadal pobolewa. Już mniej niż ostatnio, ale nadal. Oczywiście wyczytałam wszystko w temacie ciąży i pobolewaniu brzucha - wnioski: szanse 50%
Jest tez opcja, że mam urojenia. Dzisiaj dostałam nawet mdłości w windzie- psychika człowieka jest przerażająca.
Wieczór spędzę u siostry bo D. ma dyżur, a my już dawno nie bylyśmy razem.
Jest między nami 6 lat różnicy, ale za bardzo nie mamy kontaktu. Ja chciałabym jej ciągle doradzać ona chce wszystko robić na odwrót do tego jest krnąbrna i uparta. Np. najpierw zwalnia się z pracy, a później szuka pracy, po czym pożycza kase na czynsz. No i standardowo jest obrażona, że ktoś zwraca jej uwagę. Mówi, że lepszy ma kontakt z sąsiadką niż ze mną. No i fajnie, ale jak tyłek trzeba ratować to ze mną wie jak kontakt mieć.

7 dpo, kolejny dzień z bólami podbrzusza,typowymi dla mnie przed @. Tylko, że zwykle taki ból towarzyszył mi kilka dni przed. W tym cyklu odczuwam go od owulacji, każdego dnia coraz wyraźniej. Ale nic poza tym, żadnego nietypowego bólu piersi (owszem bolą,ale tak jak co miesiąc w tej fazie cyklu). Żadnego śluzu. Dlatego na nic się nie nastawiam, mimo że codziennie wyszukuję i wyczytuję statystyczne objawy na dany dzień i próbuję doszukać się ich u mnie...
Dziś wyzwanie dla mojej psychiki...Mamy gości, przyjeżdża siostra mojego K. ze swoim mężem (jest w 5 miesiącu ciąży), oraz brat K. z żoną (która również jest w 5 miesiącu ciąży).
Nie widziałam się z nimi, od kiedy dowiedzieliśmy się o ich stanie. Brat K. ogłosił radosną nowinę w czasie rodzinnego obiadu (z trudem powstrzymałam łzy i nie byłam w stanie im pogratulować osobiście). W domu ryczałam jak bóbr.A kiedy po kilku dniach oswajałam się już z tą myślą, to dowiedzieliśmy się, że tym razem siostra K. jest w ciąży (na szczęście wieść przekazali nam telefonicznie). I tak, okazało się, że obie mają termin w okolicach Dnia Babci i Dnia Dziadka. Wszystko to było dla mnie o tyle ciężkie, że my jesteśmy najstarsi, my pierwsi podjęliśmy decyzję o Ślubie, więc każdy liczył, że to my pierwsi będziemy mieli potomka..Stało się inaczej, mój mąż bowiem przez 2 lata od Ślubu nie był w stanie się zdecydować się na starania, "najpierw musimy pójść na swoje". Od roku mieszkamy na swoim,a On wciąż odwlekał tą decyzję, bo wciąż myśli o sytuacji materialnej. Jednak informacja o tym że młodsze rodzeństwo spodziewa się dziecka, zmieniła Jego podejście. Przemyślał wszystko i sam nawet ostatnio powiedział, że za długo zwlekał. Ja byłam gotowa już 2 lata temu, cierpliwie czekałam na mojego K. I w ten właśnie sposób dziś jesteśmy w trakcie 2go cyklu starań.
Wydaje mi się, że jestem gotowa stawić czoła tej sytuacji i zobaczyć brzuchy naszych ciężarnych...mam nadzieję, że nie tylko mi się wydaje, ale tak właśnie będzie...Trzymajcie kciuki.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2016, 10:20

4 Dzien cyklu @ dalej leci.ze mnie jak z kranu

6t2d
Dwa dni temu wizyta, kropeczka malutka, ale jak najbardziej pikająca, widziałam, wątpliwości nie ma <3 Z resztą biorąc pod uwagę moje mdłości i rzyganie już wcześniej byłam pewna, że będzie ok. Tylko pierwsza ciąża była dla mnie łaskawa, ale w sumie co to za łaskawość jak maluszek obumarł :/ To już wolę rzygać zdecydowanie.
Chociaż szczerze mówiąc zapomniałam już jak bardzo nie lubię stanu ciążowego. Ah, gdyby się dało jakoś inaczej te małe gobliny hodować... Rodzić mogę, no problem. Jest okrutnie, ale człowiek się przemęczy i wszystko mija. Natomiast mdłości ciążowe tak nie działają. Można iść się zrzygać, a potem i tak się siedzi i umiera :( Najbardziej mi szkoda Zosi :( Ona taka mamusiowa, a ja ani weny ani siły dla niej nie mam :( Oby szybko minął ten stan... Nie wiem jak dam radę w pracy. W piątek była tragedia. Chyba muszę wziąć zwolnienie, ale ciążowe odpada, bo nie przedłużą mi umowy. Co robić co robić...
A moja przyjaciółka?? Z maluszkiem jest wszystko ok, ostatnio miała już prenatalne :) Ale nie lubię jej oficjalnie, bo nie dość, że zaszła za 1 podejściem jak się nie bardzo starali, to jeszcze ze wszystkich objawów ciążowych ma tylko duże bolące cycki!!!

Zosia powtarza coraz więcej i już tak fajnie przekazuje słowami różne rzeczy, cud malina. Wczoraj złapała swoją małą koleżankę za rączkę i szły razem po różance. Wszyscy mówią, że się super rozwija i że wygląda i zachowuje się na starszą niż jest <3 Nie żeby była jakimś super geniuszem, ale zdecydowanie należy do tych ostrzejszych noży ;) Myślę, że bardzo dużo dała jej ta rehabilitacja, na którą tyle chodziłyśmy i czytanie książeczek od małego ptysia. Książeczki cały czas są ulubione i non stop każe sobie coś czytać. Albo ją przepytujemy gdzie na obrazku są różne rzeczy.
Ostatnio przeszła nam trzydniówkę. Byłam przerażona, bo temperatura w okolicach 39 się jeszcze u niej nie zdarzała, ale paracetamol dał radę i w sumie po dwóch dniach gorączki na trzeci było już spoko, a czwartego dnia wyszły dość delikatne aczkolwiek mnogie krostki na brzuchu i pleckach.

31 dc (6dpo)

Pierwszy cykl na owu ;) W sumie to dziwnie zabrzmi ale jako pierwszy cykl starań jeszcze przed staraniami , czyli pełen luzz i spontan :D
Sierpniowy cykl to kompletnie dziwny taki jakiś nie mój , od @ również jak i dziś :)

Spontaniczne ♡♡ nie wiadomo kiedy , cienie cienia , przypadkowe odkrycie późnej owulacji (24dc) bo znaleziony test owu trzeba było zużyć :D

I tym sposobem dziś jest 6dpo . Z nocy wczorajszej na dzisiejszą kompletna bezsenność . Ból pachwiny promieniujący aż do uda , bolesne i rozpalone piersi naprzemian z sutkami i częstomocz nie pozwoliły spać a w dzień funkcjonować normalnie na całe szczęście teraz trochę mniejsze natężenie..
Cykl się wydłużył także jutrzejszy termin @ nie bedzie brany pod uwagę , iii znów czekanie :)

wykończona po delegacji..niedospana, obolała, stłuczona, posiniaczona (spadłam ze schodów...) ale nadmorski klimat i objadanie się pysznymi rybkami zdecydowanie na plus :)

leki biorę od wtorku, jeździłam po całym mieście, żeby je znaleźć i udało się o 23:00 w jakiejś małej aptece ale ważne że wystartowałam. po lekach czuję się okropnie, niesmak w buzi, objawy zgagi..łe. jeszcze 9 dni brania, ale oby efekt był upragniony w końcu.

Nowennę odmawiam, stałam się spokojniejsza dzięki niej, podobnie jak przy odmawianiu pierwszej.

Zastanawiam się teraz czy robić scratching przed ostatnim crio czy nie..doradźcie coś bo nie wiem czy lepiej gmerać w tym endo czy nie..


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2016, 13:26

27 dzień cyklu. wg kalendarzyka 4 dni do @, ale możliwe że 3 albo jeśli patrzeć na ovufriend i niby owulację to tydzień.

dziś znowu ten smak w ustach z rana.. koniecznie zapytam endo czy to od leków.

piersi dziś bolą bardzo. hormony mi szaleją jak nic.

w tym miesiącu nie testuję. poprostu wiem, że nic z tego. zresztą skupie się najpierw na ogarnięciu tarczycy. progesteronu i badaniach.

MIŁEGO WEEKENDU :)

Campari Niekończąca się walka trwa... 10 września 2016, 14:30

Szyjka się trzyma, leżenie jest efektywne. Za to mam nową rozrywkę, żeby mi nudno nie było- cukrzyca. Na rezie mam włączoną dietę, ale walczę z glikemią na czczo...zaczynam podejrzewać luteinę podjęzykową o te ranne cukry. Obadam to. Uparta jestem i dam radę. Martwi mnie jeszcze jedna rzecz- mianowicie nie tyję. Heh, pewnie nie jedna przyszła mamuśka popukałaby się w głowę ;-) . Tłumaczę sobie, że jeszcze mam trochę czasu. No ale skoro maluch rośnie a waga ani drgnie to znaczy, że...chudnę? Cóż, skądinąd to co jem, zdrowe lecz dietetyczne tyciu raczej nie sprzyja. Wizyta za dwa tygodnie i obgadam temat tycia.

anemic Wielkie chcenie ... 10 września 2016, 20:17

Spadek formy. Wszystko mnie wkurwia. Praca, koleżanki, D. , życie.
Jakieś to wszystko takie do dupy ostatnio.
Jutro wspólna wolna niedzila z D. Ale on jakoś nie pali się żeby robić cokolwiek wspólnie. Jego odpowiedź: "przecież będziemy razem". AHA. Nawet nie chce mi się go zdzielić. Choć może pomogłoby mi to. Ustaliliśmy, że ze względu na zakup 2 samochodów, naszą przeprowadzkę i klinikę, w tym roku odpuszczamy wakacje. Nosz kuźwa, ale 4 godzinna wycieczka to chyba nie wakacje. Jednak go zdzielę. Zaległ lew kanapowy dzisiaj na sofie, sączy piwsko i mówi mi: "no choć tu usiąść, przecież możesz tu siedzieć". Kwiaty bym mu kupiła, ale kwiaciarnie pozamykane już.
Upały koszmarne- męczą mnie. Stopy mi puchną. Czekam na piękną złotą jesień. Przypomniało mi się w związku z jesienią, że przy przeprowadzce, a konkretnie pakowaniu, zdecydowałam się pozbyć moich...swetrów i ciepłych sukienek... bo oceniłam je jako: "niemodne, stare, zniszczone, grubo w nich wyglądam, za krótkie, za długie, kolor nieładny". Więc może... lato trwaj, aż nazbieram kasy na cieplejszą garderobę niż... TOP

aknis każdy doczeka swojego szczęścia 10 września 2016, 15:29

Odnośnie dzisiejszej wizyty u lekarza.
Mam zapalenie pęcherza już teraz ewidentnie to czuję, ale dostałam furaginum czyli antybiotyk. Obiecałam sobie że nie będę brała antybiotyku bez posiewu ale muszę koniecznie już dziś wziąć bo kłuje bardzo. Mam nadzieję że to przejściowa sytuacja i już nigdy więcej nie powtorzy się 9 miesięczne zapalenie pęcherza. To był jeden z gorszych okresów mojego życia... No ale nie ważne wypieram myśl że taka sytuacja może się powtórzyć i mam nadzieję, że te bakterie nie będą tak oporne i ukrywające się.
Ale inną przykrą sprawa jest to, że prawdopodobnie nie będzie owulacji, przynajmniej tak uważa lekarz ale nie chce mu wierzyć bo moje cykle to zazwyczaj 31+ dni więc owulacje mogę mieć później. Czyli ok 18 dnia cyklu. Pęcherzyki są ok 4 i każdy ma ok 1 cm. Biorąc pod uwagę że rosną ok 2 mm na dobę (?) to do tego 18 dnia cyklu mogą mieć spokojnie 2 cm i pęknąc, no ale nic, będę czuła. Ten lekarz już nie raz został zaskoczony moja owulacja, której się nie spodziewał. Zamówiłam sobie seksowne ciuszki i zamierzam się zrelaksować po wyleczeniu, bo teraz nawet seks mnie boli i nie kochamy się już bardzo długo.
Dostałam skierowanie na badanie hba1c, czyli coś wykrywajacego cukrzycę? Ciągle mi daje jakieś takie około cukrzycowe badania, które już kilka razy zignorowalam, bo za każdym razem kiedy mam badany przygody cukier to jest w normie. Poza tym gdybym miała cukrzycę to bym chudla a nie tyla. Dziś mnie ważył i co? 1,8 więcej niż przy ostatnim ważeniu. Żenada że mnie, żenada. Mówię mu ze ja nie jem mięsa, nie używam soli, słodkiego też nie jem jakoś wiele, no i nie mogę schudnąć. Oczywiście mówi że bardzo dobrze że nie jem że to ma na pewno wpływ na regularnosc moich cykli i występowanie owulacji mimo moich chorób bla bla ale trzeba schudnąć ok 20 kilo, biorąc pod uwagę mój niski wzrost. Pfffffff, chciałabym.
We wtorek mam lekarza na fundusz, zrobię sobie cytologie, mam nadzieję że ma usg dopochwowe to sprawdzę jak rosną te moje pęcherzyki.
A tak poza tym to spotkałam się z koleżanką. To ta którą ma córeczkę roczną, śmieszne te dzieciaczki. Nie widziała mnie tyle miesięcy a po 2 minutach widzenia mnie poszła że mną na spacer za rączkę. Słodka, ale wredotka mała. Pojechałam wózkiem do żabki, a ten pulpecik chwytal wszystko w tych ciasnych regałach. Straty: rozerwana torebka z popcornem i zerwana taśma z cenami. Wychowywanie to ciężka sprawa. Nie patrzysz na dziecko 5 sekund a ono w tym czasie bierze w ręce zmienionego pampa i trzyma swoją kupę w ręce... Hehe
Druga koleżanka natomiast urodziła SN córeczkę 2 dni temu, biedna już ma tak poranione sutki że mleko ściąga i daje z butelki. Nie powiem że im nie zazdroszczę ale jakoś tak hmm zdystansowalam się. Ale żeby nie było tak kolorowo to musiałam zaliczyć chwilowy dół i pogrążyć się na jeden dzień w rozpaczy. Chyba jestem już trochę oczyszczona. Niech się dzieje co ma się dziać. Jestem gotowa.

Ciąża rozpoczęta 16 sierpnia 2016

Krotkie podsumowanie co moglo spowodowac ciaze w tym cyklu, moze sie komus przyda:
- 1 cykl po drugiej histeroskopii, usuniecie 1cm polipa
- od miesiaca bralam Thorne Prenatal (1mg methylowego kwasu foliowego, 200mcg B12 + dodatkowo 300mcg w kroplach)
- od miesiaca TMG na poprawe DNA komorek jajowych
- od 6 tygodni aspiryne 75
- maz od 3/4 miesiecy bierze Fertilsan M
- od miesiaca tez biore Probiotic

Sle wiruski Was wszystkim, bo jednak trzeba miec nadzieje ze sie kiedys uda bo my staralismy sie 3 lata, nawet jak teraz beda jakies problemy to chociaz wiemy ze to jest mozliwe co do tej pory bylo tylko abstrakcja.

Sle szczegolne wiruski dla Islanegry i malejU bo wierze ze moj sen ze spotkamy sie jak juz wszystkie bedziemy mialy dzieci sie napewno spelni!


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 września 2016, 22:26

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)