28 dzień cyklu. Maksymalnie 6 dni do @.
Piersi bolą mnie epicko. Maz się śmieje że mogłabym już takie miec bo są wielkie!
Teściowa mówiła że posmak metalu może być od witam to co przestać je brac?
Nie mam mocy.
14 dpo, nie ma okresu, a tempka dziś skoczyła powyżej 37. Lutealna trwa długo, jak na mnie odkąd poroniłam. Żadnych plamień. Ale i żadnych objawów ciążowych, typu większe, bolące piersi itd, nie licząc zaparcia...
Ale nawet nie wpisuję tego jako objaw, bo ovu za wszystko daje punkty, nawet za biegunkę, za zaparcie pewnie też. Obawiam się testować, bo 3 dni temu był negatyw, więc pewnie po prostu czekam na nieuniknioną @.
A może zatestować jutro... jeśli się udało, powinno wyjść pozytywnie. A jeśli wyjdzie negatyw, będę myślała, że głupio robiłam sobie nadzieje. Strasznie boję się rozczarowania. Nie testując zachowuję resztki "godności" i pozornego spokoju. Ehh...
A może poczekać do 16dpo? Może wcześniej dostanę okres. Tak sobie głośno myślę, bo z kim w domu pogadam... z córką - nie, z rodzicami - też nie, z mężem - po co go absorbować i jemu robić też nadzieje. Pozostają czytelniczki tego pamiętnika. To czekanie mnie wykończy
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 września 2016, 20:02
Dziś bardzo aktywny dzień
znowu wyprawa w góry tym razem Babia Góra zdobyta;) pogoda wymarzona,widoki piękne żyć nie umierać a teraz leżę w łóżku gardło zaczyna boleć i cieknie mi z nosa...chyba mnie przewialo na szczycie jak weszłam taka mokra i się przeziebilam no trudno zdarza ale było warto;) kto nie byl na Babiej to polecam!
Ps.Kocham góry!
Cudny dzien z D. Dużo ❤ Szkoda, ze nie ovu i felerne jajka.
Jeśli brzuszek będzie mi rósł z taką prędkością jak teraz. To na koniec ciąży będę się turlała po podłodze
Kto by pomyślał, że za nami już 9,5 tygodnia
moje małe-wielkie szczęście.
Pojawiają mi się też rozstępy na piersiach od tego rośnięcia. Ale czy to w sumie ważne te wszystkie rozstępy i niedoskonałości? To najpiękniejsze co mogło mi się w życiu przytrafic bo wiem, że bije we mnie drugie serce. Moje małe, wyczekane, najwspanialsze.
Dobrze mi. Tak spokojnie. Odpoczywam pracując "u siebie". Sama zarządzam swoim czasem. Skończyły się rady pedagogiczne do 21, siedzenie po godzinach i ganianie się z rodzicami. Nadal przygotowuję się do zajęć i zajmuje mi to całe godziny, ale ja to zwyczajnie lubię. Robienie flashów na zajęcia z młodszymi uczniami i przygotowywanie gier dla gimnazjalistów. Ale wszystko na luziku. Ja to nazywam "livin' in a slow lane"
lubię moje slow lane 
Do tego w środę mam wizytę u lekarza. Jak zapowiadałam, lekarza zmieniam. Tym razem Mąż za radą koleżanki wybrał podobno przemiłą i troskliwą panią doktor. Mam nadzieję, że taka będzie. Mam nadzieję, że ktoś tym razem ogarnie całość leczenia i będzie miał jakiś plan, bo takiego strzelania na ślepo i myślenia za lekarzy już nie chcę.
Leczeniem też już się nie stresuję
Dobrze mi 
3+5d
Jeszcze nawet nie wierze ze to sie dzieje.
Od piatku zrobilam juz chyba z 10 testow ciazowych, bety tu gdzie mieszkam nie robia wiec polecialam do polskiej kliniki dzisiaj na bete i progesteron, wyniki prawdopodobnie w srode. Poplakalysmy sie z pielegniarka ktora mi normalnie daje pregnyl i pobiera krew. We wtorek powtorka i wizyta u mojego ginekologa, mam nadzieje, ze jednak nie bede musiala brac Clexane...no i mam nadzieje ze groszek zostanie na dluzej, w tej chwili nie licze na nic i nie robie zadnych planow. Maz wie ze byla jakas tam kreska ale dopiero po badaniu krwi sie cos potwierdzo, tesciowa nam zmarla w zeszlym tygodniu wiec jeszcze dochodzi do siebie.
Z objawow to juz prawie tydzien nieustannie latam na sikanie, no i dzisiaj po poludniu zaczelam miec straszne mdlosci.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2016, 23:07
6t1d
No dzisiaj to mialam mega koszmar. Snila mi sie smierc mamy. Piszac to mam ciarki, a w nocy kiedy sie przebudzilam myslalam, ze sie porycze. Straszne to bylo.
Pogorszenie snu to moj poki co glowny objaw, ktory wyjatkowo mi dokucza.
Nie bardzo mam apetyt, szczegolnie z rana. I nie wchodza mi slodkie rzeczy. W piatek probowalam wmusic w siebie jogurt. Do tej pory zwykle go jadlam, smak mi odpowiadal, ale teraz jest dla mnie za slodki. Bleeee. Ciesze sie z jednej strony, bo nie bede siegac po slodkie, zdradliwe dla wagi przekaski.
Wzdecia poki co przeszly. Czuje sie dobrze.
Bardzo owocny w ciaze byl czas wakacyjny. Ilez dziewczyn zaciazylo, bardzo mnie to cieszy:-)
Kazdego dnia odkrywam coraz to nowa kolezanke na fiolecie:-) Zycze nam wszystkim bezproblemowych ciaz. I bardzo kibicuje dziewczetom, ktore sie staraja. Czekamy tu na Was:-)
Czuje sie gorsza od innych kobiet ;(
kiedys myslalam ze zajscie w ciaze to jest proste,a teraz juz nie mam nadziei;( jest mi strasznie zle.Gdy spotykam kobiety w ciazy i z dziecmi to zazdroszcze im .Czuje ogromna pustke ;(
Minal prawie miesiac od mojego ostatniego wpisu. Duzo sie nie zmienilo.... nadal jestem w ciazy
hehe i prawdopodobnie bedzie to... dziewczynka 
Mam tylko taka mala zagwozdke. Otoz dzownila do mnie ostatnio szefowa i zapytala kiedy wracam do pracy delikatnie dajac mi do zrozumienia, ze ma nadzieje, ze wroce do prace po obecnym zwolnieniu. Umowe mam do polowy stycznia i czuje, ze jak nie wroce to moze mi nie przedluzyc na nieokreslony. Kurcze naprawde nie wiem co robic. Z jednej strony pieniadze sie przydadza wieksze niz te 1000 zl ale jak wroce to bede pracowac po 10 godz. i nikt ulgowo z powodu ciazy nie bedzie mnie traktowal a lekarz powiedzial, ze moja ciaza jest uznana za zagrozona i to raczej do konca jej trwania sie nie zmieni, eh. Dziecko najwazniejsze ale kazda z Was wie z pewnoscia, ze wolna glowa od problemow finansowych to zdrowa glowa, zdrowa glowa to szczesliwa mama, a szczesliwa mama to szczesliwe dziecko. Poza tym ta umowa naprawde mi sie nalezy niezaleznie od mojego powrotu, dawalam z siebie wszystko, siedzialam nie wiadomo ile w pracy itp. Jesli znowu ktos tego nie doceni to ja nie wiem, to chyba tez zaczne miec wszystkich w 4 literach i stane sie prawdziwa zolza 
Sciagniete od ew_elinka 
1. Wózek, fotelik samochodowy
2. Łóżeczko
3. Materac (lateks, pianka, pianka-kokos, pianka-gryka, pianka-gryka-kokos)
4. Przewijak na łóżeczko
5. Rożek (może być z usztywnieniem albo bez)
6. Prześcieradła
7. Coś do spania na okres po-rożkowy, czyli po 2-3 tygodniach (śpiworek, ew. kołderka czyli wypełnienie i 3x poszwa)
8. Ceratka do łóżeczka
9. Kocyki
10. Wanienka
11. Ręczniki z kapturkiem
12. Ręcznik kąpielowy bez kapturka
13. Termometr do wody
14. Pieluchy tetrowe. Takie kolorowe do karmienia, do wózka jak się na spacer idzie...
15. Środek do kąpieli OD PIERWSZEGO DNIA DZIECKA
16. Gruszka lub Frida ...
17. Woda morska (do udrażniania noska, np. Marimer, Sterimar)
18. Coś do pielęgnacji pępka (Octenisept, gaziki nasączone spirytusem, gaziki jałowe + spirytus) - tutaj możecie dostać receptę od lekarza przy wypisie ze szpitala
19. Płatki higieniczne (np., do przemywania buzi)
20. Waciki do uszu z ogranicznikiem
21. Coś na odparzenia (np. sudocrem)
22. Krem nawilżający po kąpieli
23. Chusteczki nawilżające do wycierania pupy (np. Dada, Pampers, Softino)
24. Nożyczki do paznokci
25. Pieluchy – najmniejszy rozmiar
26. Szczoteczka do włosków (szczoteczka prócz normalnego czesania przydaje się, gdy dzieciak ma ciemieniuchę – wówczas pół godziny przed kąpielą nacieramy oliwką, potem wyczesujemy i normalnie myjemy)
27. Termometr (np. do przykładania do czoła/ucha)
28. Coś do prania ubranek (np. płyn lub proszek JELP, Dzidziuś )
29. Jakaś butelka ze smoczkiem o najwolniejszym przepływie (Avent, Nuk, Dr. Browns, Tommy Tippee – nawet, gdy chcecie piersią karmić, może przydać się do przepajania w przypadku kolki lub upałów.
30. Wówczas – szczotka do mycia butelki + zapasowe smoczki
31. Smoczek – uspokajacz (również najmniejszy, Avent, Rossmann Babydream, Nuk, kauczukowy lub silikonowy)
32. Osłonki silikonowe na sutki
33. 3-4 śliniaczki
34. Ubranka (raczej rozmiar 56, jeśli dziecko jest powyżej 55cm i tak w rozmiarze 62 będzie pływało)
- 5x kaftanik na zatrzaski + śpiochy (nie na guziki czy wiązania!)
- 5 x pajacyk
- 5 x body z długim rękawem
- 5 x body z krótkim rękawem
- 2 x sweterek
- 2 x razy bluza (bez kaptura)
- 5 razy bluzka z długim rękawem
- kilka par skarpet
- 2 pary niedrapków
- 3 czapeczki cienkie wiązane
- jedna grubsza czapeczka
- rajstopki 3-4 pary
- opcja na lato: zdecydowanie więcej bodziaków z krótkim rękawem/bez rękawów, kilka sztuk rampersów, dla dziewczynek sukieneczka bawełniana
- opcja na zimę: kombinezon, ciepła czapka zimowa, dodatkowe rajstopki, skarpetki grubsze, może jakaś grubsza bluza)
OPCJA WYPASIONA
Prócz powyższych przydatne bywają różne utensylia dzieciowe.
1. Leżaczek – bujaczek
2. Mata edukacyjna (po 2 miesiącu)
3. Niania elektroniczna
4. Podgrzewacz do butelek
5. Wyparzacz (do butelek, smoczków)
6. Regał na dzieciowe rzeczy (wielce przydatny!)
7. Karuzelka nad łóżeczko
8. Myjki frotte
9. Gąbka – podkładka do kąpieli (jak wyżej)
10. Pieluchy flanelowe sztuk 5
11. Parafina ciekła (przydała się gdy dziecko dostaje koszmarnych potówek)
12. Kropelki na wzdęcia (esputicon, espumisan, bobotic, delicol, sabsimplex – ten nie do dostania w PL)
13. Wiaderko do kąpieli Tummy Tub
14. Olejek mentolowy (np.olbas oil – gdy dziecko ma katar, kilka kropli dodajemy do takiego zapachowego podgrzewacza lub do miski z gorącą wodą, postawionej w pokoju – łatwiej oddychać)
15. Nawilżacz powietrza
RZECZY DLA MAMY:
1. Maść do ratowania brodawek (np. bephanten, maść, nie krem!)
2. Koszule do karmienia
3. Podkłady porodowe SENI
4. Podpaski rozmiar gigant (chyba tylko apteki, takie gigantyczne Bella lub inne są też, a dopiero potem rozmiar xxxl jakieś zwyklejsze, potem coraz mniejsze aż do wkładek dojdziecie – a tych największych to ze 4 opakowania). Są takie podpaski w aptece z ściągniętymi brzegami, firma chyba Tena.
5. Majtki jednorazowe
6. Staniki do karmienia
7. Herbatka na laktację
8. Tantum rosa (do podmywania się po porodzie, albo do robienia nasiadówek).
9. Laktator
10. Wkładki laktacyjne
I z IUI nici.
Po piątkowym monitoringu okazało się, że pęcherzyk dominujący już pękł...
Więc w 15 dc była owu (książkowo), pęcherzyk był pewnie wielkości około 19mm.
Wkurzyłam się, że nie zostało to lepiej dopilnowane. W innych klinikach sprawdzają dojrzałość pęcherzyka na podstawie hormonów (estradiol, LH i progesteron), a w Novum tego nie robią. Tylko na zasadzie wróżenia - urośnie czy nie, pęknie przy 19, a może przy 23mm.
Doktor życzyła nam owocnego piątkowego wieczoru, a ja wróciłam do domu tak zmęczona, że padłam... zasnęłam z telefonem w ręku, w oczekiwaniu, aż mój facet przyjdzie spać...
Kolejny cykl w plecy.
Nawet nie współżyliśmy przed owu, bo do IUI zalecane jest kilka dni abstynencji.
W sumie po poronieniu to 5 miesiąc przerwy.
Niby mówi się, że po naturalnym poronieniu można się starać od razu, ale co z tego, jeżeli miesiąc w miesiąc coś wyskakuje. A to torbiele, a to przedwczesne pęknięcie pęcherzyka, a to święto i nie można podejść o IUI, bo klinika zamknięta.
Bo w naturalne, owocne wieczory, to ja już przestałam wierzyć.
Ciąża rozpoczęta 27 lipca 2016
Nie mogłam dziś spać, chciałam już testować. Obudziłam się koło 5, wyleżałam do 5:30 i zmierzyłam tempkę, kilka setnych niżej niż wczoraj, ale może to przez to, że pomiar 1,5 godziny wcześniej niż zwykle. W każdym razie dzisiejszy test wygląda, jak na załączonym obrazku, a ja nic a nic nie czuję się pewniejsza. Jak już tu niejednokrotnie dziewczyny pisały, lęk po pozytywie, jeśli się wcześniej poroniło, wcale nie maleje, a wręcz rośnie. Boję się powtórki z rozrywki, ciąży biochemicznej, pozamacicznej, że za 2 tygodnie u gina nic nie zobaczę, że jak zobaczę, to bez serca, jak z sercem, to później będą jakieś wady, z racji wieku pewnie zalecana byłaby amniopunkcja... Ale po co wybiegać tak daleko myślami w przód. W styczniu - lutym tego roku już wybierałam imię, zastanawialiśmy się z mężem, jak przemeblować mieszkanie, ba! nawet myślałam o tym, kiedy iść na L4, co z 500+ i czy wózek po córce do czegoś się nada, bo byłam z niego zadowolona. Teraz nie wybiegam myślami dalej niż 2 tygodnie wprzód. I nie umiem przyjmować gratulacji od was inaczej, jak z wielką ostrożnością i pokorą. Boję się przechodzić na fiolet, bo upadek może być bardzo bolesny potem. Może przecież być tak różnie...

15.09.16 g 6 rano
Dalej nie mam smialosci pisac na fiolecie. Dzis chce jechac na bete+progesteron, a sobote powtórzyc. Nic a nic ciązowo sie nie czuje. Ten tydzien w pracy wlecze sie, jak smrod za wojskiem.
15.09.16 g. 16:30
Dzisiejsza beta beta 534
progesteron 27 ng/ml
w sobotę chcę powtarzać. Prócz tego ból gardła i uczucie, że bierze mnie choroba. Biorę paracetamol, pastylki isla, rutinoscorbin.
16.09.16, 19dpo
Męczący dzień, gardło nie boli, ale przyplątał się katar. Niby takie gówno, ale umęczy strasznie. Nos mam już czerwony i boli, więc teraz już po prostu wkładam kulki z chusteczek w dziurki w nosie, co by nie ciekło na laptopa. Nie wiem, jak zasnę, chyba utopię się w smarkach.
Do tej pory ZERO objawów ciążowych. Boję się przechodzić na fiolet. Jutro powtarzam betę i progesteron.
17.09.2016
Beta 1295 , progesteron 24
Łapie sie na tym, że traktuje to, jakbym mowila o kims innym, a nie o sobie. Z mezem prawie o tym nie gadamy. On tez sie boi.
Walcze z przeziebieniem. Maz wygania mnie w poniedzialek do lekarza. Ja mam nadzieje, ze do jutra po poludniu bedzie lepiej. Musialabym dac znac, ze mnie w pracy od rana nie bedzie. Nie chce, zeby w pracy wiedzieli.
20.09.16
Jestem od wczoraj na tygodniowym zwolnieniu od rodzinnego. Zapisał mi antybiotyk, ale nie biorę. Mówiłam, że prawdopodobnie jestem we wczesnej ciąży, powiedział, że daje mi małą dawkę. Ale jestem sceptyczna. Malinki + czosnek + rutinoscorbin + wapno i daję radę. Kaszel mam, ale nie nasila się, więc syrop jakiś naturalny popijam, nie mam już gorączki. Spokojne siedzenie w domu, możliwość poleżenia pod kocem to jest to, czego mi potrzeba.
Na ciążowym froncie na razie cisza. Odliczam dni do pierwszej wizyty, 27 września, czyli dokładnie za tydzień. Na razie nie denerwuję się, co tam zobaczę, ale wraz ze zbliżaniem się terminu pewnie będę kłębkiem nerwów. Robiąc poprawkę na mój dłuuugaśny cykl, to standardowo w chwili wizyty powinien być 6t2d ciąży. Tak pi razy drzwi.
Dalej objawów, jak na lekarstwo. Dziś pod wieczór poczułam ból sutków i mam ślinotok od 2 dni, ale pewnie przez to, że jestem chora. Dziękuję wszystkim dziewczynom, które u mnie komentują
To wielka radość, że mogę z kimś podzielić się moimi rozterkami, smutkami i radościami.
21.09.2016
Zdrowie powoli wraca, jeszcze kaszel został i chrypka. Ani nie przypuszczałam, że w czasie siedzenia na zwolnieniu czeka mnie stres związany z pracą. Rano, koło 10 przyjechały ze szkoły dwie panie by "sprawdzić jak wykorzystuję zwolnienie". Moje oburzenie sięgnęło zenitu! Tak wiem, że pracodawca ma takie prawo, fakt - dyrektorka mówiła na początku roku, że będzie wysyłała kontrole, ale k...a! Ja nie nadużywam zwolnień! Rozumiem, że co i rusz donosiłabym jakieś dziwne L4, migała się od pracy, miała jakieś wpadki. Jakby to był zakład z setkami pracowników. Ale to wiejska szkoła, każdy zna się z każdym. Poczułam się, jak oskarżona o oszustwo. Albo jakby mnie ochroniarz zatrzymał w sklepie i kazał opróżniać torebkę i kieszenie. Poczułam się "obmacana". Najlepsze to, że na zwolnieniu mam "2-kę", czyli "pacjent może chodzić". Czyli mogliby mnie nie zastać w domu i o czym by to świadczyło? Że pojechałam na imprezę, albo do kochanka? Czy ewentualnym ciążowym zwolnieniu też będą robić naloty? A, jak ktoś ma złamaną rękę, albo leczy się z depresji - nie ma prawa iść na spacer, do znajomych itd? Przecież to wręcz wskazane ruszyć się z domu, zażyć powietrza w takich sytuacjach! Ponad 10 lat tej szkole i jeszcze takiego braku zaufania nie doświadczyłam. A mało to razy chodziłam chora do pracy, zwolnienia na córkę wzięłam może 3 razy, jak już nie miał kto się nią zająć. A tak to mamę prosiłam, albo wręcz do drugiej babci chore dziecko na cały tydzień wywoziłam do miasta i na kontrole też babcia z nią chodziła, na bilanse, na szczepienia... Byle zaległości w robocie sobie nie robić. Żenada!
28.09.2016
Co to znaczy intuicja. Nie chciałam przechodzić na fiolet, odtrąbić sukcesu, z pewną taką nieśmiałością przyjmowałam gratulacje. Okazuje się, że intuicja nie zawiodła. Tak mi było trudno uwierzyć, że się udało, taki sobie dawałam margines nieufności i okazuje się (niestety), że słusznie. Wczoraj miałam wizytę u gina, pierwszą od kwietnia, pierwszą ciążową. Najpierw gadka szmatka, pokazałam mu wykres, żeby wykazać wiek ciąży (wszak owu była dopiero ok 33 dc!), pokazałam morfologię i mocz z września, a nawet tsh, progesteron i bety robione po pozytywnych testach ciążowych, wszystko spoko. Lekarz nawet zaczął się na głos zastanawiać, co z dalszym braniem mety (wie, że się w Polsce nie zaleca, ale na świecie się stosuje u ciężarnych i on by mi nie odstawiał), zastanawiał się czy nie zwiększyć mi dawki euthyroxu, mimo że mam piękne tsh (0,99). Potem hop na samolot, ze stresu zdjęłam nie tylko spodnie i majtki, ale nawet podkonanówki!!
Najpierw usg przez pochwę, nie widać macicy. Zdaniem lekarza mam ją bardzo wysoko. Potem przez brzuch i jest macica, jest pęcherzyk ciążowy 19mm, ale brak echa zarodka.
Jeździł mi po brzuchu w te i wewte i NIC w tym pęcherzyku nie było. No cóż, bardzo mi przykro, może się jeszcze pokaże, pani ma trochę tej tkanki tłuszczowej, przez brzuch nie jest zbyt wyraźne w takiej młodej ciąży, proszę zrobić betę i powtórzyć, wyniki przesłać mi na maila, a ja w weekend odpiszę. Może się zdarzyć, że będzie pusty pęcherzyk wtedy farmakologiczne wywołanie poronienia. Ale na razie ta beta dwa razy i wizyta za 2 tygodnie. Dwa wygodnie?! Ja się wykończę nerwowo. Ok, w takim razie za tydzień. Ale najpierw niech pani prześle mi wyniki bety.
Na wizycie byłam sama, trochę poryczałam w aucie, więcej w domu, dziś w pracy, jak w transie. Po pracy na betę. Wynik ponad 33 tys. Nieźle. Zobaczymy, ile będzie w piątek. Tyle, że nic mi to nie powie nawet jeśli przyrost będzie książkowy.
Jestem w czarnej dupie. Ni ścięta ni powieszona. W zawieszeniu. Okropny stan! Myślę o najgorszym.
01.10.2016
Wczoraj zrobiłam drugi raz betę i tak mnie tknęło, by zrobić też progesteron. Beta 45824, czyli wzrost niezbyt duży. Progesteron 14. Napisałam do lekarza, tak jak się umawialiśmy. Szybko mi odpisał:
Pani Aniu wzrost hcg nie jest optymalny progesteron też jest niski. Jeśli ma pani Luteinę proszę stosować po 2 tabl co 12 godzin. Powinniśmy spotkać się we wtorek po południu wykonać usg.
Więc nie robię sobie wielkich nadziei. Z niechęcią, wstrętem i żalem myślę o tym, co mnie czeka, tzn. o kolejnym poronieniu. Ostatnio mówił coś o tabletkach na poronienie, czy dostanę je do domu, czy w szpitalu... Czy będzie bolało, czy to będzie po prostu jak okres. Jak się po tym pozbieram. Co dalej? Jakieś badania? Czytałam dziś, że w takich sytuacjach zalecane są badania kariotypów ojca i matki. Dochodzę do wniosku, że nasza córka jest cudem. Śliczna, mądra, dobra, zero problemów. Czy będzie miała rodzeństwo? Czy warto próbować i znów przeżywać stratę. Czuję się po prostu za stara. Dzieci mi się pod 40tkę zachciało. O min. 5 lat za późno. Stąd takie "mutanty". Stare jajka, więc zbuki wychodzą zamiast zdrowego, tłustego bobasa.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 października 2016, 11:26
16 dc/ 52 cs Który? Aż się wierzyć nie chce,że się ciągle daje radę...
Wizyta w klinice.
Pęcherzyk pęknie na dniach-20mm
Endometrium ok.7, 7mm
Kolejny monitoring w piątek. Może jutro jeszcze gdzieś podjadę i podpatrzę.
3+6d
Musze sie opamietac z sikaniem na te testy bo popadne w paranoje, caly czas mi sie wydaje ze wysikam negatyw albo ze kreska robi sie bladsza.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2016, 23:07
Dostałam punkty w detektorze ciąży. WOW
Choć czuje, że nic tego i tym razem... Niepotrzebnie nadzieję robi.
Byłam od rana znowu się kłuć
Progesteron i ANA 2. Ech... Babki w lab mnie wypytywały delikatnie, bo widzą, że młoda a jeżdżę do nich non stop się kłuć. Bardzo fajne i życzliwe dziewczyny. "Kumpelki" mogę powiedzieć, bo widzą mnie już po raz enty. Trudno!
Od rana boli mnie brzuch i "ciągnie" w podbrzuszu. Dwa razy w toalecie już byłam od rana, bo miałam NAGŁĄ POTRZEBĘ. "Jak nie urok to sraczka"? 
Często chodzę też siusiu.
@ się zbliża. Nie ma co. Po PMS nie poznam, bo non stop chodzę ostatnio jak osa.
Dzisiaj tempka jeszcze bardziej podskoczyła. Od owulki miałam tak 36,77 a dzisiaj rano 36,87.
Biorę dużo leków w tym dupka więc nie mogę sobie niczego wmawiać, bo leki zakłamują niestety prawdziwe symtopmy wiecie czego...
Kolejny upalny dzień. 31 `C. Zaraz wpadnie moja przyjaciółka. Oj nasłucha się ode mnie! Mamy 2 h
Mam jej sporo do opowiedzenia i do wyżalenia się. Same nie widziałyśmy się 2 tygodnie więc się nazbierało. W międzyczasie tylko ze znajomymi albo naszymi mężczyznami. A wiecie, że to nie to samo
Więęęc mam nadzieję, że mi ulży po spotkaniu z nią 

21 dc.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2016, 15:46
5 miesiac
Tak, tak, to juz 5 miesiac. Juz tyle udalo sie mojemu Malenstwu i mnie wytrwac.
Nadal jednak nie umiem sie jeszcze ta ciaza cieszyc. Pewnie jak skoncze 6 mc, kiedy to wiem, ze dziecko mozna w razie czego uratowac, to sie moze zaczne cieszyc. Sama nie wiem. Mam troche zalu do siebie, ze nie umiem w tej chwili wykrzesac z siebie tej radosci. Choc czasem, jak wieczorem leze usilujac poczuc ruchy (ktorych jeszcze nie czuje), to mysle, duzo mysle. Damian sie cieszy bardziej ode mnie. Ale to moze tez wynika z poziomu emocji kobieta-mezczyzna.
Nastepna wizyta za 18 dni. Oby bylo wszystko dobrze.
37t2d
*********
Aaaaaaa.....
Wronka urodziła.
Bartusiowa urodziła...
oj dzieje się. 
Na forum październikowych mamusiek już trzy październikówki rozpakowane. Worek rozwiązany. 
ZACZĘŁO SIĘ!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.