No i nadszedł ten moment - nie zapięłam się w moje najszersze spodnie. Założyłam zatem najszerszą kieckę i pojechałam na zakupy. Po obejściu wszystkich sklepów we wrocławskiej Magnolii doszłam do wniosku że albo wszystko wyprzedali, albo naprawdę większość ciężarnych nosi rozmiar S. Obstawiam pierwszą wersję. Podejrzewam też że ceny ubrań ciążowych ustalane są z zamysłem wywołania zawału serca u płacącego. Masakra jakaś!! Udało mi się zaleźć jedną parę spodni, nie powalają mnie na kolana ale przynajmniej mój brzuchol się mieści, no i kobieco zaokrąglone uda też. Bo kobiety, szczególnie te ciężarne, mają uda. Ale ta wiadomość chyba nie jest znana producentom odzieży...
No i dokupiłam jeszcze 2 swetry, jeden prosty, pod szyję, do listopada wystarczy, drugi rozpinany, wielgachny, do noszenia do końca ciąży. No zobaczymy jak to wyjdzie 
Mąż zachwycony że już widać brzuch. Ja też, ale zaczyna się loteria "w xo tym razem się nie zmieszczę".
Za 3 dni prenatalne. Nie myślę, nie wolno myśleć.
Dziennik pokładowy - cykl 4, ... 10 dc!
... tak, aż musiałam sprawdzić w kalendarz, który to dzień cyklu, bo zwyczajnie zapomniałam! Sytuacja nie do wyobrażenia z poprzedniego miesiąca. Ale powiem Wam, że fajnie tak nie wiedzieć, nie zadręczać się. Jeżeli czegoś się teraz bardzo boję, to nie tego, że nie uda się w tym miesiącu, a że właśnie znowu zacznę świrować. W końcu za jakiś tydzień owulacja...
Niedawno wróciliśmy z Krakowa - WOW! Jestem pod ogromnym wrażeniem tego miasta. Chwilami aż nie wierzyłam, że ciągle jestem w Polsce. Starówka robi fenomenalne wrażenie. No i te knajpki nocą na Kazimierzu... Ja i mąż naprawdę nieźle odpoczęliśmy. Pomijając nawet fakt, że codziennie robiliśmy na nogach grube kilometry (taki był plan
). Co czują moje nogi do teraz - w jednej łydce mam taki skurczysyński zakwas, że nie mogę nawet dotknąć nogi od kilku dni!
Jutro wieczór panieński kumpeli. Kochane, jak myślicie - szaleć z alkoholem?
Jajco chyba rozpocznie wędrówkę za jakieś siedem dni. A nie ukrywam, że siedzi we mnie jakaś cicha rządza totalnego resetu i poczucia się znów jak nieokiełznany studenciak.
Wiesiołek wlatuje od dwóch do trzech kapsułek dziennie. Śluzie, pojawisz się?... Oby!
A my dzisiejszą noc spedzamy w szpitalu
na szczęście z Kasperkiem/Kornelką wszystko w porządku !!
Pusto i smutno. Wrocilam do domu. Dopadla mnie myśl ze moje 1,5cm malenstwo wyladowalo w smietniku. Bo co oni z tym robia? Wyrzucaja. Zastanawiam sie czy nie jestesmy okrutni ze.na.to pozwalamy? Boze nawet wtedy o tym nie pomyslalam.Czy nie moglam godnie pozegnac dziecka, zarodka? Bilo mu serce. Czy zaliczal sie juz do czlowieka czy nie? Czlowieka sie chowa a nie.wyrzuca. To takie trudne.
Kolejny cykl i kolejne testowanie przede mną! Podejście u mnie chyba NEUTRALNE. Sama nie wiem... może się oszukuję?
Tak czy inaczej nie modlę się do swojego wykresu.
Teraz objawy! Hmmm... jak mam być szczera to nie ma żadnych objawów! Ciężkie piersi - tak (jak co miesiąc), mdłości - tak (jak co miesiąc, niech żyje refluks), pojawiła się bezsennność, codziennie wstaję przed budzikiem, ale to raczej skutek natłoku obowiązków w pracy. Z nowości mam dużo rzadszy śluz. To łączę z przyjmowaniem inofemu w tym cyklu. Żadnego plamienia implantacyjnego, żadnej senności, spadku mocy witalnej.... heh....
JUŻ chciałabym być w ciąży.... tak mi się dłuży i nudzi życie bez dziecka! Dziewczyny na forum zachodzą i chwalą się kropkami, a u mnie nic. Kiedy ja zamieszczę szczęśliwy wpis?? Na razie nie mam plamień, więc jak za dwa dni nadal ich nie będzie to w niedzielę zatestuję!
PS Tak się trochę chwalę, że zdystansowałam, ale dzisiaj byłam w osiedlowym spożywczaku i w dziale między sokami a chemią znalazłam śliczne małe skarpetki (rozm. 16-18) z napisem 50% MUM na jednej i 50% DAD na drugiej... Oczywiście, że je kupiłam!!!!!! 
I niestety przyszła miesiączka. Kolejne nadzieje zostały stracone. Znów marzenia legły w gruzach. Cykl niestety okazał się bezowulacyjny. Myślę nad zmianą lekarza. Mam torbiele i ponoć zrosty( potwierdzone tylko USG przeprowadzonym przez lekarza od distreptazy. Miesiaczka czyli nowy cykl, może ....może jakaś nowa nadzieja...że ...że w następnym się uda. Jutro jadę do rodziny i znów przykro bo tam półtoraroczny maluch gania po domu. Mój dom jest duży i smutny. Nie ma komu biegać.Jest czysty super urządzony ale co z tego jak z mężem nudzimy się w nim i kłucimy:(.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2016, 19:23
Plamienie. Czyli @. Zastanawiam się czy powinnam zażywać dupka przy @? Gin kazała 10 dni. Czyli do terminu @.
Witaj więc nowy cyklu. Oby z pękniętym jajcem- do tego zapłodnionym jajcem.
Jeszcze nie było owulacji, co mnie trochę załamuje bo boję się że będą już za duże skoro w 3 dni urosły tak dużo to co dopiero teraz, więc chyba niestety cykl już na straty.
Dopiero dziś wyszły mi dwie mocne kreski ale ze swojej głupoty nie mogę tego dobrze zinterpretować bo moczac go zgiełam ten potyczek i kreski zabarwily się tylko do połowy, poza tym zrobiłam to po wypiciu pół litra wody i niedawnym stosunku więc ciężko coś powiedzieć. Ale dziś wieczorem czułam klucie, a podczas seksu wyraźnie czułam że nie pekly i mi przeszkadzały. Możliwe że owulacja będzie jutro, mam nadzieję że nie są za duże...
Jeszcze nic nie wiem ale już mi smutno. Dziś mamy 19 dzień cyklu.
Ach i jeszcze jedno, dopiero wczoraj przejrzałam swoje usg ciążowe, na których był też obraz jajników i okazało się że też miałam 2 pęcherzyki graffa ale tylko jeden pękł
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2016, 21:59
12dc a ja co... chora
dopadła mnie angina i jakieś szmery na płucach
kolejny cykl z głowy. Ile to trzeba mieć siły i cierpliwości, aby pokonać przeciwności losu.
Wyszła mi chyba alergia na pracę
2 dni w niej a ja rozłożyłam się na całego. Trzeba się zastanowić nad zmianą jej, skoro organizm tak bardzo się przed nią broni, że popada w chorobę. No cóż nie kocham tej roboty, więc zmiana by się przydała.
Decyzja kredytowa już jest
dziś podpisaliśmy umowę, teraz czekamy tylko na naszych budowlańców i ruszaj machino
Na początku września moje 32 urodziny, a wczoraj Nasza 4 rocznica ślubu. Nawet nie wiem, kiedy to zleciało. Chciałabym bardzo, aby ten wrzesień okazał się tym szczęśliwym.
Urodzinowo-rocznicowy wrzesień 
14dc.
Od kilku dni pobolewa mnie brzuch. Dosłownie przez kilka minut w ciągu dnia brzuch jak na okres lub jak na, za przeproszeniem, kupę. Czyżby oznaka zbliżającej się owulki? Testy wychodzą jak chcą, ale dzisiaj jeden wyszedł prawie pozytywnie. Tzn, pewnie go spieprzyłam, bo po wstaniu z łóżka byłam w toalecie i za jakieś 10/15 minut znowu zachciało mi się siku, więc zrobiłam od razu test. Może mocz był jeszcze za bardzo stężony? Po południu u wieczorem kreski były już zdecydowanie jaśniejsze. Zobaczę, jak będzie jutro, jak się trochę prześpię po nocy.
Dostałam dzisiaj czerwoną różę od Kuby Sienkiewicza z Elektrycznych Gitar.
Chwalę się, żeby był fejm. 
Robiłam dzisiaj test. I powiem Wam szczerze nie wiem co myśleć. Wrzucę Wam link do zdjęcia. Powiedzcie mi czy nie mam zwidów. Trochę już tych testów robiłam i nigdy nic nie widziałam. Do dzisiaj. Czy to możne być prawda? Ale z drugiej strony taki spadek tempki i blada kreska. Czy to możliwe? No cóż, czekamy na @. Jeżeli nie przyjdzie to powtórzymy test i wtedy się wszystko okaże. Tak więc czekamy dalej. Ahh te czekanie ale jest cień nadziei... oby to nie było złudzenie.. oby test nie był błędny i nie wprowadził mnie w błąd bo wtedy to nie wiem co będzie z moją psychiką. 
Ale dzisiaj staram się o tym nie myśleć. Mamy wesele u męża w rodzinie tak więc trzeba jechać i się bawić. Teraz nie wiem jak mam się zachować. Będę na pewno troszkę bardziej ostrożna bo może jednak coś się we mnie dzieje. 
Udanego weekendu wszystkim Wam życzę :* 
https://zapodaj.net/139d9fa7cbe6f.jpg.html
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2016, 08:37
Gdzie to plamienie do cholery?? Niech los nie daje mi zludnych nadzieji...wiem ze @ i tak przyjdzie.
Dzieki dziewczyny. We wtorek powtorze test bo wtedy mam termin @. Jezeli znowu cos wyjdzie to zrobie bete 
10dni do wizyty.
Czas leci szybko. Potem 10.10 2 wazne usg. Powiem ze na razie stresu nie mam. Ale wogole dziwna jestem w obecnej ciąży tzn nie jestem tak emocjonalnie związana z dzieckiem. Nie jestem szczesliwa jak w ostatniej ciąży. Nie wiem moze boje sie podswiadomie porazki.
Na pewno ulgi zadnej nie poczuje po badaniach 10.10. Moze bedzie mi latwiej po polowkowych na ktorych bede najwcześniej w 18tc. Tez zamierzam sie wybrac na nie do dr Roszkowskiego i dr Dangel. Na polowkowych bede po 20 listopada.
Nadal jestem w szoku i dochodzę do siebie. Nie pisałam wcześniej ze strachu. Nie chciałam zapeszyć i czekałam na wynik drugiej bety. Druga beta ślicznie urosła ^^ MATKOOO! To się dzieje a do mnie to jeszcze nie dociera. Mąż szczęśliwy bardzo ^^ A ja nie wiem co ze sobą robić. No i... w środę USG! Jejuuu... Czuję się DZIWNIE
ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu 
Pisałam już wcześniej, ale powtórzę. Robię testy zwykłe codziennie. Sikam na nie aż miło. Do wyczerpania zapasów
Mam jeszcze dwa testy! Muszę sobie odbić ten widok. Widok 2 kreseczek na które tak czekaliśmy.
4 tydzień ^^
Powiemy rodzinie po 12 tygodniach. Chcemy być z tym ostrożni. Mimo wszystko jest stres, żeby było dobrze. Trzymajcie kciuki.
Mam mała infekcję dróg moczowych, ale jestem pod opieką bardzo dobrej lekarki, której zawdzięczam ten MAŁY/DUŻY sukces
Jesteśmy dobrej myśli.
Najważniejsze, że jest nadzieja. Nadzieja, która rośnie z dnia na dzień. I niech ROŚNIE i się zdrowo rozwija nadal ^^
Trzymam kciuki za staraczki i za przyszłe mamusie 
Wiecie co jest najgorsze?ze nawet mimo tego ze teraz byłby najgorszy czas na ciążę dla mnie bo jestem bez umowy i bez świadczeń a do tego pewnie nie mogłabym w przyszłym roku iść na ślub przyjaciółki to i tak cholernie pragnę tego dziecka właśnie teraz! Nic by się nie liczyło gdyby moja iskierka znowu rozblysla...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2016, 11:31
EDIT 7;13 zapomniałam o : 4t2d 
Jak tu dziwnie, obym została przy tym kolorze do końca maja.
Maj taki piękny miesiąc, jak pomyślę, że mogę zostać wtedy mamą, serce rośnie!
6;00 budzę się, mierzę temperaturę, 16 dpo 36,65 no nie, coś musi być na rzeczy, okres tak jakby straszył, ale go nie ma, no to sikamy, na dwa testy dla pewności. Wychodzę na 4 minuty, smykam się po domu i denerwuję, dawno nie miałam aż takiej nadziei na II jak dziś, wchodzę do łazienki z powrotem i bach! Nogi się ugięły i w płacz! 10 minut płakałam i kłóciłam się ze sobą czy dzwonić do męża czy nie, wraca wieczorem z delegacji dopiero, no nie wytrzymam, kombinowałam zawsze myślałam jak to zrobię a on mnie tak załatwił, trzeba przyznać był w nie lada szoku bo myślał, że dostanę okres, bo tak myślałam i tak mówiłam.
I kto by pomyślał, że głupi andrzejkowy wróżbita będzie miał rację, powiedział mi rok temu, że zajdę w ciążę ale najprędzej we wrześniu, no i co? nie dało rady wcześniej, owulacja 1września, 17 września dwie piękne kreseczki:)
A dlaczego nie zaszłam wcześniej? Krótki skrót dla tych które nie czytały wcześniej:
Starania zaczęliśmy w grudniu 2014, w razie gdyby sie udało szybko (o glupia ja naiwna) żebym mogła dokończyć rok i obronić mgr.
Czerwiec 2015 ciąży nie było sprawdziłam za to całkiem przypadkiem tsh i było za duże, 3,990, leczenie i nadzieje, że po wyleczeniu zajdę
Listopad 2015 nic się nie dzieje, mąż na badania, wyniki slabe pod względem lepkości aglutynacji i upłynnienia, suplementy flegaminy itd al dalej nic
Marzec 2016 wizyta u ginekolog i jeb strzał w pysk, wada macicy, przegroda bądź macica dwurożna, w dodatku okazało się, że mamy ureaplazmę, wyleczyliśmy ją antybiotykami a ja czekałam na zabieg laparo i histeroskopii na kóry pani doktor od razu dała mi skierowanie
29.06.2016 Zabieg, okazało się,że w macicy była 1,5 cm przegroda którą usunęli, w dodatku moja macica nie była zaokrąglona tylko prostokątna jakaś i musieli ją nacinać na bokach, i jeszcze ta pieprzona endometrioza II stopnia. Załamka.
Lipiec 2016 wizyta u kochanej pani doktor i zalecenia starań naturalnie max do pół roku potem inseminacja. Planowaliśmy ją nawet wcześniej, jak widać jednak nie potrzebnie a oto myślę sowity dowód 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/44524b26fab3.jpg
Trzeba podzwonić po szpitalach może pojadę zrobić betę, to nie dziewczyny na forum wyczuły, że mogłam wczoraj już iść, głupia ja, zawsze starałam się testować nie w weekend żeby w razie czego iść do przychodni na bhcg a jak w końcu się udało to zatestowałam w sobotę xD
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2016, 07:13
Dziś 34 dzień cyklu. Dzień @.
Rano temperatura 37.03.
piersi bolą i za chwilę puszczają.
testu nie robiłam bo napewno wyszedł by jaśniejszy.. no bo siusiam co chwilę. więc nie chcę się filmować, że ciąża się nie rozwija.
w poniedziałek i środę beta. Napewno bedzie nie za wysoka bo to dopiero bedzie 15 dzień po owulacji.
powtarzam sobie, że to co się stanie nie jest zależne ode mnie.
boje się.
Załóż, że staranie się o dziecko to proces a nie zdarzenie. Spośród wszystkich par aktywnie starających się o dziecko tylko 30% par zachodzi w nią w pierwszym cyklu. Po 3 cyklach w ciąży będzie około 59% wszystkich starających się par, po 6 cyklach 80%, po 12 cyklach 85%, a w przeciągu 4 lat zajdzie w ciążę około 95% wszystkich starających się par. Około 5% par będzie starało się o dziecko dłużej niż 4 lata.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.