Pierwszy wpis w pamiętniku. Nie mam siły pisać o tych wszystkich latach starań, o niepowodzeniach. Postanowiłam traktować każdy cykl jako ten pierwszy. Wierzę, że kiedyś się uda
Po niezbyt przyjemnym piątku, cuudowny weekend. A w zasadzie niedziela z moim Mężusiem 
Byliśmy w wesołym miasteczku i wygłupialiśmy się jak małe dzieci
za to dziś jestem mega zmęczona i nie wyspana. Nie chce mi się dziś pracować ;p.
Co do objawów... hmm piersi nadal nie bolą, choć jak już mówiłam zazwyczaj już dwa tygodnie przed @ bolą jak cholera.... nie wiem czy to dobry objaw. Za to sutki, strasznie mnie swędzą i są wrażliwe.
Dziewczyny wytłumaczcie mi proszę wyrażenie "ciężkie piersi" bo moje chyba zawsze były ciężkie i nie wiem jak to definiować??
6ty dzień cyklu, druga doza Clo czeka na połknięcie o 16, wczoraj była pierwsza.
A ja jestem nadal wypatroszona z wszelkich uczuć, nadziei, smutku, radości, planowania , oczekiwania --->>> oczywiście TYLKO w temacie starań. Wiem, że to tak nie można...ale uzbroiłam się w jakąś tarczę przed tą mieszanką uczć, żeby znowu boleśnie się nie rozczarować.
W zeszłym cyklu było super, na luzie, bez histerii, bez wczuwania się, bez liczenia kiedy dzidzia się urodzi jeśli się uda. Wytrzymałam tak do ostatnich kilku dni cyklu, kiedy wszystko się piętrzylo, narastało, budziła się nadzieja, rzucałam sie wygłodniale na każdy najmniejszy objaw potem karcąc sie w duchu za naiwność.
To prawie jest jak dieta. Cały dzień jesz wszystko zgodnei z programem, pilnujesz się a przychodzi wieczór i zjadłabyś konia z kopytami. Walczysz, walczysz, starasz się zasnąć, aż w końcu czasem przegrywasz i ok 24 - 1:00 wcinasz ukradkiem jakiś smakołyk. 
Zobaczymy...co będzie ze mną w tym cyklu. Tarcza ocvhronna nie pozwala mi na żadne uniesienia i rozdmuchiwanie maleńkiej iskierki nadziei, która nieustannie tli się w kąciku serca.
Gin powiedziała w weekend mężowi, że sprawa inseminacji jest w toku. Ale tutaj to HA może znaczyć że termin będzie za 2 miesiące, w przyszlym miesiącu a moze i za 6 miesiecy lub rok. Śmieszy mnie to wszystko załatwiane tak z przymrużeniem oka, groteskowo śmieszy. Ale LUZIK. Przestało mi się śpieszyć niesamowicie bardzo. Jak się uda to się uda, ja już na prawdę jestem zmęczona tą pogonią za fasolką, króliczkiem, plemniczkiem..jakkolwiek to mozeny nazwac.
W weekend byliśmy się rozerwać, kino, plaża, ikea, spacer po mieście. MASAKRA!!! Wszędzie chodzą kobiety z brzuszkami, to się nazywa prześladowanie! Co krok to kobieta w ciąży, co krok to kolejna szpila w moje serce - im się udalo, to czemu do cholery ja nie jestem jeszcze w ciąży!!?
A z drugiej strony to widzieliśmy..hmm a może ja widziałam bo po 3ciej parze już przestałam ironizować na ten temat, zeby nie popsuć dnia mężowi
... widziałam chyba z 10 par, nieco podsiwiałych, takich kolo 40tki z bliźniakami.
No i pierwsza myśl jaka? Pewnie taka jak co najmniej polowy z Was - "O! Pewnie brali Clo. A miże to wynik inseminacji. Hmm..a może kilka lat czekali na in vitro "
Niesamowite jak to w zależności od punktu siedzenia zmienia się punkt widzenia. Jestem pewna, że wcześniej też widywałam kobiety w ciąży, widywałam bliźniaki, trojaczki i w ogóle nie pobudzało to we mnie żadnych procesów myślowych. A teraz..HA! To już nawet nie jest proces myślowy, to jest lawina myśli, reakcja łańcuchowa.
Paskudna pogoda od kilku dni panuje.Pochmurno i deszczowo.Aż nie chce się wychodzić z łóżka i nic nie robić.Ale tak sie nie da.Czekam na tą nieznośną @,przez którą tylko cykl mi sie wydłuża.
relacje z wizyty u gina
Pecherzyk pekl yupi !!! tempka idzie w gore sluzu duzo wiec gin stwierdzil ze wszystko jest na dobrej drodze. Teraz mam brac luteine przez dwa tygodnie a po dwoch tygodniach zrobic test - jak bedzie negatywny to odstawic lutke i powinnam wowczas dostac miesiaczke . Jesli dostane @ to wchodzimy z clo od 2-6 dc zeby przyspieszyc owulke i zglosic sie do niego w polowie cyklu na podanie zastrzyku. Tak w skrocie... Gin mowil ye temperatura bardzo duzo mowi. Niskie tempki zgadzaly sie z testami owu wychodzacymi przez 3 dni pozytywnie a wczoraj test owu negatywny no i tempka wzrasta od wczoraj 
Trzymajcie kciuki .... Gin powiedzial ze clo dziala .... i ze jest dobrej mysli...
działaliśmy, nawet po byłam w pozycji świeca:)
ile człowiek się nagimnastykuje i co nic z tego potem.
Jeszcze pobolewa jajnik lewy, najczęściej on mnie boli i podobno jest mniej sprawny. Ovu dziwnie wyznaczył dzień owulacji ja myślę ze to było wczoraj albo dziś.. zobaczę jak z temp.jutro. Idę na rower.
to mój pierwszy cykl po poronieniu. Jest dziś 23 dn. od niedzieli dokuczają mi jajniki i mam wrażenie jakbym miała dostać okres. W środę idę na badania progesteronu (bo przed poronieniem miałam niski)- denerwuje się strasznie tymi badaniami- przypominają mi się czasy kiedy to raz w tygodniu jeździłam do szpitala i non stop pobieranie krwi, badania(mam uraz do lekarzy, szpitali i pobierania krwi). Teraz przed badaniem mam mdłości, bóle brzucha i spocone ręce.
Mam doła nie mam siły uśmiechać się nawet na siłę. Brzuch boli więc pewno @ przyjdzie. Tak wielką mam nadzieje, że nie przyjdzie i że teraz będę już w zdrowej ciąży. Że będę mogła się pochwalić, że nie usłyszę a kiedy wy przecież już masz 30 lat.
Miałam zaplanowaną przyszłość: własna dobrze prosperująca firma, 25 lat ślub, 27lat pierwsze dziecko, 30 lat drugie dziecko, dom z wielkim ogrodem, dwa dogi, 34 lata trzecie dziecko, uprawa ekologicznych ziół i warzyw, oczywiście ciągle zakochany mąż, być dobrym i uczynnym człowiekiem.
Nić się nie spełniło nawet nie jestem dobrym człowiekiem: jak tylko widzę ciężarną od razu płacze.... nawet to pisząc..... może jutro napisze coś optymistycznego...
Jutro idę do siostry zrobić badania: Toxo IgM, Mocz, Morfologia, alloprzeciwciała, Rubella IgG, CMV IgG IgM, glukoza, HIV, Hbs, USR, HCV trochę tego jest...trochę pozbędę się swojej krwi..
Dzis już czuje się okresowo: PMS, wzdęty brzuchol,narazie lekki bol..
Być może @ zjawi się jutro bo już tak było......
Szczerze im wcześniej tym lepiej szybciej zaczniemy następny cykl:-)))
dziewczyny sorki za ten pesymizm obiecuje że tylko dziś. Jutro będzie dużo lepeij
własnei wróciłam z badania USG wewnnątrzpochwowego. diagnoza: zespoł policystycznych jajników. załamałam sie... popłakałam.. wiem ze to nie wyrok ale gigantyczne utrudnienie.. zależy od zaawansowania... za dwa dni ide di lekarza i ona mi powie co dalej...
wpadłąm w dołek.. miało być tak pieknie a tu co chwila coś... i to jeszcze takie COŚ..
wyć sie chce...
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2013, 08:17
wycieczka rowerowa udana..
my to mamy szczęście na zwierzaki.. tym razem kotek przy głównej drodze dookoła same pola ktoś go wyrzucił do rowu, płakał strasznie zatrzymaliśmy się i go wołamy i wyszła sierota poobijana bez oczka.. na razie jest u nas jutro wet. i szukamy domu stałego lub tymczasowego.. Mam alergie na kocia sierść niestety..
śmialiśmy się bo ostatnio mowie panie Boże daj nam dzidzie.. ale chodziło nam raczej o ludzką a nie kocia..
dzieki kochane 
naprawde brakuje mi juz siły na to wszystko mam dosc i odpuszczam sobie to wszystko. odezwe sie pewnie gdzies koło wrzesnia o ile w ogole wroce na ovu.
za was kochane trzymam mocno kciuki i zycze wytrwalosci w staraniach, 2 kreseczek oczywiscie i tej radosci ktorej ja narazie nie moge miec, buziaki papa
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2013, 22:07
Dziś byłam na dodatkowej wizycie, żeby zobaczyć czy z Maluchem wszystko dobrze i JEST DOBRZE!!Nie do wiary, JEST DOBRZE!!Moja radość jest ogromna, oddycham głębiej i uśmiecham się sama do siebie;) Maluszek ruszał rączkami i zmieniał pozycje-cudowny widok;)Ma już 4 cm, a serce bije jak dzwon;) Mam ogromną nadzieję,że tak pozostanie, że wreszcie sprowadzę to Dzieciątko na świat.Z Bożą pomocą wierzę,że to możliwe...
Ostatnio skończyła się moja największa przyjaźń..zawsze byłyśmy dumne, że tak się dobrze razem trzymamy, dogadujemy, wspieramy..od dziecka. Jest mi tak przykro.
Niestety, nie zawalczę już. Przyjaźń nie wytrzymała próby czasu, odległości i ... niepłodności...
Nie wiem, być może to moja wina. Nie chcę tego od początku opisywać, ja ze swej strony czuję się zostawiona w jednym z najtrudniejszych momentów w moim życiu. Nie wiem jak to wygląda z drugiej strony, nie będę osądzać, niech będzie moja wina..
Jedynym wsparciem, kobiecym wsparciem, jesteście dla mnie w tym czasie Wy Kochane i za to Wam dziękuję. Nigdy nie myślałam, że w internecie, obcym bądź co bądź osobom, będę opisywała jedne z najbardziej bolesnych przeżyć w dotychczasowym życiu.
Szafa posprzątana
Rzeczy posegregowane, nie potrzebne wyrzucone. Zastosowałam zasadę,jeżeli nie nośiłaś czegoś przez rok wyrzuć to
Więc bd trzeba kupić coś,żeby zapełnić pustkę brakujących rzeczy hehe. Później będzie łatwiej przy pakowaniu nie bd przebierać tylko brać wszystko. Jutro do ginekologa na kontrole i po wyniki cytologi. Mam nadzieję,że wszystko dobrze. Niby wiem,że nic nie może się stać i wszystko jest ok no ale.... Dobranoc dziewczyny :*
Poszłam dziś na badanie osoba która pobierała załamała się że tyle krwi ma pobrać z moich żył, których nie mam, w końcu postanowiła że pobierze krew z dłoni i udało się.
Zdziwiłam się zapłatą za taki zestaw badań myślałam że pewnie zapłacę 300zł a tu tylko 80zł dlatego że moja siostra jest diagnostą a rodzina diagnosty ma taniej może jakiś plus jest że mieszkam do końca wakacji u siostry. Tańsze badania 
No cóż zbliża się wielkimi krokami 10 tydzień
Mdłości i wymioty nie ustępują, ale zdążyłam już przywyknąć i mam niemal swój harmonogram
Pierwszy pawik od razu po przebudzeniu potem próbne śniadanie- serek danio i znów pawik i dopiero później właściwe śniadanie i jakoś działamy
Wieczorem na ogół też pawik, no i najgorsze są mdłości w nocy, ale wszystko jest do wytrzymania ;] Doskwiera mi ucisk na pęcherz, nie mogę za dużo chodzić bo już czuję, że potrzebuję do toalety.Brzuszek twardy i ma brązową kreskę na środku :> Nie sądziłam, że tak szybko zacznie rosnąć, już kilka osób które wiedzą że jestem w ciąży zwróciło uwagę, że szybko mi rośnie brzuch... myślę, że jest po prostu wzdęty bo dzidziuś ma jakieś 3 cm więc raczej się jeszcze nie rozpycha
Wszystko mnie wzrusza , zdążyłam się już 2 razy popłakać z powodu narodzin potomka królewskiego WB
Hormony szaleją pełną gębą, coraz bardziej przyzwyczajam się do maluszka , czasem nawet rozmawiamy ;> ale to na zasadzie "Rysiu daj mamie już żyć, ile można wymiotować , nic Ci nie smakuje
" Jestem na L4 odpoczywamy dużo , ale też nie mam siły na żadne eskapady, najlepiej czuję się w domu właśnie.
Wczoraj znowu dostałam obuchem w łeb. Wszystko przez moją tarczycę, która robi z moim życiem, co chce. Najpierw zrobiła ze mnie otyłą nastolatkę, której żadne diety nie pomagały. Byłam najgrubsza w klasie całe gimnazjum i liceum. Dopiero na studiach silnymi wyrzeczeniami i głodzeniem się wyczerpałam zapasy organizmu i zmusiłam moje ciało do zrzucenia kilkudziesięciu kilogramów. Potem przyszły problemy z wysokim tętnem i mając 18 lat dowiedziałam się, że samo mi przejdzie, bo to jakieś młodzieńcze kołatania. Dopiero dwa lata temu dowiedziałam się od lekarki mojego taty, że mogę mieć tą samą paskudna chorobę, co on. Zgłosiłam się więc do endokrynologa, co potwierdziło przypuszczenia. Zaczęłam brać leki, schudłam, serce przestało wariować...Niestety, tarczyca do dziś utrudnia mi zajście w ciążę, ale z tym sobie jakoś radze i staram się ze wszystkich sił. Najgorsze, że zabiera mi powoli ostrość widzenia. Od dwóch lat z wady -1,5 zrobiło się -3,75! Właśnie wczoraj się o tym dowiedziałam, bo zmuszona mrużeniem ciągłym oczu wybrałam się do okulisty. Nie mam jeszcze 30 lat, a już tak mocne okulary. Jestem załamana...ZNOWU.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.