7+6
Nie moge doczekac sie piatkowej wizyta u lekarza.
Mam nadzieje i mocno wierze, ze wszystko jest dobrze.
Zauwazylam dzisiaj wzrost owlosnienia i to wszedzie, na nogach, na rekach tez jakby bylo ich wiecej i sa ciemniejsze, nawet na brzuchu je zauwazylam.
Mutuje 
Wczoraj robiąc internetową prasówkę, do popołudniowej herbatki ze zdziwieniem stwierdziłam, że : Ojej! Wczoraj o 16 urodziła, a dziś już na nogach wychodzi happy ze szpitala? (Mowa oczywiście o Kate, ok...o księżnej Kate
)
na to mąż i mama zgodnym chórem : "No oczywiście!A co ty myślałaś" hmm..ci to się dobrali 
Wyciągnęłam z tego pewien wniosek....
Może ciągle nie udaje nam się zajść w ciążę ponieważ jestem psychicznie przyblokowana. Jestem dość histeryczna jeżeli chodzi o moje ciało, moje rany, moją krew i to czy coś boli czy nie boli, więc może podświadomie tak boję się porodu, że aż nie mogę zajść w ciążę. 
Może jak w końcu zaakceptuję fakt, ze trzeba będzie URODZIĆ dzidziusia, że to nic taaaakiego strasznego... to w końcu uda się zakończyć starania z powodzeniem.
Z drugiej strony, tak bardzo pragnąc mieć dziecko, owoc naszej milości, cząstkę mnie i mojego kochanego męża zebraną w małą, kochaną, słodką osóbkę...to nie wiem czy sam fakt porodu będzie mnie przerażał, czy może nie będę mogła się doczekać żeby już bylo po wszystkim i zeby trzymać maleństwo w ramionach.
O 4.00 obudził mnie straszny ból, nie taki nagły tylko ciągły ból. Ostatni raz miałam takie bóle w czasie @ jeszcze przed hormonalną antykoncepcją, na którą się zresztą zdecydowałam bo lekarz zapewniał że żadnego bólu nie będzie i nie było. Dzisiaj wrócił , okropny straszny ledwo zwlokłam się z łóżka, w pracy byłam nie do życia dopiero po trzeciej tabletce mi przeszło. Trochę też przeszło mi zdołowanie jakie łapię zawsze w pierwszy dzień @ , kiedy zawsze wydaje mi się że moje życie jest do bani. Niemniej niektórych faktów nie da się zmienić, zaróżowić są czarne i tyle. Głupotą jest przecież myślenie że pojawienie się dziecka cudownie nas odmieni, pewnie odrobinę tak ale czy to wystarczy? Skoro już teraz mamy problem z podziałem obowiazków , to co będzie dalej. Z pewnością byłoby nam łatwiej gdybyśmy byli razem cały czas, ale póki nie zarobimy na własne mieszkanie nie ma o tym nawet co marzyć. Czasem nawet mam wrażenie, że jemu odpowiada ten układ, bycie wyczekiwanym gościem, któremu pozwala się na więcej a mniej się wymaga. Staram się zrozumieć że też jest zmeczony i chce odpocząć, że ma o wiele bardziej stresującą pracę. Oboje powinniśmy wyjechać gdzieś razem na dłuższy urlop
Nie mogę spać. Wstałam godzinę temu. Dzisiejszy pomiar stracony, ale zgodnie z moimi przewidywaniami temperaturka spadła. Wczoraj czułam się fatalnie, ledwo wytrzymałam w pracy. Bolała mnie ręka po szczepieniu i była cała gorąca. Położyłam się po pracy i stąd ta pobudka o 3.30. Przyplątało się w dodatku jakieś przeziębienie i leci mi z nosa. Wkurza mnie mój kot, który leży obok i okrutnie chrapie 
Jak to się dzieje, że zielone wykresy na ovu dodają mi skrzydeł, a wieści o kolejnych zaciążonych koleżankach mówiac delikatnie mnie dołują? Nie chwaliłam się, ale w ciągu ostatnich 9 miesięcy 6 babek u mnie w pracy zaciążyło. Nie włączam się w rozmowy na ten temat z oczywistych powodów.
Najbardziej "cieszą" mnie spotkania np. świateczne, podczas których każda życzliwa koleżanka życzy mi ciąży - prawdopodobnie mam to wymalowane na twarzy jakimś dla mnie niewidzialnym szyfrem
Dlatego w tym roku postanowiłam się wymigac. Zachoruję, wezmę urlop - oleję te bzdurne spotkania.
Skoro już tak marudzę, pozwolę sobie na kontynuację.Najbardziej lubię teksty mojej przyjaciółki, którą uwielbiam na zabój,ale do dyplomaty jej daleko
Ma 13 miesięcznego synka (wpadka) i ciągle biadoli jaki to obowiązek, jak nie może iść do toalety przez cały dzień, jaka jest zmęczona itd. i przestrzega mnie słowami typu: "ale zastanów się czy na pewno tego chcesz"
no kochana jest, do rany przyłóż.
Z drugiej storny, skąd ma wiedzieć co czuję, skoro w ogóle nie musiała się starać o bobasa? Poszła do gina na kontrolę i usg, a wróciła w ciąży. Wypierała swój stan do 6 miesiąca
Mogłaby oczywiście bardziej mnie słuchać ale ja chyba za dużo oczukuję od innych. 
Zastanawiam się jak radziła sobie na przykład moja mama. 2 małych dzieci, pieluchy tetrowe, brak mokrych chusteczek i innych udogodnień... Często była w domu sama, bo tata pracował w Niemczech. Brudna nie chodziłam, głodna też nie. Ba! Na zdjęciach jestem wystrojona jak dziecko cygana
Obiad był, mieszkanie czyste. Dodatkowo, mama po nocach szyła zabawki, żeby trochę dorobić. Moja babcia troszkę pomagała ale niewiele, była ciągle w rozjazdach. 2 babci nie mam. Jak ta moja mamcia wszystko ogarniała?
No nic, czekam na ten "przykry" obowiązek z niecierpliwością. Uprzedziłam męża, że dom zapewne popadnie w ruinę choć przy 3 zwierzakach modelowo nigdy nie wyglądał.
Lecę jeszcze się zdrzemnąć. Przez to marudzenie zrobiłam się senna
a kot wstał i chce jeść.
AKTUALIZACJA
Oczywiście zaspałam. Ale to nie ważne. Okazuje się, że mój mąż jest ekspertem od piersi. Narzekałam z rana, że mnie bolą - duphaston, okres za 9 dni... a On na to, że to nie okres. Ze mam inne piersi niż przed okresem i kto jak kto, on się przecież najlepiej na moich piersiach zna. I rezultatem jego pokręconego rozumowania jest oczywista diagnoza - ciąża. 3majcie mnie!
Miłego dzionka wszystkim życzę i przepraszam za porannego marudka. No ale jak tu o 3:30 być optymistą 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2014, 08:01
Już jutro może mnie nawiedzić cioteczka. Ale tez może być 2 dni później. Kurde zawsze miałam cykl 25 dniowy a od kiedy się staramy to się wydluza!!! Od kilku dni jestem senna wczoraj mnie bardzo wysypalo i jestem zla dlaczego tego musze doswaidczac!!! Piersi nabrzmiałe ale nic nie bola ani nie swedza. Choc pojawila mi się (a może była już) biala plamka na jednym z sutkow. Mam widoczne zyly na piersiach ale chyba tak już miałam. BArdzo dużo jem i tak bym mogla bez końca.
A ze kupiłam sobie dziś mini(moja pierwsza w zyciu) to mam cel musze w niej wygladac bosko. To tez zaczynam się ograniczać z jedzeniem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Chcialabym schudnąć chociaż 3 kg bo wiem ze od razu będzie widać..
Kurcze normalnie mam ogromna nadzieje ze się udało:-))))))))))))
I nie długo się okaze!!
Kolejni z naszych znajomych "są" w ciąży! Ta informacja mnie dobiła
I nie chodzi o to, że się nie cieszę ich szczęściem. To już kolejni, którzy twierdzili, że w ogóle nie planowali dziecka. Tak jakoś się nagle zdecydowali i udało im się - oczywiście za pierwszym razem. Nie wiem ile w tym prawdy, a ile przechwałek. Nie umiem tego wyjaśnić, ale jest mi z tym bardzo ciężko
Innym się udaje, a nam już tyle czasu nie. W dodatku mam właśnie dni płodne, a mój mąż daleko w delegacji. Cykl "zmarnowany"
Staram się o tym nie myśleć, ale nie jest łatwo. Sprzątam, piorę, zmywam, porządkuje - pomaga na chwilę...
Ogarnie mnie nieodparte przeczucie że i tym razem się nie udało...
14 dc
mój wykres zwariował. niewiem kiedy miałam owu...czy wogóle juz mialam...coś jest nie tak. teraz myśle czy trafiliśmy z
czy nie.
Z ciekawości zmierzyłam sobie temp. w buzi, czyli inaczej niż zazwyczaj i teraz mam 37.8. Strasznie wysoka heh, mam nadzieję, że to dobry objaw. Już się nie mogę doczekać jutrzejszej bety, pomimo mego lęku przed igłami hehe 
jestem już po usg.
a więc...
serduszko u mojego malca widziałam i słyszałam, biło sobie pięknie,
mierzy CRL - 10 mm, kosmówka wyściela jamę macicy,
przewidywany termin porodu wg ostatniej miesiączki to 7 marzec 2013,
a wg usg 13 marzec 2013.
jednak duphaston i luteinę mam brać nadal, żeby dmuchać na zimne i przede wszystkim odpoczywać i nie schylać się tak często, ani niczego nie podnosić.
następną wizytę mam za tydzień...
stresik trochę zelżał.
jutro idę na badanie TSH i FT4, bo w poniedziałek mam wizytę u endo.
czy tarczyca dalej szaleje, czy jednak odpuściła trochę.
także teraz znowu odliczam do 31 lipca, na kolejne zobaczenie mojego skarba 
Dziś zrobiłam mężowi niespodziankę i przyjechałam jutro będę wracać ale ważne jest że mogę spędzić czas w domu z mężem coś mu ugotować 
Nie nie dam sie niczemu ani nikomu będę walczyc aż moja mała kruszynka się pojawi!!! jeszcze parę dni i znowu spróbujemy!!!!!!!!!!Uda się i na pewno będę miała swoje ukochane maleństwo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jutro wizyta w klinice. Chodzę podekscytowana jakby nie wiadomo co miało się zdarzyć. Mąż również nie może doczekać się wizyty. Rano wróci z pracy i jedziemy. Mamy do pokonania ponad 100km drogi. I wielkie korki by wjechać do Warszawy.
Na jutro umówiona jestem też na wymaz z kanału szyjki macicy. Wynik odpowie mi na pytanie czy pozbyłam się paciorkowca? Teraz już nie ma czasu na walkę z nim. Zapobiegawczo by nie mieć do czynienia z żadną grzybicą jem codziennie wstrętne jogurty naturalne albo kefiry.
Dziś rano znowu mały dołek. Wczoraj miałam śluz płody troszkę, test owulacyjny wyszedł słabszy niż wczoraj ale prawdopodobieństwo wczorajszej owulacji wskazywało ze powinny być przytulanka. Mój oczywiście był zmęczony i nie miał siły... Tak jakoś czuje ciągle że jestem sama, muszę przypominać, prosić się, pilnować. On niby mówi, że chce mieć dziecko ale nic oprócz jedzenia salfazinu nie robi. Tak jakby mu nie zależało, choć w głębi serca wiem że mu zależy. Kocha dzieci i jesteśmy już gotowi na nie...
Jak dobrze że mam ten pamiętnik i mogę się tu wyżalić, lepiej jest kobiecie jak się wygada
A z moim nie da się rozmawiać o tym. Znowu się posprzeczaliśmy dziś rano, on już ma tego dość. Ciągłego mówienia o tym i starania się na siłę... Jak jest zmęczony to jest zmęczony i tyle 
Ojooojo...
Wiem, będzie dobrze...
Sama nie wiem co mam robić. Jak on taki jest to moja buntownicza natura podpowiada mi że mam też odpuścić. Nie robić testów, nic nie sprawdzać, nie mierzyć temperatury...Jak będzie to będzie.
A z drugiej strony boję się że w przyszłym miesiącu będę tego żałować... że będę chciała mieć wykres i wiedzieć co dzieje się z moim ciałem.
Ale mam taka straszna ochotę pokazać mu że jak jemu nie zależy to ja sama o to wszystko nie będę zabiegać.
Dlaczego oni tacy są? Wszystko chcą na gotowo, bez szczegółów zbędnych, i w dodatku oni są panami i władcami i tylko kiedy zechcą będą przytulania, nawet kiedy są dni płodne.
Straszne to takie że tyle polowania aż upolowałam i teraz tak to wyszło...
Nieciekawie 
Oj namarudziłam sobie i już mi lepiej 
Monitoring w 14 dc - wszystko ok. Owulacja z lewego jajnika 23mm pęcherzyk, endometrium 12,5.
Dzisiaj 16dc idę sprawdzić czy pęchol pękł - mam nadzieję, ze tak....., że wszystko jest dobrze...
Pęcherzol pękł
endo 9mm, ciałko żółte 18mm
Za tydzień badanie progesteronu
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lipca 2013, 21:39
@ jak na razie nie widać, w sumie to dziś mam termin wiec jeszcze nie ma się z czego cieszyc! Poczekam może jeszcze ze 2 dni choć nie wiem czy wytrzymam. Ale jestem jakas spokojna jakbym wiedziała ze cos się swieci.. A dziś mi się snilo ze dostałam okres w toalecie ale bardzo skapy co u mnie nie możliwe! Trzymajcie kciuki
dziewczynka ♥
Nie wiem po co są ci lekarze? Jak sama się tym nie zajmiesz to nic nie będziesz miała. Tak było ze mną. Moja poprzednia lekarka kazała zrobić mi progesteron i wyszedł bardzo niski 8,44 (i w tym cyklu byłam w ciąży - więc mega mały). Dostałam duph. Po poronieniu gin kazała brać duph 17-27dn. i żadnych badań nie powtarzać. Postanowiłam skonsultować to z innym lekarzem. Ta kazała powtórzyć badania. I dziś odebrałam wyniki i okazało się, że jest w porządku dziwnie wysoki. Całe szczęście zapisuje wszystkie wizyty i informacje z nich. I okazało się, że wyszedł taki niski bo miałam go zrobionego 4 dni po owulacji a pani doktór doskonale wiedziała kiedy miałam owulacje bo chodziłam na monitoring. Już sama nie wiem czy ona się nie zna czy chciała mnie naciągnąć by częściej przychodzić po receptę. Tak na dobrą sprawę duph jest mi nie potrzebny bo w 7 dniu po owulacji miałam 18.7.
Dziewczyny samemu trzeba sprawdzać i trzymać rękę na pulsie bo ci lekarze to.... szkoda mi słów. Tak samo było z kręgosłupem. 3 lato zajęło im żeby zdiagnozować chorobę miałam setki niepotrzebnych badań robionych i to kilkakrotnie (na pewno kilku osobom te badania by bardziej się przydały) a wystarczyło zwykły rtg (a powtarzałam, że kręgosłup dokucza ale nie to na pewno to nie to. Od kręgosłupa się nie mdleje i za młoda jestem).
szkoda słów.
aaaa BĘDĘ MAMĄ TRÓJKI ZDROWYCH DZIECI I BĘDĘ NAJLEPSZĄ MAMĄ NA ŚWIECIE
http://www.youtube.com/watch?v=6gahk7n-DvM
Wzruszyłam się.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.