Wieczorny monitoring niewiele wniósł nowego - pęcherze jakie były takie są.
IUI jutro zapisane na 13-tą.
Trochę późno, ale niestety nie mieli wcześniej żadnego terminu.
Obawiam się, że dzisiaj było jeszcze za wcześnie, a jutro o 13-tej będzie już za późno.
No nic... czas pokaże.
To nasz 50cs, trochę przeraża mnie ta liczba, a jednocześnie mam nadzieję, że może to jednak nie taki dla nas koniec..
Już w poczekalni nasłuchałam się zachwyconych pacjentek jaki to pan doktor jest wspaniały i o ile lepszy niż ten do którego chodziły wcześniej. Lekarz, nie tylko na mnie, ale również na G. wywarł dobre wrażenie. Pierwszy raz ktoś tak szczegółowo przeanalizował wszystkie moje badania, pozwolił, ba nawet zachęcał do opisania swoich przeczuć/odczuć co do cyklu.. Czułam się po raz pierwszy potraktowana poważnie i kompleksowo, a nie jak jeden z przypadków, który musi wpasować się w ramy.. Bo każdy lekarz mi to mówił, że jestem dziwna, dziwnie reaguję na leki i te moje badania jakieś takie niespójne.. I ten lekarz to potwierdził.. Nie natchnął mnie żadną przesadną nadzieją, przyznał, że to czy jest jakaś szansa tak naprawdę jest w stanie stwierdzić dopiero podczas operacji.. Ale jego zdaniem jest szansa na udrożnienie mojego jajowodu i plastykę ujścia jajowodu do macicy, przeprowadzał już takie udane operacje, ale nie oszukujmy się jest to trudne.. Bardzo zaniepokoił się zmianą w macicy, którą mam od czterech lat.. Jak dotąd lekarze mieli skrajne zdanie na jej temat: od usunąć mi to razem z całą macicą do zostawić i nie ruszać, tak jest lepiej.. On postanowił to usunąć, zwłaszcza, że uważa, że ta zmiana zmienia się pod względem wyglądu, nawet mi to pokazywał na zdjęciach z usg i uważa, że może to być zmiana onkologiczna. Niby miałam robione markery nowotworowe, ale z takimi paskudztwami nigdy nie wiadomo.. Tego boję się najbardziej, zmiana jest dość duża i boję się, że usuniecie jej dość mocno zmieni kształt macicy i nie pozwoli to na zagnieżdżenie itd.. Generalnie dostałam skierowanie na operację i mam czekać na wyznaczenie terminu.. Powiedział, że maks 3 miesiące.. Za wizytę zapłaciliśmy 250zł plus 260zł za badania na ureoplazmę i mykocośtam.. Cała rozmowa trwała godzinę.. Nigdy nikt tak długo mi nie poświęcił..
Muszę teraz jakoś nastawić mój mózg na stan braku nadziei, na będzie co będzie, nie chcę się nakręcać, że tym razem musi się udać, cieszyć, a potem rozczarować.. Błagam utrzymujcie mnie w tym klimacie..
Reniu7910:*
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2016, 20:55
Pierwszy miesiąc starań z obserwacją siebie i mierzeniem temperatury.
Wkręciłam się.
Nie nowość dla mnie, ale lubię "planować".
Wcześniej były to studia/nauka - ciągłe planowanie co i jak z życiem zawodowym.
Później z (jeszcze wtedy) Chłopakiem zdecydowaliśmy się na mieszkanie - planowanie.
Następnie już z Narzeczonym (ewoluowało) podjęliśmy decyzję po wykończeniu mieszkania o ślubie - znów planowanie.
Obecnie po ślubie - dziś 4 miesiące mijają - misja "planowanie Dzieci".
Obawiam się jednak, że w tym moim świecie, za bardzo się wkręcam w obserwacje siebie.
Czy faktycznie widzę "objawy", czy też wmawiam je sobie, bo pasują do mojego "planowania"?
Pierwszy cykl nie wygląda jakoś wyjątkowo pięknie, aczkolwiek mam nadzieję 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2016, 20:57
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
12 dc, 3 IUI
No i znowu czekamy... Inseminacja wykonana ok. 16:30 zupełnie bezstresowo. Powoli te wszystkie procedury zaczynają być dla nas rutyną. Na ostatnim przed zabiegiem USG zobaczyłam 3 dorodne pęcherzyki:
prawy jajnik - 19.3mm, 20.4mm (mam zdjęcie!);
lewy jajnik - 19mm (brzydkie kaczątko o nieidealnym kształcie, ale może okaże się czarnym koniem?
).
Endometrium: 8,94mm.
36h od zastrzyku, po których jest szansa, że któryś z pęcherzyków pęknie przypada na 21:15, czyli mniej więcej w chwili, gdy piszę. Nic jednak nie czuję... Może postanowiły jeszcze trochę podrosnąć?
Gdybym wiedziała, ze choć jeden pęcherzyk jest już w pełni dojrzały - byłabym w siódmym niebie. Niestety nie wiem, bo w klinice nie mają procedur, które nakazywałyby im sprawdzanie poziomu estradiolu. Zrobiłam badanie rano w mojej przychodni na własną rękę. Wyniki jutro. Ciekawe co pokażą. Muszę poczytać gdzieś na forach jakie wyniki uznawane są za prawidłowe. Tak czy siak na pewno się przydadzą jeśli (tfu! tfu! tfu!) do trzech razy sztuka się nie sprawdzi i... Uh, nie potrafię nawet tego napisać, bo boję się zapeszyć...
Alicjo dziekuje, masz racje. Ale jesteśmy tylko ludźmi i czlowiek w takich sytuacjach na pewno musi sobie poradzić z wieloma uczuciami. A nie da oderwać dziecka o jego genetycznych początków - tak ja jja mialam mame, ktora mnie urodzila, tatę, którego geny mam w sobie, tak samo adoptowane dziecko ma prawo do "umiejscowienia" biologicznych rodzicow na "wlasciwym miejscu". I taka mama adopcyjna moze czuc sie druga lub nawet - mniej wazna. Aby sobie ii dziecku nie zrobić krzywdy, pewnie trzeba odpowiedniego podejscia
witam ponownie na fioletowej stronie..
7 tydzien ciazy.. oby szczesliwej ciazy.
W maju niestety byla ciaza biochemiczna.
czuje sie dobrze ale ciaza jeszcze nie potwierdzona na usg. Postaram sie w piatek zrobic skan.
jest do dupy...
Dziwnych snów ciąg dalszy. Dzisiaj śniło mi się, że zdradziłam męża i mówiąc mu o tym przekonywałam go, że niepotrzebnie robi aferę, no bo przecież nic takiego się nie stało i to nie miało żadnego znaczenia
Dziwne, bo to zachowanie zupełnie nie w moim stylu. Nigdy nawet coś takiego przez myśl mi nie przeszło.
Ponieważ im więcej zajęć, tym mniej niepotrzebnych myśli, ostatnio dość mocno rozważam studia podyplomowe z angielskiego. Chyba potrzebuje nowych wyzwań, żeby choć trochę podnieść to moje kiepskie poczucie własnej wartości. Potrzebuję coś robić, działać, a nie tylko czekać i patrzeć jak życie przecieka przez palce. Zobaczymy co z tego wyjdzie, czy zbierze się grupa, czy uda mi się dostać dofinansowanie od dyrektora. Ale póki co jestem pozytywnie nakręcona 
Aha, dzięki dziewczyny za wsparcie, kciuki i mnóstwo ciepłych słów, które płynie do mnie od Was. Jestem w ciąży, za parę dni zaznaczam plusik, a potem wszystkie szybciutko zabieram ze sobą. AMEN.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2016, 23:03
Na razie nie przechodzę na fioletowa stronę,obiecałam sobie ze dopiero jak lekarz potwierdzi ciąże i powie ze jest ok to zaznaczę pluski na wykresie nie ma co zapeszać...
10dc...
Odliczam już dni to owulacji. W ciągu tygodnia powinna się pojawić. Od soboty postanowiłam sikać na testy owulacyjne. Tym razem używam tylko tych z rossmana, innym nie ufam. Póki co nie mamy kiedy
bo mijamy się z praca, ale może jutro wieczorem, tak na rozgrzewkę się uda wykorzystać Mężusia
Potem czekamy już tylko na owulację. Chcemy się jak najbardziej wstrzelić w czas, więc kilka dni pauzy nie zaszkodzi, a pomoże w uzbieraniu większej armii. Może tym razem się uda? Znów zaczynam żyć tą nadzieją.
26dc - 6dpo
A wiec... ten cykl spisuje na straty!
Temp spadla do tego momentu jak na @ 
I watpie w to aby przez najblizsze dni skoczyla do gory i sie utrzymywala...
Pewnie to cykl bez owu (co mnie wcale nie dziwi).
Dzisiaj sprobuje zapisac sie do ginki i "wepchac" sie na termin przed @.
Aby spokojnie zazyc Clo a potem zrobic monitoring i dzialac z
.
Edit:
Detektor: 12/100
Wczoraj 6pkt
Dzisiaj 6pkt
Phi... I kto tu ma w to uwierzyc...???
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2016, 05:02
14dc.
Temperatura w tym cyklu jakas popieprzona...dwa dni temu śluz piękny, książkowy więc miałam nadzieję ze to owulacja ale temperatura na to nie wskazuje i teraz nie wiem czy ten cykl będzie jakiś dziwny może bezowulacyjny czy owulacja dopiero będzie czy może termometr się popsuł hehe:P dodam jeszcze ze to mój pierwszy cykl z castagnusem i pokladalam w nim wielkie nadzieję ale teraz coś czuję ze znowu się rozczaruje...
Ps.umowilam się do nowego gina na 29.11 zobaczymy czy obdarze go zaufaniem...
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2016, 09:27
Nadszedł ten moment..... kiedy mój Syn zadał TO pytanie. Pierwszy raz padło wczoraj: dlaczego ja nie mam braciszka? Adaś i Wojtek mają siostrzyczki, ale jak chciałbym braciszka. Skąd się braciszki biorą? Tłumaczę, że bocian przynosi
A on: nieprawda, bo mama Wojtka miała Anię w brzuszku. Ja na to: bocian włożył małą Anię do brzuszka mamy, a potem wyskoczyła stamtąd
Dziś rano kontynuacja tematu.... stanęło na tym, że codziennie będzie modlił się do Jezuska, Aniołka, Matki Boskiej o braciszka, bo chciałby wózek pchać, robić mleczko i wyrzucać pieluchy i bawić się autkami.
Może Ci na górze prędzej wysłuchają dziecięcej prośby i modlitwy 
2dc 15cs, cykl dający nadzieję, bawiący się ze mną w kotka i myszkę zakończył się wczoraj z wielką pompą.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2016, 07:45
Dziś 4 dc
mam jakiś podły nastrój. Jakieś lęki i dziwny stan. Muszę chyba zjeść coś słodkiego 
Miałam potrzebę pisania pamiętnika, a teraz? nawet nie wiem co napisać... siedzę i myślę w otępieniu - to mój ostatni stan emocjonalny - otępienie.
Wczoraj w przedszkolu dziecko zarzuciło mi rączki na szyję i przytuliło się do mnie (bezinteresownie), piękne i niezapomniane uczucie. Pragnęłabym własnego/naszego dziecka ale to marzenie wydaje się nie spełnić....
Miłego dnia dla wszystkich
ps. Walczę z ostrym zapaleniem zatok... 
Czasami zadaję sobie pytanie dlaczego tak szybko robię sobie nadzieję że jestem w ciąży że się udało i wtedy dochodzę do wniosku że ta chęć bycia mamą bierze górę nad moją głową ale w sumie to lepiej mieć tą nadzieję i te wszystkie "urojenia" niż nie czuć nic.
Było by cudownie zostać w końcu mamusią i mieć pełną rodzinkę bo w dwójkę to czasami smutno i przydała by się taka maleńka iskierka radości która potrafiła by najgorszy dzień jednym maleńkim uśmiechem zamienić w dzień najlepszy w naszym życiu.
Po tak długich i nieudolnych staraniach po poronieniach zdecydowaliśmy się na klinikę leczenia niepłodności. Umówiłam już nas na pierwszą wizytę ale to dopiero styczeń 2017. Wiąże z tym krokiem wielkie nadzieje że tam znajdzie się dla nas rozwiązanie i doczekamy się tego maleńkiego szczęścia tych wszystkich radości płynących z rodzicielstwa.
Póki co mężuś połyka witaminki na nasionko ja witaminki dla starających się kwas foliowy olej z wiesiołka. Powiem tak szczerze że ciągle żyję ta nadzieję że uda nam się zajść w ciążę i że ta wizyta nie będzie nam potrzebna ehhh tak bardzo bym tego chciała no ale cóż czas pokaże co jest nam pisane przez Boga.
Czasami dopada mnie straszna żałość dlaczego to nas spotkało? - ale wtedy myślę sobie że może to jeszcze nie odpowiedni czas, może nie jesteśmy jeszcze gotowi i odpowiedzialni skoro tak "góra" dla nas chce. Wiem jedno że nigdy nie można tracić nadziei i wiary w to że kiedyś się doczekam i zostaniemy rodzicami, ale się dzisiaj rozpisałam
mam taki dzień zadumy dzisiaj bardzo dużo myślę o tym co było co jest i co będzie, przytłacza mnie świadomość że lata uciekają a dziewczyny i chłopaki z klasy z podstawówki już mają dzieciaczki po dwoje a niektórzy nawet troje. Zawsze jest to dla mnie przykre gdy spotykam się z nimi i opowiadają o dzieciach jak rosną co które potrafi jakie mają zdolności wtedy czuję się tak jak bym "nie pasowała" do towarzystwa nie mam z nimi wspólnych tematów bo zazwyczaj wszystkie rozmowy kręcą się wokół rodzicielstwa dlatego przestałam jeździć na spotkania klasowe i szczerze mówiąc nawet nikt nie zauważył mojej nie obecności..... Przykro mi jest ale cóż...
Teraz też ma się odbyć kolejne spotkanie na początku grudnia ale chyba też nie pojadę czuję że nie pasuję do nich bo nie mam dzieci....
Ehhhh dość już tych smutków zbieram się na małe zakupy bo dziś mam luz w firmie
Zrobię miodownik dla mężusia a wieczorem lampka wina i jakiś dobry film.
Miłego dnia bo dziś piękną mamy pogodę chłodno ale słonecznie można wybrać się na spacer
58% ciąży
24 tydzień ciąży (23t + 0d)
Do terminu porodu - 119 dni (wg belly)
9,2kg na plusie
Zaczynamy kolejny tydzień ciąży ☺ Czuję się bardzo dobrze. Jaś skacze coraz bardziej, szczególnie wieczorem, chociaż w ciągu dnia też jest coraz bardziej aktywny ☺
Nie mam nic zaplanowanego na ten tydzień, czyli zapowiada się leniwe kilka dni ☺
Wczoraj byliśmy z P. w Smyku i kupiliśmy Misiowi prezenty na Mikołaja, pod choinkę, na urodziny i od Zająca. Wydaliśmy prawie 600zl, ale radość Małego jest warta każdej wydanej złotówki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2016, 08:23
Tempka mocno w dół, bóle okresowe, więc chyba mogę wykręcać numer do kliniki i umawiać się na usg.
Nie załapałam doła. Mam jeszcze dużo siły do walki 
Teraz chcę zrobić IUI dzień przed owulacją. Muszę chyba zacząć sama decydować, bo lekarze robią to na chybił trafił 
Nie wiem czy nie zrezygnować z ovitrelle, skoro moje pęcherzyki pękają same ?
Wczoraj miałam mega przypał.
Jadę sobie spokojnie do pracy. Parking naprawdę duży. Przeważnie parkuję w tym samym miejscu, bo łatwo się wyjeżdża . Wczoraj szłam pierwszy raz na drugą zmianę . Co widzę ?? wszystkie miejsca zajęte ! . No nic. Jeżdżę, szukam ,aż w końcu znalazłam dość CIASNE miejsce. Mówię "Aśka, zmieścisz się " . Zaczęło się . Tak zaparkowałam że nie mogłam otworzyć drzwi i gdybym podjechała bardziej do przodu, prawie zarysowałabym auto . Wyszłam drzwiami od pasażera, zostawiłam samochód ,który stał bardziej na ukos niż prosto i poleciałam po pomoc
. Poprosiłam jednego chłopaka żeby mi przestawił auto. Zrobił to bez problemu 
Potem nie umiałam przejść przez bramkę,aż ochroniarz się mną zainteresował i sprawdził mój identyfikator
. Oczywiście widziało to parę osób, w tym koleś, który poprawiał mi auto .
Spóźniałam się na zbiórkę. Dziewczyny myślały,że zrezygnowałam z pracy 
Na koniec podszedł do mnie taki jeden chłopak, który tego samego dnia zaczął pracę co ja, pogadał chwilę i bez słowa zostawił mi karteczkę . Schowałam do kieszeni,bo bałam się sprawdzić jaka jest treść 
Sprawdziłam dopiero jak wychodziłam z pracy, a tam było napisane coś takiego :" Masz kogoś? Odwróć się i kiwnij głową TAK lub NIE "
hahah
.Wczoraj jak na złość zapomniałam obrączki, bo przed wyjściem do pracy myłam gary i zdjęłam.
Dziś chyba będę musiała mu odpowiedzieć .
Nie wiem jak i gdzie zaparkuje dzisiaj. Chyba zrobię to pod biedronką, parę kroków od pracy 
Czego ja się wczoraj nażarłam, że tak mnie wzdęło?
a może to nie wina jedzenia? 
eh.... lubię poranną herbatę obserwując, jak sikorki grasują po balkonie skubiąc słoninkę 
chciałabym, jeśli w ogóle coś "wyszło", aby objawy i pozytywny test pokazały się/wyszły szybciej - za półtora tygodnia szykuje się tydzień nocek w pracy.
Ciężko je znoszę, a co dopiero jeśli by dopiero wówczas wyszło, że się udało?
Chciałabym wiedzieć wcześniej, aby się nie martwić.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.