Chwile mnie nie było.. po zabiegu juz całkiem doszłam do siebie, dzisiaj byłam nawet pierwszy raz w pracy. Nawet blizny juz nie sa takie straszne 
U gina na kontroli byłam w czwartek 3.11. Stwierdził ze wlasnie co była owu z lewego (znowu!) jajnika, tak, tego operowanego! Dzielny jajnik 
Owu miała byc dzien wcześniej lub dwa. Pytał czy któregoś z tych dni miałam wzięty bolący brzuch. Miałam, dzien wcześniej! I wlasnie tego dnia zaciągnęłam M do działania, niestety późno w nocy. Ale jesli owu była popołudniu - a wtedy jeszcze brzuch był wzięty i twardy i bolący, to jest szansa ze zdążyliśmy!
a moze żołnierze poczekali 4 dni z przytulanek sobotnich 
W kazdym badz razie nadzieja jest!
Ginowi nie podobało się endometrium, bo było za grube i nierówne... 14,4mm. Mówi ze znowu nie trzymam diety... ale myśle ze ono tak urosło jeszcze od poprzedniej owu, ktora była w noc przed zabiegiem.. takźe ja tam nie przekreślam tego cyklu 
Dzisiaj 5dpo....czas dłuży sie okrutnie!! Testować mam pierwszy raz w sobotę, 12.11, w 10dpo... ale juz wiem ze nie dotrwam i skuszę sie na szybszy test 
23 dzień cyklu/8 dpo
Jakoś tak czas sobie leci. Jesień na dobre się rozgościła a wraz z nią zmęczenie, zniechęcenie, zrezygnowanie. Mamy 8 dzień po owulacji, jakoś wszelka nadzieja ze mnie wyparowała, czuję, że znowu się nie udało. Cóż, za tydzień ten cykl się skończy, zacznie się następny, a potem następny i następny. Przyjdą mikołajki, potem święta, potem sylwester i nowy rok. Potem kolejne święta, majówka, lato i znowu jesień. A my dalej będziemy tkwić w tym samym miejscu.
Witaj kolejna strono pamiętnika...
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2016, 20:37
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Ja to jednak jestem straszną parówą -.- aż mi wstyd.
Nie wiem co to za akcja z tymi cyckami była, ale bolą znowu, raz mniej, raz bardziej i chyba wszystko jest W PORZO. Jakoś tak się strasznie zafiksowałam w moich konwulsjach umysłowych, że jakoś przestałam brać pod uwagę opcję, że wszystko może być dobrze i bez komplikacji. Ale spokojnie, już mi przeszło
Zobaczymy, kiedy wróci, bo że wróci to jestem bardziej niż pewna, bo taka moja uroda. Na razie cieszę się znacznie lepszym humorem. No, i dzięki wielkie za wsparcie 
Ah, w związku z tym, że jutro wchodzimy w 7 tydzień, postanowiłam podjąć prewencyjne działania przeciwko rozstępom. W tym celu wysmarowałam się od szyi po pięty olejem kokosowym. Jestem śliska jak okoń (wiem, że okonie są śliskie, bo kiedyś jednego złowiłam, miał z 5cm, bydlak), ale za to pachnę jak Rafaello.
W następny poniedziałek pierwsze USG.
Ojjjj..... do @ pozostało 5 dni, termin na niedzielę. A póki co z objawów okresowych to zaczoł się delikatny ból piersi i małe zaparcia czyli standard a no i ból miesiączkowy delikatny ale niestety. Po luteinie temperatura skoczyła do 37 stopni poprzedni cykl najwyższa 36,9. Nie liczę na nic nie nastawiam się bo wiem jak to się może skończyć....płaczem i rozczarowaniem kolejnym. W czwartek mężuś ma badanie umówione. A w sobotę mamy wesele przyjaciół.... kreacja naszykowana prezent naszykowany mam nadzieję że pogoda dopisze bo impreza na pewno będzie udana. A w piątek moja mama wymyśliła robienie pierogów....ahh kocham tą moją mamusię 

dziwna sprawa - zrobiłam test i wyszedł cień drugiej kreski.Poleciałam więc po drugi, innej firmy i wyszedł taki sam cień . Zła wiadomość jest taka,że plamię od piątku , także nawet jak coś jest to chyba nie ma większych szans.
Kupiłam sobie jeszcze w Tesco test Pepino , który jest niby od bety 10 i tam druga kreska wyszła mi tak słaba,ze widać ją tylko pod światło. Już sama nie wiem. O ile jutro nie dostanę okresu to idę na betę.Cały czas się czuję jakbym miała dostać @ , boli mnie i to plamienie.
19t3d
Byliśmy dzisiaj na podglądzie. Wszystko w porządku, dzidzia rośnie jak na drożdżach, w ciągu miesiąca podwoiła wagę i obecnie ma 280g. Przepiękna dziewczynka. Tak tak, będzie Małgosia
nie jestem zawiedziona, wręcz odwrotnie, a tak naprawdę to nie ma znaczenia, czy syn czy córeczka, to będzie moje maleństwo ❤
Mąż ustawiony do pionu, oby na dłużej. Przestraszył się po mojej wizycie u kardiologa - wyszła tachykardia i nadciśnienie. Biorę leki, mierzę ciśnienie, mam skierowanie na echo serca, no Meksyk po prostu. Ale ok, dla dzidziola wszystko.
Jutro umawiam nas na połówkowe, najbardziej stresujący moment tej ciąży. Jeszcze dzisiaj lekarz pokazywał mi dane, że dla NT>3,4mm ryzyko wad genetycznych wynosi 5%. J to wszystko wiem, ale chcę też wiedzieć czy moje dziecko będzie w tych 5% czy 95%.
Fizycznie czuje się super, to chyba teraz jest ten złoty okres 2 trymestru. Bezsenność i bóle mięśni / stawów to ponoć standard, więc nie ma o czym pisać. No i standardem jest przeziębienie w ciąży. Obecnie mam przepiękne,już 3 dzień umieram na katar.
Byle do przodu 
Wczoraj po zastrzyku otworzyłam Pismo Święte, chciałam znaleźć tam dla nas nadzieję... Pierwsze słowa które przeczytałam:
" Rozmnażajcie się tedy jak chrząszcze, niech będzie was tak dużo jak polnych koników" (Na 3, 16)
Panie Boże, nie ma problemu- jestem na TAK 
7.11.2016 g.21:31 cz.2
Telefon z kliniki, wizyta jutro rano... Jestem już zdenerwowana... oby endo urosło do 8mm.
Tak bardzo boje się, że coś może nie wyjść.
Wiem, że większość z was będzie na mnie krzywo patrzyła. Ja też jestem sobą zaskoczona...
Od kilku dni siadam z różańcem i wyłączam się na godzinke. Pomaga mi to wyciszyc się i uspokaja...
Zapytalam męża: myślisz, że tym razem zajde w ciąże? Odpowiedział, że nie wie i jest jemu smutno... Mi tez jest smutno...
Z tym smutkiem dzisiaj zasypiam... DOBRANOC...
Dzisiaj rano byłam na becie wynik jutro. Oczywiście zrobilam sikanca rano i wieczorem i kreska druga jest piekna wyrazna:)
Martwi mnie bardzo bolący brzuch...typowo jak przed okresem:/
W środę wizyta u lekarza moze i wczesnie ale zbyt dlugo czekałam na to dziecko:)
13t6d
Po dzisiejszej wizycie w szpitalu jestem jakas rozczarowana, zawiedziona.
Mialam dzis kontakt z czterema osobami, wszystkie mrukowate, malo informacji mi przekazali.
Na scanie maly nie chcial sie przekrecic odpowiednio, aby pani zbadala przeziernosc karkowa. Dosc konkretnie mi gmyrala po brzuchu, chwilami az bolalo. Maly uparl sie i niestety nie ma tego sprawdzonego. Dowiedzialam sie tylko, ze ma 7,73 cm (13t5d). Termin na 10 maja. No i tyle ze scanu. Nie byla rozmowna. W domu doczytalam notatke, ktora zalaczyla do mojej teczki. A wg mnie powinien to przedstawic mi lekarz, z ktorym widzialam sie pozniej.
Potem rozmowa na recepcji innego oddzialu. Tam kolejna malo rozmowna osoba. Ustala mi nastepny scan. Czekam na info. Bedzie tuz przed swietami (20ty tydz wypada akurat tuz po swietach, niestety bede w Polsce). Dzis mi nie pobierano krwi. Powiedziano, ze na nastepnej wizycie polozna moze mi to zrobic (24go list- w 16tyg). Nie musze do nich specjalnie jechac.
Nastepnie wizyta z pielegniarka. Krwi nie pobierala. Zbadala tylko cisnienie i mocz. Ok.
No i na koniec najlepsze. Wizyta u doktora. Dosc mlody, z akcentem. Dla mnie Lotysz badz Litwin.No i on byl najmniej rozmowny ze wszystkich dzis spotkanych osob. Nie wiedzial za bardzo co mi mowic. Pytal czy mam pytania. Zadnej analizy notatek, nic. Rzekl tylko o terminie porodu i o dodatkowym scanie w 30 tygodniu z racji ciazy o IVF.
Dziwnie dzis bylo. Cale szczescie, ze bylam niedawno prywatnie.
Zdjecia mamy dwa identyczne. U nas placi sie za nie 6 funtow. Troche dziwnie wyszlo to moje dziecko.

21t3d
Byliśmy u kolejnego lekarza. Tym razem prywatnie. Liczyliśmy na badanie 3d, ale udało nam się dużo nowego dowiedzieć. Przede wszystkim mam odpowiednią liczbę wód płodowych (a nie to co twierdził ten piątkowy lekarz). Dziewczynka (to już pewne!) waży 441gram. Kręciła się jak zawsze. Ale zdołaliśmy złapać buzię. Najpiękniejsza twarz pod słońcem.
Mam super długą szyjkę macicy, co jest podobno bardzo, bardzo dobre!
I powoli oswajam się z tym, że nie będę miała dziecka, tylko córeczkę.... 
28 dc, 13 dpo
Jutro teoretycznie powinnam iść na betę, betę która ostatecznie powie czy jestem w ciazy czy nie. Jeszcze 3 dni temu nie mogłam wytrzymać życia w niepewności i postanowiłam iść na betę przed terminem wyznaczonym przez lekarza. Beta wyszła ujemna i uznałam, ze ciazy nie ma. Ale potem zaczęło sie czytanie, gadanie i dowiedziałam sie ze zdecydowanie mogłobyc za wcześnie na badanie. W teorii. W praktyce nadal wydaje mi sie ze badanie było wiarygodne, ze ciazy nie ma chociaż nadzieja oczywiście jest. W tej chwili, na wieczór przed kolejnym badaniem krwi nie chce mi sie jutro na to badanie iść. Nie mam w ogóle, ani troche potrzeby udania sie do laboratorium. Jedyne co mnie popycha ku badaniu sa moje kochane dziewczyny z forum. Wiem ze na dzien dzisiejszy one bardziej ode mnie chcą poznać wynik mojej bety, a ze ja egoistką nie jestem to nie wiem jak im jutro powiedzieć ze nie poszłam na betę jeżeli rzeczywiście nie pójdę. Łatwiej jest czekać na cudze wyniki badań, łatwiej jest sie cieszyć i łatwiej jest sie pogodzić z porażką jeżeli sytuacja osobiście nas nie dotyczy. Wydaje mi sie, że nie chce iść jutro na betę, bo w głębi serca wiem ze wynik bedzie ujemny.
Racjonalnie wiem, że odwlekanie tego nic nie da, jeśli jestem w ciazy to jestem, jeśli nie to nie. Jednak łatwiej jest żyć dalej z lekką nadzieją i czekać na @ niż zobaczyć jutro jednoznacznie negatywny wynik i wtedy czekać na miesiączkę, która nie wiadomo kiedy przyjdzie przez Duphaston który nadal jeszcze biorę. Gdyby jednak okazało sie ze Duphaston na mnie nie wpłynął za bardzo to @ powinna przyjść najpóźniej pojutrze. Najchętniej poczekałabym do czwartku i wtedy o ile nie przyjdzie @ poszłabym na betę. Sikańcow nie chce robić, bo wiem ze każdy negatywny wynik i tak dalej bedzie dawał mi nadzieje do póki @ nie przyjdzie.
Na chwile obecna czuje spokój i podoba mi sie ten stan, negatywna beta na pewno to zaburzy. Wolę aby po prostu przyszła @
Dziś miałam transfer crio 5dniowej blastki 4AA..no cóż...pozostaje czekać i mieć nadzieję
mamy 07.11.2016..czas leci
dni mi przemijają przez palce albo mam zajecia fitnesu albo dietetyczke albo robie zdjecia a raczej pozuje do nich:) jutro tez robimy zdjęcia:) w srode salsa w czwartek gin ciezko mi kurcze diete trzymac jak ciągle jeżdżę;/ i waga znow stanęła wrr
niedługo urodziny i minie rok od laparotomii nie chce do tego wracać a przeraza mnie ze tak minęło szybko i dalej nie jestem w ciąży;/
Lipa z mężem ma jakieś tam zastępstwa w pracy i kolejny tydz na nocki a mi sie wydaje ze te dni sa teraz..albo to złudzenie troszeczkę mi lepiej gdy nie mierze temperatury ale dorwal mnie dzis przed wyjsciem hehe
ale potem i tak mysle ze nici tego skoro tyle czasu to sie ie udał oto czrmu teraz miało by sie udac?
znajomym po 5 inseminacjach udało sie przy pierwszym podejściu od invitro i ciesze sie za razem boje zeby wszystko sie udało i dobrze zakończy:)
tutaj tez wpadam w euforie jak widze zielonego kropka i otaczam swoja modlitwa te osoby bo wiem jak tego potrzebują
Chyba przechodzę przez etap oswojenia sie z tym ..moze i to dobrze.Dużo też dalo to ze powiedzieliśmy moim teściom co i jak..sa obrażeni ze tyle czasu nic nie gadalismy i ze pewnie se wmawiamy bezpłodność( no tak głupia opinie teścia )no i ot tego miesiaca odkladamy po 1000 zł na klinike bo chyba jzu tego trzeba bedzie spróbować;/
4+2
No i jestem tutaj na fioletowej stronie 
Czuje sie jakbym tylko snila 
Emocje juz opanowalam, w pracy tylko sie delikatnie zdenerwowalam ale juz jest ok.
Wciaz mam przed oczami tego bladziocha 
Z zamowienia zostaly mi jeszcze 4 testy więc je wykorzystam i bacznie bede obserwowac gruba kreche 
Do lekarki mam na 22.11. Zapisalam sie z mysla o recepcie a pojde z dobra nowina 
W srode albo w czwartek skocze na bete i progesteron. Az sie boje jaki on wyjdzie... 
No ale nie ma co gdybac, musze zaczac myslec o moim Malenstwu aby bylo mu dobrze u mnie:* 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2016, 07:33
8.11.206 g.4:40
Dryń dryń dryń!!! Budzik... jak ja go nie znoszę!!! Ale dzisiaj bez problemu oczy jak 5 zł
Wszyscy spali. Mąż spał w najlepsze. Pies na kocyku też leżał i spał.
Wyjazd 5:35. Jestem rozdarta... Ciesze sie i zarazem boje, zeby wszystko było dobrze. Pora na tabsy i sniadanie. Mąż prowadzi, ja jak księżniczka siedze obok i pachne
jedynie kanapeczki i soczek podaje
Nawet klamek zabronił mi dotykać w jego obecności. Jeszcze dzisiaj rehabilitacja o 16:00. Rozluźniamy macice bo jest zbyt pospinana 
Hmm i jak to się mówi, chyba po wszystkim
Zaczyna się delikatne plamienie...Czuję się całkowicie zrezygnowana. Nie wiem czy znajdę siłę na kolejne zawody...Tymczasem popracuję trochę może to odciągnie moje myśli...
No i niestety znowu sie nie udalo..@przyszla 4.11
dzis 5 dc
6Cs.
Co jest ze mna nie tak
Nie wiem czy link w komentarzu działa więc chwałę się tutaj ^^
https://www.google.pl/search?q=agnes+11841&oq=ag&aqs=chrome.1.69i60j35i39j0j69i57j69i60j0.3151j0j4&client=tablet-android-lenovo&sourceid=chrome-mobile&ie=UTF-8#imgrc=XVQ8-GEexbnECM%3A
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.