samo mnie przeniosło na fiolet jak sobie zaznaczyłam dodatnią betę na wykresie. No nie wiem czy to aby nie za wcześnie. Ja to ale jestem głupia , zamiast się cieszyć to się boję ciązy pozamacicznej albo ,że to jednak jakas torbiel.

Bella2839 Pozytywne nastawienie :) 8 listopada 2016, 12:28

Coraz większe nadzieje.... ale postanowiłam testować 10 listopada, w terminie kiedy według mnie powinna przyjść @. Zobaczymy... Trzymajcie kciuki :)

ankaa81 nic dwa razy się nie zdarza...? 8 listopada 2016, 12:33

Ciąża rozpoczęta 7 października 2016

Dzisiaj zrobiłam betę i widzę w internecie wynik :81,920. Po południu poproszę Fuma,żeby mi odebrał wynik na papierku to może bardziej do mnie dotrze. Oczywiście już poczytałam o torbielach i ciążach pozamacicznych i teraz wymyślam. W czwartek powtarzam betę to już będzie jakaś podstawa. Żeby nie było za różowo to do wczoraj plamiłam na brązowo i przez to się boję. Znalazłam luteinę, jeszcze jest dobra to wzięłam i plamienie niby ustało ale czuję się jeszcze niepewnie. Na wszelki wypadek leżę i zobaczymy co dalej.

bertha Drzewo nadzei... 8 listopada 2016, 13:56

6dpo
temp 37.01

czekam i czekam, odliczam dni.. jak ja bym chciala zeby sie udalo...
Moj M zaczal mowic o adopcji.. ja jeszcze nie jestem gotowa. nie zanim nie sprobuje wszystkiego aby zajsc naturalnie. nie wyobrazam sobie tego..
Ciesze sie ze jest otwarty na taka opcje, ale dla mnie to za wczesnie.
Marzę o dwójce wlasnych, biologicznych dzieciaczkow.. nie potrafie w tym momencie odpuscic.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2016, 13:54

zuzelka wydawało się to takie proste 8 listopada 2016, 14:04

USG Z 3,11,2016 - 9 DZIEŃ CYKLU
Trzon macicy jednorodny echogenicznie, w przodozgięciu o wymiarach 39x31 mm
Endometrium 6,2 mm
Jajnik prawy 38x20 mm z pęcherzykiem 166,6 mm
Jajnik lewy 24x16 mm
Zatoka Douglasa wolna od płynu.

Mąż ma troche za mało ruchliwe pleminiki, ja za wysoką prolaktyne i muszę odstawić leki lub zmniejszych ich dawkę które biorę i które mogą powodować jej wzrost
Ja narazie zmniejszam dawke leku i czekam a mąż ma zacząć brać tabletki na poprawę nasienia.


USG Z 7,11,2016 - 13 DZIEŃ CYKLU
Endometrium wzrosło do 1,11 cm
reszty nie umiem odczytać z usg a nie dostałam opisu... Ale pęcherzyk dominujący dalej w prawym jajniku
Endometrium jak Pani doktor ujęła - piękne - sama by chciała takie mieć :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2016, 14:03

15dc
Znów jakiś dziwny cykl. Testy owu ciemniały do 12 dc i w 13 dniu znów prawie niewidoczne. Śluz prawie płodny był po @, a teraz prawie nic. Zapominam łykać wiesiołka trzy razy dziennie. Wszystko jest PRAWIE.
Zaczęłam badać sobie szyjkę, ale coś opornie idzie, bo to pierwszy cykl i nie mam z czym porównywać. Więc zgaduję.
Na szczęście kłuje mnie coś tam w macicy, więc oby to było na owulację. No i tempka dziwnie cały czas w dół idzie. Normalnie przed owu powinien być skok? A nie takie leniwe zaniżanie.
Może to cykl bezowulacyjny... a ja taka nakręcona,że się uda! W sumie miesiąc temu też myślałam,że owu nie przyjdzie a zaskoczyła nagle bólem i śluzem.

Wkręciłam się ostatnio w czytanie pamiętników,ale... ciążowych :) wczoraj znalazłam ciekawy,bo po 2 stratach. Kobietka tak pięknie pisała o swoich obawach, strachu ale i radości. Urodziła zdrowego synka :) dała mi nadzieję,że i ja poczuję w końcu,jak to jest być mamą :)

Dziewczyny moze pomozecie?
Jakis czas temu natrafilam tu na pamietnik dziewczyny, ktora urodzila ekstremalnego wczesniaczka.. Kibicowalam im i jestem baardzo ciekawa co u nich i jak maluszek sobie radzi.. Niestety nie moge odnalezc pamietnika..
Wiecie o kogo mi chodzi?

Dziewczyny moze pomozecie?
Jakis czas temu natrafilam tu na pamietnik dziewczyny, ktora urodzila ekstremalnego wczesniaczka.. Kibicowalam im i jestem baardzo ciekawa co u nich i jak maluszek sobie radzi.. Niestety nie moge odnalezc pamietnika..
Wiecie o kogo mi chodzi?

29 dc, 14dpo

:(

Zaczęło sie plamienie. Koniec nadziei na ten cykl, @ przyjdzie jak w zegarku mimo brania duphastonu, a to akurat jest pocieszające. Dzisiaj mam zły dzien, z mężem od wczoraj sie kłócimy, o wszystko. Jest mi przykro bo dzisiaj jest nasza 3 rocznica związku a ja w ogóle tego nie czuję i odechciało mi się jakiegokolwiek świętowania, Artur zachowuje sie paskudnie a ja nie mam zamiaru sie z nim dzisiaj użerać. Całe szczęście wyszedł juz do pracy i wroci dopiero ok 5 rano. Ogólnie mam parszywy humor i ciagle zbiera mi sie na łzy. Na codzień nie jestem płaczliwa, ale dzisiaj widocznie nadrabiam za kilka poprzednich cykli kiedy jakoś sobie radziłam z niepowodzeniami. Teraz tez nie czuję sie załamana tylko mam huśtawkę nastrojów. Nie jest to fajne uczucie.

Odebrałam dzisiaj rownież wyniki badań nasienia męża z dnia IUI i jesteśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni.
W zapisie z przygotowań nasienia do IUI niestety nie ma szczegółowych wyników badań tak jak przy seminogramie, ale jest podana ilość plemników ruchliwych i ruchliwość postępowa. Bardzo w skrócie mówiąc w porównaniu z seminogramem zrobionym we wrześniu, ruch postępowy wzrósł z 23% do 45% co jest ogromną różnicą i bardzo dobrą wiadomością, bo normy WHO to ruch postępowy powyżej 32%. Niestety jednak w tych wynikach nie ma podziału na ruch szybki i wolny, wiec nie wiemy czy pod tym kątem cokolwiek sie zmieniło. Do tej pory największym problemem był brak ruchu szybkiego (0%), tutaj niestety nie wiemy czy to 45% ruchu postępowego to nadal tylko wolne plemniki, czy pojawiły sie rownież jakies szybkie.

Mąż oczywiście jest cały w skowronkach, ja również z jednej strony się cieszę, że terapia jaką mu zaserwowałam przynosi rezultaty, z drugiej jednak storny przeraża mnie ze wyniki nasienia są coraz lepsze a ciazy ciagle nie ma. Boję sie najbardziej niepłodności idiopatycznej czyli takiej gdzie niby wszystko jest ok a ciąży nie ma.

W nowym cyklu próbujemy ponownie IUI, to juz postanowione. Postanowiliśmy rownież, że powtórzymy w tym tygodniu seminogram, żeby zobaczyć jak się dokładnie sprawy mają. Ja tez jestem juz na jutro umówiona do ginekologa w klinice, do dr Małka aby ustalić nowy plan działania. Liczę ze powie cos konkretnego, nie chce znowu usłyszeć ze "w końcu sie uda" bo to juz 14cs a ja mam serdecznie dosyć czekania.


bertha Drzewo nadzei... 8 listopada 2016, 15:36

Tak sobie myślę, że może ten antybiotyk i clexane po laparo sprawi że sie uda w tym jeszcze cyklu..?
Antybiotyk - ze niby wybił te złe przeciwciala, ktore mogly zabijac plemniory albo zarodek, jako cos obcego, a Clexane - ze endo lepiej ukrwione i łatwiej sie zarodkowi zagniezdzic....
Miła dla mojej rosnącej nadzei teoria....

wróciłam do pracy..wcale nie jest kolorowo..:( wszędzie noworodki, dzieci, brzuchatki :(

jak zyć? robić cały czas dobrą minę?cieszyć sie? gadac ze wszystkimi o dzieciach? a w środku przecież tak cholernie boli..tak bardzo..:( mąż tez smutny..nie dosc ze żałoba to jeszcze to...a jak sie dowie ze plemnik sie nie aktywował....?co to bedzie...:( tak bardzo bym chciała..tak bardzo bym chciała dziecko..chciałabym swoje 4 kąty..chciałabym żebyśmy byli szczęśliwi...

jestem strasznie zakompleksiona..całe życie byłam..znalazłam mojego męża, moje największe szczęście..i potrzebuje cały czas zapewnień ze On mnie kocha..ze się mu podobam..ze tęskni..że myśli..czy to złe? koleżanka mi ostatnio powiedziała ze takim sposobem go odstraszę i odejdzie..jak będę chciała żeby co chwilkę mówił ze mnie kocha..powiedziała ze ważniejsze są czyny i żebym tam doszukiwała sie dowodów miłości...ale jakich czynów? ze jak poproszę to mi odkurzy? bo za bardzo nic innego nie robi..tzn pomaga mi na każdym kroku ale w czynnościach domowych..czy czyny to są ze kupi mi kwiatek?szepnie do ucha ze mnie bardzo kocha..czy cos kupi innego? a moze przygotuje kolacje czy zrobi herbatę?

ps. teściowa zostawiła nam długi..jak narazie 60tys :(:(

kamika23 Zale niecierpliwego trolla 8 listopada 2016, 17:26

Za dużo się dzieje od wczoraj :D Najpierw 2 kreski na dwóch testach, wielkie niedowierzanie, stres jak to będzie, czy damy radę, pytania "jak to możliwe, mąż miał słabe wyniki nasienia".....itp itd.... Dzień wczorajszy to była istna masakra :P

Dzisiaj rano zadowolona poleciałam na betę i progesteron. Miało być szybko 3-4 h i wyniki i cio ? Niestety albo mam dzwonić wieczorem i pytać czy są i lecieć odebrać albo mam przyjść jutro rano :/
Tak mnie w tym labolatorium wkurzyli ze wstąpiłam do apteki po kolejny test. Zrobiłam....i zobaczyłam mocniejsze kreski niż wczoraj więc humor się poprawił :D

Teraz czekam.... zjemy kolacje i zadzwonię... może już coś będzie wiadomo...

Muszę kończyć --> pęcherz nie daje wytchnienia :P


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2016, 17:24

Cześć.
Już kiedyś tu byłam .Czemu zrezygnowałam z obserwacji ? Nie wiem ,chyba chciałam zdać się na samoobserwację i nie prowadziłam żadnego kalendarzyka i tak oto nie jestem nadal w ciąży.
Może to i też moja wina , nie staraliśmy się za bardzo przez te kilka miesięcy o maluszka. Mam za dużo na głowie.. szkoła,praca ,przygotowania do ślubu,po za tym dostałam jakiegoś cholernego doła , ciężko mi z niego wyjść i nie mogę przestać myśleć o mojej stracie rok temu..

Wiem, pewnie pomyślicie że przesadzam, albo użalam się nad sobą, ale muszę się wygadać bo ciężko mi na sercu. Normalnie to nie mam z kim porozmawiać. Poroniłam i nikt już więcej nie poruszył tematu mojej ciąży, ani rodzina,ani narzeczony. Nie wiem.. może to i lepiej,może oni uważają,że lepiej dla mnie , ale tak naprawdę nie rozumiem dlaczego mi się to przytrafiło .

W Święto Zmarłych położyłam kwiaty i zapaliłam znicz na grobie dzieci straconych.Tylko tyle mogłam zrobić. Rozbeczałam się przy tym grobie niesamowicie ,coś we mnie pękło, szybko uciekłam z tamtego miejsca, czułam ,że wpadnę w jakąś cholerną histerię . Nie chciałam tego. Później pół nocy płakałam . Boże jacy my,ludzie na ziemi jesteśmy bezsilni.. Oddałabym życie za swoje dziecko ,gdyby to było możliwe. W Zaduszki ,poszłam jeszcze raz na grób dzieci straconych.. zapaliłam znicz, pomodliłam się , czułam się bardziej uspokojona niż dnia poprzedniego.

Jestem już mamą aniołka , chcę być jeszcze mamą żywego dziecka .
Mam jakieś złe przeczucie ,że ciężko mi będzie zajść w ciążę,że kolejna ciąża też będzie pozamaciczna,albo że wgl.nie będę mogła mieć dzieci. Boje się,że już u góry jest napisany na mnie jwyrok, czuję się bezwartościowa,taka bezradna.

Wszystkie jesteśmy bezradne.. Im bardziej chcemy maluszka , tym bardziej nam pod górkę.

No i krótka była moja kariera na fioletowej stronie, znowu plamię i tym razem krwią. Chyba to już koniec, fajnie było chociaż przez chwilę poczuć się mamą. W czwartek powtórzę betę o ile do tego czasu nie dostanę mocnego krwawienia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2016, 19:24

Dzisiejsza wizyta u lekarza ... no cóż, odnawia się endometrioza a dokładnie cysta endometrialna ... nie wiem czy się śmiać czy płakać? Kolejna wizyta za 2 tygodnie i zobaczymy co to będzie, jaki plan działania...lekarz zastanawia się nad laparoskopią drożności jajowodów lub HSG, laparo lepsza (podobno) a ja sama już nie wiem :( a ponadto owulacja już była, to się nazywa mieć szczęście, akurat wówczas kiedy męża brak a tym samym współżycia :P
a tymczasem jutro wielki dzień w przedszkolu - PASOWANIE NA PRZEDSZKOLAKA I STARSZAKA. Trzeba się przygotować :)

Furiatka Third time is a charme 8 listopada 2016, 18:23

Dawno tu nie zaglądałam. Ostatnie dwa tygodnie w robo to był zapierdziel, że hej. Momentami zapominałam, jak się nazywam. Dzisiaj pierwszy spokojniejszy dzień, oby na dłużej.
Starania ruszają małymi krokami do przodu. W przyszłym cyklu mamy podejść do inseminacji. Małż ma takie sobie wyniki, ale dużo plemników, więc będzie z czego odfiltrować materiał. Średnio wierzę w skuteczność tej procedury, ale nie będę od razu strzelać do komara z armaty i porywać się na in vitro, więc spróbujemy.
Nasz nowy lekarz to prawdziwy milczek, na ostatniej wizycie wypowiedział do mnie może trzy zdania. Duża odmiana po zawsze uśmiechniętym, ale jednak trochę słodko-pierdzącym ginie. Ci z kliniki leczenia niepłodności są jak z fabryki dzieci. Zero emocji, zero dobrego słowa, tylko suche fakty i statystyki. Ale nieważne, grunt, żeby były efekty. Od słuchania, że tym razem to już na pewno się uda, zbierało mi się na rzygi.
Byłam też na konsultacji u immunologa, bo wyszła mi mutacja jednego z alleli (chyba tak to się nazywa) MTHFR. Dostałam Clexane, co oznacza, że od przyszłego cyklu kłuję się brzuch. Can`t wait.
Z plusów widzę, że najwyraźniej po stymulacji pregnylem (i najprawdopodobniej suplach) owulka wróciła do normy. W połowie cyklu pęka sobie jajco i tempka ksiażkowo skacze. Aż w szoku jestem. Dodatkowy objaw to wyraźne bulgotanie w brzuchu po stronie jajnika, z którego była owu. Śmieszne uczucie, ale dzięki niemu całkiem nieźle wstrzeliliśmy się z małżem z działaniami w tym cyklu, więc zawsze jakiś cień nadziei jest, że obędzie się bez wspomagania. Marne szanse, ale gdybym się nie łudziła, nie byłabym staraczką.

Masz już prawie 18 tygodni i rosniesz na dużego chłopca albo dziewczynkę. Tego nie idzie oszukać :)10icb60.jpg

Czekam na dzień w którym poznam Cie osobiście ! Do wizyty już tylko niecałe 13 dni.

No to mam cukrzycę ciążową oficjalnie potwierdzoną u diabetologa. Przekroczyłam nieznacznie tylko glukozę na czczo (u mnie 95, norma do 92), ale wystarczyło, by określić, że to cukrzyca ciążowa.
Dawno nie miałam tak miłej wizyty na NFZ. Lekarka przemiła. Dała mi glukometr, wypisała receptę na paski do glukometru i do badania ciał ketonowych w moczu i zaleciła dietę. Dostałam książeczkę - dzienniczek do pomiarów, książeczki z informacjami o cukrzycy ciężarnych i z planem diety, termometr dla dziecka z miękką końcówką, wszystko w pięknej torbie z logo producenta glukometrów. Normalnie wyszłam, jak z butiku. ;-) Mam mierzyć cukry na czczo i po 3 głównych posiłkach i za dwa tygodnie do kontroli. No i mam odstawić metę. Na szczęście lekarka nie straszyła mnie ogniem piekielnym, że to brałam. Powiedziała, że moja dawka jest tak mała, że ani pomaga ani szkodzi, więc mam odstawić i zapewne wrócę do niej, ale w wyższej dawce po porodzie i karmieniu.
No to dieta, ale od jutra ;-)
Dziś w 4 aptekach nie dostałam zapisanych na receptę pasków, albo wcale nie mieli, albo za mało, a recepta jedna. Już je zamówiłam w naszej wiejskiej aptece.

Jakoś nie panikuję z powodu diety, bo choć słodycze kocham, to w ciąży mam średnią ochotę na nie. No i po przejrzeniu przykładowego menu stwierdziłam, że to strasznie dużo jedzenia. Ja nigdy nie jem tyle chleba, ani tylu posiłków. Będzie trzeba trochę to dopasować do siebie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2016, 18:41

Wróciłam właśnie z monitoringu.
13 dc. Pęcherzyk ponad 26 mm, endometrium 10,46 mm. Zastrzyk w dupke i do dzieła :)
Równo miesiąc temu też miałam monitoring- było słabiej.
W sobotę kolejne usg, zobaczymy czy pęcherzyk pękł czy niet...
A za dwa tygodnie dowiem się, czy czeka mnie radość czy depresja ;)

Będzie co ma być, niech się stanie wola Twoja Panie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2016, 22:25

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)