Mam wyniki hamowania. Allo-mlr na poziomie 31,8%. Ucieszyłam się, bo spodziewałam się, że będzie 0%, a tu niespodzianka. Wiem, że lekarze zalecają, żeby było 40% i więcej..ale też jak hamowanie po szczepieniach jestw okolicy 30-40% dają zielone światło. czekam na maila od dr P. jakie dalsze zalecenia i czy mam się szczepić czy mam zielone światło na kolejną procedurę. W czwartek wizyta u dr G. w klinice, w piątek prawdopodobnie koniec antyków i zaczynam stymulację. Najbliższe dni pokażą co dalej.
Boję się.
edit: dc P. odpisał, że wynik daje szansę i mamy zaczynać IVF. czyli co..jeśli w czwartek dr G w klinice uzna, że wszystko ok, to startujemy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2016, 09:17
Niestety beta <0.100. Takze trzeba działać dalej..
Chwile sie posmutkam i działamy.
Okres jak widac byl.. malo tu zagladam ostatnio bo zwyczajnie brakuje mi sil na starnia i pisanie, jakos to mnie wszystko meczy i dusi..mialam isc do nowego lekarza ale ten nie raczy odebrac telefonu, nie wiem co to za czlowiek, kompletny brak profesjonalizmu, a ja musze dalej patrzyc na rosnace brzuchy wokol mnie.. zaraz po nowym roku znow zostane ciocia, potem znowo i znow... i pomyslec ,ze wszyscy zdazyli zajsc kilka razy przez ten czas a ja wcale.. ta swiadomosc mnie pograza..
Jestem pełna emocji. Jutro wizyta u gina. Ciekawa jestem co powie. Czy hormony usunęły już torbiele czy jeszcze nie? Czy zaczniemy stymulację owulacji. Tak bardzo nie mogę się doczekać wizyty.
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
5+1
A wiec poniedzialek zaczal mi sie fatalnie...
Rano powiedzialam tacie, ze zostanie dziadkiem i co? Przyjal to tak jakbym zbrodnie popelnila. Az sie z tych nerwow poplakalam 
A potem odczuwalam skutki zdenerwowania. Praktycznie caly dzien brzuch mnie bolal.. Ech..
Musze uwazac...
Na szczescie u rodzinnej poszlo mi lepiej. Dostalam recepte na Luteine i L4 do przyszlego wtorku. Z tym, ze myslalam ze wypisze mi zwykle L4 a dala mi typowo na ciaze
i musialam juz sie w pracy przyznac.
Po poludniu odebralam wyniki bety i progesteronu 
Beta 718
Progesteron 25,75
Liczylam, ze beta wyjdzie kolo 300 a tu taka niespodzianka
przeszlo 200% przyrost 
A z progesteronem zrobilam eksperyment. W czwartek zrobilam badanie na czczo tzn nie bralam Luteiny przed badaniem. A dzisiaj ja wzielam. Widac roznice
przynajmniej moja ginka bedzie miec pelny obraz wyniku progesteronu.
Ogolnie jak sie czuje?
Jakbym połknęła dzieciom pilke 
Mdlosci mnie mecza, zawroty glowy tez, dzisiaj jeszcze doszedl bol @.
Miejmy nadzieje, ze bedzie wszystko dobrze z moim malenstwem 
Nie moge sie doczekac przyszlego tygodnia. Kiedy to na USG zobacze juz moja Fasolke

Byłam u ginekologa, potwierdził że owulacja już była, widział płyn który wydostał się z jajeczka. Powiedział nawet że owulacja była z lewego jajnika. W tym miesiącu podczas owu nie bolały mnie bardzo jajniki jak to było miesiąc temu. Boże niech się uda... Martynko pomóż mamusi :*
Lekarz pożegnał mnie słowami "Pani Anetko do zobaczenia następnym razem już w odmiennym stanie"
Niech jego słowa się spełnią

Nadzieja w tym cyklu odeszla...
Niepszespana noc - po prostu męka
Wizyta u lekarza - zapalenie oskrzeli-antybiotyk- zwolnienie lekarskie.
Cykl przeznaczam na stracenie przez te cholerne choróbsko 
w czwartek beta
21dc, 5dpo...
Weekend spędziłam bardzo przyjemnie. Alkoholu za wiele nie wypiłam, trzy bardzo słabe drinki z 50ml. wódki raczej na tym etapie nie zaszkodzą, przynajmniej wyluzowałam. Najgorsze jest tylko to, że dość sporo się obżarłam a waga i tak leży i kwiczy
Od dzisiaj wzięłam się z powrotem za dietę.
Dziś Mąż był u naszego lekarza rodzinnego, by poprosić o skierowanie na umówioną już wizytę u genetyka. Oczywiście nasza kochana lekarka od razu wiedziała po co przyszedł i bez wahania skierowanie wypisała
Serio - złota kobieta!
Ja już mega czuję wpływ progesteronu. Paznokcie zrobiły się twarde, a normalnie kruszą się jak cholera. Piersi wypchało i coraz mocniej ciążą. Chyba pójdę w środę zbadać proga z ciekawości, akurat będzie 7dpo. Nie wiem tylko, czy mi się będzie chciało przed pracą, bo w naszym szpitalu akurat w środy mają promocję na badania i jest dużo ludzi zawsze. No nic, zobaczymy.
Spisałam sobie badania z immunologii, które chciałabym wykonać, więc muszę uderzyć jeszcze raz do rodzinnej, po kolejne skierowanko. Widzę, że czas znajdę dopiero końcem miesiąca lub początkiem grudnia, no ale trudno, nie pali się. Czekałam z tym tyle, to poczekam jeszcze te kilka tygodni. Dobrze, że choć ten genetyk już umówiony.
W czwartek jadę do fryzjera i już się doczekać nie mogę. Chciałabym troszkę rozjaśnić moje włosy (obecnie jestem szatynką). Co z tego wyjdzie, zobaczymy. Nie farbowałam włosów od sierpnia, więc już mam dość moich artystycznych odrostów. W sumie co by mi na tej głowie nie zrobił, to chyba gorzej już być nie może 
Poza tym chciałabym sobie kupić ładne botki, ocieplane, by nogi nie marzły. Chyba zamówię przez neta, bo w sklepach nic mi się nie podoba. Trochę się boję, że będą nietrafione z rozmiarem czy zwyczajnie niewygodne, ale przecież zawsze mogę opylić potem komuś innemu. Ryzyk - fizyk, chyba zabieram się za szukanie 
9 dc
Dupa balda! przyszłotygodniowa wizyta u gina odwołana. Jest na konferencji
i co tu robić? Zaproponowali inną lekarkę w ten sam dzień albo wizytę u mojego lekarza ale tydzień później. Mogłabym wybrać inną lekarkę ale co mi po tym jak ona mi tylko powie czy jest jajko czy nie ma a nie powie nam co dalej mamy robić
u nas nie ma klarownej sytuacji i doktorek z wizyty na wizytę coś wymyśla i kombinuje więc bez wizyty u niego się nie obejdzie
ale muszę wiedzieć czy coś urosło czy nie... Postanowiliśmy, że pojedziemy do doktorka później (28.11) a monitoring spróbuję zorganizować na miejscu. Ehh zawsze pod górkę 
Dziś czuję się wyjątkowo źle. Kręgosłup dokuczał mi cały dzień i coś jakby w jajnikach trochę kłuje ale już sama nie wiem czy sobie przypadkiem wmawiam, bo tak bardzo bym chciała żeby w końcu coś urosło
a może po prostu coś w jelitach się dzieje?
Chyba trochę odzyskuję humor i radość.. Dzisiaj nawet planowałam remont w domu, a to w moim przypadku dobry znak.. Pieniędzy zero, ale ja zaczęłam marzyc planować, przekładać, układać.. Uwielbiam projektować
No i dziś przywitała mnie rano @
mój poprzedni cykl jak pisałam wyglądał tak:
14dc jajko 11mm
17 dc jajko 12 mm
23 dc wyraźnie książkowy obraz pękniętego pęcherzyka świeżo po owulacji
prolaktyna 400 (w normie bo górna granica była 497)
tsh 1,14 także wzorowe
w 34 dc wystąpiła miesiączka. No niestety rozpoczoł się mój 9cs
idę 17.11 do tego lekarza co pisałam może on będzie miał jakiś plan na mnie.
u tej lekarki co chodziłam to trochę brakowało jej już pomysłu. Wspomniała coś o stymulacji ale od razu zasugerowała by odbyła się w warunkach szpitalnych wtf?????
Zobaczymy co powie ten drugi doktorek
Kolejny dzień cyklu, kolejny dzień oczekiwań ..na cud?Kolejne myśli: a może mimo wszystko tym razem się udało? .... Samopoczucie dziś zdecydowanie lepsze niż podczas weekendu, chyba za dużo miałam wolnego i tym samym myślałam, dodatkowo się dołując. Odczuwam lekkie kłucie raz z prawej raz z lewej strony, czasami ból podbrzusza - być może to coś "złego" a być może to moja wyobraźnia, i odczucia, których tak naprawdę nie ma.
Ile jeszcze mam czekać na zmianę w życiu, na dobre wiadomości ?
czasami brakuje mi sił, a myśli przyprawiają mnie o omdlenia i mocne uciski w żołądku.
Trzymajcie się cieplutko ! u mnie już od 2 dni biało wokoło, jednym słowem: zima zawitała
Ciąża rozpoczęta 16 października 2016
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Jestem zła.
Byłam na usg. Jest tylko jeden pęcherzyk w lewym jajniku 15 mm. Liczyłam na więcej, bo na jutro planowałam IUI. Jak na złość owulacja się opóźniła,a co miesiąc po CLO była 14 dc 
Znowu będę musiała iść do kierownika. Może dogadam się z nim,że przyjdę na drugą zmianę. Ciekawe czy pójdzie mi na rękę(?)
Byłam u innego gina, który ma dobrą opinię ...w sumie każdy u którego byłam miał dobrą, ale u tego było inaczej. Powiedział,że trzeba inaczej działać, zrobić coś innego niż do tej pory.
Mam zbadać lh, w środę kolejne usg i wtedy się zdecyduje kiedy IUI.
Już nawet zlewam na to i nie przejmuję się tym, czy pęcherzyk pęknie za szybko . Po prostu jestem bezsilna i chyba zostało mi tylko zaufać temu lekarzowi .
Od kolejnego cyklu spróbujemy innego leku na stymulacje , bo CLO słabo daje radę.
Doktor zachwycał się endometrium
. Powiedział też,że nasienie męża nie jest wcale złe. Fakt, ilość się poprawiła. Pochwalił to,że daję mu witaminy i kazał brać dalej.
Wyśmiał też lekarza ,który gadał do mnie o laparoskopii ze względu na to,że ciężko znaleźć prawy jajnik. Ten doktor znalazł bez problemu, choć może akurat miał szczęście 
Fajny ten lekarz. Trzy razy podał mi rękę hah
i pomógł się podnieść z fotela 
Od dziś chyba będzie moim prowadzącym .
Jest ciężko, bo trudno pogodzić pracę z kliniką . Niby 2/3 wizyty w miesiącu ,a tak ciężko to poukładać 
Dziś poryczałam się tak jak chyba nigdy. Złość, którą dziś poczułam to coś nie do opisania.... Byłam pewna, że owulacja nastąpi jutro.... Tymczasem dziś rano obudziłam się z temperaturą 36,85 ..... co oznacza w moim przypadku znaczny wzrost.... A co za tym idzie owulacja już była..... A my od 4 dni ( nie licząc dnia dzisiejszego ) nie kochaliśmy się..... Pytanie : Dlaczego ? Skoro wiedziałam, że owulacja jest tuż tuż ? Ano dlatego, że byliśmy na wycieczce objazdowej i po prostu nie było jak.... Mój mąż oczywiście codziennie pił. Wieczorami wracał już po piciu....A za dnia nie było po prostu kiedy, bo każdą minutę wypełniały wycieczki..... Poczułam dziś na niego taką złość, że nie umiem tego teraz opisać... Już wiem jak może się rozpaść małżeństwo kiedy stara się o dziecko.. Żonie bardzo zależy na dziecku i kiedy po raz kolejny się nie udaje to zaczyna obwiniać tego męża..... W ogóle nie mam obecnie przyjemności z seksu... Myślę tylko czy tym razem się uda.... Ale w tym miesiącu nic się nie uda... Nic, a nic..... Jestem zdruzgotana... Pierwszy raz w życiu trząsałam się ze złości.... Jestem taka wściekła, że mam ochotę gdzieś uciec .
Witajcie kochane ! Po monitoringu jakoś zawsze jestem spokojna. Dzisiaj jednak już leżąc przed lekarzem zastanawiałam się a co jeśli żaden pecherzyk nie urósł a co jeśli są malutkie jak ziarenko....po raz pierwszy miałam takie myśli. Wchodząc zawsze byłam pewna że jest pecherzyk bo jak miałoby nie być skoro cykl był stymulowany. A dziś po raz pierwszy obawa.....jednak mylna☺☺ dwa pęcherzyki jeden 18 drugi 16 w prawym jajniku.śluz prawidłowy ...zastanawiam się czy ten śluz to to samo co endometrium. W czwartek zastrzyk ovitrrele a a weekend ostro pracujemy to zalecienie lekarza ☺☺ Panie Boże błagam cię w swojej nieskończonej dobroci o cud. ☺☺☺
Dziewczynki podpowiedzcie mi czy jest jakaś pozycja która zakłada bardziej trafienie w ten właśnie prawy jajnik? albo coś co mogę zrobić żeby nam pomóc?.
Ściskam Was i czekam na same dobre wieści ☺☺
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2016, 00:27
Rozpoczynamy 7dc
Jutro, a właściwie dzisiaj o 7:15 mam umówiony blabla car do Wawy. Oczywiście powinnam juz spać, ale standardowo mi sie nie chce 
Mąż był dzisiaj na badaniu nasienia, ale po raz pierwszy w klinice w której sie leczymy od października i w której podchodzimy do IUI. Wcześniej badania robiliśmy w innej klinice i zaleta była taka ze wyniki były gotowe do odbioru juz ok 1h po oddaniu nasienia. Teraz niestety musimy czekać na wyniki aż do czwartku, ale z drugiej storny badanie było aż 75zl tańsze wiec przeżyjemy te 2-3 dni oczekiwania 
Co do nasienia to nie spodziewam sie rewelacji. Moje przeczucie mówi mi ze znowu wzrosła ilośc, ale nie szybkość. Spodziewam sie ruchu postępowego wolnego ok 40% (we wrześniu było 23%) ale mam tez przeczucie ze nadal nie bedzie w ogóle ruchu szybkiego. Obym sie myliła. Jeżeli jednak moje przeczucia bedą słuszne to następnym krokiem bedzie ponowna wizyta u androloga. Musi byc jakaś przyczyna, dla której nie chcą one szybko pływać i oczekuje ze jakaś mądra głowa ja znajdzie.
Gdyby jednak jakimś cudem okazało sie ze pojawił sie ruch postępowy szybki to postanowiłam, ze w tym cyklu podchodzimy jeszcze raz do IUI, ale jeśli się znowu nie uda to w grudniu robimy sobie przerwę. Owu i tak zreszta wypadnie w okolicy świąt wiec myśle, ze i tak nie byłoby możliwości podejścia w tym czasie do inseminacji, ale przede wszystkim chce odpocząć, chce moc sie napić w sylwestra i bawić sie jak inni , nie martwiąc sie o to że zmarnuję pieniądze wydane na inseminacje. Jeśli plemniki zaczną szybko pływać to co ma byc to będzie, a może uda sie w końcu znowu zajść naturalnie - raz juz się przecież udało!
Nie ma co gdybać, w piątek jestem umówiona na pierwszy monitoring w tym cyklu, to bedzie 10dc i nie chce go przegapić. Nie ukrywam, że nie jest mi to na rękę bo specjalnie po to będę musiała wrócić na 1 dzien z Warszawy, zeby w sobotę znowu jechać do stolicy na baby shower mojej bratowej, która rodzi za jakies 3 tygodnie 
Jeden plus tego monitoringu jest taki, ze mój lekarz jest tego dnia na urlopie i przyjmie mnie kto inny, jeśli nowy lekarz okaże sie fajniejszy bez wahania sie do niego przepisze, bo mój mi totanie nie lezy. Nic nie mówi, o niczym mnie nie informuje, sama muszę go ciągnąć za język - nie podoba mi sie to wiec bez wahania wymienionego na lepszy model
zobaczymy co będzie
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.