5dc entego cyklu
Wracam na ziemię, czyli bez frustracji zaczynam kolejny cykl, ale już na tyle mnie życie wyszkoliło, że niczego absolutnie nie planuję i nie wyliczam. Wiem setki razy to powtarzałam, próbowałam się nie nastawiać, ale różnie z tym bywało, wiadomo chciało by się mieć wszystko poukładane, uporządkowane, ale tak nie wolno, przynajmniej nie ze wszystkim.Ostatnie miesiące nauczyły mnie, że marzenia mieć warto, ale nie wolno być takim pewnym, no przynajmniej trzeba być nieco bardziej powściągliwym.

Więc marzenia mam, ale postanowiłam żyć bez porządkowania sobie wszystkiego, tak nieco w takim malutkim bałaganiku, jak się uda załatwić to i owo, zrealizować marzenia - będzie super, ale jak nie teraz, to za chwilę.

Za dużo mam teraz stresu, muszę dać na luz.
Nie rozmyślam kiedy warto serduszkować o nie, koniec z tym.Nie rozmyślam czy uda się teraz,przecież nie mam na to aż takiego wpływu.Nie polecę do gina sprawdzać co i jak.Poczekam cierpliwie do stycznia.Teraz potrzeba mi spokoju, a jak coś to skonsultuję i pozałatwiam to czego nie załatwiłam w tym roku, już w nowym.
Mam tak mój zeszyt, w który wpisuję co chciałabym zrobić/załatwić jeśli chodzi o dom, nasze sprawy i nie stresuję się, że nie załatwiłam wszystkiego teraz, przyjdzie na to czas, na wszystko przyjdzie czas.Na wszystko co pozytywne.

naataszaa W oczekiwaniu na szczęscie.. 16 listopada 2016, 19:27

Witam. Postanowiłam wrócić :) ostatni czas był dla mnie trudny. Przeszlam depresję. Z dolka wyciągnęła mnie propozycja awansu w pracy, moje mysli się skupily tylko na szkoleniach i nauce.. los postanowił mi zepsuć plany o awansie i w zamian za to ... beta 14.11.16 89.92, a dzisiejsza 150,6 .. :) co o tym myślicie? :)

dzisiaj dostałam telefon z kliniki ze czeka na nas zarodek|! nasze dziecko!! 5 ciodniową blastocystę..dzisiaj jest Dzień Matki..czy to znak??

Boże dziekuje Ci za to! dziękuje Ci za nasze dziecko!

Noc? Po co jest noc? Noc jest po to, żeby płakać. Ryczeć. Wyć ile wlezie. Tylko w nocy mogę mieć pewność, że ktoś nagle nie zapuka do drzwi sprawdzić jak się czuje. Ale ONI nie tylko SPRAWDZAJĄ jak się czuje. Przynoszą obiad, zmieniają temat, patrzą ile tabletek zniknęło z opakowania, piją jedną herbatę, drugą, bylebyś nie była sama. Dzwonią, piszą. Chcą podnieść na duchu. Starają się. Doceniam ich trud, opiekę i troskę. Ale ja muszę sama. Zawsze tak było. Muszę SAMA poukładać sobie wszystko w głowie na nowo. Zbudować nowy pancerz, dzięki któremu będę mogła pokazać "ha, patrzcie, tak naprawdę to jestem taka silna", ale nocą.. Nocą będę płakać. To tylko wtedy nie usłyszę nagle pukania do drzwi i w pośpiechu nie zacznę wycierać nerwowo łez. To tylko wtedy mogę płakać tak długi, aż z bezsilności i zmęczenia po prostu zasnę. Przecież muszę pokazać, że jestem silna. Ns zewnątrz. Głęboko w środku cierpię.. ON. Wiem, że ON nie może na to patrzeć. ON również cierpi. Stara się być silny, ale ja widziałam.. widziałam ukradkiem jak płakał.. Praca. Wrócił do pracy. Jestem sama. Łez jest jakby więcej..
Dusza siedzi, nadal czeka, by móc poszukać pozostałe części. Jeszcze chwila. Jeszcze momencik. Jeszcze trochę wylanych łez.

Wyniki z 25 listopada:
beta HCG - 774,2 U/l
progesteron - 104,4 nnmo/l
Cały weekend w szkole. Powiedziałam tylko jednej koleżance z którą równolegle się starałyśmy. Czekam na termin do lekarza i już nie mogę się doczekać :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 listopada 2016, 19:19

5+5


Jak ten czas leci. Belly pokazuje mi, że już 14% ciąży za mną :)
Jak tak dalej pójdzie to się nawet nie odwróce a już będę rodzić hehe

Dzisiaj mdłości mnie męczą a nawet 7:00 nie ma. Piersi tak jakby przestały. Ale do wieczora daleko ;)

W nocy wogóle miałam sen, że byłam na wizycie u ginki, która robiła mi USG. A tam szok! Ginka mi mówi, że będą bliźniaki! o_O

Aż się obudziłam :D

Na szczęście ani u mojego ani u mnie nie było bliźniaków w rodzinie, więc ta opcja nie wchodzi w grę ;)

Nie wiem jak ja przeżyję weekend a potem poniedziałek. Te dni są dla mnie jak wieczność. Już bym chciała mojego Kropka zobaczyć :)
Mam w sumie nadzieję, że go zobaczę i jego <3 :)
To będzie 6+2 ale nie zawsze wtedy coś widać na USG...

Oby u mnie było <3 <3 <3

Już nawet myślałam, żeby dzisiaj lecieć na NFZ do jednego babsztyla ginki na USG zerknąć ale czy to dobry pomysł? Dzisiaj dopiero 5+5?

hmm... zobaczę, chociaż nie powiem, że korci mnie niesamowicie...

Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy

No to zrobiło się słodko-gorzko.
Niestety owulacji brak, jakieś dziwne małe coś na lewym jajniku, ale za małe żeby w tym cyklu mogła być owulacja. Doktor obejrzał wykresy, wyniki, pomruczał, pomarudził. Pocieszył też, że będzie dobrze, ale cykle są zbyt nieregularne i faza lutealna tańczy jak chce. Widać, po ostatnim cyklu, że organizm walczy i mimo plamień ciągnął fazę lutealną z pomocą duphastonu. Ale tak nie może być, bo czasu nie mamy za dużo, żeby bawić się w półśrodki.
Po pierwsze - regulujemy cykl. Od następnego miesiąca wchodzimy z clo. Mam brać 2 razy dziennie po pół tabletki od 4dc przez 5 dni, potem od 16 dc wkracza duphaston i tak przez 3 miesiące. Jak nie zaskoczy i nie będzie efektu w postaci ciąży robimy laparoskopię ze sprawdzaniem drożności. Tu mi ulżyło, że omijamy HSG. Jak wspomniał o HSG, zrobiłam oczy jak spodki i zaczęłam kręcić głową. Uśmiechnął się pod wąsem i zgodził się na laparoskopię bez problemu.
Zawsze myślałam, ze clo daje się tylko na stymulację jajeczkowania. Zapytałam o to, wyjaśnił mi, że dawka terapeutyczna jaką dostałam służy wyregulowaniu cyklu. Organizm ma się nauczyć, że owulacja ma nastąpić w określonych dniach, a duphaston ma nauczyć organizm, że faza lutealna ma trwać określona ilość dni. Chodzi o to, żeby ustawić mnie przed laparoskopią, bo po niej i udrożnieniu jest wielka szansa na ciążę, a nie, że przez następne pół roku raz będzie owulacja, raz nie, raz faza lutealna będzie taka, raz śmiaka.
Zatem poczekam sobie na ciążę ponad 3 miesiące, bo już nie wierzę, że uda się bez udrożnienia jajowodów.
Ufam moim lekarzom, mają duże doświadczenie i nie pieszczą się ze mną. Teraz sama sobie po bezsennej i przepłakanej nocy muszę wytłumaczyć, że tak musi być,że musimy poczekać.

Isia93 Nasza walka 16 listopada 2016, 10:14

Rozpoczął się trzeci miesiąc z profertilem, za miesiąc badanie, mam nadzieję że wyniki się polepszą.

Jutro idę na dodatkowe badania tarczycy i zaczynam brać taletko

An1 Mama dwòch aniołkòw 1 marca 2017, 21:41

Zaraz pójdę zrobić jeszcze raz test owu. Zobaczę czy twst z rossmana facelle dalej pokaże że zbliża się owu. Dzisiaj będąc w kościele poprosiłam Matkę Bożą i św Dominika o dar rodzicielstwa, jakoś lepiej mi po ttej modlitwie

23 dzień cyklu. Ale czas leci. Jeśli jestem w ciąży jest 18 % szans że test będzie + dzis. Termin przypadalby na 31 lipca.

Ale spoko nie jestem. Tak czuję. A jak jestem to nie testuje nie chce kolejnej biochemicznej przeżywać.

andzia86 Starania i ta niepewność 16 listopada 2016, 09:18

14dc a u mnie dalej brak wzrostu temperatury, kiedy normalnie skok powinnam miec 1-2dni temu. Jeszcze mam nadzieje że temperatura skoczy ale chyba wieksze prawdopodobieństwo jest, że bedzie to cykl bezowulacyjny :(

I znow moje myśli krążą wokół utraconej szansy na dziecko. Znowu nie mogę się skupić w pracy. Tak bardzo chciałam żeby tym razem się udało. A tymczasem wszystko wskazuje na porażkę i to jeszcze szybciej niż zwykle.

Zastanawiam się czy ja już przesadzam czy to normalne że tak to przeżywam. Chciałabym móc jakoś wyłączyć te wszystkie myśli i uczucia. Żeby móc się cieszyć chwilą a nie ciągle sprowadzać wszystko do jednego.

ma_lina Odwyk od termometru 16 listopada 2016, 09:27

Ciąża zakończona 16 listopada 2016

omii Maluszek 16 listopada 2016, 09:30

Miesiąc 4, dc 34
Za długo..

Po odstawieniu luteiny znów wracamy do momentu opóźnień i nieregularności.
Luteina coraz bardziej skracała mi cykl, @ przychodziła wcześniej niż powinna. Nie zdążyłam wybierać leku. Wyczytałam gdzieś na jakiejś stronie że przyjmowana zbyt wcześnie hamuje owulacje, dlatego stwierdziliśmy że przestanę brać.

Pani ginekolog za 3 dni.
Pani bo mój narzeczony jest zazdrosny o to że miałabym być rozebrana przed jakimś innym facetem, a przecież to tylko lekarz. Jednak się mu nie dziwię, facet to facet.
Mam nadzieję na przyjemną Panią która mi pomoże. Ciągle trafiałam na opryskliwe gin. którym nie chciało się tłumaczyć tylko odburkiwały na moje pytania. Z opini na forum bardzo pozytywna osoba, miejmy nadzieję..


Moje wyniki badań:

faza lutealna (kwiecień 2014):
TSH 3 gen 2,080 mIU/ml (0,270-4,200)
FT4 15,850 pmol/l (12,00-22,00)
FT3 4,790 pmol/l (4,000-6,800)

FSH 2,75 mIU/ml (1,700-7,700)
LH 8,32 mIU/ml (1,000-11,40)
Estradiol 715,90 pmol/l (161,0-774,0)

ciąża (kwiecień 2016):
TSH 1,540 uIU/ml (I trymestr - 0,01-2,32)

zabieg łyżeczkowania (maj 2016):
K 4,180 mmol/l (3,500-5,100)
Na 140,000 mmol/l (136,0-145,0)
APTT 33,800 sek (26,00-36,00)

po zabiegu (maj 2016):
K 4,050 mmol/l (3,500-5,500)
Na 139,000 mmol/l (136,0-145,0)
Fe 9,800 umol/l (5,800-34,50)

przed staraniami (sierpień 2016 - 3dc):
FSH 6,27 mIU/ml (3,500-12,50)
LH 7,70 mIU/ml (2,400-12,60)

przed staraniami (październik 2016 - 8dc):
Fe 5,900 umol/l (5,800-34,50)
prolaktyna 20,890 ng/ml (4,790-23,30)
testosteron 45,320 ng/dl (8,400-48,10)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2016, 10:43

Dziennik pokładowy - 40 dc, według belly: 6t5d

Jeżeli coś mogłoby mnie uspokoić, to są to na pewno dwie rzeczy:

A. Wyniki bety i ładny przyrost.
B. Słowa ginekolog, która powie, że dzieciak zdrów jak ryba, normalnie najlepszy okaz jaki w życiu widziała na USG.


Uparcie szukam potwierdzenia w internecie, że przeziębienie w szóstym tygodniu nie zaszkodzi maluszkowi; Znajduję albo mrożące krew w żyłach "tak - to może POWAŻNIE wpłynąć na płód", albo historie "stara - chorowałam całą ciążę, dwa antybiotyki i dzieciak zdrowiuteńki!". Sama wiem, że do niczego to nie prowadzi. Dobrze wiem, że jeżeli dziecko rozwija się prawidłowo, to jakiś tam mój katarek go nie złamie.

Mam w sobie bardzo duży lęk. Chciałam dziecka i mam. Strasznie boję się poronienia. Biczuję się w myślach, że tak go przywitałam - kaszlem i smarkiem. Tym bardziej, że nie mam totalnie żadnych objawów ciążowych. Tylko jakieś ćmienie a'la przed okresem od czasu do czasu i bolące piersi. Mam dziwne przeczucie, że to nie teraz. Normalnie słabo mi, że to piszę, ale tak jest.

Oddałabym wszystko, żeby móc zawisnąć nad muszlą i ochoczo wymiotować niż leżeć w łóżku z przeziębieniem i zastanawiać się, czy Okruch to przetrzyma.


Obiecuję, że to był ostatni wpis. Wyniki z krwi i zdanie lekarza poznam w piątek. Mam wrażenie, że wieki miną zanim pójdę na tą wizytę!


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 listopada 2016, 12:42

18+6
Ostatni dzień 19 tc.

Niech mnie ktoś kopnie i zmobilizuje do działania!! Muszę zacząć sprzątać garderobę, pozbyć się starych ciuchów i zrobić miejsce dla małej, ale jakoś ciężko mi się ruszyć. Może w weekend poproszę męża o pomoc i jakoś uda nam się to razem ogarnąć?
Pierwsze zakupy dla małej zrobione, kupiłam smoczki, butelki, pościel do łóżeczka, termometr do wanienki i pierwszą paczkę pieluch :D w grudniu szwagierka ma przywieźć mi wszystko co chciałaby oddać mi po swoich maluchach, będę miała lepszy pogląd na to co faktycznie potrzebuję kupić.

Wczoraj mężuś zabrał mnie na randkę do kina. To był pierwszy raz Zosi w kinie, chyba jej się podobało, bo była bardzo grzeczna w brzuszku :)
Już co raz bliżej do następnej wizyty i usg połówkowego. Oczywiście bardzo się stresuję, ale i cieszę na spotkanie z moją kruszynką <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2016, 14:39

kropka_ myśloodsiewnia 16 listopada 2016, 11:39

cały wczorajszy wieczór przeleżałam, bo mimo postanowienia o wyluzowaniu rozbolał mnie brzuch (w zasadzie to bardzo piekł) i dodatkowo od pępka do "linii brzegowej majtek" moja skóra zmieniła kolor na blado-biały (pasek o szerokości ok. 4-5 cm). oczywiście wystraszyliśmy się bardzo i nawet myśleliśmy, żeby pojechać na IP, ale w końcu postanowiłam najpierw zadzwonić i zalecili obserwować. dzisiaj jest już względnie ok., więc mam nadzieję, że dosyć już tej całej psychozy.

p.s. łóżeczko jest już złożone i oprócz tego, że piękne i że och i ach to totalnie dograciło nam i tak już zagracony pokój. teraz tylko musimy się nauczyć fruwać, bo chodzić to już za bardzo nie ma gdzie.

23 dc
U mnie bez większych zmian. Od 16 dc mam dziwne pobolewania w podbrzuszu, kłucie jajników (nigdy tak nie odczuwałam), ale nic poza tym. Naczytałam się, że mogą to być oznaki ciąży ale ani nie ma obolałych piersi ani wyższej temperatury więc już sama nie wiem. Może to oznaka zbliżającej się @ a ja się nakręcam :( Jutro imieniny Mojego i fajnie byłoby dać mu taki prezent na całe życie, ale boje się testu zrobić. Nie wiem czy coś wyjdzie, a jak będzie negatywny to dzień mi zepsuje i po imieninach męża. Cóż, mam cały dzień żeby pomyśleć.

Tulipanka Przytulić Marzenie 16 listopada 2016, 12:10

W sobotę, muszę przyznać, stało się coś bardzo ważnego. Coś, czego się nie spodziewałam, ale o czym marzyłam. Spełniło się jedno z moich marzeń. I choć nie jest to ciąża (a dotyczy czegoś zupełnie innego), to jednak ciągle wracam do tego zdarzenia i myślę sobie, jak to jest niesamowite.

Spełnianie marzeń zmienia człowieka, zmienia na lepsze. Mnie zmieniło. A tym bardziej jest to niezwykłe, że ja niedawno powiedziałam sobie z pewną rezygnacją: "Moje marzenia widocznie nie mogą się spełnić". Głęboko w duszy poczułam zgodę na to, że mimo, iż moje marzenia są piękne i ważne, to jednak nie mogą być zrealizowane. Tych największych marzeń mam 3. Jedno z nich się spełniło...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)