7t0d
Wczoraj byłam trochę zmartwiona bo dopadły mnie dość mocne bóle miesiączkowe
Takie skurcze łapały, że mega się bałam plamień lub krwawienia. No ale położyłam się, wziełam nospę, magnez, dodatkową dawkę luteiny i czekałam aż przejdzie
W sumie po jakimś czasie ból zniknął, potem znów wrócił i tak w kółko 
Dzisiaj nerwowy dzień okropnie... Co prawda ból brzucha się znów nie pojawił. Miałam do załatwienia parę spraw w dziekanacie przed obroną i tak się zdenerwowałam jak czegoś nie mogłam załatwić, że niewiele brakowało abym pierwszego ciążowego blejka zaliczyła na stół kobiety w dziekanacie.... Hah, wybiegłam do łazienki i przeszło.... blejka nie było, ogarnełam się i wróciłam - mina kobiety ? bezcenna
Chyba jeszcze nikt jej takiej akcji nie dał 
Na szczęście wszystko się udało załatwić tylko zamiast godziny zajeło mi to trzy, ale mniejsza o to
Wróciłam, zjadłam obiad, chwile poleżałam no i biorę się do nauki
Nie chce mi się ale, wkrótce będę to miała za sobą, a dziecię z brzucha będzie z mamy na pewno dumne (no mam nadzieje) 
Hah nie wiem czy widać, ale jakoś pesymizm trochę odchodzi w dal... Do wizyty już niedługo (czwartek) i mam trochę lepsze przeczucia
W dodatku mąż sobie załatwił że może się urwać na 1,5 h z pracy więc pojedzie ze mną
Mam nadzieję, że to ma sens i zobaczymy chociaż zarodek, bo zdjęcie pęcherzyka wisi na lodówce i codziennie na nie spoglądamy
Jest jedna chwila w ciągu dnia, która pozwala mi przestać się zamartwiać - to moment kiedy mąż wraca do domu, wita się ze mną i całuje brzuszek
nie wiedziałam że uznam to za mega słodkie, ale takie jest
Za pierwszym razem mała łęzka mi się zakręciła 
Dzisiaj też nie zabrakło dobrych wieści w naszej trollowej rodzince
Listopad jest dla nas szczęśliwy ewidentnie, bo oprócz mnie i Cookiemonster (kochana buziaki :*) do ciężarówek dołączyła Inaa
. Dziewczyny nie wiem czy to zobaczycie, ale przeszłyście dużo więcej ode mnie więc mam nadzieję, że tym razem wszystko Wam się uda
No i mi też oczywiście 
Mąż był w klinice i podpisał mi zgodę na samodzielny transfer. Widział się przez chwilę z naszą dr, opowiedział historię gorączki nie wiadomo skąd i dr potwierdziła, że to nie przypadek, zwłaszcza, że ostatnio było tak samo - transfer, później gorączka ponad 38 stopni i w efekcie dupa. Mój organizm tak reaguje na zagnieżdżenie. Zabija zarodki gorączką
Może się nie znam, ale mi to wygląda na jakiś problem immunologiczny. Tylko co z tym zrobić? 
Ogarnęłam ważny temat IMMUNOLOG. Zadzwoniłam do przychodni, którą polecała Zizia_a (jeśli to czytasz, to jeszcze raz dziękuję!) i zapisałam się na wizytę 25.01. Tego dnia powinno być już wiadomo czy udała się inseminacja, jeśli w ogóle do niej w styczniu dojdzie (warunek: wyniki męża). Muszę sprawdzić wszystkie opcje, nie chcę się naciągnąć na grubą kasę jaką przyszło by dać za in vitro, które zdaniem wielu lekarzy jest naszą jedyną (!) nadzieją, a potem dopiero szukać dalej w przypadku niepowodzenia. Muszę działać, taką mam naturę. Tak więc badam się, badam, chodzę od lekarza do lekarza i smęcę
Drążę temat, bo nie wierzę, że to tylko morfologia męża jest przeszkodą. Gdyby tak było w ciągu tych lat zaszłabym już w ciążę. To nie może być jedyny powód! Musi być coś głębiej, skoro rozpoczęliśmy już 4 rok starań, a nigdy nawet nie zobaczyliśmy cienia drugiej kreski. Nie staramy się kilka miesięcy, rok czy półtora. Za nami jakieś 35 cykli ( a moje są dość długie, średnio 33 dni, a bywały też takie ponad 40 dniowe). Część przeszkód wyeliminowaliśmy, ale musi być coś więcej, skoro nadal nie zaskoczyło. Przecież ludzie z dużo gorszymi wynikami niż my maja dzieci!!! Musi być coś jeszcze, nie wierzę, że nie. Mam zamiar to znaleźć i wyeliminować !!! Nie poddam się tak łatwo!!!
Z dnia na dzień mam coraz więcej obaw.. coraz bardziej się boję.
progesteron 0,28 normy 0,2-1,5 (?)
17- OH progesteron 2.27 norma do 1.3
Bez szału. jutro jedziemy powtórzyć badanie nasienia, a poniedziałek klinika. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym czegoś nie zmieniła i tak o to zmieniłam Macierzyństwo Kraków na Gyncentrum Katowice. Powiedzcie, że zrobiłam dobrze i nie będę żałowała swojej decyzji.
Coraz bardziej się boję, mam nadzieję, że wyniki nasienia mojego się poprawiły i jakoś przez to wszystko przejdziemy, bo finanse kuleją ostatnio.
+ wiadomości z ostatniej chwili.
Ciąży brak - za 2 tygodnie laparoskopia kontrolna drożności jajowodów oraz usunięcie cysty endometrialnej, która oczywiście się zrobiła.
Nie wiem jak sobie poradzę przez te dwa tygodnie, mam kompletnego doła - chce przespać ten czas.... a coś czuję, że czarne chmury dopiero nadciągają.
Normalnie sie wkurzylam bo tak czekalam na połówkowe (bylam dzis u gina prowadzącego ciążę) a gin zrobil mi USG bez zadnych pomiarów. No tylko szyjke mierzyl w cm 3.6 mam. A tak poogladal dziecko i pow ze ok jest. Na wstepie wizyty pytal kiedy na USG do Warszawy jedziemy moze dlatego.
Ja ze stresy oczywiście nic nie pow.
Nie wiemy jaka pleć bo miedzy nozkami byla pepowina.
Dr jeszcze pytal na temat jak chce rodzic. Z gory pow ze uszanuje kazda moja decyzje. Ja jeszcze nie wiem. Chciałbym cc bo porod synka trwal 5dni i psychicznie boję sie chyba sn ze dlugo to bedzie trwalo.
Wiadomo gin pow ze najlepiej sn. Bo cc to rodzaj operacji niewiadomo jak rana sie bedzie goila itp.
Ja corke ponad 10lat temu rodzilam sn po tp byl wywolywany. Pamietam ze byl problem z rozwarciem mimo mocnych skurczy i na samolocie nie mialam sily przec i corka byla wypchnieta.
Przy porodzie synka trwalo 5dni. Szyjka nie chciała sie skracac i rozwierac.
Ja juz sama nie wiem. Niby dla dziecka sn lepsze. Ale ja się boje ze wszystko bedzie dlugo trwalo i cos sie dziecku przez to moze stac.
Wiem ze niby mam sporo czasu jeszcze.
Dodam ze jakies 3lata temu nie mialam kasy a mialam kilkuletnia nadzerke i poszlam na nfz ja wypalic. Pamietam ze wtedy dr pytal czy juz rodzilam i czy chce miec jeszcze dzieci wtedy pow ze nie (bo bylam w starym toksycznym zwiazku) dr pow to w takim razie dokładnie to zrobimy. Nie wiem czy mi cos wtedy zrobili ze tak sie dzieje.
Wiem ze niby mam sporo czasu jeszcze na decyzje.
Moze miala ktoras z was oba porody i sn i cc i sie wypowie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 listopada 2016, 17:18
Byłam u nowej lekarki , bardzo gadatliwa kobieta.Zrobiła usg i powiedziała,że jest wszystko ok i że ten mięśniak nie powinien przeszkadzać w utrzymaniu ciąży. Mógłby utrudniać zajście w ciążę ale jak udało się raz to może się udać i drugi. Zapisała mi duphaston i mam brać po owulce. Pytała się czy wiem kiedy mam owulację. Powiedziałam jej ,że mierzę temperaturę to będę wiedziała.Niestety ona się na tych metodach nie zna, jak przyznała. Co mi nie szkodzi bo od tego mam swojego naprodoktorka, ona ma być tylko " w razie "W" " do szybkiego reagowania.
Muszę iść jeszcze raz zbadać betę czy ładnie spadła, mam nadzieję,że tak. Niby kobieta mówiła,że jajniki ładne to nie powinno nic w nich być ale nic nie wspomniała czy owu się szykuje to pewnie jeszcze nie.
Za miesiąc idę do mojego doktorka , już nie mogę się doczekać bo jestem ciekawa co powie.
28 dc, tempka mi się kładzie wzdłuż linii oddzielającej od niskich temperatur, także ten... tabletki przeciwbólowe mam już przygotowane.
Dziś byłam na pierwszej terapii grupowej. Wiązałam z nią duże nadzieje jednak nie wiem czy dam radę chodzić... okazało się, że w tej grupie jest dziewczyna w ciąży! Jak o tym powiedziała to najpierw myślałam, że zemdleję a później już chciałam już tylko iść do domu... Nie jestem jeszcze gotowa na przebywanie w jednym pomieszczeniu z ciężarną, która oczywiście cieszy się ze swojego stanu (rozumiem to w 100%) i o tym opowiada. Nie wiem jak mam się zachować bo wypadałoby zapytać jak się czuje, czy to chłopiec czy dziewczynka itd. a wiem że nie będę umiała spokojnie słuchać jej opowiadań. Jak zaczęła mówić to mi łzy popłynęły choć walczyłam z tym jak lwica. I co ja mam zrobić? Grupa to miało być takie moje bezpieczne środowisko do ćwiczenia jak mam rozmawiać z innymi ludźmi i stawiać czoła problemom... Nie chcę tam chodzić i udawać, że jest fajnie, bo nie jest... nie czuję się komfortowo w towarzystwie kobiet w ciąży i nie podoba mi się że zostałam postawiona w takiej sytuacji. Jak na złość jeszcze moja terapeutka odwołała jutrzejsze spotkanie bo się rozchorowała
14dc
Sa wyniki naszych morfologii, mojego AMH i wit D3 oraz hormonów męża : PRL, TSH, FSH i testosteron.
Wyniki męża wszystkie w normie poza minimalnie podwyższona prolaktyną. Norma jest od 4 do 15, a on ma 15,5 wiec biorąc pod uwagę ze reszta hormonów jest w normie chyba nie ma sie czym przejmować.
Moje AMH wyglada na idealne bo norma jest od 1,2 do 9 a moje wynosi 6, chociaż oczywiście nie znam sie na tym wiec zobaczymy co lekarz jutro powie 
Wit D3 o dziwo tez w normie, słyszałam i czytałam ze większość społeczeństwa ma niedobór tej witaminy wiec to miła wiadomość 
W naszych morfologiach oboje mamy identyczne odchylenia. Oboje mamy odbrobine za niskie granulocyty obojętnochłonne i odsetek granulocytow. Wynik jest delikatnie poniżej normy zarówno u mnie jak i u męża wiec pewnie to nic złego, ale tez pokaże to jutro lekarzowi.
No a tak w ogóle to jutro idziemy na 2IUI wiec trzymamy kciuki 
Zastrzyk z ovitrelle zrobiłam dzisiaj rano o 7 czyli 28h przed planowana inseminacją. Lekarz kazał go zrobić wczoraj wieczorem o 23 ale bałam sie ze pęcherzyk za wcześnie pęknie i postanowiłam poczekać do rana. Wole IUI na niepeknietym pęcherzyku robić. Ciekawa jestem co jutro rano pokaże usg, czy pęcherzyk nadal bedzie tam na nas czekał
24dc właśnie zauważyłam ślady krwi na papierze
Guzik będzie a nie ciąża
Chce mi się wyć...
W ciągu ostatniego tygodnia dowiedziałam się o 4 ciążach wśród znajomych. Plaga jakaś. Niech i mnie dopadnie!!! Póki co jedyna plaga, jaka mnie dosięgła, to jakieś dziwne choróbsko. Kurwa.
Ciąża rozpoczęta 24 sierpnia 2016
6+3
Witamy się po ciężkiej nocy. Około północy mój pies mnie obudził bo chciał wyjść na spacer 
Powiedziałam o nieeee.... nie wychodzę z tobą... I tak do 1:30... W końcu wygrał. Wyszłam z nim i poszłam spać.. A o godzinie 4:55 kolejna pobudka i tak sobie nie śpie. Ciekawe czy maluch śpi czy dotrzymuje mi towarzystwa 
Co do wczorajszej wizyty.
Byłam tak zestresowana, że szok
a jak zobaczyłam, że ten uparciuch bawi się w chowanego z lekarką i nie chce mi się pokazać to stwierdziłam jedno: CAŁY TATA!!! 
Ech, miejmy nadzieję, że za 2 tygodnie zrobi mamusi niespodziankę na urodziny i przestanie się ukrywać 
chociaż usłyszałam od kilku dziewczyn, że "coś" tam widać na zdjęciu z USG. Pewnie chodzi o to drugie zdjęcie. Bo w sumie też tam widzę jakiegoś kropka i by się może zgadzało ale lekarka nic nie powiedziała. Może sama nie była pewna? 
Co do kwestii progesteronu.
Lekarka przyznała mi rację, że jest on za niski i kazała odstawić Luteinę a zacząć brać Duphaston 3x1.
Nie wiem czym się on różni od luteiny, czy jest silniejszy...
Może Wy dziewczyny będziecie wiedzieć?
A tak to jeszcze powiedziała, że kartę ciąży założy mi na następnej wizycie jak się maluch i serduszko pojawią aby nie zapeszać od razu 
Mam nadzieję, że się pojawią bo z tym progesteronem to oszaleć można 
A L4 bezproblemowo dostałam. W dodatku przyznała mi rację, że poszłam po L4 do rodzinnej
lepiej dmuchać na zimne. W dodatku te warunki pracy nie są idealne dla kobiet w ciąży 
Tak więc leniuchujemy znowu do 8 grudnia 
W sumie dzisiaj mam więcej załatwień a potem już będę leżeć i odpoczywać. Bo nie ukrywam troszkę się denerwuję tym progesteronem. Żebym tylko doniosła maleństwo do samego końca całe i zdrowe...
Się troszkę rozpisałam na początek dnia 
16% ciąży za mną

Aaaaaa i Małaa26 - olej temperaturę, dziewczyny mi dobrze pisały że ona tylko stresuje
co do progesteronu napisałam wyżej
ciesz się ciążą i się nie zamartwiaj 
A Ty SophieQ bierz męża w obroty bo ja tu grzeję miejsce na fioletowej stronie
Cuda się zdarzają, jestem tego dowodem 
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 listopada 2016, 05:46
Chce mi się płakać...wyniki wymazow pozwalają mi podejść do Hsg,a okres spóźnia mi się 4-5dni.Nie,nie jestem w ciąży :'(ile można,ile pod górkę.jeszcze tak rozwalonego cyklu nie miałam-w życiu!nie wiem czy to nie przez te zioła ojca Sroki.Mam wrażenie, że nie dane mi będzie mieć jeszcze jedno ddziecko.z mezem nawet nie pamiętam kiedy się ostatnio kochalismy-boje się,że znajdzie sobie inna bo przez ten brak
mam wrażenie że się od siebie oddaliliśmy.nie ma już przyjemności...płakałam sobie rano,oczy napływają mi znów łzami.ile jeszcze Boże? Proszę, nie wystawiaj mnie na kolejne próby.
W pt bądź poniedziałek wyniki pływaków Męża.
30dc, 14dpo...
Obym tylko nie dostała dziś @. Śluz podbarwiony na różowo niczego dobrego nie wróży, ale wciąż mam nadzieję, że choć ten 1 dzień wredota jeszcze poczeka. Zrobiłam test, tak jak mówiłam przed badaniami. Wynik jest oczywisty. Nasikałam raczej dla potwierdzenia.
Dziś po pracy lecę na badania do szpitala. Trochę tego jest do zrobienia, więc nawet po promocyjnej cenie trochę mi przyjdzie zapłacić.
"Jeśli coś jest dla Ciebie naprawdę ważne, zrobisz to, nawet jeśli szanse na powodzenie są nikłe." - to moje motto na najbliższe miesiące. Bo prawda jest taka, że ja nie wierzę, że IUI w jakiś szczególny sposób nam pomoże, ale trzeba spróbować wszystkiego zanim zdecydujemy się na IVF. Jedna z dziewczyn świetnie to opisała kiedyś, a ja mogłabym się pod tym podpisać: "nie będę do komara przecież strzelać od razu z armaty".
No nic, miłego dnia dziewczęta
6+0
I tak oto dzis witamy sie w 7 tygodniu (6+0)
W nocy zle spalam.. Brzuch mnie cos pobolewa dokladnie podbrzusze, ale mysle ze to nic zlego a spowodowaly to zaparcia. Odprowadgilam syna do przedszkola i teraz leze i pije kawke. Moze mnie po niej oczysci i lzej pujdzie
meczace sa te zaparcia..
Chyba zlamalam sobie cycki! Juz 3 dzien bola i sa opuchniete! Jak nic zlamanie.!
Slodycze moglabym tonami pochlaniac
ale musze sie wstrzymywac by dupy jak szafy nie miec. Fajnie sie je ale kto pozniej schudnie za mnie?
Stresuje sie jutrzejsza wizyta.. Boje sie isc. Wiem ze bedzue 6+1 i nie bedzie jeszcze serduszka. Mam nadzieje ujrzec wiekszy pecherzyk z woreczkiem zoltkowym czy jak to sie tam zwie
ciesze sie, ze puki co wszystko dobrze sie uklada ale no cos martwi mnie nadal ta beta..
po co mi ja w ogole robili?! Ahh.. Bedzie dobrze! Juz jest dobrze, a bedzie lepiej! 
Bo przeciez uslysze te serduszko, ktore w lipcu przytule, prawda? 
Za 15 minut bedzie 19 a ja juz ledwo co siedze.. Syn oglada bajeczki a ja leze obok na kanapie i nie potrafie oczu utrzymac. Sennosc! Ciagla sennosc! Ale na dzis mam dosc. Ciesze sie ze dzien sie konczy.
jutro wizyta. JEST I BEDZIE DOBRZE! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 listopada 2016, 18:46
Dieta wciąż na tapecie. Ostatnio to najgorętszy temat w naszym domu, wszystko kręci się wokół tej diety. Pilnuję jak lwica, by wszystko było zdrowe. By wszystkie przekąski nie były ciastkami i czekoladą, a zamiast tego stały się orzechami, ciasteczkami z płatków owsianych, owocami. Wciąż szukam różnych nowych przepisów. Dajemy radę 
Badanie nasienia na posiew chcemy zrobić w styczniu. A w najbliższą sobotę robimy hormony i poziom witaminy D.
Powodzenia Staracze 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.