Dzisiaj pojawiło się krwawienie i rozpoczął się nowy cykl po ciąży biochemicznej,
Wczorajsza betaHCG (41dc) była jeszcze ok. 40, a od trzech dni już plamiłam.

Zbieramy teraz siły, suplementujemy się i w nowym roku podejdziemy do IVF.

Wydałam wczoraj majątek na 2-miesięczny zapas DHEA, koenzymu Q10, witaminy B300 i Femibion natal 1. I jeszcze się nad inofolikiem zastanawiam. Ale to już chyba lekka przesada będzie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2016, 09:23

orzeszki orzeszkowe opowieści... 30 listopada 2016, 10:19

ech... wczoraj całe popołudnie z siostrzenicą :) Zocha (3 lata) ma wymagania... malowanie paznokci, robienie fryzury, makijaż... takie zabawy tylko z Ciocią. Tylko wujek nie chciał zapleść warkoczy odburknął, ze nie umie i nauczy sie dopiero jak będzie musiał...

śniło mi się , że zrobiłam test. wyszły dwie kreski! Obudziłam się. Ryczałam chyba z godzine. Nerwy mnie zjadają. Zadzwoniłam do mojego M. żeby się pożalić. Usłyszałam tylko "będzie dobrze". Jak on mnie tym wkurza... Jak tym swoim "wszystko w swoim czasie". Wszystko cholernie proste i oczywiste. Szlag mnie trafi.

Wizyta o 12:20 jak wcześniej z nerwów nie padne..

rzepakowepole Nasza decyzja, plany, starania 29 listopada 2016, 09:55

34 dc/1 dc

Jestem na 99% pewna, że dziś przyjdzie @. Jest mi przykro, oczywiście, ale spodziewałam się tego. Seksu nie było za wiele w tym cyklu, bo choroby, które zresztą zrobiły mi bałagan z owulacją. Dawno nie miałam tak długiego cyklu, standard dla mnie to 27 dni.

Skąd wiem, że @ przyjdzie? No właśnie, chcę sobie spisać wszystko, co zdarzyło się w tym cyklu, dla pamięci. Wykres nie wszystko pokaże.

Przede wszystkim - nie miałam śluzu typowo płodnego. Trochę więcej śluzu pojawiło się 15 dc, ale nie był to śluz typowo płodny - raczej lepki. Później odrobina rozciągliwego, w dniu o największym spadku temperatury w całym cyklu. Później dwa dni wodnistego, ale w międzyczasie miałam wymioty, gorączkę, zupełnie nie wiem, jak to powiązać z temperaturą. Kto wie, może owulacja była wcześniej niż wyznaczył OF? Tylko nie wiadomo, skąd to wiedzieć, skoro była gorączka.

Trochę jakichkolwiek objawów miałam do około 29 dc, czyli 8 dpo. Śluz cały czas kremowy, tylko bardzo go niewiele, w zasadzie tylko na szyjce, gdybym jej nie badała, nie umiałabym go określić.

Później cisza.

Zero bólu piersi, może odrobinkę jednego dnia. Ból głowy 3 dni przed spodziewanym terminem @. Szyjka zaczęła się unosić - była raz miękka, raz twarda. Teraz jest stosunkowo wysoko, ale dalej mogę ją wyczuć, czuć, że się otwiera. Coraz mniej śluzu. No i dzień przed @ na szyjce troszkę podbarwionego na pomarańczowo-różowo śluzu, żadnego plamienia dzień wcześniej. Lekki spadek temp. dzień przed @, w dniu @ już wyraźny.

I to chyba tyle.

Co będę robić od nowego cyklu?

1. Kupuję olej z wiesiołka i siemię lniane - zaczynam je regularnie jeść - liczę na poprawę śluzu.
2. Więcej piję od rana do 12 - jakoś muszę to pogodzić z robieniem testów owulacyjnych. Później, po teście znowu piję. Muszę po prostu więcej pić.
3. Biorę regularnie magnez i kwas foliowy.
4. Dalej mierzę temperaturę, obserwuję śluz i szyjkę.
5. Kocham się z mężem często i chętnie.

Chyba powinno wystarczyć, co? :-)

10 dc sluzu brak , jakich kolwiek bolow jajnikow brak ( porzednich cylkach czulam jakies klocia ciagle)

Waga dzis rano 87,7 kg teraz strasznie wolno leci w dol waga....ale po ubraniach czuje ze mi ubylo tu i owdzie....spodnie leca a do tej pory sie jakos trzymaly mimo ze byly luzne .... czas odszukac pasek do spodni...

13dc
Wczoraj robiłam jeszcze badanie Progesteronu i wyszło mi 0,09 kurcze chyba niski :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2017, 23:12

pszczola2000 Luźne zapiski 29 listopada 2016, 10:07

Badania:

04.04.2016
Androstendion 3,67 (0,30-3,30) !!!!!!

07.06.2016
Homocysteina 12,79 (3,70-13,9)->najlepiej wynik zbić do 8 !!!!!!
p/c antykardiolipinowe IgG 3,6 (ujemny<15)
p/c jw. IgM 23 (dodatni>20) !!!!!!
ANA wykryto 1:80 plamisty

03.08.2016
TSH 0,576 (0,550-4,780)
FT4 1,35 (0,89-1,76)

06.09.2016
Antykoagulant tocznia 34,18 (30,50-40,60)

29.11.2016 23dc
Progesteron 18,95 (faza lute:3,34-25,56 1trymestr:11,22-90)
TSH 1,112 (0,550-4,780)
ANA nie wykryto 1:80
p/c antykardiolipinowe IgG 5,5 (ujemny <15)
p/c jw. IgM 17,1 (wątpliwy 12,5-20) !!!!!

09.12.2016 33dc (1d przed @)
Progesteron 1.67 (FF 0,15-1,4 FO 4,44-28,03 FL 3,34-25,56)
Prolaktyna 16,8 (2,8-29,3)


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2017, 11:20

bertha Drzewo nadzei... 29 listopada 2016, 10:10

IUI o godzinie 18:00!!
Wojska zaczynaja marsz bojowy ok godz 17:45, o 18 docierają do bazy, gdzie będą ich werbować do armii. Selekcja najlepszych jednostek zakończy się około godziny 19-tej i opuszczą bazę ok godziny 19:15, docierając do celu, gdzie rozpocznie się wielka walka o zdobycie twierdzy JAJCO!! :D

Do wizyty pozostało już tylko 13 dni a odkąd zacząłeś maluszku kopać to jestem znacznie spokojniejsza o Ciebie :)
Za 3 dni zaczynamy już 21 tydzień !! Hurra coraz bliżej do naszego spotkania

Balladyna Małe szczęście!! 29 listopada 2016, 10:15

24t4d

27 listopada byliśmy na urodzinach moje mamy. Najadłam się na miesiąc do przodu. Nie ma to jak maminy obiadek.
W weekend miałam dziwne bóle brzucha, jakby skurcze, napięcie - martwiłam się, ale puściło w niedzielę wieczorem po relaksującej kąpieli.
Szalejemy z zakupami. Mieliśmy oszczędzać, ale jak tu oszczędzać skoro ze wszystkich stron atakują nas przesłodkie rzeczy. Mamy już chyba skompletowane całe ubranko. Potrzebujemy tylko dokupić kombinezon (bo mamy jeden, ale raczej cienki), ale to już możemy się tym zająć po nowym roku. Babcia też szaleje z zakupami i ciągle coś nowego kupuje.

Wczoraj byliśmy w kinie na filmie o Beksińskich - mała kopała cały film, nawet ojcu się oberwało.
Teraz Maciek pojechał załatwiać sprawy na uczelni, ja się upiększam. Czekam na odkurzacz to i będę upiększać mieszkanie.
Właśnie zabiłam pająka wielkości słonia.

sudari Kiedy będziesz z nami Fasolko? 29 listopada 2016, 10:18

6 dzień cyklu.

Wczoraj postanowiłam zrobić na własną rękę badania podstawowe na tarczycę.
W marcu moje TSH wynosiło 2,44 a oto moje wyniki z wczoraj:

TSH - 4,75! (0,27-4,2)
FT4 - 1,16 (0,93-1,70) czyli 30%
FT3 - 3,37 (2,0-4,4) czyli 57%

W czwartek mam wizytę u endokrynologa i spodziewam się, że przepisze mi leki na zbicie tego TSH. Z jednej strony trochę mnie to zmartwiło, bo może się okazać, że trochę to potrwa zanim dojdę do właściwego poziomi i że być może będę musiała brać leki do końca życia. Ale też poczułam trochę żal, że nikt mi tego nie podpowiedział. Że sama musiałam na to wpaść po 1,5 roku starań. Ale najważniejsze co czuję - widzę światełko w tunelu. Do tej pory nie było żadnych podstaw, abym nie mogła zajść w ciążę. A dziś wiem, że jest coś, co mogło blokować mi szansę i dzięki leczeniu ta szansa się na nowo pojawi :)

PS Czemu wcześniej nie zwróciłam uwagi, że moje nowe dżinsy stają się za małe? Że od kilku miesięcy nie mam energii? Że włosy wypadają, są suche i ciągle się plączą? I że ciągle mi zimno? Ech, typowe objawy niedoczynności tarczycy...

Jestem po pierwszych wizytach. Na razie nic konkretnego - dostaliśmy tylko skierowanie na badania. I to nie byle jakie badania, koszt TYLKO 2400 zł :/ A to na początek...

To już 3 lata odkąd zarejestrowałam się tutaj i zaczęłam prowadzić obserwację cykli i ponad 3 odkąd się nieudolnie staramy. Są dni kiedy jestem pogodzona z naszymi porażkami i je w pewnym sensie akceptuje. Ale są też takie jak dziś, gdy nachodzą mnie myśli o straconym czasie i utraconych ciążach. Bo gdyby ta ostatnia się utrzymała, to teraz trzymałabym w ramionach mój najcudowniejszy skarb. Bo gdyby ta biochemiczna biochemiczną nie była, to moje dziecko obchodziłoby już roczek.
Dodatkowo przerażają mnie święta... Zaczynam się zastanawiać, czy się po prostu nie pochorować na nie - nie wiem wyjść na śnieg w stroju kąpielowym czy coś w tym stylu. Tak się składa, ze okres praktycznie w wigilię dostanę (albo dzień przed wigilią), czyli nastrój płaczliwy (jak zawsze podczas okresu), a niech jeszcze padnie pytanie o ciążę, albo gorzej niech kuzyn (pół roku po ślubie) powie że się dziecka spodziewają... Nie dam rady tego znieść... Jestem jednak strasznie słaba...

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 28 września 2017, 22:35

Napisalam taaaaaaki dlugi wpis i...skasowalam..
Zalilam sie na meza...na jego obojetnosc...

Dziennik pokładowy:
53 dc, 6t z hakiem



Chcecie, żebym więcej pisała? Nie ma sprawy! Ale dzisiaj mam Wam do zaoferowania tylko rzyg mózgu.

Po tym jak napisałam Wam trochę z przekąsem o moim mężu, tak dzisiaj sprawa zrobiła się poważna. Mamy nieszczęście mieszkać teraz w dziurze zabitej dechami, gdzie w sumie sypialnia, biuro, suszarnia, kuchnia, jadalnia i przechowalnia rowerów to jedno pomieszczenie (dobrze, że w łazience nie mam firany w drzwiach!). I wyobraźcie sobie, że śpię sobie rano słodko... po czym z objęć morfeusza wybudza mnie jebnitne SZSZSZSZSSSZSZSSZSSSSZZZ! Otóż co się dzieje? Mój mąż o siódmej rano smaży kurczaka. SMAŻY. KURCZAKA. CAŁEGO. W CZOSNKU. Także nie dość, że wybudził mnie hałas, to jeszcze niesamowity smród i mdłości.

Pytam go, czy to było naprawdę aż tak niezbędne, żeby mi to robić, zwłaszcza, że mógł sobie zrobić kanapkę czy jakąkolwiek inną sałatkę, której przepis nie wymaga smażenia. Tym bardziej, że jutro jedzie na tydzień w delegację i wtedy będzie mógł sobie smażyć dzień i noc. I czy on naprawdę myśli, że czując się jak na kacu od tygodnia mam ochotę się z tego śmiać, i że ja tylko tak wyolbrzymiam to, że smród jedzenia przyprawia mnie o cofkę.

Co robi kochający mąż? Przewraca oczami, twierdzi, że przesadzam i wychodzi do pracy bez słowa, dając mi do zrozumienia bardzo wyraźnie: "Przegięłaś kobieto i teraz strzelam focha!". Obraził się biedny! Jak mi go szkoda! Pewnie byłoby mi bardziej przykro, gdyby nie to, że mam większe zmartwienie - tabletkę witamin prenatalnych z kwasem foliowym, której rozmiar przypomina mi teraz moją pięść i nie wiem, jak ją przełknąć.

Tak, jestem wkurwiona.

Dodatkowo kwestia mieszkania komplikuje się nam strasznie... Co miesiąc przesuwamy datę ostatecznego podpisania dokumentów. Doradca kredytowy powiedział nam, że formalności mogą zająć 6-8 tygodni, a my strasznie grzejemy się na MDM. Niestety deweloper daje nam tylko 45 dni od rezerwacji od wpłynięcia gotówki na jego konto, co sprawia, że nie możemy tego zaklepać na początku grudnia. Poprosiliśmy go o wydłużenie czasu rezerwacji w zamian za większy zadatek... No i z 3 tysięcy za standardowe 45 dni zrobiło się 30 za dotatkowy miesiąc! Także zęby w ścianę i modlimy się, aby do nowego roku nikt nie sprzątnął nam naszego wymarzonego domku sprzed nosa, bo po prostu jesteśmy biedni jak myszy kościelne, chociaż sukcesywnie odkładamy ponad 50% naszych dochodów na konto oszczędnościowe. Dzięki, Polsko, wiesz? Tak cudownie pracować tu, zajeżdżać się a i tak nic z tego nie mieć!

Zaczynają mnie dopadać złe myśli... na zasadzie czy ja serio jestem gotowa na to, by zostać matką. TFU! Ale mi wstyd za to.


Plan na dziś - wrócić z pracy i położyć się spać. Od razu!



Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2016, 11:27

Jestem po owulacji (niepotwierdzonej) i jestem szczęśliwa, że mąż starał się każdego dnia po pozytywnym teście owulacyjnym. To dla mnie bardzo ważne, bo chcę wykorzystać każdą szansę. Po tym cyklu zacznę znowu stymulację, ale bez inseminacji. Ponoć ma się udać naturalnie bez pomocy. Oczywiście dalej biorę wlewy z intralipidu. Jest to jednak drogie leczenie, bo każda butelka to 200zł. Wczoraj miałam czwarty wlew. Różnicy w samopoczuciu nie ma, ale mam nadzieję, że działa wlew na moją odporność i w końcu mój organizm nie zabije plemników męża i zarodka. Nie dawno byłam tym wszystkim podłamana, ale teraz wstąpiły we mnie nowe siły i jestem zdeterminowana. Planuję zrobić przyszłą stymulację, a jak się nie uda to ze trzy inseminacje, a potem będę zbierać na in vitro. Mam jednak nadzieję, że nie będzie to konieczne. Ważne jednak żeby mieć jakiś plan na to wszystko, bo wtedy rzeczywiście jest lepiej.

efta historia jak ich wiele... 29 listopada 2016, 12:26

10 dpo

Nie pomogła inseminacja, 2 pęcherzyki i super nasienie.
bata 0,888

No szlak by to.
Gin w zaleceniach napisała , że kiedy beta 1 leków nie odstawiać i dzwonić.
Ale ja nie widzę sensu. to pewnie pozostałość po ovitrelle - ona kilka cykli temu też 10 dpo zostawiła ślad w wysokości 0,4, bo jak biore telko gonapeptyl na pękniecie to mam bete 0,1.
Kurwa nie ma co się czarować zero to zero.
Jeszcze się zastanowię co robić. Czy odstawiać leki i czekać na @ czy powtórzyć bete za 2 dni.
Czarno to widzę.
Dupa blada

kropka_ myśloodsiewnia 29 listopada 2016, 13:02

wczorajsza wizyta na NFZ to była taka sztuka dla sztuki. lekarz był co prawda (wbrew obawom i forom internetowym) sympatyczny, ale taki słabo pomocny. próbowałam od niego wyprosić skierowanie na to płatne badanie, ale powiedział, że w pierwszej kolejności może mnie skierować na patologię ciąży i wtedy chciał nie chciał musiałam się przyznać, że takie skierowanie to ja już mam i będę realizowała w środę. na co on, że w takim razie nie ma co dublować, no i kurde trudno było z tym jakoś specjalnie dyskutować. a ponieważ miedniczki już następnego dnia po alarmie były mniejsze to w sumie jestem spokojna i wytrzymam do jutrzejszych badań, a potem zdecyduję/zdecydujemy co dalej.

z innych tematów to wczoraj nieopatrznie znowu dałam sobie (rodzinnie) podnieść ciśnienie. piszę o tym przede wszystkim dlatego, żeby pamiętać, że w najważniejszym dla siebie czasie nie mam wsparcia w najbliższych, a ściślej w Mamie. i pomimo że bardzo, bardzo ją kocham, całym sercem podziwiam za to co przeszła, to jednak nic nie usprawiedliwia jazd emocjonalnych, które mi urządza. czasem mam wrażenie, że ona potrzebuje ciągle żyć w jakimś napięciu emocjonalnym i sama stwarza/prowokuje takie sytuacje, a ja ciągle się jeszcze zapominam i daję się w nie wciągnąć. mam nadzieję, że nie bluźnię pisząc tak o swojej Mamie, bo jednak potrafię oddzielić to co dobre, od złego, ale akurat teraz czuję się w jakimś sensie porzucona przez nią. rozumiem, że ma teraz mnóstwo własnych problemów, które ją na pewno jakoś tam przygniatają, ale równolegle ja mam swoje problemy, inne, ale też problemy. a już nade wszystko powinnam teraz przede wszystkim myśleć o moim dziecku, któremu nie służą ani nerwy, ani mój płacz i ogólnie stres. mój Mąż już nie raz łapał za słuchawkę i chciał jakoś wpłynąć na moją Mamę, ale zawsze mówiłam "daj spokój, bo tylko zaognisz", tylko prawda jest taka, że on ma rację, że się tak wkurza, bo ileż można pozwalać na coś takiego.

na szczęście Synuś dał nam wczoraj wieczorem (ok. 23:00 bo to jest jedna z jego stałych pór) piękny koncert, więc dzień zakończył się na plus. potocznie ruchy mojego dziecka nazywam "kopniakami", ale on się po prostu tak fajnie porusza tam w środku i miejscami wypina i mam wrażenie, że czeka co ja/my na to. a jak go głaszczemy po tych wybrzuszonych elementach, to tak jakby na to czekał, bo przez chwilę się nie rusza, tylko jakby prosił o jeszcze. coś jak mały kotek, który jak już się da pogłaskać to tak się specjalnie wygina i pręży, żeby nie przestawać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2016, 13:00

rzepakowepole Nasza decyzja, plany, starania 29 listopada 2016, 13:08

1 dc - jednak.

Zakupiony rano test nie zdążył być wykorzystany. 8 zł zaoszczędzone, tak jakby przy tych testach, które już w tym miesiącu zrobiłam, miało to jakiekolwiek znaczenie.

Dość interesujące jest, że OvuFriend wyznaczyło mi datę kolejnej @, a więc testowania na 26.12....

No i zastanawiam się, co robić. Czy testować przed Wigilią, żeby mieć Święta spokojne, bez myślenia czy się udało? Z drugiej strony to będzie dopiero 11 dpo... A może po prostu nie brać na Święta testów i dać sobie z testowaniem spokój? Poczekam do owulacji i coś postanowię.

To może być piękne Boże Narodzenie. Tak bardzo bym tego chciała.

Drogie Koleżanki :)HELP!
Macie jakieś sposoby na obolałą wątrobę po lekach i w trakcie brania?
Biorę już essentiale, może macie w zanadrzu coś lepszego?

pati87 kolejne starania, czy warto? 29 listopada 2016, 13:37

Juz po wizycie.

USG bylo trudne bo Dzidzius nie chcial wspolpracowac.
Echo serca w normie
Fald karkowy w normie
Wszystkie pomiary typu bpd hc ac fl hum cer w normie.
Dziecko caly czas bylo tylem. Nie bylo widac twarzy i dokładnie kręgosłupa. Dlatego zalecono powtórzenie USG połówkowego na szczescie akurat jeszcze 8.12 mam USG połówkowe w Warszawie.
Oczywiście plci tez nie bylo widac.

Niby troche odetchnelam ale czekam na ten przyszly czwartek.

Ostatnio szaleję już maksymalnie. Ciuszki Zosi wyprane, wyprasowane, zapakowane w worki i ułożone w komodzie. Piorą się teraz buty i zabawki po synku. Dom jest sprzątany łącznie z szufladami i zakamarkami, na tyle ile mogę. Okna i dywany zostawiam mężowi. Szykuję dom i nas na przywianie nowego członka rodziny :)
Starzy brat przykłada mi do brzucha żabę pozytywkę i puszcza Zosi melodyjki. Ta potem wariuje przez dwie godziny i zastanawiam się czy jej się to podoba, czy wręcz odwrotnie.
Zaczęłam oglądać internetową szkołę rodzenia, ale trochę to nudne i często przewijam do przodu ;)
Coraz lepiej radzę sobie z okiełznaniem cukrzycy, wiem już co z pewnością odpada z pokarmów, a są to niekiedy bardzo zaskakujące rzeczy, jak np. chudy biały ser :)
Fizycznie jakoś się kulam, waga nadal 6 kg na plusie, zatem niewiele. Mam piękne włosy, ładną cerę i dość spory brzuch, który wygląda jak arbuz ;)
No i przechodzimy do mniej radosnych spraw. Psychicznie trochę siadam. Zawsze byłam osobą silną psychicznie, ale to przez co przeszłam przez 3 lata starań, żeby być w tej ciąży oraz doświadczenia zawodowe, to mnie przerosło. Za dużo było kontaktu z kobietami, które traciły dzieci pod koniec ciąży. albo nie słuchały zaleceń, albo ginekolodzy nie chcieli zakończyć ciąży wcześniej, mimo, że łożysko źle wyglądało. To wszystko tłucze się mi po głowie i tak bardzo się o Zosię boję. Strasznie się boję końcówki ciąży... W nocy budzą mnie ataki paniki, brakuje mi tchu. W ciągu dnia jest lepiej, bo nie myślę. Położna, która mnie prowadzi oraz lekarka napro są zdania, że w tej sytuacji powinno być cc. Teoretycznie mam do tego prawo po ivf. Na dodatek rozeszła mi się przepuklina pępkowa, która wcześniej była już operowana. Byłam u chirurga i niestety tak jest. Boli przy oddechu, a jak miałabym przeć?
Nie wiem co robić,w piątek mam wizytę u gina i będziemy z nim rozmawiać. Nie mam pojęcia jak się do tego odniesie, ale nie chciałabym szukać innego ginekologa na tym etapie ciąży i zamykać sobie drzwi do jedynego sensownego szpitala położniczego w mieście...On jest tam ordynatorem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2018, 19:45

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)