Nadal jest zle, juz nie mam sily. Nic nie pomaga. W czwartek szybko moje szczescie sie skonczylo. Do tego doszedl przerazliwy bol po lewej stronie brzucha. Bylo zle. W szpitalu kazali mi wziasc po prostu cos przeciw bolowego. No i przeszlo. Mdlosci nadal mnie mecza. Wymioty tez. Musze non stop lezec, ale jak wstaje siadam zmieniam pozycje to to pogarsza. Prawie nic nie jestem w stanie zjesc. Blllllllleeeeeeeee
12 dpo
Dziewczyny za dwa dni @... strasznie się stresuję. nie radzę sobie. jestem ciekawa czy sie udalo czy nie. świruje już, doszukuje się objawów. testy jak na razie negatywne... Tak bardzo się boję rozczarowania. za bardzo się tym razem nakręciłam;/ za dużo myślę.
1 sierpnia dowiedziałam się przez przypadek, że jestem w ciąży.
W nocy obudziły mnie bardzo silne bóle brzucha i pleców. Maciej zabrał mnie na pogotowie do szpitala Cegielskiego. Tam bardzo niesympatyczna nota bene Pani doktor zbadała mnie, zdecydowała o podaniu kroplówki przeciwbólowej i rozkurczowej oraz wykonała podstawowe badania. Z badań wyszło, że jestem w bardzo wczesnej ciąży, następnego dnia udałam się do swojego ginekologa, który potwierdził "diagnozę" oraz przepisał mi leki, które powinnam zacząć już brać.
Jestem niesamowicie podekscytowana, chciałabym już wszystkim powiedzieć, że się udało ale na razie nie chcę zapeszać. Wie tylko Maciej. Ustaliliśmy, że nikomu więcej nie powiemy dopóki sytuacja się nie wyklaruje.
16 sierpnia mam wizytę u lekarza, wtedy najprawdopodobniej będzie już widać coś więcej na USG.
Nie mogę się już doczekać...
Wykończona...
9+4
Ostatni tydzien pracy przed urlopem.
Niestety na przyszly tydzien pogoda nie zapowiada sie najlepiej czy gdzies pojedziemy okaze sie dopiero po wizycie lekarskiej, ktora mam w piatek rano. Znowu bede musiala kombinowac w pracy, bo zjawie sie w niej najwczesniej o 10 (normalnie jestem o 7).
Weekend minal spokojnie, wczoraj 4 godzinny spacer, balam wykonczona, ale dobrze mi zrobil.
Nadal prawie zadnych objawow. Zadnych wymiotow, zadnych zachcianek, tylko spac i jesc. W zasadzie non stop jestem glodna 
Dzwoniła do mnie siostra że przyszły wyniki z awidnośći cytomegali jest wysokie więc chorowałam dawno
Niedziela minęła pod znakiem grillowania
Przyjemnie spędzona naszej działeczce z rodziną. Uwielbiam takie dni! Było niesamowicie duszno, ale pomimo tego przyjemnie się siedziało na powietrzu.
Dzisiaj zaspałam na poranny pociąg i nie pojechałam na test glukozy - wybieram się tam jutro rano.
Wieczorem popijając mojego imieninowego szampana zjadłam pomarańcz, chipsy, winogrona a na koniec bułkę z serkiem topionym.! To jest jakaś masakra na koniec wpadłam w histeryczny płacz. Mój mąż jest przerażony i powiedział ze jak tak dalej będzie to mam łykać Nerwomix Kontrol !
(
Niedziela minęła pod znakiem grillowania
Przyjemnie spędzona naszej działeczce z rodziną. Uwielbiam takie dni! Było niesamowicie duszno, ale pomimo tego przyjemnie się siedziało na powietrzu.
Dzisiaj zaspałam na poranny pociąg i nie pojechałam na test glukozy - wybieram się tam jutro rano.
Przelamalam się i już się nie wstydzę swojego ciala. NAd jeziorem było dużo kobiet z większymi oponami na brzuchu. I nie było widać żeby tym się przejmowaly.. SZkoda tylko ze pogoda nie dopisala calkiem bo o 14 zaczelo lac i musieliśmy się ewakuować. A tak fajnie było i taka cieplutka woda!!! Za tydz jedziemy tez jak pogoda dopisze. A jeśli nie będzie pogody to wypad na CZechy i SKALNE MIASTO!!!! Uwielbiam takie wycieczki:-)))
Poza tym miałam wczoraj ogromna chcice i czuje ze owulacja się zbliza:-))))
A 25 mamy nasza pierwsza rocznice slubu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
4 dzien 32 cyklu. I wlasnie sie zorientowalam ze musze zmienic date wizyty w klinice, bo na wtedy wypada mi @. ehhh
Dzisiaj jakoś nie wiem co mam napisać. Smutek miesza się z radością.
W zeszłym tyg po długiej chorobie zmarła bliska osoba oraz moja przyjaciółka wreszcie urodziła synka.
Jedni odchodzą drudzy przychodzą.
Uff, już po wizycie u teściów. Pojechałam z niesamowitym bólem brzucha i nudnościami, gdyż chyba powoli zaczyna się okres (plamienia itd.), ale stwierdziłam, że jak odwołamy wizytę to obrazi się i mąż i teściowa. Wybrałam mniejsze zło, wzięłam silne leki przeciwbólowe, żeby wytrzymać, ale niezbyt pomogły. Oczywiście nie obeszło się bez typowych docinków w stylu (do teścia): masz dziurawe skarpety i pytań czy mąż będzie jadł mięsko z obiadu (mnie przecież tam nie było, po co pytać ). Mąż jednak stanął na wysokości zadania i trochę przyprowadził mamę do pionu, ale jak powiedział jej, że zdałoby się trochę kultury, to para z uszu prawie poszła Czasami dobrze pokazać gdzie jest miejsce obu kobiet. Dziękuję dziewczyny za miłe słowa. Może nie powinnam pisać tego w pamiętniku, ale naprawdę miałam już dość. Nie mam się komu wygadać. Rodzicom nie powiem, bo będą mieli do teściów ogromny żal, a oni bardzo dobrze traktują męża. Nie jest to moje subiektywne odczucie. Świadczy o tym chociażby fakt, że szwagier, który z nami mieszka dużo bardziej woli naszych rodziców od swoich. W zasadzie obaj (zarówno szwagier, jak i mój mąż) zawsze bardziej swobodnie czuli się u nas w domu aniżeli w swoich. Trochę to dziwne.
Blysk_kotka i Truskawkowa – prawdą jest, że trzeba ustalić jasne granice i nie można się ciągle poświęcać. Pewnie to moja wina, bo w tej kwestii jestem mało asertywna. Nawet jak miałam ogrom pracy, to jechałam do teściów, a później, by to nadrobić pracowałam przez całą noc, zupełnie nie śpiąc. Wielokrotnie coś zawalę, bo muszę tam jechać, a przecież są ważniejsze rzeczy. Ostatnio nawet wylaliśmy strop na domku i teściowa kazała przyjechać. Nie liczyła się z tym, że tydzień temu w niedzielę był ogromny upał i należało podlewać strop. Mamy przyjechać i koniec. Pewnie, to tylko 5 tysięcy w plecy… Jak powiedziałam, że nie możemy, bo to jest ważne i nie możemy tego zaniedbać – obraziła się i zakończyła szybko rozmowę telefoniczną. Chciałam teraz trochę z tym skończyć, odpocząć, wyluzować. Staramy się przecież o dziecko, muszę być wypoczęta i zdrowa. Mąż niby to rozumie i też chce dziecka, ale jak już dojdzie do zagrożenia brakiem wizyty, wszystko mu się zmienia.
wreszcie owulacja wyznaczona dobrze 
13 dpo jutro prawdopodobnie @ ;/ dziś test znowu negatywny.
udało mi się załatwić sobie pracę. zaczynam od 12 sierpnia. dziś badania w czwartek szkolenie bhp. ale był by psikus jak by sie okazało, że w ciąży jestem
bo tak z reguły jest że jak coś sobie zaplanujemy, ustalimy to wtedy dziecko sobie wybiera moment
ale ja bym chciala zeby sie okazalo ze jestem w ciazy 
do jasnej cholery głupie moje myślenie
no niestety w tym miesiącu też nie zostanę mamą. wczoraj wieczorem pojawiła @
dzisiaj w pracy dostałam strasznych boleści jajnika który przemienił się w ból w podbrzuszu ten z kolei przeszedł na ból krzyża. Prawie płakałam z bólu, nie wiem co się dzieje
nigdy nie miałam takich bólów i te przeziębienie mnie już wykańcza
najchętniej z łóżka bym nie wychodziła 
Ze względów bezpieczeństwa zostałaś wylogowana po 30 minutach bezczynności. Jeśli nie chcesz być automatycznie wylogowywana, zaznacz opcję "Pamiętaj mnie" logując się do OvuFriend.
Zaloguj się ponownie
OK
po raz drugi coś takiego mnie spotyka podczas pisania mega długiego wpisu, i jak tu się nie denerwować.. chyba napiszę w tej sprawie do Ovu bo mnie to już wkurwi..a kobiety starające się nie powinny mieć za wiele stresów, szczególnie takie jak ja z podwyższoną prolaktyną. A wpis był i o tym , że część moich stresów to ja sama, głupia , wymyślająca problemy ,gdzie ich próżno szukać , mieląca negatywne myśli bez końca , spinająca się niepotrzebnie. Czasem jednak tak trudno dostrzec mi jasną stronę życia...
Jeszcze pięć dni i I'm free like fucking bird ;p , o znalezieniu czegoś nowego nie myśle, gdyby się trafiła jakaś fajna oferta to owszem , ale chce odpocząć, jak moje Słońce wróci , chcemy choć na tydzień pojechać odpocząć, tylko my i pies . Po ostatnich ciężkich chwilach przyda nam się trochę relaksu, odprężenia. Boli mnie to ,że gdzieś tam zgubiliśmy do siebie drogę - czas ją odnaleźć. przerwa na zapisanie posta - drugi raz bym tego nie przeżyła
Uwielbiam gdy mówi mi , jesteś wszystkim co mam, najważniejszą osobą - taka jestem zachłanna na jego uczucia ,że to też powoduje u mnie spinkę , wymyślam że dla byłej gotował bo ona nie potrafiła, bardziej się starał więc może bardziej kochał. Tylko że z nią nie chciał mieć dzieci, nie planował przyszłości , bo jak sam mówi czuł że to się rozsypie a to ja będę matką jego dzieci - będę i koniec! To ze mną chce sie zestarzeć - czego chcieć więcej? Po co komplikować? Powoli zaczynam rozumieć jego złość, pokochał wesołą , ugodową dziewczynę a żyje z marudnym, kłótliwym babsztylem , bo fakt jest taki że każda nasza kłótnia ma jeden schemat. Ja rzucam focha, obojętnie czasem za jedno niewłaściwe słowo- kolejna przerwa trzeba być czujnym
Mój foch zamiast przemijać , łagodnieć - przybiera na sile, nawet jak wykrzyczę co mi nie leży to dalej rośnie. Robię się złośliwa, staję okoniem na wszelkie próby załagodzenia konfliktu. D.. mówi "nie prowokuj mnie" a ja brnę uparcie ku nieuniknionej burzy , a potem on wybucha- hardcore nie disco -uwierzcie i koniec końców jest tym podłym nieczułym bydlakiem ehh czasem ciężko mi ze samą sobą. Zodiakalny bliźniak, jak bum cyk cyk dwie osobowości, dr Jekyll i mr Hyde to ja. Teraz to widze i po raz setny obiecuje sobie że następnym razem będzie inaczej , a potem w ułamku sekundy amnezja, jakby ktoś mnie zresetował i jest jak zawsze. Szczególnie przed @ powinnam wsiąść na wielbłąda i udać się na pustynie by przeczekać ...Co do starań to zupełnie o nich zapomniałam , troche dlatego że ich w tym cyklu nie było, troche dlatego że moja podświadomość vel orzeszek którym rozumuję wreszcie zrozumiał że póki nie spadnie prolaktyna to nie ma co marzyć o dzidzi. Dzisiaj kolejna , trzecia dawka dostinexu, i mam nadzieje że działa choć odrobinę. W lutym prl 430 a w lipcu 560 więc kiepsko. Temperatury nie mierzę, tylko śluz , którego sporo ale żaden on płodny tylko budyń śmietankowy cały czas . Za tydzień ostatnia dawka leku i kontrola
ole udało się 
Jestem w Laosie. 12h podrozy busem, 6 godzin czekania w roznych kolejkach w upale znioslam oszalamiajaco dobrze. Nic kompletnie mi nie jest. Czuje sie lepiej niz zwykle. To bardzo niepokojance
bo czytalam ze to moze oznaczac ze nie wytwarzam hormonow odpowiedzialnych za utrzymanie ciazy 
Ok znalazłam coś co mnie pocieszyło http://parenting.pl/portal/ryzyko-poronienia
tylko 15% to malutko, jakoś mi się wydawało, ze prawdopodobieństwo jest z jakieś 50%!!!
Ok mam jeden czynnik ryzyka problem z tarczycą, ale biorę leki i skoro tak ładnie w ciążę zaszłam to chyba znaczy ze wszystko jest ok 
Nie wiem czemu się tak człowiek nad tym Kropkiem trzęsie jakby miało zaraz wypaść od kichnięcia, ale jakoś się tak robi z głową
Mam codziennie koszmary senne - wczoraj ciąża pozamaciczna i poronienie, a dziś śniło mi się ze nie chcieli mnie zapisać do lekarza przed końcem pierwszego trymestru a ja panikowałam ze muszę zbadać czy jest zdrowy bo umrze...
Kompletne szaleństwo, zobaczycie!!! Też będziecie się bały kichać i robić kupkę- w końcu to parcie
!!!
Ogólnie ten mój Kropek to twardziej - gnieździł się prawdopodobnie w tej strasznej Birmie, przeżył wypadek - nie wiedząc, że jestem w ciąży uczyłam się jeździć na skuterze i wpadłam w drzewo - pogniotłam skuter trochę i posiniaczyłam się porządnie. Teraz koleś w Laosie siedzi ze mną będąc przemyconym przez granice - nie zgłosiłam go w deklaracji, pominęłam rubrykę dzieci z konfidenckim uśmiechem
No jak na 3 tygodnie życia i to płodowego przyznacie że sporo 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 sierpnia 2013, 20:34
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.