Jakoś dawno nie pisałam.
Ten pamiętnik powoli zaczyna być pamiętnikiem walki z chorobami, bo starać się o dziecko na poważnie kurna, to ja nie mogę zacząć. Jak wspominałam wcześniej, w grudniu się nie staramy, bo bierzemy oboje leki, które mają wybić candidę.
Bardzo chciałabym zrobić już wymazy na patogeny: ureaplasmę, mykoplazmę i chlamydię,ale kurna muszę czekać. Ciągle tylko czekać, czekać, czekać i czekać, do porzygu już z tym czekaniem. Teraz akurat czekam, bo skończyłam wczoraj brać leki i musi upłynąć 2 tygodnie. Przed świętami nie zdążę, potem dostanę okres, zatem to cholerne czekanie znów się wydłuży. Moja cierpliwość jest na granicy, bo chciałabym już wiedzieć czy mam któregoś z tych parszywców czy nie.
Od wczoraj podbrzusze pali mnie niemal żywym ogniem, jajniki, macica, pochwa, cewka moczowa, najchętniej wyciągnęłabym to na wierzch i przewietrzyła, bo oszaleję. Czy leczenie nie przynosi efektu? Czy to słynny efekt herx? Czy ja zdrowieję i wydalam toksyny z bakterii i grzybów, czy nażarłam się leków nadaremno?
Qrwa nie wiem, idę we wtorek do lekarki, zobaczymy co powie, ale niech mi coś da na psychę, bo ta też powoli siada.
Zatem znów czekam.....
Nadal czekam w kolejce po dziecko, ba - czekam w kolejce do poczekalni rozpoczęcia poważnych starań.
Najlepszym hitem jest to, że jestem więcej niż pewna, że gdybyśmy nie zaczęli myśleć o drugim dziecku, to ja bym nie chorowała.
Przez ten ostatni czas tyyyyle chorób się znalazło (niedoczynność już od dawna, insulinooporność, bakterie, grzyby, zaburzona faza lutealna, czasem brak owulacji, na 99% niedrożne jajowody). Łykam te wszystkie kolorowe, śliczne drażetki, rozpuszczalne saszetki, restrykcyjnie stosuję dietę, schudłam już 10 kg (jakiś pozytyw) Odmawiam sobie wszystkiego: pizzy, czekoladki, kromki białego pieczywa, owoców,serów, jogurtów, mleka żeby tylko te sakramenckie mikroby nie miały co żreć. Pochłaniam kiszonki, śmierdzę czosnkiem, bo podnosi odporność, piję olej z czarnuszki, który w smaku i zapachu jest jak paliwo do samochodu....
Do cholery chcę już być zdrowa, zacząć żyć, a nie wegetować, bo mam już dość, serdecznie dość, powyżej pióra.
Gorszy dzień, czy co?
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2016, 13:31
6 grudzień 2016 - Mikołajki. Zrobiłam test ciążowy - wyszedł negatywny.
Jedno jest pewne - życie toczy się dalej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2016, 16:14
Wymusiłam na lekarzu histeroskopie choć on mnie zapewniał, że nie ma takiej potrzeby...ale ja musiałam, naprawdę musiałam...no i wyszło że rzeczywiście wszystko ok. Wcale się z tego nie ciesze, chciałabym żeby coś wyszło...każde moje badanie wychodzi perfekcyjnie, a mimo to ani naturalnie, ani inseminacje ani in vitro ( mimo świetnych zarodków) się nie udaję. Bardzo mnie to frustuję, nie wiem z czym walczyć, nie wiem co mi jest..
Transfer będzie około 4-5 stycznia według moich wyliczeń..ech zostaje mi tylko immunologia do zbadania, ale z tym jeszcze się wstrzymam
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2016, 11:41
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Dzisiaj Mikołaj. CIEKAWE CZY O MNIE PAMIĘTAŁ HEHE 
Nie smutam grudzień czas Świąteczny trzeba się uśmiechać mimo takiego losu nie innego.
2dc.
14 dc
Od dziś czuję kłucie w jajnikach. Testy owulacyjne wychodzą negatywne. Nie ogarniam śluzu bo z rozciągliwego zrobił się kremowy, a wykres temperatury wygląda jak snake.
Jednym słowem dupa. Albo inaczej - zobaczymy. W styczniu i tak planuję powtórzyć badania hormonalne, odwiedzę endo i gina. Pewnie dostanę w tym roku rózgę od św. Mikołaja.
Chciałabym zobaczyć te dwie kreski w końcu, ale czuję że to jeszcze nie w tym miesiącu
.
dobra oficjalnie ustalam jako numerację wpisów wiek ciąży na psdt. dzisiejszego USG
a więc witam się w 7t0d
hah szok... powinno być 9t0d no ale 
Przy wejściu z mężem do gabinetu dostałam takiego kołatania serducha, że nie wiedziałam że mozna czuć coś takiego jakby chciało z klatki wyskoczyć... Doktor na szczeście szybko mnie poznał, otworzył cos w kompie i zaprosił na USG.... leżę, czekam, patrze na niego... nic kamienna twarz... drukuje jedno zdjęcie, za chwilę drugie no i dalej milczy... nagle mówi do mężą, który siedzi gdzieś daleko przy biurku "widzi Pan coś ?" mąż potwierdza a ja pytam "ale co widać ??" a doktor "no dziś wszystko pięknie widać, woła męża bliżej i przekręca mi monitor i pokazuje "jest zarodek a tu bije serce, widzą państwo jak pulsuje ?" Ja się uśmiecham, mąż się szczerzy od ucha do ucha - btw. tak już mu zostało
.
Doktor założył kartę ciąży i zaczął tłumaczyć co i jak. Wypiszę tu sobie liste tego co mówił żeby nie zapomnieć:
- przed każdą wizytą przyjść wcześniej i zameldować się u położnej na ważenie i mierzenie
- wizyty mam co miesiąc
- USG 3 razy w czasie ciąży (wszystkie w placówce na Mehofera)
- mam zrobić badania z listy i przed świętami przyjść do niego - pewnie wtedy już nie będzie USG...
- luteine 100 (2x1) zmieniamy na duphaston 2x1
- kartę ciąży mieć zawsze przy sobie
- wszystkie badania drukować i tak przynosić na wizytę
hm jak coś sobie przypomne to dopisze..
Nie zapytałam co z prenatalnymi... powiedział z tego co pamietam ze kolejne USG miedzy 11 a 14 tygodniem.... wiec nie wiem czy o to mu chodziło. Muszę dopytać przy okazji robienia badań i wtedy umówię się prywatnie pewnie.
Troszkę się dziwie że mając pakiet w prywatnej placówce mam miec tylko 3 USG tak jak jest na NFZ...bez sensu trochę, no ale zobaczymy co się dowiem jutro na recepcji, bo jadę i zaczynam badania...
Udało mi się wychaczyć termin na 20.12 wiec mam równe 2 tyg. żeby zdążyć z badaniami.
Po wizycie odwiozłam męża do pracy i pojechałam z przyjaciółką do galerii zobaczyc czy jest coś ciekawego
No i poszalałam na wyprzedaży w H&M
Dorwałam jeansy ciążowe za 40 zł, które już są dobre a pomieszczą jeszcze masę brzuszka ;P Dwie bawełniane sukienki i dwa t-shirty
Totalny basic, ale wygodny, ładny i na najblizsze miesiące powinny być rozmiarowo dobre
WYdałam tylko 120 zł na to szaleństwo
Teraz czas oszczędzać 
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2016, 18:32
Dziś już mi lepiej
musiałam po prostu przetrawić tą wiadomość, będzie co ma być.
Jakieś mam od godziny brązowe plamienia
muszę znaleźć ginekologa endokrynologa, pewnie coś się znowu tam na dole chrzani...
Sylwio, myślę że nic z tego bo za dużo razy już chyba myślałam że tym razem będzie ok
a z tą różnicą wieku to masz rację, też sobie myślę, że Zośka pójdzie we wrześniu do przedszkola to będzie mi łatwiej z dwójką, ale nie wiem czy sama siebie nie pocieszam?
Tak przejrzałam swój pamiętnik, no można śmiało stwierdzić że mam coś z głową
jeden wpis entuzjastyczny, drugi depresyjny.
Pozdrawiam Was dziewczyny 
Ciąża zakończona 6 grudnia 2016
15dc
Przyznam się.
Rzuciłam iqosa. Od 1.03. Może późno ale najważniejsze, że się udało. Bo się udało! Nie dam się! ( ale i tak lubię palic haha )
3 noc horroru, nie mogę spać. Budze się milion razy co np 10 min 40 min.... po prostu otworze oczy popatrzę co się dzieje, spojrze na tel i idę spać. Coraz bardziej wściekła zmęczona..
Musze melisę wypić może będzie lepiej.
16t0d
Dawno nie pisałam , chciałam spokojnie doczekać do drugiego trymestru . Jeszcze nie tak dawno zobaczyłam na teście dwie kreski a dziś już 17 tydzień , czas szybko leci . Przez ostatnie tygodnie trochę wiadomości się pojawiło
Na USG Prenatalnym mojego maleństwa pani doktor zmierzyła przezierność karkową na szczęście wynik był świetny bo wyniósł 1,6 . Dużo się ruszało maleństwo i dowiedzieliśmy się że prawdopodobnie będzie syn
mam nadzieje potwierdzić to za tydzień na wizycie 
Strasznie kibicuje dziewczyną z owu ,niestety jedna z bliskich wczoraj poroniła wczesną ciążę przykro mi strasznie . Żadna nie zasługuje na to .. Dziś mikołajki ,licze na moją ulubioną czekoladę od mojego Mężula 
Wczoraj chciałam zrobić betę i progesteron .Niestety nie zrobiłam, bo laboratoria czynne od 7-12, a ja w tym tygodniu pracuję 6-14 ,więc kuźwa nie zrobię
. Dam radę dopiero w poniedziałek .
Jeszcze nie dotarło do mnie,że JESTEM W CIĄŻY 
Nikomu nie powiedzieliśmy. Planujemy powiedzieć w wigilie 
Tempka wskoczyła na wysoki poziom 37,22 
Mimo braku wiary i nadziei udało się, w końcu..
Każdą z Was czeka ten moment. Jeśli mi się udało, Wam też się uda
:*
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2016, 16:10
Ciąża rozpoczęta 3 listopada 2016
Beta 557,8.... Prawidlowo?
Progesteron 35,20....
za punkcje zapłaciłam..szczęśliwie żyłam w błogiej nieświadomości z myślą ze jeszcze raz podejdę do ivf..niestety nie ma tak wesoło...
Dzieki jednej z użytkowniczek forum, która miała podobna sytuacje zaczęłam drążyć temat i...dopytałam co i jak i wg Gyn 3 podejście sie odbyło (transfer nie odbył sie z naszej winy a nie z winy kliniki) wiec moge podejsc kolejny raz ale komercyjnie..niestety panie w rejestracji w Kato nie sa odpowiednio poinformowane i błędnie informują pacjentów...
dziękuję Pani Dianie z BB za jej cierpliwość..wyrozumiałość..empatie..mało jest takich ludzi jak ona.
wiec mam nadzieje ze pieniazki zostana mi zwrócone..w sb pojade do Kato i dowiem sie co i jak..ehh..troszke mi szoda..ale jakos podświadomie czułam ze tak bedzie..jak troszke ochłone to dzwonie do osrodka adopcyjnego..moze tu sie chociaz uda...

28t0dz
84 dni do tp
Wczoraj bylam na 1 zajeciach Szkoły Rodzenia. Spodobalo mi sie godzina wykładów i godzina ćwiczen.
Cwiczen sie balam ale niepotrzbnie bo najlepiej mi wychodzily. Mimo ze 4kobiety byly szczuple jak ja. A ja ze sportem to tylko mialam cos wspólnego jak cwiczylam z Chodakowska od lutego do maja. Bo potem za goraco juz mi bylo cwiczyc 
Rano bylam na badaniach krwi bo we wtorek mam wizytę na
nfz.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lutego 2017, 16:04
23t4d
Kardiolog pochwalił mnie dzisiaj za dobrze uregulowane ciśnienie. OK.
Powtórne USG połówkowe nie wniosło wiele nowego. Gosia rozwija się ok, w trakcie badania zawzięcie pchała łapki do buzi, obie, pewnie wzorem mamusi będzie pazurki obgryzać... Asymetria w mózgu nadal występuje, powiększyła się o 0,7 mm, lekarka określiła to jako błąd pomiaru. Wynik oznaczyła jako na granicy normy, zaleciła ponowną konsultację w 30 tc, w planie mam ponowną wycieczkę do Medicoveru i żebranie o skierowanie. Trudno, jestem w ciąży, nie mam dumy. Wracając do meritum - wynik za duży aby określić że idealny, za mały aby zacząć się bać. Określiła go jako niewygodny, wymagający kontroli, ale na pewno nie nerwów. Asymetria może nie świadczyć o niczym, tym bardziej że nie widać niczego odbiegającego od normy na USG. Markery zaburzeń rozwoju są w normie, nie ma nic niepokojącego. Zaleciła skontrolowanie przeciwciał na cytomegalię i toksoplazmozę, nei pamiętam dobrze ale chyba mam odporność - do sprawdzenia. Ogólnie wizyta mnie uspokoiła, i pewnie takie zadanie miała spełnić. Czekamy cierpliwie do stycznia i będziemy sprawdzać jak się sprawy mają.
Do swojego gina idę za tydzień, sama podjęłam decyzję o redukcji dawki Duphastonu, już czas przystopować z tymi hormonami.
Gosia ma dni wyjątkowej aktywności, gdy mam uczucie że z brzucha chce mi wyskoczyć, ale też dni ciche, gdy zachodzę w głowę czy wszystko w porządku... Matka wariatka ze mnie jak nic, stało się, podstępnie, nawet nie wiem kiedy.
Echo serduszka zrobimy prywatnie, 27.12.
Trochę z opóźnieniem ale...
Widziałam serduszko:)
Piękny widok:) chciałabym bardzo aby ta ciąża zakończyła się w terminie porodu, zebym urodziła zdrowe Maleństwo i mogła je przytulić do swojego serca...
Ehh marzenia...
Szczerze, to nie czuję się, jakbym była w ciąży, a może to przez to, że nie chcę się przyzwyczajać Zwyczajnie boję się jej utraty...
14 grudnia kolejna wizyta Mam nadzieję że usłyszę dobre wieści i głos bijącego malutkiego serduszka
Trzymam kciuki za wszystkie staraczki Uda się dziewczyny Zobaczycie:)
Dziękuję Ci Matko Boża za nadzieję i łaski jakimi mnie obdarzasz:)
Ciąża zakończona 2 grudnia 2016
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2016, 19:24
Dziś Mikołajki... chciałabym dostać tylko jeden prezent
Najcudowniejszy na świecie , który powie kiedyś do mnie MAMO
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.