Wczoraj przed snem wziełam ten cholerny dostinex , masakra co się ze mną rano działo. Nudności okropne , "flaki" wirowały mi jak w pralce automatycznej, zaczęły mnie boleć mięśnie rąk, nóg ,pleców, co mnie zszokowało , bo od jakiegoś czasu biorę magnez z witaminą b6 , w połowie dnia dopadła mnie taka senność że mało nie zasnęłam na stojąco, na nockach nie miałam takiego kryzysu .. całe szczęście przeszło i mogłam zacząć myśleć o czymś innym niż o tym że zaraz puszczę pawia. Ostatnio jakoś zmienił mi się gust kulinarny, wcześniej wszystko soliłam na potęgę , nie jadłam słodyczy ale chipsy, paluszki,krakersy to mój żywioł, szczególnie przez @ .. a frytki o to już było przegięcie , nikt nie był w stanie zjeść moich frytek a ja wsuwałam trzy porcje , tak osolone że każdego odrzucało. Przez to wszystko zawsze zatrzymywała mi się woda w organiźmie, puchłam jak balon. A teraz nie mam ochoty, jem jałowe , lekko kwaśne potrawy , zupełnie bez soli i jest ok -chyba się starzeję. Co lepsze waga wczoraj pokazała mi 49.9kg szok , nieźle mi ta praca dała w kość , ostatnio ważyłam tyle mając 19 lat. Nie ma co się łudzić jednak ,posiedzę w domu, będę jadła regularnie i obiadowo, na co ostatnio czasu nie miałam i znowu wrócę do dawnej wagi. Nie wiem na ile uda mi się dotrzymać to postanowienie ale mam zamiar uruchomić mój rower;) lubię sie na nim zmęczyć, tylko pogoda musi być inna bo dzisiaj pocę się jak szalona, jest tak duszno że można zemdleć. O dziecku myślę mało , prawie wcale a jeśli już to wyobrażam sobie że już je mam , bez wcześniejszych stresów o owulację i czy trafimy w moment , bez frustracji że D.. jest na wyjeździe w te dni, bo przecież nie mam tych dni na dobrą sprawę.Jedyne czego jestem ciekawa , to czy cykl mi się po tym cholerstwie wydłuży .. zobaczymy
Godzinę temu dostałam lekkiego plamienia. Był to śluz pomieszany z brązową krwią. Znowu się martwię bo chyba za wcześnie na miesiączkę. Przeczekam tę noc w nadziei, że to nie skrócenie fazy lutealnej...nie potrzebne mi więcej problemów.
Póki co plamienie w nocy się nie powtórzyło, za to całą noc bolały mnie piersi. Tak, jak jeszcze nigdy, a bolą zwykle regularnie w II fazie cyklu. Uwielbiam spać na brzuchu (ale się odzwyczajam na przyszłość), więc miałam przez ten ból noc z życia wyciągniętą. Do tego powracające myśli- czy to już okres, czy nie?!
Odganiam złe wyobrażenia i delektuję się słonecznym, wolnym od pracy dniem. Może wyjdę na ogród się poopalać?!
Po ostatnich przejściach-poronienie, laparoskopia-dziś mogę powiedzieć, że się nie poddam i zaczynam kolejne starania o maluszka..Trzymajcie za mnie kciuki.
I przyszedł ten dzień, pojawiła się blada druga kreska. Zrobiłam test z nadzieją i zarazem beznadzieją, kiedy minęła pierwsza minuta nic nie było widać wiec stwierdziłam, że jak zwykle nic ale po chwili wyłonił się cień cienia i jeszcze ciemniał. Oczywiście nie nabrała ta krecha takiego koloru jak pierwsza ale ją naprawdę widać. Ręce mi się zaczęły trząść i cała rozedrgana musiałam dokończyć gotowanie obiadu. Niestety ciągle czuję, że to może się nie udać. Brzuch dziś zaczął pobolewać i mam wrażenie, że jednak @ przyjdzie. Chyba jak usłyszę za te trzy tygodnie bicie serca maluszka dopiero w to uwierzę. A teraz takie zawieszenie i wiara, że szanse są duże i zostanę w kwietniu mamą.
Ehhh co to sie kur** ze mną dzieje? jakieś niewyjaśnione krwawienie czuje się okropnie bolimnie brzuch, plecy, jajniki do tego mam mdłości i ochote żeby zjeść sobie ogórka kiszonego z majonezem... a jeszcze wszystko mnie denerwuje bo nie moge wchodzić nawykresy bo jakieś chińskie znaczki mi wyskakują
już mnie dobija wszystko...
A jutro pieczemy ciasto i ciasteczka i pączki
i wielkie sprzątanie i malutkie przemeblowanie 

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2014, 22:10
Mąż mi sie zepsuł
ja u ginekologa dowiedziałam się, że ze mna wszystko ok i trzeba jeszcze raz przyjrzec sie mojemu M. Rozmawialismy i teoretycznie sie ze mna zgadza ale w praktyce nie oznacza to nic... nie dosc, ze ogolnie jest miedzy nami napieta atmosfera (jestesmy jak ogien i woda) to jeszcze on ma teraz focha... bo on rozumie, ze to z nim moze byc problem i absolutnie nie podwaza to jego meskosci ani samooceny... ale nagle imprezowicz w niego wstapil... nikt nie wzbudza we mnie tak skrajnych uczuc:/ zebym chociaz w jezyk potrafila sie ugryzc, albo chociaz ogluchla na te brednie, ktore gada...
13 DNI PO OWULACJI
test negatywny, temp zmierzona z ciekawości 36,75 czyli standard w II fazie
ALE jutro poleci w dół by przywitać kolejną @ w piątek
Tylko ten inny kremowy nigdy niewystępujący o tej porze śluz namieszał mi w głowie, ehhh.....
no i tak jak mówiłam..mój Mąż jest niemożliwy i bardzo się stara 
wróciłam do domu, poszłam pod prysznic..wychodzę ..
a on już czeka zwarty i gotowy
Kocham go za to, że jest taki dzielny hahah
9+6
Wczoraj pewna osoba strasznie mnie wkurzyla i bardzo sie zdenerwowalam, nie moglam sie do wiezcora opanowac, warczalam nawet na mojego meza w domu i wogole bylam niedobra i az ze zlosci i stresu sie cala trzeslam. Konsekwencja byla nieprzespana, przeplakana noc i ogormny bol brzucha. Dzisiaj jest lepiej brzuch nie boli tak mocno. Mam nadzieje, ze to nie wplynelo na mojego Robaczka. Boje sie bardzo.
Ehhh same stresy.
W piatek wizyta u mojej ginekolog.
Wczoraj wykonałam komplet badań. Byłam zaskoczona szybkimi wynikami.
Miałam robiony test obciążenia glukozą:
Wartość Normy
Glukoza po 75g glukozy - oznaczenie po 2h
Glukoza (jedn. tradyc.) 52,7 mg/dl < 140
Glukoza (jedn. SI) 2,92 mmol/l < 7,77
Insulina po 2 godz.
Insulina po 2 godz. 6,13 mU/l
A także badania FSH, LH, TSH, Kwas moczowy - surowica,Lipidogram, cholesterol LDL,Triglicerydy.
Dzisiaj mam wizytę u ginekologa-endokrynologa - w celu interpretacji wyników badań.
Rano zrobiłam test i znowu dwie kreski
Dzisiaj męczy mnie niepewność. Boję się, co usłyszę u lekarza. Boję się, że coś jest nie tak. Nie zabezpieczamy się z mężem od 3 lat - i jakoś do tej pory nie zaszłam w ciążę. Co prawda nie staraliśmy się jakoś specjalnie, ale jednak...
Pamiętam podróż poślubną, kiedy to kochaliśmy się bez ograniczeń. Byłam przekonana, że wrócimy już we trójkę. Cieszyłam się na samą myśl, niczym się nie martwiłam. Istna sielanka.
Pamiętam również łzy, 2 tygodnie później - kiedy dostałam okres. Nie wiem skąd się wzięły te łzy - przecież to nie była kwestia życia i śmierci. Po prostu rozczarowanie...
Od tamtej pory nie przykładaliśmy większej wagi do tego - co ma być to będzie.
Minął rok od ślubu. A my dalej jesteśmy we dwójkę...
jestem pełna obaw, że coś jest znowu nie tak...
Moj "Wspollokator" siedzi cicho, ze czasami nawet lapie sie na tym, ze zapominam, ze jest. Chcialabym juz go czuc, a najbardziej to chcialabym, z nim porozmawiac, ale tak normalnie w dwie strony, zeby powiedzial czy u niego wszystko OK i czy mu nic nie brakuje. Najchetniej chodzilabym do lekarza co drugi dzien.
Do badania jeszcze 48 godzin. Niech ten czas leci szybciej.
6 dc. Dół , który zawsze towarzyszy mi w tym czasie w każdym cyklu dziś jest jeszcze głębszy, za sprawa nowiny jaka dziś usłyszałam. Moja szwagierka jest w ciazy... I niewiem dlaczego, ale zamiast sie cieszyć , ja mam jakaś złość w sobie.... Nic mi sie nie chce, najchętniej polozylabym sie do łóżka i w ogole nie wstawala... Dlaczego to musi byc takie trudne??
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2013, 13:59
Czytanie z rocznicy naszego ślubu:
"(...) Zapytali go: "Gdzież jest żona twoja, Sara?" Odpowiedział im: "W tym oto namiocie". Rzekł mu jeden z nich: "O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna"." (Rdz 18,10)
Umowa stoi Panie Boże. Za rok o tej porze!
hihi, ale się wczoraj uśmiałam z waszych komentarzy o mężach na luzie. "wytrysk to ich jedyna działka" ..."Kolejna rzecz, którą to ja załatwiam"/
:D Biedne moje słoneczko. Jest w każdej dziedzinie życia tak kochany i cudowny, że absolutnie złego słowa nei mogę powiedzieć. No ale te starania....to są jakoś tak poza marginesem. Jasne, czasem jak mnie opadają ręce i nie mam nawet zapędu do przytulania na komendę to właśnie ON mnie rozbawia i mówi, że przecież trzeba próbować, samo się nie zrobi. Ale z drugiej strony, zamiast przycisnąć ginkę, zamiast coś poczytać o Clo i możliwych scenariuszach, zamiast poczytać o pregnylu itp to ślepo podąża dzień za dniem, za myślą...że przecież wszystko w toku, ze niedługo wszystko się uloży. heh taką lekko olewczą cierpliwość, taki luz..to faktycznie chyba tylko mężczyźni mają. To chyba jest zlokalizowane w tym chromosomie którego my nie mamy
:D
1 dzień @ martwi mnie tylko że taki długi cykl miałam
no ale trudno
Środa... Już pojutrze badanie nasienia. Widzę, że mąż się bardzo denerwuje i martwi ewentualnymi wynikami. Staram się dodać mu otuchy, tłumaczę, że przecież wyszłam za niego, a nie za jego plemniki. Owszem, chcę mieć dziecko, ale przysięgaliśmy sobie na dobre i złe, więc ten wynik nie zmieni niczego w moich uczuciach. Jasne, że sama się boję. Pamiętam przecież co przeżywała siostra, gdy okazało się, że wyniki szwagra są beznadziejne. Przy każdym okresie niesamowity płacz i depresja, zasłonięte całymi dniami okna i leżenie w łóżku do wieczora, niechęć do rozmowy z kimkolwiek. Starali się tylko 10-11 miesięcy i mają teraz 3-letnią córkę poczętą całkowicie naturalnie. Jak widać cuda się zdarzają, a lekarze nie dawali żadnych szans. Ja tego nie chcę, nie chcę osiągnąć aż takiego stanu w trakcie starań. Pamiętam jak ciężko było siostrze, ale przede wszystkim szwagrowi, gdy okazało się, że "wina" leży po jego stronie. To jest okropne obciążenie psychiczne. My, kobiety jakoś sobie jeszcze z tym radzimy. Niestety, gorzej z mężczyznami, dla których jest to atak na ich męskość.
Dziś mam chyba przypływ energii, znowu od rana zabrałam się do roboty. Umyłam okna, chociaż to P miał to zrobić. Znowu zatruwałam sobie głowę myśleniem o Ance, mieszkaniu i moim pierdole. Muszę zacząć nad tym panować, bo to droga donikąd, a tylko mnie nerwy zżerają. Temperatura poszła dziś mocno w górę.Niewątpliwie miał na to wpływ odstawiony wczoraj antybiotyk. Jutro idę do lekarza, dopiero na 18.45. Dowiem się w końcu co się do cholery dzieje z moimi jajnikami.Dziś nawet dużo o tym nie myślałam.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.