13dc

Nie wiem dlaczego, gdy przychodzi ten czas 13, 14dc to budzi się we mnie taki lęk, że tej owulacji nie będzie. Pewnie to przez PCOS, które mi towarzyszy mentalnie od 2 lat, a faktycznie pewnie o wiele dłużej. Z drugiej strony przy niezłym wspomagaczu, którym jest mio-inozytol i paru innych specyfikach (niepokalanek, kwas foliowy, witamina D3, salfazin) chyba powinnam być spokojna. Nawet w zeszłym cyklu rozpoczętym jelitówką, a zakończonym przeziębieniem owulacja jednak wystąpiła :)

Wiem też, że jestem w lepszej sytuacji niż wiele dziewczyn, które tej owulacji nie mają, a jednak jakoś nie do końca to doceniam. Pewnie dlatego, że staramy się już 8 cykl. Być może właśnie ten będzie szczęśliwy, a moja mama na swoje urodziny dostanie najpiękniejszy prezent w postaci wiadomości, że zostanie babcią :)

A może wszystkie wątpliwości rozwieją wyniki badań mojego męża? Oczywiście wolałabym, żeby był w pełni zdrowy, albo żeby jego wyniki tylko ciut odbiegały od normy. Im bliżej 18 stycznia (data badania) tym bardziej się stresujemy, że możemy usłyszeć najgorsze i co wtedy? Ja nie wyobrażam sobie nie być nigdy w ciąży...

No ale póki co muszę żyć nadzieją, bo nie ma sensu obciążać sobie psychiki, jeśli nic jeszcze nie jest przesądzone :) A póki mąż trwa w swoim postanowieniu noworocznym (więcej seksu w tym roku!) to korzystamy z trwających dni płodnych i trzeba mieć nadzieję, że będą owocne!

20 DC

Ogólnie pogoda do kitu. Dlatego też samopoczucie mizerne.

Powinnam mieć bóle PMS, ale nie mam. Nie chce zapeszać, bo może się pojawią.
A może to dzięki duphastonowi który biorę i Metforminie.

Po raz pierwszy od długich miesięcy nic mnie nie boli :) Od razu lepiej funkcjonują.

Nie myśle o staraniach czy się uda czy nie.

Zajmuje się całkowicie dietą. Zamierzam sobie kupić parowar, aby móc warzywa i mięsko na parze robić. To mi wiele ułatwi w przygotowaniach potraw.


Po ostatniej sylwestrowo-noworocznej kłótni z mężem jest dobrze.
Postanowił mi pomóc w staraniach. Razem ćwiczymy i ma jeść to co ja zrobię.
Tylko u jego matki smażone u mnie nie.

Zobaczymy co powie na jajecznice jutrzejsza z jarmużem i na obiad makaron ze szpinakiem :P

Pewnie jego mina będzie bezcenna :D



Ren Bog Najlepszym Lekarzem. 5 stycznia 2017, 11:40

... no i wrocila jedna kolezanka z pracy z macierzynskiego po 9 mcach do pracy na pol etatu, jest tu moze 3 dzien a za kazdym razem opowiada o swojej Isabelle. Dopiero dzis mnie to wkurzylo, w srodku, jakos mi za duzo tego... Boli, ze ja nie mam dziecka. Minie. Wiem. Dobra kolezanka, nie jej wina ze mnie drazni. Nie jest z mojego dzialu, o tyle dobrze.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2017, 11:39

znowu cos naknocilam...czasami troche nie czaje tej strony;(


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2017, 13:43

bertha Drzewo nadzei... 5 stycznia 2017, 12:33

9dpo
Temp utrzymuje sie wysoko, ale choroba dalej trzyma. Teraz juz tylko troche kataru i kaszel. M zaraził sie ode mnie, ale jako ze to facet, to on oczywiście umiera.... ale fakt faktem, ma gorączkę 38 st. (edit: wieczorem mial ponad 39st... plemniory wybite na 3 miesiace :'( )
Objawów specjalnie nie mam. Wsłuchując sie mocno w organizm mam delikatnie napięte podbrzusze i raz zakłuł mnie jajnik lewy. Ale dosłownie raz na 5 sekund. Cyce nie bolą. Szyjka nie daje na razie nadziei bo jest raczej nisko i lekko otwarta, śluzu juz prawie nie ma, jesli jakiś to bardziej wodnisty. Ale myśle ze raczej marne szanse... choć nadzieje mam ogromna...
Dzisiaj siknelam sobie juz test, ale oczywiście biel. Test owu sikałem 2 dni temu wieczorem - ledwo widoczna kreska, i dzisiaj rano - mocniejsza krecha, ale jeszcze nie pozytyw. Zobaczymy jaki wyjdzie jutro....


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia 2017, 13:21

rose97 W oczekiwaniu na fasolkę ♥ 5 stycznia 2017, 12:43

Już 26 dc. Byle do soboty! :)
Powrót do pracy był złym pomysłem, czuję się strasznie. :( Muszę szukać czegoś innego, dla własnego dobra. Dziś wzięłam urlop i będę odpoczywać przez te 4 dni. Korci mnie aby kupić test i zrobić, ale boje się, że się rozczaruje.. :/

Ezia90 Akcja bobas! 5 stycznia 2017, 21:17

Mąż wyjeżdża we wtorek 10.01 ale będę ryczec:( i na polowkowe pojadę bez niego tylko ze swoim tata jeśli dobrze pójdzie.




A teraz tak nie na temat...mój mąż się wcale o mnie nie troszczy:( tzn kocha mnie i jest dla mnie dobry i w ogóle bo w końcu jesteśmy ze sobą 12 lat plus VAT ale chodzi o to ze nie widzę po nim entuzjazmu ze jestem w ciąży, nie jest podekscytowany tym jak opowiadam mu ze maleństwo kopie. Ja to opowiadam z taka radością i emocjami a on tylko lekko się uśmiechnie i tyle w, robi dalej swoje. Ani razu nie ucalowal mojego brzuszka! Rzadko kiedy kładzie rękę na nim... nie mówi do niego, zupełnie jakby nadal nie docierało ze jestem w ciąży. A jak źle się czuje to mu zawsze o tym mówię i czy to w pracy czy w domu jak jest nie dopyta jak sie czuje, nie pójdzie sprawdzić co u mnie jeśli poszłam się położyć na górę z powodu omdlenia...chciałabym żeby był bardziej gorliwy, trochę nadopiekunczy...


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia 2017, 15:02

kropka_ myśloodsiewnia 5 stycznia 2017, 12:46

w sumie za dużo nie dowiedziałam się z wczorajszej wizyty, oprócz tego, że "wszystko jest ok." na opis moich zaobserwowanych objawów, usłyszałam coś w stylu: "proszę się nie martwić, nie jest pani chora". no serio? następna wizyta za niecałe dwa tygodnie, a po drodze jeszcze ostatnie USG, badania (krew, mocz) i wizyta na NFZ (dla tzw. umocnienia swojej pozycji w kartotece szpitala w którym zamierzam rodzić). ponoć za (te niecałe) dwa tygodnie mam mieć pierwszy raz zrobione KTG i to będzie moja ostatnia wizyta u (nowego) gin. prowadzącego, na której dostanę skierowanie do szpitala w terminie porodu.

z ciekawostek to mało co nie dostałam zawału u położnej, bo przez chwilę licznik wagowy pokazał ponad 70 kg. dopiero po chwili okazało się, że wagę dociskał mój Mąż śmieszek jeden. finalnie nie przytyłam aż tak dużo, dokładnie 13,5 kg, więc jestem nawet zadowolona, biorąc pod uwagę, że baaardzo poluzowałam sobie szczególnie ze słodyczami. niemniej jak spojrzeć na mnie tak z tyłu to w ogóle jakbym nie była w ciąży, co nie zmienia faktu, że wciąż czuję się jak małe niegramotne słoniątko.

w ogóle jeśli chodzi o mojego Męża, to uwielbiam go za jego poczucie humoru, chociaż czasem - nie powiem - przegina. dzień przed wizytą poprosiłam go o obcięcie paznokci u stóp, a on do mnie "no to dawaj te racice". także ten.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2017, 16:19

Karo-Linka My też chcemy być rodzicami 5 stycznia 2017, 12:53

endometrium 5,4 mm
prawy jajnik - pęcherzyk 12,4 mm
lewy jajnik - pęcherzyk 10,5 mm

w sobotę kolejna wizyta, mam nadzieję że tym razem owulacja będzie normalnie i transfer sie odbędzie

12+4


Jestem już po badaniach prenatalnych.
Wyszły zreszta takie jaja z tego, ze szok :)

Byłam święcie przekonana, że bede je mieć prywatnie robione a tu co sie okazuje? Że jak i badanie USG tak i to z krwi mam na NFZ!
Takim oto sposobem zaoszczędziłam 400zl ;)

Co do maleństwa ma się u mnie bardzo dobrze. Rozwija się prawidłowo, ma 5,2cm <3

Słyszałam dzisiaj po raz pierwszy serduszka :) widzialam jak sie wierci chociaż lekarka i tak stwierdziła, że jest bardzo grzeczny ;)
Widzialam też jak klaska rączkami, zaciska je w pięść. Dawno nie byłam tak szczęśliwa! <3

A no i prawdopodobnie będzie to dziewczynka! <3 mam bardzo duże szanse na nia <3

Wyniki sa idealne, czekam teraz tylko na wyniki z krwi ale nie martwie sie bo i tak bedzie dobrze :)

A tu moja córeczka <3

b82ffde4a0821778med.jpg

Tu widać nosek :)

0b50f3362c1ad2d8med.jpg

Tu widac oczka, nosek - widok z góry

7a57c6ce41000baamed.jpg

A tu jak klaskała <3

1223f7827d3c29e2med.jpg


Następna wizyta: 3 lutego ;)

20+0d

Znajomi mi poradzili, zeby zaczac sie rozgladac za przedszkolem i szkola. No i jestem zszokowana, do przedszkola prywatnego musialam zapisac bo juz lista oczekujacych dluga a do szkoly podstawowej jest prowizjonalnie zapisany, po porodzie trzeba w ciagu tygodnia dostarczyc akt urodzenia i rodzice maja rozmowe z dyrektorem szkoly. Dobrze ze sie zorientowalam bo syn sasiadow do szkoly sie nie dostal bo go zglosili 6 tyg po porodzie. Nie wiem czy smiac sie czy plakac, maz uwaza ze wszyscy zwariowali zeby plod do szkoly zapisywac.


Iw-onka Starania po 40-tce 23 lutego 2017, 14:53

Cieszę się, że jesteśmy w podobnym wieku. Ja niestety boję się reakcji koleżanek, stwierdzenia, że jestem chora bo zamiast czekać na wnuki chcę jeszcze jedno dziecko. Od mamy już tak usłyszałam jak się dowiedziała o ciąży w czerwcu. Później zabrała mnie w sierpniu na wakacje i zafundowała mi horror, po powrocie straciłam dziecko.

13dc...
No i lipa...
Pęcherzyk jest tylko jeden, na dodatek rośnie zdecydowanie za wolno, bo dziś miał tylko 12,5mm. Prawdopodobnie nic z tego nie będzie. IUI w tym cyklu niemal z pewnością nie dojdzie do skutku. No chyba, ze szanowna owulacja wystąpi późno, tak jak już wielokrotnie się zdarzało, ok 20dc. Jeśli tak miałoby być to szanse nadal są, choć w cyklu stymulowanym spodziewałam się raczej, że owulka będzie wcześniej niż później...
Moja lekarka zasugerowała nawet, że może być taka sytuacja, że pomimo pięknych wykresów owulacja u mnie nie występowała przez wiele miesięcy. Ciężko byłoby mi to jakoś racjonalnie wytłumaczyć i myślę, ze to niemożliwe, by aż tak mój organizm grał ze mną w kotka i myszkę...
Jestem wqrwiona, że tak to wygląda, ale wciąż nie opuszcza mnie nadzieja.
Jeśli ten cykl będzie bezowulacyjny, w nast. miesiącu próbujemy z dawką 2xCLO.
Kolejny monitoring w 17dc a więc w poniedziałek g.17:40.
Nie odpuszczam, w końcu do wakacji mam być w ciąży nie?! :)

Dawno nie pisałam, ale to chyba dlatego w, że im bliżej końca cyklu tym bardziej poziom mojej nadziei i pozytywnego nakrecenia spada, a wzrasta frustracja i żal...

Wykres Ovu mnie wkurza, bo do 22 dc nie wykrywał owulacji. Już się pogodzilam, że jej nie będzie, a tu nagle ustalił mi owulke na 20 dc. następnego dnia zmienił zdanie na 15 dc.... jak żyć?
Tyle ze przez cały cykl nie miałam żadnych objawów ewentualnej owulacji, wiec nie wiem komu wierzyć, swoim odczuciom czy Ovu?
Tak czy inaczej, Ovu przewiduje @ za 2 dni, a mnie jedynie lekko kluja jajniki. Piersi, brzuch - tu zero objawow nadchodzącej czerwonej zmory.
Może to jednak przez HSG w tym cyklu???

Już chcę zacząć nowy cykl starań, nowe działania.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2017, 18:18

sudari Kiedy będziesz z nami Fasolko? 5 stycznia 2017, 18:21

16 dzień cyklu.

Chyba już po owulacji. Nowy rok zaczął się bardzo dobrze :) Sylwester był bardzo sympatyczny, nawet na chwilę byliśmy na szampanie u sąsiadów ;) 1 dzień nowego roku spędziliśmy tak jak chciałam - w domu, sami i miło :)

Dziś zrobiłam badania krwi zgodnie z zaleceniem lekarza. Moje wyniki:

TSH - 2,50
fT4 - 1,19
anty-TPO - <9 (norma 0 - 34)
anty-TG - <10 (norma 0 - 115)

Czyli jest poprawa, ale nie spektakularna. Wydaje mi się, że wróciłam do punktu wyjścia z marca zeszłego roku. Natomiast przeciwciała w porządku więc nie mamy do czynienia z hashimoto. Czekam co mi powie endokrynolog we wtorek. Podejrzewam, że pozostawi aktualną dawkę Euthyroxu.

A tymczasem pozdrawiam przed długim weekendem :)

Niedługo kończy mi się umowa na czas określony. Będę wtedy w 11+5 ,czyli 12 tydzień ale nie skończony, no i mam rozkminę ,czy przedłużą mi umowę ...

ciekawe,czy lekarz na zaświadczeniu o ciąży mógłby "postarzyć" mi ciążę o kilka dni

ahh te przepisy..
Jak pech, to pech :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2017, 18:31

chcebardzobycmama Nie poddam się. 23 lutego 2017, 15:28

7t3d
Jest serduszko.
Kochanie niech to serduszko zostanie i obys zdrowy byl. Mama sie strasznie matrwi,ale juz dales troche wewnetrznego spokoju :)

madzik55 Moje nowe dziecko 23 lutego 2017, 15:52

Zostały mi dwa dni do dnia ZERO.

Wczoraj poszłam do apteki po test ciężarnej.. serducho mi waliło jak na egzaminie i bylam blada jak ściana..że zdanie poprawnie skleciłam po włosku to prawdziwy cud..i jeszcze ostatkiem sił dodałam "solo non digitale" - żeby test nie był cyfrowy.
Przy Aleśku kupiłam taki dla tłumoków gdzie słownie wyświetla się "ciąża" albo "brak ciąży"
wszystko uroczo ale z pamiątki to zostało mi tylko zdjęcie tego testu..bo baterie wysiadly w oryginale.
Tym razem kupiłam zwykły sikaniec.

Ogólnie nasłuchuję się..boli ? nie boli.. a może boli? niee..wcale nie boli..a może trochę boli?
Bo po drugim porodzie okresy mam bardzo dlugie i bardzo bolesne (zapas ketonalu mam)
W zasadzie.. to przyznam się sama przed sobą ,że nie boli..
Czasem mi się wydaje że boli..
Oj tam nie wiem już..

Temperatura wysoka..ale tu się tyle rzeczy nałożyło że trudno to interpretować jednoznacznie..zapalenie zatoki, antybiotyk..zmęczenie też wynika z tego że pogoda tu sie zmienia raz ciepło raz zimno..raz ciśnienie w górę raz leci na pysk..

Dziś zdecydowaliśmy że w razie czego trójkę dzieci upchniemy w pokoju na górze gdzie obecnie Ola ma swe królestwo....nie dlugo bo Alesiek juz niedługo startuje do niej na sublokatora.

Jak będę w ciąży to Robek pierniczy odchudzanie i wystartujemy na własnym ślubie jako dwa melony.
On oczywiście zrobi to tylko i wyłacznie dla mnie bo zrzucic 10 kilo dla niego to pestka przecież (zzrzuca codziennie od 7 lat)

Ja mam różne myśli..od optymizmu na depresji kończąc. Nie wiem co myślę.
Zaczynam się obwiniać że to przez te moje głupie pazury..i gdzie ja łeb miałam.

Dyskomfort mojej sytuacji potęguje też fakt, że na wakacjach zaplanowałam z siostrą protetykę zęba od którego dzieje się ten cały stan zapalny.
Powikłanie po założeniu mostu i prawdopodobnie skończy się na implantach..
Chciałabym to zrobić bo infekcja atakuje średnio co pół roku i co pół roku mam antybiotykoterapię..
leczenie dotychczasowe i różne pomysły nic nie dały.
A ja już jestem niecierpliwa.

Po za tym Duomox to słaby lek.
A jak wyskoczy ciąża nie mogę walnąć klindamycyny niestety..i wszystkie plany biorą w łeb.
Mam nadzieję że Góra to rozumie..??
CZY GÓRA MNIE SŁYSZY????!!

"Proszę o usprawiedliwienie niegotowości mojej córki Magdaleny do pełnienia w wiadomym terminie roli matki po raz trzeci z powodu problemów zdrowotnych
podpisano
Moja matka"


Niepłodność boli...cholernie boli

Im dłużej się z nią zmagam, im bardziej ona do mnie dociera, im bardziej pokazuje mi,że to ona rządzi moim ciałem, tym bardziej boli

Dlaczego pragnienie zostania mamą kolejny raz, w wieku, w którym ostatni dzwon na starania zagrzmiał pewnie już dawno, obudziło się we mnie z tak cholerną siłą???

To pragnienie było zawsze...ale do pewnego czasu, myślałam,że mam czas, dużo czasu, a teraz, szczególnie w ciągu ostatnich kilku dni,nachodzą mnie czarne myśli, co do tego tematu,wiem,że czasu nie mam, bo pewnie tuż za rogiem czai się menopauza:( Chcę oszukać samą siebie...

J ja dopiero mam się zabrać za pokonywanie niepłodności???Teraz?gdy łapię doła przedmenopauzalnego???
Próbować mogę,ale natury nie przechytrzę.
W tamtym roku, co miesiąc miałam nadzieję,a w tym już złapałam doła.

Zawsze musiałam o wszystko zawalczyć, nic mi nie przychodziło tak samo od siebie/niespodziewanie...może o trzeciego malucha też muszę walczyć?

W tym roku, już tylko w tym roku, powalczę...później muszę powiedzieć pass,stop,w pizdu...

Chciałabym przeczytać ten wpis za rok i śmiać się sama z siebie,że byłam takim niedowiarkiem.


11 dc

Śluz płodny - jest, i to z nieznacznym plamieniem
test ovu - raczej pozytywny, ale te testy z allegro faktycznie jakieś słabe
skok temperatury - nie ma
Psychika - miałam pozytywne nastawienie, tylko mój partner trochę je zepsuł, bo sam zaczął się zastanawiać, czy to dobry czas na dziecko. Powody, jakie podawał to: 1. czy damy radę, bo Arturek jest jeszcze mały; 2. czy w mojej pracy się nie wkurzą i nie poślą mi opinii w świat, gdyż pracuję tam dopiero czwarty miesiąc, 3. bardzo chciałby być przy porordzie, ale teraz ma taką pracę, że trudno o wolne i nie ma go kto zastępować. Porozmawialiśmy no i cóż, staramy się jednak. Ale na dniach się okaże... Bo chciałam mu nie mówić, kiedy są dni płodne, tylko po prostu go poderwać... a teraz musiałam mu powiedzieć, tak wyszło w rozmowie i nie wiem, czy będziemy umieli się wyluzować, tzn. czy to będzie fajny seks, czy raczej robienie dziecka. Co ma być, to będzie. Najlepiej byłoby zaliczyć wpadkę wtedy, kiedy nie powinno być dni płodnych i oszczędzić sobie dylematów ;)
Ale - racja, trzeba włączyć dobie totalny luz i będzie dobrze :)

Btw. dziś z przytulania nici, bo P. jest w pracy na nockę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2017, 21:21

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)