26 DC
Humor mam lepszy. Ale za to grypa dopadła.
Ledwo żyje. Gardło mnie boli głowa boli, a do roboty trzeba iść ehhhh.
Jeszcze jutro jedziemy na badanie nasienia. Oby były lepsze niż ostatnio.
Już wolę być chora a widzieć badania takie jakie chcę widzieć.
Choć wiem że zadowolona nigdy w 100% nie będę. Ale wiem że ideału nie ma nigdy.
Wczoraj brzuch mnie niemiłosiernie bolał już tak dawno mnie nie bolał jak wczoraj, pewnie to od dupka.
Dziś ostatnia tabletka i w ciągu 2 dni powinna przyleźć. Śluz już ciemnieje. Więc kolejny cykl za rogiem.
W sumie wiedziałam jak ten cykl się zakończy. Choć dokturka mnie pocieszała, ze wiele osób w 1 cyklu po dupku zachodziło. Ja jej powiedziałam że ja jestem inna i u mnie nie zaskoczy.
I tak właśnie jest.
Ja tylko liczę ze dupek zwiększy mi endo, zwiększy 2 fazę, ustabilizuje cykle i plamienia przed @@@@. Z tego już będę zadowolona.
Nie udało się.
Odpuszczamy leczenie medyczne. Jajowody drożne, wszystkie badania w normie. Nie ma co się faszerować tylko dlatego, że MOŻE pomoże ;] Już to przerabiałam przez pół roku - dziękuję bardzo. Teraz odpoczywam od tabletek i delektuję się czasem bez tego całego badziewia...
Wmawiam sobie, że nie chcę mieć dzieci. Ktoś zna jakieś skuteczne techniki manipulowania swoim umysłem?
Czekam na wyniki i wizytę więc nic specjalnie się nie dzieje.
Święta były i przeszły, jakoś tak specjalnie się nimi nie nacieszyłam.
Przeżyłam jeden wnerw - bratowa Fuma, co to jest w ciąży z wpadki, stwierdziła w święta,że sobie spróbuje trochę winka. Niby tylko zobaczy jaki smak ale wytrąbiła z pół kieliszka. Masakra. I jeszcze się dziwi co w tym złego, przecież to tylko trochę wina.Ale jest sukces bo już się pogodziła z faktem,że urodzi chłopca bo wcześniej to było wielkie rozczarowanie.
Fum postanowił,jak to ujął, popracować trochę nad moim charakterem
Chodzi mu o większa asertywność.Powiedział,że za dużo słucham jego mamy i za miła jestem. Trzeba ,jak się wyraził ,trzepnąć czasem pięścią w stół.Teście się nauczyli,że jak chcą coś załatwić to dzwonią do mnie bo Fum może ich czasem opieprzyć a ja nie.W ogóle mam szkodliwe naleciałości - jak mi Fum tłumaczył czasem można odpuścić.To jest jeszcze pozostałość po Pomyłce, moim poprzednim związku.Pomyłka był to toksyczny dziad, manipulator, wszystko musiało być tak jak on chce.Między innymi nauczył mnie, że jak coś ma być zrobione to MUSI być zrobione,choćbym padała na nos.Pod jego wpływem chodziłam chora do pracy, bo on w ogóle nie rozumiał jak można się źle czuć, trzeba się wziąć w garść i iść.To mi dalej zostało i na przykład ,głupia, leciałam z gorączką do kosmetyczki zamiast przełożyć na inny termin.
Bardzo rzadko odwołuje jakieś wizyty czy spotkania.Dlatego bardzo przezywałam to,że najpierw przełożyłam a potem zrezygnowałam z tej operacji mięśniaka. Fum nie rozumiał dlaczego się tak denerwuję samym przekładaniem czy rezygnacją. Co innego podjęcie decyzji , to wiadomo stres, ale potem? Przecież mnie doktor przez telefon nie pogryzie, raz mu nic nie szkodziło przełożenie to nie zaszkodzi i rezygnacja. Tak też i było, dla doktora, żaden problem, jeszcze mi życzył powodzenia w Nowym Roku.
Za dużo się stresuję, zdaniem Fuma pierdołami, to racja ale żeby się to nie obróciło przeciwko niemu jak przesadzę w drugą stronę i będę totalnie wszystko olewać 
11 dzień cyklu
Jejć jestem dzisiaj taka jakby słaba, ciężko mi się spało i co chwilę się budziłam. Dziś temperatura 35.7 znowu lekko spadł ,mam nadzieję że jutro odbije do góry. Mój luby zamówił mi testy owulacyjne,będe testowała pierwszy raz, chce sprawdzic czy moje przpuszczenia co do do dni płodnych zgadzają się też na sikańcu.
Pozdrawiam w ten chlodny poranek:)
14 dc
Minely prawie dwa miesiace od poprzedniego wpisu...
Coz sie wydarzylo? W zasadzie nic ciekawego. Cykl sie skonczyl - tamten i kolejny. Minely swieta i wizyta w Polsce, rozpoczal sie nowy rok. Tyle nowosci, a w zasadzie to nic sie nie zmienilo. Wciaz czekamy na rodzenstwo dla Anusi. Moje chwile smutku i lez przeplataja sie ze smiechem i zartami. Uswiadomilam sobie, jak bardzo zmienilam sie od utraty coreczki. Spowaznialam jeszcze bardziej, odseparowalam sie od ludzi, z ktorymi nie mam ochoty przebywac i udawac, ze wszystko jest ok. Grono tych, z ktorymi rozmawiam jest naprawde bardzo waskie, ale nie przeszkadza mi to.
Wycofalam sie i zamknelam w sobie, ale nie przestalam walczyc. Mimo zwatpienia i strachu przed niepowodzeniami, staram sie wykrzesac z siebie sily na podjecie rekawicy i utrzymanie sie na deskach teatru naszej walki. A ze jestem uparta jak osiol, to nie poddam sie, nie dam zgasnac tej iskierce i bede walczyc do samego konca, cokolwiek mialoby to znaczyc i bez zwazania na poswiecenie, ktorego bedzie to wymagac. Musze to zrobic dla siebie, dla M i dla naszej Anusi.
9t6d
Nadal nie czuję się jak kobieta w ciąży 
Zero mdłości, cycki tylko ciut pełniejsze, nie bolą. Przed @ były większe i bolały bardziej.
Jedyne co zauważyłam, to pojawiająca się ciemna linia na brzuchu
. Muszę czasami pokazywać Przemkowi , bo chce tą linie pooglądać 
Raz miałam chwilę załamania. Co tu dużo mówić...
Przytyło mi się ponad kilo, boczki jakieś większe. Wiem,że to przez to,że nie mam ruchu. Trochę leżałam przez plamienia. Nawet obiady robił Przemek, bo miał urlop. Ja tylko leżałam i jadłam.
Odkąd wiem że jestem w ciąży jem mniej, zdrowiej , ograniczyłam słodycze.
Gdy zacznę drugi trymestr, może zacznę wykonywać jakieś ćwiczenia dla kobiet w ciąży, albo chociaż chodzić na długie spacery.
Nie chcę za dużo przytyć, bo mam skłonności do rozstępów. Całe życie walczyłam ze swoimi zachciankami,musiałam sobie wiele odmawiać,żeby jakoś wyglądać.
W ciąży też nie chcę się zapuścić.
Byłoby idealnie przytyć te 10 kg jak kazał lekarz, max 13 kg.
Niektórzy nie rozumieją i mówią ,że mam jeść wszystko to, na co mam ochotę bo jestem w ciąży. Teściowa jest zdania,że powinnam jeść za dwóch. Ciotka się pyta,czy Przemek nie każe mi iść do psychiatry, bo mam fioła na punkcie wagi. Gadają ,że dziecko jest najważniejsze.
Jest! I dlatego dbając o siebie, dbam o moje dziecko . Chyba marchewka jest zdrowsza od batonika ?
Ich zdaniem odchudzam się w ciąży, dlatego że nie żrę jak świnia i unikam słodyczy.
Dla nich to nie jest dbanie o dziecko i o siebie. Według nich jestem egoistką, dla której liczy się figura .
Taka sytuacja 
Ostatnimi czasy staram sie wsłuchac w moje dzieciątko, to znaczy próbuje zgadnac co mu/jej sie podoba (dzwiek, smak, ruch itp itd) ale nie wiem 
W sobote bylismy na weselu i huczna muzyka chyba zaniepokoiła dzidzie bo prawie nie drgnął takie zdziwione chyba było:) a rano budzi sie razem ze mną i sie rusza w brzuszku myszka moja
to samo wieczorem robi figle migle
Nigdy się nie spodziewałam po sobie tego, że mogę darzyć kogokolwiek taką szczerą nienawiścią i obrzydzeniem, ba, myślałam, że to niemożliwe, że ludzie tacy nie są. Nawet jak kogoś nie lubię, to mimo wszystko go szanuję. Okazuje się, że się myliłam i to bardzo...
Chciałabym powiedzieć, że daję sobie czas do czerwca, albo zajdę w ciążę, albo złożę wypowiedzenie w pracy, chociaż bliska jestem napisania go już w tej chwili. Niby podjęliśmy z mężem decyzję, że jak trafi się okazja lepszej, albo chociaż innej pracy, to odłożymy starania.
Tak się nie da żyć...
Pękł! mam owulację dziś! transfer w sobotę, oj oby się tylko rozmroził zarodek
Dostałam antybiotyk na 10 dni, jak dam radę to pociągnąć nawet 14. Mąż też, biedaczek zawsze grzecznie łyka ze mną wszystkie tabletki, teraz się trochę zbuntował. Ale jak mus, to mus. Może to ostatni antybiotyk i będzie już koniec? Boże spraw, żeby tak było.
10.01.2017 r. godz. 18:25
Leżymy sobie z mężem i prowadzimy ożywioną dyskusję po jego zakończonej rozmowie telefonicznej...
A ja nagle czuję takie niby łaskotanie i takie delikatne uderzenia dwukrotne od wewnątrz. Zaczynam się chichotać, bo praktycznie od razu wiedziałam, że to jeden z maluszków
Oczywiście przemknęła mi myśl, że może to jakieś wariacje w żołądku, ale to zupełnie inne uczucie więc niemożliwe.
Takie dziwne, ale dla kobiety, która czuje to pierwszy raz, uczucie wręcz nie do opisania 
Tak się cieszę bo już zaczynałam się martwić, że niektóre objawy zanikają. Kolejna wizyta dopiero za tydzień, a czasem to cała wieczność 
10dzień cyklu
Od miesiączki utrzymuje mi się ból jajników. Jestem umówiona do ginekologa w przyszłym tygodniu. Mam obawy..
Nie wiem kiedy mam się spodziewać owulacji. Długość cykli mi się waha. Wczoraj spadek temperatury, dziś leciutki wzrost,czyżby coś się szykowało?
![]()
Wczoraj narzeczony namówił mnie na serduszkowanie ,mimo ,że faza w której jestem jest prawdopodobnie niepłodna , ale od końca miesiączki obserwuje tylko wilgoć ,a powinno być sucho.
Albo nie znam swojego ciała ,albo ten cykl jest dziwny.
Zaczęłam brać kwas foliowy . Zastanawiam się nad miksturą Ojca Sroki , dziewczyny na forum zachwalałyście sobie .
Chcę w tym miesiącu testować!Chcę dwie grube krechy!
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 stycznia 2017, 16:24
Ehh... Dziś dowiedzieliśmy się, że mąż będzie miał umowę o pracę jeszcze przez 2 tygodnie, ale oczywiście nasze władze świetnie dbają o swoich pracowników i oznajmili mu z radością żeby się nie martwił bo dostanie umowę zlecenie! Super! Tylko czy ktoś pomyślał o jego ubezpieczeniu zdrowotnym? urlopie? L4? Dlaczego zawsze musi być pod górkę?
22 dzień cyklu.
Po wczorajszej wizycie u endokrynologa od dziś biorę naprzemiennie 50 i 25 mg Euthyroxu. Zbijamy TSH do 1,0 i za 6 tygodni sprawdzamy jak idzie 
19dc, 1dpo
Dziś zadzwonili z poradni genetycznej i już są wyniki naszych kariotypów. W poniedziałek jedziemy na wizytę, wtedy dowiemy się, czy nie ma jakiś genetycznych problemów, które sprawiają, że jeszcze nie zaciążyliśmy. Boję się, na serio się tego boję... 
Nie moze zabraknac stresow.
Bylam w pl na kontrolnym usg aby uzyskac pewnosc ze jest wszystko ok a uzyskalam niepokoj i perspektywe echo serca.
Poszerzenie zyly plucnej i hiperechogenicznosc jelit.....
Brzmi okropnie i moze byc czyms powaznym ale rownie dobrze moze niczym powaznym nie byc.
Tak czy owak juz ja w stresie.
Chce zeby maluszek byl zdrowy!!!
Na 10 lutego umowione echo i usg piersi w bstk.
Poki dziecko w brzuszku chyba nic mu nie grozi?
Wydaje sie byc zywotny i ruchliwy, poza tym wszystkie pozostale parametry wybadane przez godzinne usg sa w normie.
Jednak ja czuje ucisk w gardle z powodu stresu, to niedobrze bo to bezposrednio wplywac moze na Mlodego, ech.
Dostalam kuracje gynalginem i potem probiotykiem per vagina aby zredukowac ewentualne zakazenie i tym samym wspomoc jelita dziecka.
Ja osobiscie nie widze zwiazku ale dostosuje sie.
Waga ok 900g 
Rosnij mlody i rozwijaj sie.
Nosi mnie dzisiaj...
@ nadal się spóźnia, a tempka spadła minimalnie 
Siedzę nadal w pracy, więc niby powinnam pracować, ale zamiast tego przeglądam Internet w temacie wiadomym, z dużą przewagą pamiętników i forum Ovu 
Zapisałam się na wizytę u pani dr od napro-tech niestety dopiero na 6. marca. Zaklepałam termin, ale nie wiem czy pójdę.. może do tego czasu zaciążę
a tak bardziej przyziemnie, to nie wiem czy wytrzymam z czekaniem i nicnierobieniem. Pewnie po drodze wpadnę do mojej gin, może pójdę razem z M. do jego androloga (też gin.), może zapiszę się do jakiejś kliniki niepłodności...
... i tutaj zonk, bo nie wiem do której kliniki. Warszawa po obydwu stronach Wisły szeroka, a ja nie mam się za bardzo kogo podpytać. M. robi badania nasienia w Bocianie, więc może pójdziemy za ciosem tam do jakiegoś lekarza, a może ktoś mi doradzi gdzie/do kogo z naszym problemem...?
Jak ja bym chciała te II kreseczki!!!!
Dobra napisałam, co mi w głowie gra i wracam do pisania merytorycznego, znaczy do pracy
Dzięki za info u mnie w okolicy są dla kandydatów zapytamy w drugim
- 4cs - 26dc - 13dpo -
Mam bladziocha
Nie mogę w to jeszcze uwierzyć. Pierdylion myśli przechodzi przez moją głowę. Boję się zaznaczyć plus na wykresie, poczekam na jutrzejszą betę. Kurcze no.. Od rana czułam taki spokój, jakbym wiedziała, że test będzie pozytywny, To pewnie dlatego, że tempka nie spadała. Nawet w nocy jak się budziłam to z ekscytacją myślałam o tym, że rano będę robić test, a zawsze mnie to stresowało.. No nie wierzę.. Próbuję ułożyć jakiś plan w głowie, a za chwilę się łapię, że za wcześnie na to wszystko.. Na pewno jutro pójdę na betę i zbadam od razu proga. Musiałabym się też umówić do ginki. Wraca z urlopu w sierpniu i to akurat byłby 5 tc.. Znów to robię, wybiegam za daleko do przodu. Ale jak powstrzymać natłok myśli?! Z jednej strony się ciągle stopuję, a z drugiej chcę wierzyć, że wszystko będzie dobrze, chcę sobie pozwolić na tą ogromną radość! Znów wybiegam ale jeśli wszystko się uda, to będę miała termin mniej więcej na urodziny Bruna! Będę mogła przechodzić tę ciążę porównując ją do pierwszej, w sensie takim, że mam tylko tydzień różnicy w datach, początek tamtej ciąży 24.06.2018, tej 17.06.2020 (Bruno urodził się tydzień przed czasem).
Jestem w ciąży, nie mogę w to uwierzyć... Oczywiście w pierwszej ciąży miałam ryzyko trojaczków, w tej też nie może być nudno - w końcu pękły 2 pęcherzyki 
Mężowi chcę powiedzieć w przyszły poniedziałek, 20.07. Nie wiem czy tyle wytrzymam ale chciałabym powiedzieć, że dokładnie 2 lata temu dałam mu torebkę z testami, body i nupelkiem i żebyśmy odtworzyli tę chwilę i wtedy zobaczyłby, że dostaje nowy prezent, nie ten 2-letni. Tak to sobie wymyśliłam. Ale czy wytrzymam, czy wszystko będzie ok... Mocno w to wierzę! 
***
Annie1981 nie mogę komentować Twojego wykresu a chciałam odpowiedzieć na Twój komentarz pod moim ostatnim wpisem
Bardzo dziękuję za namiary na bloga, chciałam jeszcze dopytać o tytuł książki choć mam nadzieję, że już mi się nie przyda
Trzymam za Ciebie ogromne kciuki! Jeśli Cię to interesuje, to Magdalena Komsta nagrała webinar o powrocie płodności podczas karmienia piersią. Znalazłam tam kilka cennych informacji. Powodzenia!
Kurna kurna kurna!
PANIC MODE!
Zwariuje z moim organizmem!
Udało mi się o 15:00 załatwić badanie progesteronu - wynik 0.99 ng/ml, czyli o 0,01 mniej niż 1, kiedy to miałam oznaczyć 1dc i rozpocząć zastrzyki, ale czy ta jedna setna to już wystarczająco poniżej, skoro nadal nie mam prawdziwej @ tylko brązowe plamienia?! Szlag by to trafił! Brzuch w ogóle nie boli. Nie mam pojęcia co robić! Za godzinę powinnam brać Gonapeptyl, ale co jeśli to za wcześnie? Lekarka mówiła, że to BARDZO WAŻNE BY TRAFIĆ DOBRZE W 1 DC! Wg mnie to jeszcze nie początek cyklu, ale jednak progesteron spadł ciuteńkę poniżej 1! Dzwoniłam do kliniki - nie są w stanie poradzić, a mojej lekarki już nie zastałam. Sama lekarka nie odpisuje. Zaraz zwariuje ze stresu!
To jest jednak masa kasy do stracenia + cały miesiąc w plecy, a przy moim niskim AMH każdy się liczy! W dodatku faszerowanie się sterydami, hormonami i te zastrzyki na marne też pewnie rozregulują mój organizm. Ratunku!!!!!!!!!!!
(((((
Edit: Stał się cud! Zostałam wysłuchana i los zesłał nam ratunek! Nasza pani dr właśnie odpisała na smsa. Kazała czekać. Ufff. To chociaż kilka godzin spokoju do jutra. Rano znowu biegnę robić progesteron i czekamy do kolejnego wieczora na start!
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 stycznia 2017, 20:38
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.