No i zeszliśmy na 5 z przodu 
Jeszcze tylko ostatnie +/- 59 dni i będę miała Cię przy sobie !!
Już za dwa dni wizyta u pana doktora
jestem ciekawa ile tam ważysz i jak się masz :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lutego 2017, 10:38
15 dc
Owulka się zbliża. Śluz płodny, lewy jajnik dokucza, test ovu co prawda negatywny, ale kreska testowa co raz ciemniejsza.
Stawiam, że owulka wypadnie w sobotę. Oby!
No i sruu.. zapalenie zatoki szczękowej.
Biorę Duomox od paru dni, już lepiej się czuję..
Chociaż lepiej to za duże słowo.
Głowa mnie tak strasznie boli, snuję się po domu..energii mam tylko tyle ile w tej mojej rozpuszczalce kofeiny a potem to lecę z rąk.
Po 20tej można mnie wykąpać, przewinąć i połozyć do łóżka. Nawet bez czytania bajki.
Mam dodatkowo uderzenia gorąca i ataki zimna..
co się wystroję w szlafrok polarowy to zaraz mi gorąco..wyskoczę ze szlafroka to znowu mi zimno..
Jakoś tak zero motywacji.
A wszyscy czekają z muzyką 
Renia, nie dostałam żadnych sterydów.
Ale teraz to już chyba nie ważne, bo Zarod albo się ugotował od mojej gorączki (ponad 38 w nocy) albo go w ogóle nie było, bo zaczęłam plamić. Termin @ to 22 lutego więc nawet by się zgadzało. Teraz trzeba jeszcze powiedzieć Mężowi.
26 dc
Czekam na @, nie mam pojęcia kiedy przyjdzie. Dziś w aptece gdy kupowałam sobie Femibion Natal 1 (akurat mi się skończył), przeszło mi przez myśl aby poprosić jeszcze o test ciążowy. Ale na to jeszcze za wcześnie, obiecałam sobie że jak już, to zatestuję w sobotę, ale znając życie to pewnie @ się do tego czasu zjawi.
W sobotę rodzina od strony męża powiększyła się malutką cudowną gwiazdeczkę. Mała jest do schrupania i zacałowania...Naprawdę bardzo się ciesze ich szczęściem, ale w głębi serca czuję smutek, mój aniołek przecież byłby starszy tylko o miesiąc, drugi aniołek o te parę m-cy młodszy. W moim serduchu zawsze zostaną...
Chyba mogę już tracić nadzieję
Brzuch boli okropnie .Typowo jak na @ . Podejrzewam , że zjawi się jutro bo ciężko mi wogole funkcjonować tak fatalnie się czuje . Jem jak slonica w ciąży . Raz mi zimno raz gorąco. Raz duszno raz słabo . Wczoraj zasnęłam o 4 nad ranem . Niech już przyjdzie jak ma przyjść bo gdzieś w głębi serca cicha nadzieja zawsze jest , ale raczej nie mam już złudzeń . No cóż . Nowy cykl , nowa szansa . Wkoncu się musi udać ...
Dziennik pokładowy:
136dc, 20 tydzień
No to jesteśmy już po. Aż nie wiem, co tu powiedzieć. No bo co tu pisać? Szyjka długa, zamknięta, brak jakiś niepokojących wydzielin, krwiaków itp. Moje napinające się podbrzusze to efekt macicy ciągnącej za więzadła. Dzidzia - piękna, dokazuje, serce jak dzwon, wszystko na miejscu. Po wywiadzie ze mną doktor stwierdza, iż nie wygląda żeby w moim moczu krył się szatan, ale dostałam skierowanie na posiew, co by się uspokoić. Jak na 20 tydzień i moją dietę jestem całkiem zadowolona - przybyło mnie jakieś 1,5 kg, z czym 300 g to osobna instancja moich genów. Więc chyba ok.
Rewolucyjną wiadomością jest fakt, iż nasz Bakłażan to chyba faktycznie dziewczynka. A raczej na pewno, gdyż między nogami brak klejnotów królewskich. W nawiązaniu do poprzedniego wpisu - byłam przekonana, że jak tylko się o tym dowiem, to poczuję się znów oszukana przez los, ale ku mojemu zaskoczeniu... jestem ucieszona.
Jedyne prztyczki to jedna z koleżanek i najbliższa rodzina, którzy to córkę wróżyli od samego początku i muszę teraz obejść się smakiem jeśli chodzi o zagranie im na nosie. Nie widzę siebie jeszcze jako mamy córeczki i muszę ją przeprosić za nazywanie jej Miłoszem, ale generalnie już wiem, że zwariuję na jej punkcie. Już w sumie wariuję. Będziemy świetnym duetem. A już sam fakt, iż dała radę w trudniejszych czasach, umacnia mnie tylko w przekonaniu, że siła jest kobietą.
Mąż zwariuje z dwoma babami, ale w sumie kto wie - może dzięki temu zyskam sojuszniczkę.
Także tego. W tym tygodniu robię badania, a w przyszły wtorek kontrola u endo i połówkowe. No i może zacznę zgłębiać internetową szkołę rodzenia Prenalen - założyłam konto i wydaje się spoko, dam Wam znać o moich odczuciach.
Zanim skoncze to jeszcze dwa pytania, dziochy:
Po pierwsze, czy do posiewu moczu potrzebny jest ekstra kubeczek, nawet jeżeli robię też analitykę ogólną?
Po drugie - bawić się w usg 3D? Koszt 250zł. Nie mam tego w pakiecie i myślę, czy ma to sens. Zwłaszcza przy mojej sytuacji finansowej.
A propos sytuacji finansowej - jest źle. Idąc dziś przez miasto zdałam sobie sprawę z tego jak wyglądam. Wymiętolona czapka z motywem "nasienie jednorożca" (srebrna niteczka), czyli łup z bazaru od mojej matki. Za duża kurtka po kimś z allegro, za którą dalam 50zł, ale strasznie się zgrzałam na brak poliestru (miałam fazę na naturalne materiały), a ten sam model na zalando był 4 razy droższy. Kij, że wisi na mnie jak wór a jak zarzucę przydużawy kaptur, to wyglądam jak Heidi z gór. Ocieplane leginsy, które miejscami się skulkowały, do tego buty zimowe z gore-texu, które zapomniałam przetrzeć i wyglądają jak z poligonu. Pod spodem za duży sweter od mamy, ciążowa bluzka z Lidla i, jakby ktoś zaglądał dalej, to gacie i stanik z cubusa (kupione oczywiście w ramach promki 3 za 2). Ach, no tak, skarpety mi mąż pożyczył, bo moje nie wyschły po praniu. Jako jedyny szyku zadaje szalik z 90% wełny, który kosztował więcej niż kurtka, ale był świadomym zakupem na lata. Idąc tym tropem, to do 2019 powinnam zaopatrzyć się w porządną czapkę i rękawiczki. Fuck. Nędza i rozpacz.
Bieda nie pozwoliła mi jednak odpuścić latte i lodów, więc pozdrawiam z kawiarni w oczekiwaniu na próbę chóru, do którego wracam po przerwie trwającej od listopada. Pozdrawiam śpiewająco!
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2017, 21:52
Jest 5 dc przygotowujemy się do kolejnego, drugiego transferu w dodatkowej osłonię leków pd immunologa. Na razie biorę tylko estrofem I encortolon.
15.12 wjeżdża Prograf
17.12 usg przed transferem
19.12 jak będzie wszystko ok wjedzie accofil
20.12 szczepienie limfocytami
21.12 awaryjny termin usg + planowany wlew z accofilu
23-24.12 transfer? 2 dni przed jeszcze heparyna....
Dużo tego.... ale damy radę!
To zaczynam !
Dzisiaj 26 d.c., tydzień po pozytywnym teście owulacyjnym. Jak się pewnie domyślacie siędzę i szukam w sobie objawów ciąży. Czy to przechodzi z czasem ? Czy też dopiero po zobaczeniu pozytywnego testu ciążowego ?
Wydaje mi się, że od początku działamy szybko. Zaczęliśmy starać się w czerwcu, mąż chciał już przed ślubem, ale wtedy wydawało mi się, że to "szybka akcja" i jeszcze na weselu będę w ciąży, a tu kiecka kupiona, wszystko gotowe, więc postanowiliśmy już poczekać. Minęły 3 miesiące a tu nic. Jako że obydwoje bardzo pragniemy maleństwa zdecydowaliśmy wykonać podstawowe badania. Wszyscy nam mówili, że za wcześnie, ale chyba chcieliśmy się uspokoić.
Mąż zbadał nasienie - wszystko rewelka.
Ja zbadałam szereg hormonów, część dlatego, że równocześnie wypadały mi włosy i miałamkłopoty z trądzikiem.: tsh, fsh, lh, progesteron, testosteron, androstendion, prolaktynę podstawową - wszystko w normie.
Więc staraliśmy się pełni nadziei dalej ! 
Miesiąc temu poszłam do nowej lekarki, zaniepokoiły ją moje wykresy na owi. Temperatura rosła po owu ale niewiele, cykle skróciły mi się do 26 dni i to właśnie w drugiej fazie. Kazała sprawdzić prolaktynę zwykłą i prolaktynę po obciążeniu metoclopramidem... no i wyszło szydło z worka! Ta druga 20 razy wzrosła, a miała wzrosnąć maks 5. Lekarka przepisała bromergon i powiedziała, ze w 2 miechy powinno się unormować.
Byłam szczęśliwa, mąż też, bo w końcu coś się ruszyło! Po pierwszej tabletce całą noc wymiotowałam, rano pojechaliśmy na pogotowie, po drugiej to samo.
Lekarka zamieniła mi bromergon na dostinex. No i tak biorę go już trzeci tydzień i budzę się codziennie z nadzieją, że kiedyś się uda.
Póki co nie mogę już patrzeć na dzieciaki znajomych, bo aż łzy same napływają mi do oczu...
Wszystko jak w zegarku. Chyba po tych 4 latach starań, w końcu nauczyłam się odczytywać swój organizm.
A więc, wczoraj wieczorem sex był, dziś rano czuje mocny ból prawego jajnika, czyli zaraz będzie pękać. Z kalendarza też by wypadało, że dziś w nocy, najpóźniej jutro miałby pęknąć.
No i ostatecznie test ovulacyjny (ostatni) zrobiłam tuż przed sexem, krecha mocna, czyli za ok 24h będę owulować.
Co by oznaczało, że wszystko zgodnie z planem.

M. się pewno dziś nie da namówić na sex, ale przynajmniej na jutro mi obiecał.
Bez kitu muszę takie rzeczy negocjować!
24 dc, niby 10 dpo
Wczorajszy dzień namotał mi mocno w głowie. Przeszłam samą siebie w manifestowaniu chwiejności swojego nastroju, złośliwości i skrajnych emocji: od złości poprzez głupiego śmiechu aż do prawie łez w ciągu pół minuty. Mój A. też zauważył, że coś jest ze mną nie tak, komentując moje zachowania, a przed snem zapytał czy nie czuję, żeby okres może miał nie przyjść? Leżałam do niego plecami, uśmiechając się głupio do siebie, bo oczywiście, że o tym pomyślałam! Odpowiedziałam tylko wymijająco, że zawsze myślałam, że jeśli będę w ciąży, to zanim potwierdzę to jakimś testem, to po prostu będę to przeczuwać a nie mam żadnych przeczuć, więc na pewno się nie udało. Dobrze, że nie widział po tym pytaniu mojego uśmiechu, bo może dałabym mu tym jakieś złudne nadzieje, na które przyzwoliłam sobie. Nie chcę, żeby się rozczarował, wystarczy, że ja to zrobię. Tzn już nie, bo wszelkie nadzieje jakoś ustały z nadejściem dnia. Rano poczułam po prostu, że na sto procent za kilka dni przyjdzie okres. I nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć, to pewnie jest właśnie takie samo przeczucie, jak to, które pojawia się w ciąży. Z resztą temperatura zaczęła spadać, jutro spadnie kolejne kilka kresek, i pewnie zacznie się typowe plamienie przed @. Co do wszelkich objawów, które dziś się nagromadziły, to zwyczajny PMS, także wszystko jest jasne. Za kilka dni zacznie się nowy cykl, ale jakoś nie mam zamiaru odpuścić
5t6d
Od wczoraj jestem w szpitalu. Odpoczywałam cały dzień, jedna wizyta w łazience i świat mi zawirował. Krew, mnóstwo krwi.. Szybka wizyta u gina. Wg usg idealnie 5t5d , zarodek jest, serduszko jest.. Szpital. Krwawienie z nieokreślonego miejsca. Czekam. Czekam co przyniesie kolejny dzień
I modlę się Kłębuszku za Ciebie. Nie opuszczaj mnie ten kolejny raz..
Zaniedbałam trochę pamiętnik..
Nowy cykl i wielka nadzieja na sukces. Dziś 8 dc, dalej krwawienie ale już dużo mniejsze. Jajniki na razie nie bolą ale od kilku tyg. biorę inozytol więc mam nadzieję na w miarę szybką owulację. Nie stymuluję tego cyklu więc owulka może nie nastąpić, ale to najczarniejszy scenariusz.
A... i dziś w końcu negatywny test ciążowy
brak hcg.
Dziś z rana niespodzianka, na USG okazało się, że pęcherzyk pękł sam, prawdopodobnie dziś w nocy. Tak coś czułam wczoraj wieczorem jajnik lewy, tam gdzie w sobotę Pani doktor widziała pęcherzyk, ale jak to u mnie już bywało, ból owulacyjny był, śluz był, testy owu pozytywne a owulki nie było, więc postanowiłam tym razem nie sugerować się objawami tylko USG. No i zgodnie z prawem Murphy`ego nie mogło być przecież inaczej niż się stało. Oczywiście z seksem czekaliśmy do USG, więc dziś po porannej wizycie u lekarza podjechałam szybko do pracy po komputer żeby móc pracować z domu i migiem do domu prokreować
Dodatkowo kilka dni temu zarwało nam się łóżko w sypialni i śpimy na starym, zastępczym - może przyniesie nam szczęście w tym cyklu 
Jeżeli nie przyniesie to rozmawiałam z Panią doktor, że w następnym cyklu inseminacja.
14 tydzień ciąży !!!
♥♥♥♥
Dziecko ma 8,04 cm. Na tę chwilę wszystko jest w porządku i dzidzi na USG zrobiło pięknego fikołka !♥ wzruszający widok nie do opisania!Kocham♥
Następna wizyta 15.03.2017r. godz 14
Zalecenia: pimafucin - globulki na infekcję, Magneb6 2*1 , kompleks witamin.

36t4d
Trochę poszalałam ostatnio. Przedwczoraj zdezynfekowałam całą sypialnię. Wyprałam materace, wszystko wyrzuciłam z szaf i poukładałam na nowo. Umyłam okna, wytrzepałam zasłony, pościerałam kurze. Wczoraj zajęłam się łazienką. Zdezynfekowałam każdy kafelek, umyłam wannę i prysznic. Posprzątałam w szafkach. A wieczorem dowiedziałam się, że muszę mieć 37+1 żeby spokojnie jechać do Oławy. Dzisiaj więc dzień leżakowania. Będę szydełkować i oglądać "Sześć stóp pod ziemią". Maciek zabronił mi nawet zmywać, więc leżę i czekam na piątek.
Dziś już końcówka lutego.
Nie byłam 14 lutego u ginekologa. Dostałam 13 lutego smsa o odwołaniu wizyty. Ale w przyszłym tygodniu idę do ginekologa innego.
Nie będę czekać nie wiadomo ile na wizytę 
Z nowości u mnie - publikacja przyjęta do druku 
Rano temperatura zadrwiła ze mnie lekko wzrastając. Znowu pojawiły się złudne nadzieje i wątpliwości. W ciągu dnia nadal towarzyszy mi to dziwne uczucie w żołądku, co powoduje lekkie mdłości. Niestety po południu na wkładce znowu lekko podbarwiony śluz a to oznacza jedno. Trochę zastanawia mnie brak bólu piersi, bo w każdym cyklu bolą mnie dobrych kilka dni przed okresem, a tu nadal nic. Tak czy inaczej, jutro wszystko się okaże. Jeśli temperatura znacznie spadnie, wszystko będzie jasne, jeśli nie - wątpliwości i nadziei ciąg dalszy. Pewnie i tak nie zdążę z żadnym testem, bo nie będzie sensu, ale jeżeli jednak, to zrobię go dopiero w piątek rano, w dzień, w którym ma być okres wg OF.
O, WITAJ TRZECIA STRONO ! :]
Tel do kliniki odbębniony. Myślałam, że powiedzą, że po wszystkim i dać sobie spokój i odstawić leki, a oni każą brać je dalej, żreć no-spę i dalej się łudzić, bo plamienia od wczoraj się nie nasiliły, a jak dotrwamy, to za 2-3 dni zrobić b-hcg. No to się łudzimy. Tylko nie wiem, czy to łudzenie się jest na moje nerwy 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.