aisak95 Nowy cykl nowe możliwości :) 25 lutego 2017, 12:53

Ostatni wpis tydzień temu :O coś zapomniałam się haha :D ale już nadrabiam:

Generalnie moją "historię" obrazuje wykres. 18-21 dc śluz płodny I TO BARDZO!! Już dawno nie zaobserwowałam u siebie takiej wilgotności i tak dużo śluzu. Najpierw wodnisty, później rozciągliwy i znowu wodnisty. Teraz już uspokoiło się troszeczkę :P Mam za to duuuuuuży mętlik w głowie. Czy mogła owulacja wystąpić pomimo niskich temperatur w czasie, gdy miałam płodny śluz? Dodatkowo wystąpiły pojedyncze bóle/kłucia jajników, co też mogłoby świadczyć o owu, ale temperatura jak na złość nie chce rosnąć :( Zaczynam się martwić, że może ja mam jakieś problemy z owulacją? Śluz jest, ale owu jest późno i nici ze starania? Już sama nie wiem co o tym myśleć... :/ Czasem myślę nawet, żeby zacząć chodzić na jakiś monitoring, ale podświadomie wiem, że to nie byłoby dla nas dobre.. Wiem, że mogłoby to przerodzić się w obsesję: "o to teraz teraz, dziś bo jutro już nie", a co z nami? Taki seks lekko wymuszony wg mnie. Nie wydaje mi się to dobrym pomysłem. Jednie przekonujący jest fakt, że trochę więcej bym wiedziała o sobie, czyli co kiedy i jak się dzieje, ale powiem szczerze, że na chwilę obecną nie przekonuje mnie to :) niech jest na razie jak jest :)




The temperature rises, I'm waiting for you :D

Ciąża rozpoczęta 21 stycznia 2017

Ważny dzień dzisiaj dla nas. <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2017, 17:19

26 dc. 10 dpo.

Dzisiejszy dzień upływa w żółwim tempie. Pogoda jest przeokropna, siedzę na BP, ludzi nie ma... nawet nie ma nic do roboty, bo wszystko już wypełniłam na full... zaraz sobie zrobię gorącą czekoladę i spróbuję wytrwać jeszcze te 4h :)

Powtórzyłam dziś betę,trochę wcześniej niż powinnam,bo dziś lab czynne tylko do 13
Przyrost minimalny:(

1 beta - 2,49
2 beta - 3,46

pobiorę jeszcze chyba luteinę ewentualnie do poniedziałku,bo dziś dopiero miała przyjść @,więc jeszcze trochę ją wstrzymam...i pewnie będę musiała powtórzyć badanie w pon.Co to może oznaczać taki min wzrost???

30t2d
68 dni do terminu, 40 dni do wolności :D 5 dni do wizyty.
Brzuch wielki. Ciąży. Bolą plecy. Zespół niespokojnych nóg nie daje spać, hemoroidy podstępnie wyłażą nieproszone. Ale już przekroczyłam drugi wyznaczony sobie próg. Pierwszy - granica przeżywalności, drugi - 30tc bo to już w miarę bezpieczny czas, trzeci - 34tc już tuż tuż, wtedy mała będzie miała już rozwinięte płucka, 4 - 36tc kiedy ściągną mi szew i albo urodzę albo zacznę w końcu funkcjonować jak człowiek, poćwiczę, ponoszę swoje dziecko, jakieś <3 w końcu zaliczę, a co :D
Iza jest bardzo aktywna. Czuć i widać ją super mocno, Zosia była zupełnie inna. Ciężko było ją uchwycić na nagraniu, a jak już to było to takie wypinanie, pojedyńczy kopniak. A tu lata mi cały brzuch :D Czkawka po kilka razy dziennie.
Pogoda raz lepiej raz gorzej, dzisiaj akurat słonecznie i byłyśmy z Zosią na placu zabaw :) Oczywiście wróciła cała w błocie, ale przynajmniej miała radochę.
Myślę, że Zosia, jak to na nią przystało, znów przebije moje oczekiwania i będzie genialną siostrą. Nie wiem co prawda co się stanie jak dojdzie element zazdrości, ale jak teraz patrzę jak traktuje młodsze maluchy i jak bawi się z dziećmi to jest na prawdę spoko. Dzieli się zabawkami bez problemu, zachęca do wspólnej zabawy, przytula, głaszcze, nie próbuje wszystkiego zawłaszczyć i bardzo dba żeby było sprawiedliwie. Ma oczywiście zachowania w stylu: teraz ja to chcę i spycham kolegę z auta, ale da się jej wytłumaczyć, że 1. kolega się teraz bawi, zaraz odda, 2. nie wolno nikogo popychać, porozumiewamy się słowami 3. spróbuj dać coś w zamian, może się wymienicie i oboje będziecie happy. Póki co nie przejawia tych wszystkich zachowań, które mnie tak kłuły u innych dzieci w wieku 2+. Nie ma histerii o zabawki, nie ma: zostaw to moje, nie ma bicia i popychania, nie ma oddawania młodszym (została użarta i się popłakała, ale nie próbowała się zemścić, uznała, że kara nakrzyczenia przez mamusię jest wystarczająca). Rozumie bardzo dużo, coraz więcej. Jak mówię, że coś mnie boli to dostaję buziaka, jak mówię, że mi przykro/smutno to mnie przytula. Robi to, co ja jej :) I ma coraz częściej rzeczy, na które nalega, że musi je zrobić sama :)

madzik55 Moje nowe dziecko 25 lutego 2017, 16:28

Wieczór przed testem nerwy już odmówiły mi posłuszeństwa, pogryzłam się ze starym..naprawdę byłam niemożliwa.
Jak na złość wcale nie byłam spiąca..

Rano wstałam wściekła i gotowa na wszystko..to 2tygodniowe czekanie mnie wykończyło..siwych włosów mi przybyło, do tego tachykardia plus duszności.. ataki panikowe jak mówi jedna moja włosko- polska znajoma.Koszmar jakiś.

Test robiliśmy razem bez wdawania się w szczegóły.
Wyszło negatywnie.
Bez cieni, bez domysłów i doszukiwania się.
Negatywny jak cholera.
Wg instrukcji zrobię w poniedziałek dla pewności test dla ciemniaków z opisem słownym.

Okres złośliwie mi się spóźnia.

Jednak czuję ulgę i powoli wraca mi chęć do życia i planowania.
Wszystkie przygotowania do działalności mojej i do ślubu leżały odłogiem bo nie miałam głowy o tym myśleć..teraz wyślę zaległe maile,zamówienia itp...


Oczywiście myśli szurniętej nastolatki też mam.. a co jak test mnie oszukał? A jak jestem w ciąży i test zrobiłam za wcześnie, a jak za mała czułość testu była? (20)
Ale szczerze po takiej fali stresu.. obojętne mi już wszystko.

Jak to kobieta może zdurnieć do reszty by w końcu zmądrzeć..

madzik55 Moje nowe dziecko 25 lutego 2017, 16:37

Alesio na nocnik robi!! Woła ładnie i się załatwia nawet jak w spodniach biega.
Wcześniej ganiał w majtkach ochronnych, potem w zwykłych a teraz normalnie w pełnym umundurowaniu i daje radę!

Ostentacyjnie i wśród fanfar wynosi nocnik z zawartością do kibla po czym następuje uroczyste spuszczenie wody.
Ilość zużywanych pampersów spadła drastycznie bo zakładam mu tylko do spania.
Także sukces.
I idziemy do przodu bo to nie jest nasze ostatnie słowo.

Fajnie i bez paniki z tym nocnikiem, bez wyrzutów sumienia i bez nacisku i trzymania na siłę.
Doszedł sam do tego a ja go tylko lekko pokierowałam.
Można :)


Śmieszy mnie ta jego dziecięca uprzejmość..w nocy kiedy zmieniałam mu pieluszkę otworzył oczy i mówi "dziękuję mamusiu! Daj buzi! Dobranoc"

Albo czasem tuż przed snem (bo zasypia z nami) odwróci się do mnie i paatrzy i paatrzy na mnie i dotyka mojego policzka i mówi :Alesio kocha , bardzo kocha"
Rozbraja mnie to za każdym razem i obsypuję go milionami całusów.


madzik55 Moje nowe dziecko 25 lutego 2017, 16:57



3a1897193f7a6fd4med.jpg
To mój spryciarz.


1c25f37542772a44med.jpg

A tu rano w deszczowy poranek położył się na leżaczku i powiedział:
"Che bella giornata del sole!" (Jaki ładny słoneczny dzień!)

ab399ec92ac171c8med.jpg

A tu jest jego pierwszy rysunek pt. Rekin

Rekin po kolacji.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2017, 16:56

Saszka Wszystko się może przytrafić 9 września 2022, 12:03

Moich wertepów z HSG ciąg dalszy 😉 Znów przesunie się o miesiąc, bo żeby badanie doszło do skutku musi się zgrać kilka czynników, czyli: moja wspaniała (naprawdę) gin przyjmuje w środy, badania HSG w szpitalu są robione w czwartki, mój cykl troszkę się skrócił (ze względu na wakacje/wyjazdy/tryb życia), muszę wyleczyć bakterię, a zanim zrobię posiew i przyjdzie wynik - już będę po owulacji, więc znów HSG nie wchodzi w grę, bo musi być wykonane przed owulacją.

Dlatego - na spokojnie, badanie przełożone na październik, a ja w tym miesiącu robię posiew oraz ponawiam ASA z krwi dla dra Paśnika. Gdy wyszły mi bakterie w posiewie, zagoniłam męża mojego, żeby się przebadał i też wyszły mu w wymazie bakterie. Starania więc kolejny miesiąc odpadają, bo musimy się zaleczyć, żeby nie przenosić tego dziadostwa na siebie 😉 Ja już jestem po antybiotykoterapii, on przed.

Po rozmowie z dr. Paśnikiem jest konkretny plan, który myślę, że uda się wdrożyć do końca tego roku. Jeśli ASA z krwi wyjdzie mi znów dodatnie (pomimo wyleczenia infekcji bakteryjnej w pochwie) to idę najpierw w leczenie immunosupresyjne. Jeśli ASA wyjdzie ujemne to od razu idę w accofil. Będą zastrzyki, masakra 😨😨😨 No nie nie mam wyjścia - dam sobie radę.

Mimo wszystko, mojej dobrej passy ciąg dalszy. Nie wiem co się ze mną stało, ale jestem taka... pogodna? Cieszę się, gdy się budzę - idę do kuchni, piję kawę, przytulam mojego psa, w pracy mam fajnych ludzi - przyjemnie z nimi być, lato minęło - szkoda, to prawda, bo kocham lato - ale przyszła jesień i teraz będą jesienne długie spacery po lesie, zbieranie grzybów, ma wrócić joga od października, więc będę chodzić razem z moją psiapsi, czekają mnie też koncerty i planujemy kolejny wypad z mężem w nasze ukochane miejsce.

Cieszę się, kiedy wieczorem zasypiam i on mnie przytula i czuję wtedy ogromny spokój. Jedyne, co mnie podstępnie męczy to obawa, że nasze małżeństwo się rozpadnie, bo ja nie będę mogła zajść w ciążę. Boję się tego, chciałabym o tym nie myśleć, ale tak jest. Mój mąż nigdy nie dał mi powodu, żebym tak myślała, wręcz przeciwnie, wspieramy się bardzo wzajemnie od początku tej sytuacji, ale ten strach we mnie siedzi i koniec. Jestem realistką i wiem, że nigdy nie mam 100% pewności co do czegokolwiek. Staram się przestawić moje tory myślowe i tłumaczę sobie, że co by nie było, to ja to przetrwam, bo taka już jestem, mam w sobie siłę i czuję to bardzo mocno.

Ta niepłodność nauczyła mnie tak wielu rzeczy, paradoksalnie dodała dużo wiary w siebie i zaufania sobie. Doceniam każdy dzień tak jakoś mocno wewnętrznie i czuję, że życie jest serio piękne i pełne... wszystkiego. Czuję szczęście i takie ciepło w środku.
Życzę każdej z Was tego spokoju i dobrych wieści <3

6t3d

Moja sinusoida emocjonalna mnie wykończy. Raz się śmieje, po czym wpadam w histeryczny płacz. Staram się nastroić pozytywnie, mówić "Kobieto, ogarnij się! Co ma być to będzie. Wiele nie zmienisz. Leż i się nie stresuj" no ale na ile to działa. Na 15 minut? Pół godziny? Każda wizyta w toalecie wiąże się z ogromnym stresem. Nie wybiegam w przyszłość. Niepokoi mnie każdy kolejny dzień. Małż musi wracać do pracy. Wszystko akurat się tak złożyło, że ma na głowie bardzo poważną inwestycje.. A ja. Sama. Sama? Niee.. Moja Gwardia Fasoli już czeka w gotowości. Rodzice, Teściowie, Rodzeństwo. Powstał nawet grafik kto kiedy dostarcza mi obiad. Ehh. Widzisz Kłębuszku jak będzie Ci dobrze tutaj z Nami? Bądź silny. Mama bardzo się o Ciebie niepokoi i dużo płacze, ale to minie. Obiecuję Ci. A teraz rośnij Kłębuszku, rośnij. Przed Nami jeszcze dluga droga. Wybierzmy się w nią Razem <3

Dziś był dzień przemyśleń . Jak @ przyszła był płacz . Dużo płaczu . Później to już były tylko łzy boleści bo , aż tak ciężkiej @ dawno nie miałam . Cały dzień leżę. Padam . Żadne leki nie pomogły. Pomyślałam sobie , że fajnie byłoby gdyby te starania o dziecko przyniosły nam więcej radości . To wszystko zaczelo na mnie źle działać . Mąż już też chyba ma dość mojego przyszywanego uśmiechu na ustach . Nie mogę robić z tego psychozy . Ten 1 cykl będę wspominać strasznie . Od prawdopodobnej owulacji szukałam już objawów . Czułam , że nic z tego , ale mimo wszystko się nastawialam . Poranek kiedy postanowiłam zrobić test był koszmarem . Obudziłam się z arytmia cała mokra . I po przebudzeniu z lękiem pomyślałam: hmmm co ja miałam zrobić ?? O Boże test . I panika . Nie chce zeby tak to wyglądało . To nic nie da , a boję się , że jedynie moje zachowanie popsuje moje relacje z mężem . Cieszę się , że @ przyszła w punkt bo to drugi cykl odkąd zaczęłam regularnie miesiączkowac . Miałam problemy przez tą nadżerke i torbiel . Niech ten cykl będzie spokojny i przyjemny .


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2017, 01:29

Jeszcze mi się coś przypomniało :D Kochani Ci nasi mężowie . To miłe jak tak nas pocieszają i chcą dobrze , ale czasem lepiej żeby nic nie mówili . Mój kochany jak dziś sobie popłakiwałam mówi tak: i tutaj cytat :D ,,skarbie , ale przestań już tak płakać tyle cykli staran jeszcze przed Tobą , że nie masz co płakać " A ja jeszcze większy ryk ;D Chwała Panu , że miał dziś 2 zmianę bo ja się nie nadawalam dziś do towarzystwa , a nie daj Boże zaczął by mnie w podobny sposób jeszcze pocieszać i by był cały dzien buczenia w poduszkę :D Kocham tego łosia , ale czasem mam ochotę go złapać za nogi i od tak wystawić na zewnątrz . Ale tylko na chwilkę :*

Magdi Jak się robi dzieci? 26 lutego 2017, 08:57

No tak! Minął prawie rok od ostatniego wpisu. Pracę zmieniłam. Pracuję obecnie w laboratorium kosmetycznym. Dzidzi nadal nie ma Ale postanowilismy udać się do lekarza. Dwie wizyty już za nami. Najpierw lekarz rodzinny skierował nas do kliniki płodności. Tam lekarz przeprowadził krótki wywiad i zrobiono mi badanie ultrasonograficzne. Z ulgą przyjęłam wiadomość, że zarówno moja macica jak i jajniki mają się świetnie. 24 marca jedziemy na badanie nasienia. Mam nadzieję,że również tu wyniki będą dobre. Zdecydowaliśmy z mężem, że nie będziemy podchodzić do in vitro. Jedyne na co możemy się zgodzić to inseminacja nasieniem męża. Tu w UK, jeśli spełnia się wytyczne taki zabieg może zostać refundowany nawet do 6 cykli. Prywatnie ceny wahają się od 600 do 1500 funtów. Jednym z podstawowych wytycznych jest bycie niepalącym. Mój luby natychmiast w dniu badania przestał palić. Chyba naprawdę mu bardzo zależy...
Ja postanowiłam trochę schudnąć, bo dopuszczalne bmi to 30 a mnie to już prawie 29.5! Oboje mamy silną motywację. Chcemy być rodzicami!


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2017, 08:53

11 dc

Aktualnie czytana książka: W dalszym ciągu "Zanim znowu zabiję" M. Czubaj


No i masz. Trafiło mnie dzisiaj i nie chce puścić. Piękna pogoda za oknem, dobry humor no i bach. Przyszedł mail o treści: "Gratulacje!! Już jutro zaczynasz 38 tc. Czas pakować ostatnie rzeczy do szpitala!". Cholera jasna no!!!!!!!!!!!!!!!!

16dc
No i chyba minęliśmy sie z owulacja...

Dzisiejszy test zdecydowanie negatywny. Cały czas myśle czy wczorajszy interpretować jako pozytyw.
Mam dość tych nieregularnych cyklów - postanowienie - z nowym cyklem wiesiołek !!!

Po ciąży mój organizm zdecydowanie oszalał:
~ nigdy wczesniej nie czułam żadnych bólów w podbrzuszu dwa tyg przed okresem ! Teraz to standard...
~ wcześniej piersi bolały kilka dni przed okresem. A w tym cyklu bolały juz od 12 dc !
~ sa tez plusy. Zdecydowanie od ostatnich 3 cykli mój okres jest krótszy.

Nie serduszkowaliśmy z K w tym cyklu dużo, obawiam sie ze nici z tego ...
Jedyna szansa jest taka ze wczorajszy test był pozytywny i moze udało Nam sie wstrzelić.

... W powietrzu czuć wiosnę i czuje wewnętrznie przypływ endorfin! <3 ...

Wczorajszy minimalny przyrost bety + dzisiejszy cień na teście sikanym - czyli znowu nic dobrego:(

ile jeszcze porażek...zanim w ogóle będzie dobrze???

nie o tym marzyłam,nie tego oczekiwałam

teraz to co czułam do zrobienia pierwszej bety,przerodziło się w cholerny żal,smutek,niemoc,cholerny strach i tysiące pytań "dlaczego?"

Uhh, nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale byliśmy wczoraj z mężem na tzw Fashingu. Upiłam się troszkę, najarałam fajków i tańczyłam do 5:00. Teraz jest po 11:00 a ja zdycham w pracy. Owu była chyba wczoraj? Bo test znów pozytywny a na imprezie nawalał mnie jajnik. Zamiast robić dzieci gibaliśmy się na parkiecie.

Mam nadzieję, że te ostatnie dni <3 dały mi sporą rezerwę plemników :D niby do 5 dni żyją skubane. Dziś doprawimy a jutro wizyta u gina.

Jejuuu jak ja się źle czuje! I tak do 18:00...


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2017, 11:25

21 DC

Ovufriend przesunęło mi ovu na 17 DC czy faktycznie ovu wtedy była nie wiem. Ciężko powiedzieć. Jedynie mogę powiedzieć że 18DC byłam na monitoringu i było po ovu.

Wiem na 100% że nici z tego cyklu, męczy mnie PMS i do tego mam za małe edno aby mogło się udać. Rozumiem lekarza dlaczego przygotowywał mnie na kolejny cykl. 7,4mm marne szanse.
Nawet ja to czuję że się nie udało.

Wczoraj dużo myślałam, jedynie co mi zostało to zachować spokój i cierpliwość.
Ten czas jest nieodpowiedni i niestety cokolwiek bym robiła to i tak się nei uda.

O dziwo czuję się bardzo spokojna, nigdy taka nie byłam jak teraz.
Kiedyś wydawało mi się że byłam spokojna, ale zawsze było coś co rozchwiało mnie.

Wczoraj mąż musiał zmienić termin urlopu, tak kazało mu szefostwo na początku się wściekłam. A potem stwierdziłam, że widocznie tak musiało być, że wyzywaniem i tak nic nie zdziałam, trudno wakacje w domu będą.
No chyba że mój weźmie chorobowe i wtedy coś będzie można zgrać. Ale do wakacji szmat czasu, do tego czasu można umrzeć.

I tak na poważnie odechciało mi sie starań, zabiegania itd.
Czy to depresja ???? A może coś innego? Sama nie wiem.

Jestem neutralna, jestem jak w karcie tarota kartą UMIARKOWANIE.
I taka muszę pozostać. Odechciało mi się walczyć z wiatrakami.
Czy ja się poddałam???? Sama już nie wiem!!!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2017, 11:38

Jastin76 Moj ANIOŁEK [*] 27 lutego 2017, 19:22

Od wczoraj mam wielki niepokój i dziwne sny z wodą ...zawsze woda mi się sni gdy się cos dzieje niedobrego :-(
Jutro po południu wyjeżdżamy w środę 7.15 badania w Rzeszowie i chwila prawdy ... to ważny dzień dla mnie i sama nie wiem czy chce się zakwalifikować czy lepiej żeby mnie nie zakwalifikowali, nawet nie wiem o co się modlić :-/ stres jest we mnie ogromny...

Samopoczucie się pogorszyło ale to ze względu na to ze była na weekend koleżanka z dwójką maluchów , roczny szkrab i 4 latka :-(

Aagonia Poronilam 9 września 2022, 13:43

Katarzyba którego lekarza z Novum polecasz?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)