Kwiatecek *Gdzie jesteś Nasz Aniołku* 26 lutego 2017, 12:51

Objawy sie nasilaja, uff ciezko momentami ukryc,ze jestem w ciazy. Choc mam glupie wrazenie,ze gdy ktokolwiek zapyta co slychac,ze jest w tym podtekst..no ale coz trzeba poczekac jeszcze na obwieszczanie dobrej nowiny, za dlugo sie staralismy i za bardzo sie boje..
Mam straszliwe mdlosci, jem na sile i to bardzo malo, jestem kilogram na minusie. Do tego sennosc jest straszliwa, ale jak walne drzemke z godzinke jest o niebo lepiej. W nocy za to budzenie jak nie na siku, to przez powalone sny... kotu nie podoba sie ,ze jestem w ciazy, stal sie podly i zlosliwy a ja nie mam odpornosci na toxo i musze uwazac podwojnie. Badania wyszly dobre, a co najwazniejsze nie mam przeciwcial, bo niestety mamy konflikt serologiczny i w drugiej ciazy ryzyko jest znacznie wieksze. Doszly zaparcia, i wieczorami takie wzdecia ,ze wygladam na 4 miesiac, takze objawy troszke dokuczaja, ale trzeba dac rade! Zniose wszystko :)

No to mam teraz taki dylemat...czy test o czułości 10 wyłapałby betę 3,46???
kreska na teście jest widoczna gołym okiem
skoro test o takiej samej czułości nic nie pokazał przy becie 2,46,a dziś jest kreska to czyżby beta wzrosła???


Edit

no i po złudzeniach...właśnie dostałam odpowiedż od lekarki,że przyrost jest nieprawidłowy,mam odstawić leki,jeśli nie dostanę @ to za 5 dni powtórzyć betę.
Coś mnie korci,żeby powtórzyć ją jutro.

Qrwa,jaki trzeba mieć twardy tyłek,żeby przy spadaniu się nie rozpieprzyć na kawałki...


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2017, 15:52

madzik55 Moje nowe dziecko 26 lutego 2017, 15:32

W ciagu tych dwóch tygodni zgubiłam kolejne 2 kilo..ale takiej diety stresowej nie polecam ;)

Iw-onka Starania po 40-tce 26 lutego 2017, 17:12

Dziś wybrałam się z koleżanką na lody, nie wiem kiedy minęły te 3 godziny. Gadałyśmy na różne tematy. Chyba tego potrzebowałam. Jutro znów do pracy i znów ciężki tydzień. Czekam na cieplejsze dni bo nie znoszę zimna..

Dooti Czekając na cud... 26 lutego 2017, 17:38

Ciąża rozpoczęta 26 stycznia 2017

Dziennik pokładowy:
142 dc, 21 tydzień - whoop whoop!


Wow. Ale ten czas leci.

Z utęsknieniem czekam do wtorku, choć przyznaję - nie mogę się doczekać i przebieram nogami na samą myśl. W tym całym oczekiwaniu znalazłam chwilę wolnego czasu (haha - no dobra, każdy mój dzień to wolny czas...) i z nudów zaczęłam googlować filmiki i wpisy na blogach o wyprawkach. Powiem Wam coś - przepadłam. I nawet nie wiecie, jak się cieszę, że przepadłam!

Tak, jak już Wam pisałam nie raz - zdarza mi się snuć po domu jak cień, czytam książki albo zajmuję się rzeczami dla nikogo nieistotnymi. I nagle zatraciłam się w tych wszystkich poradach. Wiem, że niektórych ta wiedza przytłacza - do ogarnięcia jest całkiem sporo. A ja w końcu poczułam jakiś napływ zdrowej podniety. Coś jest do zrobienia! Do ogarnięcia! Ja to zrobię! JA, JA, JA!

Także plan na najbliższe dni - przygotować sobie pięknego excela, spisać wszystkie potrzebne rzeczy, pogooglować, zrobić research, poszukać okazji, zrobić szacunkowy kosztorys, rozłożyć go na najbliższe miesiące... Tak, ja wiem, niektórym wystarczy cyc, parę pieluch tetrowych i ciuszki od rodziny. Ja mam zamiar wycisnąć z kompletowania wyprawki maksimum, jeśli chodzi o moje umiejętności logistyczne (na tyle, na ile mogę powiedzieć, że je mam), a i tak sporo ciężkich wydatków nam odpadło, więc mogę szaleć - łóżeczko i wózek wzięli na siebie moi rodzice.

Będzie to może zaskoczeniem dla większości z Was, ale pierwszy zakup poczyniam już niedługo i będzie to... laktator. I teraz aż się boję zobaczyć, co będzie się działo w komentarzach, ale trudno. Zdążyłam się już przekonać, że jeśli chodzi o te urządzenia, to jest pełno frakcji, i to jeszcze takich, które można pogrupować w osobne kategorie. Czyli - "potrzebny zakup versus niepotrzebny w ogóle", "do kupienia przed porodem versus do kupienia po porodzie", "wypożyczony versus kupiony", "elektryczny versus ręczny", "laktator versus siła własnych rąk" itp. Aż głowa boli. Jeśli chodzi o mnie, to piersią karmić chcę i to jak najdłużej, jak się da. Przewiduję też wkręcenie w karmienie moim pokarmem męża (w sensie... mąż będzie karmił), w razie, gdybym musiała gdzieś wyjść. Niewiadome? Wszystko - czy w ogóle będę mogła, czy będą problemy z laktacją w którąkolwiek stronę itp. Wiem, że nie da się tego zaplanować, bo życie pisze swoje scenariusze (o matko! - w ciągu ostatnich miesięcy przekonałam się o tym... no przynajmniej kilkunastokrotnie), ale wyznaję podejście, że wolę być przygotowana i zrobić to, póki nie pali mi się tyłek, niż później wysyłać męża do apteki i żeby wrócił z byle czym. Plan awaryjny - wystawić laktator na aukcję, gdy okaże się niepotrzebny. Model, jaki sobie wypatrzyłam, to Lovi Prolactis. Na ceneo cena sięga nawet 350 zł, aczkowiek znalazłam w okolicy Panią, która na OLX sprzedaje go za 180. Normalnie w życiu nie kupiłabym używanego laktatora, ale przekonał mnie fakt, że można za jakieś 30 zł dokupić części, które mają bezpośrednią styczność z mlekiem, a sama mamuśka używała go 1,5 miesiąca i była jego pierwszą nabywczynią. Już jesteśmy umówione na deal i nie mogę się doczekać. W ogóle sam model rozwiązuje kilka problemów jednocześnie. Jest elektryczny, ale można go zamienić w ręczny, więc sama się najlepiej przekonam, jaki wolę. No i sam fakt, że ma wymienne części, pozwoli mi go również łatwo sprzedać, jeżeli coś nie wypali. Wiem, że dla niektórych kompletowanie wyprawki nie zaczyna się od takiego osprzętu, ale trudno. Kupuję sobie po prostu spokój.


No nic, zabieram się do roboty i ogarniam, jakie podkłady poporodowe sprawdzą mi się najlepiej - dyskusji w sieci nie brakuje. Buuuzi!


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2017, 20:03

Majzu Przewrotność losu ???? 26 lutego 2017, 19:55

14-16.01.2017
Hmm dziwnie się czuję mam mega apetyt jestem dziwnie zmęczona . Mąż żartuje ,że może w ciąży jesteś?? Śmieje się razem z nim >> oboje wiemy ,że to nie możliwe . Chociaż po jego słowach zapala mi sie czerwona lampka ,myślę coraz bardziej o teście bo @ nie ma . Ciążowo nie czuję się wogóle to bedzie tylko formalność .Muszę zrobić bo zwariuje - wtedy spokojnie bede sobie czekać na@. Tak więc wysyłam męża w trasę a sama biegnę do apteki zawsze kupowałam dwai tym razem tez tak robie . Wpadam do domu i do łazienki prosto z drzwi . Zrobiłam . Uff IDZIE DO GÓRY MINELO kreske testową / NIC nie ma nic ,odwracam sie zdejmuje kurtke /tak pobieglam do lazienki w ubraniu wierzchnim :P / po chwili zerkam na test i ... SĄ !! SĄ MOCNE RÓŻOWE DWIE KRECHY !!!! Nie Żadne blade Są i tyle... Ja pier.... to byłymoje pierwsze słowa wypowiedziane pod nosem ,nic robie drugi test bo pierwszymogl sie przeciez pomylic / nic z tych rzeczy drugi test wskazuje rowniez dwie kreski . Chowam to wszystko z szafki ,rece mi sie trzesa ,dzwonie do meza / a on????? Nie rycz !! nic nie poradzisz już ! Stało się ! bedzie dobrze ! Damy radę !!! taaa jego słowa wogle do mnie nie docierają przed oczami już mam swoja rodzine jak sie ze mnie smieja , ze jestem nie odpwiedzialna itp Wariactwo !! To o czym myślałam przez najblizsze 2 dni to potworne nawet nie chce o tym pisac teraz z persektywy czasu tak patrze na siebie w lustrze i tak bardzo nie mogę uwierzyc ze mna targały takie myśli ,że tak sie potwornie względem siebie poniżyłam . 3 DNIA od zrobienia testu coś zaczeło sie dziac w mojej glowie powolutku zasczełam sie godzic zaistniała sytuacją można nawet powiedziec ze zaczęłam sie troszeczkę cieszyć ,a może to jeszcze radość nie była ,ale oswajanie sie z tym co jest ,a to naprawde duzo dla stanu mojej psychiki w tamtej chwili / kolejny dzień już był dobry :) tak!! jestem w ciaży i cieszę się :) pojawiła sie radość by kolejnego dnia odejść :( tak dostałam plamienia bhcg byla jeszcze w okolicach 200 ,ale progesteron to była już porażka 2,0 już wiedziałam ,że to koniec !!! tak to był koniec ! Moje dzieciątko odeszło skoro mama go nie chciała :( to takie przykre i okrutne :( ta myśl ciągle chodzi mi po głowie :( no cóż :( wszystko jest po coś /tak mi sie wydaje / Co ja tu robię ??? No własnie ? a no przyszłam sobie pooglądać swoj wykres ,sprawdzic sie z czasem pewnie spróbować się starać o dziecko . Tak !!!! Chcę mieć czwarte dziecko !!!Co będzie to będzie !!! Czas pokaże !!

Majzu Przewrotność losu ???? 26 lutego 2017, 20:00

21.01-26.01 poroniłam ciąże biochemiczną ;(
20.02- przyszła kolejna @
20.03 - ma być następna ... ten cykl będzie obserwacyjny pomierzę temperaturę zrobie testy owulacyjne i zobaczymy ...
Muszę koniecznie zrobić badanie na tsh ,ft3,ft4, ATPO .
to moj plan na ten tydzień .

Roza86 NIEZAPISANA KARTA 27 lutego 2017, 20:00

Piszę na szybko... dupa dupa WIELKA DUPA. Nie ma dziecka, nie ma przeczuć, nie ma nadziei. Kolejny miesiąc DUPA. Już mi się nie chce nawet tym stresować. Tylko mnie roznosi - bo napięcie przedmiesiączkowe! Chyba jogę zacznę trenować, albo coś... Jezu kiedy to się skończy! Pociesza mnie jedynie ciasto, które właśnie się piecze. No i żeby już tak całkiem dennie nie było to napiszę, że dzięki mojej zajebistej diecie przestały mi dokuczać wielodniowe plamienia przed okresem! CUD!

I nawet nie wiem kiedy, a wynurzył się mój wrodzony i niepoprawny optymizm. No bo zawsze da się znaleźć jakąś jasną stronę w największej nawet życiowej ciemnicy. Ale żeby nie było dupa jest tak czy inaczej! :)

pati87 kolejne starania, czy warto? 4 kwietnia 2017, 18:42

37t5dz
16dni do tp

Właśnie mi się przypomniało jak mi gin tydzien temu mowil ze raczej nie dotrwam do kolejnej wizyty w dniu 11.04. Został jeszcze tydzień i mi się wydaję ze się nie wyrobię z porodem :) do 11.

Juz 2dzien mi czop odchodzi ale bez krwi wiec nie wieszczy to szybkiego porodu.

Juz jestem zmęczona tą końcówką ciąży i to bardzo.
No nic zostaje tylko czekac i odliczać dni do tp, a po tp to juz nie wiem co zostanie mi do liczenia? Chyba ile dni jestem po tp. Bo cos mi się wydaje ze chyba jednak po tp urodze.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 kwietnia 2017, 19:42

pati87 kolejne starania, czy warto? 26 lutego 2017, 20:24

32t3dz
53dni do tp

Weekend szybko zlecial. Od jutra mąż ma urlop przez cały tydzień to będę miala mam nadzieję więcej pomocy w domu.
Wkurza mnie brak auta. A znajac zycie znowu mechanik będzie długo naprawial. Juz auto od wtorku u niego stoi.
Ja w tym tygodniu w czwartek rano mam badania krwi no i gdzies na tygodniu musze materiały do nauki w centrum miasta wydrukowac a tego mam sporo okolo 500stron. Oczywiście do tego mi auto jest potrzebne. Potem jeszcze muszę tego się nauczyć :) w czerwcu mam 2 egzaminy państwowe, a tak szczerze to nic się jeszcze nie uczyłam. Rok temu teorię i praktykę zdalam najlepiej grupy. Teoria 86% a praktyka 97%. Więc teraz muszę zdac i nie byc na szarym koncul


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2017, 20:19

Chcę zanotować, że mój synuś zmienił się w ciągu ostatnich dni:
- zaczął znacznie lepiej panować nad swoją złością i na słowa: "nie wolno krzyczeć, cicha buzia" najczęściej się ucisza; zatem ataki histerii o byle co raczej zażegnane, a w ogóle ten 10. skok rozwojowy chyba sobie poszedł, bo Arczi jest znów bardzo grzeczny i zabawia się sam, wystarczy być w tym samym pomieszczeniu
- wszedł w etap: "patrzcie wszyscy na mnie, popisuję się, oklaskujcie mnie, śmieję się do Was, hej, hej, hahaha...!" Popisówa równa: tańczy, robi dziwne pozy, zaczepia śmiechem i czeka na uśmiech, na oklaski - i tak cały dzień
- znów więcej rozumie i uważnie słucha, np. spadł dziś ze swojego małego krzesełka przystawianego do stolika i opowiadałam mu prostym językiem po tym zdarzeniu, że nie wolno wstawać na krześle, bo spadnie, zrobi bam, zrobi sobie ała i będzie go bolało ucho tak jak się właśnie stało, że trzeba grzecznie siedzieć. Potem zawsze zapytany, gdzie zrobił ała, łapał się za ucho. Upadek na szczęście niegroźny, tylko się przytarł o podłogę, nie ma śladu :)


Dla picu zmierzyłam sobie temp popołudniu pod pachą 36,3 stopnie, a w pochwie 37,4 :O A teraz wieczorem pod pachą 36,4, w pochwie 37,7 i pochwa rozpulchniona. Mam nadzieję, że to dobry znak, ale ciekawe, jaka temp będzie rano ;)

27 dc. 11 dpo.

Oczywiście nie wytrzymałam i zrobiłam test -negatyw.

Niedzielny dzień spędziłam pod kocysiem... coś mnie rozłożyło, a od jutra codziennie pobudka o 4:30. No nic, trzeba wziąć tyłek w troki i się ogarnąć :) dobra-na-noc ♡


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lutego 2017, 00:27

19 dc

Chciałbym zakopać się w ciepłym łóżku, zasnąć i obudzić się już w ciąży. Najlepiej w 25 tc, kiedy minie ta okropna "granica przeżywalności płodu". I jeszcze, żeby było dużo słońca...

Tęsknię za moją Zośką.

I po usg prenatalnym.
Zabawnie się to zaczęło, bo do gabinetu weszłam jak na ścięcie (cholernie się stresowałam), ale pan doktor (ten sam, u którego trzykrotnie byłam na usg genetycznym w pierwszej ciąży) stanął na wysokości zadania i szybko rozładował atmosferę. Płci postanowił na razie nie odgadywać, po tym jak mu powiedzieliśmy, że 5 lat temu na tym samym etapie nie trafił ;-) Ale też płeć to nasze najmniejsze zmartwienie, oboje mamy to gdzieś.

Z obrazu wynika, że wszystko ok: narządy w porządku, pępowina trójnaczyniowa, przepływy w normie, kość nosowa widoczna, NT 1,3. Ryzyko trisomii z wyjściowego 1:266 zredukowane do 1:5300.

No i teraz zaczęły się schody, bo lekarz z uwagi na moje nieszczęsne 35 lat kategorycznie zalecił Pappa, a ja co do tego badania mam bardzo mieszane uczucia. Nie leży mi i już. Wiem ile czynników potrafi na nie wpłynąć, wiem, że potrafi nieźle namieszać i wpędzić w niepotrzebne nerwy. Doktor Kuźnik szczerze je odradzał, położna w gabinecie, do którego chodzę też jest sceptyczna. Z drugiej strony bez niego diagnostyka będzie obiektywnie niekompletna.
Ech... Muszę przemyśleć. Mam czas do czwartku.

bertha Drzewo nadzei... 27 lutego 2017, 12:26

4dpo
... cóż pisać.. kolejny cykl, kolejne czekanie, nadzieje..
Czarna plama w endometrium, wiec w sumie nie wiem czy w ogole jest szansa, ze cos sie tam zadniezdzi.. no ale oczywiscie nadziei nie trace. moze to zludna nadzieja, ale tak juz mam.
W przyszlym cyklu histeroskopia, to oczyscimy to endo i w kolejnym - kwietniowym - dzialamy z ivf.
Caly czas oczywiscie licze na to, ze moze cud sie zdarzy przed ivf... milo by bylo... ale to takie nierealne.

III spotkanie w OA-23.02- tłusty czwartek

Szukałam na forum informacji o co może pytać Pan psycholog ale jakoś nie specjalnie o tym myślałam..chciałam iść bardziej „na żywioł” bo w końcu liczą się szczere odpowiedzi.
W ośrodku byliśmy punktualnie..spotkanie było z Panem psychologiem (nie wiem do tej pory jak się nazywa) i jakąś Panią notująca. Spotkanie zaczęliśmy miło bo od pytania kiedy, jak i gdzie się spotkaliśmy. Wiec zaczęłam opowiadać co i jak. Pan zapytał co nas w sobie zauroczyło, że chcieliśmy być razem..czego mi zabrakło jak powiedziałam ze chce żebyśmy zostali przyjaciółmi. Były pytania o nasze zalety- mój mąż odpowiedział miła, fajna więcej nie pamiętam teraz ;) niestety stres nas zjadł. Ja tez nie powiedziałam wiele więcej, ale powiedziałam ze mąż jest bardziej oszczędny niż ja..hehe no cóż ;)

Pytali jak wyglądają nasze kłótnie, o co się kłócimy- no cóż- jesteśmy specyficzni mało się kłócimy..wiec powiedziałam, że my się mało kłócimy, nie rzucamy talerzami, a jak już faktycznie się pokłócimy to o jakieś pierdoły..
Pytali o przyczynę niepłodności, o to kiedy podjęliśmy decyzje o adopcji, czy ta decyzja nie była podjęta zbyt pochopnie i czy nie za szybko bo w końcu tylko 2 miesiące po śmierci teściowej ( Pani notująca zapytała o to i jeszcze o to czy mąż nie potrzebuje więcej czasu), pytali po raz kolejny o to kto zostanie z dzieckiem, pytali czy wiem skąd są te dzieciaczki, pytali o Fas..

Na zakończenie dostaliśmy 175 pytań z odpowiedziami: raczej tak ,zdecydowanie tak, raczej nie, zdecydowanie nie, plus 40 zdań do dokończenia, plus mieliśmy każdy narysować drzewo owocowe. Te zdania troszkę nie za fajnie napisałam :( ale po godzinie myślenia chciałam najszybciej stamtąd wyjść..nie miałam siły dłużej myśleć nad odpowiedziami więc na parę pytań napisałam coś bez zastanowienia, bez przemyślenia..i wyszło kiepsko..ciekawe czy coś będą o tym mówić naraz następny.. Kolejne spotkanie plus wizyta w domu odbędą się 20 marca.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lutego 2017, 13:18

Agiii37 Do trzech razy sztuka 17 maja 2017, 16:35

21 dc
Nie mam właściwie czasu żeby mierzyć temperatury, za trzy tygodnie mam komunie syna i to mnie pochłania, w tym cyklu nie mam żadnych objawów nic mnie nie boli rzadko jakiś jajnik pociągnie i to wszystko, nie nastawiam się wiem że @ i tak przyjdzie jak co miesiąc.

31 tydzień 2 dzień

Czas płynie bardzo szybko. Jestem na zwolnieniu i już dziś czuję wreszcie ulgę i relaks :-) co prawda rano jeszcze pracowałam, ale teraz siedzę sobie na progu domu, słońce pięknie przygrzewa i w powietrzu czuje się już wiosnę :-)
Janek rusza się bardzo mocno, czasem śmiesznie faluje mi brzuch a czasem nawet bolą jego kopniaki w pęcherz albo w żołądek, ale to nic, wszystko zniosę byle byłby zdrowy :-) daje o sobie znać, że jest i że żyje ;-) bardzo lubi muzykę, szczególnie w kościele. Jak tylko organista zaczyna grać rusza się :-) będzie Janko muzykant ;-)
Poza pozytywnymi rzeczami, które się dzieją wokół mnie są też i te mniej pozytywne. Relacje między T. a Antkiem znów się pogarszają. Nie wiem z czego to wynika, ale T. jest naprawdę nieznośny i opryskliwy w stosunku do pierworodnego... Bardzo mnie to martwi, ale żadne argumenty nie docierają do T. Antek bardzo to przeżywa. Mam wrażenie że bez psychologa się nie obejdzie... Macie jakieś złote rady na to?
No to wracam do opalania się na schodach :-) może słońce poprawi mi trochę nastrój :-)

31 tydzień 2 dzień

Czas płynie bardzo szybko. Jestem na zwolnieniu i już dziś czuję wreszcie ulgę i relaks :-) co prawda rano jeszcze pracowałam, ale teraz siedzę sobie na progu domu, słońce pięknie przygrzewa i w powietrzu czuje się już wiosnę :-)
Janek rusza się bardzo mocno, czasem śmiesznie faluje mi brzuch a czasem nawet bolą jego kopniaki w pęcherz albo w żołądek, ale to nic, wszystko zniosę byle byłby zdrowy :-) daje o sobie znać, że jest i że żyje ;-) bardzo lubi muzykę, szczególnie w kościele. Jak tylko organista zaczyna grać rusza się :-) będzie Janko muzykant ;-)
Poza pozytywnymi rzeczami, które się dzieją wokół mnie są też i te mniej pozytywne. Relacje między T. a Antkiem znów się pogarszają. Nie wiem z czego to wynika, ale T. jest naprawdę nieznośny i opryskliwy w stosunku do pierworodnego... Bardzo mnie to martwi, ale żadne argumenty nie docierają do T. Antek bardzo to przeżywa. Mam wrażenie że bez psychologa się nie obejdzie... Macie jakieś złote rady na to?
No to wracam do opalania się na schodach :-) może słońce poprawi mi trochę nastrój :-)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)