No i niestety beta <0.1, progesteron 6,58. Testy nie kłamały. Oszczędziłem sobie 3 dni robienia sobie nadziei. Czekam na @..
smutek 
Powoli zbliżamy się ku końcowi? Zaczął od dzisiaj chyba powoli odchodzić czop, przynajmniej tak twierdzą dziewczyny i tak piszą w internetach 
Jeszcze nie jest zabarwiony krwią, to dopiero kawałeczki jego.
Ale poród i nasze spotkanie staje się już takie realne 
kolejny dolek...jak juz sie podniose i zdecyduje na walke o dzidzie nawet kosztownym in vitro cos musi sie spieprzyc...w pracy tak duze zawirowania ze bedzie redukcja etatow...i co ja najmlodsza stazem wiec lece...a przeciez jak strace prace to nas nie bedzie stac na mieszkanie...bo z meza renty nie da sie zyc...i oplacac leczenie w klinikach...nie wiem co robic...
w pracy jasno mi powiedzieli ze jesli tylko kiedykolwiek bedzie redukcja to ja lece nie wazne jakbym sie starala...jest bardzo demotywujace i dolujace...jest mi zle...
Dół 
dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze... no ja pierdole... ile mozna czekac, starac sie...
gdybym miala jakas alternatywe, wybrać że nie chce dzieci i już, byloby tak prosto... 
nie potrafie myslec o niczym innym..... caly dzien, caly czas w pracy, ciagle o tym... czym sie zająć zeby przestać myslec???? jedyna moja ciąża pojawiła sie jak zaangażowałam się w planowanie ślubu... a co ja mam teraz planować, skoro nastepnym krokiem mialo byc wlasnie dziecko!!??
Dziennik pokładowy:
Dzień później. Po prostu.
Dawno nie było tekstów mojej mamusi, co nie? Przed chwilą zaliczyłam fajną rozmowę i stwierdziłam, że no muszę się nią podzielić.
- Czemu ciągle używasz telefonu?!
- Bo... Mogę? I po to jest?
- Podgrzewasz dziecko!
- Co robię?
- Ściągasz na nie fale elektromagnetyczne, poczytaj sobie o tym!
- Zdajesz sobie sprawę z tego, że w domu mamy dwa routery z wifi, antenę satelitarną i dużo innych słupów wysokiego napięcia naokoło posesji? I mój telefon jest nagle śmiercionośny?
- I co z tego? To dlatego dziecko Cię kopie, bo mu szkodzisz i jest mu u Ciebie źle.
- ...
- I co, dumna jesteś z siebie?
- ... Boże, przepraszam, ale... Jaka ty jesteś głupia...
- NIE JESTEM.
- Jesteś. Jesteś psycholką.
- Jestem stara, gruba i szczerbata, ale głupia nie jestem.
- Ależ jesteś.
- ZOBACZYSZ! JESZCZE URODZISZ CHORE DZIECKO! BĘDZIE MIAŁO ADHD! ZWARIUJESZ PRZY NIM, TAK CI DA W KOŚĆ! A JA MU WTEDY POWIEM: "TO MAMY WINA, BO CIĘ PODGRZEWAŁA FALAMI ELEKTROMAGNETYCZNYMI, A BABCIA OSTRZEGAŁA!". JESZCZE WSPOMNISZ MOJE SŁOWA! SZKODZISZ CÓRCE!
- ... Jeśli cokolwiek mi szkodzi w tym domu, to jesteś Ty. Dobranoc, żegnam.
Także tego... Mały Update do wczorajszego wpisu - przeprowadzka jak najszybciej.
Ciąża rozpoczęta 7 lutego 2017
Kochane dwie krechy! Jutro lece na bete, zeby bylo potwierdzone!
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2017, 06:23
15dc chorobo precz!!! Temperatura spadła 36,34 plan na dzisiejsZe popołudnie - spać i leżeć w łóżku aby się wygrzać i wyzdrowieć na nic innego nie mam siły
14 tydzień (13t2d)
wiedziałam żeby nie robić pappy. tak się cieszyłam po usg , że na pewno wszytko dobrze, a teraz wykończę się nerwowo.
wczoraj moja ginekolog z kliniki wysłała mi wyniki mmsem.
wolne beta hcg 100,8 odpowiada 3,248 MoM
Pappa 1,640 odpowiada 0,615 MoM
ryzyko wyjściowe:
tristomia 21 1:327
tristomia 18 1:179
tristomia 13 1:2486
ryzyko skorygowane
tristomia 21 1:424
tristomia 18 1:15837
tristomia 13 1:20000
w skrócie pisząc jest szansa jedna na 424, że moje dziecko ma zespół downa.
umówiłam się na najbliższy termin do genetyka. wizyta dopiero 16.03. no przeciez nie może być inaczej, zawsze wszedzie długie terminy. jesli zleci amniopunkcję znów czekanie na termin, potem na wynik.
jestem przerażona
Poranna wymiana zdań.
- Żono, rób test. Śniły mi się dwie kreski.
- Zwariowałeś?! To dopiero 9 dpo. Nic jeszcze nie wyjdzie!!
- No dobra. A tak w ogóle to cycki Ci chyba urosły (głupi uśmiech).
Ahh faceci
Dzisiaj mija 12 lat z miłością mojego życia
A najlepsze jest to, że jeszcze tyle przed nami
No i te dwie kreski mogłyby wyjść
7t6d
Wczorajszej wizyty u gina nie mogłam oczywiście odpuścić (mimo tej nagłej piątkowej hihi). Nooo i moje Kłębuszątko rośnie w siłę! Mamy już 1,5cm i słyszałam serduszko!!! Do teraz, gdy zamykam oczy słyszę jego bicie. Moje Kochane Serduszko. Gin mówił, że kosmówka ok, wszystko ogólnie cacy, a plamienia to pozostałości po krwawieniu, a jest ich coraz mniej.. Ufff. Nie chcę zapeszać. Mam po prostu nadzieję, że się w końcu skończą. Nadal sobie leżakujemy i prowadzimy z Kłębkiem oszczędny tryb życia. Kolejna wizyta 27.03, hahaha chyba zwariuje do tego czasu, ale! postaram się dać radę i wytrzymać. Dzisiaj będę też umawiać się na prenatalne na początek kwietnia zapewne, bo tak jakoś przypadają te tygodnie.
Na wczorajszej wizycie był ze mną Małż, co jest niezwykłą rzadkością spotkać go w tygodniu w mieście hehe. Ale wziął wolne i pojechał z Nami
Na horyznocie pojawiła się też możliwość zmiany pracy na taką "na miejscu" więc proszę o trzymanie mooocno kciuków!
Mam już serdecznie dość tych ciągłych wyjazdów.. A i on sam chce być przy Nas blisko.. (a nie jakieś 600km
)
Boże, proszę Cię tylko o to żebyś Nad nami czuwał. Tak chociaż od czasu do czasu 
Przylazła @ i to wyjątkowo bolesna. Dawno mnie tak nie bolało, skurcze bardzo silne. Wczoraj wieczorem wziełam 2x 500mg paracetamolu i obudziłam się o 3 nad ranem znowu z bólem. Dalej mam skurcze a strasznie skąpo leci, stąd ten ból zapewne.
Co dalej? Zaraz zadzwonię do Invimdedu i umówię się na wizytę, będę namawiać lekarza na inseminację w tym cyklu.
Wczoraj nie wytrzymałam. Zadzwoniłam do tej nowo wybranej kliniki, akurat lekarz, który miał najwięcej pozytywnych opinii miał okienko, więc biegusiem poleciałam na wizytę. Chyba tylko po to, żeby mnie uspokoił, ale unikanie stresów jest bardzo ważne, prawda ?
W między czasie zrobiłam trzecią już betę i wyszła 3295,07 mlU/ml, co już mnie po części uspokoiło.
Lekarz cudowny, na prawdę, porównując z tym co spotkało mnie na początku niebo a ziemia. Kompetentny, wzbudzający zaufanie, dokładny. I wyobraźcie sobie, że u mnie widać już zarodek
ma 1,5 mm i jest cudowny.
Lekarz sprawdził jajowody, tak na usg tylko, powiedział, że są książkowe. Pokazał mi całą drogę jaką przeszedł mój malutki okruszek, żeby znaleźć się w tym właśnie miejscu.
Powiedział, że wydaje mu się, że jest już nawet tętno
))) ale serduszko pokaże mi na następnej wizycie, bo te fale doplerowskie, czy coś, mogą być na takim wczesnym etapie szkodliwe.
Wydrukował całą listę badań, niestety skierowanie prywatne, więc powiedział, że jak mi zależy to żebym spróbowała poprosić rodzinnego o przepisanie i tak zrobię. Kupił nie kupił, potargować można 
Na następną wizytę mam przyjść za 3-4 tygodnie, a jak bardzo się będę niecierpliwiła to tak za 2,5 najwcześniej.
Ufffff, powiem Wam kamień spadł mi z serca. Przez wczorajszym dzień to już przeszłam chyba wszystkie choroby, o których przeczytałam w internecie.
Mam nadzieję, że teraz będzie już z górki i że z maluszkiem nie będzie żadnych komplikacji...
A z tego wszystkiego zapomniałam zapytać, czy mogę farbować włosy ?
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2017, 10:39
Dziwny ten cykl, miał być bez złudzeń, a kończy się nadzieją. Cykl z leczeniem, mąż odstawiony na bok.
Ten jeden raz kiedy się do siebie zbliżyliśmy to przypadek, miałam w ten dzień wypadek samochodowy i musiałam odreagować. Nie było nic planowane tym bardziej, ze normalnie OVU mam 15-17 dnia cyklu a tu nagle mi pokazało najpierw na 12-ty a póżniej na 13-ty dzień cyklu. Może dlatego właśnie? Sama nie wiem. Zobaczymy jak się wszystko potoczy, ale nadzieja umiera ostatnia...
Ciąża rozpoczęta 31 stycznia 2017
♡♡♡ Walentynkowy dzidziuś ♡♡♡
Dziewczyny, dziękuję Wam z całego serduszka za słowa wsparcia, teraz trzymajcie kciuki, żeby kropek siedział sobie bezpiecznie we właściwym miejscu pomimo tego krwawienia, które uznałam za @. Myślę, że w dopiero w przyszłym tygodniu pójdę na betę (wtedy na pewno będę wiedziała, że nie jest to kolejna cp), tutaj w UK i tak bym niczego już nie zmieniła na tym etapie ciąży.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2017, 11:21
18 dc.
Przełożyłam wizytę u endokrynologa na za tydzien. Chyba od poczatku nie mialam checi tam isc,a dzis rano obudzilam sie z totalnym brakiem checi na wycieczkę do kliniki. Ale..co się odwlecze...
Kilka dni temu znalazlam ogloszenie w internecie,ze pewien portal o cukrzycy poszukuje ekspertow do pisania artykułow dla pacjentow. Zgłosilam się. Choc moj Maz byl przeciwny. Wczoraj dostalam wiadomosc,ze sa zainteresowani i prosza o artykul probny. Chce sie trgo podjac. Dla samej siebie. Zeby doswiadczyc czegos nowego. Zapowiada sie pracowity weekend 
Poza tym,umowilam sie na paznokcie-termin dopiero na 28 marca,ale to nic,jesli maja byc naprawde ladne
nie moge sie doczekac! Jutro wybieram sie na dzien probny do fitness klubu. Musze wziac swoje zycie za rogi! Nie moge dopuscic do tego,zeby kazdy dzien wygladal tak samo...
Czuję się całkiem dobrze. Sumiennie biore leki i suplementy i karmie nimi takze swojego Meza.
Po Primolucie nadal (na szczescie!) zadnych skutkow ubocznych,choc to dopiero 3 dzien.. od czasu usuniecia polipow,nie odczuwam bolu w 2 fazie cyklu. Przed zabiegiem,w prawie kazdym cyklu zdarzaly sie skurcze macicy od owulacji do samej miesiaczki. Ciekawe,czy te polipy to byl jedyny powod...
Codziennie nosze pasek sw.Dominika i odmawiam Nowenne. Dobrze mi z tym. W modlitwie odnajduje spokoj. Ilekroc nachodza mnie jakies zle mysli,powtarzam sobie: "Jezu ufam Tobie.." - najkrotsza modliwa swiata. I jest lepiej. To naprawde dziala
Zaczęłam 15tc i wciąż czuje sie świetnie;)
no cóż chyba jestem stworzona do bycia w ciąży;)hehe.Tylko wydaje mi się ze za szybko tyje brzuszek coraz większy i na wadze +4kg jak tak dalej pójdzie to nie wiem jak będę wyglądać w lecie. Do mamusiek które to przeczytają: ile przytylyscie w ciąży?
7 miesiecy 11 dni Liliany - wiek korygowany 5 miesiecy 13 dni
Dawno mnie tu nie bylo, ale jakos nie moglam zmobilizowac sie do napisania choc kilku zdan.
Minelo 7 miesiecy i 11 dni od narodzin Lilki. Z mikrusa wazacego niecale 2 torebki cukru wyrosla nam 7 i polkilogramowa charakterna pannica z pierwszym wyrzynajacym sie zebem:-) Jest ciezko, ale jest fantastycznie. Ja nigdy nie powiem, ze macierzynstwo to tecza i platki roz i oh i ah, bo chwil zwatpienia i placzu i wkurwa nie brakuje, ale warto bylo przejsc 5-cioletnia gehenne staran, by miec przy sobie taki maly wiercacy sie cud.
Po narodzinach w 31+6 tygodniu Lilka przez 2 tygodnie byla w inkubatorze a potem 10 dni na patologii noworodka. Potrzebowala surfaktantu i wsparcia cpap-u w dwoch pierwszych dobach zycia, ale potem dziewczyna szybciutko zaczela nabierac sil i dokazywac. Do domu wyszlismy po ukonczonym 35 tygodniu "ciazy". Poczatki byly ciezkie. My nie mielismy bladego pojecia o maluchach a do domu wrocilismy z wczesniakiem. Mikrusem. Nie ominely nas kolki, nieprzespane noce, wycie, ktore bebnilo w uszach. Mniej wiecej do maja chodzilam jak zombie, ale pozniej sytuacja sie poprawila i teraz jest super (obym nie powiedziala tego w zlym momencie). Mala przesypia calutkie noce, od ok 22 do ok.8, z przerwa na jedzenie na spiocha (godzina ruchoma, zalezy, o ktorej ja sie ockne). Chodimy na regularne kontrole do szpitala i terapie u osteopaty/fizjoterapeuty, ale poki co, jest wszystko dobrze. Byly co prawda problemy z rozwojem psychoruchowym, bo Lila miala sporo przykurczy, ktore mocno ja ograniczaly, ale wydaje sie, ze z tego wyszla. Jako 5-ciomiesieczniak (wiek korygowany) pieknie lezy na brzuszku, trzyma glowe, siedzi bardzo chetnie, ladnie przewraca sie na plecki i probuje pelzac.
Od miesiaca delektuje sie nowymi smakami i poki co zjada jeden pelny posilek niemleczny i jakas owocowo/kaszkowo/jogurtowa przekaske. Proponuje jej rowniez miekkie kawaki warzyw i owocow, ale jeszcze nieufnie sie do nich odnosi. Na BLW przyjdzie czas.
Ja jestem w domu do konca listopada. Potem pol dnia zlobek i pol dnia babcia. Przynajmniej taki jest plan.
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2021, 18:49
50 dzień cyklu.
Nie ukrywam że to dla mnie bardzo stresujący czas. Od 50 do 53 dnia w poprzedniej ciąży plamilam i poronilam.
Dlatego chodzę co 5 minut do łazienki.
Wczoraj było owe plamienie po 6 dniach przerwy. Zawał.
Wczoraj wizyta i usg. Zarodek 0.38 mm z akcją serca.
Jeszcze nie mogę się cieszyć. Może gdybym nie płamila byłoby lepiej.
Czy doczekam do 4 kwietnia? I czy serce będzie dalej biło?
8 Marca 2017 - Dzien Kobiet ma trwac do 8 Marca 2018 a nie tylko dzisiaj, ok? 
Im bardziej sobie pomysle, ze calkiem mozliwe, ze jestem juz za stara by rodzic dzieci tym silniejsza jest potrzeba bycia mama i obdarowania mojego meza takim wlasnie cudem (a dzieci lgna do mojego meza jak cmy do swiatla!). Czasem, ostatnio dosc czesto, pojawiaja mi sie w glowie takie obrazy jakby dziecko juz z nami bylo, i np raczkowalo po podlodze, nie wiem czy to zle, pewnie poprostu pragnienia tak daja o sobie znac...
Niedawno na spowiedzi swietej mlody ksiadz opowiedzial mi o swojej ciotce, ktora w wieku 45 lat zaszla w ciaze (pierwsza ciaze i oczywiscie nieplanaowana!). Bezproblemowo urodzila chlopca. Rok pozniej jej maz zachorowal na raka i dosc szybko zmarl. To dziecko to Blogoslawianstwo. Czesto mysle o tym co powiedzial mi ten ksiadz. Czesto tez mysle o tym, ze skoro dobry Bog uzdrowil nasienie mojego meza (morfologia z 1% na 6%!) to chce nam dac dar potomstwa (my calkowicie odrzucilismy IVF oraz IUI). Czas leci a ja w to jakos nie watpie, ze Bog da. Czasem jest mi bardzo ciezko, smutno, zle, bo tak pusto w domu, ze mozna 'wymiotowac' nadmiarem wolnego czasu a my nie jestesmy typem malzenstwa co sie bawi co weekend, my juz sie wybawilismy (smieje sie, gdy moj maz mowi ze 'wyszal sie', przeciez on jest rocznik 1983, i w maju skonczy dopiero 34 lata!) i Bogu codzien dziekuje za ten dar, ze go spotkalam i za wszystkie doswiadczenia, bo wlasnie one uczynily nas tym kim jestesmy. Chwala Panu!
16 wrzesnia 2016 roku - uznaje oficjalnie za najpiekniejszy dzien 2016 roku, gdy to oboje z mezem slyszelismy na USG w 6t5d ze ciaza odpowiada swojemu wiekowi (ba! byla o 1 dzien starsza!) i serduszko widzialam na monitorze, i maz tez. Jakby to bylo dzisiaj... Takie nieopisane wzruszenie, radosc, lzy szczescia, takie ogromne emocje (pamietam nawet jaka bielizne wtedy mialam zalozona i ktora sukienke!)... Gdy to pisze to lzy cisna mi sie do oczu. Chcialabym kiedys poczuc kopniecia w brzuszku a potem ssanie mleczka z mojej piersi, nie mowiac juz o slowie'mama/tata'...
Pan Jezus wlozyl w moje serce potrzebe modlenia sie za malzenstwa, ktore maja jakikolwiek problem z poczeciem dziecka a po moich poronieniach modle sie rowniez za te kobiety, ktore poronily. W kazdy piatek przychodze na Adoracje i przynosze podziekowania i prosby przed Najswietszy Sakrament, prosto do Jezusa i Matenki, i bede to kontynuowac, nawet gdy jest mi ciezko, tak mi dopomoz Bog.
3 tygodnie temu - zrezygnowalam ze spiewu w koscielnej Scholi, powod nie do konca ujawniony scholowiczom. Otoz, okazalo sie, ze chca zebym przychodzila tez we wtorki na proby scholi dzieciecej a tam jest tyle malych dzieciaczkow, ze moje emocje nie pozwolily mi na to by co tydzien takie pieknie spiewajace dzieci ogladac i byc tak blisko nich. W Kosciele podczas mszy, z lawki, to co innego, poprostu nie moglam tego sobie dolozyc do emocji, i zrezygnowalam. Tylko kilka osob zna ten powod odejscia ze scholi, 'moze kiedys wroce a napewno jak bedzie potrzeba, bo np ktos zachoruje lub wyjedzie to oczywiscie pomoge spiewac' powiedzialam, czyli tak calkiem sie nie odcielam. Modle sie za te dzieciaczki, i ich rodzicow, moze kiedys i nasze dzieciatko bedzie spiewalo w scholi dzieciecej, serce tego pragnie a wyobraznia dziala. Dzieci sa kochane!
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2017, 15:57
Byłam dziś w klinice, okazało się, że brakuje mi 3 badań krwi: WR, antyciała HBC i grupy krwi, muszę jej dorobić w tym tygodniu. Dodatkowo gdzieś mi sie zapodziała kartka z wynikami badań meża, mam nadzieję, że znajdę ją w domu. W sobotę wizyta na usg, zobaczymy czy coś tam rośnie, to będzie 8 dzień cyklu.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.