5tc (4t6d)

Dziś rano byłam na pobraniu krwi, kolejnym już w przeciągu kilku dni. Nie wiem, czy to kwestia tego, że za mało wypiłam, miałam pokłute żyły, czy nieumiejętnie młoda pielęgniarka pobierała mi krew, ale spędziłam na fotelu z 15 minut i byłam kłuta w każdą żyłę :/ W końcu inna pielęniarka się zlitowała i robiła to już jak należy.

Na szczęście poszło, właśnie mam przed sobą wyniki moich dzisiejszych badań:
- TSH 1,440
- Progesteron 19,40, przy czym norma w I trymestrze jest między 11,00 a 44,3 więc chyba dobrze.

Jutro o 9.00 mam wizytę u endokrynologa więc zobaczymy co powie na takie wyniki.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2017, 08:42

Dziś wizyta u lekarza ciekawe co słychać u mojego maluszka...mam nadzieję ze wszystko ok i ze prawidłowo przybiera na wadze. Ja ciągle tyje ciekawe ile dziś mi waga u gina pokaże i czy gin będzie komentował moje tycie...nie obzeram się i unikam słodyczy więc nie mam sobie nic do zarzucenia widocznie tak ma być i nie będę się załamywać;) po porodzie wrócę do formy choćby nie wiem co;)

12dc

Dziś byłam na usg. Brak pęcherzyka dominującego. Według pani doktor jajniki wyglądają na policystyczne. Już nic nie rozumiem. Jestem załamana. W poprzednim cyklu piękny pęcherzyk 22mm w 18 dniu, a teraz PCOS?! Lekarka straszna. Myślałam, że spadnę z krzesła, kiedy usłyszałam, że jajniki nie wyglądają prawidłowo, blablabla, klinika leczenia niepłodności. Wyłapałam tylko to. Wracałam do domu jak zombie. Potem ryk, wycie i próba wyobrażenia sobie życia bez dziecka. Zadzwoniłam do mojej mamy. Uspokoiła mnie, kazała pójść w przyszłym tygodniu jeszcze raz, do innego lekarza. Umówiłam się na wizytę na przyszły wtorek. Nawet jeśli okaże się, że to PCOS, to chciałabym usłyszeć coś więcej niż 'trzeba czekać, następne 2 cykle najwyżej z duphastonem, jak nie wyjdzie, to wtedy stymulacja, a potem to klinika'. Nawet nie dostałam zdjęcia USG, nie usłyszałam ile mm ma endometrium. Wiem tylko tyle, że cieńkie. A na moje pytanie, czy da się coś z tym zrobić usłyszałam: 'da.'. Potem ponowiłam pytanie i ponoć duphaston ma to poprawić.

Nie wiem zupełnie co mam myśleć. Czy to możliwe, że mam PCOS mimo tego, że w zeszłym cyklu był piękny pęcherzyk? Już nie wiem jak to endometrium poprawić zupełnie... Próbowałam z orzechami, z magnezem, witaminą B, dong quaiem... Może za krótko? Dziewczyny, jeśli macie jakieś doświadczenia w tym temacie, proszę pocieszcie mnie jakoś, bo jestem załamana...
Dodam, że testosteron był w normie, cykle trwają ok 32-35 dni, w dwóch ostatnich był skok temp, więc już zupełnie zwariowałam...


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 maja 2017, 17:04

klina Podobno cuda się zdarzają .. 24 maja 2017, 16:37

Ciąża rozpoczęta 17 kwietnia 2017

12 dzień cyklu...

Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do wszechświata nie jestem pewna / cytując klasyka. To tak a propos dzisiejszego zdarzenia! Już tłumaczę o co się rozchodzi...

Upływała właśnie ostatnia godzina pracy i byłam we względnie dobrym humorze. Wyrobiłam się ze wszystkim, ogarnęłam co trzeba - między innymi jedną rzecz, która była pewnego rodzaju "przysługą" dla pani X. Pani X zadowolona, chciała być miła i rzecze do mnie: "Ojej, dziękuję, niech Ci Bozia w dzieciach wynagrodzi!". Ja też niezwykle miło odpowiedziałam, że nie ma za co i uśmiechnęłam się (tosz to normalnie święto uprzejmości!). Jednak widzę, że moja odpowiedź nie do końca usatysfakcjonowała panią X. Kobieta spodziewała się (mówiąc o wynagrodzeniu w dzieciach), że otrzyma ode mnie wiadomość zwrotną o konkretnej treści, np. "Nie pani X, nie chcę jeszcze dzieci, więc niech Bozia wynagrodzi mi w czymś innym" lub "Oj tak, tak bym chciała żeby mi Bozia wynagrodziła w dzieciach, tacy jesteśmy z mężem bezpłodni, już nie wiemy co dalej robić!". Otrzymała natomiast odpowiedź całkowicie bezpłciową, nic nie wnoszącą i na dodatek uprzejmą - i to nie dawało jej spokoju. "Mówisz, że jeszcze nie chcesz?" - rzecze. No K****! Do tej pory zdążyłam powiedzieć jedno krótkie "nie ma za co" - gdzie tu jest mowa o tym, że ja jeszcze nie chcę?! Spokojnie zapytałam ją: "Czego nie chcę?" (dobrze wiedziałam czego jej zdaniem nie chcę, chociaż niczego w życiu tak bardzo nie chciałam jak właśnie TEGO!!!). Odparła: "No w ciążę zajść!" (w tym momencie pani X zaczerwieniła się - może zdała sobie sprawę, że stąpa po cienkim lodzie). Mogłam jej wtedy powiedzieć naprawdę wszystko, bo byłyśmy same w pokoju, więc warunki do pocisku idealne. Po raz kolejny powstrzymałam emocje: "Ja nigdy nie powiedziałam, że nie chcę zajść w ciążę" - odpowiedziałam. Ona już w tym momencie rozumiała, że przekroczyła pewne granice - tak mi się przynajmniej wydaje. Widziałam, że odleciała gdzieś myślami, potem zaczęła pośpiesznie bredzić jakieś bzdury, wpadła w bezsensowny słowotok. Trwało to maksymalnie 3 minuty, ale widzicie ile emocji to we mnie wzbudza...

Irytuje mnie to, że obcy ludzie "wiedzą", "radzą", "życzą" - polegając tak naprawdę tylko i wyłącznie na swoich chorych wymysłach. Bo jak inaczej można to nazwać?! Skąd przeświadczenie, że ja nie chcę jeszcze mieć dzieci, że wybieram pracę, że chcę sobie jeszcze beztrosko pożyć w małżeństwie (słyszę to minimum raz w tygodniu!) Mówią to ludzie, którym ja się nie zwierzam ze swoich problemów, z którymi ledwo co się znam, osoby wykształcone i na pozór obyte! Czy naprawdę nikt w ich otoczeniu nie miał problemów z zajściem w ciążę? Czy nie oglądają telewizji, nie czytają gazet? Czy tak trudno pohamować swoją ciekawość?!!

Bye, bye dziewczynki <3 Idę machnąć kieliszek wina, może to mnie trochę rozluźni...

Dziś nie będzie Alicji - ani tej z Krainy Czarów, ani tej po drugiej stronie lustra. Alicja też się wku***** i idzie się napić razem ze mną :)

Nie no nie wierze, co sie wczoraj stalo.
Chcialam macho namowic na nowy stol do jadalni, a ze remontujemy pol domu, to spodziewalam sie, ze bedzie przeciw, bo i tak juz duzo kasy wydalismy, a poza tym nasz obecny stol ma dla niego wartosc sentymentalna.

Tak wiec, poznym wieczorem, lezymy w lozku, ja sie przymilam i pytam, czy moge mu cos powiedziec i zeby nie byl zly i sie na mnie nie gniewal.
Robie pauze, dwa wdechy ...

a Macho w tym czasie, z pretensja (!!!) i mega wkurwem... "Tylko mi nie mow, ze jestes w ciazy!"

Kurtyna

On chyba nie chce dziecka :(

Ciąża zakończona 7 kwietnia 2017


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2017, 09:12

klina Podobno cuda się zdarzają .. 24 maja 2017, 16:37

Dawno mnie tu nie było.. I szczerze mówiąc już więcej nie miałam i nie chciałam inseminacji.. W kolejkę na in vitro też sie nie dostałam.. Więc temat ucichł..
Zaczęłam tracić sens życia, wiarę.. rodzinę. Więc postanowiłam znaleźć radość w codzienności. W sumie dwa lata temu zaczęłam ćwiczyć by schudnąć dbać o siebie.. A w tym roku jeszcze zdrowo jeść. Nie dopuszczalna do siebie tematu dzieckai już nawet ciąża znajomych wkoło przestała mnie irytować. Ja poprostu uznałam że tak miało być, że jestem za stara że już sobie nie wyobrażam siebie z dzieckiem.. Ten krzyk.. Hałas... Pieluchy.. Przedszkola.. Nie to nie dla mnie.

W tym roku skończyłam 35 lat. Kompletnie nie liczyłam na nic. W kalendarzu nie zaznaczalam temperatury bo po co. Zaznaczalam od dwóch lat tylko okres.. Żeby wiedzieć kiedy się spodziewać kolejnego.

Na początku kwietnia totalnie zmieniłam żywienie. Maj ovulacja troszkę odczuwalna bardziej niż zwykle. Ale generalnie bałam się że coś mi jest.. Tzn rakowe bo bolał brzuch a po wyproznieniu było już ok.
Okres powinien być po 28 dniu ale stwierdziłam że poczekam bo 32dni też bywały. 33 dnia test.. Niby nic.. Wyszłam z pokoju na sekundę sprawdzając test i nic nie było.. Ale tak naprawdę nie czekalam na dwie kreski. Wróciłam i masz.. Boże jestem w ciąży.. Pierwszy raz po 16 latach.. Mało nie zemdlalam. Pojechałam na betę wyszła 742 więc spora..
Póki co nie powiedziałam jeszcze nikomu z rodziny ani mężowi bo się poprostu boję..

Dziś 38dc a mi już słabo.. Jak ukryje to w pracy? Mam dość stresujaca pracę..

Ja oszaleję.
Na teście cień cienia. Najgorsze jest to, że zauważyłam ten cień jak test wysechł, czyli po upływie odpowiedniego czasu.
Tyle testów już robiłam i nigdy oprócz jednego razu żadnych cieni nie było, nawet po wyschnięciu.
Na wczorajszym teście było podobnie, tylko jeszcze większy cień.
Chce mi się płakać już z góry, bo podobnie było przy ciąży biochemicznej, też wychodziły spóźnione, dziwne cienie.
Boże, czy to jest to? Czy kolejna kłoda pod nogi?
Muszę jutro iść na betę, jakoś wyrwać się z pracy do innej placówki, bo u siebie nie zrobię.
Coś jest na rzeczy, bo pojawił się ten mleczny, słynny śluz.... gęba obsypana.
Najgorsze, że dupek odstawiony, bo niczego nie jestem pewna, nie wiem co robić...
Pójdę na betę, jeśli krwawienie nie będzie szybsze.

SCD wyszło super, ale P. nie zrobił morfologii nasienia, ciapa jedna, zapomniał poprosić o dodatkowe badanie, to mu zrobili tylko scd...No a morfologia była za pierwszym razem beznadziejna i nie wiemy, czy się poprawiła po profertilu. Będzie musiał znowu strzelać :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2017, 23:05

6 DPO

Dzisiaj rano powitał mnie ogromny skok temperatury, do wysokości jakiej nigdy wcześniej nie miałam. Ale ciężko mi uwierzyć żeby aż taka temperatura miała mi się utrzymać, pewnie jutro wróci do poprzedniego poziomu.

Jeszcze tydzień oczekiwania. Maju, maju, jaki dla Nas będziesz?

An1 Mama dwòch aniołkòw 24 maja 2017, 18:19

1 dc
Jest okres!!!! Jupppppiiiii
Co prawda bolał mnie niemiłosiernie brzuch w pracy ale nospa dała radę. Obliczyłam że wizyta u ginekologa przypadnie mi na 9dc. Mam nadzieję że dowiem się czy szykuje się mój organizm do owulacji... Oby do 1 czerwca szybko minął czas.
Skoro mam nowy cykl to zaczynam znowu przygodę z termometrem, nowym termometrem który zamówiłam kilka dni temu.

AleksandraW Udało się! cud ! 26 maja 2017, 09:06

dzisiejszy wpis inny niż zwykle, bo:

Dziekuje za pokrzepiające komentarze. :)


Biegam po urządach, załatwiam sprawy związane z budową domu. Geodeta będzie dziś a może jutro? Wymierzy wszystko dokładnie, wbije profile. I zaczynamy budowę na poważnie :) jajnik odpuścił sobie denerwowanie mnie, nie boli nic. Krwawnik pity 3 razy dziennie. progres? :)

Jestem po wizycie u gina na NFZ gin się spóźnił i wizyta była krótka ale po kolei
Bylam wcześniej (1,5h) żeby sobie zająć kolejkę no fakt byłam pierwsza co mi się bardzo niepodobalo to podejście położnej u tego gina byłam drugi raz nie licząc USG bo robił mi na oddzielę no i w sumie nie wiedziałam czy mam wejść powiedzieć że jestem( tak robiło się u poprzedniego gina) czy siedzieć i czekać
Oprócz mnie i jednej starszej koniki tylko ja byłam nie w ciąży spytałam się innych kobiet czy trzeba wejść no to mi powiedziały że będzie wzywać i faktycznie położna wyszła i mówi po kolei panie a skoro ja pierwsza to weszłam i czekam a położna na to pani w ciąży a ja że nie a ona to czekać na korytarzu teraz ciężarne do opisów i wychodzi za mną i mówi ciężarne do opisu proszę by wchodziły a ja buraka złapałam że skoro wyszła za mną to teraz wszyscy wiedzą że ja ta gorsza nieciezarna no i poczułam się problemem
To tak na początek gin miły ale szybki(skoro miał opóźnienie to musiał nadrobić) zbadał mnie powiedziałam że byłam na usg u niego że był ponad 20 mm pęcherzyk wtedy ale cały czas się jednak nie udaje i nie wiem co robić dalej na to on że to nic ale on wie co robić
Stwierdził że w moim przypadku monitoring jest bezcelowy bo musialabym dojeżdżać co dwa dni do niego 40 km dał mi skierowanie na prolaktynę w 23-24 DC mam ją zrobić i dał mi jeszcze skierowanie do szpitala na hsg
Pokazałam mu wyniki też męża na co on powiedział że prawie 30 mln na całość to wynik nie taki strasznie zły choć mógłby być lepszy i tyle odnośnie meza
Mam do niego zadzwonić jak okres dostanę to mnie zapisze na hsg które będzie między 9 a 10 DC strasznie się boję tego badania i teraz chyba nie będę mogła spać ale jak mus to mus nie wiem tylko ile jest się w szpitalu wtedy czy nocuje się czy od razu się wychodzi
Mąż za to odetchnął z ulgą że to nie jego dotyczy i obrósł trochę w piórka bo chociaż jeden lekarz powiedział że jego wyniki nie są tragiczne( za to ja teraz trzęsę portkami)
Cały czas liczę na cud jakby się w tym miesiącu udało to ominęło u mnie to badanie

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 9 stycznia 2018, 09:33

14tyg+4dni

Wyniki badan:

NT: 1,6

Ryzyko (opisali je jako NISKIE):

Trisomia 21, ryzyko podstawowe: 1:464, skorygowane: 1:9276
Trisomia 18, ryzyko podstawowe: 1:1154, skorygowane: 1:20000
Trisomia 13, ryzyko podstawowe: 1:3613, skorygowane: 1:20000

3 dzień pokręconego cyklu

Pół nocy spać nie mogłam, rozmyślając nad tym, że pewnie cały cykl "poszedł się paść" (moje czarnowidztwo dostało pożywkę i rozkwita w najlepsze). Następnie rano czym prędzej pobiegłam ponownie zrobić Progesteron. W tym samym laboratorium. Znowu na CITO. Niestety pani w punkcie jest tak miła, że nie mogłam wykrzyczeć tego co powinnam. Zresztą to i tak nie jej wina, a laboratorium. W zamian tylko trochę sobie porozmawiałyśmy. Była bardzo zaniepokojona i obiecała zadzwonić do szefa, zapytać co tu się wyprawia. Wątpię jednak czy to coś zmieni...
Popołudniu dostałam wiadomość od naszej lekarki, że w takim przypadku mamy kontynuować 2 zastrzyki dziennie:/ To było zanim otrzymałam kolejne wyniki, które znowu były dla mnie niespodziewane. Przewidywałam, że dostanę jedynie potwierdzenie, iż już wszystko w porządku, a dostałam progesteron oznaczony na poziomie 2.75ng/ml. Kurna chata, co się dzieje z moim organizmem? Gdybym chciała podchodzić od razu do transferu, byłabym zdyskwalifikowana. Niepokoję się, bo o ile dobrze pamiętam, przy takim poziomie progesteronu trudno się stymuluje, a założyłam sobie, że ten cykl będzie tak dobry, iż nigdy więcej nie będziemy już musieli robić stymulacji!:( Czekam na kolejne wieści od naszej lekarki. Mam nadzieję, że nie skończę z Gonapeptylem przez resztę tygodnia:( Nie cierpię go!

Długo zbierałam się do zakończenia kalendarza ciąży. Chyba zaczynam się powoli poddawać. Dziękuję kochane za wszystkie wiadomości, obiecuję, że wkrótce odpiszę na każdą... jak już się trochę pozbieram. Wtedy zapewne też coś napiszę w pamiętniku.

Mój maluszek ma się dobrze waży 700gr i rozwija się prawidłowo;)

Mój Plan działania
tsh->1
Insulina około -> 12
waga-> -5kg

Mam czas do połowy grudnia

chcebardzobycmama Nie poddam się. 24 maja 2017, 22:12

20t6d
Ale maluszek buszuje :) dziś pierwszy raz tata poczuł pod ręką jak kopiesz :)

A jutro z rana pobudka i jedziemy na wizyte. Mam nadzieje ,ze lekarz powie ,ze z tymi twoimi nereczkmi jest wszystko okej . Matka jest juz przewrazliwona,ale martwie sie o ciebie .

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)