17+4
Chyba poczułam pierwszy raz ruchy Mai🙈🤭 chyba ze to moje jelita?? Położyłam się wieczorem po kolacji na plecach i trzymałam rękę na brzuszku i poczułam uniesienie brzuszka, zawołałam M. Przybiegł ale mówię ze to pojedyncze i na pewni już się nie powtórzy, odszedł a ja poczułam jeszcze 3 razy, a M trzymając rękę na brzuchu już tego nie czuł ... chyba nie zasnę z podekscytowania 😂🤭
Ja się wykończę.....nerwowo 
Na dzisiejszym teście porannym jest cień, ale ten cień pojawił się od razu. Jest słabiutki bladzioszek, ale jest, można go nawet pomylić z miejscem na kreskę, no ale jest w tym miejscu, gdzie być powinien.
Okresu brak.
Lecę na betę, niestety wynik dopiero jutro. Jak wrócę z pobrania i @ nie będzie wznawiam łykanie duphastonu.
Dobra, idę 
ehhhh. mam rozne przemyslenia.
chyba odwolam wizyte u gina. mialam teoretycznie wypytac o badania dla meza, jakie i gdzie powinien zrobic, ale tak sobie pomyslalam, ze moze fakt iz nie mozemy zajsc spowodowany jest czyms innym.
osttanimi czasy dosyc sporo imprezowalismy. ja od jakiegos czasu robie sobie detoks, ale moj P wypada czasem z chlopakami na miasto. wczoraj np mial pozegnalna impreze w pracy. wiadomo, ze byl alkohol... a od jutra mielismy zaczac sie starac. na bank wplywa to na gospodarke nasienia...... tylko jak w tych czasam powiedziec "nie". w piatek pempkowe znajomego (tez musi isc, a za zdrowie syna przeciez trzeba wypic, zeby sie zdrowo chowal itd.), potem impreza rodzinna (dzien matki polaczony z dniem dziecka). Ma byc grill i na pewno tez cos wyskokowego dla doroslych.
no i powiedzcie mi, ze to nie bedzie mialo wplywu na jakos nasienia. jakos w to na maksa nie wierze. i tak jest co miesiac, wiecznie jakas okazja. a w piatek wieczorem tez czasem czlowiek ma ochote wyciagnac przed TV nogi i napic sie wina na rozluznienie do kolacji....
cos zaczynam podejrzewac, ze nasz problem moze lezec gdzies indziej niz myslalam.
musze z nim powaznie porozmawiac. sadze, ze najrozsadniejsze bedzie zrobic obupulny detks. postarac sie kilka cykli i potem pojsc na badania. bo czuje, ze teraz to te male kijanki w nasieniowodzie brzuszkami do gory plywaja.... a moze macie jakis sposob na "ulepszenie"/wzmocnienie dieta/witaminami nasienia?
milego dnia Wam zycze!
Od kiedy miałam 15 lat i wciąż po 4 latach nieregularnego miesiączkowania czułam, że z ciążą będę mieć kiedyś problemy. Jednak liczyłam, że jednak się mylę. Nie pomyliłam się. Żałuję, że wcześniej nie chodziłam częściej do ginekologa. Ale teraz to już nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
Wczoraj byliśmy na wizycie w Parens. Dr Janeczko był bardzo sympatyczny, aczkolwiek wczułam w nim zmęczenie. Nie dziwię się, tylu ludzi oczekuje, że będą jego najważniejszą parą niepłodną do wyleczenia, a człowiek jest tylko człowiekiem, więc rozumiem, że nawet on jako lekarz może być zmęczony.
Co do wizyty, to w końcu dowiedzieliśmy się czegoś nowego, a nie tylko że mamy się starać, bo jesteśmy młodzi i wszystko przed nami. Na pierwszy ogień poszedł mój mąż. Ma do powtórzenia seminogram od razu z chromatyną, HBA i MAR (IgG). Powiedział, że spokojnie da radę polepszyć jakość nasienia najprawdopodobnej Clostilbegyt'em. No więc spoko.
Potem byłam ja. Ze względu na długie cykle mam zrobić AMH (o matko, jak się boję tego wyniku teraz), witaminę D oraz grupę krwi (bo do tej pory jej nie zrobiłam). Ok, strasznie nie jest, już dzisiaj zrobiłam badanie krwi. Ale potem poszłam na fotel, zrobili mi wymazy na cytologię i inne bakterie, a potem przyszedł czas na USG. To był mój 20dc. Po jednym pęcherzyku na każdym jajniku (jeden z tego co pamiętam 17mm i może na jednym była już w tym cyklu owulacja, ale lekarz nie był pewien). A potem uwaga: ENDOMETRIOZA. Nie wiem jak mogą się ugiąć pod człowiekiem nogi na fotelu ginekologicznym, ale ja właśnie to poczułam.
Także podsumowując:
- AMH, witamina D, grupa krwi + żelazo (dla mojej ciekawości czy morele i buraki coś dały)
- wymazy na cytologię i bakterie
- jak wyniki posiewów ok, to mam się zgłosić na HSG (mimo, że już byłam w ciąży i po tym jak orzekł endometriozę, to mogę mieć zapchane jajowody)
- mąż robi badanie nasienia
Jak już będzie po tym wszystkim, to idziemy na kolejną wizytę i wdrążamy leczenie w zależności od wyników...
Boję się...naprawdę zaczynam się bać, a mam dopiero 25 lat...
Aktualizacja. Mam już wyniki:

Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2017, 12:54
chudnięcie na pigułkach?? mission impossible! waga stoi a ja płone ze wściekłości.
mam zakwasy po joggingu. Ale gdy opadają już siły to mówię sobie robisz to dla siebie i dla malucha, na którego pojawienie się pod sercem czekam z nadzieją, że mi to będzie dane jeszcze w tym roku.
Ciąża zakończona 18 maja 2017
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2017, 13:05
chcemy być mamą i tatą napisałam w tytule. Póki co to ja chce być mamą i tata, mój mąż cieszy sie seksem bez zabezpieczeń, ale staranie o dziecko to za dużo powiedziane. W poprzednim cyklu nalegałam na częstsze bycie razem teraz tego nie robie. Kończyło się komentarzem, że on teraz o swoje zdrowie musi zadbać. Ok, rozumiem. Dziś 15 dzień cyklu. Prawdopodobnie castagnus troche to wyregulował i możliwie ze wczoraj lub dziś była ovu. Dzis wzrost temperatury. Wczoraj mokro, dziś kremowo. Dwa dni temu piwkował, wczoraj postanowił czytać książke, potem pojechał do pracy, dziś już go nie ma bo ma bardzo ważna wizyte u lekarza... popierdoli mu ecie pecie, albo da kolejna bezsensowna recepte. I tak za miesiac prywatnie robi sobie badania wiec dziś pojechał żeby pojechać. Ponadto jak ma go żona podniecać jak ogląda baby na ekranie... Jak to widze to mnie cholera strzela. I przykro mi. Żeby to jeszcze były tylko obce baby, ale nie. Bardzo interesuje go co w życiu pewnych dziewczyn (o których bym chciała, zeby dawno zapomniał). Awantury zrobić nie moge bo przecież on ma nerwice (której powodem oczywiście ja jestem). Powiedzieć normalnie też nic nie da - on nie widzi w tym nic złego. I pyta mnnie tylko po co te temperature mierze i nic go nie interesuje co to za wykres...
Dziś 38+3 więc 39tc Masakra jak to leci.
Dziś w nocy 3-4 lapaly mnie lekkie skurcze ale się wyciszyly i potem znowu rano były. Ciekawe kiedy nastąpi prawdziwa akcja.
Synusiu zaczekaj na tatę co najmniej do 31 maja żeby mógł do nas przyjechać
Wczoraj miałam ostatnią wizytę u gina. Niestety wszystko nadal szczelnie zamknięte, szyjka długa. Gin zrobił mi (bolesny) masaż szyjki i udało się uzyskać... UWAGA! 1 cm rozwarcia...
Od wczoraj trochę plamię i boli mnie brzuch, ale to normalne po czymś takim.
Tyle w temacie. Czekamy do 31-05, jeżeli nic się nie wydarzy 01-06 mam się zgłosić do szpitala.
Stanowczo mam gorszy dzień...
A przecież wszystko jest dobrze. Mąż dostał pracę, ja czuje się lepiej... a jednak jak widze setki zdjęć moich koleżanek z maluchami, chce mi się płakać. Zazdroszcze im, zazdroszcze im, że im się już udało...
Mąż też zaczyna już wątpić, czy będziemy rodzicami... coraz częściej słysze "to się chyba już nie uda... porobimy badania, zobaczymy, ale..." a ja mimo silnej woli płacze, bo mi jest smutno, bo myśle podobnie i serce mi pęka. Nie mówię mu o tym zawsze, nie chce by siebie obwiniał, by czuł się tym przytłaczany. Kocham go i wiem, że on bardzo kocha mnie. Boję się, że ... że moja psychika bardzo kuleje.
A dziś Dzień Matki... chciałabym zakopać się w koc i przespać ten dzień...
24/25 DC
Odliczam dni do @@@@. Dobrze że w końcu przylezie, za długi ten cykl jak dla mnie.
Ciekawych rzeczy się dziś dowiedziałam.
Przyszedł do naszego pokoju pracownik z innego pokoju.
I coś zaczęliśmy gadać o programie 500+.
I doszło do tego że chłopak jest bardzo wściekły bo patologia nagminnie rodzi dziecko. Koło niego 1 kobitka ma już 8 i jest z 9 w ciąży. A bida jak piszczy.
A my do niego to może ty sobie zmajstrujesz drugie a on.
My z 1 mieliśmy problem.
Staraliśmy się z 2 lata. Byłem zdrowy zaś żona miała problemy, były stymulacje, było IUI 2 razy i nic. Potem jakieś zaszczyki po tym miało zaskoczyć dni.
Mieli dość wydawania kas na kliniki badania, wyjazdy. W końcu dali spokój.
Zamówili wycieczkę do Egiptu pojechali, bawili się na luzie. Odpoczęli. 2 miesiące potem ona bez żadnych stymulek zaszła. lekarze stwierdzili ze mogły stymulki pomóc bo spowodowały ze jajniki zaczęły pracować. I mają 1 syna.
Ona chorowała na tarczycę i jeszcze na coś, co on nie pamięta.
A teraz stwierdził od 5 lat się nie zabezpieczają i dziecka nie ma. Stwierdził widocznie że znowu choroba jakaś jest. Ważne dla nich jest ze mają 1 dziecko.
Jak to opowiadał, aż łzy mi stanęły w oczach. jak ja go rozumiałam. Tak jakby słyszała tą samą historię. Walkę o dziecko.
Moja koleżanka stwierdziła widocznie psychika się u niej odblokowała.
Ale myślę że nie. Myślę ze to wszystko.
Ten kto tego problemu nie przeżyje nigdy drugiej osoby z podobnymi problemami nie zrozumie.
Bardzo dobrze nam się rozmawiało. Ale ja się nie zwierzyłam, bo to mnie boli.
On widział ze znam się na rzeczy bo wypytywałam o wiele rzeczy o których koleżanka nie miała pojęcia np. IUI.
To już 2 osoba która mi opowiada taką historię z happy endem.
Choć znam 2 historie osób którym się nie udało i do tej pory nie mają dzieci. Mimo licznych prób IUI, IVF.
życie jest bardzo niesprawiedliwe.
Ale jestem dziś wzruszona. Nie wolno mi ryczeń w pracy 
A wczoraj miałam bardzo zły humor.
Ale niespodziewanie koleżanka od serca przysłała mi serial, miałam go mieć w kwietniu ale tak wyszlo że teraz dostałam. Kocham ją za to że w dobrej chwili jest przy mnie. I już 1 odcinek za mną, serial super więc jestem dobrej myśli.
A mama chce mi kupić puzzle na dzień dziecka 4000 a ja myślę już nad 6000 mam sobie sama wybrać wzór.
To zajęcie będzie jak nic.
Niestety beta ujemna
trudno, ale przynajmniej wiem (he he, to byłą moja pierwsza beta w życiu
)
Zatem @@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@ przyłaź!!!!!! Teraz, natychmiast, bo chcę iść wreszcie na ten cholerny zabieg!
BTW: coś się zadziało, coś musiało zaskoczyć, cienie nie biorą się z niczego. Poza tym kolejny raz się przekonałam, że dziwne cienie nic nie oznaczają, a wręcz nie zapowiadają niczego dobrego.
48h byłam w ciąży.
Wspaniałe uczucie.
4t 3d
Już nie mogę się doczekać pierwszej wizyty 1.06.2017... Za tydzień o tej porze będę siedzieć jak na szpilkach w oczekiwaniu na 17:45... Mam nadzieję, że zobaczymy ładny pęcherzyk
Na zarodek chyba nie mam co liczyć biorąc pod uwagę, że będzie to 5t 3d, a owulację miałam 17 dc ;/ No ale oby wszystko było w porządku.
Długo czekaliśmy na Ciebie Maleństwo - nie opuszczaj nas .... Siedź sobie wygodnie u mamusi w brzuszku przez kolejne 8 miesięcy 
Dieta to wyzwanie... Jestem strasznie głodna cały czas. Jem często, a mało tak jak każą, ale nie wiem czy nie dodam 7 posiłku... Zobaczę jutro. Jeśli mimo późniejszej drugiej kolacji nadal będzie choć ślad ciał ketonowym w moczu to zacznę kombinować...
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2017, 15:52
W tym cyklu chyba mi przyjdzie czekać na owulację...
Dziś porozmawiałam szczerze z mamą, powiedziałam jej że się staram 10 cykli i narazie nic z tego nie ma. Powiedziała mi, ze jesli sie za bardzo chce to nic z tego nie bedzie. Jak ze wszystkim zresztą. Niby to takie oczywiste, ale po tej rozmowie jakoś mi lepiej. Pamiętam jak w liceum mówiło się: miej wyjebane a bedzie Ci dane
Cos w tym jest! Tylko, że mnie się wydaje, że kilka cykli odpuściłam, nie mierzyłam temperatury, nie robiłam testów owu, a jednak nic z tego nie było. Jednak to "wyjebanie" musi być w głowie...
Nie bez kozery widziałam ostatnio ksiązke w empiku "Magia olewania". Chyba powinnam ją sobie zakupić. Może będą tam jakieś wskazówki dla takich nisterycznych narwańców jak ja, kto wie?
Witam w 13 dniu cyklu!
Nie chcę zapeszać, ale na 80% będę miała męża w domu 15dc
Jeśli ciało nie sprawi mi psikusa to trafimy w owulację
Boziulku dopomóż!
"Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!" - Mistrz i Małgorzata 
2dc
Przez ze kilkanaście dni chyba całkowicie zapomniałam o termometrze. Dopiero po śniadaniu przypomniało mi się że miałam zmierzyć. No nic, może jutro nie zapomnę. Jeszcze 7 dni do wizyty u gin.
23.05.2017
7t+1d
Jest serduszko w centymetrowym człowieku 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2017, 18:45
Kisiel z siemia lnianego pychotkaaaaa
poklocilismy sie.
i to bardzo. jak na 33 lata jest niesamowicie niedojrzalym gnojem.mam dosyc. odnosze wrazenie, ze ciagne ten wozek. jak chce ulepsyc nasze zycie, zeby bylo zdrowiej, zeby wyeliminowac potencjalne przyczyny niemocy zajscia w ciaze itd, to ten ma to w dupie. cale zycie jestem dla niego podpora. jestesmy para od 17tego roku zycia (jestesmy rownolatkami), od prawie 7miu lat malzenstwem. wszyscy dookola nam zazdroscili, ze jestesmy tak zgrana para. tak. tylko, ze to ja zawsze musialam wspierac jego. wiecznie zestresowany. prace zmienia, bo mu za ciezko znosic stres. a ja co? od 7 lat w jednej firmie tylko dlatego, ze boje sie stracic stabilizacje i oparcie. no dobra, mam tam sciezke kariery, suepr atmosfera. to ine tak, ze sie poswiecam. jest mi tam dobrze. ALE gdyby nie bylo? no wlasnie. hipoteka na karku i niedojrzaly maz. mam tego K***A dosyc. moze to znak, ze nie mamy dzieci. moze lepiej, zeby ich nie bylo... one cierpia najbardziej przy rozstaniach. naprawde przechodzi mi to przez mysl. nie zartuje. byc matka wlasnego meza cale zycie? a gdy ja mam zly dzien to musze go schowac w kieszen. sama sie pocieszyc. tak bylo dzis.
tak to ja wywolalam sprzeczke. ale tylko krzyczalam o zainteresowanie mna, o to zeby zajac sie choc raz tylko moimi troskami. tak sie nie stalo, urosla frustracja, ktora wiele odkryla...
najgorsze jest to, ze wiem jaki bedzie scenariusz. jutro bedzie sie zachowywal jakby nigdy nic. tym bardziej, ze jedziemy na dzien matki do domow rodzinnych. ale ja chyba nie mam ochoty zmaiesc tego pod dywan. boje sie, ze wewnetrznie przelala sie we mnie czara goryczy. i wcale nie mam ochoty sie godzic.... i co. to znowu ja mam isc na kompromis? o nie...
same widzicie.. jest mi zle. i jestem samotna. po wyjezdzie do obcego miasta nie mam tu nawet przyjaciolki do ktorej moglabym uciec na noc, zeby ostentacyjnie trzasnac drzwiami i pokazac, ze jestem niezalezna i ze musi sie postarac. moge sobie co najwyzej trzasnac drzwiami do sypialni.....
11dc, 16cs, 3cpp
Wczoraj doszły nowe wyniki
-przeciwciała antykardiolipinowe IgG i IgM - wyniki negatywne...Uffff, może obejdzie się bez Acardów, zastrzyków itp 
W pon idę po pracy do swojej Pani dr. Muszę z nią porozmawiać o swoich wynikach ANA. Z tego co zrozumiałam, po konsultacji z Panią reumatolog - dodatnie mam ANA1 oraz ANA2, a ANA3 ujemne, bo żaden z antygenów nie wyszedł pozytywny.Ona wyklucza toczeń, bo antykoagulant tocznia był negatywny. Tyle dobrego. Zapisuję się zaraz do internisty, poproszę o skierowanie do poradni genetycznej. Poczekam na wizytę jakieś 1,5 miesiąca i może czegoś się więcej dowiem. Pani reumatolog, kazała mi delikatnie mówiąc "spadać na bambus"...bo ona nie wie jak mi konkretnie pomóc. Powiedziała,że mam sprawdzić swoją genetykę, a potem ewentualnie wrócić do niej, choć raczej też nie, bo ona ginekologiem nie jest... Gdybym tak pracowała jak większość lekarzy z prywatnych przychodni, to by chyba już dawno mnie zwolnili...albo w najlepszym przypadku nic by nie działało 0_o zastanawiam się, czy czasem lekarze z NFZtu nie mają więcej "serca" do pacjentek, nie traktują ich tak 'taśmowo'.
Poczytałam sobie ostatnio sporo o immunologii, wychodzi na to,że bez sterydu w ciąże nawet jeśli zajdę (co przy pozytywnych Ana jest trudne), to będzie ciężko ją utrzymać. Stąd powinnam przynajmniej encorton przyjmować. Tata mnie wczoraj nastraszył,że po sterydach się strasznie tyje, że człowiek się poci. A z drugiej strony jakie mam inne wyjście - mam ryzykować,że kolejna ciąża znów zakończy się tak samo? Cholera sama nie wiem- mam mętlik w głowie.
Mama się ze mnie śmieje,że jeszcze powinna iść na medycynę, kolejny fakultet skończyć, bo wiedzę mam bardzo obszerną ;P nie mniej jednak sama się zdiagnozowałam
dzięki temu,może uda mi się wyeliminować wszystkie niesprzyjające czynniki.
Modlę się o to. Z dobrych wieści - z Mężem nie jest tak źle jak myśleliśmy, wyniki całkiem niezłe, może pozwolą nam podejść do inseminacji...Zastanawiam się czy nie zacząć od przyszłego cyklu stymulacji + encorton + IUI. Jeśli oczywiście Pani dr wyrazi zgodę po przejrzeniu wyników Męża. Co śmieszne - znów będę musiała z Mężem z 600 zł wydać na wszystkie badania do IUI...ostatnio się nie przydały,bo zaciążyliśmy przed samą IUI. Teraz to chyba nie realne...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.