Dobra po przerwie...
Lecimy na Teneryfę w październiku i jest to niewątpiwie pozytywna informacja.
Temat starań - hmmm no temat odkładamy w czasie minimum 3 miesiące. W październiku lekarz podejmie decyzję czy możemy wznowić starania. Dobra ale od początku.
Od 21 kwietnia jestem na L4 ze względu na wysunięty dysk. W czerwcu udało mi się wyskoczyć na 2 tygodnie do Polski w celu diagnostyki kręgosłupa. Przy okazji "machnęłam" komplecik badań i wyszły cuda wianki. O ile kręgosłup ma się lepiej o tyle takiego burdlu hormonalnego dawno nie miałam - może nawet nigdy.
*Prolaktyna szybująca w niebiosa - test z Metoklopramidem potwierdził hiperprolaktynemię - cała tabletka bromka plus niepokalanek
*Insulina jak zwykle wariuje krzywa potwierdziła że jest meksyk - hiperinsulinemia poposiłkowa i insulinooporność metformina 850-500-500 (zwiększać do 3x850)
*Tarczyca - hmmm w jednym badaniu wyszła niedoczynność z nadczynnością na raz. Drugie badanie "trójcy tarczycowej" wykazało niedoczynność ale za to AntyTPO lekko podniesione - LETROX pół tabletki rano kontrola za 3 miesiące
*Poziom witamin: D - okej, B12 mogłaby być wyższa, Kwas Foliowy za wysoko
*Homocysteina - spadła z ponad 15 na prawie 12 ale jest i tak za wysoka w porównaniu do poziomu kwasu foliowego
I na koniec smaczek:
*Mutacje genetyczne: MTFRH A1298c układ homozygotyczny, czynnik V Leiden układ hetero, PAI-1 układ hetero.
Genetyk zalecił dodatkowe wyniki genetyczne ponieważ nie podoba mu się poziom kwasu w stosunku do homocysteiny i uważa że nie jest to wynikiem mutacji MTFRH tylko jakiejś innej.
Podsumowując:
Moje mutacje uniemożliwiają zagnieżdżenie zarodka i czeka mnie heparyna ale póki co muszę się oczyścić z nadmiaru kwasu foliowego.
Muszę teraz brać metylowane formy B12 i folianu.
Wpis mocno chaotyczny ale po takim czasie ciężko jest streścić wszystko. Potaram się opisywać na bieżąco od teraz
Ciąża zakończona 10 lipca 2017
3dc, 18cs, 5cpp
Czekam na wyniki subpopulacji limfocytów i na to nieszczęsne NK. W weekend z Mężem zastanawialiśmy co by tu dalej począć z naszymi staraniami... Czytając fora internetowe o invitro, zazwyczaj natrafiałam na wypowiedzi kobiet, które wpierw zaczynały z IUI. W sumie od tego się chyba zaczyna, a dopiero potem szły o krok dalej i zaczynały myśleć o invitro.
W każdym bądź razie w tym cyklu pewnie znów będę chodziła na monitoring do swojej Pani dr i podziałamy z pregnylem. Jakoś w cuda po tym zastrzyku nie wierzę... Jak coś znowu wyjdzie w immunologi to szukam specjalisty, który pomoże mi się wyleczyć.
Jutro mam wizytę w Invimedzie. Jak nas zakwalifikują, to super, jak nie, to zaczniemy we wrześniu się przygotowywać do IUI (3 podejścia, miesiąc po miesiącu), a potem pójdziemy do jakiejś kliniki leczenia niepłodności. I zaczniemy się przygotowywać prawdopodobnie do procedury.
Ja pierdzielę....nigdy nie pomyślałabym,że tak długo przyjdzie nam się starać o wspólne dzieciątko...Widzę tyle kobiet w ciąży i zastanawiam się za każdym razem "jak one to zrobiły?Jak im się udało? Jak to się stało,że ponad 8 lat temu zostałam Mamą? To chyba był CUD!". Wczoraj jadąc na rowerze byłam już bardzo znużona trasą, bo jechaliśmy z 15 km w jedną stronę. Nie widziałam w ogóle końca tej drogi...Widziałam w tej drodze odzwierciedlenie naszych starań, które nie wiadomo czy w ogóle przyniosą ten upragniony cel.
A i z rzeczy śmiesznych - mój wspaniały Mąż, nakazał mi do dni płodnych zrobić porządek z moim zębem - mam iść go wreszcie wyrwać. Jego zdaniem to może być przyczyna naszych niepowodzeń - tak wyczytał w internecie ;P Ale mój Mężczyzna się wkręcił
W sierpniu na luzie podjedziemy do starań,bo planujemy wakacje. Nie liczę,że wrócimy w czteropaku,bo krótkie wakacje już mieliśmy,no i jakoś nie zaciążyliśmy...
Gdyby tylko ktoś mi powiedział "Ta walka w końcu się skończy, a kiedyś będą państwo się tylko śmiać z tych całych starań i cieszyć Maluszkiem" to chyba miałabym większą motywację, a tak wydaje mi się to równie nieprawdopodobne, jak opowieści o garncu złota na końcu tęczy...
Wizyta ok, wszystko w jk najlepszym porządku, pomalowaliśmy już pokoik...będzie w odcieniu niebieskim, tak tak...w niebieskim, bo w sumie dlaczego tylko chłopcy mają mieć niebieski? Lazurowe wybrzeże śnieżki, nie jest to może taki typowy niebieski, ale na pierwszy rzut oka tak, łóżeczko też już złożone.
I to na na razie tyle, dziś zamówię fotek do karmienia i na dniach szafę narożną z półkami..
Starania o dziecko to czas kiedy kłębi się w nas wiele różnych emocji. Myślenie racjonalne często kłóci się z myśleniem magicznym. A rozum nie zgadza się z sercem --> Rozbudzone nadzieje
Dzisiaj zaczynam robić testy owulacyjne, tak długo się staramy o dziecko a jeszcze ich nie wyprobowalismy bo cały czas jeździliśmy do lekarza na monitoring. Nie udaje się może z tego stresu i z nerwow? Musiałabym chyba zmienić pracę albo wgl przestać pracować żeby się nie denerwować bo ciągle coś nie tak. W życiu też ciągle jakieś problemy i jak tu się zrelaksować? Chyba się nie da, cały czas się myśli o tym wszystkim dlaczego ktoś może a ja tyle czasu i nic 
33dc 14dpo
Nie wierzę że mogło się udać ale chyba się udało okresu nadal nie mam spóźnia mi się już dwa dni,szkoda że nie mam testu to już bym mogła przejść na fioletową stronę w razie pozytywnego testu.
Co do moich objawów to mam:
-wrażliwość piersi i sutków czuję takie jakby mrowienie,przy dotyku trochę bolą
-pobolewa mnie delikatnie brzuszek hmm rozciągające się więzadła plus macica
-trochę kręci mi się w głowie
-uderzenia gorąca
Teraz spokojnie czekam na moje testy które zamówiłam oby tylko dziś przyszły.
Boję się marzyć boje się śnić o Tobie mój maluszku,jeśli jesteś to chce żebyś wiedziało że bardzo Cię KOCHAM 
39+1 do TP z OM: 6 dni
do TP z USG: 11 dni
My nadal w dwupaku 
Nie wiedziałam, że te ostatnie dni będą takie niecierpliwe
już bym chciała aby Malutka była z Nami ale Ona chyba się obraziła i nie chce sama wyjść...
Fakt faktem, łapią mnie delikatne i krótkie bóle @,
przez ostatnie dni mój brzuch jest praktycznie cały czas twardy (niezależnie czy to noc czy dzień), czopu coraz więcej odchodzi,
moja gospodarka hormonalna jest na skraju wytrzymałości - raz się śmieję a za 5 minut aż mi się łzy cisną do oczu ze wściekłości,
a no i moje ciśnienie - coraz częściej łapię się na tym, że spada. Niby jest ok ale za chwilę dopadają mnie ogromne mdłości, duszności, mroczki przed oczami. A po zmierzeniu ciśnienia wychodzi szydło z worka - 87/68. Na piątkowej wizycie ( jak dotrwam) wspomnę o tym położnej i gince.
Tyle w sumie u mnie a u Malutkiej?
Bryka i się wierci. Pokazuje śmialej innym co potrafi w brzuszku 
Ostatnio ciotkę skopała
ale to jej się w sumie należało 
Tacie i babci pokazywała stópki
a przy tym góry na moim brzuchu hehe
Tak więc no... nie ma źle 
a tu dwie najlepsze zdjęcia mojej córeczki 
w 34+5 najładniej pokazała buzinkę na pamiątkę 

a na tym zdjęciu jesteśmy w 38+4.
Ostatnie wspólne zdjęcie w dwupaku 

Nie potrafi do mnie dojść słowo "mama" ani "moja córeczka"...
Wydaje mi się to takie odległe, niemożliwe...
Ale jednak takie prawdziwe bo za nie długo zostanę mamą mojej kochanej córeczki

11cs, 26 dc, 10 dpo owu
Eh... dziś temperatura gwałtownie spadła. Czyżby zwiastowała zbliżającą się dużymi krokami @? Pewnie tak...moja faza lutealna trwa 12 dni. Nie mam w tym cyklu złudzeń, w zeszłym niepotrzebnie się nakręciałam i potem bardzo bolało. 10 rozczarowań za mną, więc i 11 nieudana próba nie będzie zaskoczeniem...
Plan na najbliższe dni jest taki:
1) umówić się na wizytę w klinice niepłodności na koniec sierpnia (dam sobie jeszcze 12 cykl starań)
2) zrobić w 2 dc połowę badań, które mi kazał lekarz z Gamety (wolę rozdzielić to na 2 cykle-bo mam do zrobienia chyba z 10 albo 12 czynników, a tanie te badania nie są ;/)
3) powoli wdrażać namawianie męża na badanie nasienia.
27dc
naprawde @ powinna juz przyjsc. nadziei zadnych nie mam, bo uwazalismy i nie ma opcji, zeby sie ludzic. serio. ale bardzo chcialabym rozpoczac juz nowy cykl.
w pracy nadal jeszcze nie wiem co bedzie, ale jestem dobrej mysli jednak. obym nie zapeszyla....
bardzo chcialabym moc wrocic do staran, do wyobrazania sobie jak wygladaloby nasze zycie..... mimo, ze to marzenia to ich utrata wraz z perspektywa utraty pracy byla bardzo bolesna.
wole jdnak łudzić sie, wyobrazac sobie, ze moze ten cykl lub nastepny. lepsze to niz wiedziec, ze przez dwa nastepne lata nawet nie powinnam sie starac....
zycie zaskakuje czasem. nigdy nie myslalm, ze zatesknie za snuciem marzen, bo przeciez to niby wolno zawsze 
Milego dnia!
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lipca 2017, 13:07
To już za tydzień!!!
Termin mam na 17 lipca.
Maluszek narobił nam nie lada strachu.
29 czerwca od godziny 17.00 dziwnie często i regularnie zaczął twardnieć i napinać mi brzuch, to co 5 minut, co 7 - 8, co 10. Ten stan utrzymywał się przez około 2 - 3 godziny. I dylemat: jechać czy nie jechać do szpitala. Skurcze, co prawda niebolesne, a jak będą kazali wracać do domu. 100 myśli na sekundę. Jednak lepiej pojechać dwa razy z niczym, niż raz, a za późno. Pojechaliśmy. Na wejściu dowiedziałam się, że muszę zostać w szpitalu. Ktg wykazało kilka skurczy. Przeleżałam w szpitalu do poniedziałku. Okazało się, że były to skurcze przepowiadające. W zasadzie to już w dzień przyjęcia się uspokoiły. Czułam jedynie takie jakby napieranie, rozrywanie na dole, ale nie regularne.
Cieszę się z tej decyzji, bo w szpitalu zrobiono mi wszystkie niezbędne badania, w tym usg i ktg i jestem spokojniejsza, że wszystko z Maluszkiem w porządku.
Mały kopie coraz leniwiej, choć czasami nie powiem, ma dni, że mało co z tego brzucha nie wyskoczy.
Teraz odczuwam takie bolesne "wykręcanie" nóg w okolicach bioder i pośladków. Czasem, aż syczę z bólu. Coraz ciężej też wstaje mi się z łóżka. Ciężej jest mi się przekręcić na bok. Wiem, że powinnam leżeć na lewym boku, ale czasami już nie daję rady bo tak boli mnie biodro, że nie ma innej opcji i muszę poleżeć w innej pozycji.
Zauważyłam też, że Malutek reaguje na głosy nie tylko moje i męża, ale i członków rodziny. Kopie wtedy zadziornie:) Śmiejemy się też z mężem, że będzie z niego raczej domownik po tacie, bo kiedy wychodzimy razem na spacer, to zaczyna mi się "pchać" i rozpierać w dole, że muszę zwolnić tempo.
Obawiam się porodu. tzn. cesarskiego cięcia. Jeżeli nie będzie innego wyjścia to nie będę miała nic do powiedzenia. Boję się bardzo jego następstw. Lekarze też mówią, że lepiej byłoby, abym urodziła naturalnie. Mam już blizny na całym brzuchu i ciężko byłoby przeprowadzić mi cesarskie cięcie. Wzdłuż brzucha szew mógłby nie wytrzymać i się rozejść, w poprzek, jak to jest stosowane spowodowałoby pojawienie się nowych blizn i co gorsza nowych zrostów, a to zrosty uniemożliwiały mi zajście w ciążę. Boję się, że teraz kolejne na macicy uniemożliwią nam posiadanie, jak Pan Bóg da, kolejnego dziecka, zwłaszcza, że choruję na chorobę zrostową.
Mam nadzieję, że mimo wszystko, będzie dobrze.
Śluz żółty na wkładce,w środku już krew także @ już jest czekam tylko aż poleci na wkładkę i zaczynam nowy cykl oby owocny:-)
czy czuję się zawiedziona trochę tak bo jednak te dwa dni spóźnienia dawało nadzieję plus objawy które mogły być ciążowe ale nie musiały,w tym cyklu damy z siebie wszystko abyś mój maluszku,już był.Tak bardzo chcemy Cię mieć,jesteś naszym marzeniem naszym skarbem ukochanym.Jeszcze Cie nie ma a już kochamy Cię
30 DC / 14 DPO
Dziś zaczęły się wakacyjne warsztaty dla dzieci w miejscowości oddalonej o 10 km od mojego miejsca zamieszkania. Oczywiście przypadł mi zaszczyt poprowadzenia tych warsztatów
Szkoda, że kosztem urlopu, ale mam nadzieję, że niebawem sobie odbiję
Dzień 1 mam już za sobą i powiem Wam, że padam z nóg... Nie wiem skąd te dzieciaki czerpią energię, ale czasem mam wrażenie, że jeszcze w szpitalu wszczepiono im potajemnie jakieś mega power banki 
Temperatura poszybowała wysoko w górę, wykres wygląda ładnie, ale naprawdę czuję się zupełnie tak jak co miesiąc przed okresem. Piersi bolą mnie co miesiąc, więc w moim przypadku nie jest to pierwszy objaw ciąży. Jeśli jutro nie dostanę @ to może zrobię test, ale czuję, że nie będzie już takiej potrzeby...
33dc 14dpo/1dc
g.około 15.30 okres już jest także otwieram dziś nowy cykl,jeśli chodzi o moje odczucia to jestem w miarę spokojna może dlatego że się nie nastawiałam tak bardzo na ciąże i zauważyłam że objawy PMS może dzięki temu były dużo lżejsze niż w poprzednim cyklu.Jak pomyślę że dziś może być pierwszy dzień ciąży bo przecież według lekarzy pierwszy dzień okresu=pierwszy dzień ciąży to robi mi się ciepło w sercu:-)
data ważna do zapamiętania:-)
Dupa , dupa , dupa ...... Tyle z Invimedu. 2 razy babki do mnie dzwoniły z ankietą dotyczącą naszej płodności. Opowiedziałam jej o problemie męża...... A dziś od lekarza dowiaduje się, że przez mojego męża nie kwalifikujemy się do badań klinicznych...... Serio ? 11 stron wypełniłam w recepcji, żeby po 2 min. u lekarza dowiedzieć się , że się nie kwalifikuję ?! To po jakiego grzyba ta babka dzwoniła z ankietą?! Mówiłam jej, że mąż ma słabą morfologię ! To nie..... zmarnowałam pół dnia. Wypisałam się od mojego ginekologa, bo przecież ten mi pomoże.... SUPER!
Po przerwie półrocznej wracam tu...
Żadnych postępów...
Jedynie co mogę powiedzieć, że NFZ to g@#$%no...
Żeby dostać się do dobrego lekarza to tylko prywatnie trzeb iść 
aktualne wyniki badań:


byłam już u 3 różnych endokrynologów i ginekologów...
już nie wiem co robić dalej 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lipca 2017, 20:16
Ja to dziś się wściekłam poszłam do laboratorium zrobić subpopulacje limfocytów. A w diagnostyce mówią że nie mają w pakiecie tego badania. ja do nich gadam że jest. Ci zadzwonili gdzieś tam powiedzieli że tu nie robią i koniec ehhhh
Jak ja się wscieklam bo po co piszą na stronie że badanie jest jak go nie robią.
A mąż wpadł na pomysł jedziemy nad morze i zrobimy badanie w invicta w Gdańsku i faktycznie zadzwoniłam do nich badanie tam robią wynik w ciągu 2 dni. Więc dalej urlopuje.
A jeszcze wczoraj zadzwoniłam do koleżanki z pracy że siadam urlop i wracam do pracy w środę. Ta była taka szczęśliwa a jak jutro się dowie że jestem nad morzem to powie że jestem pokręcona. Bo wczoraj gadam tak dziś inaczej.
Jestem zakręcona jak nie wiem co, nie ważne jaka pogoda będzie grunt aby końcówkę urlopu spędzić. Prosiłabym o pogodę bez deszczu a będzie dobrze, bo przecież na opalanie się nie nastawiam.
Od dziś zaczęłam brać metamorfine narazie 1 tab. 20 mam wizytę u diabetyka to mi dawkę ustali.
No i oczywiście od dziś witaminy metylowane wzięłam.
Co mnie cieszy nie odliczam nie przeliczam tylko dobrze się bawię. Bo kolejny długi urlop za rok.
I nie biorę że sobą termometrach troszkę odpocznie ode mnie.
Witam się pięknie... owu na wykresie zaznaczona, lecz nie potwierdzona.. było trochę
, miejmy nadzieję, że się udało. Cierpliwie czekam do dnia testowania 
W sobotę byłam u kuzynki na weselu popilam trochę winka tak do humoru pobawiłem się choć mój mąż zaliczył zgon już po 1 zapobiegawczo zrobiłam w sobotę test by z czystym sumieniem pić i tak wyszła jedną krecha jak się spodziewałam ale to był dopiero 9 dpo więc mogło nic nie wyjść teraz test robię dopiero po terminie @ czekam więc cierpliwie na @ lub cud
W tym cyklu brak jakichkolwiek objawów nawet piersi nie bolą co jakiś czas jajniki żałują ale tak jest zawsze przed@
4dc, 18cs, 5cpp
Wczoraj podjechałam do swojej Pani dr i ustaliłyśmy,że w tym cyklu spróbujemy znów z monitoringiem i pregnylem. Powiedziała,bym tak się nie spinała,bo niedawno udało nam się zajść w ciążę.Fakt - straciliśmy ją, ale udało się naturalnie i bez wspomagaczy,więc jej zdaniem na jesieni będziemy po raz kolejny...Moje przeczucia mówią co innego...no ale zobaczymy.W każdym bądź razie w sierpniu nie będziemy się starać z pregnylem czy monitoringiem, bo mamy urlop, co jej zdaniem jest super, bo mam się nie stresować pracą i staraniami, tylko odpoczywać
Ale bliźniaki Maleńkie widziałam w poczekalni u Pani dr...Aż łezka się zakręciła w oku...ile można mieć szczęścia na raz ! 
Dziś idę na wizytę kwalifikacyjną do IUI w Invimedzie na 12 i tak się zastanawiam - czy wspominać o straconej pół roku temu ciąży, czy raczej nie ?Podpowiedzcie Kochane...Mąż mówi, by nie mówić. A ja sama już nie wiem.
Wyników profilu limfocytarnego dalej nie ma, a chciałam go zabrać na wizytę ;/ eh ;/
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2017, 06:49
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.