Parsleyek Waiting4 - Pamiętnik Staraczki 21 sierpnia 2017, 11:52

To już rok istnienia mojego pamiętnika - bloga! Czas na podsumowania: badanie nasienia, sono hsg, wspomaganie owulacji, garści leków, laparoskopia. Diagnoza: endometrioza. Co dalej? :/

Tak się zastanawiam czy powinnam się cieszyć, że udało mi się wytrwać - prowadzić bloga i pisać do Was (i z Wami) czy może raczej powinnam płakać, że ciągle stoję w tym samym miejscu?

Zapraszam na moje podsumowanie roku w sierpniu :) --> Czas podsumowań

6 tc, 2 d.

No i wróciłam do pracy :) w sumie to trochę już mi się nudziło, nie wiem jak ja wytrzymam na l4 od listopada!?! No ale jeździć w zimie tyle km autem mąż mi nie pozwoli. a do rodziców nie chcę się przenosić. może znajdę sobie jakieś zajęcie.

Nie mam w sumie mdłości, może trochę z rana. Ale ogólnie mi tak nijak. Zjadłam obiad, zrobiło się nie dobrze, wzięłam cukierka, bez szału! Na nic nie mam ochoty... może takie te moje objawy ciążowe? hehe póki co nie wymiotowałam ani razu. Może wcale nie będę?


wannsees przyjdzie czas... 21 sierpnia 2017, 17:28

Dzisiaj odebrałam wyniki, beta- 4185 mIU/ml, progesteron- 22,15 ng/ml.
Więcej już nie robię chyba, że lekarz zaleci.

Już jutro wizyta :) nie mogę się doczekać!

sudari Kiedy będziesz z nami Fasolko? 21 sierpnia 2017, 13:16

18 tc (17t4d)

Udało mi się przyspieszyć nasze USG 4D na 2 września i już odliczam dni, żeby zobaczyć Nasze Maleństwo :D Dodatkowo zostały mi tylko 3 tygodnie pracy, bo wstępnie na 7/8 września mam się zgłosić do ginekologa (zobaczymy jak to będzie, bo będę pacjentką dodatkową) i chcę poprosić o zwolnienie z pracy.

Przed nami jeszcze nasza 3 rocznica ślubu, więc koniec wakacji zapowiada się ciekawie :)

Jesteśmy już po weselu - wytrzymałam do 1 w nocy, ale już trochę marudziłam Mężowi wcześniej, bo bolały mnie stopy, niewygodnie było już siedzieć przy stole i chciałam już się położyć. ogólnie nie było źle, zjadłam sobie bardzo dobre jedzonko, troszkę potańczyliśmy, pooglądalam różne występy i oczepiny. Ale też cieszę się, że to już ostatnie wesele w tym roku i do porodu nie będe musiała już wciskać się w kieckę i buty na obcasie i udawać przy stole, że bawię się jak wszyscy bo to jednak nie to samo. Za bardzo stresowałam się na parkiecie, żeby ktoś mnie nie popchnął, a siedzenie przy stole czy stanie na dworze z pijanymi, palącymi gośćmi też w nadmiarze zaczyna irytować ;)

Dziś pracuję, ale czekam na informację o dalszych moich losach. Czy jutro mam się pojawić w pracy, czy w związku z tym wyjdzie też informacja do moich Klientów o mojej rychłej nieobecności no i co mam robić przez te 3 tygodnie. Jak już wspominałam, lubię moją pracę ale nienawidzę tego braku organizacji. Ja bym dawno wszystko zaplanowała na miejscu mojego kierownika :P

Pozdrawiam Was poniedziałkowo-deszczowo ;)

Agar88 Czekając na największy skarb 21 sierpnia 2017, 14:39

10t3d
Odebrałam dziś wyniki:
glukoza 5,0 norma 3,9-5,5 mmol/l
TSH 2,66 norma 0,01-2,32 uIU/ml a więc podniesione i tak, ale spadło z 3,6
anty-TPO 13,30 norma <64 IU/ml
anty-TPG 15,9 norma <454 IU/ml
CMV Igg <500 reaktywne
CMV Igm niereaktywne
morfologia ogólnie ok

Zostało jeszcze zbadać mocz. To może bliżej środy.
Z wyniku glukozy jestem zadowolona :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2017, 09:00

Wróciłam z pracy. Zakupy poczynione na obiadek. Dziś mam ochotę na kurczaka pieczonego razem z ziemniaczkami i suróweczkę z pora - oj jak ja dawno jej nie jadłam.

Ovu pokazuje mi dziś dzień płodny?! Dziwne. W pracy na papierze miałam rozciągliwy kremowy śluz, w domku jak badałam szyjkę to już kremowy ale o wiele mniej rozciągliwy, ale spoooooro go :D

Idę odpoczywać i biorę się za obiad.

19 dc -po zabiegu

Nowy tydzień, dalsze działanie :) Dzwoniłam dziś sprawdzić, czy muszę umówić męża na ponowne badanie posiewu, czy może po prostu przyjść. Zapisy nie są wymagane, idzie 1 września. Próbowałam się też dodzwonić do szpitala w sprawie moich wyników histopatologicznych - oczywiście nikt nie odbiera. Chyba się tam po prostu jutro przejadę. No a w czwartek już wizyta u mojego nowego ginekologa. Bardzo na nią czekam, chcę zobaczyć, czy wszystko po zabiegu jest w porządku. Dzisiaj jeszcze kontrolnie zrobiłam test ciążowy, by sprawdzić czy beta już spadła (19 dni od zabiegu) i wciąż dwie kreski. Druga jednak dużo jaśniejsza więc może już niedługo. Jakoś tak bardzo czekam na pierwszą owulację i pierwszy okres po tym wszystkim. Żeby zobaczyć, że wszystko funkcjonuje tak jak powinno.

efta historia jak ich wiele... 21 sierpnia 2017, 16:32

38 tydzień (37+1)

W związku z tym, że zaczynam schizować, że nie donoszę małej do terminu cesarki nastąpiła zmiana decyzji o wyborze szpitala, w którym przyjdzie na świat Iga.
Ale od początku.
Od kilku dni myślałam o tym czy nie zapisać się też na cesarke do szpitala w moim mieście, bo dostałam skierowanie od mojego lekarza na nfz i moge mieć wybór, bo mam łącznie 2 skierowania.
Dziś była u mnie ciotka, która jest pielęgniarką, która jest instrumentariuszką czyli pracuje przy operacjach w tym cesarkach zna lekarzy i pięlegniarki w obu szpitalach, bo w nich pracuje. Opowiedziałam jej historię mojej wizyty u lekarza prowadzącego. Tak jak ja jest zdania, że cesarka powinna się odbyć co najmniej kilka dni wcześniej, a już na pewno przed weekendem, szczególnie, że w te dni mają dyżur lekarze, którzy nie mają zbyt dobrej opinii.
Podjęłam decyzję , że pojade do szpitala w moim miescie i też zapisze się na cesarkę, zobacze co zaproponuje lekarz tzn jaka datę i wtedy się zastanowię co robić.
Jak pomyslałam tak zrobiłam. Na oddziale trafiłam na bardzo fajną panią doktor, lubie kobiecine. Zaproponowała datę przyjęcia do szpitala na 31 sierpnia czwartek o 8:00 , kolejnego dnia czyli 1 września ma być cięcie. Bardzo mi pasuje ta data, bo cesarka się odbędzie jeszcze przed weekendem. Z maleńką przeleżę w szpitalu przez sobote i niedziele - mąż ma wtedy wolne wiec nie bedzie musiał brać urlopu w pracy żeby zając się synkiem. A w poniedziałek ewentualnie we wtorek jak wszytko bedzie dobrze zostaniemy wypisane do domu.
Jeszcze nie podjęłam ostatecznej decyzji ale tak się boje , że nie donosze , że chyba wybiorę opcję wcześniejszej cesarki. W sumie byłam wcześniej zdecydowana na szpital w innym mieście, ponieważ ufam tamtemu ordynatorowi ale w obecnej sytuacji , szczególnie po rozmowie z ciotka, która delikatnie dała mi do zrozumienia, że w szpitalu gdzie chce rodzić mogę trafić na "nieodpowiedniego" lekarza - mam tu na mysli nie planowane cięcie tylko przypadkowy dzień lub noc niedajboże weekend, że chyba wybiorę szpital w moim mieście i wcześniejszą cesarkę.
Jeszcze się z tym prześpię, zastanowię.... ale w tej chwili "wygrywa" szpital na miejscu z cesarką 1 września.

20 dc / 11cs
No to wróciliśmy w sobotę z urlopu i dziś byłam na kolejnym ostatnim monitoringu i była owu ! Kiedy? Ciężko stwierdzić ale na pewno w trakcie urlopu. Pecherzyk pękł i tworzy się ciałko żółte :) pięknie. Teraz tylko czekać na efekty starań :). Jutro lecę sprawdzić progesteron. Temperatury w tym cyklu nie biorę za bardzo pod uwagę bo przez urlop albo w ogóle nie sprawdzałam albo o innych godzinach :). Wrzucony jest luz i spokojnie czekam bez odliczania, bezcodziennego sprawdzania forum itp :).


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia 2017, 20:27

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 21 sierpnia 2017, 21:34

Witam padam jestem mega zmęczona od godziny 4.30 na nogach plus parę kilometrach w nogach...
Byłam dziś na wizycie,trochę się stresowałam,po drodze zastanawiałam się jak to będzie....Gdy już byłam na miejscu podeszłam do rejestracji pani z uśmiechem na twarzy mnie przywitała poprosiła o dowód bo brakowało jakiś danych w karcie a musiała to uzupełnić,po formalnościach wytłumaczyła gdzie jest gabinet:-)Czekając w kolejce dodam że nie była ona duża raptem jedna osoba:-)zastanawiałam się nad tym jaka jest lekarka czy będziemy współpracować i czy ogólnie jest ok...Po wejściu do gabinetu pani uśmiechnęła się i zaczęłyśmy rozmawiać,później przyszedł czas na badania,w trakcie badania pani mi pogratulowała ciąży:-)później dostałam skierowanie na badania,kartę ciąży będę miała dopiero na następnej wizycie założoną.Niby wszystko ok ale nie miałam usg,a liczyłam na to że będę je mieć, L4 też nie mam:-(jestem na UW i nie ukrywam że L4 by mi pomogło,do pracy i tak bym nie wróciła bo warunki nie są odpowiednie dla kobiet w ciąży...
Teraz nie wiem co zrobić czy iść do mojego dotychczasowego gina robi usg za każdym razem i da l4 za to nie zleca większości badań oprócz morfologi,glukozy,grupy krwi,badania moczu i czasem jak się upomni człowiek to zrobi HBs
czy zostać tam gdzie jestem z pełnym pakietem badań,bez l4 i usg wykonywanym tylko 3 razy podczas całej ciąży.....
Rozwiązanie pewnie przyjdzie ale zanim to nastąpi będę musiała się jeszcze raz nad tym wszystkim zastanowić,bo tu już nie chodzi tylko o mnie ale o moje nienarodzone DZIECKO
Trochę mi lżej jak to wszystko napisałam,teraz jest to dla mnie ważne a za kilka miesięcy pewnie będę się śmiać z tego z jakimi dylematami przyszło mi się spotkać;-)

inaa Mama,Tata i ...? 21 sierpnia 2017, 22:04

Eh znowu dupa blada ! O !

Tamten cykl ( bo już mam @) wykończył mnie psychicznie- a to za sprawą 6 testów, które po ok. 30 minutach były pozytywne. Nigdy w życiu tak nie miałam, a nie raz sprawdzałam owy test przez cały dzień. Jedno jest dobre, że te anomalia okresowe minęły i już nie plamie 4 dni przed małpą.

Zdecydowaliśmy... jeśli teraz się nie uda to zapisujemy się do kliniki niepłodności. Choć czy to niepłodnością można nazwać? Przecież 2 razy zaszłam w ciążę... za pierwszym razem nie było widać dzidzi tylko ciałko żółte. Za drugim mojemu skarbowi przestało bić serduszko. Boje się, że to moja wina.. wina moich genów... albo męża genów... bardzo za nimi tęsknie i bardzo żałuję, że nie mogłam ich przytulić. Wiem, że to były bardzo bardzo wczesne ciąże, ale jeśli się marzy o kruszynce to od samego początku traktuje się ten zarodek jak swoje najukochańsze dziecko <3. Pamiętam i nie zapomne.

No więc... takie dołki... już mam dość znowu hehe ale nic innego nie przeczytacie u mnie jak wzloty i upadki. Takie życie


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 sierpnia 2017, 10:40

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 21 sierpnia 2017, 22:26

Decyzja podjęta.. Klamka zapadła.. Znów jestem pełna nadziei..

It's a boy! Będzie dwóch urwisów ;) Chodzi mi po głowie imię Władek. Nie ma R, ma W... tylko wtedy nam się Grunwald robi.

Usg bez zastrzeżeń - wszystkie palce itp. na miejscu. Bardzo jestem zadowolona ze zmiany lekarki wykonującej usg. To już 4 usg w tej ciąży robione przez tę panią doktor i wrażenia tylko na plus. I to nie tylko dlatego, że na sam koniec z własnej inicjatywy zrobiła Młodemu pamiątkowe zdjęcie 3d. A Młody zasłonił twarz łapkami piąstkami. To po mamie - mam mnóstwo zdjęć z dzieciństwa, na których przykładam ręce do głowy i robię zafrasowaną minę. "Mam kłopoty" - pod taką nazwą te zdjęcia krążą.

Technikalia - szyjka ponad 4cm zamknięta. Nie mam skali porównawczej bo w 1. ciąży nie miałam szyjki mierzonej, a przynajmniej nie miałam takiej informacji podawanej. Ale mniemam, że szyjka ma się dobrze. W związku z czym jutro i w piątek zasuwam na ćwiczenia. TE ćwiczenia ;)

sosenko - tak, i tym razem nastawiam się na poród w 'naszym' szpitalu. Co prawda teraz jest mi o dużo łatwiej z wyborem że wiem w praktyce jak poród wygląda. Wiem, że i w innym szpitalu będzie ok - gdyby w razie co. Ale nastawiam się na ten sam. Mam stamtąd same dobre wspomnienia. ;))

A poza tym szykują się u nas duże zmiany. Rok temu w sierpniu była przeprowadzka... i tak samo będzie w tym roku... wracamy do naszego starego mieszkania. Będzie to pewne wyzwanie - niecałe 50m z dwójką dzieci. Niektórzy już pukają się w głowę patrząc na nas jak na wariatów (wyprowadzamy się z dużego domu). Ale to nasze życie i czasem trzeba zrobić krok w tył, żeby można było zrobić krok w przód.

Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale ten dom kosztował i nadal kosztuje nas dużo zdrowia i nerwów. Owszem - były też dobre momenty, zwłaszcza gdy dom wypełniał się ludźmi i 'żył', ale to były tylko chwile. Tymczasem szkody, których narobił... Ale nie chcę się na tym skupiać. Patrzę do przodu, do przodu, do przodu. Z optymizmem jednak. Choć chwilami rzeczywistość przygniata. Ale dbam o mój akumulator bo teraz taki czas, że ten mój akumulator za dwoje musi wystarczyć. Ale może właśnie na tym polega małżeństwo, nie tylko na dobre, ale i na złe.

Znów wciągnęła mnie książka. To duża radość bo ostatnio z czytaniem mi nie po drodze było. A to przecież taka przyjemność. "Książka, której nie ma". I od razu cytat:
"To dziwne, jak bardzo ktoś może się pogodzić z tym, że porusza się w niewłaściwym kierunku tylko po to, żeby nie musieć go zmieniać".

Chyba zaczynam lubić zmiany. A to duża zmiana ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2018, 05:11

Marti... Goniąc czas 22 sierpnia 2017, 12:55

14dc

cycki leciutko bola. jajniki jakby tez daja o sobie znac... sluzu nie ma nie wiadomo ile, ale ciagle uczucie "bycia mokra".

<3 z mezem codziennie. az zaskoczylam sie jak wzial sie do roboty. nie musze sie przypominac, jak to bylo ostanio. sam inicjuje i pilnuje i co najwazniejsze, nie przeklada "na jutro". chyba zdal sobie sprawe z powagi sytuacji...

jutro wizyta u gina. nie lubie.... mimo, ze to prywatna opieka, to mam wrazenie, ze Ci lekarze traktuja nas jak chodzace "głąby" i łaskę robia, ze odpowiadaja. a jak sama nie zapytam, to boje sie ze o czyms nie pomysle. a ja sama tez nie wiem czego powinnam sie domagac. poprosze o badania krwi kompleksowe i chyba podpytam go gdzie zrobic badania nasienia... wspomne, ze to ktorys tam cykl staran, moze bedzie mogl mnie ukierunkowac. mysle o monitoringu ....


milego dnia kochane :)

35 dc...
Plamienie...
Nie ma co do środy czekać. Witaj nowy cyklu. Żegnajcie marzenia: " a może się udało "...
W dupie z tymi hasłami : odpuść sobie ... na wyjeździe Wam się uda ... i takie tam inne g@?!o warte hasła.

Wiem wiem... przecież nie liczyłam ze się uda, ale kurka nich mi chociaż jedna powie, ze był taki miesiąc w którym nawet przez chwile nie miała nadzieji!!!

Staram się bardzo nie zwariować! Bardzo chciałam ufać naturze, nie czuć spiny.
I jaki mamy bilans:
Ponad dwa lata starań i jedna stracona ciąża ( ponad rok temu)!!!

Stała byś obok i nie pomyślałabys ze takie mam myśli... ale przez ten czas perfekcyjnie nauczyłam się ukrywać uczucia. Jeszcze pół roku temu ryczała bym w ramionach M.

Dziś oznajmiłam ze się nie udało, zjedliśmy kolacje, obejrzeliśmy serial, życie idzie dalej z uśmiechem na twarzy.
Teraz on pracuje a ja w ukryciu wściekam się na ten paskudny świat!!!

Nie mam większego marzenia, ważniejszego celu w życiu. Nie pragnę niczego bardziej na świecie na dzieciątka...



s1985 walcząc 22 sierpnia 2017, 06:08

Ciąża numer 11

Testy szybko i bardzo wyraźnie mi ją pokazały,jeszcze tylko beta dla sprawdzenia i czekamy, jakieś objawy hmm narazie to taki nacisk w dole brzucha, często odwiedzam WC, gazy i jajnik z którego była owu czasem zaboli, jak narazie piersią nic, zachcianek nic chyba że zupa pomidorowa a i zapachy różne dziwne śmierdzące za mną chodzą :-P


Edit: beta 75
Progesteron 146
TSH 1,28


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 sierpnia 2017, 06:59

s1985 walcząc 22 sierpnia 2017, 06:12

Ja już nie tracę czasu na strach, cieszę się każda chwila mojego stanu,po 8 poronieniach i dwójce żywych dzieci stwierdziłam że szkoda się cały czas zamartwiać

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 22 sierpnia 2017, 07:13

Zly, podly humor. Czekam na okres (jeszcze 10 dni), zeby powiedziec mezowi "oto minal pierwszy cykl naszych NIBY wzmozonych staran". Liczba podjetych akcji: 1 (slownie: jeden). Jeszcze 11 takich miesiecy i siup do osrodka adopcyjnego. Nie bede czekac w nieskonczonosc. A tak btw to narzekam na brak zainteresowania sexem ze strony meza a u mnie tez minusowe libido. Coz, depresja na wielu levelach. Na pazdziernik umowilam sie do terapeuty.

natalia.29 początek 11 czerwca 2018, 09:14

a jeszcze Wam nie napisałam jak z bojaźliwej baby stałam się prawdziwą pigułą ! :) zastrzyki to dla mnie żaden problem. Robię je sobie sama w brzuch, raz małe, raz duże. :)

An1 Mama dwòch aniołkòw 22 sierpnia 2017, 07:25

29 dc 11 dpo
Wczoraj około obiadu wzięłam nospę na ból brzucha o pomogła. Lepiej spałam i nie bolało tak jak wcześniej. W nocy obudziłam sie o 4.30 więc zmierzyłam temperaturę i było tylko 36,66. Pomyślałam sobie że albo okres albo...więc łyknęłam tabletkę duphastonu i lecę zaraz na betę. A o siódmej rano czyli mniej więcej o tej o której codziennie mierzę już temperatura 36.98.
Piersi bolą ale mniej, brzuch tak nie pobolewa okresowo jak wczoraj.Okrwsu nadal brak


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2017, 07:15

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)