17 tydzień
Brzuszek rośnie! Jest ogromniasty (przynajmniej według mnie
)... Nie mieszczę się w swoje ubranie więc powoli kupuje ciążowe kreacje.
Na razie rzeczy wybrałam w necie i boję się czy będą pasować... Poza tym w zeszłym tygodniu byłam u swoich lekarzy. chodzę do dwóch - jednego prywatnego dzięki któremu mam zwolnienie lekarskie oraz jest miły i mnie uspokaja oraz do dr gbura - na NFZ, aby badania mieć darmowe. U gburka było jak zawsze okropnieee... Przywitał mnie niezbyt miło - to już standard... Pierwszy raz zapytał jak się czuję - ale moje wątpliwości (co dzień mam czkawkę - po kilka razy dziennie) zbył nawet się odzywając. Później zapytał czy czuję już ruchy dziecka (to był 16 tydzień). Powiedziałam, że nie więc zaprosił mnie na badanie USG. Nie pokazał mi syna - trzy razy mnie dotknął urządzeniem - i stwierdził, że dziecko się jednak rusza... Całe badanie określił słowem - wygląda, że wszystko jest w porządku. Tyle. Nic więcej - żadnych szczegółów. Później wystawił mi skierowanie na morfologię i mocz. I tyle. Zapytałam czy nie powinnam iść do okulisty, bo chyba potrzebne mi będzie zaświadczenie o możliwości porodu naturalnego. Okrzyczał mnie - tak, tak drogie czytelniczki, że powinnam. Zapytałam w którym tygodniu najlepiej się udać - to znów zgryźliwie odpowiedział, że przecież on nie wie kiedy będę rodzić i czy ja może coś więcej w tej sprawie wiem... Ach.. przyjemniaczek. Później okazało się, że i tak nie mogę się zapisać do okulisty bez jego skierowania (myślałam, że go uduszę gołymi rękami). Cała wizyta trwała 7-8 minut. Patrzyłam na zegarek wchodząc i wychodząc z gabinetu... Ale przynajmniej zapisałam się na USG połówkowe - mam je mieć 13 listopada (dzień po rocznicy ślubu).
P.S. chyba zaczynam czuć ruchy dziecka
Nie wiem czy nie za wcześnie....
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2017, 20:21
Właśnie przyszły wyniki - beta o dziwo nadal rośnie, ale nadal jest poniżej normy (ok.40%). Napisałam do dr i czekam na wyrok. Od piątkowych badań jestem świadoma, że to biochemiczna i zobojętniałam.
Ciąża zakończona 17 października 2017
OTWIERAM TYMBARKA A TAM OTO TAKI NAPIS:

COŚ MUSI W TYM BYĆ !!! 
JUTRO PUNKCJA NA 9:30 
Juz po punkcji pobrano 14 jajeczek 3 godz lezalam i juz wracam do domu jestem glodna ale przed chwila zjadlam bulke i ja zwymiotowalam ehh .. teraz mam czekac do 4 dni na telefon od embriologa kiedy transfer 
14 dc 8 cykl
Witajcie kochane :*
Troszkę mnie nie było, ale tyle się działo że wole to opisać za jednym razem 
Jeżeli chodzi o nasz wyjazd na chwilę obecną został odwołany
Mój tata złożył M dobrą propozycję którą chcemy wykorzystać 
Mianowicie chodzi o to, że mój tata ma własny zakład (piaskowanie, malowanie proszkowe i chemiczne usuwanie lakieru) z racji iż mój tata nie jest już młodszy a starszy, a praca jest ciężka i pracownik zostawił go z dnia na dzień gdy jest najwięcej pracy, złożył nam propozycję, aby M u niego zaczął pracować i uczyć się fachu również pod względem późniejszego przejęcia całego biznesu 
Po przedyskutowaniu tematu M stwierdził, że jest w stanie podjąć się tego 
Kolejna sprawa dolegliwości M zostały dnia dzisiejszego rozwiane i te całe latanie i załatwianie opłaciło się mimo wielu nerwów
Okazało się, że M ma refluksy żołądka stąd też u niego te okropne bóle żołądka w trakcie jedzenia jak i po
na razie ma l4 do końca miesiąca, również będzie składał wypowiedzenie umowy i rozstanie się z ta okropną firmą w której pracują same buraki, chamy i prostaki 
Ja również rozglądam się za pracą, ale robię to na spokojnie i bez nerwów bo znowu trafię na firmę kogucik jak ostatnio 
W sprawie mieszkania po rozmowie z tatą dostaliśmy zapewnienie, że nam pomoże, aby uwolnić się od okropnej teściowej 
I na koniec najważniejsze dotyczące naszych starań o naszego maluszka
Na razie myślę, że bez stymulacji, monitoringów i badań M nic nie wskóramy, ale postanowiliśmy że w nowym roku zgłosimy się do kliniki, aby być pod stała opieką lekarza
M w końcu zrobi badania, ja też i będziemy mieliśmy wszystko czarno na białym, a nie takie stymulowanie po omacku 
I to wszystko świadczy o tym, że rozmowa jest bardzo ważnym czynnikiem 
Kochane to wszystko na dzisiaj
wychodzimy powoli na prostą 
Miłego dnia Wam życzę :*
wiec, gin dziś nic nie widział na usg, "nic się nie dzieje i tym cyklu już nie zadzieje, ale starać sie mozna cuda się zdarzają" zwiekszył mi dawke duphastonu, mam juz 3 tabsy na dzien co 8godz, castagnus kazał znów włączyć 1t/gobe i skierowanko dał na badanie prolaktyna+MPC, dodam jeszcze sobie coś tam i mam nadzieje to jutro zrobic. Z mezem mam "rozejm",jakas szczepionke miał miec w pracy ale z racji staran odwleczona.
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Dziś zaczęłam 37 tydzień. Można powiedzieć, że pechowo. Leżę teraz zła, zdołowana i nie wiem co myśleć.
W sobotę myłam okna, wiem, wiem, nie wolno, ale robiłam to bardzo ostrożnie i z użyciem specjalnego urządzenia, więc niecała godzina i okna umyte.
Nie czułam nic dopóki nie poszłam do toalety. Tam róż na wkladce. Nie przejęłam się tym zbytnio, bo od wysiłku ( którego nie czułam) mogło coś się napiąć no... po tym różu do dziś było tylko lekkie jasno brązowe plamienie.
Dopóki dziś nie poszłam na "dwójkę"...może to od parcia, nie wiem, w każdym razie przy podcieraniu żywa krew plus mały centymetrowy skrzep, także żywo czerwony.
Mam nadzieję, że nikogo tym nie zbrzydzę no ale taka nasza ciążowa fizjologia... szybko telefon do gina, mogę przyjść.
Najpierw ktg, jest ok, 2-3 nieregularne skurcze, ale to te B-H. Potem pognałam znów do toalety a tu tylko lekko beżowo na wkladce. Dobrze, że zrobiłam zdjęcie,bo pokazałam ginowi z czym przychodzę, żeby nie wziął mnie za wariatkę.
No to ok, siad na samolot, sprawdzamy, czysto. Szyjka zamknięta. Spodziewałam się najgorszego! A tam ani śladu krwi. No jak? Było przed godziną i to całkiem sporo. To lecimy z usg. Pęcherz ok, mały ok, wody ok. Wtf? Mówię mu, jak sytuacja, plamię 3 dni, a dziś ta krew. No ale co on może jak nic nie widzi? Kazał uważać i tyle. A mnie chuj strzela.
Chodzę i rozmyślam, wkrecam sobie jakieś ukryte problemy, beżowo na wkładce nadal, a teraz przed pójściem do łóżka znów plamka krwi, na szczęście już bardziej brązowa. Co mam o tym myśleć? Co to może być, skąd ta krew??
Boli mnie czasami jak na okres, mały napiera na wszystko, na pęcherz, szyjkę.
Czułabym sie lepiej gdyby jednak znalazł przyczynę! Jeszcze 4 tygodnie do terminu... nie wytrzyma...
Z dnia na dzień kreska na testach owulacyjnych coraz mocniejsza. Przewidywana owulacja przypada na 20go października. Eh to czekanie...
Zaczynam martwić się swoją niską temperaturą.
W tym cyklu nie przekroczyła jeszcze 36,25 C. Może to cykl bezowulacyjny?
13dc
1cs
A więc ! Już prawie połowa cyklu !
Owulacja się zbliża bo kreski na testach coraz ciemniejsze. Jeszcze nie jest pozytywny ale kreskę coraz lepiej widać a i prawy jajnik daje o sobie znać co jakiś czas. No i już działamy 
O Boziu Boziu. Dopiero co czekałam na @ a tutaj już owulacja za rogiem i starania 
Jak ten czas leci. Ale niech leci ! Oby jak najszybciej żeby jak najszybciej się udało ! 
w domu spokój, w pracy spokój wiec bez nerwów i stresów. To jest to 
Relaks, relaks, relaks i spokojne starania.
A ja i tak ze szczęścia skacze pod sufit jak M. nie patrzy 
No nie mogę usiedzieć w miejscu. Jak tylko pomyślę o tym że to już teraz to mnie aż podnosi. Muszę wstać i iść czymś zająć głowę bo nie wytrzymam z tego podekscytowania ! 
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
14 t 4 d
Hej, dziś weszłam na wagę 76,6 kg (+0,5 kg) w tydzień, ale potem było siusiu, a od 3 dni mam zaparcie więc waga może być podwyższona.
Czuję się dobrze, mam dużo siły, energii, ciągle myślę co w domu zrobić, co sprzątać 
Dziś wraca mąż, będzie do końca tygodnia super! 
ja już widzę ciążowy brzuszek, nawet jak leżę to już lekko wystaje więc maleństwo rośnie 
Dziś kolejny piękny dzień się zapowiada a ja będę grabić liście!
Znowu miesiączka. Skąpo na razie, ale nie ma co się oszukiwać. Znowu rezygnacja. Mój biedny mąż nie wie już, jak na mnie reagować. Powiedziałam mu w goryczy, że wcale się nie przyjmuje, leków nie bierze, laptopem jajka przegrzewa i oczywiście wszystko wspaniale wg niego i się czepiam. Ja zjadam te tabletki, jem tyle warzyw co nigdy w życiu, opijam sokiem ananasowym i witaminami później w nadziei, że się może tym razem uda. On mówi, że wszystko chcę mieć od razu, a lekarz powiedział, że czasu, że raz na rok się średnio udaje, że wszystko jest w normie.
Wcale nie chcę wszystkiego od razu. Mój syn umarł. Chowam się przed rodziną, bo moja siostra za 2mce rodzi. Zerwałam kontakt ze znajomymi, bo 10-tka dzieci w najbliższym kręgu, urodzonych pół roku przede mną do pół roku po mnie, to za dużo. Wszędzie żywe dziecko, jakby świat chciał mi pokazać, jaka jestem beznadziejna, bo moje umarło.
Jak pomyślę, że znowu będzie trzeba liczyć, trafiać, łudzić się...Dzisiaj nie mam siły.
Konsultowałam telefonicznie z doktorem wynik progesteronu.. Na szczęście skurczybyk nadal trzyma się nisko, estradiol ładnie urósł.. Doktor powiedział, że jest ok, mam nadal brać hormonki i cierpliwie czekać.. Wspomniał coś, że najwcześniej 28 października coś się zadzieje.. Mój poziom ekscytacji osiągnął apogeum.. To tak blisko, tak osiągalnie, tak się cieszę!!!!!!!! Próbuję się cieszyć tym co najbliżej, mieć nadzieję, nie myśleć o tym co może się nie udać.. Łap Mała chwilę, tu i teraz:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 października 2017, 09:58
28dc
No i musiałam...musiałam zatestować, a co sobie obiecałam? ...
Niestety I gruba krecha
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.