21 dc
W poniedziałek byłam u ginekolożki. Mimo diety, inofemu i metforminy pęcherzyki nadal małe i nie ma dalej owulacji. Po pytaniu czy jest możliwość jskiejś stymulacji owulacji usłyszałam odpowiedz że to trzeba pod kontrolą i ona zaleca tylko ponowne usg za pół roku. Czyli stanęło na to że wypisała mi tylko kolejny duphaston a ja wróciłam do domu z płaczem. Rezygnuję z tej lekarki,w poniedziałek odbiorę od niej ksero mojej karty i już jestem zarejestrowana do następnego ginekologa
Nawet rozmawiałam przez telefon z jedną z pielęgniarek czy moim przypadkiem zajmuje się ten lekarz. Jak ten mi nie pomoże to pójdę do innego. Będę walczyć!!!!
8 dc
Juz jesstem po HSG, leże w domowym łóżeczku i trochę odpoczywam.
U mnie od rana maaasakra. Mąż przed pracą miał mnie zawieść do szpitala. Do pracy ma na 8, a ja miałam wcześniej zgłosić się na oddział : P Wsiadamy już mocno spóźnieni do samochodu a ja wpadłam w panikę, nie wiem skąd się wzięła, żee nie mam skierowania od lekarza, a zamiast tego wzięłam zwolnienie lekarskie ; p no to ogień lece do mieszkania, wszystko przetrząsnęłam, wściekła na siebie, a pamiętam, że przecież wieczorem je szykowałam. No nic. Dzwonię do męża, okazało się że jest w tych moich klamotach do spzitala, aprzy szukaniu cała się spociłam...
Pojechaliśmy, przyjęli mnie na oddział. Jak mnie przyjęli to przyszła jakaś młoda stażystka i gadała ze mną, pytała co mi jst itd. Całkiem sympatyczna była. Okazało się, że będzie przy moim HSG i trochę się przeraziłam, że to ona będzie mi zakładała cewnik. Se myślę, no to po mniee.... Oczywiście pewnie zrobiłaby to dobrze, ale bałam się, bo miał to robić gin do którego chodzę : P wiadomo...
Zabrali mnie na zainstalowanie cewnika. I od tej pory zaczęłam się spinać ze stresu. Nie udało się lekarzowi za pierwszy razem i wziął hmm.. kurkociąg korkociąg ?: D mógł od razu szampana otworzyć, bo cholernie zabolało. Strasznie nieprzyjemne uczucie, ale do zniesienia. Podkreśle, że nie dostałam żadnego znieczulenia ani tabletki przeciwbólowej.
Potem z tą całą aparaturą między nogami na wózku zawieżli mnie na rentgen.
No i tam podali kontrast, zapytałam tyko lekarza, czy z bólu im nie ucieknę stamtąd ale się śmiał i mówił że jeszcze nikt im nie uciekł : P
Powiedział ze poczuje szczypanie i pieczenie w macicy.
No i zapuścił kontrast, przyznam że się bałam bardzo, ale ból był właśnie porównywalny do mocnego bólu miesiączkowego. Okazało się że obydwa jajowody mam drożne, ale coś tam lekarz mówił, że pozawijane, no nie wiem kurcze, jakoś tak to określił, czy kręte?? nie pamiętam...
Po zabiegu czułam się dobrze, trochę krwawiłam i plamiłam, ale jeest ok. Czasem odzywa się któryś jajnik.
Warto pamiętać przed tymzabiegiem, żeby wziąć koszulkę nocną i szlafrok i podpaski, bo sama bym pewnie na to nie wpadła, a wszystko się przydało. Bo bez tego raczej bym nie przeparadowała przez cały szpital bez majtek 
Podsumowując, da się przeżyć, nie ma tragedii, ale zabieg nieprzyjemny. Nie wiem jak przy niedrożnych jajowodach, prawdopodobnie boli bardziej.
19 Tydzień (18tydz5dni)
Dzisiaj miałam wizytę i z małym jest wszystko ok
ma 14 cm i waży 270g
Rośnie ładnie nam chłopak, na USG kolanem dotykał ust, mały łobuz he
Płyn owodniowy prawidłowy, szyjka ułożona prawidłowo
Za ok tydzień lub dwa mogę poczuć pierwsze ruchy, nie mogę się już doczekać
Uwielbiam chodzić na wizyty i patrzeć na maluszka 
27dc raczej cykl bezowulacyjny
Przyszły wyniki M...
Po dokładnym opisie wyników lekarz stwierdził by dla pewności je powtórzyć.
Wiec kolejne badanie w poniedziałek.
Szkoda mi Miśka 
...
Kolejny dzień z moim "towarzyszem" przeziębieniem. Co prawda jest już lepiej niż kilka dni temu, ale nadal mam kaszel. Powoli z tego wychodzę. Codziennie pijam hektolitry gorących napoi, wodę z cytryną i miodem. Mam o tyle dobrze, że pracuję z domu i łatwiej wrócić mi do zdrowia. Natomiast P. jest ciągle w tym samym miejscu. Od niedzieli nic się nie zmieniło. Nie jest umierający, ale ciekawe kiedy minie go to paskudne przeziębienie. Dni płodne zbilżają się jak na razie małymi kroczkami, ciekawe czy do tego czasu zdążymy na dobre wyzdrowieć. Wychodząc do pracy mąż rzucił "chyba wyzdrowieję dopiero w lutym". Zaśmiałam się, ale przez myśl przeszło mi, że w lutym mamy wizytę w klinicę, więc może to znak, że do tego czasu mamy dać sobie spokój. A ja od dziś zaczęłam mierzyć temperaturę. Z drugiej strony moje wykresy będą potrzebne lekarzowi. Kobiecy organizm jest dziwny. Dziś się nie przejmuję tym, że w tym miesiącu pewnie z naszych starań nic nie będzie, bo jesteśmy chorzy. Z podnieceniem czekam na luty. Na kolejny rozdział w naszym życiu. Mocno wierzę, że lekarze nam pomogą.
Dziś mam dobry humor. Jedna z dziewczyn z forum jest w ciąży i wszystko idzie w dobrym kierunku. Bardzo mnie ta wiadomośc ucieszyła, bo czyż nie jesteśmy tu by się wspierać i "podnosić" kiedy któraś ma gorszy dzień? Ciekawe, która będzie następna zafasolkowna...
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 października 2017, 18:12
2 cs
8 dc
Muszę przyznać,że w tym cyklu wyluzowalam. Przestałam wmawiać sobie,że musi udać się w tym miesiącu. Fakt było by cudownie ale nie wierze w aż takie cuda. W następny czwartek jedziemy do Zakopanego wówczas mam dni płodne ale coś w głębi duszy mówi mi, że nie mam na co liczyć.
Jutro mam rozmowę o pracę mam nadzieję że chociaż na tym polu coś mi się uda
. Mam też nadzieję że piękna pogoda utrzyma się do jutra
. Mam w planie zabrać synka na jesienny spacer:). Ostatnio często chodzimy na spacery i grabimy liście
. Dziękuję Bogu za to,że go mam kazdego dnia 
prolaktyna po obciązeniu trzydziestokrotnie wyższa niż na czczo, dostałam skierowanie na oddział endokrynologiczny, podobno nie czeka się długo jutro zadzwonie od rejestracji.
U nas chorobowo wiec siedzimy w domu. Najpierw rozchorowal sie Julian. Caly poniedzialek meczyla go goraczka a we wtorek wymiotowal. Lekarz stwierdzil infekcje. Dzisiaj juz zdrowy byl w przedszkolu bo Arek mial wolne ale za to Maximilian i Christian dostali goraczke. Musielismy wiec odmowic dzisiejszej wizycie u psycholg a jutro cala trojka siedzi w domu bo nie chce z chorymi wychodzic zeby zaprowadzic zdrowego Julianka. W takch sytuacja brakuje nam dziadkow do pomocy...
Pobranych 6 jajeczek.. spodziewałam się więcej.. No ale nie ma co narzekać.
oby było dużo dojrzałych!!!
Jutro będą dzwonić! Mam nadzieje ze 4 się minimum zaplodnily.. oby.... dobrze ze powrót do domu i rozpakowywanie, przygotowanie leków na następne dni tyle czasu zajęły bo już minął dzień a jutro już się dowiem co i jak.
Transfer wstępnie w sobotę 
Teraz kombinuje jak intralipid zapodać...
...
Kontynuacja mojego dzisiejszego wpisu 
Właśnie skończyłam rozmawiać z mamą. Była w weekend w Częstochowie z większą wycieczką. Opowiadała mi jak było. Jestem pod wrażeniem. Najbardziej się wzruszyłam jak powiedziała, że się o nas modliła i że przywiozła nam medalik Matki Boskiej, a jak ksiądz ich błogosławił to wyjęła nasze zdjęcia, aby i nas ksiądz pobłogosławił. Wierzę, że jej modlitwy zostaną wysłuchane. Były szczere. Z tego wszystkiego, aż mi łezka poleciała. Jestem jej za to wdzięczna :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2017, 12:41
Na ten cykl, na jednej ze stron dla osób starających się o dzidzie, zamówiłam pakiet 50 testów owulacyjnych, paskowych. Co prawda kreska testowa z dnia na dzień była delikatnie coraz bardziej zabarwiona, jednak były to jedynie mocniejsze cienie. Wczoraj jednak kreski testowej brak! Żadnego cienia nawet. Nic! Null! Zero! 13dc... Osłupiałam. Zamiast "przyrostu" tak jak w ubiegłym cyklu, z apogeum w 13dc, wczoraj zaświeciła się jedynie kreseczka kontrolna. Wysłałam męża szybko po testy do apteki i co się okazało? Owulacyjne testy z apteki (zrobiłam 2 dla pewności) wyszły pozytywne! Alleluja! Już nigdy nie kupię testów przez internet... Ciekawe jak z wiarygodnością testów HCG, które dokupiłam na tej samej stronie do testów LH... 
Przeglądałam mój stary 8 stopniowy plan. 7 punktów spełniłam i został ostatni ten najwazniejszy. Nawet udalo mi sie zredukowac stres. Samorealizacja treningi cardio, książki! Zobaczymy co przyniesie zycie 
dzwoniłam dziś do rejestracji, chyba odebrał ordynator więc mnie odrazu wypytał co i jak, powiedział że ta prolaktyna musi tak działać. Mam sie skontaktowac telefonicznie pierwszego dnia miesiaczki która wystąi samoistnie czyli bez żadnej stymulacji, teraz skoncze brac duphaston tak jak był zalecony i kolejny cykl nic nie brac. Bede musiała wic wrócić do szczegółowego mierzenia temperatury
czytajac pewne optymistycznye wpisy na czyimś pamiętniku naszła mnie refleksja, o tym, że chyba już zapomniałam, jak wspaniałego cudu oczekujemy z mężem, nastawienie na ciążę po kilku nieudanych cyklach zmienia się. Poczatkowo euforia, radość póżniej jednak zawód, a jak taka sytuacja powtarza się z miesiąca na miesiąc to już trudno o euforię... Wczoraj ogladałam wykresy i widziałam taki co miał wpisane 122 cykl starań, szok... Czytałam co kobiety są w stanie zrobić żeby miec upragnionego dzidziusia. Nie mówie że tego nie rozumiem. Rozumiem w 100% ale poprostu jak wyżej: szok! teraz mi troche lżej niż w ostatnim miesiacu (co zrobiłam ze 20 testów ciązowych w oczekiwaniu na cud). Teraz cykl okazał się bezowulacyjny zatem bezowocny wiec nie wydurniam się i nie robie sobie tego co ostatnio. Dzieki temu dni mijają szybciej. Ale na to też trzeba czasu. Trzeba czasu żeby zrozumieć to że napięcie, oczekiwanie stres, testy, wnerw na kolejną @ niczego nie zmienią. Sensowne uznaje monitoringi. Zajmuja około tygodnia i też nie codziennie a informacja konkretna. Dziś 22 dzień cyklu 9 nie wiedziałabym w sumie gdybym nie zerkneła) i wiem że jeszcze 5 dni musze wziać leki a potem ok 4 czekać na okres. Ten cykl minął mi zdecydownie "bezboleśnie" jeśli chodzi o moją psyche. Wszyscy mówią, ze trzeba sie uzbroić w cierpliwość i że jak sie bardzo chce to jeszcze gorzej. Zrozumiałam dziś że nie jutro nie za miesiać i nawet może nie za trzy bedzie szansa żeby mieć szanse. Dizwnie to brzmi ale tak jest. Musze wywołać teraz okres, potem cały cykl bez stymulacji co w moim wypadku nie wiadomo ile potrwa (bywało nawet 72dni...), potem czekać na naturalna miesiaczke i dopiero zgłosić się na oddział endokrynologiczny celem podjecia diagnozy co i jak ze mna jest. Dobrze ze przynajmniej wiem jak to bedzie wyglądało to mam jakas orientacje. Lekarz kazał ♥ mimo wszystko nawet jesli nie widzi jajeczka bo "cuda sie zdarzają". Zawierzyłam też intencje potomstwa w ręce nieba. Nie jestm w tym zbyt gorliwa, ale wierzę. W różnych momentach mojego życia myslałąm ze sytuacja jest beznadziejna a okazywało się że jest dl amnie lepszy plan niz ten któy sama sobie wymyśliłam. Teraz myśle że może dane mi jest najpierw dokończyć awans w pracy i dopiero potem dane nam bedzie zostać rodzicami.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2017, 20:15
8 cs, 18 dc i... chyba 7 lub 8 dpo
Jakoś strasznie się to ciągnie wszystko...Niby dni mijają tak szybko, ale te dni "cyklowe" jakoś tak wolniej.
Jakoś w tym miesiącu jest po prostu dziwnie. Może to faktycznie skutki bromka i tego, że wszystko wraca "do normy". Owulacja w 10dc (ciągle mam nadzieję, że chociaż "pół dnia" później) i od tej domniemanej owulki ciągle albo kują mniej jajniki, albo brzuch lekko ćmi jak parę dni przed okresem... Mam nadzieję, że to jednak nie przepowiada okresu na "za 2 dni". Dziwne to wszystko. sama nie wiem co mam o tym myśleć. W sumie to staram się nie ,myśleć, ale czując ten brzuch to trochę ciężkie.
Z 6 jajeczek mamy 5 dojrzalych i wszystkie 5 sie zaplodnily!! 
Dr Kozioł zaproponowala wiec zeby czekac do 5 dnia. troche boje sie czy dotrwaja, bo poprzednio padly w 2-3 dniu... Ale cóż, musze wierzyc ze bedzie dobrze. oby 2 chociaz przetrwaly!
Planowany transfer we wtorek 24.10. o godz 12:30. Godzine wczesniej atoziban i 2h po.
Jeszcze ten intralipid. czekam na odpowiedz pielegniarki z olx czy mi zapoda w poniedzialek..
16 dc 8 cykl
Witajcie kochane :*
Dzisiaj w końcu poszłam do lekarza... Czuje ,że coś jest nie tak...
Pani doktor przepisała mi wszystkie możliwe badania i dała namiar na dobrego psychologa 
Z badań z maja nie widać, żeby cos się działo w organizmie, chyba mi głowa szwankuje 
Ahh kochane 
Temperatura dzisiaj spadła do normy przed owu i modlę się aby jutro poszła w górę bo te długie cykle mnie wykończą 
Z Inofemu jestem bardzo zadowolona
działania rewelacyjnie 
Jedynie mam okropny problem z trądzikiem i już nie mam pojęcia jak sobie z nim radzić 
Przepraszam Was za taki nastrój, ale chyba gorszy dzień mam...
Mimo wszystko Wam kochane życzę miłego dnia :*
21 dzień cyklu
5 dni po owulacji



Mmmm ... 




35 tydzień i 3 dni
W środę byliśmy na wizycie. Z Małą wszystko dobrze, waży 2600 gram. Mam dużo wód nadal ale to podobno dobrze. Na płytki krwi dostałam leki żeby nie spadły poniżej 100. A mam 134 z ostatniego badania. ogólnie morfologia ładna. Jeszcze jakiś miesiąc i Malutka będzie z nami. Zdecydowaliśmy w końcu że będzie Oliwia.
Mała Oliwka.
Mikołaj ma 27 miesięcy, duży chłopak z niego. Mówi coraz więcej ale pojedyncze słowa. Dużo też pokazuje ale nadal to chyba zbyt mało jak na ten wiek. nie składa zdań. Czekamy jeszcze trochę może ruszy w końcu z ta mowa. Lubi majsterkować, odkręcanie, przykręcanie, używanie narzędzi nie stanowi dla niego problemu. Lubi słuchać bajek wieczorem. Śpi w dzień nadal bez zmian.
Kilka dni temu dowiedzieliśmy się że moja mama ma raka szyjki macicy... czeka ja operacja usunięcia macicy. Czekamy na wyniki reszty badań.
Histeroskopia w środę, a tak bardzo chciałam w poniedziałek
Z różnych względów.
Dzwoniłam umówić się 5 dni temu i już nie było terminu na poniedziałek najbliższy. Miałam dziś dzwonić i upewnić się, czy coś się zwolniło. No i niestety nie. I jeszcze się dowiedziałam, że w środę będę pierwsza. Czyli gdybym zadzwoniła trochę wcześniej, to zapewne udałoby się z poniedziałkiem, ale akurat byłam na konferencji i zadzwoniłam w przerwie, 2 godz. po otwarciu rejestracji
Wkurzyłam się.
Mój dr prowadzący nie chce mnie widzieć, dopóki nie będzie wyników histo-pato i histo-chemicznego z tej histeroskopii. Na wyniki czeka się podobno 2 tyg, więc porozmawiam z nim tuż przed okresem. Jeśli w wynikach będzie coś nie tak i nie będę mogła podejść w listopadzie do krio, to wtedy następny możliwy czas jest za 2 miesiące - pod koniec stycznia. Grudzień odpada, bo transfer wypadłby mi 25-26 grudnia, czyli centralnie w święta. Nikt mi wtedy transferu nie zrobi.
Oczywiście przepadnie mi też całe leczenie immunosupresyjne - przeterminuje się.
Do dupy to wszystko.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2017, 14:16
27tc (26t1d)
Spokojnie nadszedł nowy tydzień, pozostało do porodu 97 dni - już coraz bliżej i coraz więcej mam w sobie przemyśleń na temat samego porodu.
Ten tydzień zakończy nasz II trymestr ciąży i może dlatego ja już mam syndrom wicia gniazda
Serio - porządki w domu, ciągłe planowanie zakupów (bo jeszcze czekam na pensję) i rozpisywanie wyprawki.
Póki co najważniejszy zakup jakiego dokonam w przyszłym tygodniu to łóżeczko. Zamierzałam kupić zwykłe białe w Ikei, ale w związku z tym, że jest chwilowo niedostępne zaczęłam wertować Allegro
No i trafiłam na komplet łóżeczko+materacyk+kołderka+poduszka+pościel i ochraniacz za ok 300 zł
No i to będzie strzał w dziesiątkę - wszystko za jednym zamachem zamiast zwykłego łóżeczka z Ikei w tej samej cenie. Dzięki temu będę miała większy budżet na dodatkowe rzeczy (przewijak, wanienka, ręczniczki itp.) Pełną wyprawkę wrzucę niebawem, do końca listopada chciałabym mieć już większość by w grudniu dokupić tylko wózek i parę kosmetyków dla dziecka.
A teraz biorę się za siebie i idę się pięknić - farbowanie, malowanie paznokci, domowe spa itp.
Jutro wychodzę do ludzi a już trochę się zapuściłam hehe 
Miłego weekendu Ciężarówki 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.