temperatura spadła o 6:30 36,41 ale ok 11 już 36,71
wiem, wiem... najlesze bylo dziś testowanie. Położyłam pasek i patrze jak nasiąka długo ciemny kolor utrzymywał sie w obszarze testowym, żeby potem całkowicie wyblaknąć, chwilkę wydawało mi sie że beda dwie kreski
po okreslonych 3-5 minutach po obserwacji pod różnym kątem padania światła, naturalnego i sztucznego po badaniu z lupą stwierdziłam że negatywny
cycki zelżały a mój M. wczoraj stwierdził że może bolą bo się mleko zbiera
no padłam ze smiechu, jak go czasem słucham to sie zastanawiam jakie te facety maja pojęcie... dziś drugie auto pojechało do serwisu - szlak by to trafił, za chwile szykuje się do pracy. Dni mijaja szybko a wieczory wloką sie w nieskonczonosć. Popołudnie w pracy też bedzie jak flaki z olejem... w sumie jutro swieto to może ktoś nie przyjdzie...
Zdecydowałam się przebadać jeszcze KIRy. Podjadę w czwartek do prokocimia. To będzie zaraz po wszystkich św, może nie będzie dużych kolejek. Choć myślę jeszcze nad takim rozwiązaniem, żeby pojechać rano do pracy i zwolnić się na 2 godz koło 9.30, żeby być tam koło godz. 10.00, gdy się już trochę rozluźni. Zobaczę. Wyniki mają być po 5 dniach.
Z racji tego zapisałam się również na wszelki wypadek do dr Paśnika na 17 listopada. Jeśli będzie coś nie tak z tymi KIRami, to coś poradzi. A jak będzie ok, to odwołam wizytę. Nie lubię tak się zapisywać, a potem odwoływać, ale wyniki będą 10-11 dni przed wizytą, więc nie odwołam na ostatnią chwilę na szczęście.
W czwartek idę też na usg monitoring. Jakoś tak muszę wiedzieć, czy w tym cyklu wszystko ok i nie ma torbieli.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 października 2017, 12:56
19 tydzien
Wczoraj byłam u lekarza. Synuś waży już 240 gram! A ja zaledwie przez trzy tygodnie przytyłam 3 kg. Szok. Nawet nie wiem z czego - staram się nie jeść za dużo, zdrowo, rezygnuje z kolacji na rzecz większego śniadania... no cóż.. teraz i ta tego nie zrzuce... a brzuch mam już ogromniasty!
Jesteś w 39 tygodniu ciąży
(38 tyg. i 5 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3
Ale wczoraj mnie poniosło no nieźle no cóż tak działają ciążowe hormony,myślę że było mi to potrzebne trochę się oczyściłam ze złych emocji i dziś jest mi o wiele lepiej:-)
Wczoraj na wieczór juz było ok mąż przywiózł wózek dla naszego synka jest bardzo ładny.Złożyliśmy go i teraz czeka na naszego synka już nie mogę się doczekać jak pójdę z nim na pierwszy spacer.Pogoda ma być już w zasadzie ładna więc długo nie będziemy czekać z pierwszym wyjściem na dwór(nie mam na myśli wyjścia ze szpitala bo wyjść na dwór i tak musimy nie zależnie od tego jaka będzie pogoda)
Dziś poprasowałam resztę rzeczy dokończyłam sprzątanie pokoiku synka i wydaję mi się że mamy już wszystko gotowe na przywitanie naszego synka:-)Nawet starszy synek mówił że to jest wózek dla Patryka i że już niedługo się urodzi a jak go zapytałam gdzie jest dzidziuś to powiedział że w brzuchu u mamy.Mój kochany 4 latek taki mały a już tyle rozumie:-)
czas mi bardzo szybko leci.
Nawet nie zauważyłam że już w czwartek minie miesiąc czasu jak jestem sama w pracy.
I co najważniejsze daje sobie radę. Nie jest tak źle. Zobaczymy jak będzie dalej.
Koleżanka wróci albo za 2 tyg. albo za miesiąc. Zależy jak jej się nóżka zagoi.
Wczoraj się dowiedziałam że mam szansę pracować w firmie dalej, czyli albo znowu agencja albo umowa o pracę. Bardzo bym chciała umowę o pracę.
Wczoraj rozmawiałam z bliskim kolega mojego kierownika. i Zeszliśmy na temat dzieci. On stwierdził że wszystko u mnie się zmieni kiedy będę miała dzieci.
Ja mu oznajmiłam że ja dzieci nie będę miała bo nie mogę i nawet in vitro mi nie pomoże. Ten stwierdził że może adopcja, ja powiedziałam że nie. Nie umiałabym pokochać tego dziecka. Mam inne plany na życie. Chcę podróżować czy po Polsce czy po świecie. I takim mam cel w życiu. Stwierdził że to fajny pomysł.
Myślę że dobrze że mu się zwierzyłam, on to powie kierownikowi i będę miała o wiele lepsze szanse na pracę. Bo nie pójdę na macierzyńskie nie będę na L4 podczas ciąży. Wiele plusów na mną przemawia.
A kiedy rozpoczęłam starania znalazłam obecną pracę, nie lubiłam jej i bardzo chciałam zajść w ciąże, by nie pracować a iść na L4. Życie jednak zweryfikowało moje plany a ja z czasem polubiłam swoją pracę. Są złe dni, ale wiadomo nie ma idealnej pracy. Cieszę się z tego co mam i mogę mieć lepiej.
Być może nie będzie potrzebny wyjazd do dużego miasta. Kto to wie.
co mnie cieszy to to że jestem 7 tydz. na diecie bezmlecznej i bezglutenowej i czuję się super.
Brak starań, nie myślę kiedy ovu kiedy coś tam.... to mnie to cieszy.
Na razie nie zamierzam do starań wracać. Dobrze mi tu i teraz.
Ostatnio stwierdziłam, ze nie potrzebuje dziecka. Mogę robić co chcę i kiedy chcę. Wracam do domu i nie muszę zajmować się pieluchami. Bo niektórzy znajomi mówią, kiedy dzieci dorosną, mam dość tego czy tamtego. I zazdroszczą mi tego co mam. Tej wolności i swobody.
A mój ostatnio powiedział jak nasza kicia kiedyś od nas odejdzie, to kupię ci nowego kotka jakiego będziesz chciała, aby nie czuć się samą. Ja marzę o sfinksie. śliczne kociątko
18 t 0 d
Dzisiaj zaczęłam 19 tydzień, strasznie mnie polamalo bolą plecy i najgorsze ze nic nie mogę wziąć.
Mam.jakies głupie myśli że nie jestem w ciąży, jakby to był sen, trochę się stresuje przed wizytami.
Aktualnie na plusie 7 kg:(
12 tydz i 6 dzien
dzis bylam na badaniach USG i PAPPA.
to ile stresu ten nienarodzony gnojek mi dzisiaj narobil, to juz ja tylko wiem 
dzien zaczal sie pieknie. wstalismy z mezem tak,zeby miec zapas czasu na korki samochodowe. pojechalismy razem.
schody zaczely sie przy rejestracji na badania. okazalo sie, ze lekarz nie zamiescil w systemie skierowania na USG. nie wiem w takim razie jakim cudem zapisali mnie na to badanie bez skierowania. skorzystalam z USG na zadanie (na szczescie moj abonament ma opcje jednego dodatkowego USG na zyczenie).
USG mialo rozpoczac sie o 9.20..... i trwac kilka minut. ze szpitala wyszlam po ponad 4 godzinach. TAK 4 tlustych godzinach. miialam 5podejsc do USG, w tym jedno dopochwowe, zeby sie maluszek poruszyl troche . no i ruszal sie. najchetniej pokazywal DUPE
byla tez pozycja na swiece z nogami "pod sufit". udalo sie ustalic wszystkie parametry poza przeziornoscia. na szczescie przy 5tym podejsciu ja juz weszlam na totalnego olewusa, bo myslalam, ze juz po badaniach. i wtedy wlasnie nasze malenstwo postanowilo ulozyc sie tak, ze przepieknie wyszla przegroda nosowa i kark.
wyszlam umordowana, ale szczesliwa.
Maluszek ma 54 mm. estymacja porodu na 16 maja.
wszystkie paramentry w normie.
teraz czekamy na wyniki z krwi Pappa. to 14 dni niestety zajmuje. takze czekamy. al juz nieco spokojniej 
2 listopada wizyta u mojego gina. takze wtedy nastepne info
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 października 2017, 16:12
Naczytałam sie na internetach tyle, ze sama moge powoli zaczac konsultacje immunologiczne. I doszłam do wniosku, ze w listopadzie raczej transferu nie bedzie. Bo cos mi tam musza podac, ze sterydy i acardy i chuj wie jeszcze co. Ach, doczytałam tez, ze np. wlewy z intralipidu zaburzaja cos tam i jakbym miała raka to ciezko bedzie dobrac kuracje. Ojejeje - jeszcze raka mi brakuje w pakiecie.
W zwiazu z tym pije proecco w ilosciach niemałych bo w sumie skoro juz sama sie zdiagnozowałam to sobie pozwoliłam.
A, dzwoni dzisiaj z kliniki niewiasta aby potwierdzic wizyte u Sydorana 2.11 I pytam jej czy jest reszta moich wyników. Pani sprawdza i mowi, ze jednego nie ma i, ze "zawsze sprawdzaja przed wizyta komplet badan" i ze ona mi oddzwoni. A woec mamy 20.48 i lafirynda nie oddzwoniła.
Ale za to dzisiaj bedzie seks,duzo seksu.I jeszze jutro, bo swieto zmarłych nalezy uczic.
Dzisiaj śluzu płodnego pod dostatkiem, a męża w domu brak
dzisiaj nocka, wczoraj nocka i nie ma kiedy zabrać się za rozmnażanie. Zwłaszcza, że mój trzylatek w dzień nie pozwoli rodzicom na chwilę samotności...
Powinnam wziąć się w garść i ogarnąć kilka zaległych spraw. Niestety jesienna aura nie sprzyja mi w ogóle i chyba dopadła mnie chandra. Najchętniej zakopała bym się pod kocem z kubkiem gorącej herbaty, lub kawy i książką w ręku...
Ciąża zakończona 31 października 2017
37 tydzień - ciąża donoszona! 
No to udało się, kolejny Bobas donoszony bez większych zbędnych trosk...
Zaczynamy 38 tydzień, czy Mała Oliwia zechce wyjść tak jak jej braciszek wcześniej?
ja troche spuchnięta, najbardziej widac po nogach, ciężko juz bardzo, środek cięzkości się zmienił więc plecy maja ciężko też. Noce sa cięzkie, cigłe parcie na pęcherz i problemy z przekręcaniem się. Do tego mam juz takie skurcze jak na okres. Dzis w nocy dodatkowo bolał mnie żołądek, moze Mała uciskała, moze za dużo winogron na wieczór
Wizyta u gin za 3 dni, wczesniej nie mówiła nic o rozwarciu, to chyba go nie było...
Czekamy na Ciebie Córeczko :*
6t1d
Byłam wczoraj na USG, jest zarodek 5mm i bije serce, wielkość płodu odpowiada wiekowi ciąży.
USG było tylko na szybko, aby zobaczyć czy wszystko OK.
Zapisałam się na test Nifty.
...
Śmieszne. Jedne wpis na forum przypomniał mi zdarzenia sprzed kilku miesięcy. Praca. Czy naprawdę może być dla człowieka, aż tak ważna? Wydawałoby się, że jest tak tylko w amerykańskich filmach. Nic bardziej mylnego. Kilka miesięcy temu wpadłam w tą pułapkę. Myślałam, że znalazłam pracę marzeń. Całkowicie mnie pochłonęła. Tylko nie tędy droga, są rzeczy ważniejsze, o dużo ważniejsze. Najgorsze jest kiedy człowiek się pogubi. Wstawałam do pracy z uśmiechem na twarzy. Makijaż? Jakiś fajny ciuszek? No pewnie. Kupowałam te rzeczy z myślą o pracy. Nie do wyobrażenia. Dziękuję Bogu, że mam tak wspaniałego męża, który pomógł mi wejść na prostą ścieżkę, pokazał co jest ważne. Moja mama mimo tego, że mnie irytuje mówieniem o małych dzieciach to jednak też mi wtedy pomogła. Cieszę się, że to już za mną. Bardzo.
Kolejna kobitka z forum zaszła w ciążę. Cieszę się. Kolejna spełniła swoje marzenie. Ciekawe, która teraz z nas dołączy do tych szczęśliwców. Nasz pobyt tutaj się wydłuży do min. lutego. Ciekawe co mi w pracy na to powiedzą. Hmm nawet jeśli nie będą przychyli to i tak tu zostanę. Nie praca jest najważniejsza :)Jedynie przykro mi z powodu przesunięcia wizyty w klinice. No, ale widocznie ktoś z góry tak zarządził i wie co robi
Przeraża mnie to, ale jakoś nie czuję, żę kiedykolwiek będę w ciąży. Po prostu nie mam takiego przeczucia, a raczej mam przeczucie, że nic z tego nie wyjdzie. Zawsze bardzo pragnęłam dziecka i jednocześnie zawsze gdzieś w podświadomości wiedziałam, że nie, że to nie tak będzie jak bym chciała. Jakby to było gdzieś ukartowane, wpisane w mój los. Może los ma dla mnie inny cel?
Owulka już chyba była choć jajniki jeszcze bolą teraz najdłuższe dwa tygodnie oczekiwania
...
Jupi! Wczoraj wysłałam formularz zgłoszeniowy na spotkanie "Obudź w sobie życie"! Dziś już otrzymałam e-maila, że zapraszają mnie na spotkanie. Jestem podekscytowana!
Spotkanie dopiero w kwietniu, ale mimo wszystko humorek od razu mi się poprawił.
Urodzinki minęły już i przekroczyłam magiczną liczbę z 3 z przodu no nie tak miało być miałam być już w 5 miesiącu ciąży no ale cały czas liczę że jestem w 1 miesiącu i że cykl będzie szczęśliwy
Serduszkuhemy już regularnie mam gdzieś zasadę że co drugi dzień tak więc przytulanka są kiedy chcemy choć z tyłu głowy jest ta myśl że przecież żołnierzy m nie jest za dużo ale co tam
Tempki na razie marne więc owulki jeszcze nie było cały czas piję inofem i od dziś jajniki dają znać o sobie jedyne co zapomniałam to zacząć wykonywać testy owulacyjne których jeszcze sporo mam po prostu wyleciały mi one z głowy i dopiero dziś jak przeglądałam wykresy sobie o nich przypomniałam także od jutra wznawiam testy
Wszystkich Świętych / 26 dzień cyklu
Jest jakoś dziwnie. Końcówka cyklu, a piersi nie bolą nic a nic. W tym dniu cyklu powinnam już sobie narzekać na bolesność i obrzęk piersi. Tłumaczę to sobie tym, że owulacja mi się gdzieś po drodze przesunęła i pewnie cykl mi się wydłużył <?!>
Po głowie chodzi oczywiście jeszcze jedna myśl... Skoro ten cykl nieco różni się od wcześniejszych to może się udało? Eeee, głupia kobieto! Powinnam już wiedzieć, że robienie sobie złudnych nadziei to najgorsze co mogę dla siebie zrobić
Nawet nie wiem kiedy miałam owulację w tym cyklu. W połowie przestałam prowadzić kalendarz tu na OF, bo mnie to wszystko zaczęło totalnie nie obchodzić. Starania owszem - były
jednak nie wyliczałam sobie czy to dni płodne, czy niepłodne. Czyżby sprawdziło się stare ludowe porzekadło - mniej wyj***** a będzie ci dane?
1 dc... Ale się trafilo na 1 listopada... jakby nie moglo do jutra poczekać ;p mam nadzieje, ze w tym miesiącu nie będę miała owulacji 13-14 dnia. bo 11-12 dnia cyklu powinnam mieć monitorowanie rozpoczęte, ale no jak liczyc umiem to 11 to swieto a 12 niedziela... wiec 13 będę musiala rozpocząć chodzenie do lekarza. Już jutro sobie w grafiku jego uwzglednie i sprawdze jak lekarz pracuje
. Także mam nadzieje, ze ten miesiąc będzie udany. Choc nie chce za bardzo ekscytować się... żeby tez się za bardzo nie rozczarować.Ide robic sobie cos do picia i szykować się na ten dzien... bo będzie duuuzoo jezdzenia, przeciskania się ale na koniec tez będzie obiadek i może deserek. Milego i spokojnego dnia zycze !
5cs 2cpcp 7dpo
Zrobiłam wczoraj badania, niestety szału nie ma.
TSH 0,3 - wreszcie ładnie spadło na Euthyroxie
Homocysteina 11,8 - nie ma szału ale też bez tragedii. Czas włączyć metylokobalaminę bo same foliany jak widać nie dają rady.
Estradiol 170
Progesteron 12,77- potwierdza owulację, ale marny jak na ten dzien cyklu ;/ Choć w cp na poczatku też taki miałam i jakoś dało radę.
I kwiatuszek na koniec- PROLAKTYNA 56ng/mUl... bylo wprawdzie wcześnie rano no i nie byłam na czczo, ale to już drugie oznaczenie prolaktyny tak wysokie. Pięknie odzwierciedla to jak ja się starsznie stresuję w tej głupiej pracu 


Od przyszłego cyklu Bromek.
Nie mam wielkich nadziei 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.